Pokazywanie postów oznaczonych etykietą córka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą córka. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2024

Najnowsza powieść Barbary Wysoczańskiej od dziś na księgarskich półkach :)


Jeśli znacie powieści Barbary Wysoczańskiej to myślę, że do sięgnięcia po kolejną nie trzeba Was szczególnie przekonywać, a jeżeli jeszcze ich nie znacie to nadarza się świetna okazja, aby to zmienić, ponieważ właśnie dziś na półki trafia najnowszy tytuł autorki pt. „Nigdy się nie poddam”.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. W roku 2024 po tragicznej śmierci męża Alicja kupuje dom, by zacząć w nim nowy etap swojego życia. Choć pierwotnie miejsce to jest w dosyć opłakanym stanie, Alicja od pierwszej chwili czuje, że odnajdzie tu swoje miejsce. W związku z tak pozytywnymi odczuciami i pewnym wykopaliskiem dokonanym w ogrodzie kobieta postanawia dowiedzieć się czegoś o dawnych właścicielach domu i tak trafia na Thomasa Rittera i jego matkę Marię.

Drugą perspektywą tej opowieści jest rok 1934. Gerhard Vogel jest znanym w okolicy i ogromnie szanowanym winiarzem. Mężczyzna trzyma swoje interesy żelazną ręką, a ponieważ jest wdowcem to na barki jego najmłodszej córki Gretel spada obowiązek zajmowania się domem, a w przyszłości starzejącym się ojcem.

Mimo że dziewczyna ma starsze rodzeństwo to właśnie od niej ojciec oczekuje dożywotniej opieki. Przewrotny los sprawia, iż staje się ona konieczna dużo szybciej niż ktokolwiek przypuszczał, ponieważ Gerhard nagle dostaje udaru, wskutek którego staje się osobą wymagającą całodobowej opieki…

Jak młoda dziewczyna poradzi sobie w tej niezwykle trudnej, nie tylko z rodzinnego punktu widzenia, sytuacji? Czy udźwignie brzemię, jakie na nią spadło, czy też podda się wywieranej na nią presji otoczenia, by pozbyć się domu i winnicy? Czy żyjąca po sąsiedzku rodzina Gehlerów naprawdę chce jej pomóc w tym ciężkim okresie życia? Kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kogo należy się obawiać?

Wszystkie te wątki rozwikłają się na kartach tej niesamowicie wciągającej i magnetyzującej opowieści.

Barbara Wysoczańska po raz kolejny w przepięknym i równie subtelnym, co wyrazistym stylu opisuje losy kobiet, które z różnych powodów musiały stać się silne i niezłomne w obliczu trudnych życiowych doświadczeń.

Ukazuje również, że wiele pragnień i wartości wyznawanych przez człowieka jest uniwersalnych pomimo upływającego czasu.

Wykreowane przez autorkę bohaterki, mimo iż borykają się z różnego rodzaju problemami i życiowymi perypetiami to są bardzo wytrwałe w dążeniu do wytyczonych sobie celów, pomimo wielu przeciwności. Wciąż chcą kochać i być kochane, szanowane i docenianie, a nie sprowadzane wyłącznie do roli gospodyń domowych, co miało miejsce zwłaszcza w dawniejszych czasach – obecnie na szczęście sytuacja ta mocno ewoluuje. Jednak nie tylko postacie kobiece są tutaj mocno zarysowane, również bracia Gehlerowie – Erich i Hans ukazują swe kontrastowe charaktery i wizje życia.

Jeśli szukacie porywającej historii, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a losy jej świetnie nakreślonych bohaterek pełne są różnorodnych zawirowań, emocji i uczuć będących ich udziałem to koniecznie przeczytajcie „Nigdy się nie poddam”.

Gratuluję autorce kolejnej fantastyczniej premiery i czekam z niecierpliwością na kolejne powieści. A Wam raz jeszcze gorąco polecam opowieść o Alicji i Gretel!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 6 kwietnia 2023

"Obie rzeczy – zarówno to, przed czym uciekasz, jak i to, za czym wzdychasz – są w tobie" – Anthony de Mello

Karolina Wilczyńska znana jest ze swoich klimatycznych, emocjonalnych i przepełnionych refleksjami nad życiem powieści. 22 marca na półki księgarń trafiła jej najnowsza książka pt. „Cukiernica z fotografii”, która otwiera cykl: Sklepik ze wspomnieniami.

Bohaterką historii jest Nastka (właśc. Anastazja), której relacje z matką są co prawda poprawne, lecz dość chłodne. Młoda kobieta żyje więc własnym życiem, mieszka wraz ze swoim chłopakiem i spełnia się zawodowo pracując jako menadżerka w klubie. Jednak jej największym marzeniem jest własny lokal.

Mama Nastki – Maryla jest wziętą businesswoman, która stworzyła swoje imperium od podstaw, całkiem samodzielnie pomimo tego, że wychowywała swoją córkę w pojedynkę, podobnie, jak ona sama była wychowywana, gdyż jej rodzicielka rozstała się z mężem i nie mieli oni ze sobą żadnego kontaktu.

Pewnego dnia do Maryli, a przez nią również do jej córki, dociera wiadomość o śmierci ojca i dziadka. Z racji wyżej wspomnianych relacji, a właściwie ich braku informacja ta nie wywołuje w kobietach żadnych emocji. Okazuje się jednak, że Maryla otrzymuje od ojca spadek w postaci domu i całego obejścia…

I chociaż początkowo obie panie chcą odrzucić schedę i pierwotnie częściowo tak właśnie się dzieje to w toku tej opowieści zachodzą różne zaskakujące zmiany. Czy stara fotografia jest w stanie odmienić życie bohaterek? A jeśli tak to w jaki sposób? - Przeczytacie o tym w tej właśnie powieści.

Jest to historia o wzajemnych relacjach, spełnianiu marzeń i determinacji w dążeniu do obranych celów. Autorka poruszyła w niej również kwestie życiowych zmian oraz przewartościowania priorytetów, które jak się okazuje w toku naszego życia także mogą się zmieniać i nie ma w tym niczego złego.

Karolina Wilczyńska w subtelny, a zarazem wyrazisty sposób pokazuje, jak ważne w życiu każdego człowieka są wspomnienia, jak bardzo spajają nas one z naszymi korzeniami, a zarazem pomagają zmierzyć się z przeszłością i zamknąć w niej to, co musi tam pozostać jednocześnie godząc się z tym, co przeminęło bezpowrotnie.

„Cukiernica z fotografii” to słodko – gorzka opowieść o ludziach, ich niełatwych relacjach, lękach i nadziejach, które w sobie noszą. Jest to również historia o odwadze, która pomimo trudności wciąż pozwala dążyć naszym bohaterkom ku ich marzeniom i krok po kroku je spełniać. Mowa w niej również o otwartości na zmiany i tym, że chociaż zazwyczaj ich nie lubimy to niekiedy są one konieczne i przynoszą nam jakieś pozytywy.

Jeśli macie ochotę na ciepłą, nieco nostalgiczną i refleksyjną prozę, która wzrusza, wywołuje uśmiech na twarzy, a niekiedy również chwilę zastanowienia to koniecznie sięgnijcie po najnowszą książkę Karoliny Wilczyńskiej. Myślę, że bohaterowie „Cukiernicy z fotografii” staną się Wam bliscy z ich rozterkami i różnorodnymi perypetiami. Mnie zaś pozostaje wyczekiwać na jej drugi tom, w którym mam nadzieję na rozwikłanie tajemnic zarysowanych w części pierwszej.

Polecam!

  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 17 maja 2021

"Gdy patrzysz na świat oczyma serca, niejedno możesz dostrzec..."

Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej nosi tytuł „Dwór rusałek”, jest to również drugi, po „Pamiętniku Szeptuchy”, tom serii Dni Mocy.

Jak zwiastuje to już sam tytuł czytelnik może spodziewać się magicznej i intrygującej historii, w którą w pewien sposób uwikłani są znani nam już bohaterowie.

Tym razem autorka postanowiła skupić się bardziej na losach Olgi, której życie wywraca się do góry nogami. Kobieta traci swoją ukochaną księgarnię w Wilnie, a na skutek wielu różnorodnych wydarzeń i ich konsekwencji rozpada się jej związek z Daliusem…

Po burzy, jaka przetoczyła się przez życie Olgi szuka ona ukojenia w Starych Głaziskach u ukochanego wujka Joachima. Podczas jednego ze spacerów poznaje nietypową rodzinę – psa Nilsona, mocno nietuzinkową Lorenę i jej tatę Leszka – mieszkańców majestatycznego, położonego nad jeziorem dworu na Jesionce.

Lori choć mocno nieufna wobec ludzi od razu maksymalnie lgnie do Olgi i zdradza jej pewien sekret… Owo spotkanie i wszystko, co ze sobą pociągnęło staje się początkiem niesamowitej opowieści, w której teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a dawne tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne i domagać się wyjaśnienia?

O co dokładnie chodzi dowiecie się z kart książki, gdyż nie ma sensu, abym psuła Wam frajdę z lektury.

Jedno jest pewne Dorota Gąsiorowska potrafi tworzyć niesamowicie klimatyczne historie. W opowieściach tych losy bohaterów z krwi i kości misternie splecione są z tym, co magiczne, a czasem wręcz ledwo wyczuwalne. A dawne czasy, ludzie, podania i wierzenia stają się idealnym wręcz tłem dla tego, co dzieje się tu i teraz. Tak oczywiście jest również i tym razem.

Olga przeżywa swoje wzloty i upadki, targają nią różnorakie emocje. Stopniowo jednak odnajduje spokój, a wraz z nim swoje miejsce i niejako nową siebie, czym sama niejednokrotnie jest mocno zaskoczona. Ta krucha i eteryczna dziewczyna z biegiem czasu odkrywa w sobie niewiarygodną wewnętrzną siłę.

„Dwór rusałek” to niesamowicie barwna i nasycona emocjami opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. O trudnej przeszłości, której nie da się zmienić, ale nie znaczy to wcale, iż nie można zacząć budować relacji od teraz. Autorka bardzo plastycznie ukazuje czytelnikom dawne legendy i zagadki, które towarzyszą nam po dziś dzień. W sposobie, w jaki Dorota Gąsiorowska opisuje przyrodę dostrzec można ogromny zachwyt naturą, co także jest atutem tej publikacji.

Jeśli macie ochotę na książkę pełną emocji, uśmiechu i wzruszeń, a oprócz tego z nutkami tajemniczości i magii prastarych wierzeń to zapraszam Was do lektury „Dworu rusałek” i niech nie zraża Was jego objętość (ponad 600 stron), bo czyta się naprawdę dobrze.

Polecam, a sama czekam na trzecią odsłonę tej serii.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 23 listopada 2020

"Znów poczujesz życia smak, przyjaciele po to są..."

 

Jeśli znacie książkę „Warto poczekać” autorstwa Liliany i Marii Fabisińskich (jeśli jeszcze nie czytaliście to polecam) to dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma zdaniami na temat kontynuacji tamtej historii, a nosi ona tytuł „Jeszcze chwilę”.

Ponownie spotykamy się z trzema przyjaciółkami: Dorotą, Jagodą i Hanią. Tym razem jednak autorki postanowiły skupić się na Jagodzie i przybliżyć czytelniczkom jej perypetie.

Jagoda jest osobą bardzo przedsiębiorczą, prowadzi własną firmę budowlaną i jest szczęśliwa ze swoim mężem – Miszą. Jednak na tym wydawać by się mogło sielskim obrazie są również rysy, a dokładniej rzecz ujmując są nimi ogromnie trudne relacje na linii matka Jagody Antonina – Jagoda – córka Jagody Natasza. Komplikacje w tych, jakże ważnych dla każdego człowieka więziach nieustająco kładą się cieniem na życiu naszej bohaterki. Co takiego spowodowało tak ogromny rozdźwięk w tej rodzinie dowiecie się sięgając po książkę.

Jak gdyby tego było mało samowystarczalna do tej pory Jagoda nagle podupada na zdrowiu, co zmusza ją do całkowitego przeorganizowania życia. Jednak z pomocnymi dłońmi przychodzą Misza i jak zawsze nieodzowne przyjaciółki.

Dorota i Hania tak układają swoje zajęcia i plany, aby pomóc Jagodzie w każdy możliwy sposób, nawet tymczasowo zarządzają jej firmą. W toku lektury także sytuacja rodzinna Jagody stopniowo się rozwikłuje.

Jeśli chcecie przeczytać ciepłą historię o kobiecej przyjaźni, a także o tym, że nawet najbardziej skomplikowane relacje rodzinne można wyprowadzić na prostą, pod warunkiem, że wszystkie jej strony włożą w to wysiłek i dobrą wolę to ta powieść będzie dla Was idealnym wyborem.

W książce nie brak również wielu innych istotnych tematów i kwestii, z którymi boryka się na co dzień wiele osób i rodzin. Wszystkie te aspekty ukazane zostały czytelnikom w sposób ani zbyt patetyczny ani zbyt powierzchowny. Co świadczy według mnie o niebagatelnym wyczuciu literackim obu autorek.

Autorki nie zapomniały również o swoich pozostałych bohaterkach i dają nam znać, co dzieje się także u nich. Natomiast zwiastunem trzeciego tomu tej opowieści jest zakończenie, w którym ciemne chmury zbierają się nad idealnym małżeństwem Hani – Czekacie na ciąg dalszy? Bo ja bardzo! 

W oczekiwaniu na dalsze losy naszych Silverek zachęcam Was do zapoznania się z powieścią „Jeszcze chwilę” i życzę miło spędzonego czasu wśród jej kart.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 5 sierpnia 2020

"Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi..." - Antoine de Saint-Exupéry



Dorota Gąsiorowska zadebiutowała zaledwie pięć lat temu, w marcu 2015 roku, powieścią „Obietnica Łucji”, a po niej pojawiło się dziewięć kolejnych historii. Najnowszą spośród nich jest „Pamiętnik Szeptuchy”, który swoją premierę miał 17 czerwca, a tytuł ten stanowi otwarcie nowej serii DNI MOCY.
                                                                                                                                          
Jedną z głównych bohaterek opowieści, którą poznajemy już na samym początku jest Natasza Potocka, młoda, śliczna dziewczyna, która od najmłodszych lat pod czujnym okiem matki perfekcjonistki rozwija swoją karierę w branży modelingowej. Przychodzi jednak moment, w którym dziewczyna jest już zmęczona nieustającą presją, apodyktycznością i bezkompromisowością Elżbiety oraz całym swoim dotychczasowym, zaganianym życiem, w którym czuje się jedynie pionkiem… Wiedziona nagłym impulsem i nie informując o tym fakcie nikogo postanawia wybrać się do przyjaciółki na Podlasie, jednak jak to się niekiedy zdarza GPS wyprowadza ją w przysłowiowe pole i w ten oto sposób, zupełnie niespodziewanie jej życiowe ścieżki krzyżują się z postacią miejscowej szeptuchy o imieniu Salma.

Po zaskakującym tygodniu, który ostatecznie Natasza spędza w chacie staruszki, życie młodej kobiety zaczyna stopniowo podążać właściwym torem, a ona sama odnajduje wewnętrzny spokój i samozadowolenie.   

Jeśli chcecie poczytać opowieść iście letnią, tchnącą magicznym słowiańskim klimatem, a przy tym pełną zawiłych ludzkich losów i rodzinnych tajemnic, które stopniowo odsłaniają się przed naszymi bohaterami to koniecznie zajrzyjcie na karty „Pamiętnika Szeptuchy”.

Autorka w sposób niezwykle wyrafinowany, a zarazem ogromnie plastyczny splata przeszłość z teraźniejszością. Oprócz tego czytelnik ma szansę przyjrzeć się niełatwym relacjom rodzinnym oraz ogólnoludzkim, których jak się okazuje nigdy nie należy oceniać jedynie po pozorach, czy różnorakich domysłach.

Zawartość niniejszej książki jest jedynym w swoim rodzaju koktajlem uczuciowo-emocjonalnym, który coraz bardziej porywa odbiorcę z każdą kolejną przeczytaną stroną. Jeżeli marzycie o lekturze nieoczywistej i wciągającej, w której baśniowa opowieść nierozerwalnie łączy się z ważnym przesłaniem dotyczącym tego, iż w życiu ogromnie ważna jest równowaga właściwie w każdej jego dziedzinie, a jej brak prowadzi człowieka na różnego rodzaju egzystencjalne manowce to koniecznie zapoznajcie się z losami Nataszy, tajemniczej Salmy oraz zawartością pamiętnika zagadkowej Mildy, a także z perypetiami wszystkich pozostałych bohaterów, z których każdy wnosi szczyptę niezwykłości do tej historii. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie, a wypieki na twarzy podczas tej lektury są w pakiecie.

Gorąco polecam Wam tę powieść i z niecierpliwością wyczekuję na jej drugi tom!

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Mozaika kobiecych oblicz...


Mimo, iż Magdalena Majcher już niebawem odda w ręce czytelników swoje dziesiąte literackie dziecko to tak się złożyło, że „Cud grudniowej nocy” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością tej autorki. Powiem Wam, że spotkanie to zdecydowanie zaliczam do udanych.

Historia zawarta w tej powieści obejmuje dwa pokolenia, którego przedstawicielkami jest pięć diametralnie różniących się od siebie kobiet. Są nimi siostry Teresa i Maria oraz ich trzy córki Magdalena, Kinga oraz Kamila. Akcję opowieści jak już sam tytuł na to wskazuje osadziła autorka w grudniowym okresie przedświątecznym i świątecznym.

Jak już wcześniej wspomniałam postacie kobiece zobrazowane w tej książce są od siebie bardzo odmienne i mają różne oczekiwania względem opisywanego czasu oraz samych siebie.

Jeśli chodzi o przedstawicielki starszego pokolenia to Teresa od zawsze przygotowuje święta dla całej rodziny, choć jej największym marzeniem jest spędzić wigilijny wieczór sam na sam z mężem. Maria zaś jak niczego na świecie pragnie ponownie zebrać przy świątecznym stole całą rodzinę.

Młodsze kobiety zmagają się ze swoimi kłopotami i traumami, które bywają  dla nich ogromnie trudne do udźwignięcia…
Magdalena i jej mąż po tragicznej śmierci córeczki, do której doszło w pewną Wigilię od tamtej pory zawsze w tym okresie uciekają w pracę.

Kamila od wielu lat zmaga się z brakiem akceptacji ze strony matki, która wychowywała ją samotnie, a całą swoją czułość i uwagę przelała na córkę z drugiego małżeństwa, przyrodnią siostrę Kamili – Kingę. Wyżej wymienione niedostatki w życiu Kamili powodują jej niechęć do trwałych związków, a sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy nasza bohaterka niespodziewanie zachodzi w ciążę z Adamem, z którym dotąd łączyła ją luźna relacja… Czy uda im się odnaleźć w całkowicie nowej sytuacji? Tego dowiecie się z kart książki.

Jeśli zaś chodzi o Kingę to zdawać by się mogło, iż wiedzie ona idealne życie – piękna, inteligentna, ma u swego boku przystojnego i zaradnego mężczyznę, z którym ma dwóch fenomenalnych synów – wszystko jak z obrazka i w takim właśnie obrazkowo Instagramowym świecie, w którym jak najwięcej należy pokazać w sieci, funkcjonuje Kinga, ale czy jej życie na pewno jest aż tak doskonałe? W toku lektury dowiadujemy się, że nic z tych rzeczy.

Autorka stworzyła bardzo wciągającą, nieociekającą lukrem, a zdecydowanie bardziej słodko-gorzką mozaikę kobiecych losów. Nakreślone przez nią postacie są ludźmi z krwi i kości, mają swoje marzenia, tajemnice oraz głęboko skrywane zranienia i lęki. Ich wzajemne relacje często bywają trudne, a w poczuciu wewnętrznego zagubienia bohaterki podejmują niekiedy zaskakujące decyzje.

Czy ostatecznie wyjdą one obronną ręką z różnorodnych perypetii, jakich przysparza im los?
Czy magia grudnia i ta jedyna taka w całym roku wigilijna noc przyniosą im to, czego każda z nich najbardziej potrzebuje i w głębi duszy oczekuje? – przekonajcie się sięgając po „Cud grudniowej nocy”.

Polecam!

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Ucie­czka nicze­go nie rozwiązuje. Lecz cza­sem trze­ba uciec, by móc wrócić.


„Ucieczka przed życiem” to najnowsza książka autorstwa Ewy Bauer. Autorka podjęła się w niej między innymi opisania równie trudnego, co delikatnego tematu toksycznej relacji pomiędzy matką, a córką.

Główną bohaterką powieści jest Cecylia, która przez swoją rodzicielkę zostaje wręcz wtłoczona w niespełnione z różnych powodów ambicje Wandy. Z biegiem lat niestety stan ten powoduje coraz większy rozdźwięk między matką, a córką, a sama Cecylia staje się coraz bardziej sfrustrowana i wycofana we własny wewnętrzny świat… Targający nią wewnętrzny stres powoduje u Cecylii napady mutyzmu, czyli brak kontaktu werbalnego przy nieuszkodzonych ośrodkach mowy.

Napięta sytuacja w rodzinie Krzepczyńskich trwała przez lata, więc po śmierci matki, dziewczyna czuje ulgę, a jednocześnie poczucie winy, iż notorycznie nie spełniała oczekiwań Wandy, przez co tamta zachorowała na raka i zmarła… Prawda oczywiście jest zupełnie inna, lecz nasza bohaterka potrzebować będzie czasu i pomocy, aby to sobie uświadomić, autorka dała swoim czytelnikom szansę prześledzenia tego procesu wielostronnie opisując perypetie Cecylii.

Jak już na początku wspomniałam jest to historia o relacjach na linii matka – córka, ale nie tylko. Ewa Bauer porusza w niej także temat przyjaźni opierającej się różnicom społecznym oraz wielorakim przeciwnościom losu.

Jest to również opowieść o mozolnym odnajdywaniu własnego ja, poczucia akceptacji i własnej wartości oraz swojego miejsca w otaczającym świecie. Autorka na przykładzie swoich bohaterek uświadamia czytelnikom, jak ogromny wpływ na swoje dzieci mają rodzice i ich wzajemne relacje. Ewa Bauer ukazuje, iż oddziaływanie to nie kończy się wraz z osiągnięciem przez ich dziecko pełnoletniości, czy nawet wraz z usamodzielnieniem się. W skrajnych przypadkach niezrealizowane pragnienia rodziców kładą się cieniem nie tylko na dzieciństwie, ale też na całym życiu ich latorośli.

Zaznaczyć trzeba również, iż autorka opisując stosunek Wandy do Cecylii bardzo jasno nakreśliła fakt, iż w dużej mierze wyniknął on z doświadczeń Wandy z jej własnego dzieciństwa oraz wczesnej młodości, gdy do wszystko musiała dochodzić zupełnie sama. Chcąc zaoszczędzić tego znoju własnemu dziecku jednocześnie uwikłała córkę w niedościgniony ideał samej siebie sprzed lat.

Opisane w książce postacie i ich losy bardzo wyraziście oddają zmagania jednostki ludzkiej z różnoraki traumami natury nie tylko psychoemocjonalnej, ale też czysto fizycznej, ponieważ jednej z bohaterek niespodziewanie przychodzi borykać się z nabytą niepełnosprawnością ruchową.

Jeśli chcecie dokładniej poznać historię Cecylii i dociec, czy ostatecznie uda jej się zakończyć swoją ucieczkę przed życiem oraz zapoznać się z kolejami losu pozostałych bohaterów to zapraszam Was do lektury powieści Ewy Bauer.

piątek, 14 grudnia 2018

Życie to huśtaw­ka uczuć i emoc­ji...


Książki Agnieszki Lis już od kilku lat cieszą się sporą popularnością wśród czytelniczek.  Jeśli o mnie chodzi to tak się jakoś złożyło, iż „Huśtawka” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością tej autorki.

Narracja powieści prowadzona jest z zaświatów przez zmarłą seniorkę rodu – Wandę, a pozostałymi bohaterkami są jej dwie córki: Małgorzata i Katarzyna oraz wnuczka Joanna.

Cztery kobiety, chociaż jak widzimy są spokrewnione różnią się od siebie właściwie pod każdym możliwym względem… Oczywiście w toku lektury czytelnik może odnaleźć też sporo im wspólnych, choć skrzętnie przez każdą z nich ukrywanych obaw, życiowych rozterek i refleksji na wiele tematów.

Autorka w sposób niezwykle umiejętny „zderzyła” ze sobą zarówno różne pokolenia, jak też całkowicie odmienne od siebie nawzajem typy bohaterek. Głos Wandy pozwala nam patrzeć na opowiadaną historię dwutorowo, z jednej strony patrzymy niejako „Z góry”, czyli z pewnego dystansu, ale często przenosimy się też w sam środek rodzinnych perypetii.

Bardzo wyraziste portrety psychologiczne bohaterek są niewątpliwie dodatkowym atutem tej książki. Agnieszka Lis nie stroni od podejmowania trudnych tematów, jakimi są choroba, odmienna orientacja seksualna, chorobliwa zazdrość oraz jej konsekwencje i wiele, wiele innych zagadnień, z którymi stykamy się w codziennym życiu. Koleje losów czterech kobiet plączą się i zazębiają niczym w życiowej huśtawce… Dlatego też według mnie tytuł idealnie pasuje do treści książki.

Jest to opowieść o różnorodnych aspektach relacji międzyludzkich ukazanych przez autorkę pod bardzo wieloma kątami. Książka ta ma w sobie wiele przesłań i myślę, że pośród nich każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Jedną z jej myśli przewodnich jest pogląd, iż nigdy i nikogo nie powinniśmy oceniać po pozorach, gdyż człowiek bardzo często z wielu powodów przybiera różnego rodzaju pozy i maski w kontaktach z innymi.

Jeśli macie ochotę na lekturę nieco nietypową, nienależącą do najłatwiejszych, w zamian jednak skłaniającą do głębszej refleksji nad wieloma kwestiami to książka ta zdecydowanie będzie odpowiednia dla Was. Być może dzięki niej zmienicie Wasze spojrzenie na codzienność i zaczniecie bardziej doceniać tych, którzy są wokół Was oraz to, co macie, a czego czasami być może w egzystencjalnym biegu nie dostrzegacie.

Czy zdecydujecie się zatem usiąść na „Huśtawce” i poświęcić jej kilka chwil swojego cennego czasu? - Ja szczerze polecam.