Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2026

"Nasze blizny opowiadają naszą historię. Świadczą o tym, że żyliśmy, a przede wszystkim, że przetrwaliśmy."


Niezbyt często sięgam po książki zagranicznych autorów. Debiut literacki Emily Houghton przyciągną mnie jednak do siebie zarówno opisem, jak i stwierdzeniem, że „Zanim Cię zobaczę”, może spodobać się również fanom opowieści „Zanim się pojawiłeś”, która niegdyś bardzo mnie poruszyła.

Autorka przedstawia nam Alice oraz Alfiego – to oni są narratorami poszczególnych rozdziałów.

Ich losy splatają się na szpitalnym oddziale, gdzie Alice trafia w wyniku ciężkich poparzeń odniesionych w pożarze, Alfie zaś, który w wypadku samochodowym stracił nogę, również przebywa w tej placówce.

Nasza bohaterka dotąd przebojowa, samodzielna pod każdym względem pnąca się po szczeblach kariery singielka, nagle całkowicie traci przysłowiowy grunt pod nogami. Trauma wywołana pożogą jest tak wielka, że Alice przez długie tygodnie zupełnie milczy… Przychodzi jednak kolejny trudny do udźwignięcia dla kobiety moment – z OIOM-u musi się ona przenieść na zwykły oddział w celu dalszej rekonwalescencji...

Alfie natomiast jest niesamowicie wygadanym, przesympatycznym oddziałowym wesołkiem, który stara się umilić pobyt wszystkim swoim współtowarzyszom niedoli. Skrywa on jednak pewną tajemnicę – jaką oczywiście Wam nie zdradzę.

Tym sposobem Alfie i Alice stają się sąsiadami. Kobieta nadal milczy, a że ze względu na swój obecny wygląd absolutnie nie chce się nikomu pokazywać, zostaje oddzielona od innych szpitalnym parawanem.

Czy nasza bohaterka w końcu się odezwie? A jeśli tak to czego się o niej dowiemy? Jak będzie rola Alfiego i jaki sekret skrywa on sam? – odpowiedzi znajdziecie w książce.

Na przykładzie swoich bohaterów autorka przybliża nie tylko ich szpitalną, niełatwą codzienność. Przede wszystkim ukazuje, jak na oddziale toczy się zwyczajne życie, ludzie, choć są bardzo różnorodni, zżywają się ze sobą, rodzą się przyjaźnie i wiele różnych emocji, które dotykają nie tylko pacjentów, ale także personel.

Postacie dwojga głównych bohaterów są według mnie odzwierciedlaniem maksymalnie obnażonej pod wieloma względami jednostki znajdującej się w dosyć krytycznej w wielu aspektach sytuacji.

Z zapartym tchem śledzimy ich losy, kibicujemy w trudnościach, ale towarzyszymy im również przy sukcesach i w momentach zadowolenia. Książka przepełniona jest wachlarzem bardzo różnorodnych emocji przeżywanych zarówno przez Alice, jak i Alfiego – dzięki temu stają się nam oni jeszcze bliżsi.

„Zanim Cię zobaczę” to opowieść refleksyjna i poruszająca trudne tematy, ale także otulająca, pełna wzajemnego wsparcia i uśmiechu bohaterów pomimo dotykających ich przeciwności losu. Opowiada ona o sile człowieka, jego wewnętrznej odwadze i o tym jak ważne są relacje z drugą osobą.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą niezwykle emocjonalną, wzruszającą i pouczającą w swoim przekazie opowieścią. Myślę, że czas z nią spędzony będzie dla Was momentem na zatrzymanie się w codzienny życiowym biegu, który według mnie jest potrzebny każdemu, przynajmniej co pewien czas.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 23 maja 2025

Rozpoczęcie sagi: Pani na wrzosowisku.


„Preludium” to pierwszy tom sagi Pani na wrzosowisku autorstwa Lucyny Olejniczak.

Akcja rozpoczyna się w roku 1830 w Warszawie, gdzie wraz ze swoim ojcem Leonem oraz nieznacznie młodszym bratem Stanisławem mieszka 16-letnia Eliza Bielska. Młoda dziewczyna chce zostać pianistką i ma ku temu predyspozycje. Rodzina Bielskich żyje w dobrobycie, gdyż nestor rodu jest zamożnym browarnikiem.

Choć Eliza straciła matkę, która zmarła, rodząc jej młodszego brata, to kobiecy pierwiastek w jej młodzieńczym życiu uzupełniają ciotka Tekla i ukochana kuzynka Julia. Kuzynki wiodą spokojne, nastoletnie życie, lecz wszystko do czasu, gdy Julka umiera, a do Warszawy zbliżają się carskie wojska i starsza z dziewcząt – Eliza musi porzucić wszystko, co dotąd było jej znane i ze względów bezpieczeństwa wyjechać do stryja do Anglii…

Jeśli zaś chodzi o Stanisława, jego stosunki z ojcem są chłodne i raczej trudne. W związku z powyższym nastoletni chłopak szuka uznania gdzie indziej i w obliczu powstańczej zawieruchy wpada w tarapaty i na skutek pewnych zawiłości również na pewien czas znika z rodzinnych radarów.

Obserwujemy jego losy w wojsku, a po upływie pewnego czasu na Litwie, gdzie podejmuje pracę jako guwerner, lecz jak wiadomo serce nie sługa i tam także dosięgają go kłopoty, choć tym razem innego rodzaju niż w przeszłości.

Dalsze perypetie Elizy na emigracji przenoszą nas zaś do roku 1837. Dzięki niezwykle plastycznym opisom autorki mamy szansę oglądać Londyn z tamtych czasów. Na jego tle patrzymy na postać głównej bohaterki, która stała się młodą kobietą. Stara się ona przystosować do realiów, w których obecnie żyje, chociaż oczywiście tęskni za życiem, jakie kiedyś wiodła w ojczyźnie.

Pewnego dnia Eliza staje się przypadkowym świadkiem wypadku, w którym ginie młoda kobieta, a nasza bohaterka składa jej pewną obietnicę tuż przed śmiercią. Poprzez te wydarzenia w życiu Elizy pojawia się student medycyny Mark i 8-letnia Nelly, niezwykle charakterna dziewczynka.

Jak potoczą się losy wszystkich bohaterów? Po odpowiedź zapraszam Was na karty „Preludium”. Jest to powieść wielowątkowa, w której przemiany bohaterów wymuszone są niejako przez bardzo trudne czasy, w jakich przyszło im żyć. Przyglądamy się ich wewnętrznemu dojrzewaniu, kibicujemy w podejmowaniu trudnych decyzji i mierzeniu się z ich późniejszymi konsekwencjami oraz podnoszeniu się po poniesionych stratach.

Postacie kobiece opisane w tej książce ukazują trudy życia tej części społeczeństwa w ówczesnych czasach, ale również kobiecą siłę i determinację w walce o lepsze jutro, o marzenia oraz jak największą niezależność.

Powieść ta przepełniona jest wieloma różnorodnymi emocjami, które dotykają bohaterów w codziennym życiu. Rzecz jasna opisane tło historyczne również nie pozostaje bez wpływu na egzystencję plejady zróżnicowanych postaci.

Czy drogi rodzeństwa splotą się ponownie? Jakie działania będzie musiała podjąć Eliza, by sprostać złożonej nieznajomej kobiecie obietnicy? Dowiecie się sięgając po „Preludium”.

Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury i aktualnie zagłębiam się w jej dalszym ciągu, więc niebawem spodziewajcie się recenzji tomu drugiego. A póki co dajcie się porwać perypetiom Elizy Bielskiej i jej współbohaterów.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 12 lipca 2024

"Jeśli uparcie zadajesz pytania, to w końcu usłyszysz odpowiedź. A co, jeżeli ci się nie spodoba?"

Kiedy na portalu Lubimyczytać zobaczyłam nabór recenzencki na tę pozycję, postanowiłam, że się zgłoszę, mimo iż nie znałam poprzedniej książki autorki. W tej jednak zaintrygowały mnie na równi tytuł okładka oraz opis…

Oczywiście jak się domyślacie z niecierpliwością czekałam na wynik ww. naboru. Ku mojej radości udało się znaleźć w gronie recenzentów i powiem Wam, że historia ta porwała mnie już od pierwszych stron.

Poznajemy w niej Ingę, dziennikarkę radiową, której ukochana mama niedawno zginęła w wypadku samochodowym. Po tym tragicznym zdarzeniu kobieta postanawia odkryć prawdę o Marii, która wychowywała się w domu dziecka w Orzyszu i nigdy nie chciała wracać pamięcią, ani opowieściami z tamtego czasu, do swojej trudnej przeszłości.

Początkowo wszystkie tropy wiodą do wcześniej wspomnianej placówki, a do tego dochodzą jeszcze zagadkowe e-maile, które otrzymuje Inga od kogoś podpisującego się w nich Gall Anonim…

Jednak im mocniej Inga próbuje odkryć prawdę o mamie, tym bardziej wszystko zapętla się i komplikuje.

Aby jeszcze bardziej zaintrygować i wciągnąć czytelnika w swoją opowieść autorka prowadzi akcję w dwóch płaszczyznach czasowych tj. w roku 2023, kiedy Maria ginie w wypadku oraz w roku 1970, kiedy jak się zapewne domyślacie dowiadujemy się co nieco na temat przeszłości.

Książka ta jest mocno zagadkowa, momentami mroczna i stawiająca wiele pytań zarówno o przeszłość bohaterów, jak też o to, czy do odkrycia prawdy o tym, co minione warto dążyć za wszelką cenę.

Maria Biernacka – Drabik nakreśliła ogromnie misterną konstrukcję wydarzeń, które doprowadzają do zaskakującego finału. Jak już wcześniej wspomniałam, opowieść ta trzyma w napięciu od początku do końca. Niektórzy z jej bohaterów prowadzą z innymi wyrafinowaną grę prowadzącą do ściśle zaplanowanego finiszu, lecz czy wszystko pójdzie zgodnie z ich pierwotnym planem? Przeczytajcie sami.

W opowieści tej znajdujemy wiele niejednoznaczności, które stopniowo rozwiewają się w trakcie lektury. Autorka dobitnie ukazuje fakt, iż zdanie innych osób o nas wcale nie musi odzwierciedlać to, jacy w istocie jesteśmy.

Czy Indze uda się odkryć tak usilnie poszukiwaną prawdę, a jeśli tak to, jaka ona ostatecznie będzie? Co ma z tym wszystkim wspólnego skromna, żółta walizka i znajdujące się w niej z pozoru niepasujące do siebie i niewiele znaczące przedmioty? – Odpowiedź na te i całe mnóstwo innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie na kartach niniejszej powieści.

Jeśli lubicie zawiłe historie z dreszczykiem, w których relacje rodzinne i międzyludzkie mają wiele różnorodnych oblicz i wzajemnych połączeń oraz opowieści, w których teraźniejszość i przeszłość wiążą się ze sobą nierozerwalnie to bardzo polecam Wam zapoznanie się z najnowszą publikacją Marii Biernackiej – Drabik pt. „Nie pytaj”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 12 lipca 2023

"Wspomnienia są kluczem nie do przeszłości, ale do przyszłości." - Corrie ten Boom

Aldona Reich ma w swoim pisarskim dorobku kilka książek. Powieść, o której dzisiaj Wam opowiem jest najnowszą spośród nich, a zarazem moją pierwszą autorstwa Aldony jaką przeczytałam. Było to bardzo udane spotkanie z twórczością autorki więc z biegiem czasu na pewno będą kolejne.

„Ziemia odzyskana”, bo tak właśnie brzmi tytuł powieści opowiada historię Marty Rychter, która po ponad 20 latach emigracji wraca do rodzinnego miasta. Powodem wyjazdu kobiety była trauma spowodowana wypadkiem samochodowym, w którym zginął jej ojciec i utratą pamięci dotyczącą przebiegu tamtych zdarzeń…

Marta latami zmaga się z wyrzutami sumienia i nieustannym poczuciem winy, bo wszystko wskazuje na to, że to ona prowadziła auto, w którym podróżowała feralnego dnia wraz z ojcem i jego wspólnikiem Ludwikiem Krasnodębskim.

Dla kobiety jednak nie wszystko jest tak oczywiste z powodu wcześniej wspomnianej luki w pamięci…

Drugim bohaterem historii jest Wiktor Wojda, samotny wdowiec, którego dorosła córka Jowita ma już swoje życie i rodzinę. Wiktor nie może poradzić sobie z przedwczesnym odejściem żony i pomimo upływu lat tkwi zamknięty w swojej wewnętrznej skorupie kryjąc się za murem zbudowanym ze wspomnień.

Drogi tych dwojga po raz pierwszy krzyżują się w dosyć zabawny sposób. Po raz wtóry spotykają się oni przypadkowo za sprawą wspólnego znajomego. Nie jest to jednak banalna historia o miłości jakich wiele – co to to nie.

Jest to niespieszna i bardzo dobrze skonstruowana opowieść o ludzkim zmaganiu się z różnego rodzaju słabościami i budowaniu nowego życia na gruzach tego, co minione. Mowa w niej również o poszukiwaniu wspomnień, lecz także swego rodzaju uwalnianiu się od nich by móc znowu zacząć żyć.

Publikacja ta oprócz bogatej warstwy psychologiczno – emocjonalnej nakreślonej na przykładzie wyrazistych bohaterów porusza także tematykę trudnych relacji rodzinnych oraz realiów życia w niewielkiej społeczności.

Czy Marta odzyska utracone wspomnienia? Czy Wiktor zburzy w końcu budowany wokół siebie latami mur i odważy się odetchnąć pełną piersią? Jak ze swoimi kłopotami poradzą sobie pozostali bohaterowie? Gdzie leży prawda o wydarzeniach z przeszłości?

Odpowiedź na te i wiele innych nasuwających się przy lekturze pytań znajdziecie na kartach „Ziemi odzyskanej”, której dodatkowego klimatu dodaje osadzenie opowieści w malowniczej i doskonale znanej autorce Zielonej Górze i jej urokliwych okolicach.

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że powieść ta pierwotnie publikowana była w odcinkach na łamach Gazety Lubuskiej, a dzięki Wydawnictwu Vectra otrzymała ona możliwość trafienia do szerszego grona czytelników.

Ze swojej strony bardzo polecam Wam tę refleksyjną, lecz także na swój sposób budującą i tchnącą nadzieją historię.

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 24 lutego 2023

"Jesteśmy z tego samego materiału, co nasze sny." - William Shakespeare

Edyta Świętek słynie z interesujących i bardzo często nieszablonowych historii. W „Pociągu do życia” autorka ukazała czytelnikom losy czterech młodych mężczyzn – Michała, Dariusza, Tomasza oraz Witolda.

Fabuła powieści osadzona jest w latach 1983 – 1988. Śledzimy perypetie czterech wchodzących w dorosłość chłopaków, którzy wywodzą się ze zupełnie różnych środowisk i mają za sobą bardzo odmienny bagaż życiowych doświadczeń.

Dzieli ich właściwie wszystko, lecz połączyła służba w jednostce wojskowej w Mrągowie oraz muzyczny talent. Dla każdego z nich talent ten oznacza coś nieco innego, ale korzystają oni z niego tworząc (po odbyciu służby wojskowej) boys band Dream Boys, który odnosi spektakularny sukces.

Kariera układa się chłopakom świetnie, natomiast w ich życiu prywatnym dzieje się bardzo różnie… Autorka bardzo plastycznie pokazuje niełatwe koleje ich losów. Każdy z nich ma swoje marzenia, czegoś szuka i przed czymś ucieka, ale o co dokładnie chodzi, tego rzecz jasna Wam nie zdradzę.

Dream boys święci triumfy na polskiej scenie muzycznej, fantastycznym zrządzeniem losu pojawia się również szansa na wyjazd muzyków do Niemiec, co w ówczesnych czasach nie było wcale łatwą sprawą.

U progu podróży dochodzi jednak do tragicznego wydarzenia, które niweczy wszystko… Bohaterowie zmuszeni są odnaleźć się w całkiem nowej dla nich sytuacji i zmierzyć się z tym, co zgotował dla nich los… Czy im się to uda? Odpowiedź znajdziecie na kartach „Pociągu do życia”.

Jest to opowieść o młodości, szukaniu własnego miejsca w życiu, walce o marzenia, przyjaźni, miłości i odkrywaniu tego, co naprawdę się w życiu liczy. Mowa w niej również o odbudowywaniu swojego życia całkowicie na nowo.

Edyta Świętek poprzez pryzmat różnorodnych bohaterów pokazuje wiele postaw i spojrzeń na świat, które są echami przeżyć opisanych postaci.

Powieść początkowo wydaje się lekka, kiedy jednak wchodzimy w nią coraz głębiej otwiera ona przed nami wiele możliwości do refleksji. Wraz z autorką zapraszam Was w muzyczną podróż, podczas której będziecie mieć szansę poznać, zrozumieć i polubić chłopaków z zespołu Dream Boys i przekonać się, że koniec nie zawsze jest całkowicie jednoznaczny…

Zapraszam do lektury.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 18 maja 2022

"Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada ale na tym, że potrafi się podnosić." - Konfucjusz

Ci, którzy znają twórczość Agnieszki Lis doskonale wiedzą o tym, że nie stroni ona w swoich powieściach od tematów trudnych, a przez to bardzo często zamiatanych pod przysłowiowy dywan… Nie inaczej sprawa ma się w powieści „Szczęściarze”, którą chciałabym Wam dziś nieco przybliżyć.

Główną bohaterką jest Edyta, nastolatka ulega ciężkiemu wypadkowi podczas jazdy na rowerze, doznaje wówczas urazu kręgosłupa, który powoduje paraliż od pasa w dół i nie wiadomo czy kiedykolwiek dziewczyna znów stanie na nogi.

Jednak nie tylko ten temat stanowi oś niniejszej opowieści. W książce poznajemy także historię Staszka. Przepełnioną emocjami i bolesnymi przeżyciami opowieść o poszukiwaniu siebie, swojego szczęścia, samoakceptacji oraz potrzebie wsparcia ze strony najbliższych i ich bardzo różnych reakcjach w odniesieniu do poruszonej w powieści tematyki.

Autorka porusza również kwestie problemów małżeńskich, które nawarstwiają się w związku, gdy na wzajemne relacje małżonków nakłada się cała masa innych życiowych kłopotów – czy i jak wybrną oni z życiowego impasu? - przeczytacie na kartach „Szczęściarzy”

Historia ukazana przez Agnieszkę Lis pokazuje również niezrównaną siłę rodzicielskiej miłości, która jest w stanie udźwignąć nawet najbardziej skomplikowane i niejednokrotnie ogromnie trudne do przyjęcia decyzje i wybory latorośli.

Jeśli szukacie subtelnej wielowątkowej opowieści, która niewątpliwie da Wam do myślenia, a jej echa pozostaną z Wami na długo to książka Agnieszki Lis będzie idealnym wyborem.

W powieści tej dokładnie tak jak w życiu nic nie jest całkowicie oczywiste, a bohaterowie i ich losy zdecydowanie wymykają się utartym schematom.

Poznajcie pełną niejednoznaczności, a zarazem czytającą się z zapartym tchem opowieść ukrytą w „Szczęściarzach”. Dowiedzcie się w jaki sposób połączony jest los Edyty i Staszka… Ta niezwykła powieść nie da Wam o sobie zapomnieć...

Polecam!

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 22 listopada 2021

"Każdy nosi w sobie opowieść, która pewnego dnia musi z niego wypłynąć..."

Dziś opowiem Wam o książce, która wieńczy genialną tetralogię Wiatr ze Wschodu autorstwa Marii Paszyńskiej. „Za zasłoną chmur” bo taki właśnie tytuł nosi ta powieść to niesamowite zamknięcie losów bohaterów. Autorka przede wszystkim skupiła się na ukazaniu finalnych losów dwóch skrajnie różniących się od siebie kobiet – Anastazji i Tatiany.

Kobiety te jak wiemy z poprzednich tomów kochały tego samego mężczyznę… Kiedyś już los splótł ich ścieżki, a w niniejszym tomie stają się one dla siebie nawzajem niebagatelnym oparciem w trudnych czasach i okolicznościach, w jakich przyszło im żyć.

Autorka w sposób charakterystyczny dla swojej twórczości odmalowuje również tło historyczne, na którego kanwie śledzimy bardzo złożone perypetie bohaterów.

Życie Anastazji nigdy nie było usłane różami. A Tatiana choć miała wszystko to jedyną pociechą był dla niej syn – Karol. Gdy obie kobiety zostają niejako porzucone, przez Kazimierza, który w swym wewnętrznym zagubieniu, aby odnaleźć równowagę postanawia wyjechać do Polski, młoda lekarka w akcie beznadziei prowokuje wypadek.

Na skutek niniejszego zdarzenia jej życie bardzo mocno się komplikuje, a wtedy Tatiana postanawia spłacić dług wdzięczności za uratowanie życia jej i dziecka.

Mimo, iż początkowo (z wiadomych względów) relacja kobiet jest ogromnie trudna, to z czasem ich stosunki stopniowo ulegają ociepleniu.

Zaś Kaza choć w Polsce osiąga zawodowe sukcesy to nadal nie może znaleźć swojego miejsca ani się wyciszyć.

Borys Bogdanow również nie daje nam o sobie zapomnieć snując coraz gęstszą pajęczynę intryg, kłamstw i przemilczeń – dokąd zaprowadzi go taka gra? Przeczytajcie sami!

Jak dalej potoczą się losy bohaterów oczywiście Wam nie zdradzę, ale jeśli lubicie prozę tej autorki to i tym razem z pewnością się nie zawiedziecie. Świetnie wykreowani bohaterowie, ich trudne i bolesne perypetie, a wszystko okraszone domieszką inteligentnie wplecionej historii – takie połączenie to gwarancja wyśmienitej lektury! Jedyny jej minus to taki, że to już koniec tej historii.

Książka ta przepełniona jest różnego rodzaju emocjami, traktuje o przewrotności losu i niezbadanych ścieżkach ludzkiego życia, które bywają bardzo kręte i wyboiste… W opowieści tej obecne są na równi różne oblicza miłości i przyjaźni współgrające z wieloma odcieniami cierpienia, bólu, rozpaczy i zawodu.

Wszystko, co tak bardzo ludzkie, choć zdecydowanie nie lekkie, łatwe i przyjemne zostało zamknięte w tej książce. Głos, który autorka oddała swoim bohaterom wybrzmiewa z każdej właściwie strony tej opowieści.

Polecam Wam serdecznie zapoznanie się z finałem tego niezwykłego cyklu, a Marii Paszyńskiej gratuluję ogromnej siły przekazu połączonej z niebywałą wręcz lekkością i plastycznością pióra. Według mnie ogromną sztuką jest pisanie o rzeczach trudnych i bolesnych tak, aby czytelnik nie przerwał w trakcie lektury, a wręcz przeciwnie – musiał poznać jej zakończenie i tak właśnie jest z cyklem Wiatr ze wchodu.

 
PS. Dla przypomnienia poniżej zamieszczam recenzje poprzednich czterech tomów niniejszego cyklu:


 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 18 sierpnia 2021

"Nie da się w pełni zrozumieć drugiego człowieka, jeśli nie przeżyje się jego życia, a to przecież niemożliwe."

 

W czerwcu bieżącego roku Małgorzata Lis oddała w ręce czytelników swoją trzecią powieść zatytułowaną „Wybrać miłość”. Historia ta podzielona została na kilka części, które w toku lektury spójnie się ze sobą łączą, a cała opowieść ma kilkoro głównych bohaterów.

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak bardzo decyzje podejmowane przez związane z nami na różnych płaszczyznach osoby wpływają na nasze życie niejednokrotnie determinując nasze wybory?

Najnowsza powieść Małgorzaty Lis i perypetie bohaterów, które w niej opisuje mogą być doskonałym polem do wielu refleksji w tej właśnie kwestii.

Na przykładzie Kuby i Olgi - dwojga młodych, wkraczających w dorosłość ludzi z całkowicie odmiennym bagażem doświadczeń obserwujemy zmagania człowieka związane z koniecznością dokonywania przez niego różnorodnych wyborów oraz ich długofalowymi konsekwencjami.

Jest to opowieść o niełatwej miłości, poświęceniu, rozeznawaniu swojego powołania, oraz o odnajdywaniu się w zupełnie nowej rzeczywistości po wypadku, jakiemu w toku lektury ulega Kuba. Nie brak w niej również tajemnic, z którym prędzej czy później przychodzi stanąć twarzą w twarz bohaterom tej wielowymiarowej historii.

Jeśli szukacie lektury, która pozwoli Wam zatrzymać się i zamyślić nad tym, co naprawdę w życiu ważne to „Wybrać miłość” Was nie zawiedzie. Losy wykreowanych przez Małgorzatę Lis bohaterów mogłyby stać się udziałem każdej i każdego z nas. Egzystencjalne rozterki, tęsknoty, pragnienia, życiowe potknięcia oraz ich konsekwencje to przecież codzienność człowieka.

W powieści tej miłość, wiara i nadzieja są mocno ze sobą splecione i to właśnie dzięki nim, chociaż momentami wydają się być bardzo daleko od tych właśnie wartości, finalnie nasi bohaterowie odnajdują swoje miejsce w świecie.

Autorka w swojej opowieści porusza wiele trudnych, momentami bolesnych tematów, lecz mimo to książka, jako całość tchnie optymizmem i nadzieją. Jak dowiadujemy się w trakcie czytania nawet z najbardziej skomplikowanych i tragicznych sytuacji można wyjść obronną ręką i choć czasu nie da się cofnąć to można, a nawet trzeba próbować naprawiać dawne błędy i budować nowe lepsze życie.

Książkę tę czyta się płynnie i szybko, a losy bohaterów wciągają czytelnika i sprawiają, że kibicujemy opisywanym osobom w pokonywaniu ich życiowych zakrętów oraz cieszymy się ich nawet najdrobniejszymi sukcesami i na nowo odnajdywanym wewnętrznym spokojem.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka jest kolejną wchodzącą w skład serii Opowieści z Wiary.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 11 maja 2020

"Znów chcesz ułożyć koniec, zaplanować każdą rolę... Uwierz mi, nie warto tak żyć..."


Jak zapewne już wiecie zdarza się tak, że w moich literackich wyborach daję szansę również debiutującym autorom i ich twórczości. Tak właśnie się stało w przypadku pozycji „Kocham cię mimo wszystko” autorstwa Małgorzaty Lis. Książka ta jest kolejną propozycją wydaną w ramach projektu Opowieści z Wiary.

Główną bohaterką jest Anna, młoda kobieta z mocno ugruntowaną wiarą i klarownymi, wypływającymi z niej poglądami na życie i oczekiwaniami wobec swojej przyszłości. Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy pewnego dnia w biurowej windzie jej droga zupełnie niespodziewanie krzyżuje się z przystojnym i dosyć tajemniczym Marcinem.

Jeśli zaś chodzi o samego Marcina to uważa się on za ateistę, ma za sobą spory bagaż różnych (raczej mało pozytywnych) doświadczeń, nie stroni również od używek, zakrapianych imprez i przygodnych znajomości.

Jak widzicie autorka w swojej opowieści zderza ze sobą dwa totalnie różne, wręcz skrajne światy. Ustawia naprzeciw siebie dwoje bohaterów, na których uczucie spada niczym przysłowiowy grom z jasnego nieba, (chociaż żadne z nich nie chce się do tego przyznać nawet przed sobą samym), ale czy przy tak odmiennym spojrzeniu na życie i świat mają oni szansę na bycie razem? Tego na pewno dowiecie się z kart książki.

Jest to opowieść nie tylko o poszukiwaniu miłość, lecz również o tęsknocie, przyjaźni, nadziei wobec różnych niekiedy bardzo dramatycznych zdarzeń w obliczu, których stają Ania, Marcin i inne postacie z tej historii. Tematem, który został w niej poruszony jest nie tylko wiara katolicka, ale także proces godzenia się z przeszłością, której nie można przecież zmienić, samym sobą oraz nową i zupełnie nieprzewidzianą codziennością, która staje się udziałem bohaterów.

Nakreślone postacie przeżywają mnóstwo wielorakich rozterek, muszą oni zadać sobie sporo trudnych pytań i udzielić jeszcze trudniejszych odpowiedzi, a dokonane przez nich wybory często nie są ani łatwe, ani przynajmniej początkowo rozumiane i akceptowane przez otoczenie.

Jeśli chcecie przeczytać książkę mocno emocjonalną, a zarazem refleksyjną i poruszająca wiele różnych tematów, pośród których na pewno znajdziecie takie, które każdy czytelnik będzie mógł odnieść do swojego życia, rzecz jasna w oparciu o indywidualne doświadczenia to myślę, że książka ta okaże się dla Was dobrym wyborem.

Powieść ta pokazuje człowieka wierzącego i niewierzącego w obliczu różnorodnych życiowych zmagań na rozmaitych polach. Autorka ukazała w niej proces wewnętrznego dojrzewania, ale także stopniowo ewoluującą umiejętność pójścia na pewne ustępstwa nie sprzeniewierzając się jednocześnie swoim przekonaniom.

Jeżeli macie ochotę zapoznać się z burzliwą, lecz jednocześnie ciepłą i pozytywną w swoim przekazie historią i perypetiami Ani, Marcina i wszystkich, którzy na różne sposoby im towarzyszą to zapraszam Was do lektury „Kocham cię mimo wszystko”.

poniedziałek, 4 maja 2020

"Zamknij na chwilę oczy, nie myśl o tym czy boisz się czy nie Na chwile zostawmy w tyle rozczarowań gniew..."


Jakiś czas temu na naszym rynku wydawniczym ukazała się debiutancka powieść autorstwa Juliena Sandrela, która nosi tytuł „Pokój wspaniałości”. Autor w swojej opowieści ukazuje czytelnikom perypetie Thelmy i jej nastoletniego syna Louisa. Kobieta, by zapewnić synowi jak najlepszy byt pomimo przeciwności stara się realizować zawodowo w biznesie i samotnie wychowuje 11-latka. Gdy pewnego zdawać by się mogło zwyczajnego dnia Louis ulega wypadkowi, na skutek, którego zapada w śpiączkę życie Thelmy zmienia się o 180◦.

By zmotywować chłopca do wybudzenia kobieta zaczyna realizować marzenia, które nastolatek zapisywał w swoim notatniku zwanym zeszytem wspaniałości, który to przez przypadek odkrywa. Swoje poczynania relacjonuje poprzez filmiki, które babcia lub personel szpitala odtwarzają Louisowi.

Książka skłania czytelnika do wielu refleksji na temat tego, co tak naprawdę powinno być najważniejsze w naszym życiu. Historia Louisa i jego mamy pokazuje, że na spełnianie marzeń, nawet tych najbardziej zwariowanych, a często wydających się wręcz nierealnymi, nigdy nie jest za późno. Podobnie jak na odbudowywanie relacji z drugim człowiekiem, co dobitnie ukazuje ewolucja, jaka dzieje się w toku książki między Thelmą, a jej matką, których więzi były mocno nadszarpnięte.

Jest to niezwykła i niesamowicie barwna opowieść o nadziei, miłości, marzeniach i oczekiwaniu na cud przebudzenia. Czy takowy się wydarzył? Tego dowiecie się z kart książki.

Autor w sposób bardzo subtelny, a zarazem ogromnie klarowny nakreślił także wielowymiarowość i wieloznaczność pojęcia, jakim jest cud… Co dokładniej się za tym kryje? Przeczytajcie sami.

Jeśli poszukujecie lektury refleksyjnej, wywołującej wzruszenie i uśmiech, a także niesamowicie ciepłej, przepełnionej miłością, troską i wewnętrznym dojrzewaniem do własnych dawno pogrzebanych przez bohaterów potrzeb i pragnień to niniejsza książka będzie dla Was idealnym wyborem.

Niniejsza pozycja nie jest zbyt obszerna objętościowo. Niesie w sobie jednak całkiem spory ładunek emocji i przemyśleń, co pokazuje, że nie objętość, a jakość przekazu ma tutaj niebagatelne znaczenie.

Zapraszam Was zatem serdecznie do „Pokoju wspaniałości” i odkrycia go na swój własny, całkowicie osobisty sposób.

piątek, 4 października 2019

Żyjemy według schematu i nagle wszystko się zmienia...


Książki Elżbiety Ceglarek znalazły się w mojej domowej biblioteczce dzięki uprzejmości samej autorki. Z trzech jak dotąd wydanych pozycji mój wybór całkiem niedawno padł na najnowszą spośród nich, a jest to książka „Facet z pocztówki”. 

Główną bohaterką opowieści jest Joanna, której mąż ginie w wypadku samochodowym, a okoliczności tego zdarzenia pozostają niewyjaśnione. Kobieta cały czas zmaga się z traumą po utracie najbliższej osoby. Autorka bardzo dużo miejsca poświeciła dosyć drobiazgowemu opisaniu przeżyć bohaterki oraz jej borykania się z całą gamą różnorodnych emocji.

 Opowieść snuta przez autorkę jest niesamowicie bogata w wiele emocjonalnych poziomów oraz wymyka się utartym schematom tak, że nic nie jest w niej typowo czarne lub białe.

Czytelnik niejednokrotnie zostaje totalnie zaskoczony tokiem opisywanych zdarzeń oraz ich konsekwencjami. Elżbieta Ceglarek na przykładzie swojej bohaterki ukazała, jak bardzo osoba w żałobie podatna jest na różnego rodzaju manipulacje.

Wraz z Joanną mamy też szansę śledzić powolne aczkolwiek konsekwentne otrząsanie się kobiety z kokonu marazmu, samotności i poczucia straty, które współodczuwamy czytając tę powieść.

„Facet z pocztówki” to według mnie książka warta uwagi, gdyż autorka porusza w niej bardzo wiele istotnych kwestii, które na różne sposoby warunkują ludzką egzystencję. Jest to powieść o odnajdywaniu siebie na nowo, o tym jak mogą kształtować się damsko-męskie relacje, a także o podejmowaniu niełatwych decyzji, które ukazać mogą czasami bardzo zaskakującą prawdę o drugim człowieku.

Jeśli macie ochotę na historię obyczajową, w której autorka zafunduje Wam niebagatelną gamę różnorodnych wrażeń i refleksji to zapraszam Was do zapoznania się z niniejszą powieścią.

Ja na pewno za jakiś czas powrócę jeszcze do książek pani Elżbiety, gdyż jak już Wam wcześniej wspomniałam w mojej domowej biblioteczce czekają jeszcze dwa tytuły jej autorstwa.

poniedziałek, 25 marca 2019

"Szczęście może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie."


Książka, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć trafiła w moje ręce dosyć dawno temu, jako nagroda w internetowym konkursie.

Główną bohaterką opowieści jest Sophie Jones, która w dzieciństwie na skutek wypadku samochodowego straciła rodziców.

Dziś jako dojrzała kobieta Sophie wciąż obarcza się winą za to, co stało się wiele lat temu. Przeszłość kładzie się cieniem na jej teraźniejszości, nieustające poczucie winy zatrzymuje kobietę w życiowym marazmie, a wszystko, co z niemałym trudem udaje jej się zbudować prędzej czy później legnie w gruzach. Tak stało się z również z jej związkiem z szanowanym lekarzem Garrettem Blackiem, który bez słowa wyjaśnienia zrywa zaręczyny tuż przed ślubem. Załamana Sophie postanawia w ramach poprawienia sobie nastroju po nagłym rozstaniu stworzyć w swoim sklepie z czekoladą nietypowe ciastka z pesymistyczną wróżbą w środku, ciasteczka te są zrobione z gorzkiej czekolady…

Pewnego dnia w pracowni Sophie niespodziewanie pojawia się Garrett i chce koniecznie z nią porozmawiać, nasza bohaterka próbuje tego uniknąć, ale mężczyzna nie daje za wygraną. Sophie stawia mu więc pewien warunek, jeśli zostanie on spełniony kobieta zgodzi się na rozmowę. Żądanie to oraz próba jego spełnienia przez zdeterminowanego doktora Blacka wywołuje lawinę różnorodnych zdarzeń, o których dowiecie się z kart książki, zmienią one jednak nie tylko życie głównej bohaterki, ale także pozostałych opisanych w książce postaci.

Książka te nie jest jednak ckliwym romansem. Opowiada o rozpaczy, nadziei, przyjaźni oraz o trudnym, lecz możliwym wydobywaniu się z zaklętego kręgu poczucia winy. Autor podkreślił w niej także fakt, że poczucie szczęścia może przybierać bardzo różne formy i wypływać z najmniejszych nawet drobiazgów.

Wykreowane przez Kevina Alana Milne postacie są bardzo różnorodne i borykają się z wieloma problemami dotyczącymi rozmaitych aspektów ludzkiej egzystencji. Wyraziste charaktery bohaterów powieści oraz niepozwalające pozostać emocjonalnie obojętnym sytuacje, jakich się znaleźli tworzą spójną, interesującą i wciągającą czytelnika historię.

Jeśli macie ochotę na napisaną przystępnym językiem, barwną i przepełnioną emocjami opowieść, na której kartach prześledzić można wewnętrzną transformację bohaterów oraz jej wpływ na dalsze ich losy to zapraszam Was do przeczytania niniejszego tytułu.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

sobota, 12 maja 2018

"Idę w parze z czarną ciszą chmury wciąż nade mną wiszą, ale przecież już przetrwałem tyle burz..."


Na początku roku 2014 nakładem Wydawnictwa Axis Mundi ukazała się książka autorstwa Jacka Lusińskiego o tytule „Carte blanche”. Autor opowiedział w niej opartą na faktach historię zainspirowanego autentyczną postacią, lecz wykreowanego przez autora na potrzeby tej opowieści Kacpra Bielika, nauczyciela historii w jednym z liceów.

Kacper jest kawalerem mieszkającym ze swoją matką, a jego pasją jest obserwacja nieba i gwiazd przy użyciu teleskopu oraz zawód, jaki od lat wykonuje. Pewnego dnia Kacper wraz z matką ulegają wypadkowi samochodowemu w wyniku, którego starsza pani traci życie natomiast mężczyzna zaczyna mieć kłopoty ze wzrokiem.

Diagnoza jest dla naszego bohatera druzgocąca – stopniowa, lecz nieunikniona utrata wzroku… Świat Kacpra legnie w gruzach, bo jak żyć i pracować jako nauczyciel widząc słabo lub wcale??? Zwłaszcza, że klasa Kacpra nieubłaganie zbliża się do matury.
Mężczyzna postanawia możliwie jak najdłużej utrzymać swój stan w tajemnicy przed wszystkimi.

Książka, chociaż niewielka objętościowo porusza bardzo istotny temat, jakim jest nagłe kalectwo i radzenie sobie w kompletnie nieoczekiwanych, a niejako wymuszonych sytuacjach i okolicznościach. Autor kładzie jednak ogromny naciska na fakt, iż żadna niepełnosprawność nie wyklucza jednostki ludzkiej z życia zawodowego, czy społecznego, wymaga to jednak od w/w dużego samozaparcia, a niekiedy szukania własnej niszy, by osiągnąć postawiony sobie cel.

Jest to także opowieść dająca czytelnikom pewien wgląd w środowisko młodzieży licealnej i przełamująca pewne stereotypy dotyczące relacji uczeń – nauczyciel. Autor nakreślił odwagę (mimo, iż początkowo podszytą lękiem) Kacpra oraz szacunek, podziw i respekt, jakie wzbudziła jego postawa wśród uczniów i grona pedagogicznego, gdy prawda stała się już nie do ukrycia.

Historia Kacpra, mimo iż trudna to niepozbawiona jest humoru, szczypty ironii i zdrowego sarkazmu, które można znaleźć na kartach książki, co z całą pewnością dodaje jej nieco lekkości zważywszy na kaliber poruszanej przez Lusińskiego tematyki.

Warto również zaznaczyć, że również w roku 2015, na podstawie powieści powstał film o tym samym tytule, a jego scenarzystą i reżyserem jest autor niniejszej książki. W rolę Kacpra natomiast wcielił się Andrzej Chyra.

Film już czeka na obejrzenie w mojej filmotece na pierwszy możliwy wolny czas i wtedy okaże się, jakie jest moje zdanie na jego temat. Jeśli natomiast chodzi o książkę to według mnie warto ją przeczytać, chociaż w moim osobistym odczuciu niektóre wątki zostały zbytnio spłycone, przez co niestety tracą na wyrazistości i książce jako całości, czego jednak brakuje.

Niemniej jednak polecam zapoznanie się z tą lekturą i wyrobienie sobie na jej temat własnego zdania.

piątek, 11 maja 2018

"Trzeba znaleźć osobę, z którą ma się o czym rozmawiać i potrafi milczeć..."


Agnieszka Olejnik to jedna z poczytniejszych, rodzimych autorek. Ma już na swoim literackim koncie kilkanaście powieści. Dzisiaj chcę przybliżyć Wam jeden z odrobinę starszych tytułów autorki, a jest nim wydana w roku 2015 nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona powieść „Dziewczyna z porcelany”.

Pisarka ukazała w niej losy Michała, młodego, jak dotąd żyjącego beztrosko studenta, który po tragicznej śmierci rodziców musi o 180◦ zmienić swoje dotychczasowe życie i zająć się 4-letnim bratem.

Początki tego przymusowego zmierzenia się z opieką, 24/7, nad kilkulatkiem, którego do tej pory widywał właściwie okazjonalnie są dla obu stron niezwykle trudne. Z pomocą młodemu mężczyźnie przychodzi Zuzanna, kobieta jest sąsiadką Michała i wielokrotnie zdarzało się jej wcześniej opiekować małym Tomkiem, co jednoznacznie pokazuje wyraźnie widoczna między nimi zażyłość.

Autorka w snutej przez siebie opowieści ukazuje ważność i siłę relacji międzyludzkich, a na przykładzie Michała śledzimy stopniowy proces transformacji lekkoducha w dojrzałego, odpowiedzialnego i świadomego siebie mężczyznę.

Nieco zawiłe miejscami perypetie bohaterów mają moim zdaniem na celu unaocznienie czytelnikom, iż wiele życiowych sytuacji i wynikających z ich różnorakich okoliczności wyborów, jakich na co dzień dokonujemy nie sposób oceniać poprzez pryzmat czarno - białego schematu, gdyż zazwyczaj nasza egzystencja pełna jest wieloznaczności.

Postać Zuzanny jest dla mnie natomiast uosobieniem tęsknoty za rodziną i macierzyństwem. Jest ona również odzwierciedleniem tego, że każdy z nas szuka bliskości i akceptacji, a jednocześnie posiadając swoją „ciemną stronę” obawia się niezrozumienia, krytyki, odrzucenia etc.

„Dziewczyna z porcelany” to ciepła i barwna opowieść o ludziach szukających własnego miejsca i życiowego azylu. O istocie i sile relacji międzyludzkich, które pozwalają przetrwać nawet największe życiowe burze oraz o tym, że dla miłości nic nigdy nie jest, nie było i nie będzie przeszkodą ku temu, by złączyć ze sobą ludzi pomimo różnicy wieku, czy wszelakich doświadczeń z przeszłości.

Polecam Wam gorąco tę ciepłą, wzruszającą i moim zdaniem budującą książkę. 

piątek, 12 sierpnia 2016

"Jest jedna stała rzecz, na którą zawsze można liczyć: miłość. To ona jest najważniejsza i zostaje z nami zawsze."


W pierwszej dekadzie lipca nakładem Wydawnictwa Otwarte ukazała się najnowsza powieść Emily Giffin, która nosi tytuł „Pierwsza przychodzi miłość”.

Historia, którą opisuje autorka snuta jest z perspektyw dwóch sióstr Josie i Meredith, które przed kilkunastu laty na skutek wypadku samochodowego straciły swego ukochanego, starszego brata Daniela.

Młode kobiety zdają się być od siebie diametralnie różne, co nie pozostaje bez wpływu na ich trudne, wzajemne relacje. Josie zawsze robi to, na co ma ochotę, natomiast Meredith ma nieustanne poczucie, iż zawsze to ona jest tą, która ostatecznie musi stanąć na wysokości każdego stającego przed nią zadania… Żadna z nich nie jest szczęśliwa, choć każdej z nich wydaje się, ze siostra ma wszystko.

Życie bohaterek wykreowanych przez Emily Giffin zdecydowanie nie jest czarno białym schematem, w którym wszystko lub prawie wszystko jest jednoznaczne. Zaznacza się w nim cały wachlarz tak pragnień, jak wątpliwości targających Josie i Meredith w związku z podejmowanymi przez nie na przestrzeni lat decyzjami i ich konsekwencjami.

Autorka pokazuje jak często brniemy w grę pozorów przywdziewając maski, tak, aby sprawiać wrażenie silnych, samowystarczalnych, szczęśliwych etc. A prawda bardzo często niestety wygląda tak, że ukrywamy się za fasada, pod która szaleją emocjonalne burze, ogrom kompleksów, poczucie niespełnienia i osamotnienia.

Jest to historia o więziach i relacjach rodzinnych, które bez względu na różnorakie życiowe zakręty i komplikacje w gruncie rzeczy zawsze pozostają bardzo silne. A także o tym jak wielki – niestety nie zawsze dobry - wpływ ma nasza przeszłość na naszą teraźniejszość.  Refleksje Josie i Meredith oraz osób w jakikolwiek sposób z nimi powiązanych uświadamiają nam z jednej strony, iż człowiek nie jest w stanie jednocześnie zadowolić wszystkich włącznie z samym sobą, z drugiej strony natomiast czytelnik dostrzec może potrzebę i ogromną moc, jaką niesie w sobie wybaczanie innym, ale także samemu sobie, bo przecież nie zawsze w życiu mamy absolutny wpływ na wszystko i o tym należy pamiętać.

W moim odczuciu kwintesencja tej powieści jest taka, ze wszystko w życiu człowieka obraca się wokół miłości mającej przecież bardzo wiele imion i twarzy… i choć nie jest ona łatwa, a nawet bardzo często boli to jest także swoistą liną, która prowadzi nas wśród meandrów życia, bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy tez nie.

Książkę czyta się bardzo płynnie, więc jeśli lubicie prozę Emily Giffin to sami przekonajcie się jak potoczą się losy Josie i Meredith, czy odnajdą one swoje szczęście i właściwie dla każdej z nich miejsce na życiowym rollercoasterze…

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 2 października 2015

Życie to łańcuch chwil, w którym og­ni­wa zes­pa­wane są przez brze­mię wyboru.


W debiutanckiej powieści Marii Wolskiej pt „Zatrzymać chwilę”, poznajemy młodą kobietę pracującą w branży finansowej. Kiedy w firmie, gdzie pracuje Ewa pojawia się nowy kierownik dotychczasowy „biurowy ład” zostaje postawiony na głowie… Pracownicy mają tak duży nawał obowiązków, iż spędzają na swoim stanowisku pracy nawet po kilkanaście godzin na dobę, a mimo to z niczym się nie wyrabiają i często zabierają pracę do domu.

Nasza bohaterka jest coraz bardziej zmęczona, znerwicowana i sfrustrowana, co nie pozostaje bez wpływu na jej życie prywatne, które zostaje zdegradowane do poziomu zerowego. Ze względu na to, iż praca staje się centrum jej świata cierpi na tym nie tylko jej kilkuletni związek z Markiem lecz także podupada ona na zdrowiu.

Dopiero wypadek, któremu w pewnym momencie opisanej przez autorkę historii ulega nasza bohaterka bardzo mocno przewartościowuje jej życie.

W chwili w/w zdarzenia Ewa nagle znajduje się w towarzystwie anioła i zupełnie dla niej niespodziewanie ma możliwość przyjrzenia się swojemu życiu niejako z boku…
Anioł – Wojtek z jednej strony pokazuje kobiecie świat, w którym żyje, z drugiej natomiast Ewa patrzy na swoje życie tkwiąc jakby w zawieszeniu… Wojtek uświadamia jej, iż tylko ona może podjąć decyzję o tym czy zostaje tutaj, czy też wraca do swojego ciała, a zarazem na Ziemię.

Jeśli chcecie dowiedzieć się jakiego wyboru dokonała Ewa i co owa decyzja za sobą pociągnęła zajrzyjcie na karty książki.

Mimo, iż autorka poruszyła w swojej powieści bardzo ważny i będący wciąż bardzo na czasie temat jakim jest pracoholizm oraz opisała spustoszenie jakie sieje on zarówno w życiu osoby uzależnionej od pracy jak również w jej otoczeniu to jednak powieść ta jest w moim odczuciu zbyt płytka, a momentami także nieco infantylna…

Jej atutem jest niewątpliwie fakt, że czyta się ją bardzo szybko i płynnie. Jednakże mnie nie zapadnie ona na zbyt długo w pamięć.
Niemniej jednak jeśli chcecie zetknąć się z obrazem omawianego nałogu wykreowanym przez autorkę zapraszam Was do lektury i własnych refleksji odnośnie tego debiutu.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.