Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 sierpnia 2026

"(...) Nie mogę wejść z tobą do rzeki, ale pójdę z tobą do samego brzegu..."


Któż z nas, miłośników literatury obyczajowej nie zna, chociażby częściowo twórczości Elizabeth Gilbert twórczyni m.in. kultowego „Jedź, módl się, kochaj”?

Oprócz tego tytułu były również inne książki, a w maju bieżącego roku nakładem Domu Wydawniczego Rebis ukazała się najnowsza zatytułowana „Aż do rzeki”. Autorka opisała w niej historię swojej wieloletniej i bardzo burzliwej relacji z Rayyą Elias.

Kobiety poznały się w roku 2000, a ich początkowo koleżeńska, a następnie przyjacielska relacja stopniowo przerodziła się w głębokie, pełne wzlotów i upadków uczucie.

Książka ta nie tylko opowieścią o odchodzeniu najbliższej osoby i związanych z tym emocjach. Jest to prawdziwa, do bólu szczera, a momentami wręcz wstrząsająca historia o wielu obliczach uzależnienia, o miłości, która bywa toksyczna, o przekraczaniu granic własnych i otoczenia niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

I choć „Aż do rzeki” to w dużej mierze opis zmagania się z chorobą Rayyi jest to również proza o nadziei, wsparciu, przywiązaniu, ale także wyzwoleniu, podjęciu walki o siebie oraz o odwadze, która pozwoliła autorce pójść dalej pomimo wszystko…

Książka ta jest zapisem bardzo osobistych przeżyć i doświadczeń Elizabeth i Rayyi, według mnie jest ona jednak odbiciem losów nie tylko głównych bohaterek, ale też wielu ludzi na całym świecie, którzy borykają się z jakimkolwiek destrukcyjnym nałogiem, chorobą, niezaspokojonymi potrzebami, deficytami w sferze emocjonalnej etc.

Proza ta jest ogromnie poruszającą lekturą wywołującą w czytelniku bardzo wiele różnorodnych odczuć i emocji. Autorka w żaden sposób nie pudruje w niej rzeczywistości ani samej siebie, choć jak każdy z nas miewa momenty zwyczajnej ludzkiej łatwowierności.

Opisując swoje życie i relację z Raayą – Elizabeth Gilbert wręcz obnaża się przed czytelnikiem, chcąc ukazać, że to, co miało miejsce w jej życiu, może dotknąć każdego bez względu na płeć, status społeczny, miejsce, w którym żyje itd.

Lektura ta zdecydowanie nie jest łatwa, ale według mnie warto po nią sięgnąć, gdyż otwiera odbiorcy oczy na wiele życiowych kwestii. Elizabeth Gilbert ukazuje człowieka zarówno przez pryzmat jego słabości, jak również wewnętrznej siły i oddania drugiemu człowiekowi.

Nie oceniłam tej książki na żadnym z portali internetowych i nie zamierzam tego robić, ponieważ uważam, że nie sposób jest oceniać czyjeś wybory, uczucia, emocje, przeżycia i zachowania jeśli stanowią one autentyczne doświadczenia drugiego człowieka.

Jeśli zatem nie obawiacie się prozy pełnej wielu, często skrajnych, emocji, ogromnie szczerej, momentami brutalnej i pełnej ukazanego w wielu aspektach człowieczeństwa, które miewa również bardzo mroczne meandry to sięgnijcie po „Aż do rzeki”.

Elizabeth Gilbert oddała w ręce czytelników kalejdoskop (nie tylko jej własnego) życia, który pokazuje mnóstwo perspektyw. W opowieści tej światło i blask przenika się z ludzkim mrokiem, wewnętrznym cieniem i tkwiącymi głęboko demonami...

Czy odważycie się poznać piękną, lecz trudną historię Elizabeth i Rayyi?

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 29 kwietnia 2026

Meandry ludzkiej egzystencji w obliczu wojennej zawieruchy...

 

Mam na swoich domowych półkach kilka tytułów tej autorki, a ten, o którym Wam dzisiaj opowiem, jest trzecim, jaki do tej pory przeczytałam.

„Zimowy wiatr na twojej twarzy” to powieść dosyć obszerna, gdyż liczy sobie blisko 700 stron. Akcja rozpoczyna się w małej hiszpańskiej wiosce Oviedo, gdzie dochodzi do katastrofy samolotu, w której giną ludzie.

Głównymi bohaterami opowieści jest przybrane rodzeństwo Guillen i Lena, lecz nie tylko ich losy śledzimy w książce, ale także całej ich rodziny, choć ma to miejsce na mniejszą skalę. Losy wspomnianej wcześniej dwójki są pogmatwane i burzliwe, a wzbierające pomiędzy nimi z wiekiem uczucie jeszcze bardziej wszystko komplikuje…

Carla Montero w tej publikacji bardzo mocno oddaje tło historyczne i choć perypetie bohaterów są ciekawe i porywające, a dodatkowo uwagę czytelnika przykuwa polski wątek to mnie osobiście podczas lektury mocno przytłoczyła ogromna ilość kwestii politycznych i militarnych.

Książki obyczajowe oparte o tematykę wojenną znajdują się w kręgu moich zainteresowań i zawsze historie tego typu czytam z dużym zaciekawieniem tutaj jednak, choć nie sposób odmówić autorce wiedzy/researchu etc., mnogość tego typu wydarzeń, scen i frontowych opisów dosyć mocno mnie deprymowała i finalnie mocno spowolniła moją lekturę tej książki.

Niemniej jednak koleje losów buntowniczego Guillena oraz oddanej swojej pracy pielęgniarki Leny wciągają czytelnika i sprawiają, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej wczuwamy się w ich przeżycia, emocje, rozterki i wszelakie wydarzenia, które stają się ich udziałem. A powiedzieć trzeba, że są to niejednokrotne zdarzenia bardzo trudne.

Historia, którą przedstawiła nam autorka, ponownie pokazuje, jak wir wielkiej historii odciska się na życiu zwyczajnych ludzi i kładzie się na nich cieniem na zawsze. W obliczu tak burzliwej codzienności nic nie jest proste ani oczywiste, a dokonywane przez bohaterów wybory absolutnie nie są w moich oczach jednoznaczne.

Dodatkowym atutem „Zimowego wiatru…” jest fakt, iż jest on oparty na rodzinnej historii autorki.

Zatem jeśli macie ochotę na wielowątkową opowieść, w której ludzkie losy nierozerwalnie splecione są z wojną, przemianami politycznymi oraz frontową rzeczywistością. A jednocześnie taką, która rozsnuta została pomiędzy hiszpańską wojną domową, a ucieczką Guillena z Auschwitz i jego dalszymi losami to myślę, że powieść ta Was zainteresuje.

Proza Carli Montero przesycona jest emocjami wyrazistych bohaterów, których los nie oszczędzał na bardzo wielu poziomach. Miłość, przyjaźń, szacunek, odwaga determinacja, trudne wybory i zawikłane relacje – to wszystko i wiele więcej znajdziecie na kartach „Zimowego wiatru…”. Jeśli nie straszne Wam nagromadzenie wątków polityczno – militarnych to jako całość polecam Wam tę historię – podążcie śladami bohaterów wszędzie tam, gdzie zawiodą ich ścieżki, a wierzcie mi, że są one kręte, wyboiste i prowadzą hen po horyzont.

A już niebawem tj. 19 maja kolejna powieść tej autorki pojawi się na księgarskich półkach. Będzie ona nosić tytuł „Dziewczyna z mgły” – czyż to nie brzmi intrygująco?

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 12 stycznia 2026

„Emocje są jak fale. Nie możemy ich kontrolować, ale możemy nauczyć się pływać.”


Publikacja „Męskie gadanie 2” to już moje trzecie spotkanie z rozmowami przeprowadzanymi przez Panią Beatę Biały. Tym razem wśród rozmówców autorki znaleźli się Panowie: Jan Englert, Antoni Pawlicki, Mariusz Szczygieł, Maciej Musiał, Maciej Dowbor, Rafał Rutkowski, Piotr Zychowicz, Bartłomiej Topa, Marek Kamiński, Tadeusz Oleszczuk, Szymon Marciniak, Paweł „Naval” Mateńczuk, Tomasz Organek, Michał Rusinek, Mateusz Gessler oraz Bartosz Węglarczyk.

Jak sami widzicie, spoglądając na ww. nazwiska, jest to bardzo szeroki przekrój osobowości, wykonywanych przez panów zawodów oraz różnorodnych spojrzeń na życie i świat, zbudowanych przez pryzmat osobistych przeżyć i odmiennych doświadczeń każdego z nich.

Co za tym idzie, także wachlarz poruszonych przez interlokutorów aspektów jest, tak jak w poprzednich książkach, bardzo rozległy. Rozmowy toczą się wokół tematów takich jak: lęk przed starością, lojalność zarówno wobec innych, jak i samego siebie, zachwyt nad życiem i poszukiwanie jego sensu, poczucie presji, którą często nie tylko otoczenie, lecz my sami na siebie nakładamy i potrzeba poczucia bezpieczeństwa, która jest fundamentalna dla każdego z nas.

W niniejszych dyskusjach pojawiają się też kwestie dotyczące odczuwania gniewu, (który staje się motywatorem do podejmowania pewnych działań) doświadczenia straty i jej konsekwencji, pokory, samotności, czułości wobec każdej istoty ludzkiej bez względu na płeć.

A gdyby tego było jeszcze zbyt mało, dotknięte zostają także zagadnienia związane z poczuciem odpowiedzialności, odczuwaniem przez bohaterów tychże rozmów strachu, buntu, dumy, wdzięczności oraz bardzo dzisiaj częstego, a jednocześnie usilnie spychanego na margines ludzkiego wyczerpania w pędzącym nieubłaganie świecie.

Dzięki tego typu pozycjom pięknie widać, jak Panowie coraz częściej i odważniej przełamują nieprawdziwy schemat, według którego mówienie przez nich głośno o swoich emocjach i odczuciach jest niemęskie – okazuje się, iż wręcz przeciwnie, bo przecież emocje są nieodłączną częścią każdego człowieka.

W każdej przeprowadzonej rozmowie widać doskonale jak wspaniałą słuchaczką jest pani Beata Biały. W niezwykle empatyczny sposób przekazuje czytelnikom to, co zostaje wypowiedziane na równi z tym, co pozostaje ukryte między wierszami w subtelnym, acz wymownym milczeniu. Jednocześnie niezwykle szeroki zasób poruszonych tematów dowodzi jej ogromnego profesjonalizmu

Jeżeli lubicie czytać wywiady to gorąco polecam Wam lekturę „Męskiego gadania 2”. Zawarte w niniejszej publikacji rozmowy skłaniają do refleksji, a czytając każdą z nich mamy poczucie, że właściwie przez każdą z odbytych rozmów subtelnie płyniemy. Całości dopełniają klimatyczne fotografie wykonane przez Pana Wojciecha Białego. Otwierają one każdą z rozmów przedstawiając nam fizjonomię jej głównego bohatera.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 17 grudnia 2025

Poruszająca historia młodej kobiety, która zapisała się na kartach historii.

 

Jeśli lubicie opowieści niosące w sobie dużą dozę historii to dziś mam dla Was nie lada gratkę czytelniczą.

W październiku bieżącego roku nakładem Wydawnictwa Rebis ukazała się publikacja pt. „Fałszywa hrabina”, w której Panie: Elizabeth B. White oraz Joanna Śliwa podjęły się niełatwego zadania, a mianowicie przybliżenia losów Pepi Spinner, młodej żydówki, która ukrywając się pod różnymi tożsamościami, na przestrzeni całego swojego życia, pomogła wielu więźniom Majdanka.

Jedną z jej przybranych tożsamości była właśnie tytułowa hrabina Janina Suchodolska, która otworzyła przed kobietą bardzo wiele, zdawałoby się definitywnie zamkniętych, drzwi…

Losy tej niesamowitej kobiety, ukazane na kartach książki zapierają czytelnikowi dech w piersiach i skłaniają do wielu refleksji m.in. w kwestiach szeroko pojętego człowieczeństwa, odwagi, stawiania potrzeb i życia innych ponad swoje własne. Postawa Janiny dowodzi ogromnej odwagi i heroizmu pomimo codziennego spoglądania śmieci w oczy.

Dzięki pamiętnikowi Janiny i tytanicznej pracy autorek mamy możliwość zajrzeć na Majdanek, ze wszystkimi jego tragicznymi, brutalnymi i nieludzkimi praktykami. Możemy również poznać ówczesne realia pracy w RGO i ogólnego funkcjonowania w tamtych ogromnie trudnych czasach.

Opowieść ta, choć mroczna, jest bardzo interesująca i myślę, że warto ją poznać, chociażby z szacunku dla głównej bohaterki. Muszę jednak zaznaczyć, iż jest ona napisana w sposób niezwykle raportowy. Rozumiem, że takiego sposobu przedstawiania niniejszej historii mogła wymagać od autorek praca wykonana przez nie na potrzeby tej publikacji i chęć utwierdzenia odbiorów w jej prawdziwości. Niemniej jednak wpływa to bardzo mocno na swego rodzaju dynamikę czytania tej książki, co w połączeniu z niezwykle mrocznymi i dotkliwymi losami ukazanych w tej publikacji postaci staje się dla czytelnika mocno przytłaczające, a przez to jeszcze bardziej spowalnia lekturę.

Mimo tego, jak już wcześniej pisałam, jest to pozycja zdecydowanie warta uwagi, a zawarty w niej ogrom przypisów etc. daje możliwość dalszych, samodzielnych poszukiwań w aspekcie zgłębiania wiedzy na zarysowane w „Fałszywej hrabinie” tematy społeczne, polityczne oraz wiele innych.

Nie będę się szeroko rozpisywać na temat tej pozycji, ponieważ właściwie nie sposób zrobić tego w kilkunastu, czy kilkudziesięciu zdaniach, tak aby nie pominąć czegoś ważnego, czy wartego podkreślenia – to po prostu trzeba przeczytać.

Przygotujcie się na całe mnóstwo różnorodnych emocji i przemyśleń ukrytych w tej głęboko poruszającej historii.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 9 lipca 2025

"Nikt nie rodzi się kobietą - lecz się nią staje." - Simone de Beauvoir


W styczniu bieżącego roku opisywałam dla Was książkę „Męskie gadanie”, w której Pani Beata Biały przeprowadziła kilkanaście rozmów ze znanymi i na różne sposoby interesującymi mężczyznami.

Natomiast w maju bieżącego roku, podobnie jak poprzednio pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis, ukazał się podobny projekt – tym razem jednak ukierunkowany na sylwetki kilkunastu intrygujących, znanych kobiet. Rozmówczyniami autorki są tutaj m.in. Panie Danuta Stenka, Dorota Wellman, Ewa Wachowicz, Irena Santor, Ewa Farna i sporo innych pań.

Jak wiadomo, kobiety są mistrzyniami długich i wielowątkowych rozmów, więc pozycja ta jest trochę obszerniejsza od swojej poprzedniczki. Według mnie absolutnie nie przeszkadza to jednak w czytaniu, a wręcz przeciwnie, taki stan rzeczy sprzyja wielu refleksjom dotyczącym bardzo różnych kwestii.

W wywiadach poruszane są tematy, które chyba każdej z nas w mniejszym lub większym zakresie są doskonale znane. Są wśród nich macierzyństwo, związki, trudne relacje rodzinne, droga do samoakceptacji, zmaganie się z lękami i stresem, poszukiwanie balansu pomiędzy rodziną a pracą i wiele, wiele innych.

W związku z tym, że przekrój bohaterek jest bardzo szeroki pod każdym możliwym względem, książka ta ma szansę trafić ze swoim przekazem do obszernego grona odbiorczyń i być dla nich pewnego rodzaju wsparciem, a być może też cennym źródłem wskazówek, które będą mogły potem jakoś odnieść do własnego życia.

„Kobiece gadanie” niesie też w sobie ogromny ładunek emocjonalny i mimo że pewne doświadczenia bohaterek bywają trudne to finalnie końcowy wydźwięk każdego z wywiadów tchnie nadzieją na nowe, lepsze, pełniejsze, ciekawsze i bardziej świadome życie.

Kobiety w tej książce już nie wstydzą się mówić głośno o swoich potrzebach, odczuwanych emocjach i przeżyciach, jakie były i są ich udziałem. Rozmowy te są ogromnie różnorodne, szczere – czasem aż do bólu – refleksyjne, pouczające bez zbędnego patosu, a czasem zabawne z przymrużeniem oka i dystansem do siebie oraz świata.

Jeśli lubicie czytać wywiady z ciekawymi i znanymi z bardzo różnych kręgów osobami to książka ta na pewno spełni Wasze oczekiwania zarówno pod względem treści, jak również staranności jej wydania pod kątem wizualnym.



* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 19 maja 2025

"Księżycowa winnica" - Carli Montero zaprasza na swe intrygujące karty.


Carla Montero debiutowała powieścią „Wiedeńska gra”, która ukazała się w Polsce nakładem Domu Wydawniczego Rebis w listopadzie 2013 roku. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki miało zaś miejsce za sprawą powieści „Złota skóra”, którą przeczytałam w roku 2014. Chociaż od tamtej chwili w mojej biblioteczce przybywało opowieści spod pióra tej prozatorki to dopiero jej najnowszy tytuł „Księżycowa winnica” skłonił mnie do ponownego sięgnięcia, po tak wielu latach, po tę najnowszą publikację autorki.

Akcja rozpoczyna się w przededniu II Wojny Światowej w burgundzkiej winnicy markizów Montauban, gdzie do rodzinnego domu przyjeżdża Octave ze swoją świeżo poślubioną żoną – Aldarą – którą chce przedstawić ojcu, zanim wyruszy, by walczyć… Senior rodu Montaubanów jest mocno wzburzony decyzją syna o poślubieniu praktycznie nieznajomej kobiety, która ewidentnie skrywa jakąś tajemnicę…

Jak już wcześniej wspomniałam, wojenna zawierucha przerywa małżeńskie szczęście, pozostawiając młodą kobietę samą w obcym miejscu i ze sprawiającym wrażenie chłodnego w obyciu, mocno nieufnym teściem.

Na takiej oto intrygującej podstawie Carla Montero osadza ciekawą, pełną ludzkich perypetii i skomplikowanych losów opowieść toczącą się w wojennych realiach. Śledzimy życie Aldary, która próbuje odnaleźć się w nowym życiu, domu i winnicy jednocześnie spodziewając się dziecka. - Jak możecie się domyślać nie jest to proste.

Przychodzi także moment, że do posiadłości wraca wyrachowany brat Octava (który w międzyczasie trafia do obozu jenieckiego) – Romain, a u drzwi Domaine du Clair de Lune staje okupant… W związku z tym dotychczasowa sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, a wierzcie mi, nie jest to koniec perturbacji, jakie staną się udziałem naszej bohaterki.

Carla Montero roztacza przed czytelnikiem wielowątkową i wielopłaszczyznową historię, w której centrum stawia charyzmatyczną, tajemniczą kobietę, o której początkowo wiemy niewiele prócz tego, iż jest hiszpańską emigrantką, a na jej twarzy widnieje niedająca się nie zauważyć blizna…

Historia Aldary i winnicy Montaubanów to opowieść o miłości (również tej zakazanej), przyjaźni, lojalności, wadze rodzinnego dziedzictwa, trudnych rodzinnych relacjach, samotności, a zarazem sile ducha, która pozwala przetrwać w bardzo trudnych, niepewnych i niebezpiecznych czasach. Mowa w niej również o odwadze, otwartości na drugiego człowieka, a także o tym, że nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, bo może być to bardzo krzywdzące.

„Księżycowa winnica” to ponad 500 – stronicowa, napisana pięknym, przystępnym językiem i bogata w detale związane z miejscem i czasem akcji proza – pełna pasji, emocji, rozterek bohaterów, ich trudnych i często niejednoznacznych wyborów oraz wiedzy na temat branży winiarskiej, co dodaje całości wyjątkowego smaku i kolorytu.

Jesteście ciekawi dziejów wiekowej burgundzkiej winnicy oraz losów i przeszłości młodej, zdeterminowanej kobiety, która nigdy się nie poddaje? Jeśli tak to polecam Wam tę lekturę, a sama na pewno jeszcze nie raz sięgnę po książki tej autorki.

Na koniec mały smaczek, otóż miałam okazję spotkać autorkę podczas Targów Książki w Krakowie, w 2017 roku, czego owocem są podpisane powieści i ta fotografia:


 

  * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 20 stycznia 2025

Chłopaki nie płaczą - a właściwie dlaczego nie?

26 listopada 2024 roku pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis ukazała się nietuzinkowa publikacja autorstwa Pani Beaty Biały pt. „Męskie gadanie”. Jest to zbiór 16 rozmów ze znanymi męskimi przedstawicielami różnych profesji, będącymi w różnym wieku i na różnych etapach życia.

W pewien sposób zaskakujące jest jednak to, że autorka rozmawia z nimi o emocjach. Być może zastanawia Was, dlaczego użyłam sformułowania „zaskakujące”, ale czyż w dalszym ciągu nie jest tak, że w pierwszym odruchu nie kojarzymy mężczyzny z emocjami, a już tym bardziej z mówieniem o nich i pokazywaniem ich na zewnątrz? Oczywiście sytuacja ta ulega zmianie, nabierając pozytywnego kierunku i całe szczęście, że tak się dzieje, bo przecież każdy człowiek bez względu na płeć odczuwa całą gamę różnorodnych emocji, z którymi musi sobie jakoś radzić. Zaś żeby móc to zrobić trzeba je sobie uświadomić, nazwać, oswoić etc.

Każdy z rozmówców autorki to nietuzinkowa osobowość, którą znamy z radiowych fal, desek teatru, ekranów kinowych lub telewizyjnych etc. Każdy z panów w dedykowanym mu wywiadzie dotyka innej emocji – od zachwytu i podziwu, poprzez obrażanie się i gniew, aż po oswajanie lęku przed starością i śmiercią, a to i tak zaledwie ułamek tego, co znajdziecie w niniejszej publikacji.

Dobór interlokutorów nadaje tej książce bardzo szerokie spektrum spojrzenia na emocje, na które patrzymy także przez pryzmat bagażu przeżyć i doświadczeń każdego z Panów, bo przecież każdy z nich jest w innym miejscu swej życiowej ścieżki. Młodość miesza się tu z wiekiem średnim i życiową dojrzałością.

Projekt ten dobitnie ukazuje, jakie znaczenie ma rozmowa o emocjach, gdyż są one cały czas obecne w każdym z nas i z biegiem lat oraz nabywanych doświadczeń wciąż ewoluują. Książka ta ukazuje, że mówienie o emocjach i ich okazywanie absolutnie nie wyklucza bycia silnym, twardo stąpającym po ziemi i bycia opoką dla innych.

Vito Bambino, Mikołaj Roznerski, Krzysztof Hołowczyc, Daniel Olbrychski oraz wielu innych mających odwagę rozmawiać w tej książce są żywymi dowodami na to, iż emocjonalność nie jest jedynie domeną kobiet, a okazywanie emocji i praca z nimi absolutnie nie ujmuje męskości.

Polecam Wam tę absorbującą lekturę, myślę, że dowiecie się z niej wielu ciekawostek, a Panowie obecni na jej kartach staną Wam się w pewien sposób bliżsi. 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 7 czerwca 2024

„Moim praw­dzi­wym obo­wiązkiem jest oca­lić włas­ne marzenia”. - Arthur Schopenhauer


Myślę, że większość z Was zna książki Ałbeny Grabowskiej i nie trzeba nikomu specjalnie tej autorki przedstawiać.

Dziś słów kilka o jej najnowszej powieści „Odlecieć jak najdalej”.

Akcja dzieje się w połowie lat 60. w Warszawie, gdzie główna bohaterka Ola Czerniawska przygotowuje się właśnie do matury. Jak przystało na młodą dziewczynę, ma ona głowę pełną marzeń, chce projektować ubrania i wyjechać na Zachód, który jawi jej się jako ocean różnorodnych możliwości, o jakich tutaj można tylko pomarzyć…

Olą zajmuje się babcia – Krystyna – gdyż jej mama na skutek traum odniesionych w powstaniu od wielu lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym, a swojego ojca młoda kobieta nigdy nie poznała.

Tymczasem Olą i jej babcią interesuje się TW Czyżyk, przekazując służbom swoje meldunki.

Na przykładzie perypetii głównej bohaterki i jej przyjaciół autorka doskonale odmalowuje realia życia w PRL – u. Wszechobecną cenzurę, brak rzetelnego dostępu do prawdziwych informacji, deficyty na sklepowych półkach etc.

Pośród wszystkich tych trudów toczy się życie wchodzących w dorosłość ludzi z ich pierwszymi miłościami, przyjaźniami, planami na przyszłość i domagającymi się spełnienia pragnieniami. Z wiarą i nadzieją na lepsze jutro.  Jak możecie się jednak domyślić w ich życiu nie brakuje również zawodów, rozczarowań, łez i nieodwzajemnionej miłości.

Autorka położyła także duży nacisk na niezwykłą więź Oli z Krystyną, która jest dla dziewczyny jak matka i bardzo dba o jej jak najlepsze wykształcenie, gdyż wie, jak jest ono istotne.

Jest to także opowieść o wielu traumach każdej z bohaterek, gdyż kobiety te mają za sobą wiele niełatwych doświadczeń, o których milczą, by dodatkowo nie obarczać pozostałych, a zarazem ze względu na ich ciężar nie potrafią otwarcie o nich mówić…

Ałbena Grabowska ukazuje również skomplikowane relacje damsko – męskie wynikające z różnic w statusie społecznym opisywanych bohaterów.

Czy Oli, pomimo różnorakich zawirowań, uda się ostatecznie spełnić marzenia? Jak potoczą się losy jej rodziny, w której relacje nie należą do łatwych, ani w żaden sposób oczywistych?

Jeśli jesteście tego ciekawi, a ponadto lubicie lektury z historią i zawiłymi relacjami międzyludzkimi w tle to koniecznie sięgnijcie po „Odlecieć jak najdalej”. Jest to pozycja pełna emocji i skłaniająca do refleksji nad ludzkim życiem, marzeniami i wyborami, jakich musimy czasem dokonać, by chociaż spróbować spełnić swoje aspiracje.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 27 marca 2024

"On dostał twój list – na pamięć go zna... Prezenty już wziął i w worku je ma... " - Ewelina Flinta

Czy uważacie, że powieści świąteczne należy czytać wyłącznie pod koniec lub na początku roku, czyli w tzw. okresie świątecznym? Ja tak nie uważam – myślę, że wybór lektury powinien zależeć przede wszystkim od nastroju czytelnika i od tego, co w danym momencie ma on ochotę poczytać.

W związku z powyższym, mimo iż kiedy czytałam tę książkę ww. okres był już za nami to zdecydowałam się sięgnąć po książkę „Kochany Święty Mikołaju” autorstwa Debbie Macomber. Główną bohaterką tej opowieści jest Lindy Carmichael, która po trudnym roku w Seattle wraca na Boże Narodzenie do rodzinnego domu i miasteczka.

Młoda kobieta jest zmęczona i przytłoczona minionymi wydarzeniami i ma nadzieję na odpoczynek, poprawę nastroju i nabranie dystansu do tego, co ją spotkało.

Mama Lindy, widząc przygnębienie córki, wyjmuje pudełko z jej listami do Świętego Mikołaja, które córka pisała mając zaledwie 5 lat… Namawia też młodą kobietę do nietypowego projektu – o co dokładnie chodzi przeczytacie w powieści.

Mimo że wydaje się to Lindy niedorzeczne i w zasadzie zabawne po początkowym wahaniu uznaje, że właściwie nie ma nic do stracenia i postanawia podjąć podsunięte wyzwanie. Jakie będą tego skutki? Czy podobnie jak w dzieciństwie tak i teraz zadziała siła pragnień i magia zbliżających się świąt? Przeczytajcie, a sami się przekonacie :).

Jest to opowieść ciepła, sympatyczna, kojąca w swoim przekazie, a zarazem budująca i dająca wiarę w spełnienie marzeń, a także nadzieję na lepsze jutro no i rzecz jasna na prawdziwą przyjaźń i miłość.

Jeśli szukacie lektury lekkiej, relaksującej i otulającej niczym ciepły pled to myślę, że niniejsza opowieść idealnie wpasuje się w takie oczekiwania.

Powieść tę czytało mi się sympatycznie i jak się zapewne domyślacie dosyć szybko. Chociaż niektórzy z Was stwierdzą zapewne, że jest ona mocno cukierkowa i wyidealizowana to mi czytało się ją przyjemnie i była świetną odskocznią od bardziej wymagających tytułów.

Myślę, że będzie to coś w sam raz dla fanów i poszukiwaczy świątecznych lektur.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

piątek, 20 maja 2022

O miłości z uśmiechem i przymrużeniem oka


Zdarza się i tak, że sięgam po nieco lżejsze lektury, aby odrobinę „przewietrzyć” głowę z mocno absorbujących na różnych płaszczyznach lektur. Okazja, żeby właśnie tak zrobić nadarzyła się jakiś czas temu przy książce autorstwa Emmy Abrahamson o intrygująco brzmiącym tytule „Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach”.

Akcja powieści osadzona jest w Wiedniu, gdzie mieszka Julia wraz ze swoim kotem Optimusem. Kobieta uczy angielskiego w szkole dla dorosłych i ma pewne marzenie – Jakie? - Przeczytacie w powieści.

Pewnego dnia Julia przypadkowo poznaje Bena. Okazuje się, że świetnie się dogadują i stają się sobie coraz bliżsi… Jednak wszystko znacząco komplikuje fakt, że Ben jest kloszardem… Co wyniknie z wzajemnej relacji tej dwójki? Zajrzyjcie na karty „Jak się zakochać w facecie…”.

Historia napisana jest z dużym poczuciem humoru i choć czyta się ją nieco z przymrużeniem oka to według mnie tkwi w niej przekaz dotyczący tego, iż nie należy oceniać ludzi po pozorach, co niestety wciąż zbyt często się zdarza.

Autorka w sposób bardzo lekki pokazała jak miłość może wymykać się konwenansom i różnego typu utartym schematom.

Książka jest idealna na ciepły, słoneczny dzień lub czas, kiedy będziecie potrzebować po prostu chwili relaksu z lekturą. Czyta się ją szybko, a perypetie bohaterów wielokrotnie wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Ciekawe dla odbiorcy mogą być również porównania między Szwedami (główna bohaterka jest Szwedką), a Austriakami, które obserwuje i dzieli się nimi w książce Julia.

Jeśli poszukujecie lektury z kategorii lekkich, łatwych i przyjemnych to powieść Emmy Abrahamson bardzo dobrze dopasuje się do takich właśnie potrzeb.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

niedziela, 2 stycznia 2022

Podsumowanie czytelnicze 2021 roku

    Przed rozpoczęciem 2021 roku miałam 134 książki do recenzji. W 2021 roku otrzymałam 58 książek, co daje łączną ilość 192 książek do recenzji, z których przeczytałam 52 książki recenzenckie. Taki obrót spraw powoduje, że na początek 2022 roku pozostaje mi 140 książek recenzenckich.

    Ogólnie w 2021 roku przeczytałam 57 wszystkich książek, co daje 91,23% książek recenzenckich, gdyż przeczytałam tylko pięć książek własnych. Pragnę dodać, że wśród wszystkich przeczytanych książek 47 z nich to były książki polskie, co daje 82,46% ze wszystkich książek. Więc mogę śmiało powiedzieć, że lubię i polecam polskich autorów.

Wspomniałam, że w 2021 roku otrzymałam 58 książek, z czego najwięcej otrzymałam od wydawnictw:

Prószyński – 9 książek; Znak – 5 książek; Filia, Literackie, Silver, ESPE po 4 książki.

Najwięcej książek przeczytałam od następujących Wydawnictw:

Prószyński 5 książek (55,6 książek ze wszystkich otrzymanych)

Rebis 4 książki (100% ze wszystkich otrzymanych w tym roku)

Książnica 4 książki (100% ze wszystkich otrzymanych w tym roku)

Znak 4 książki (60% ze wszystkich otrzymanych w tym roku).

    Ponadto przeczytałam wszystkie książki, które otrzymałam w tym roku od następujących wydawnictw: Czwarta Strona, Oficynka, wspomniane już Rebis oraz Książnica, Marginesy, Edipresse, Pascal, Skarpa Warszawska, Zaczytani, Prozami, Agora, Czarne, Bauer oraz Kobiece.

Do najlepszych książek w 2021 roku zaliczam:
1) Agata Komorowska - Czy mogę Ci mówić mamo?
2) Agnieszka Lis - Guziki
3) Agata Kołakowska - Szczęście na miarę

    Wśród autorów największy prym wiodła Maria Paszyńska, której przeczytałem aż 4 książki w zeszłym roku. Na szczycie znajdują się także Karolina Wilczyńska, Kasia Bulicz-Kasprzak, Małgorzata Lis, Agnieszka Lis oraz Piotr Liana. Każdego z tych autorów przeczytałam po dwie książki.

    Na koniec chciałabym napisać, że do dyspozycji miałam książki z 40 wydawnictw oraz 133 autorów. Na koniec roku pozostaje mi do przeczytania książki z 30 wydawnictw oraz stu jeden autorów.

    

poniedziałek, 13 grudnia 2021

W życiu nie chodzi o to, co się nam przytrafia, tylko o to, co postanowimy z tym zrobić.

  

Czy zdarza Wam się sięgać po poradniki lub książki na różne sposoby motywujące do życiowych zmian?

Książka, którą dzisiaj Wam przybliżę jest właśnie pewnego rodzaju poradnikiem. Jej autorką jest doktor Edith Eger (psycholog kliniczna), która na bazie własnych doświadczeń z czasów Holocaustu oraz wieloletniej pracy w gabinecie ze swoimi pacjentami ukazuje m.in. to jak istotne jest przepracowanie różnego rodzaju przeżytych traum, bez względu na to ile lat wstecz się wydarzyły. Jak się okazuje jeśli tego nie zrobimy to pomimo biegnącego czasu i tego, że wydaje nam się, iż mamy dobre, poukładane życie to jednak wszystkie te negatywne wydarzenia trzymają nas w pewnym sensie na uwięzi.

Autorka w 12 pełnych osobistego przekazu oraz zawodowego doświadczenia lekcjach podpowiada czytelnikom ścieżkę, którą mogą oni podążyć, aby odkryć własne często bardzo głęboko skrywane trudne i bolesne doświadczenia i uporać się raz na zawsze z tym, co minęło, chociażby przez akceptację i uświadomienie sobie, że na pewne sytuacje po prostu nie miało się żadnego wpływu.

Publikacja ta porusza wiele trudnych tematów, ale znajdziemy w niej także sporo poczucia humoru oraz dystansu do siebie i świata samej autorki, która daje sobie prawo do nieco ujmijmy to „przewrotnego” traktowania tego, co się w ludzkim życiu wydarza.

Zapewne zastanawiacie się teraz do czego zmierzam? Otóż z czym kojarzy Wam się słowo: DAR? Mnie osobiście z prezentem, czymś dobrym, pozytywnym, sprawiającym radość etc.

Doktor Eger w swojej książce pokazuje nam jednak, iż darem mogą być również wydarzenia bolesne, na pierwszy rzut oka ogromnie trudne do udźwignięcia, czy wywołujące różnorakie cierpienie.

I choć w pierwszej chwili może wydawać się to niedorzeczne i zaskakujące to bardzo często właśnie dzięki takim nielekkim darom możemy odkryć wewnętrzną siłę, jaką posiada człowiek oraz hart jego ducha. A przy odpowiednim nakładzie pracy nad sobą oraz wewnętrznej determinacji istota ludzka może przekuć to, co negatywne i blokujące w zmiany, które finalnie przyczynią się do zbudowania lepszego życia i pełnej pozytywów przyszłości.

Chociaż „Dar…” z pewnością nie należy do łatwych lektur to warto po niego sięgnąć, by przekonać się co proponuje dr Eger. A wtedy będziecie mogli już samodzielnie zdecydować czy wyruszyć w podróż w głąb siebie nakreślaną przez nią ścieżką.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 12 października 2021

"Nie gardź sobą, że przegrałeś bitwę. Trzeba znacznej siły, by się zapędzić aż tam, gdzie się bitwy przegrywa." - Henryk Elzenberg

 

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o publikacji, która ukazała się jakiś czas temu pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis, jej autorami są Artur Nowak i Marek Sekielski. W „Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba” obaj panowie toczą ze sobą szczerą do bólu, niezwykle przejmującą rozmowę.

W dialogu tym wspominają oni swoje dzieciństwo i młodość oraz to jak początkowo niepostrzeżenie rozwijało się ich uzależnienie nie tylko od alkoholu, ale także od narkotyków, gier czy pracoholizm.

Rozmowa ta wręcz kipi od przepełniających ją emocji, autorzy z ogromną odwagą poruszają najbardziej delikatne i wrażliwe kwestie oraz obnażają mechanizmy psychologiczne i fizyczne, w jakie uwikłana jest nie tylko osoba uzależniona, lecz również jej bliscy.

Książka ta z całą pewnością wywoła w czytelnikach ogrom refleksji m.in. nad tym jak cienka jest granica pomiędzy zwyczajną przyjemnością, a wyniszczającym ciało i psychikę nałogiem.

A. Nowak i M. Sekielski unaoczniają również czytelnikom, iż uzależnienie może stać się udziałem każdego człowieka i wcale nie musi wiązać się z dorastaniem w dysfunkcyjnej rodzinie (chociaż oczywiście tak się zdarza).

Pozycja ta jest według mnie tym bardziej wartościowa, iż jej autorzy doświadczyli na sobie wszystkiego, co opisują, więc znają ten temat mówiąc kolokwialnie od podszewki.

Obaj interlokutorzy są dla siebie nawzajem lustrem oraz najlepszymi przyjaciółmi, co nadaje ich rozmowie jeszcze bardziej osobistego charakteru.

Szczerość i obrazowość tej niezwykłej rozmowy wręcz porażają czytelnika. Opowieść autorów jest również niekwestionowanym świadectwem tego, że chociaż uzależnionym zostaje się na całe życie to przy ogromnym samozaparciu połączonym z nieustanną pracą nad sobą nawet po wielu latach tkwienia w szambie można wyjść na prostą i prowadzić dobre, spokojne i w pełni satysfakcjonujące życie prywatne oraz zawodowe.

Niniejsza lektura, chociaż boli i szarpie emocjonalnie to pokazuje również, że słabość człowieka może stać się jednocześnie jego największą siłą – autorzy podjęli wręcz tytaniczną pracę nad sobą, a dzięki temu oraz wsparciu wielu ludzi udało im się odbić od egzystencjalnego dna.

Jeśli tego typu tematyka Was interesuje lub macie w swoim otoczeniu kogoś, kto zmaga się z podobnymi problemami to sięgnijcie koniecznie po „Ogarnij się…” Gwarantuję, że jej treść zostanie w Was na bardzo długo.

Ze swojej strony raz jeszcze gorąco polecam Wam tę pozycję, a panom Arturowi i Markowi gratuluję odwagi, którą wykazali się podejmując ten autobiograficzny temat oraz hartu ducha, dzięki któremu dotarli tam, gdzie obecnie się znajdują na swoich życiowych ścieżkach.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Życie jest jak rzeka, nie zatrzymuje się, nie czeka, nie dba o to co ze sobą niesie i po prostu płynie".

Ałbena Grabowska jest autorką wielu powieści skierowanych zarówno do odbiorców dorosłych, jak i do młodzieży. Serca czytelników skradła m.in. swoją bestsellerową sagą „Stulecie winnych”, która została przeniesiona na telewizyjne ekrany w formie serialu.

W kwietniu nakładem Domu Wydawniczego REBIS ukazała się najnowsza powieść autorki i to właśnie o tym tytule chcę Wam dziś opowiedzieć. „Rzeki płyną, jak chcą” to wielowątkowa opowieść, której akcja rozpoczyna się w roku 1914, w przededniu I Wojny Światowej. Życie trzech sióstr – Klary, Amelii i Róży oraz ich matki Anny zmienia się w obliczu tego, iż kobiety zostają w rodzinnym majątku same, ponieważ ojciec rodziny został powołany na front i słuch po nim zaginął…

Śledzimy losy kobiet, ich wzajemne relacje, które de facto bywają niesamowicie toksyczne, a także to jak na różne sposoby przełamują one konwenanse i stereotypy. Klara, jako najstarsza z sióstr powinna pierwsza wyjść za mąż, tak się jednak nie dzieje, gdyż Amelia, która ku oburzeniu rodziny podjęła pracę w szpitalu wojskowym powraca do rodzinnego Niebielowa wraz z mężem Jankiem, którym opiekowała się w lazarecie. Pojawienie się w majątku mężczyzny powoduje rzecz jasna mnóstwo zawirowań, a późniejsze wydarzenia i kolejni przybysze jeszcze bardziej ten stan potęgują.

Powieść ta jest rzeczywiście niczym płynąca rzeka. Życie naszych bohaterek obserwujemy bowiem w dłuższej perspektywie czasowej, a ich losy toczą się momentami leniwie, a w innych chwilach tak burzliwie, iż przypominają nut rzeczny, który jak wiadomo bywa bardzo zmienny w zależności od wielu czynników.

W swojej prozie, na przykładzie wykreowanych bohaterek, autorka porusza bardzo wiele istotnych tematów takich, jak np. emancypacja kobiet, ich dążenie do posiadania własnego zdania i samorealizacji na różnorodnych polach.

W książce tej rzecz jasna nie brakuje miłosnych rozterek i wielu emocji, które każda z kobiet przeżywa w odniesieniu do wydarzeń i relacji, jakie stają się ich udziałem. Jest to opowieść nie tylko o przetrwaniu w trudnych, wojennych czasach. Mowa w niej również o miłości, zauroczeniu, odrzuceniu, wdzięczności, stracie, bólu, wewnętrznym zagubieniu i poczuciu osamotnienia oraz wielu innych odcieniach ludzkiej egzystencji.

Mimo, iż bohaterki tej historii bywają irytujące to nie sposób nie przyznać im tego, że walczą o to, co jest dla nich ważne. Na kartach tej książki coraz bardziej poznają one siebie i swoje prawdziwe pragnienia.

Dokąd zaprowadzi je ta wiedza? – Tego dowiecie się z kart książki. Poznajcie perypetie sióstr Terechowiczówien zapisane w tej niezwykle barwnej opowieści wciągającej w swe meandry niczym nurt rządzącej się własnymi prawami rzeki.

Powieść tę czyta się płynnie i z zaciekawieniem, a jej zakończenie zaskakuje czytelnika.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 22 stycznia 2021

Zajrzyjmy za kulisy literackiego świata.

Najnowsza powieść Hanny Cygler nosząca tytuł „Złodziejki Świąt” z przymrużeniem oka pokazuje czytelniczkom świat pisarski i wydawniczy, który obfituje w bardzo wiele różnorakich zależności.

Bohaterkami opowieści są kobiety będące na różnych etapach życia, kariery zawodowej i mające względem swojego życia bardzo różne oczekiwania.

Elwira właśnie przechodzi małżeński kryzys, a prócz tego na skutek pewnych wydarzeń wylewa się na nią fala internetowego hejtu.

Maria Teresa, samotna kobieta w średnim wieku zmaga się z kompletnie niespodziewanymi rodzinnymi problemami, gdy los nagle stawia ją w obliczu konieczności podjęcia się opieki nad swoim nowo narodzonym bratem.

Jagna nieustannie szuka swojego miejsca w świecie oraz prawdziwej miłości, która w jej mniemaniu ciągle ją omija. Dodatkowo na życiu młodej dziewczyny kładą się ponurym cieniem dosyć skomplikowane relacje rodzinne.

Zakładam, iż w zamyśle autorki książka ta miała być komedią obyczajową i w pewnym sensie tak właśnie jest, jednak ja przywykłam do nieco innego, częściej występującego w jej powieściach, stylu pisania, który znacznie bardziej mi odpowiada.

Jak już wcześniej wspomniałam w niniejszej publikacji zaprezentowane zostały bardzo różne portrety oraz postawy kobiet i chociaż w książce znajdziemy momenty zabawne, ale też takie, które skłaniają do chwili refleksji to cała historia niestety nieszczególnie  zapadła w moje serce i pamięć, mimo że z wszystkimi poprzednimi jak dotąd przeze mnie przeczytanymi powieściami autorki było zupełnie inaczej.

Po książkę tę śmiało można sięgnąć w ramach relaksu, więc jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego, momentami zabawnego i pozwalającego odrobinę zajrzeć za kulisy literackiego świata to „Złodziejki Świąt” będą niezłym wyborem.

Ja osobiście jednak wolę prozę Hanny Cygler w jej, że tak powiem, standardowym wydaniu i chociaż akurat ta książka niespecjalnie mnie zachwyciła to nieodmiennie czekam na kolejne pozycje autorki. 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 24 września 2020

Co robić, gdy sielska wieś stopniowo zanurza się w mroku...

Natałka Babina zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym jesienią 2010 roku, gdy pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis ukazała się pozycja zatytułowana „Miasto Ryb”. Po 10 latach autorka powraca z kolejną powieścią „Bodaj Budka”, o której kilka zdań chciałabym Wam dzisiaj napisać.

Główną bohaterką, a zarazem narratorką opowieści jest Ałła Bobylowa, pięćdziesięcioletnia pisarka, która właśnie tworzy powieść. Kobieta decyduje się na zakup domku przy torach kolejowych, czyli tzw. Budki, gdzie chce osiąść w ciszy i sielskim otoczeniu przyrody, które to okoliczności przypominają jej dzieciństwo i mają uprzyjemnić proces twórczy. 

Tuż przed zakupem nieruchomości Ałkę nachodzą niepokojące przeczucia, lecz mimo tego decyduje się ona na zakup i remont siedliska. Z biegiem czasu w okolicach Budki zaczynają się dziać bardzo dziwne i niepokojące rzeczy, a jedna z przyjaciółek pisarki zostaje zamordowana.

N. Babina w swojej książce ukazuje dosyć apokaliptyczną wizję świata, w którym właściwie z dnia na dzień przychodzi żyć wykreowanym przez nią postaciom. Publikacja ta jest pozycją mocno nietypową, ponieważ mnogość połączonych w niej literackich gatunków uderza w czytelnika niczym fala tsunami. Skumulowanie literatury obyczajowej, horroru, science-fiction oraz nawiązań społeczno – historycznych sprawia, że nie każdy odnajdzie się w tej historii. 

Czy Ałła i jej towarzysze odkryją, jakie mroczne siły czają się nieopodal nich? Czy będą w stanie zapobiec ich destrukcyjnemu działaniu? Odpowiedź na to i wiele pośrednich pytań znajdziecie na kartach „Bodaj Budki”.

A czy Wy odważycie się śledzić, jak sielska wioska zamienia się w zagadkową enklawę odciętą od reszty świata, który de facto też wcale nie jest w dobrej kondycji?  

Według mnie ciężko oceniać tę książkę, a jeszcze trudniej jest ją opisać… Niemniej jednak, gdy się dobrze przyjrzeć jej treści to pojawia się (przynajmniej u mnie tak było) sporo skojarzeń odwołujących się do aktualnej sytuacji panującej na Białorusi…

Z całą pewnością książka ta nie należy do lektur łatwych, mimo, iż wiele przedstawionych w niej sytuacji i wydarzeń może wydać Wam się mocno odrealnionych, lecz to wcale nie przysparza jej lekkości w odbiorze. 

Jeśli jednak lubicie książki niesztampowe, a do tego wielogatunkowe oraz napisane ujmującym i nietuzinkowy językiem to sięgnijcie po najnowszą powieść tej białoruskiej autorki.

środa, 26 sierpnia 2020

"W cudzym domu" po raz ostatni...


Moja przygoda z książkami autorstwa Hanny Cygler rozpoczęła się cztery lat temu od powieści „Grecka mozaika” i od tamtej pory biorę w ciemno wszystkie jej publikacje, dzięki czemu przeczytałam już sporo pozycji autorki (chociaż jeszcze nie wszystkie).

Najnowsza powieść „Po cudze pieniądze” jest długo wyczekiwanym tomem zamykającym cykl „W cudzym domu”.

Akcja toczy się w latach 1905-1910. Ponownie spotykamy się z rodzinami Hallmanów i Szuszkinów. W ich życiu, jak to zwykle w historiach tworzonych przez Hannę Cygler bywa, bardzo wiele się dzieje, od tajemniczego zabójstwa w Nowym Jorku poczynając, poprzez skandal obyczajowy w armii niemieckiej aż po rodzinną tragedię i przymusową emigrację oraz mnóstwo innych frapujących wydarzeń.

Wraz z bohaterami wędrujemy po świecie poprzez miasta, kraje, a nawet kontynenty. Na scenę wkracza także ponownie Maksymilian Kwilecki, który pozostaje czarnym charakterem knującym intrygi gdzie tylko się da, tak, aby wyjść na swoje.

W opowieści snutej przez autorkę odnajdujemy bardzo wiele wątków miłość, zdradę, śmierć, rozpacz, nienawiść, strach, ale również radość, nadzieję i pomyślne wiatry. Podobnie jak w realnym życiu postacie nakreślone przez Hannę Cygler doświadczają zarówno wzlotów, jak też bolesnych na różne sposoby upadków. Ich hart ducha pozwala im jednak zawsze się po nich podnieść.

Na uwagę zasługuje również bardzo merytorycznie, a zarazem ciekawie i plastycznie ukazane tło historyczne, w jakim osadzone są losy bohaterów. Poznając perypetie ludzi niejako mimochodem dowiadujemy się również całkiem sporo o historii dziejącej się w opisywanym czasie. Nie zabrakło również kwestii dotykających tematyki społeczno - obyczajowej, która zawsze przewija się w opowieściach Hanny Cygler.

Jeśli zatem macie ochotę na opowieść wielowątkową, napisaną barwnym, a jednocześnie przystępnym językiem oraz taką, w której nie brak całej gamy emocji, tajemnic i różnorakich intryg to koniecznie przeczytajcie „Po cudze pieniądze”.

Jednocześnie gorąco zachęcam Was do zapoznania się z całym cyklem „W cudzym domu”, zwłaszcza, że książki te czyta się właściwie jednym tchem.

Na zachętę poniżej znajdziecie linki do recenzji poprzednich tomów:

Tom 1