Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insignis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insignis. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2025

"Każdy ma jakąś historię do opowiedzenia"


W „Powierniczce opowieści” jej autorka Sally Page ukazuje czytelnikom postać Janice. Jest to kobieta w średnim wieku, prowadzi dosyć monotonne życie u boku męża, z którym coraz mniej ją łączy, a jej codzienność oscyluje w większości wokół pracy, która polega na sprzątaniu na zlecenie. Aby, choć trochę oderwać się od tej rutyny kobieta ma nietypowe hobby – kolekcjonuje w swojej głowie zasłyszane w różnych miejscach opowieści, a gdy jest jej trudno, przywołuje najpiękniejsze z nich ku pokrzepieniu serca.

Nasza bohaterka uważa, że każdy ma swoją historię. Własną jednak spycha w najdalsze zakamarki pamięci, nie mając odwagi nikomu jej opowiedzieć – Czy to się kiedyś zmieni? – odpowiedź z pewnością znajdziecie na kartach „Powierniczki opowieści”.

Na skutek pewnych wydarzeń, o których przeczytacie w książce, Janice poznaje ekscentryczną starszą panią nazywaną przez nią Panią B. Kobieta również zaczyna opowiadać Janice pewną historię… Czy obie panie znajdą nić porozumienia, jakie ewentualne zmiany zajdą w związku z tym w ich życiu? Zapraszam do lektury.

Fabuła „Powierniczki opowieści” toczy się bardzo niespiesznie. Jest nieco melancholijna, a momentami mocno refleksyjna. Splecione w niej historie są bardzo różnorodne, podobnie jak bohaterowie.

Mimo że na pierwszy rzut oka opowieść ta może się wydawać nieco monotonna to pod jej „wierzchnią warstwą” kryje się bardzo dużo różnorakich emocji, ponieważ doświadczenia bohaterów niewątpliwie odciskają na nich swoje znamiona.

Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie i otwieraniu się na innych. O wielkiej miłości, lecz także o dopiero kiełkującym nieśmiało uczuciu, o wzajemnych relacjach, które postrzegamy nie zawsze zgodnie ze stanem faktycznym, a rozmowa na ich temat jest niezwykle ważna i może zmienić naszą optykę na wiele aspektów.

Autorka pokazuje, że człowiek ma wiele historii, w zależności od etapu życia, w jakim aktualnie się znajduje oraz od płaszczyzny, na jaką akurat się spojrzy, bo jak wiele pryzmatów, tak wiele w człowieku opowieści.

A żeby dodać książce nieco humoru i szczyptę lekkości Sally Page umieściła na kartach swojej opowieści rozgadanego foksteriera Decjusza, którego wewnętrzny monolog, słownictwo i cięte riposty rozbawiają czytelnika nie jeden raz.

Jeśli chcecie poznać losy Janice, jej pracodawców, przyjaciół oraz tych, którzy w toku historii stają na jej drodze skłaniając ją do przemyśleń i inspirując do zmian, otwierania się, wybaczania samej sobie oraz poszukiwań własnego szczęścia to zapraszam Was do lektury tej subtelnej, a jednocześnie niepozbawionej emocji powieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 24 listopada 2022

"Żyj po swojemu, tylko bardziej." Regina Brett właśnie podarowała czytelnikom 50 kolejnych lekcji.

 

Po 10 latach od debiutu w Polsce i kilku kolejnych wydanych w naszym kraju tytułach Regina Brett wraz z Wydawnictwem Insignis, w dniu 09.11.2022, oddała w ręce czytelników drugą odsłonę „Bóg nigdy nie mruga 2. 50 nowych lekcji na nasze czasy”.

Autorka w swoich krótki aczkolwiek, jak zawsze, treściwych felietonach poruszyła bardzo ważne tematy, które aktualnie nas absorbują wywołując różnorodne czasem skrajne emocje. Dziś bowiem bardzo często czujemy się zagubieni, przytłoczeni życiem, a przez pandemię COVID-19 dodatkowo osamotnieni…

Regina Brett w swoich zwięzłych formach, które jednocześnie przepełnia mądrość i ogromna empatia pokazuje, jak możemy radzić sobie w niełatwej dla nas codzienności. Gdzie szukać oparcia i na czym starać się skupiać swoją uwagę, by było nam chociaż trochę łatwiej funkcjonować.

Książka ta nie jest jednak poradnikiem jakich wiele. Autorka bazuje w niej na własnych doświadczeniach i przeżyciach, co nadaje bardzo osobisty charakter przekazowi skierowanemu do czytelników. Pisarka na różne sposoby pokazuje w niej, że w gruncie rzeczy, niezależnie od wszystkiego najważniejsza jest miłość – oczywiście w bardzo różnych jej formach. Co ważne nie chodzi tutaj wyłącznie o miłość do świata i innych ludzi, lecz także do samego siebie, bo to właśnie od niej wszystko się zaczyna.

Chociaż Regina Brett jest osobą mocno wierzącą, a w tytule książki znajduje się słowo Bóg, nie jest to lektura wyłącznie dla osób wierzących, a co jeszcze ważniejsze autorka nie stara się usilnie nikogo nawracać, czy też za wszelką cenę przekonać innych do swoich poglądów. Daje ona subtelny wyraz swoim przekonaniom traktując jednocześnie potencjalnego odbiorcę z należytym szacunkiem i bez jakichkolwiek uprzedzeń względem drugiego człowieka.

Myślę, że właśnie taki sposób pisania zjednuje autorce rzesze czytelników i sprawia, że każda kolejna publikacja wychodząca spod jej pióra spotyka się z tak ogromnym entuzjazmem ze strony wszystkich, którzy mają styczność z jej książkami.

Jeśli macie ochotę na inspirującą lekturę, która pozwala z czułością pochylić się nad naszą niekiedy trudną codziennością to „Bóg nigdy nie mruga 2” będzie według mnie trafnym wyborem.

Jest to książka, która daje wytchnienie oraz kropelkę nadziei tak potrzebną w tych trudnych i nieprzewidywanych czasach, w jakich teraz żyjemy. Zawarte w niej miłość, empatia i poczucie humoru otulają serce i duszę czytelnika sprawiając, iż pomimo różnorodnych trudności możemy na każdy kolejny dany nam dzień spojrzeć z nutką optymizmu.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 13 października 2022

Siła kobiet w mrocznych czasach.

Książka, o której dziś chciałabym Wam opowiedzieć miała swoją premierę w końcówce września bieżącego roku. Aimie K. Runyan opisuje w niej losy dwóch głównych bohaterek – Hanny i Tilde (Mathilde).

Dziewczęta te pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów. Hanna jest Niemką, która po śmierci matki zostaje wysłana przez ojca do Berlina, gdzie ma zamieszkać u swojego stryjostwa – Charlotte i Ottona Rombauerów. Poznajemy również Klarę – nową szkolną koleżankę Hanny.

Natomiast Tilde jest pół Żydówką, mieszkającą wraz z matką w Berlinie, gdzie świadczą one usługi krawieckie, aby zapewnić sobie środki na utrzymanie.

Z takich oto dwóch perspektyw poznajemy historię, której akcja toczy się w Berlinie w 1938 i ‘39 roku.

Widzimy świat zdominowany przez mężczyzn ich dążenie do kariery i posiadanie idealnej żony. Rola kobiety natomiast sprowadzać się ma wyłącznie do dbania o męża i domowe ognisko oraz rodzenia dzieci. Żona ma być uległą ozdobą przy jak najwyżej postawionym mężu, a jej uczucia, pragnienia, życiowe plany etc nie mają tutaj żadnej racji bytu.

Autorka pokazała także jak trudna w owych czasach była sytuacja narodu żydowskiego, który jak wiemy z historii był właściwie całkowicie zdegradowany w każdym możliwym aspekcie.

Poprzez postać i perypetie Tilde obserwujemy losy i życiowe znoje przeciętnych przedstawicieli w/w nacji. Dzięki temu stajemy poniekąd twarzą w twarz ze zderzeniem skrajnie odmiennych światów, poglądów i spojrzeń na istotę ludzką.

Powieść tę czyta się całkiem nieźle, chociaż ja osobiście spodziewałam się po niej czegoś nieco innego. Byłam raczej nastawiona na to, że czytelnik będzie mógł dokładniej poznać meandry egzystencji w tytułowej szkole niemieckich narzeczonych… A stricte na ten temat mamy zaledwie kilka, może kilkanaście stron pod koniec książki.

Jest to jednak opowieść o przyjaźni, ogromnej woli życia i walki o siebie w bardzo niesprzyjających okolicznościach. O sile drzemiącej w kobietach, które pomimo społecznego stłamszenia miały odwagę marzyć i w miarę możliwości spełniać swoje marzenia. A także o nadziei, która pozwalała przetrwać najgorsze, a niekiedy udaje się dzięki niej dotrzeć do bezpiecznej przystani.

W powieści tej znajdujemy przyjaźń, miłość, zwyczajną ludzką zazdrość, lecz także wyrachowanie, dążenie do celu po tzw. trupach i wiele wydarzeń, które miejmy nadzieję nigdy nie staną się naszym udziałem... Ukazane zostały w niej również niełatwe relacje rodzinne, które budzą w bohaterkach wiele, czasem sprzecznych, emocji.

Jeśli mam być z Wami zupełnie szczera to nie potrafię się jednoznacznie odnieść do tej lektury. Jak już wcześniej wspomniałam czyta się ją całkiem nieźle, ale czegoś zdecydowanie mi w niej brakuje i po przeczytaniu odczuwam pewnego rodzaju niedosyt.

Dlatego zdanie na jej temat drodzy czytelnicy bloga musicie tym razem wyrobić sobie sami.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 3 grudnia 2020

"Kiedy zaprzeczamy naszym historiom, one nas definiują. Kiedy jesteśmy właścicielami naszych historii, możemy napisać nowe, odważne zakończenie." Brene Brown

Regina Brett już od kilku lat inspiruje polskich czytelników swoimi niezwykłymi książkami. We wrześniu bieżącego roku nakładem Wydawnictwa Insignis ukazała się według mnie najbardziej osobista publikacja autorki (spośród tych, które dotąd czytałam), która nosi tytuł „Trudna miłość. Mama i Ja”.

Regina dzieli się z czytelnikami swoimi najintymniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa. Szczerze i otwarcie pisze o rodzinnych relacjach, które jak się dowiadujemy nie należały do łatwych.

Jak wskazuje już sam tytuł sporo miejsca w swojej opowieści autorka poświęciła ogromnie skomplikowanej więzi ze swoją mamą Mary, której to więzi w pewnym sensie wcale nie było… Regina Brett poprzez swoje retrospekcje pokazuje czytelnikom swoją krętą i wyboistą drogę, jaką przebyła, aby wybaczyć matce, a także samej sobie.

Jak zapewne się domyślacie życie w dużej rodzinie nie jest łatwe, a w drugiej połowie lat 50-tych (autorka przyszła na świat w roku 1956) opieka nad dziećmi i zajmowanie się gospodarstwem domowym spoczywało wyłącznie na barkach kobiety.

Mary Brett miała 11 dzieci, męża i dom do ogarnięcia. W związku z tak dużym obciążeniem psychofizycznym, każdy kolejny poród nasilał u niej depresję i sprawiał, że coraz bardziej zapadała się w sobie. Dlatego opieka nad młodszym rodzeństwem spadała na starsze dzieci, które na skutek zmagań Mary z życiem i samą sobą, w dzieciństwie miały deficyty emocjonalne, które w różnym stopniu rzutowały na ich późniejsze życie.

Autorka snując swoją opowieść porusza wiele tematów trudnych i bardzo bolesnych, gdyż książka ta jest dla niej samej formą autoterapii. Po wielu latach, różnych perypetiach oraz przy wsparciu specjalistów Regina uświadomiła sobie bowiem, iż aby pójść dalej trzeba przepracować trudne emocje i traumy, a tym samym w końcu zrzucić ich ciężar ze swych barków.

„Trudna miłość…” to słodko – gorzka opowieść o ludzkim zagubieniu, wielu różnorodnych emocjach i trudnych relacjach między najbliższymi. Wiele w niej wartych pochylenia się nad nimi życiowych refleksji. Pozycja ta jest głębokim świadectwem wybaczenia drugiemu człowiekowi, ale też samemu sobie. Autorka udowodniła, że można pokochać na nowo i zbudować niezwykłą relację nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko jest już na zawsze stracone.

Zapraszam Was serdecznie do sięgnięcia po tę wielopoziomową jak ludzka egzystencja historię. Książka ta wzrusza, uczy pokory i pochylenia się nad życiem i człowiekiem. Pozycja ta jest w gruncie rzeczy optymistyczna, gdyż opowiada o budowaniu, mimo, że na przysłowiowych gruzach i dostrzeżcie, że trudne nie zawsze oznacza niemożliwe. Przy tej lekturze zdarzy Wam się z całą pewnością także rozbawiony uśmiech.

Aby dodatkowo uplastycznić swoje wspomnienia autorka podzieliła się z czytelnikami nie tylko słowem pisanym, ale także fotografiami ze swojego rodzinnego archiwum.

Polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 5 listopada 2019

„,2 lata. 24 miesiące. 105 tygodni. 732 dni. 17568 godzin. 1054080 minut. Wyjętych z życia, abym mogła pokochać siebie i innych oraz udowodnić sobie, i tylko sobie, że cuda się zdarzają“


Są książki, które właściwie nie sposób oceniać i dzisiaj właśnie z taką pozycją do Was przychodzę - mowa tutaj o książce „Nigdy więcej” autorstwa Anny Zamojskiej. Niniejsza publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis w październiku bieżącego roku.

O pedofilii w polskim kościele zrobiło się bardzo głośno za sprawą filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, książka „Nigdy więcej” także porusza ten bardzo trudny i bolesny temat, jakim jest molestowanie nieletnich przez osoby duchowne. Autorka mając niespełna 14 lat doświadczyła takiej właśnie, dotykającej na całe życie traumy.

Ania była pełną życia, radosną, mającą marzenia i plany na przyszłość nastolatką, która wychowywała się w głęboko wierzącej rodzinie, wiara była dla niej ważną częścią życia.

Jej bezpieczny, młodzieńczy świat przewrócił do góry nogami proboszcz miejscowej parafii, który przez 2 lata molestował dziewczynkę zmieniając jej życie w piekło, w którym tkwiła zupełnie sama wstydząc się i bojąc komukolwiek przyznać do tego, jak straszne rzeczy ją spotykają.

Przyszedł jednak w jej życiu taki moment, że odważyła się o wszystkim opowiedzieć najpierw swojemu wujkowi, a następnie pozostałym członkom swojej rodziny. Wyznanie to koniec końców sprawiło, że dzisiaj Anna pomimo dramatycznych doświadczeń jest szczęśliwą, spełnioną i na powrót wierzącą kobietą.

Opowiedziana przez nią historia to nie tylko opis przeżywanego nieszczęścia, bólu, strachu, nękania, poniżania oraz postępującego oddalania się od Boga i długotrwałej, żmudnej, a często też bardzo wyczerpującej terapii psychologicznej, przez które Anna musiała przejść. Jest to również niesamowite świadectwo tego, jak ogromna siła i determinacja drzemią w istocie ludzkiej oraz jak istotne jest wsparcie rodziny w procesie wychodzenia z tak ogromnego dramatu, o którym rzecz jasna nie da się zapomnieć, lecz jak dowodzi historia Anny można przestać żyć w jego cieniu

Gratuluję autorce odwagi oraz podjętej decyzji o przelaniu swoich przeżyć na karty książki, mam nadzieję, iż dla wielu będzie ona przestrogą, aby mieć oczy szeroko otwarte na to, co może dziać się dookoła nas zwłaszcza w niewielkich społecznościach, a ofiarom da siłę do walki o siebie i powrót do pełni życia. 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 29 sierpnia 2019

Codzienność małomiasteczkowego antykwariusza


O niniejszej książce od pewnego czasu jest dosyć głośno i wywołuje ona zazwyczaj skrajne opinie tzn. albo z pewnych względów się podoba albo dokładnie odwrotnie.
Mowa o „Pamiętniku księgarza”, którego autorem jest Shaun Bythell. Autor od pewnego czasu prowadzi antykwariat w niewielkim, szkockim miasteczku Wigtown.

Książka dokładnie tak, jak wskazuje na to jej tytuł jest pamiętnikiem Shaun’a, w którym w sposób bardzo otwarty i szczery opisuje on m.in. blaski i cienie zawodu księgarza/antykwariusza. Z ogromnym poczuciem humoru oraz sporą dawką sarkazmu autor przedstawia swoje spostrzeżenia czytelnikowi. Dowiadujemy się też całkiem sporo o klientach antykwariatu, którzy stanowią dosyć ekscentryczna menażerię.

Dzięki opisom Shaun’a, które tworzy on dzień po dniu mamy szansę przyjrzeć się temu, jak ogromną walkę o klienta muszą każdego dnia staczać sprzedawcy detaliczni z wszechobecną potęga Amazona. Niestety bardzo często już na starcie stoją oni na mocno przegranej pozycji.

O tej pozycji nie da się napisać zbyt dużo, aby nie popsuć Wam frajdy z jej lektury. Jeśli jednak macie ochotę na słodko – gorzką opowieść o życiu i pracy małomiasteczkowego antykwariusza, w której znajdziecie sporo charakterystycznego szkockiego poczucia humoru to ta książka będzie dla Was idealna.

Osobiście mam nadzieję, iż uda wam się zaprzyjaźnić z Shaun’em i jego kotem Kapitanem oraz spędzić sympatyczne chwile w progach The Book Shop. A lektura tej pozycji będzie dla Was nie tylko dobrą zabawą, lecz również okazją do przyjrzenia się nieco bliżej niełatwej, mimo iż wypływającej z pasji pracy księgarza.

Zapraszam do lektury.

czwartek, 3 stycznia 2019

Słowa mają siłę...


Autorką tej książki jest Jodi Ann Bickley. Młoda angielka na skutek ukąszenia przez kleszcza bardzo mocno podupada na zdrowiu, przez co jej dotychczasowa egzystencja legnie w gruzach i nic nigdy nie będzie już takie samo jak dawniej.

Sytuacja dotąd pełnej życia, marzeń i planów dziewczyny wydaje się być dramatyczna, gdyż nagle nie jest ona w stanie wykonać nawet najprostszych czynności, a stan ten staje się dla niej powodem coraz silniejszej frustracji, i narastającej depresji. Jodi coraz bardziej izoluje się od rodziny i przyjaciół nie chce bowiem, aby oglądano ją w takim stanie ciała i ducha

Niemożność dotarcia do dziewczyny sprawia, iż grono jej znajomych sukcesywnie się wykrusza. Apatia naszej bohaterki wciąż przybiera na sile… Kiedy Jodi jest już u progu dokonania próby samobójczej, na skutek pewnego, wydawać by się mogło, błahego wydarzenia, o którym więcej dowiecie się z książki, właściwie w ułamku sekundy dziewczyna postanawia odbić się od osiągniętego dna.

Tak oto rozpoczyna się jej droga do stopniowego wyjścia z marazmu, a wiedzie ona poprzez powstanie akcji: Milion Cudownych Listów (ang. One Milion Lovely Letters), która zatoczyła już bardzo szerokie kręgi na całym świecie.

U progu tego projektu Jodi założyła stronę internetową i za jej pomocą zaczęła zachęcać, tych, którzy potrzebują pocieszenia i wsparcia, by skontaktowali się z nią, a ona w zamian wyśle do takich osób niezwykły, odręczny list.

Dziewczyna nie przypuszczała nawet z jak ogromnym odzewem spotka się jej apel. Dzisiaj inicjatywa ta ma ogromny zasięg i angażuje mnóstwo ludzi na całym świecie, ponieważ skala tego zjawiska przerosła samą inicjatorkę i nie byłaby ona już w stanie kontynuować wyłącznie w pojedynkę tego gigantycznego dzieła.

Historia Jodi ukazuje, że w każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji istnieje jakaś furtka, przez którą możemy wpuścić przysłowiowy promyk słońca… Pozostaje tylko pytanie czy znajdziemy w sobie odwagę, by podjąć decyzję o otwarciu tychże podwoi.

Książka ta jest w moich oczach wyjątkowo wyrazista poprzez fakt, iż autorka w sposób bardzo otwarty i szczery opisuje swoje życie wraz z niełatwą codziennością, która stała się jej udziałem.

Jodi nie koloryzuje, więc jest mocno autentyczna, tak samo jak jej cudowne listy, które do dziś „zraszają” cały świat bezcennymi kropelkami nadziei zawartymi w krążących po globie kopertach.

Zapraszam Was do lektury tej mocno prawdziwej i równie ciepłej oraz optymistycznej pozycji.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 18 grudnia 2015

Dwanaście nowych lekcji



Regina Brett od momentu wydania swojej debiutanckiej książki „Bóg nigdy nie mruga…” zyskała rzesze wiernych fanów, który z niecierpliwością czekają na jej kolejne publikacje jej autorstwa.

W listopadzie bieżącego roku pojawiła się na rynku wydawniczym czwarta już odsłona twórczości Reginy Brett, tym razem jest to gratka dla fanów pozycji nietypowych. Nakładem Wydawnictwa Insignis ukazał się dziennik połączony z kalendarzem. Publikacja ta nosi tytuł „Twój dziennik. 12 nowych lekcji i myśli na każdy dzień” jest to niecodzienny notatnik, który wraz z autorką możemy tworzyć w sposób bardzo osobisty.

W niniejszej książce znajduje się dwanaście felietonów pani Brett – każdy kolejny miesiąc otwiera felieton – w większości dotyczą one pobytów autorki w Polsce i związanych z nimi różnorodnych spostrzeżeń.

Miejsce na nasze prywatne zapiski przeplatane jest z krótkimi myślami z książek autorki, na kartach notatnika widnieją również symbole obrazujące myśli, o których wspomniałam wyżej. Istnieje również możliwość tworzenia własnych znaków, które są dla nas w taki czy inny sposób istotne.

Jeśli więc macie ochotę spędzić w towarzystwie Pani Reginy cały kolejny rok, a oprócz tego lubicie niekonwencjonalne kalendarze ta publikacja zdecydowanie jest przeznaczona dla Was.

„Twój dziennik. 12 nowych lekcji i myśli na każdy dzień” według mnie nadaje się również idealnie na prezent dla wszystkich tych, którzy potrzebują czegoś praktycznego - co pomoże im uporządkować i zorganizować całą masę codziennych spraw – a jednocześnie lubiących otaczać się dodatkami inspirującymi i wysmakowanymi w swojej formie.   

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Insignis.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 3 września 2015

Codzienność getta oczami dziecka


Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Insignis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tak się złożyło, że jak już wcześniej wspomniałam dzięki uprzejmości Wydawcy mam możliwość zrecenzowania niniejszej książki w dniu jej premiery na rynku wydawniczym.

Jest to autobiograficzny dziennik autorki, która tuż po swoich 12-tych urodzinach wraz z rodzicami trafia do getta  w Terezinie. Po przyjeździe dziewczynka i jej matka zostają rozdzielone z ojcem Helgi, który trafia do koszar dla mężczyzn...

Helga początkowo tak jak to bywa w dziecinnym pamiętniku w sposób niezwykle obszerny i z dużą dozą dziecięcej naiwności opisuje codzienne realia życia w gettcie, które z dnia na dzień przybiera formę coraz większej gry pozorów ze strony władz getta, a represje, które początkowo nie były aż tak drastyczne zaostrzają się...

Dziewczynce udaje się nielegalnie przesłać ojcu rysunek, który staje się dla niej inspiracja nie tylko do pisania lecz także do obrazowego odtwarzania wszystkiego co ją otacza, gdy ojciec odsyła jej wiadomość "maluj co widzisz"...

Z każdą stroną zapiski stają się coraz dojrzalsze. Dowiadujemy się z nich o tragicznych warunkach życia Żydów zmuszonych do życia w getcie, głodzie, brudzie, nędzy i epidemiach różnych chorób... Jakby tego było mało dochodzi ciągła niepewność jutra oraz wywózki krewnych i znajomych...

Na krótko przed zakończeniem wojny Helga wraz z matką (nie wiadomo co stało się z ojcem, najprawdopodobniej zginął w obozie Auschwitz-Birkenau) trafiają do kolejnego już w ich dramacie obozu, tutaj warunki życia wydają się nieco lepsze, a niebawem następuje wyzwolenie... Niezwykle poruszający jest jednak opis 16-dniowej podróży w zamkniętym pociągu, której kobiety omal nie przypłaciły życiem...

Dziś autorka jest uznaną na świecie malarką, a jej prawdziwa i wstrząsająca opowieść z czasów wojny i Holocaustu jest najwyższej próby świadectwem tamtej jakże mrocznej i bolesnej epoki...

Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

niedziela, 9 sierpnia 2015

Gdy Ci w życiu źle


Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Insignis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki od razu urzekł mnie jej tytuł, a także nietuzinkowa okładka, bo nie ma chyba nikogo, kto przynajmniej raz w swoim życiu nie czułby się jak spadochroniarz, który z jednej strony zapewne czuje się wolny, lecz z drugiej jest w nim również ziarenko niepewności dotyczące przebiegu lądowania i wszystkich towarzyszących mu okoliczności...

Niesamowity debiut książkowy Reginy Brett jest połączeniem ogromnej ufności oraz optymizmu pomimo wielu życiowych trudności, dosyć wczesnego i samotnego macierzyństwa, zmagań z ciężką chorobą, trudnych relacji rodzinnych w dzieciństwie oraz zwykłych codziennych trosk, z którymi każdy z nas się zmaga...

Publikacja ta nie jest teologiczno-moralizatorskim wywodem... Dla mnie jest ona pochwałą życia... Ukłonem w kierunku osób, które miały różnorodny wpływ na życie i myślenie autorki oraz refleksją nad tym, iż tak naprawdę od nas zależy jakie wnioski wyciągniemy z tego, co się nam przydarza, a w związku z tym jaką postawę życiową przyjmiemy...

Gorąco polecam wszystkim te emanujące wytchnieniem i nadzieją karty, bo Życie jest dobre, a "Bóg (przecież) nigdy nie mruga"... :)

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

Impossible is nothing


Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Insignis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Z twórczością tej autorki zapoznałam się już przy okazji jej debiutu, którym była książka "Bóg nigdy nie mruga"...

Tym razem autorka w swoich lekcjach kładzie nacisk na ogromną wartość istoty ludzkiej samej w sobie. Podkreśla, iż każdy z nas ma w życiu do wypełnienia jakieś zadanie... Każdy nawet najmniejszy gest w kierunku drugiego człowieka czy też otwarcia się na to co przynosi nam życie ma ogromne znaczenie choćby nam wydawało się zupełnie odwrotnie...

Książkę tę podobnie jak poprzednią czyta się jednym tchem... Notki autorki są krótkie acz niezwykle treściwe... Przepełnia je głęboka wiara w człowieka i jego ogromne możliwości... Pani Regina zawarła w nich także ogromną pochwałę dla cudu życia, który każdego dnia jest jej i naszym udziałem...

Publikację tę polecam każdemu lecz w szczególności tym, którzy zmagają się z wątpliwościami dotyczącymi wartościowości ich życia zwłaszcza w kontekście choroby lub trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej...

Sięgnijcie po to przesłanie nadziei, w którym o czym niestety bardzo często zapominamy każdy człowiek jest cudem...

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

Jak szukać spełnienia


W listopadzie ubiegłego roku Wydawnictwo Insignis oddało w ręce czytelników kolejną książkę autorstwa Reginy Brutt. Już po raz trzeci czytelnicy otrzymali 50 lekcji tym razem dotyczących tego w jaki sposób możemy szukać spełnienia zawodowego oraz jak nasz stosunek do wykonywanego przez nas zajęcia wpływa na jakość pracy oraz jej odbiór przez otoczenie.

Autorka na kartach swojej najnowszej książki ukazuje wiele własnych doświadczeń oraz jej wciąż ewoluujące podejście do wykonywanej pracy, które zmieniało się stopniowo z biegiem czasu, wykonywanymi w danym czasie zajęciami oraz nabywanymi na tej drodze doświadczeniami. Nie wstydzi się ona także mówić głośno o popełnionych błędach i chwilach zwątpienia w siebie, których nie brakowało na jej ścieżce kariery.

Pani Regina podkreśla również, że każda choćby nawet w naszych oczach najmniej znacząca praca ma ogromną wartość. Naświetla ona także bardzo istotny fakt, iż każde zajęcie wykonywane z miłością, radością i zaangażowaniem nabiera wyjątkowego wymiaru.

Fakt, że książka ta napisana została prostym językiem w najmniejszym stopniu nie umniejsza jej wartości. Dla wielu czytelników z pewnością okaże się ona źródłem inspiracji oraz uświadomi, że nie tyle samo zajęcie, które wykonujemy, ile sposób w jaki to robimy stanowi o wartości człowieka. 

Jeśli w Wasze życie zawodowe wkradła się stagnacja, czujecie, że utknęliście w martwym punkcie lub zabrnęliście w ślepą uliczkę i potrzebujecie motywacji do zmian wyruszcie wraz z autorką na szlak poszukiwania przeznaczonej dla Was ścieżki.
A kiedy już ją odnajdziecie lecz przyjdzie chwila, gdy zdarzy Wam się znów na chwilę z niej zboczyć sięgnijcie ponownie po „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia” – ta książka zawsze przynosi świeże spojrzenie na otaczająca nas codzienność oraz sytuację, w której znajdujemy się w danym momencie.
 
Za udostępnienie  do recenzji dziękuję Wydawnictwu Insignis.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *