Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybaczenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

"Trzeba nam nauczyć się odchodzić od tych, którzy nie doceniają tego, że jesteśmy..."


Z całą pewnością są tutaj fani twórczości Anny H. Niemczynow, do których grona ja również rzecz jasna nieodmiennie się zaliczam.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce tej właśnie autorki. Powieść, o której mowa ukazała się we wrześniu tego roku i nosi bardzo wymowny, przynajmniej według mnie, tytuł „Strażniczki moralności”.

Główną bohaterką i narratorką historii jest Jaga Branson, uznana i ceniona (a co za tym idzie również zamożna) psycholożka i psychoterapeutka. Kobieta ma poukładane, stabilne życie, kochającego partnera Krisa i dorosłą córkę, z którą łączy ją silna, głęboka i piękna więź.

Mimo że Jaga pomaga wielu ludziom, wciąż nie potrafi pomóc samej sobie w uporaniu się z trudnym dzieciństwem i wczesną młodością, w których była jeszcze Jagodą Broniewską… Ogromnie trudna, bolesna relacja z matką wciąż kładzie się cieniem na życiu kobiety, tym bardziej, gdy okazuje się, że Aniela zmaga się ze śmiertelną chorobą…

Relacje między Jagą, a jej siostrą Mel również, mówiąc delikatnie, nie należą do łatwych…

Fabuła tej historii to opowieść o toksycznych relacjach, odrzuceniu, bólu, fizycznym i psychicznym cierpieniu, ale jednocześnie o miłości, chęci niesienia pomocy i wspierania drugiej osoby pomimo wszystko.

Książka ta budzi w czytelniku całe mnóstwo różnorodnych emocji. Na przykładzie Jagi widzimy, jak świadoma siebie, dojrzała kobieta jednocześnie może być wewnętrznie głęboko poranioną dziewczynką szukającą miłości i akceptacji – najmocniej tam, gdzie z różnych powodów nie dane jej było (i wciąż jest) ich znaleźć.

Moim zdaniem jest to opowieść o próbie godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić, o przebaczaniu innym, ale również sobie. W historii tej autorka pokazała, że rodzice również borykają się z deficytami, które sprawiają, że nie potrafią oni okazywać swoim dzieciom miłości, zainteresowania etc.

W moim odczuciu jest to najbardziej osobista opowieść pisarki. To przejmująca historia o budowaniu siebie pośród gruzów, tego, co minione i o tym, że przeszłość pomimo wszystko nie musi na zawsze nas definiować.

Choć nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarza to nasze reakcje są już naszym wyborem – oczywiście bywa to trudne, ale jest możliwe do wypracowania. A bycie dobrym człowiekiem to nie tylko dbanie o innych za wszelką cenę lecz dbanie również o siebie poprzez odcinanie się on pewnych relacji, hejtu i od tego, co uważają na nasz temat inni ludzie. Bywa to bolesne, ale w niektórych przypadkach bezwzględnie konieczne.

„Strażniczki moralności” to głęboko poruszająca, zapadająca w umysł i serce czytelnika historia. Wszystko, co zostało poruszone na jej kartach skłania odbiorcę do refleksji oraz analizy własnych relacji z rodziną, przyjaciółmi i szeroko pojętym otoczeniem.

Są takie publikacje, które bardzo trudno opisać, tak aby nie pozbawić ich głębi przekazu – po prostu trzeba je samemu przeczytać i odkryć – „Strażniczki moralności” z pewnością mogę zaliczyć do takiego właśnie gatunku.

Trzeba szczerze powiedzieć, iż na pewno nie jest to tak zwanym comfort book, ale jeśli szukacie lektury, która Was dotknie i poruszy do głębi to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Myślę, że takich dzieci – jak Jaga, matek – jak Aniela, sióstr – jak Melania oraz pozostałych „strażniczek” jest wśród nas wbrew pozorom bardzo dużo, a co za tym idzie osób borykających się z problemami opisanymi w książce również nie brakuje.

Historia Jagi choć teoretycznie fikcyjna może być wsparciem i światełkiem w tunelu, dla osób, które znajdą w sobie odwagę, aby się na nią otworzyć i przejrzeć w niej, jak w lustrze. Myślę, że warto pochylić się nad tym, co zobaczymy w odbiciu…

Zatem, jak sami widzicie powieść „Strażniczki moralności” serdecznie polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 30 czerwca 2025

"Trzeba jedynie uwierzyć, że tam gdzie jest jakiś koniec, będzie i początek." - Uwierzyć tylko i aż...


Jojo Moyes podbiła serca polskich czytelniczek bestsellerowym cyklem o perypetiach Lou Clark, a jego otarcie, czyli powieść „Zanim się pojawiłeś” jest dziś śmiało można rzec pozycją kultową.

Z biegiem czasu ukazywały się kolejne opowieści, po które zawsze chętnie sięgam, a skoro tak to nie mogło być inaczej przy najnowszej książce pt. „Między końcem a początkiem”, która miała swoją premierę 18 czerwca.

Bohaterką historii jest 42-letnia Lila, która samotnie wychowuje dwie córki. Dzieje się tak, ponieważ została porzucona przez męża po wielu latach małżeństwa. Jej największym wsparciem jest ojczym – Bill – który zamieszkał z nią i przybranymi wnuczkami, po śmierci swojej żony, a jednocześnie matki Lili.

Jak więc widzicie, świat Lili chwieje się w posadach, a jakby tego było, mało każdego dnia w szkole córek spotyka nową partnerkę Dana, która spodziewa się jego dziecka. A w związku z tym spadają na nią ostentacyjne spojrzenia i szepty innych rodziców…

Mimo wszystko Lila dzięki swojej przyjaciółce, córkom i Billowi stara się nie poddawać i krok po kroku uparcie przemierzać każdy kolejny dzień. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy nad kobietą zawisa widmo problemów finansowych, a w jej drzwiach pojawia się biologiczny ojciec Gene…

Książka ta odzwierciedla wiele problemów kobiet w średnim wieku, które na skutek pewnych okoliczności niejako zmuszone są budować swoje życie na nowo pomimo dotychczasowego bagażu doświadczeń.

Jednakże część tej opowieści pokazana została oczyma nastoletniej córki bohaterki – Celie. Dzięki jej postaci unaocznione zostały problemy młodych ludzi związane m.in. z wszechobecnym dziś hejtem i wykluczeniem – autorka ukazuje czytelnikowi skąd niekiedy bierze się bunt i wcale nie jest to oczywiste…

Prócz zmagań młodej bohaterki z wyżej wspomnianymi zjawiskami śledzimy również podejmowane przez nią próby odnalezienia się w zupełnie nowej sytuacji rodzinnej – czy to się uda? Zapraszam do lektury.

Bohaterowie najnowszej prozy J. Moyes są bardzo różnorodni, co sprawia, iż historia ta ma wiele perspektyw. W trakcie lektury przemierzamy wraz z Lilą długą drogę od rodzinnego kryzysu, poczucia odrzucenia i samotności poprzez wewnętrzne dojrzewanie i dawanie drugiej szansy sobie i innym oraz świadome otwarcie się na nowe uczucie, aż po pogodzenie się z trudnymi prawdami i wyprostowanie skomplikowanych relacji rodzinnych na tyle by dało się odetchnąć w nich pełną piersią.

Losy pozostałych postaci również są zajmujące i skłaniają do wielu przemyśleń dotyczących tego, co spotyka człowieka na różnych etapach jego życia wywołując różnorodne emocje, reakcje i ich następstwa. Jak się okazuje najczęściej nic w naszym życiu nie jest proste, jednoznaczne i jednowymiarowe.

„Między końcem a początkiem” to historia pełna emocji, z którymi stykają się i muszą wobec nich odnaleźć nakreślone postacie. Fabuła niniejszej publikacji sprawia, iż bardzo łatwo jest nam utożsamić się z bohaterami. Sprawia to, że tym bardziej kibicujemy ich życiowym zmaganiom, ciesząc się ich wzlotami i smucąc upadkami.

Książka skłania do refleksji nad tym, że tak naprawdę zawsze jesteśmy między jakimś końcem, a początkiem – bo takie właśnie jest życie.

Polecam Wam tę ciekawą, toczącą się niespiesznie, bardzo mądrą i ciepłą w gruncie rzeczy opowieść.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 4 lipca 2024

"Miłość jest znalezieniem siebie zewnątrz siebie." - J. Kremer

Ci spośród Was, którzy są tutaj ze mną już od dłuższego czasu doskonale wiedzą, że powieści Barbary Mikulskiej już się tutaj pojawiały, a po każdą kolejną sięgam z zainteresowaniem.

Najnowsza publikacja autorki nosi tytuł „Cukiereczek” i opowiada o losach Wiktorii wychowywanej po tragicznej śmierci rodziców przez ciocię i wujka.

Niestety wujek bardzo lubi kobiety, a Wiktoria z biegiem czasu staje się coraz atrakcyjniejsza… aby do niczego złego nie doszło dziewczyna wybiera liceum z internatem, gdzie poznaje wyglądającą na buntowniczkę – Magdę.

Dziewczyny zaprzyjaźniają się ze sobą i coraz bardziej do siebie zbliżają. Dochodzi nawet do tego, że wspólnie przeżywają pierwsze intymne doświadczenia… Wiktoria zastanawia się w pewnym momencie czy nie jest osobą homoseksualną…

Niemniej jednak w toku opowieści wchodzi w różne związki, aby udowodnić sobie, iż miłość jako taka jest przereklamowana – dlaczego tak uważa? Po odpowiedź na to i wiele innych pytań odsyłam Was do lektury. Okazuje się także, iż w wyniku pewnych opisanych w powieści wydarzeń przyjacielska relacja Wiktorii i Magdy zostaje „zawieszona” na długi czas… Czy kobiety odnowią relację, a jeśli tak to jak potoczą się ich dalsze losy? – tego dowiecie się z kart „Cukiereczka”.

„Cukiereczek” to momentami słodko – gorzki obraz poszukiwania miłości, akceptacji i bliskości. To zmagania głównej bohaterki z próbą zrozumienia różnorodnych ludzkich zachowań w relacjach z innymi osobami.

Jest to także opowieść o wewnętrznym dojrzewaniu i przyjaźni, o wybaczeniu, życiowych zmianach i pewnego rodzaju godzeniu się z początkowo niezbyt rozumianymi postawami innych.

Jeśli jesteście ciekawi jak potoczyły się losy Wiktorii, czy odnalazła ona w swoim życiu wszystko to, czego szukała i czy ostatecznie była szczęśliwa? To zapraszam Was do lektury niniejszej powieści, której de facto mam przyjemność patronować, bo o tym chyba jeszcze nie wspominałam.

Książka ta jest moim zdaniem warta poznania i niech nie zwiedzie Was jej iście letnia nieco romansowa okładka, gdyż zdecydowanie nie jest to pozycja utrzymana w konwencji lekkiego, wakacyjnego romansu.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 27 czerwca 2024

(...) najbardziej oczywistą sprawą w naszym życiu są nieustanne zmiany...

Dziś pogoda postanowiła dać o sobie znać deszczem i grzmotami, ale my nadal pozostajemy w iście letnim klimacie za sprawą najnowszej powieści Edyty Świętek pt. „Lato o smaku miłości”.

Główną bohaterką tej opowieści jest Wiktoria, którą poznajemy, gdy nazajutrz ma wyjść za mąż za Marcela, jednak w przeddzień tego wydarzenia otrzymuje wiadomość od swojej dawnej wielkiej miłości – Sebastiana, co sprawia, iż zaczyna się wahać, co do podjętej decyzji nie mając świadomości, że dawny ukochany także się żeni, a jego małżonka spodziewa się dziecka…

W dniu ślubu Wiktoria tknięta jakimś do końca niezrozumiałym nawet dla niej samej impulsem porzuca narzeczonego przed ołtarzem i ucieka z kościoła, zanim ceremonia dojdzie do skutku...

W tym niełatwym momencie opoką dla dziewczyny staje się, jak zawsze, jej bezpruderyjna babcia Regina, która zaprasza ją do siebie, do Lubomierza, aby tam mogła ochłonąć, pozbierać się wewnętrznie i odnaleźć w niespodziewanej sytuacji, w jakiej Wika się znalazła.

I tak oto rozpoczyna się słodko – gorzka opowieść o uczuciach, targających człowiekiem bez względu na wiek emocjach oraz o tym, że stara miłość nie rdzewieje… lecz czy, aby na pewno zawsze warto do niej wracać? Przekonajcie się sami czytając tę historię.

Perypetie Wiktorii i Sebastiana osadzone w małym miasteczku dają do myślenia. Autorka w sposób niezwykle plastyczny ukazała, jak wiele w ludzkim życiu mogą namieszać przemilczenia i niedomówienia – nawet te, których używa się w jak najlepszej wierze i z pozytywnymi intencjami.

Jest to opowieść także o tym, że nie wszyscy pomimo upływającego czasu są w stanie wydorośleć i wyłącznie dla własnej wygody chowają się w konformizmie niczym w szczelnej skorupie, w gruncie rzeczy dostrzegając tylko czubek własnego nosa.

Niemniej jednak losy bohaterów ukazanych na kartach „Lata o smaku miłości” pokazują również, że miłość ma wiele twarzy i nie zna wieku. Bywa też często bardzo długo niedostrzegana przez osoby będące obiektem czyichś uczuć.

Pomimo skomplikowanych losów głównej bohaterki finalnie opowieść ta jest pozytywna w swoim przekazie. Okazuje się bowiem, że jeśli damy szansę sobie samym oraz tym, którzy są wokół nas to zawsze możemy odnaleźć spokój i szczęście, choć nie raz zdążyliśmy już w to zwątpić… Nie bez znaczenia jest też tutaj moc wybaczania, której doświadczyła Wiktoria, a babcię Reginę kocham całym czytelniczym sercem :).

Jeśli poszukujecie lektury na lato i lubicie pióro Edyty Świętek to zapraszam do zapoznania się z jej najnowszą powieścią – niech także dla Was to lato ma smak miłości!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 28 marca 2024

"Gdy zapragniemy żyć w pełni słońca, nie tylko odrodzi się nasza nadzieja, ale i życie zaskoczy nas spełnieniem pragnień..."

Podobnie jak w poprzednim tekście dziś również opowiem Wam o zamknięciu pewnego cyklu, a jest nim Saga nadmorska napisana przez Dorotę Milli.

„Kobieta w słońcu” to trzeci tom niesamowicie mądrej, emocjonalnej i ciepłej trylogii o perypetiach trzech kobiet. Początkowo są one sobie całkowicie obce, a w toku lektury, na przestrzeni kolejnych tomów stają się najlepszymi przyjaciółkami, mimo iż różnią się od siebie właściwie wszystkim.

Tym razem pierwsze skrzypce otrzymuje Aletta, natomiast Eryka i Julia wciąż obecne w opowieści znajdują się nieco na drugim planie. Aletta z racji swojego zawodu i według mnie także określonych cech osobowości oraz charakteru zawsze skupiała się bardziej na innych niż na sobie… Taki stan rzeczy zaowocował zupełnym brakiem życia prywatnego kobiety.

Nasza psychoterapeutka powoli otrząsa się po śmierci mentora Bo i staje na własnych nogach. Coraz bardziej intryguje ją jednak ukryta w cieniach przeszłości Aniela, jak wszystko na to wskazuje, niespełniona miłość mentora.

Gdy Aletta coraz głębiej szpera w odległej przeszłości, w czym niestrudzenie pomaga jej znany z poprzednich tomów detektyw Wysocki, okazuje się, że historia Anieli jest bardzo mocno związana z przeszłością samej Aletty… Na jaw wychodzą wieloletnie przemilczenia matki kobiety, która chcąc chronić córkę przed trudną prawdą zataiła przed nią wiele spraw.

Podporą dla zagubionej pośród kolejnych odkrywanych faktów kobiety są jej niezawodne przyjaciółki. Wspierają one Alettę dobrym słowem oraz nienachalną, aczkolwiek odczuwalną obecnością.

Oczywiście losy Eryki i Julii także się w tym tomie domykają, a w ich codzienność na dobre wkraczają stabilizacja, spokój i „słoneczna aura”.

Dorota Milli na kanwie sytuacji życiowej, w jakiej osadziła Alettę pokazuje, jak poznanie prawdy o swoich korzeniach może wywrócić do góry nogami oparty na zdawałoby się solidnych fundamentach świat. Niemniej jednak drugą perspektywą tej sytuacji jest ocena postępowania matki – czy aby na pewno można jej dokonać jednoznacznie? Przeczytajcie i sami zobaczcie.

Jest to opowieść o przyjaźni, mierzeniu się z życiem, wychodzeniu na prostą, odnajdywaniu siebie i otwieraniu się na miłość.

Cała ta seria urzekła mnie swoim przekazem i w gruncie rzeczy pozytywnym przesłaniem. W związku z powyższym polecam Wam jej lekturę, a na zachętę zostawiam Wam moje recenzje poprzednich tomów:

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 25 marca 2024

„Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą... Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei”. - Bob Dylan

Książki Małgorzaty Lis są mi już znane i chętnie odkrywam kolejne tytuły spod jej pióra. Pozycja, o której dziś Wam opowiem czekała na swoją kolej przez pewien czas, ale gdy w końcu po nią sięgnęłam czytało mi się ją bardzo dobrze, choć poruszonych jest w niej wiele trudnych tematów.

„Odzyskać nadzieję”, bo właśnie o tej powieści mowa to kolejny tytuł wydany w serii Opowieści z Wiary. Nie jest to typowa kontynuacja, choć poznajemy w niej dalsze losy Alicji i Julii, które obecne były już na kartach powieści „Wybrać miłość”, nie jest jednak konieczna znajomość tamtej historii, aby móc swobodnie czytać tę.

Opowieść rozpoczyna się od tego, że na skutek pewnych trudnych wydarzeń, które zaszły w życiu matki i córki, Alicja podejmuje decyzję o przeprowadzce do brata, który wraz z rodziną prowadzi gospodarstwo agroturystyczne w Zagórze – malowniczej podbeskidzkiej wiosce.

Dla bohaterek ma to być niejako nowy start. Czy tak się stanie? – czas pokaże. Chociaż początki, jak to zazwyczaj bywa, są dosyć trudne to w końcu kobiety, a zwłaszcza Julka, stają na nogi i powoli snują plany na przyszłość.

W gospodarstwie pojawia się także mało sympatyczny biznesmen Piotr Bednarek, mężczyzna sprawia wrażenie mocno nieprzystępnego dla otoczenia, gburowatego etc. Cóż poradzić kiedy jest on stałym bywalcem siedliska…

Jeśli zaś chodzi o Julię to po odzyskaniu równowagi postanawia powrócić do ukochanej aktywności i wraz z przyjaciółmi odbyć wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z pierwotnym planem i wygląda na to, że nic nie wyjdzie z ww. wyprawy, Julia jednak nie chce rezygnować i wyrusza w drogę w pojedynkę. Na szlaku poznaje tajemniczego, pięknookiego Dominika… Od razu powiem Wam jednak, że absolutnie nie jest to cukierkowy, ckliwy romans, co to, to nie.

Książka ta podzielona została na kilka części. W każdej z nich inny z bohaterów otrzymuje od autorki głos i rozsnuwa przed czytelnikami swoją historię, która jak okazuje się w toku lektury bardzo wiele wnosi do całej tej opowieści.

Małgorzata Lis stworzyła kolejną wielowątkową historią, w której po raz wtóry dotknęła wielu najczulszych strun ludzkiej, egzystencji nie stroniąc przy tym od trudnych, bolesnych i mocno poruszających odbiorcę tematów.

W powieści tej czytelnik znajdzie ogrom ludzkich emocji, odczuć i różnorodnych postaw wobec wydarzeń, które były lub na bieżąco stają się udziałem bohaterów. Jest to opowieść o budowaniu świata na nowo, wybaczaniu sobie i innym, wychodzeniu z traum, a także o odnajdywaniu siebie i swojego szczęścia, jakie daje otwarcie się na nową miłość oraz zrzucenie z barków tajemnicy wywołującej ogromne poczucie winy, rozgoryczenie i zawód, które latami nie pozwalały oddychać pełną piersią.

Towarzyszymy świetnie nakreślonym postaciom na ich krętych życiowych ścieżkach, na których muszą oni dokonać bardzo wielu trudnych wyborów. Czy każda z nich odnajdzie własną przystań i oprze się zwątpieniu i marazmowi, które nie raz zapukają do ich drzwi?

Dowiedzcie się sięgając po „Odzyskać nadzieję” i sami odkryjcie jej niezwykle bogatą treść, w której właściwie każdy, jeśli tylko zechce, odnajdzie przynajmniej cząstkę własnego odbicia.

Polecam.


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 15 stycznia 2024

"Bo to, w co wierzymy i czego pragniemy całym sercem, staje się naszą rzeczywistością."

Jeśli lubicie klimatyczne opowieści to musicie wiedzieć, że Dorota Gąsiorowska jest w nich mistrzynią.

W swojej najnowszej powieści zatytułowanej „Opowieść błękitnego jeziora” autorka główną bohaterką toczącej się dwutorowo opowieści czyni Sonię Polańską. Kobieta jest dziennikarką i niedługo przed Bożym Narodzeniem przyjeżdża do Bukowej Góry, aby poznać i opisać historię tutejszej cukierni z wieloletnimi tradycjami oraz miejscową legendę dotyczącą jeziora Marana.

Właścicielami cukierni, która jest jednocześnie manufakturą czekolady i różnego rodzaju łakoci są Rozalia i Gabriel Witkowscy. To właśnie oni rozsnuwają przed Sonią porywającą i niezwykle barwną historię z przeszłości, która dzięki artykułowi Sonii ma szansę dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

Jak już wcześniej wspomniałam w powieści tej czytelnik otrzymuje dwie perspektywy – jedna to opowieść Witkowskich, czyli podróż w przeszłość. Drugą natomiast stanowi bieżące życie Bukowej Góry i jej mieszkańców, zachodzące w nim wydarzenia i ukazane na tym tle losy przyjezdnej dziennikarki.

Zwłaszcza że jak okazuje się w toku lektury, kobieta również dźwiga na swych barkach ogromny ciężar, a jeden telefon burzy jej misternie wypracowany życiowy komfort. A to dopiero początek zmian, którym będzie musiała ona stawić czoła.

Jak to zwykle bywa u tej autorki w swej opowieści ukazuje ona zawiłe i często trudne losy bohaterów, których przekrój jest dosyć szeroki. Są oni na różnych etapach życia i zmagają się z różnorodnymi perypetiami, które zwykle są wynikiem tego, co przydarzyło im się do tej pory. Śledzimy ich perypetie, targające nimi emocje i wiele trudnych wyborów, których muszą, lub kiedyś musieli, dokonać, a ich owoce zbierają do chwili obecnej.

Na kartach powieści Dorota Gąsiorowska ukazuje rodzinę, którą łączą więzy krwi, lecz również przyjaciół, którzy też stają się rodziną tyle, że skomponowaną wyłącznie z wyboru i potrzeby serca poszczególnych osób. Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które ewoluują wraz z człowiekiem i zdobywanym przez niego życiowym doświadczeniem. I chociaż czasu nie możemy cofnąć to nigdy nie jest za późno na nowe otwarcie i na to, by przynajmniej próbować coś zmienić.

Pisarka ukazała także, jak ważna jest umiejętność wybaczania i godzenia się z tym, co minęło, bo tylko w ten sposób można ruszyć naprzód, by budować własne szczęście i mieć odwagę na nowe przedsięwzięcia. Niezwykle istotna jest także obecność osób, które obdarzą wsparciem i uwierzą w nas, gdy my sami w siebie nie wierzymy.

W „Opowieści błękitnego jeziora” przeszłość nierozerwalnie łączy się z teraźniejszością. A echa tajemniczej legendy i historia „Złotego serca” nie pozwolą Wam się od siebie oderwać dopóty, dopóki nie znajdziecie się na ostatniej stronie tej bajkowej, a zarazem dającej pole do różnorodnych przemyśleń powieści.

Dacie się porwać tej niezwykłej historii? Jeśli o mnie chodzi to z całego serca Wam ją polecam!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 16 października 2023

"Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie." - Maria Robinson

„Kobieta w burzy” to druga odsłona cyklu Saga nadmorska autorstwa Doroty Milli. W tym tomie po raz wtóry spotykamy się z trzema przyjaciółkami – Alettą, Eryką i Julią, by śledzić ich dalsze poczynania oraz życiowe perypetie.

Chociaż w części tej obecne są wszystkie trzy bohaterki to mam wrażenie, że autorka najwięcej miejsca poświęciła w niej Eryce, pokazując, iż kobieta po 40-stce, mimo że spełniona zawodowo na skutek pewnych kolei losu dusi się w swojej rodzinie i w efekcie kumulacji wielu wydarzeń oraz związanych z nimi przeżyć i emocji popada w kryzys wieku średniego…

Jednak dzięki przyjaciółkom oraz fachowej wiedzy i pomocy Aletty znajduje w sobie siłę i odwagę, by wyrwać się z życiowego marazmu i krok po kroku dążyć ku wewnętrznemu wyzwoleniu, pewnego rodzaju odrodzeniu oraz spełnianiu kolejnych pojawiających się w jej głowie i sercu marzeń, a być może również nowej miłości…

Rzecz jasna losy pozostałych bohaterek nie zostają w żadnym razie zupełnie pominięte.

Jeśli chodzi o Julię to obserwujemy nadal jej proces wyzwalania się z bardzo mocno zaniżonego poczucia własnej wartości spowodowanego długotrwałym, toksycznym związkiem. Dzięki Eryce i jej „Ptaszynie” Julia coraz bardziej nabiera wiatru w żagle i z nadzieją oraz otwartością czeka na to, co szykuje dla niej los.

Aletta natomiast znów współpracuje z detektywem Wysockim, czy tym razem uda im się rozwikłać pewną zagadkę, a jeśli tak to, co kryje się za jej rozwiązaniem? - tego dowiecie się z kart książki. W tej opowieści sympatyczna terapeutka uczy się również jak nie żyć wyłącznie pracą, lecz mieć także przynajmniej odrobinę życia prywatnego – i tutaj również nie obejdzie się bez zawirowań, ale po szczegóły zapraszam Was do wnętrza powieści.

„Kobieta w burzy” to historia o kobietach i dla kobiet. Promieniuje z jej kart siła kobiecej przyjaźni i hart ducha różnorodnych bohaterek. Każda z nich, choć poznaczona życiowymi bliznami i doświadczona wieloma egzystencjalnymi burzami dzięki wsparciu pozostałych odnajduje w sobie odwagę i siłę, aby dać sobie szansę na nowy początek.

Jest to także opowieść o relacjach międzyludzkich, które przybierają bardzo różne oblicza – bywają toksyczne i raniące, a z takich trzeba i jak widać to w książce można się wyzwolić. Bywają też trudne i nadszarpnięte, ale można próbować je naprawić, co się udaje jeśli tylko obie strony mają taką wolę. Są też relacje wspierające i wewnętrznie nas budujące oparte na wzajemnym dawaniu i braniu, z których należy czerpać pozytywną energię.

O wspomnianych powyżej różnorodnych formach relacji międzyludzkich przeczytacie na kartach „Kobiety w burzy”, do czego bardzo Was zachęcam. Jest to proza refleksyjna, pokazująca zawiłości ludzkiej egzystencji, tchnąca nadzieją na lepsze jutro, czasem odrobinę nostalgiczna, a w innym swoim fragmencie zabawna. Interesujące i sympatyczne bohaterki kradną serce i uwagę czytelnika.

Polecam.


„Kobieta w deszczu” – tom 1

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 29 września 2023

"Kolejny świt to nowa nadzieja – na miłość, na szczęście, na nowy początek."

„Madeira” to już trzecia książka spod pióra Jolanty Kosowskiej, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem akcja powieści osadzona została na tytułowej Maderze. Na wstępie opowieści poznajemy Julię, która wraca na wyspę, aby w jakikolwiek sposób uporządkować swoje emocje wiążące się z zaginięciem, praktycznie tuż przed ślubem, narzeczonego Filipa…

Jednak samotny powrót na Maderę przerasta ją tak bardzo, że w chwili skrajnej słabości postanawia podjąć ostateczny krok… Wtedy na jej drodze staje Alberto, który udaremnia próbę dziewczyny i zabiera ją do swojej rodzinnej restauracji, by tam mogła nieco odpocząć. Dzięki temu poznajemy historię rodziny Alberta, czyli jego mamy Any, ojca Breno oraz jego samego, a koleje ich losów nie należą do prostych ani zupełnie oczywistych.

Jak splecie się ta na swój sposób intrygująca opowieść będąca mozaiką multikulturowości, ludzkich relacji, przeżyć, odczuć, różnorodnych emocji i bolesnych prawd, które koniec końców muszą ujrzeć światło dzienne? Dowiedzcie się sami czytając ten tytuł.

Autorka w sposób bardzo wnikliwy opisuje wzajemne relacje pomiędzy bohaterami. Pokazanych zostało wiele oblicz człowieka wobec różnorakich wydarzeń i trudnych sytuacji życiowych, które stają się udziałem bohaterów. Jolanta Kosowska ukazuje również fakt, jak trudne bywają rodzinne relacje, w których najmocniej uwidaczniają się podobieństwa między pokoleniami, a te wbrew pozorom wcale nie muszą ułatwiać wzajemnych stosunków, choć oczywiście wcale nie musi tak być.

Jest to książka o miłości, zrozumieniu, sile międzyludzkich więzi, zmaganiach z chorobą i odchodzeniu na własnych warunkach. A także o wzajemnym szacunku, wytrwałości i niegasnącej nadziei na pozytywne zakończenie pomimo wszystko.

Jeśli macie ochotę na lekturę refleksyjną i traktującą także o tym, jak ważne są dla człowieka jego korzenie oraz o mocy wybaczenia, które przychodzi dopiero z czasem, dlatego warto dać ten czas nie tylko innym, lecz również samemu sobie to zajrzyjcie na karty „Madeiry”.

Autorka zabiera nas w niej nie tylko do głębi ludzkiego wnętrza i psychiki, lecz także na urokliwą, pełną różnorodnych kolorów, smaków i spokoju wyspę, jaką jawi się czytelnikowi Madera bardzo malowniczo opisana na kartach niniejszej publikacji.

Zapraszam do lektury.

  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 9 marca 2023

"Trudności to esencja życia. Są po to, by na ich tle doceniać uroki szczęścia."

Chociaż Dorota Milli ma w swoim pisarskim dorobku sporo tytułów to tak się jakoś złożyło, że moja przygoda z twórczością tej autorki rozpoczęła się całkiem niedawno za sprawą jej najnowszej powieści pt. „Kobieta w deszczu”.

Na początku narratorką historii jest Aletta Różańska, kobieta jest oddaną swej pracy psychoterapeutką, która blisko współpracuje z doktorem Boguszem Zakrzewskim nazywanym przez nią mentorem Bo. Po jego śmierci Aletta niespodziewanie dla samej siebie dziedziczy gabinet i wszystko, co pozostało po mentorze. Kobieta próbuje odnaleźć się w nowej dla niej rzeczywistości mierząc się jednocześnie z niechęcią bliskich Zakrzewskiego…

Zdolna i empatyczna terapeutka współpracuje również z przychodnią oraz oddziałem szpitalnym – to właśnie w szpitalu historia jednego z przebywających tam pacjentów z pewnych względów nie daje jej spokoju. Ostatecznie kobieca intuicja popycha ją do podjęcia nietypowych działań w sprawie Bogdana i w ten sposób staje się ona klientką agencji detektywistycznej Sebastiana Wysockiego.

Tymczasem w prywatnym gabinecie pojawiają się kolejne wymagające wsparcia osoby: zamknięta w sobie, mocno zagubiona Julia oraz przełamująca wiele schematów Eryka, której życie mocno daje się we znaki. W toku lektury także i one przejmują momentami narrację w książce.

Co z tego wszystkiego wyniknie? - Zachęcam Was abyście sami przeczytali w tej nietuzinkowej powieści.

Jest to historia o kobietach i dla kobiet, ale myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, ponieważ niektóre odczucia, pragnienia i potrzeby są uniwersalne dla wszystkich niezależnie od płci.

Autorka porusza w niej bardzo ważne kwestie takie jak np. powolny i żmudny, lecz możliwy proces uwalniania się z toksycznej relacji, odnajdywanie siebie na nowo po różnorodnych przejściach, ale także fakt, iż warto podążać za własną intuicją pomimo przeciwności.

Kobiety w tej opowieści są bardzo różnorodne i wielowymiarowe, co powoduje, że stają się one bliskie czytelnikowi. Wraz z nimi przeżywamy życiowe wzloty i upadki, ich smutki i radości towarzysząc im w niełatwej codzienności i śledząc niejednokrotnie bardzo trudne wybory.

Jeśli szukacie lektury skłaniającej do refleksji, a dodatkowo traktującej o kobiecej przyjaźni i sile wzajemnego wsparcia to myślę, że „Kobieta w deszczu” spełni Wasze oczekiwania. Znajdziecie w niej całą paletę emocji, przemyśleń na różne tematy, a także sporo nieoczywistych spraw zachodzących w życiu bohaterów, które z biegiem czasu rzucają zupełnie nowe światło na różne aspekty opisanych wydarzeń.

Autorka potrafi ciekawie i wciągająco snuć wykreowaną przez siebie opowieść, w związku z tym myślę, że sięgnę po kolejną część tej nadmorskiej sagi – „Kobieta w deszczu” jest jej pierwszym tomem, a klimatycznym tłem dla perypetii bohaterów jest urokliwy Kołobrzeg.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 28 września 2022

"Kłamstwo to pułapka, która chwilowo rozwiązuje jeden problem, ale może zniszczyć całą przyszłość."

Pod koniec ubiegłego roku opisywałam dla Was książkę Anny H. Niemczynow „Sen na pogodne dni”, opowieść ta tak mnie urzekła, że postanowiłam sięgnąć po kolejną spod pióra autorki. Tym razem na moim czytelniczym oku znalazła się publikacją zatytułowana „Którędy do raju”.

Bohaterami opowieści jest rodzina Flisów – Elżbieta, Prosper oraz ich dzieci: 17-letni Kajtek i młodsza od niego o kilka lat Ala. Akcja historii toczy się dwutorowo, teraz i przed laty, dzięki temu poznajemy perypetie bohaterów w różnych płaszczyznach czasowych, a przez to uzyskujemy szerszą oraz spójną perspektywę wszystkich opisanych wydarzeń.

Ela jest szczęśliwą żoną, matką i cenioną autorką wielu felietonów. Właściwie czuje się spełniona, a jedynym co stanowi swego rodzaju rysę na jej niemalże idealnym życiu są bardzo trudne relacje Prospera z synem oraz to, iż ukochany mąż miga się jak tylko może przed podróżami, które z kolei są ogromnym marzeniem kobiety.

Bohaterka bardzo cierpi na skutek tarć na linii ojciec – syn i choć próbuje jak najmocniej je złagodzić, to jej wysiłki przynoszą raczej mizerne efekty… Powoduje to spięcia między małżonkami. A kobieta czuje się coraz bardziej wyzuta z własnych pragnień, gdyż coraz dobitniej uświadamia sobie, że całe życie dążyła przede wszystkim do tego, by to członkowie jej familii czuli się zadowoleni, spełnieni i zaopiekowani. Aby nieco wyciszyć nawracające konflikty Prosper postanawia w końcu zabrać rodzinę w podróż, która ma być elementem świętowania przez Flisów 18-tej rocznicy ślubu, a której pierwszym etapem ma być malownicze słoweńskie miasteczko Bled.

Jednak ogromna radość z wyprawy zostaje brutalnie ugaszona, gdy zaledwie po kilku godzinach pobytu, w środku nocy, sen Flisów przerywa wizyta policji, która z nieznanych Elżbiecie powodów aresztuje Prospera…

Tak oto zaczyna się dramat kobiety znajdującej się wraz z dwojgiem dzieci w obcym kraju, właściwie bez znajomości języka, tamtejszego systemu prawnego oraz z krzyczącym w głowie pytaniem – dlaczego??? oraz mężczyzny, który zostaje wyrwany ze swojego uporządkowanego i bezpiecznego (również ekonomicznie) świata i nagle znajduje się na marginesie, jako osadzony w areszcie.

Jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny dowiecie się z kart powieści. Autorka uplotła bowiem misterną mozaikę ludzkich losów osadzoną na kanwie niełatwych relacji rodzinnych, tajemnic z przeszłości, które ujrzą w końcu światło dzienne oraz ludzkich wyborów, które, choć wydaje się, iż wynikają ze szlachetnych pobudek to ostatecznie prowadzą do ogromnych kłopotów.

Jest to również historia o odnajdywaniu siebie na nowo, pokonywaniu kryzysów i potędze wybaczenia. Mowa w niej także o tym, że poświęcanie się dla innych nie może być równoznaczne ze stałym i całkowitym wyrzekaniem się siebie, swoich marzeń i pragnień, ponieważ ostatecznie prowadzi to do ogromnej frustracji osoby zawsze zapominającej o sobie, co może spowodować zejście przez nią z dobrej ścieżki, a to w konsekwencji generuje wyrzuty sumienia etc.

Książka pełna refleksji, emocji i różnorodnych postaci zmagających się z indywidualnymi bagażami doświadczeń.

Czy na oceanie życia bohaterowie ostatecznie odnajdą swoją drogę do raju? Zapraszam do przeczytania tej publikacji Anny H. Niemczynow.

Pisarka wnikliwie analizuje zarówno rodzinne relacje, jak również to, czy każde zatajenie prawdy usprawiedliwić można chęcią chronienia bliskich. Z drugiej strony jednak w w/w oraz wszystkich innych poruszonych w tekście kwestiach, a jest ich sporo, nie narzuca ona odbiorcy żadnych swoich poglądów, co jest według mnie niezwykle cenną umiejętnością.

Książka mimo że dosyć obszerna to czyta się dobrze, a czytelnik chce się dowiedzieć co wydarzy się na kolejnych jej stronach. Jeśli zatem szukacie interesującej powieści na długie jesienne wieczory to „Którędy do raju” poleca się Waszej uwadze.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 22 września 2022

(...) życie jak las wśród odartych z marzeń dni... Ile trzeba mieć sił by tak żyć, by tak żyć...

Debiutancka powieść Marty Nowik trafiła w moje ręce za sprawą samej autorki. Splata w niej ona losy Joanny i Kamila, każde z nich zmaga się z bagażem trudnych doświadczeń.

Joanna próbuje na nowo poskładać swoje życie po śmierci ukochanego. Kamil natomiast po rozstaniu ze swoją dotychczasową partnerką porzuca dotychczasowe życie i wyjeżdża gdzie oczy poniosą… Tak właśnie trafia do Białegostoku, a koniec końców zostaje sąsiadem Joanny.

Książka ta jednak absolutnie nie jest trywialnym romansem, autorka poruszyła w niej bardzo wiele trudnych tematów – są wśród nich m.in. bulimia, radzenie (lub nie) sobie ze stratą, trudne relacje międzyludzkie, tajemnice z przeszłości etc.

Perypetie bohaterów są interesujące, momentami nieoczywiste i dające do myślenia nad postawami i wyborami dokonywanymi przez poszczególne postacie. Autorka opowiada nie tylko o spełnianiu marzeń, lecz także o wybaczaniu, dawaniu drugiej szansy i godzeniu się samemu ze sobą.

Oczywiście nie powiem Wam jak potoczą się losy Joanny, Kamila oraz ich współbohaterów, bo podróż do ich świata każdy czytelnik powinien odbyć na własną rękę. Zwłaszcza, że powieść tę czyta się dobrze i ze sporym zaciekawieniem. Jedyną kwestią, która mnie nieco irytowała było bardzo częste powtarzanie imion bohaterów, ale na to, patrząc przez pryzmat całej historii śmiało można przymknąć oko ;).

„Marzenia spełniają się jesienią” to opowieść, która idealnie sprawdzi się jako towarzyszka długiego, leniwego wieczoru. Czas spędzony przy jej lekturze z pewnością będzie obfitował w wiele przemyśleń dotyczących relacji międzyludzkich, które jak wiadomo bywają skomplikowane.

Jeśli chcecie przekonać się czy bohaterowie nakreśleni przez Martę Nowik wyjdą obronną ręką ze swych życiowych opresji, czy jednak dadzą się przytłoczyć dźwiganemu na barkach życiowemu bagażowi? To koniecznie zajrzyjcie na karty tej pachnącej jesienią i marzeniami historii.

  

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 28 stycznia 2022

Nasze szczęście za­leży od Nas tu i teraz, pa­miętaj­my że może to być os­ta­nia je­go chwila...

Moja przygoda z książkami Agnieszki Moniki Polak rozpoczęła się w roku 2013 od lektury powieści „Mimo wszystko”. Po niej przyszedł czas na kolejne tytuły i patronaty, o których możecie przeczytać na moim blogu. Dziś natomiast chciałabym przybliżyć Wam najnowszą książkę autorki pt „Bańka mydlana”, która swoją premierę mieć będzie już niebawem, bo 31 stycznia.

Opowieść ta toczy się dwutorowo – śledzimy dalsze losy znanej nam już z poprzednich powieści Moniki Bliskiej, a także poznajemy nową bohaterkę Monikę Pliską i jej życiowe perypetie. Oprócz tych dwóch bohaterek bardzo ważne role w tej historii odgrywają Jurek i pani Władysława – dlaczego tak jest? Dowiecie się z lektury.

Wracając jednak do pierwszoplanowych postaci, mamy dwie zupełnie różne od siebie kobiety. Chociaż różni je właściwie wszystko, poczynając od wieku i sytuacji życiowej, a na bagażu doświadczeń każdej z nich kończąc to autorka postanowiła w subtelny i nieoczywisty sposób połączyć ich losy.

Pisarka w tworzonych przez siebie książkach zawsze porusza ważne, choć jednocześnie niełatwe tematy, w związku z powyższym w „Bańce mydlanej” czytelnik również może się tego spodziewać. Zdrada, separacja małżeńska, samotne macierzyństwo, czy odmienna orientacja seksualna jednego z bohaterów to część aspektów, jakie zostają przedstawione uwadze odbiorcy.

Nie jest to jednak powieść smutna, czy przytłaczająca – nic z tych rzeczy. Poprzez pryzmat kilku wątków i zawartych w nich różnorodnych wydarzeń Agnieszka Monika Polak po raz kolejny pokazała, że warto spełniać marzenia, mieć odwagę wychodzić naprzeciw życiu ze wszystkim, co dla nas ma i walczyć o to, co dla nas naprawdę ważne.

Mowa w niej także o przyjaźni, lojalności i miłości, która choć bywa trudna to jednocześnie w bardzo różnych wymiarach stanowi nieodłączną składową ludzkiej egzystencji.

Czy bohaterowie wykreowani w tej pozycji otworzą się na to, co stawia przed nimi los? Jakich wyborów dokonają? Jakie decyzje podejmą i jak ich konsekwencje wpłyną na ich dalsze życie? - odpowiedź na te pytania znajdziecie na kartach tej książki.

Powieść napisana nieśpieszne i refleksyjnie, lecz absolutnie nie nudno. Autorka w sposób bardzo delikatny, a jednocześnie czytelny przypomina, że ludzkie życie nie jest wyłącznie czaro-białym schematem, a pod pobudkami, jakimi kierują się inni może kryć się bardzo wiele znaczeń. Nieustannie powinniśmy także pamiętać o tym, że nasz czas jest jak tytułowa bańka mydlana – ma w sobie taki sam ogrom piękna, co kruchości, więc dbajmy o każdy dany nam dzień jakby był tym ostatnim.

Polecam tę książkę Waszej uwadze nie tylko jako jej medialny patron, lecz przede wszystkim jako czytelnik ceniący sobie dającą pole do refleksji lekturę.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

sobota, 16 listopada 2019

Tajemnicza wizja glinianego mostu...




Ci, którzy znają twórczość Markusa Zusaka doskonale wiedzą o tym, że tworzone przez niego historie z całą pewnością nie należą do banalnych, ani sztampowych i zawsze mają one w sobie coś na różne sposoby pociągającego.

Po bestsellerowych: „Złodziejce książek” oraz „Posłańcu” nastąpiła dosyć długa przerwa, aż w końcu w maju 2019 ukazała się na polskim rynku wydawniczym kolejna powieść autora, która nosi tytuł „Gliniany most”.

O czym jest ta książka? Autor opisuje w niej zagmatwaną historię rodziny Dunbarów, a w szczególności perypetie pięciu braci. Narratorem opowieści jest Clay, który dręczony mroczną tajemnicą z przeszłości przystaje na propozycję zbudowania pewnego mostu… Konstrukcja ta ma w powieści wymiar nie tylko czysto fizyczny, lecz także ogromnie symboliczny – przekonacie się o tym sami czytając tę książkę.

Markus Zusak w znanym sobie, wysublimowanym stylu prowadzi czytelnika bardzo powoli przez meandry snutej przez siebie, wielowątkowej i wielopłaszczyznowej opowieści. Na przykładzie nakreślonych wyraziście postaci pokazuje zapętlające się nieustannie ludzkie losy i towarzyszące im uczucia oraz targające każdym z bohaterów emocje.

Jest to historia o dorastaniu i przeistaczaniu się chłopca w mężczyznę w kontekście zarówno fizycznym, jak również psychicznym – zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że właściwie nawet bardziej w tym drugim aspekcie. Poruszony został w niej również temat wybaczenia i złożoności całego prowadzącego do niego procesu.

Dunbarowie bardzo się od siebie różną, dlatego też u każdego z nich proces ten przebiega inaczej obnażając różne, często skrajne zachowania, co rzecz jasna nie pozostaje bez wpływu na podejmowane przez nich decyzje i dokonywane w życiu każdego z nich wybory oraz ich konsekwencje.

Książka ta nie jest łatwa w odbiorze, ponieważ sporo w niej niedomówień oraz różnego rodzaju metafor. Narracja tchnie aurą tajemniczości i momentami sprawia wrażenie dosyć niespójnej, a że powieść ta liczy sobie aż 554 strony tym bardziej nie ułatwia to czytelnikowi sprawy.

Niemniej jednak zdecydowanie uważam, że należy dać „Glinianemu mostowi” szansę, gdyż powieść ta, jako całość zyskuje zupełnie inną, znacznie głębszą i bardziej wyrazistą perspektywę. A odmalowana nieschamatycznym piórem autora historia nabiera ogromnej siły przekazu, gdyż dotyka ona tematów delikatnych, lecz równie istotnych i właściwie niemożliwych do ominięcia na różnych etapach ludzkiego życia, gdy podążamy pogmatwanymi kolejami ludzkiego losu.

Zapraszam Was do podjęcia się tej niełatwej, choć jak zapewne się przekonacie niesamowicie owocnej próby odkrycia, czym tak naprawdę jest tytułowy „Gliniany most”. Poznajcie historię Claya i pozostałych chłopaków Dunbarów oraz ich rodzinną tajemnicę, której echa przez bardzo długi czas, na różne sposoby, odbijać się będą w ich teraźniejszości niczym w lustrzanej tafli.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 22 września 2016

Zrzuć ciężary...



Najnowsza powieść Lori Nelson Spielman jest jednocześnie drugą wydaną w Polsce. Po „Liście marzeń”, którą czytałam już jakiś czas temu, a która bardzo mi się spodobała nie sposób było nie sięgnąć po „Słodycz wybaczenia”.

Główną bohaterką historii jest Hannah Farr, dziennikarka prowadząca popularny  talk - show w lokalnej stacji telewizyjnej. Kobieta jest w nieformalnym związku z owdowiałym burmistrzem miasta, ma on nastoletnią córkę, która nie znosi Hannah. Nasza bohaterka chciałaby wreszcie założyć rodzinę jednak jej partner Michael wciąż nie może się zdecydować na ten ważki krok. Niemniej jednak Hannah nie ma najmniejszego powodu, by narzekać na swoje życie zarówno w kontekście zawodowym jak i prywatnym, zwłaszcza, że otrzymuje także propozycję objęcia bardzo prestiżowej posady w Chicago.

Pewnego dnia kobieta otrzymuje przesyłkę, która zawiera list z przeprosinami oraz tzw. kamyki wybaczenia, od swojej szkolnej prześladowczymi sprzed lat Fiony Knowles. Idea w/w kamyków jest taka, że mają one stanowić zachętę do wybaczenia oraz naprawiania doznanych bądź wyrządzonych niegdyś krzywd.

Ten zdawać by się mogło niewinny i długo spychany na daleki plan przez naszą bohaterkę podarek stopniowo uruchamia lawinę zmian, które nie tylko odmienią życie Hannah w sposób zupełnie inny niż ona sama mogłaby się tego pierwotnie spodziewać, ale również doprowadzi ją do wielu bardzo głęboko ukrywanych prawd o sobie samej, swojej rodzinie oraz o wielopłaszczyznowości relacji międzyludzkich.

Jest to opowieść nie tylko o sile i konieczności wybaczania, ale także o rodzinie, oraz samotnym ojcostwie, które niekiedy niesie ze sobą pewnego rodzaju krzywdzącą stronniczość wynikającą z rozpadu małżeństwa. Autorka poruszyła w niej również kwestię trudnych relacji matka – córka oraz nie zawsze obiektywnie ocenianych koneksji dziecko – ojczym.

Jeśli chcecie przeczytać ciepłą i refleksyjną opowieść o miłości, przyjaźni oraz o tym, że zawsze możemy dać i równocześnie otrzymać od kogoś przysłowiową drugą szansę to ta pozycja zdecydowanie przeznaczona jest dla Was.

Dodatkową zachętą ku temu, aby sięgnąć po „Słodycz wybaczenia” niech będzie cytat z niniejszej powieści:

"Bo kiedy gasimy jedna świeczkę, to jednocześnie zapalamy inną. Jaką niezwykłą wyprawą pełną prób i błędów jest ludzkie życie. Dźwigamy w sobie wstyd i poczucie winy, ale chwile wypełnione dobrem i pokorą ujmują nam tego brzemienia. Ostatecznie jednak możemy tylko mieć nadzieję, że nasze wewnętrzne światło rozświetli stworzony przez nas mrok."