czwartek, 5 grudnia 2019

Każda maska, którą przywdziewamy, jest - bądź też wkrótce się stanie - częścią naszej twarzy.


Krystyna Śmigielska w swoim sporym już dorobku literackim posiada książki przeznaczone dla bardzo szerokiego grona osób – od najmłodszych czytelników, poprzez młodzież, aż do dorosłych odbiorców.

Jeśli chodzi o mnie to miałam okazję zapoznać się jak dotąd z trzema jej powieściami, z których jedną, a zarazem najnowszą chciałabym Wam nieco przybliżyć, ale o tym za moment. Za mną już lektura „Kochanka pani Grawerskiej” oraz „Z twojej winy”, której miałam przyjemność patronować medialnie. Natomiast jesienią tego roku nakładem Wydawnictwa Bibliotekarium ukazała się najnowsza książka autorki, będąca jednocześnie pierwszą odsłoną serii Ukryte światy, a jest nią powieść o nietuzinkowym tytule „Pokurcz”. Już sam tytuł oraz bardzo symboliczna okładka, którą stanowi obraz autorstwa Dariusza Milińskiego zapowiadają intrygującą, wielopłaszczyznową i wielowątkową lekturę.

Autorka ukazuje nam losy dwóch przyjaciół Kacpra Rawicza i Włodzimierza Zambra. Śledzimy ich losy w dwóch przestrzeniach czasowych, z jednej strony są to niełatwe dzieciństwo i młodość, z drugiej natomiast obserwujemy ich teraźniejszość. Dwóch przyjaciół od kołyski, dwie przeciwstawne osobowości i charaktery oraz jeden zakład tworzą kanwę wciągającej opowieści dotykającej między innym tego, ile twarzy może mieć człowiek, dlaczego tak często przybieramy maski i co skłania nas do ich zmieniania pod wpływem sytuacji i okoliczności, w jakich się znajdujemy.

Książka ta jest opowieścią o ludzkim życiu z wszystkimi jego blaskami i cieniami, których autorka nie obawiała się obnażyć. Autorka w sposób bardzo wyrazisty nakreśliła portrety psychologiczne swoich postaci, a także misternie, a zarazem plastycznie opisała gejzer odczuć i emocji targający jednostką ludzką.

Jeśli macie ochotę poznać niebanalną historię ogromnie skrytego, a zarazem niesamowicie hipnotyzującego Kacpra Rawicza i odkryć jego prawdziwą twarz, ta powieść będzie dla Was nie lada gratką.

Publikacja ta, mimo iż nie jest pozycją łatwą ze względu na poruszane w niej bardzo różne często dramatyczne tematy oraz traumatyczne przeżycia i koleje losu bohaterów wciąga czytelnika już od pierwszych stron.

Życie Rawicza i Zambra choć nie jest poukładane, schludne i kolorowe, a wręcz przeciwnie nie daje się ot tak odłożyć czytelnikowi na półkę. Powieść, gdy już się ją zacznie po prostu musi zostać przeczytana do końca, a jej różnorodne echa w postaci wielu egzystencjalnych refleksji jeszcze bardzo długo powracają do odbiorcy.

Gorąco zachęcam Was do samodzielnego odkrycia oblicza, a może różnych oblicz, bo przecież każdy z nas interpretuje literacki przekaz inaczej, tytułowego „Pokurcza”.

środa, 4 grudnia 2019

Jedna chwila może uczynić życie nieprzewidywalnym.


U mnie jak zazwyczaj wysyp twórczości polskich autorów, więc i dzisiaj nie będzie inaczej :).
„Weź głęboki wdech” to jedna z najnowszych powieści Kasi Bulicz-Kasprzak. Autorka ukazała w niej losy Michaliny Zielińskiej, ambitnej i praktycznie całkowicie skupionej na swojej pracy doktorantce Instytutu Botaniki. Młoda kobieta mieszka z dwiema swoimi starszymi krewnymi – apodyktyczną matką oraz samotną ciotką.

Nasza bohaterka jest singielką i jak już wcześniej wspominałam całe jej życie oscyluje wokół pracy i zawodowych ambicji. Stan ten nieco ulega zmianie, gdy w Instytucie pojawia się młody, przystojny i głodny sukcesu Filip, który stopniowo, aczkolwiek bardzo skutecznie zaczyna „wygryzać” Michalinę z pozycji ulubienicy ich przełożonego – profesora Potoczkiewicza. Mimo tego, życie kobiety nadal toczy się utartym, monotonnym torem, wszystko to jednak do czasu, gdy profesor zostaje zastrzelony, a Michalina odnajduje jego zwłoki.

Fakt ten i zaistniałe wokół niego okoliczności uruchamiają lawinę wydarzeń, dzięki której akcja niniejszej książki nabiera tempa. Śledzimy perypetie Michaliny poprzetykane bardzo często ironiczno-sarkastycznym poczuciem humoru, jakie autorka postanowiła zaprezentować nam w tej powieści.

Chociaż jest to pozycja w dużej mierze opierająca się na wątku kryminalno-detektywistycznym to nie brakuje w niej również dużej dawki elementów psychologicznych, ponieważ Kasia Bulicz-Kasprzak w sposób niezwykle misterny uwikłała swoich bohaterów w mnóstwo intryg. Niejednokrotnie ukazała ich również czytelnikom w obliczu konieczności podejmowania trudnych decyzji, czy zmagania się z wewnętrznymi demonami, bo przecież każdy jakieś posiada.

Jeśli w tym grudniowym czasie macie ochotę na książkę nieszablonową, hipotetycznie z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, lecz także i taką, przy której nie zaczniecie zasypać już po kilku pierwszych stronach, ponieważ zawarty w niej humor i dreszczyk Wam na to zwyczajnie nie pozwolą to „Weź głęboki wdech” będzie według mnie bardzo dobrym wyborem.

Zwłaszcza, że pozorna lekkość tej opowieści, w swoim drugim dnie kryje w sobie sporo prawdy dotyczącej ludzkich zachowań i wyborów w kontekście różnorodnych, często niespodziewanych życiowych zawiłości, z którymi się stykamy. A jak wiadomo, życie nie jest czarno-białym schematem, więc i w tej opowieści nie wszystko jest tak oczywiste, jak mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Jest to także opowieść o emocjach, często bardzo głęboko skrywanych, które i tak prędzej czy później dochodzą do głosu.

Zapraszam Was do zapoznania się z losami Michaliny, dowiedzcie się czy zastosuje się ona do nieprzemijającej rady swojej matki, która brzmi nieodmiennie: „Weź głęboki wdech, ściągnij łopatki i staw czoła rzeczywistości”.

wtorek, 3 grudnia 2019

Każdy ma gdzieś na ziemi swoje niebo...


Zdarza Wam się sięgać po debiuty literackie? Mnie owszem, więc gdy tylko zobaczyłam niezwykle ciepłą okładkę niniejszej książki oraz przeczytałam jej opis wiedziałam, że bardzo chętnie przeczytam „Pod naszym niebem” autorstwa Sylwii Kubik.

Akcja powieści toczy się w Brzozówce, małej wiosce na Powiślu, gdzie życie mieszkańców toczy się spokojnie i leniwie. Główną bohaterką powieści jest Karolina - szczęśliwa żona, spełniona mama dwóch córeczek, miejscowa nauczycielka oraz radna. Oprócz niej w książce poznajemy też jej przyjaciółkę Hanię, która dzieli swój czas między rodzinę, a szeroko zakrojone działania na rzecz lokalnej społeczności. Do wioski sprowadza się również wycofany i ogromnie skryty doktor Maciej, który z pewnych względów budzi nieufność Karoliny.

Autorka przedstawia nam jeszcze kilku innych interesujących na różne sposoby bohaterów, którym nadaje bardzo ludzkie rysy. Odmalowuje ona na kartach swej książki całą gamę różnorodnych postaci od życzliwych dla ludzi i świata, aż po apodyktyczne i wiecznie niezadowolone z życia osoby.

Według mnie na szczególną uwagę zasługuje wątek dotyczący Gabrysi, młodszej córeczki Karoliny, która urodziła się przedwcześnie i w związku z powyższym zmaga się z pewnymi niepełnosprawnościami. Nie przeszkadza jej to jednak żyć pełnią życia i docierać do ludzi, którzy przed innymi są szczelnie zamknięci w swoich skorupach.

Sylwia Kubik porusza w swojej książce bardzo wiele kwestii, są nimi między innymi relacje międzyludzkie zachodzące w małych społecznościach, rodzina, miłość, przyjaźń, niepełnosprawność dziecka oraz walka o jego życie i zdrowie, czy też tolerancja na szeroko rozumianą odmienność. Poprzez snutą przez siebie opowieść uświadamia czytelnikom, iż zmiany, choć często bardzo się ich boimy są ważne i potrzebne w naszym życiu. A co najważniejsze dopóki żyjemy to nigdy nie jest na nie zbyt późno.

W opowieść o Brzozówce i jej mieszkańcach wplecione zostały również wątki historyczne sięgające II Wojny Światowej, co nadaje całości jeszcze bardziej nietuzinkowy klimat.

Jeśli macie ochotę zanurzyć się w nastrojową gawędę osadzoną w pejzażach malowniczego Powiśla to koniecznie sięgnijcie po tę sympatyczną historię, w której bohaterach każdy, jeśli tylko zechce ma szansę odnaleźć cząstkę siebie i własnej codzienności.

Książkę czyta się dobrze i szybko, a z jej bohaterami łatwo się zaprzyjaźnić, chociaż niektórzy z nich potrafią niekiedy mocno działać na nerwy ;). Podobno powieść ta ma mieć swoją kontynuację, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko na nią czekać, a Wam życzyć przyjemnej lektury „Pod naszym niebem”.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka wchodzi w skład serii Opowieści z Wiary.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 2 grudnia 2019

"Nic nie jest ani czarne, ani białe. Zanim ocenisz, musisz poznać sprawę ze wszystkich stron..."



Twórczości tej autorki raczej nie trzeba nikomu specjalnie rekomendować, ponieważ autorka ma całkiem spory dorobek literacki i ogromne grono fanów w całej Polsce.
W swojej najnowszej powieści Katarzyna Grochola, bo o niej mowa, postanowiła jednak nieco zaskoczyć swoich czytelników pokazując się im w kryminalnej odsłonie.

Autorka w swoim kryminalnym debiucie podjęła bardzo trudny i delikatny temat, jakim z całą pewnością jest molestowanie seksualne dzieci. Dzięki misternie skonstruowanej fabule oraz wyraziście wykreowanym postaciom czytelnik ma możliwość wniknąć bardzo głęboko w świat charyzmatycznego policjanta Natana i antropolożki Weroniki, która nie tylko współpracuje z Natanem przy rozwikływaniu coraz bardziej zawiłej sprawy, lecz również przyglądamy się jej zmaganiom z własną traumą, demonami przeszłości oraz próbą poukładania życia na nowo.

Katarzyna Grochola, chociaż nie stroni w swojej książce od dosyć drastycznych opisów tego, z czym stykają się policjanci i ich współpracowniczka kładzie również nacisk na całą gamę ludzkich zachowań psychologiczno-emocjonalnych, które mają swoje uwarunkowania w przeszłości opisywanych postaci oraz w ich bardzo często zagmatwanych relacjach z innymi ludźmi, co w konsekwencji staje się motorem takich, a nie innych ich decyzji i idących za tym działań.

Autorka poruszając niezwykle istotny i bardzo aktualny temat pedofilii tak naprawdę kreśli historię wręcz buzującą emocjami i naszpikowaną portretami psychologicznymi bardzo różnorodnych postaci, które wychodząc spod jej pióra stają się niemalże istotami z krwi i kości, gdyż pisarka ukazuje nam ich wady i zalety oraz wzloty i upadki na różnych płaszczyznach egzystencji.

Rzecz jasna nie zdradzę Wam zakończenia tej niebanalnej i wielowątkowej historii. Powiem jedynie, iż kryminał ten czyta się, pomimo kalibru podjętego tematu, szybko i z wypiekami na twarzy. Wartka akcja trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Według mnie Katarzyna Grochola bardzo dobrze odnalazła się w tym nowym dla niej gatunku, a mało tego bez szwanku dla całości udało jej się przemycić tak charakterystyczne dla powieści jej autorstwa refleksje nad życiem, relacjami międzyludzkimi, a także wyborami dokonywanymi przez jednostkę, których konsekwencje ponoszą bardzo często szersze kręgi ludzi.

Polecam Wam, zatem gorąco lekturę tej powieści.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 21 listopada 2019

"A w mojej głowie wojna wieczna wojna myśli niespokojnych..."


Jakub Małecki ma w swoim literackim dorobku już kilkanaście powieści oraz udział w sporej liczbie antologii. Od dłuższego już czasu słyszałam od znajomych czytelników, iż jest on specjalistą od kreowania nietuzinkowych historii. W związku z powyższy pod wpływem tych głosów, jak również zachęcających opisów na okładkach książek autora postanowiłam w końcu sama się o tym przekonać.

Chociaż w mojej domowej biblioteczce mam kilka tytułów Jakuba Małeckiego to mój wybór padł na książkę „Nikt nie idzie”, o której po raz pierwszy usłyszałam na jednym ze spotkań autorskich, kiedy była ona jeszcze w fazie powstawania.

Tak więc, gdy tylko w październiku 2018 roku ujrzała ona światło dzienne ujmując mnie dodatkowo swoją prostą, a jednocześnie wyrazistą okładką już wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

O czym jest niniejsza publikacja? Otóż jest to historia chłopca – mężczyzny Klemensa Mazura, jest on upośledzony umysłowo, a co za tym idzie zagubiony w otaczającym go świecie. Matka, która dotąd była jego ostoją w otaczającym bohatera egzystencjalnym chaosie umiera nagle, na zawał serca, na jednym z autobusowych przystanków… Ojciec Klemensa nie żyje od dawna i jest dla niego jedynie wyimaginowanym bohaterem…

I wtedy pojawia się ona – Olga… Kobieta wiedziona zupełnie niezrozumiałym impulsem postanawia z feralnego przystanku zabrać chłopca – mężczyznę do swojego domu.

Zastanawiacie się zapewne, co przyniesie im obojgu ta nieoczekiwana znajomość. Ja też się nad tym zastanawiałam czytając niniejszą powieść. Autor w sposób bardzo subtelny i wyważony, lecz jednocześnie gruntownie przemyślany rozsypuje przed czytelnikami skomplikowaną układankę, jaką jest niewątpliwie historia każdego ludzkiego życia. Z tych tylko pozornie chaotycznych elementów wyłania się niebanalny obraz ludzkich przeżyć, doświadczeń, ukrytych pragnień oraz różnorodnych emocji targających bohaterami. Ukazane zostały dwa światy, które zdawać by się mogło nie mają ze sobą nic wspólnego, a jak ostatecznie się okazuje nic bardziej mylnego. Olga i Klemens odkrywają dzięki sobie nawzajem bardzo wiele własnych oblicz, których istnienia nie byli dotąd świadomi.

Czy ta opowieść okazała się dla mnie nietuzinkowa? Zdecydowanie tak! Powieść ta nie należy do gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, a mimo to jej lektura intryguje, skłania do refleksji i pozwala, dzięki różnorodności językowej autora, przyglądać się nieszablonowym postaciom z różnych perspektyw. Niejednoznaczne sytuacje, w jakich stawia ich Jakub Małecki, dają czytelnikom możliwość własnej interpretacji pokazanego w nich wycinka z życia każdego z bohaterów. 

Jeżeli szukacie lektury napisanej przystępnym językiem, a do tego wręcz nasączonej nie zawsze łatwymi emocjami i przeżyciami bohaterów oraz opowieści, w której postaciami są ludzie w różny sposób znacznie odbiegający od ogólnie przyjętej społecznie normy, a oprócz tego chcecie wejść w nieoczywisty świat Klemensa to ja ze swojej strony gorąco zapraszam Was do zagłębienia się w karty „Nikt nie idzie”.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 20 listopada 2019

Saga Dziedzictwo Rodu odsłona druga



Dziś chciałabym przedstawić Wam książkę obyczajową z wątkami historycznymi, rodzinnymi sekretami oraz powrotami do przeszłości w tle. Mam tutaj na myśli drugi tom sagi Dziedzictwo Rodu (część pierwsza to „Przekroczyć rzekę”) autorstwa Anny J. Szepielak, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Filia w sierpniu tego roku.

Powieść ta nosi tytuł „Wybór Julianny”, a jej akcja toczy się dwutorowo. Czasy współczesne to początek XX wieku, śledzimy tutaj losy znanych nam z poprzedniej części bohaterów oraz kolejnego pokolenia, które przyszło już na świat. Drugi ton stworzonej przez autorkę opowieści nadaje powrót do XVIII wieku, który pisarka przywołuje poprzez wspomnienia snute przez wyraziście wykreowane postacie.

Połączenie tych dwóch czasoprzestrzeni daje według mnie nietuzinkowy i ogromnie pochłaniający czytelnika efekt tym bardziej, że Anna J. Szepielak znana jest z niezwykle plastycznych i barwnych opisów przedstawianych w swoich książkach wydarzeń począwszy od tych przełomowych, a skończywszy na codziennym życiu bohaterów.

W „Wyborze Julianny” ukazana została pozycja kobiet na przestrzeni wieków i przemian historycznych oraz społecznych, jakie stopniowo zachodziły. Faktem jest jednak, że przedstawicielki płci żeńskiej nie miały łatwego życia, ich losami kierowali bowiem ojcowie lub inni krewni płci męskiej, a następnie mężowie, którym musiały się one podporządkować.

Autorka jednakże wlewa w swoje bohaterki ogromny hart ducha, pewnego rodzaju buńczuczność, determinację oraz dużą dozę operatywności, co pozwala im przetrwać trudne i niepewne czasy jednocześnie nie stając się ofiarami męskiej dominacji.

Powieść ta jest historią o ogromnej wewnętrznej sile i inteligencji kobiet, a także o uczuciach i emocjach, jakie stają się ich udziałem na różnych etapach ich życia, bez względu na mające miejsce zawirowania historyczne, czy przemyślne układy innych osób.

Anna J. Szepielak położyła w niej również spory nacisk na to, by pokazać jak ważna w życiu każdego człowieka jest rodzina i panujące w niej wzajemne relacje, które zawsze kształtują jednostkę. A także wiedza na temat familijnej przeszłości, która wciąż roznosi się echem na kolejne pokolenia.

Jeśli więc macie ochotę na wyrafinowaną, lecz napisaną bardzo przystępnym językiem opowieść, która z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz mocniej wciąga, intryguje, wzrusza, a czasem także bawi to polecam Wam lekturę „Wyboru Julianny”. Książka ta z pewnością okaże się idealnym wyborem dla miłośników rozwikływania rodzinnych tajemnic zanurzonych w historycznej otoczce ceniących sobie barwny, ale jednocześnie w żaden sposób nieprzerysowany styl literacki.

Ja sama niecierpliwie czekam na kolejną odsłonę tej interesującej i pełnej zwrotów akcji opowieści.

wtorek, 19 listopada 2019

"Droga do prawdy wybrukowana jest paradoksami." - Oscar Wilde


Książka, o której dziś u mnie poczytacie miała swoją premierę jesienią ubiegłego roku. Mowa tutaj o trzecim tomie perypetii dziennikarki Stelli Lerskiej (linki do recenzji poprzednich tomów znajdziecie pod niniejszym tekstem), tym razem autorka nadała swojej opowieści tytuł „Nigdy Ci nie wybaczę”.

Anna Mentlewicz snuje stworzoną przez siebie opowieść w sposób bardzo realistyczny, a dzieje się tak zapewne, dlatego, że uwarunkowania, na których opiera się medialny świat, nie są jej obce ze względu na wykonywaną pracę.

Jak wiemy z poprzednich tomów życie Stelli Lerskiej od pewnego czasu nie należy do bezproblemowych, a wręcz przeciwnie… Dlatego też jej sąsiad, a zarazem przyjaciel Miłosz Dziemski postanawia „porwać” kobietę na kilka dni do Jastrzębiej Góry w celach regeneracyjnych. Dla obojga zapowiada się to bardzo miło spędzony czas, jednakże zobowiązania zawodowe Miłosza krzyżują im plany i Stella musi na kilka dni zostać nad morzem sama… Tak oto rozpoczyna się ostatnia niesamowicie porywająca i intrygująca odsłona perypetii nietuzinkowej dziennikarki.

Autorka na przykładzie różnorodnych wydarzeń, jakie stają się udziałem Stelli ukazuje czytelnikom bardzo szeroką perspektywę ludzkich zachowań powodowanych zmieniającymi się okolicznościami. Osoby uważane do tej pory za przyjaciół, czy bliskich znajomych nagle stają się przeciwnikami, dążącymi do tego, by jak najbardziej pogrążyć naszą bohaterkę.

Znajdując się w tak trudnej i szarpiącej emocjonalnie sytuacji Stella zmuszona jest podjąć bardzo wiele niełatwych decyzji oraz dokonać wyborów, z których konsekwencjami także będzie musiała prędzej czy później się zmierzyć.

W powieści „Nigdy Ci nie wybaczę” poruszona została także bardzo istotna kwestia, jaką niewątpliwie jest obecny w bardzo wielu miejscach pracy, tzw. wyścig szczurów, który stopniowo, acz bezlitośnie wyzuwa biorących w nim udział z empatii, lojalności wobec drugiej osoby oraz bardzo wielu innych cech warunkujących nasze człowieczeństwo.

Anna Mentlewicz w sposób ogromnie wyrazisty pokazała w swojej książce przekrój różnorakich relacji międzyludzkich, które niestety nie zawsze tchną optymizmem i pozytywnie nastawiają do innych ludzi. Śledząc bowiem doświadczenia Stelli obserwujemy, jak zmaga się ona z fałszem, obłudą i dwulicowością otoczenia.

Gorąco polecam Wam lekturę tej książki, jak również jej poprzednich tomów, ponieważ istotą tej wielowątkowej opowieści jest fakt, że pomimo wszelkich przeciwności i niesprzyjających kolei losu zawsze warto dbać o swoje dobre imię i bez względu na wszystko trwać przy własnych poglądach, jeśli tylko mamy pewność, iż są one słuszne.

Czy Stella Lerska odnajdzie w końcu swój upragniony spokój? Sięgnijcie po „Nigdy Ci nie wybaczę” i poznajcie zakończenie tej fascynującej historii.

PS. Poniżej przypominam Wam recenzje poprzednich tomów: 

Pewna pani z telewizji

  

poniedziałek, 18 listopada 2019

Inność, dziwność, wyjątkowość - niczym się nie różnią. Wszystkie mówią o byciu sobą.


Publikacji o tematyce dotyczącej różnego typu niepełnosprawności oraz historii osób borykających się z nimi jest na rynku wydawniczym wbrew pozorom całkiem sporo, wiem o tym, ponieważ miałam szansę zapoznać się z częścią spośród nich. Niemniej jednak, gdy tylko jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź książki, o której chcę Wam dzisiaj napisać to wiedziałam, że na pewno po nią sięgnę.

Stało się tak, dlatego, że już na wstępie książka ta wręcz urzekła mnie trzema rzeczami:

- swoim intrygującym tytułem

- graficzną, prostą, a zarazem bardzo zagadkową okładką

- opisem okładkowym

Autorką jest Maria Reimann, antropolożka kultury i tłumaczka. Jest ona również współzałożycielką Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW oraz współautorką innych publikacji. Poruszona przez nią w najnowszej książce tematyka nie jest jej obca, gdyż sama zmaga się z wrodzonym zanikiem nerwu wzrokowego.

„Nie przywitam się z państwem na ulicy” to książeczka niewielka objętościowo, ma zaledwie 168 stron, a mimo to niosąca w sobie ogromny ładunek edukacyjny, kładzie również niebagatelny nacisk na to, jak ważne jest okazywanie innym empatii oraz bycie uważnym wobec siebie nawzajem.

Maria Reimann z jednej strony ukazuje nam losy kobiet, które na skutek pewnych uwarunkowań genetycznych spowodowanych brakiem części lub całości jednego z chromosomów X posiadają zespół wad wrodzonych noszący nazwę Zespół Turnera. Najważniejsze cechy występujące u osób z zespołem Turnera to: niski wzrost, słabo zaznaczone cechy żeńskie oraz w większości przypadków bezpłodność.

Bohaterki zawartych w książce rozmów, choć często jest to dla nich bardzo dużym wyzwaniem psychiczno-emocjonalnym opowiadają o trudnościach natury nie tylko fizycznej, lecz także tej mentalno-osobowościowej, która wbrew pozorom często bywa trudniejsza do udźwignięcia. Według mnie warto pochylić się nad ich wypowiedziami, aby, choć trochę zrozumieć, jak na co dzień czują się one w świecie nazwijmy to kolokwialnie przeciętnych ludzi.

Drugim aspektem, na który autorka zwróciła w swej książce uwagę są wszechobecne stereotypy i nadal istniejąca (niestety) niewiedza społeczna dotycząca tego, jak zachować się w stosunku do osoby w jakikolwiek sposób odbiegającej od przyjętego za standardowy wizerunku jednostki.

Maria Reimann ukazała bardzo dobitnie, iż bardzo często znacznie większą przysłowiową kłodą pod nogi jest reakcja otoczenia, w jego bliższych i dalszych kręgach niż jakakolwiek odmienność istoty ludzkiej sama w sobie. 

Zdecydowanie polecam Wam lekturę „Nie przywitam się z państwem na ulicy”, bo uważam, że dla uważnego czytelnika będzie ona z jednej strony skarbnicą informacji na bardzo istotny temat, z drugiej natomiast otworzy Wam oczy na wiele zdawać by się mogło drobiazgów, które w gruncie rzeczy mogą ułatwić i uczynić znacznie znośniejszym codzienne życie drugiego człowieka.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

niedziela, 17 listopada 2019

"A ja będę twym aniołem... Będę gwiazdą na twym niebie, będę zawsze obok Ciebie..."


Historią, na kanwie której powstała niniejsza książka kilka lat temu żyła cała Polska. Monika Sawicka w swojej książce „Kolorowych snów” przybliża czytelnikom losy 22-letniej Natalii Szalkiewicz, która pewnego dnia, podczas rutynowych badań, które wykonuje za namową swojej mamy Wandy, dowiaduje się, iż cierpi na ostrą białaczkę.

Po tak dramatycznej wiadomości świat pełnej życia, marzeń i planów na przyszłość młodej kobiety oraz jej najbliższych legnie w gruzach… Mimo wszystko po pierwszym szoku podejmują oni heroiczną walkę z wyniszczającą chorobą, a sama Natalia jest pełna optymizmu i na miarę swoich możliwości stara się nieść pomoc innym chorym, z którymi styka się podczas leczenia.

Nie chcę streszczać Wam opisanej historii, więc pozwolicie, że nie będę tutaj opisywać wszystkich wzlotów i upadków dotykających całą rodzinę Szalkiewiczów podczas ich długiej i bolesnej, zarówno w sensie fizycznym, jak też psychiczno-emocjonalnym walki o powrót do zdrowia, a ostatecznie o życie Natalii.

Autorka wplotła w opowiedzianą przez siebie historię kilka fikcyjnych wątków, które nieco fabularyzują tę powieść. Niemniej jednak, jak to zwykle bywa w książkach Moniki Sawickiej i tym razem nie stroni ona od poruszenia niezwykle trudnych tematów, jakimi są ciężka choroba ukochanego dziecka oraz bezsilność rodzica w jej obliczu.

Historia ta niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny, wzrusza, skłania do refleksji nad tym, co tak naprawdę liczy się w ludzkim życiu, a momentami wzbudza też ciepły uśmiech na twarzy czytelnika.

Mimo, że po 3-letniej niezłomnej walce z podstępnym nowotworem Natalia odeszła z tego świata to pozostawiła po sobie ogrom dobra, ciepła i miłości oraz piękne, chociaż jednocześnie bolesne wspomnienia, którymi jej najbliżsi dzielą się z czytelnikami „Kolorowych snów”.

Jak się zapewne domyślacie nie jest to książka łatwa w odbiorze, niemniej jednak polecam Wam jej lekturę, gdyż niesamowita wojowniczka Natalia z całą pewnością zasługuje na to, by poznać jej historię i się nad nią pochylić. Warto zapoznać się z tą pozycją, ponieważ nie jest to książka jedynie o bólu, cierpieniu, rozpaczy i wewnętrznej samotności, lecz przede wszystkim o morzu miłości, wzajemnego wsparcia i nadziei trwającej wbrew przeciwnościom. Wymyślone przez autorkę fragmenty fabuły dotyczące tego, czego Natalia doświadcza będąc w niebie nadają opowieści trochę lekkości, chociaż nie do końca jest to zawsze jednoznaczne, o czym przekonacie się czytając tę książkę.

Chociaż jak już wcześniej wspominałam główną bohaterką powieści jest Natalia na słowa uznania zasługują równie niezłomne jak ona – pani Wanda oraz pani Kinga – mama i siostra Natalii, które pomimo konieczności powrotu do tych trudnych i bolesnych momentów swojego życia zdecydowały się podzielić z czytelnikami swoją rodzinną historią.

Spoczywaj w pokoju Natalio… [*]
Pani Wando, Panie Zdzisławie, Pani Kingo – Natalia już na zawsze pozostanie w Was i z Wami. 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

sobota, 16 listopada 2019

Tajemnicza wizja glinianego mostu...




Ci, którzy znają twórczość Markusa Zusaka doskonale wiedzą o tym, że tworzone przez niego historie z całą pewnością nie należą do banalnych, ani sztampowych i zawsze mają one w sobie coś na różne sposoby pociągającego.

Po bestsellerowych: „Złodziejce książek” oraz „Posłańcu” nastąpiła dosyć długa przerwa, aż w końcu w maju 2019 ukazała się na polskim rynku wydawniczym kolejna powieść autora, która nosi tytuł „Gliniany most”.

O czym jest ta książka? Autor opisuje w niej zagmatwaną historię rodziny Dunbarów, a w szczególności perypetie pięciu braci. Narratorem opowieści jest Clay, który dręczony mroczną tajemnicą z przeszłości przystaje na propozycję zbudowania pewnego mostu… Konstrukcja ta ma w powieści wymiar nie tylko czysto fizyczny, lecz także ogromnie symboliczny – przekonacie się o tym sami czytając tę książkę.

Markus Zusak w znanym sobie, wysublimowanym stylu prowadzi czytelnika bardzo powoli przez meandry snutej przez siebie, wielowątkowej i wielopłaszczyznowej opowieści. Na przykładzie nakreślonych wyraziście postaci pokazuje zapętlające się nieustannie ludzkie losy i towarzyszące im uczucia oraz targające każdym z bohaterów emocje.

Jest to historia o dorastaniu i przeistaczaniu się chłopca w mężczyznę w kontekście zarówno fizycznym, jak również psychicznym – zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że właściwie nawet bardziej w tym drugim aspekcie. Poruszony został w niej również temat wybaczenia i złożoności całego prowadzącego do niego procesu.

Dunbarowie bardzo się od siebie różną, dlatego też u każdego z nich proces ten przebiega inaczej obnażając różne, często skrajne zachowania, co rzecz jasna nie pozostaje bez wpływu na podejmowane przez nich decyzje i dokonywane w życiu każdego z nich wybory oraz ich konsekwencje.

Książka ta nie jest łatwa w odbiorze, ponieważ sporo w niej niedomówień oraz różnego rodzaju metafor. Narracja tchnie aurą tajemniczości i momentami sprawia wrażenie dosyć niespójnej, a że powieść ta liczy sobie aż 554 strony tym bardziej nie ułatwia to czytelnikowi sprawy.

Niemniej jednak zdecydowanie uważam, że należy dać „Glinianemu mostowi” szansę, gdyż powieść ta, jako całość zyskuje zupełnie inną, znacznie głębszą i bardziej wyrazistą perspektywę. A odmalowana nieschamatycznym piórem autora historia nabiera ogromnej siły przekazu, gdyż dotyka ona tematów delikatnych, lecz równie istotnych i właściwie niemożliwych do ominięcia na różnych etapach ludzkiego życia, gdy podążamy pogmatwanymi kolejami ludzkiego losu.

Zapraszam Was do podjęcia się tej niełatwej, choć jak zapewne się przekonacie niesamowicie owocnej próby odkrycia, czym tak naprawdę jest tytułowy „Gliniany most”. Poznajcie historię Claya i pozostałych chłopaków Dunbarów oraz ich rodzinną tajemnicę, której echa przez bardzo długi czas, na różne sposoby, odbijać się będą w ich teraźniejszości niczym w lustrzanej tafli.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 15 listopada 2019

"Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko."


Lori Nelson Spielman zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym w roku 2013 powieścią pt. „Lista marzeń”, następnie w roku 2015 ukazała się jej kolejna powieść „Słodycz wybaczenia”, a latem tego roku na księgarnianych półkach pojawiła się jej najnowsza książka „Za głosem Kristen”, o której chcę Wam dzisiaj nieco opowiedzieć.

Tym razem główne bohaterki powieści to trzy kobiety – Erika Blair oraz jej dwie córki Kristen i Annie. 19-latki wracają właśnie po wakacyjnej przerwie na studia, Erika ma je odwieźć na kampus jednak z powodu dużego obłożenia w pracy nie jest w stanie tego zrobić. Siostry mają więc odbyć tę podróż pociągiem, z pewnych względów nie wsiadają one jednak do tego samego pociągu. Skład, którym podróżowała Kristen ulega katastrofie kolejowej, w której młoda dziewczyna ginie.

Tak oto rozpoczyna się wewnętrzna batalia Eriki i Annie z bólem, poczuciem straty i ogromnymi wyrzutami sumienia, bo przecież gdyby obie postąpiły zgodnie z pierwotnie założonym planem… Wyżej wymienione odczucia tworzą coraz większy mur oddzielający matkę od żyjącej córki. Erika dręczona własnymi demonami rzuca się w wir pracy, natomiast Annie nie mogąc pogodzić się z tragiczną śmiercią Kristen prowadzi prywatne poszukiwania siostry, które zawiodą ją aż do Paryża… Czy jednak upragniony przez obie kobiety cud ma szansę się wydarzyć?

Istotnym elementem fabuły są e-maile od tajemniczego nadawcy zawierające aforyzmy i cytaty znane wyłącznie w rodzinnych kręgach Blair’ów. To właśnie one podsycają w Erice i Annie nadzieję, że Kristen jednak żyje, chociaż wszystko wskazuje, iż jest wręcz przeciwnie…

Autorka po raz kolejny kreśli przed czytelnikami ogromnie emocjonalną historię, w której bardzo ważną rolę odgrywają relacje rodzinne, które nie zawsze są proste i oczywiste. Jest to również opowieść o miłości, przyjaźni, radzeniu sobie z traumą po utracie najbliższej osoby oraz o ogromnej mocy, jaką niesie w sobie wybaczenie nie tylko innym ludziom, lecz także samemu sobie.

Książka ta w sposób nie nachalny skłania do refleksji nad życiem i tym, co tak naprawdę powinno być dla nas najistotniejsze. Autorka poprzez wykreowane postacie ukazuje, że błądzić jest rzeczą ludzką, podobnie jak wybaczać.

Czy nasze bohaterki podążą za własnym wewnętrznym głosem, który jawi im się, jako głos Kristen? Czy pozwolą sobie doświadczyć cudu, mimo, iż nie koniecznie będzie on taki, jakiego oczekiwały? Tego wszystkiego dowiecie się zagłębiając się w lekturze tej intrygującej powieści.

Polecam.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 14 listopada 2019

Polsko-francuski gejzer egzystencjalny


Marta Orzeszyna ma już w swoim dorobku kilka publikacji jednak wydana wiosną tego roku nakładem Wydawnictwa Harde „Gra o miłość” jej autorstwa jest jej pierwszą powieścią.

Bohaterami książki są Martyna i Leo. Ich drogi krzyżują się, gdy nastoletnia wówczas Martyna przyjeżdża do Francji ze szkolną wycieczką. Dwoje licealistów zakochuje się w sobie właściwie od pierwszego wejrzenia, ich młodzieńcze uczucie nie przemija wraz z upływającym czasem, lecz staje się coraz bardziej burzliwe.

Właściwie przez całą opisaną historię śledzimy nie łatwe losy tych dwojga, ponieważ autorka ukazuje nam ich na różnych etapach życia, gdy wyrastając z młodzieńczych lat kształtuje się ich dorosłe życie, a oni sami nabywają własny niemały bagaż przeżyć i doświadczeń.

Chociaż koleje losu nie są dla nich zbyt łaskawe, a ich drogi bardzo często się rozchodzą zdawać by się mogło, że już na zawsze, dlaczego tak się dzieje dowiecie się z lektury książki, bo nie chciałabym tutaj spojlerować, to koniec końców wracają oni do siebie niczym dwa bumerangi.

„Gra o miłość” to opowieść o pięknej, ale również na swój sposób toksycznej miłości dwojga w pewnym sensie zagubionych życiowo ludzi. Zastanawiacie się zapewne dlaczego relacja Martyny i Leo jest według mnie więzią poniekąd destrukcyjną, ano dlatego, że z jednej strony popełniają oni wciąż te same błędy nieustannie raniąc się nawzajem, z drugiej natomiast nie potrafią żyć bez siebie, ani zbudować dobrego, stabilnego związku z kimś innym.

Autorka wlała w swoją opowieść całą gamę różnorodnych emocji od wzajemnego zauroczenia, poprzez miłość i zazdrość, aż do rozgoryczenia samym sobą, własnym życiem oraz otaczającym światem… Wszystkie te odczucia nie są obce jej bohaterom, a oprócz tych wyżej wymienionych doświadczają oni oczywiście o wiele, wiele więcej.

Portrety psychologiczno-emocjonalne postaci są tutaj bardzo wyraźnie nakreślone, a ich egzystencja i konsekwencje podejmowanych decyzji zdecydowanie wymykają się czarno-białym schematom.

Powieść ta będzie również nie lada gratką dla miłośników piłki nożnej, której autorka również poświęciła w swojej publikacji sporo miejsca, a że posiada na ten temat szeroką wiedzę to myślę, iż fani tej dyscypliny sportu nie będą zawiedzeni.

Jeśli macie ochotę na buzującą emocjami opowieść o uczuciach i sportowym świecie z urokliwą Francją w tle to ta książka będzie idealną lekturą dla Was.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 listopada 2019

"Samotność – odwieczny refren życia" - Erich Maria Remarque


Tego autora, ani jego książek nie trzeba chyba nikomu specjalnie przestawiać, gdyż w jego literackim dorobku znajduje się kilkadziesiąt pozycji zarówno dla starszych, jak też dla młodszych odbiorców, a jego książki czytane są przez rzesze czytelników.

Chyba najbardziej znaną spośród nich jest wydana 18 lat temu „Samotność w sieci”, o której kontynuacji, czyli powieści pt. „Koniec samotności” chciałabym Wam dziś nieco opowiedzieć.

Bohaterami niniejszej opowieści są Nadia i Jakub, dwoje młodych ludzi, którzy swoim podejściem do życia i otaczającego ich świata odstają nieco od swoich równolatków. Autor splata ich losy nieco przekornie, bo za klasztornymi murami, gdzie Jakub konfiguruje sieć internetową dla miejscowych mniszek, Nadia natomiast dokonuje tam konserwacji zabytkowych wnętrz.

Między dwojgiem bohaterów nawiązuje się początkowo przyjacielska relacja, która z czasem przeradza się w równie gorące, co burzliwe uczucie. Śledzimy więc tę żywiołową i mocno emocjonalną relację zastanawiając się, jaki będzie mieć ona finał, gdyż w toku lektury okrywamy również, że są w nią misternie wplecione tajemnice z przeszłości.

Powieść ta jak to zazwyczaj ma miejsce w twórczości Janusza L. Wiśniewskiego kipi wręcz od różnego rodzaju, często skrajnych emocji. Autor we właściwym sobie stylu na przykładzie perypetii głównych bohaterów opowiada o skomplikowanych i zdarza się, że bardzo niejednoznacznych relacjach międzyludzkich oraz o tym, że przeszłość nigdy nie pozostaje bez wpływu na teraźniejszość i przyszłość.

Życiorysy Nadii i Jakuba stają się swego rodzaju kanwą do snucia rozważań nad wieloma egzystencjalnymi kwestiami. Zaznaczony dosyć wyraźnie został tutaj fakt, iż miłość w pewnym sensie wymaga ofiar, które często składamy z samych siebie stawiając ponad własnym szczęściem dobro rodziny.
„Koniec samotności” to książka o miłości, przyjaźni, rodzicielstwie, które jak się okazuje nie zawsze budują głównie więzy krwi oraz o wielu innych odcieniach ludzkiego życia, które jak wiadomo ma wiele różnorodnych twarzy.

W tej powieści każdy czytelnik może odczytać między jej wierszami własny, indywidualny przekaz, który kształtuje się poprzez pryzmat bagażu przeżyć i doświadczeń konkretnego odbiorcy oraz jego osobistą emocjonalną wrażliwość.

Ponieważ wiem, iż powieści autora wzbudzają bardzo skrajne opinie od zachwytu poprzez umiarkowaną przychylność, aż po gwałt na literaturze polecam każdemu z Was wyrobienie sobie własnego zdania na temat tej powieści. Mnie książka się podobała, mimo że z całą pewnością nie należy ona do lektur, które da się czytać szybko, niemniej jednak polecam ją waszej uwadze.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *