Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II Wojna Światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II Wojna Światowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 kwietnia 2026

Meandry ludzkiej egzystencji w obliczu wojennej zawieruchy...

 

Mam na swoich domowych półkach kilka tytułów tej autorki, a ten, o którym Wam dzisiaj opowiem, jest trzecim, jaki do tej pory przeczytałam.

„Zimowy wiatr na twojej twarzy” to powieść dosyć obszerna, gdyż liczy sobie blisko 700 stron. Akcja rozpoczyna się w małej hiszpańskiej wiosce Oviedo, gdzie dochodzi do katastrofy samolotu, w której giną ludzie.

Głównymi bohaterami opowieści jest przybrane rodzeństwo Guillen i Lena, lecz nie tylko ich losy śledzimy w książce, ale także całej ich rodziny, choć ma to miejsce na mniejszą skalę. Losy wspomnianej wcześniej dwójki są pogmatwane i burzliwe, a wzbierające pomiędzy nimi z wiekiem uczucie jeszcze bardziej wszystko komplikuje…

Carla Montero w tej publikacji bardzo mocno oddaje tło historyczne i choć perypetie bohaterów są ciekawe i porywające, a dodatkowo uwagę czytelnika przykuwa polski wątek to mnie osobiście podczas lektury mocno przytłoczyła ogromna ilość kwestii politycznych i militarnych.

Książki obyczajowe oparte o tematykę wojenną znajdują się w kręgu moich zainteresowań i zawsze historie tego typu czytam z dużym zaciekawieniem tutaj jednak, choć nie sposób odmówić autorce wiedzy/researchu etc., mnogość tego typu wydarzeń, scen i frontowych opisów dosyć mocno mnie deprymowała i finalnie mocno spowolniła moją lekturę tej książki.

Niemniej jednak koleje losów buntowniczego Guillena oraz oddanej swojej pracy pielęgniarki Leny wciągają czytelnika i sprawiają, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej wczuwamy się w ich przeżycia, emocje, rozterki i wszelakie wydarzenia, które stają się ich udziałem. A powiedzieć trzeba, że są to niejednokrotne zdarzenia bardzo trudne.

Historia, którą przedstawiła nam autorka, ponownie pokazuje, jak wir wielkiej historii odciska się na życiu zwyczajnych ludzi i kładzie się na nich cieniem na zawsze. W obliczu tak burzliwej codzienności nic nie jest proste ani oczywiste, a dokonywane przez bohaterów wybory absolutnie nie są w moich oczach jednoznaczne.

Dodatkowym atutem „Zimowego wiatru…” jest fakt, iż jest on oparty na rodzinnej historii autorki.

Zatem jeśli macie ochotę na wielowątkową opowieść, w której ludzkie losy nierozerwalnie splecione są z wojną, przemianami politycznymi oraz frontową rzeczywistością. A jednocześnie taką, która rozsnuta została pomiędzy hiszpańską wojną domową, a ucieczką Guillena z Auschwitz i jego dalszymi losami to myślę, że powieść ta Was zainteresuje.

Proza Carli Montero przesycona jest emocjami wyrazistych bohaterów, których los nie oszczędzał na bardzo wielu poziomach. Miłość, przyjaźń, szacunek, odwaga determinacja, trudne wybory i zawikłane relacje – to wszystko i wiele więcej znajdziecie na kartach „Zimowego wiatru…”. Jeśli nie straszne Wam nagromadzenie wątków polityczno – militarnych to jako całość polecam Wam tę historię – podążcie śladami bohaterów wszędzie tam, gdzie zawiodą ich ścieżki, a wierzcie mi, że są one kręte, wyboiste i prowadzą hen po horyzont.

A już niebawem tj. 19 maja kolejna powieść tej autorki pojawi się na księgarskich półkach. Będzie ona nosić tytuł „Dziewczyna z mgły” – czyż to nie brzmi intrygująco?

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 24 kwietnia 2026

"Nic, co ma wartość, nie jest stracone."

 

Kilka lat temu zachwyciłam się dwoma powieściami Kristy Cambron, a dwie pozostałe (w Polsce wydano do tej pory 4 tytuły jej autorstwa) oczekiwały na przeczytanie.

Na lekturę jednego spośród nich, a konkretnie „Włoską balerinę” przyszedł czas w marcu tego roku. 

Jest to opowieść dosyć obszerna i wielowątkowa, obfitująca w różne czasy i miejsca akcji. Taka konstrukcja łączy ze sobą kilkoro bohaterów: Julię – włoską balerinę, która staje się frontową pielęgniarką, żołnierzy – Courtneya i AJ-a, Callę – kilkuletnią dziewczynkę uratowaną z getta przez Courta oraz Delaney, która w czasach współczesnych odkrywa i rozwikłuje rodzinną tajemnicę.

Autorka również tym razem, jak to już bywało w jej książkach, splata losy zwyczajnych ludzi z wojenną zawieruchą, która całkowicie odmienia ich życie. Na kartach powieści mamy bardzo wiele odniesień do wydarzeń historycznych, które przez całą opowieść toczą się w jej tle. Jest to historia o trudnych wyborach, ludzkiej odwadze, poświęceniu i determinacji w obliczu najtrudniejszych życiowych wyzwań.

W powieści tej jednak nie brakuje również wątku uczuciowego. Zaglądamy także do świata sztuki, a konkretnie baletu, którego przedstawicielką jest Julia, która niegdyś marzyła o karierze baleriny i miała ku temu ogromny talent…

Niestety wybuch II Wojny Światowej zniweczył realizację tych pragnień… Stały się one mrzonką wobec mrocznej rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej samej oraz innym opisanym tutaj bohaterom.

„Włoska balerina” to powieść gęsta od wzajemnych relacji, doświadczeń i emocji przeżywanych przez jej bohaterów. Na jej kartach teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a przyjaźń, miłość i odwaga ratują wiele mikroświatów…

Zaś tajemnicza dla współczesnych bohaterów walizeczka z przeszłości staje się przyczynkiem do nawiązania wzajemnej relacji i połączenia odległych nie tylko mentalnie i kulturowo, lecz również geograficznie światów.

Bohaterowie, których kształtuje Kristy Cambron są różnorodni pod wieloma względami. Poczynając od ich wieku i pochodzenia, poprzez wykonywany zawód czy pasję, aż po życiowe doświadczenia, połączył ich jednak wir wielkiej historii, która nie oszczędza nikogo…

Jeśli lubicie książki tej Autorki lub ogólnie tego typu powieści to możecie zapoznać się również z tym tytułem. Według mnie jest to dobra pozycja, niemniej jednak muszę Wam powiedzieć, że dwie poprzednie podobały mi się bardziej. Za jakiś czas przeczytam i opowiem Wam o jeszcze jednej publikacji tej pisarki. Będzie to ostatni tytuł, którego jeszcze nie przeczytałam, mimo że ukazał się po polsku już jakiś czas temu.

A wracając do „Włoskiej baleriny” – jesteście ciekawi co skrywa się na jej kartach? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć odrobinę zaintrygować i zdecydujecie się zapoznać z przejmującymi i zawiłymi losami bohaterów niniejszej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 21 stycznia 2026

"Wszyscy mamy w sobie światło i mrok. Ale ani światło, ani mrok nie mogą cię wybrać. To ty podejmujesz wybór..."


„Mrok jest po naszej stronie” to najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej. Jej głównymi bohaterami jest dwoje młodych ludzi – żydowski prawnik – Arie Rosenfeld oraz świetnie zapowiadająca się pisarka – Hanna Hryniewiczówna.

Drogi tych dwojga przecinają się, gdy młoda kobieta ratuje życie Ariemu, który został napadnięty w ciemnej uliczce. Od tego momentu powoli i nie do końca świadomie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, które, zanim rozgorzeje na dobre, zostaje wrzucone w wir historycznych wydarzeń, ponieważ wybucha II Wojna Światowa…

Autorka na przykładzie losów zwyczajnych ludzi ukazuje, jak wielka historia odciska się piętnem na życiu jednostki. Na skutek pewnych wydarzeń Hania i Arie, który przybiera personalia Lew Oszerski stają po dwóch stronach barykady, które, jak możecie się domyślić, stoją do siebie w całkowitej opozycji.

Katarzyna Zyskowska w swojej prozie w sposób bardzo plastyczny pokazuje proces przemian zachodzących w każdym z bohaterów. Jedni pod wpływem doświadczeń dojrzewają i krzepną, inni mocno zmieniają swe oblicze… ale czy na pewno można ich jednoznacznie oceniać? – Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami.

Powieść ta jest historią o miłości, przyjaźni, tajemnicach i trudnych wyborach. A jej charakterystycznym elementem jest towarzysząca opisywanym ludziom postać mrocznego ptaka, który mnie osobiście kojarzył się ze śmiercią, która bezustannie towarzyszyła im, będąc o krok za nimi, a może był to po prostu ich cień...

Opowieść snuta przez autorkę jest przejmująca i robi na czytelniku duże wrażenie, dając mu sporo do myślenia i nie pozostawiając obojętnym na historię, która długo rezonuje w odbiorcy.

Jesteśmy świadkami tego, że mimo iż wszystko dzieli – tak wiele może połączyć… Czy jednak to wystarczy? „Mrok jest po naszej stronie” to opowieść właśnie o mroku, który tkwi w każdym z nas, a życie w trudnych czasach również pełne jest cienia…

Czy nasi bohaterowie pozwolą, by zawładnęły nimi te ciemne moce? – Tego dowiecie się z kart książki. Powieść ta jest bowiem gęsta od emocji oraz trudnych decyzji, w obliczu których stają genialnie nakreśleni bohaterowie.

Jeżeli szukacie historii z zaskakującym zakończeniem to ta na pewno taka właśnie jest. Gwarantuje Wam, że powieść ta zostanie z Wami na długo, a wiele z jej wątków będzie do Was wracać mimo upływającego od jej lektury czasu.

Bardzo polecam Wam tę niesamowicie poruszającą i wciągającą opowieść, która dotyka czytelnika niezwykle głęboko, jeśli odważymy się zanurzyć w jej przekazie i wejść na chwilę w opisywany przez Katarzynę Zyskowską tytułowy mrok.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 3 grudnia 2025

Czy promyk nadziei może tlić się w ciemności?

 

„Nadzieja pośród ciemności” to debiut literacki Toda Lendinga. W książce tej poznajemy 17-letniego Rubena, który wraz ze swoim ojcem prowadzi sklep z ekskluzywnymi parasolami.

Chłopak zakochany jest z wzajemnością w Zeldzie. Jednakże beztroska młodych ludzi i ich marzenia o przyszłym szczęściu zostają brutalnie przerwane, gdy wybucha II Wojna Światowa. W wyniku tych wydarzeń i wszystkiego, co one za sobą pociągają, ludność narodowości żydowskiej musi walczyć o przetrwane.

Zelda wraz z rodziną ucieka z miasta, co sprawia, że zostają z Rubenem rozdzieleni. Później na skutek pewnych, dramatycznych wydarzeń rodzina Rubena również zmuszona jest do zmiany miejsca pobytu, w związku z tym chłopak stawia sobie za punkt honoru odnalezienie ukochanej… Czy mu się uda? Przekonajcie się sami.

Na kartach tej powieści wiele się dzieje. Autor jednak kładzie w niej duży nacisk nie tylko na wydarzenia zewnętrzne, które rzecz jasna stanowią tło opowieści, ale zagłębia się także bardzo mocno w psychikę i emocje bohaterów.

Ukazuje nam ich zmagania ze stratą, wszechobecnym terrorem, głodem, strachem, niepewnością jutra etc. Jednakże pomimo tych niezwykle trudnych i bolesnych doświadczeń, jakie stają się udziałem bohaterów, śledzimy również ich determinację, niezłomność na wielu polach, heroizm we wspieraniu innych, a także gigantyczny hart ducha, który pomaga przeć do przodu pomimo wszystko.

Historia Rubena, Zeldy i ich rodzin jest bardzo poruszająca, zapadająca czytelnikowi w pamięć i skłaniająca go do stawiania sobie podczas lektury wielu pytań. W opowieści tej pokazane zostało również to, jak ważne w naszym życiu są relacje międzyludzkie. Rzecz jasna, na pierwszy plan wysuwają się te rodzinne, ale także wszelakie inne ich konfiguracje są w książce mocno podkreślone i dosyć dogłębnie opisane.

Opowieść ta, choć trudna, a momentami drastyczna i brutalna, niesie w sobie także tytułową nadzieję, która przejawia się w opisywanej miłości, oddaniu na rzecz drugiego człowieka, czy podejmowaniu prób ochrony bezpieczeństwa i życia innych, często z narażeniem własnego.

Jest to emocjonalny gejzer, który z całą pewnością nie pozostawia czytelnika obojętnym. Zaś styl autora, choć bywa mroczny i duszny, bo tego wymaga poruszona tematyka, jest także na swój sposób porywający i dający wiele furtek do różnorodnych przemyśleń.

Poznajcie zatem losy Rubena i innych bohaterów tej opowieści niejako współtowarzysząc im w przeżyciach, emocjach i rozterkach jakie stają się ich udziałem na kartach powieści.

Jeśli szukacie dosyć obszernej lektury będącej fikcją literacką, lecz nieco opartą o kanwę prawdziwych wydarzeń to myślę, że książka ta spełni Wasze oczekiwania.

 
 

piątek, 28 listopada 2025

"(...) Słońce i Księżyc kochają się od tysięcy lat, ale nie mogą być razem, bo kiedy jedno wstaje, drugie musi odejść."


Anna Rybakiewicz już od kilku lat porywa czytelników swoimi opowieściami. Zazwyczaj są to historie wojenne i podobnie jest także tym razem, choć akurat ta opowieść jest nieco inna.

Poznajemy w niej losy Amelii von Horoch ukazane w dwóch płaszczyznach czasowych. Aktualnie, czyli w czasie trwania II Wojny Światowej (i po niej) oraz ukryte w jej wspomnieniach dzieciństwo i wczesną młodość naznaczoną wielkim uczuciem do afrykańskiego chłopca, który początkowo był jej przyjacielem, a z biegiem czasu stał się kimś znacznie bliższym…

Zanim nastał czas wojennej zawieruchy i późniejszych niełatwych przeżyć Amelia żyła dostatnio i w miarę spokojnie, choć rodzina była także naznaczona pewnym nieszczęściem. Niemniej jednak jej codzienność była dosyć beztroska, naznaczona malarskim talentem ojca wyzierającym z każdego pomieszczenia ich domu, a zdolności te kobieta również odziedziczyła.

Im jednak bliżej trudnych czasów, tym bardziej wszystko się komplikowało i przynosiło kolejne trudności.Wybuch wojny diametralnie zmienia życie głównej bohaterki, której już nieco wcześniej los także nie oszczędzał. Aby chronić siebie i synka musi koegzystować z okupantem, gdyż w jej domu stworzony został posterunek żandarmerii.

Jak możecie się domyślać, sytuacja ta jest dla Amelii niezwykle trudna, choć komendant zdaje się być, jak na zaistniałe warunki przyzwoitym człowiekiem, część z jego ludzi także, lecz niestety nie wszyscy… Blumentritt nosi w sobie pewną tajemnicę – jaką i jak wpływa ona na jego stosunek do Amelii? – tego dowiecie się z książki.

Połączenie właściwie trzech perspektyw czasowych nadaje tej opowieści ogromnie wchłaniający czytelnika klimat.

Jest to historia o młodzieńczej miłości, rozstaniu, stracie oraz trudnych życiowych wyborach, do których zmuszają mroczne wojenne czasy, ale także o przebaczeniu, pewnego rodzaju pogodzeniu z przeszłością i próbie zbudowania życia na nowo, co wskazuje na ogromny hart ducha wyraziście nakreślonych postaci.

Autorka w sposób wręcz namacalny, poprzez swoją prozę, pokazuje, jak często przybieramy w naszym życiu maski – dosłownie i w przenośni. Przeplatające się na przestrzeni czasu, początkowo sielankowe, a w toku lektury coraz bardziej burzliwe losy bohaterów, które finalnie dosyć mocno zaskakują czytelnika, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać.

Anna Rybakiewicz serwuje odbiorcom wieloskładnikowy koktajl emocjonalny, gdy śledzimy perypetie świetnie nakreślonych bohaterów. A w to wszystko wpleciona została przepiękna legenda o księżycu i słońcu…

Jeśli szukacie porywającej, choć momentami niełatwej lektury o ludziach z krwi i kości, wrzuconych w bezlitosny wir historii to uważam, że będzie to dla Was, dobry czytelniczy wybór.

Chociaż oczywiście opowieść ta jest fikcją literacką to myślę, że podobne wydarzenia mogłyby wydarzyć się w czyimś mikroświecie i odcisnąć niezatarty ślad na życiu rzeczywistych osób.

Gorąco polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 19 maja 2025

"Księżycowa winnica" - Carli Montero zaprasza na swe intrygujące karty.


Carla Montero debiutowała powieścią „Wiedeńska gra”, która ukazała się w Polsce nakładem Domu Wydawniczego Rebis w listopadzie 2013 roku. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki miało zaś miejsce za sprawą powieści „Złota skóra”, którą przeczytałam w roku 2014. Chociaż od tamtej chwili w mojej biblioteczce przybywało opowieści spod pióra tej prozatorki to dopiero jej najnowszy tytuł „Księżycowa winnica” skłonił mnie do ponownego sięgnięcia, po tak wielu latach, po tę najnowszą publikację autorki.

Akcja rozpoczyna się w przededniu II Wojny Światowej w burgundzkiej winnicy markizów Montauban, gdzie do rodzinnego domu przyjeżdża Octave ze swoją świeżo poślubioną żoną – Aldarą – którą chce przedstawić ojcu, zanim wyruszy, by walczyć… Senior rodu Montaubanów jest mocno wzburzony decyzją syna o poślubieniu praktycznie nieznajomej kobiety, która ewidentnie skrywa jakąś tajemnicę…

Jak już wcześniej wspomniałam, wojenna zawierucha przerywa małżeńskie szczęście, pozostawiając młodą kobietę samą w obcym miejscu i ze sprawiającym wrażenie chłodnego w obyciu, mocno nieufnym teściem.

Na takiej oto intrygującej podstawie Carla Montero osadza ciekawą, pełną ludzkich perypetii i skomplikowanych losów opowieść toczącą się w wojennych realiach. Śledzimy życie Aldary, która próbuje odnaleźć się w nowym życiu, domu i winnicy jednocześnie spodziewając się dziecka. - Jak możecie się domyślać nie jest to proste.

Przychodzi także moment, że do posiadłości wraca wyrachowany brat Octava (który w międzyczasie trafia do obozu jenieckiego) – Romain, a u drzwi Domaine du Clair de Lune staje okupant… W związku z tym dotychczasowa sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, a wierzcie mi, nie jest to koniec perturbacji, jakie staną się udziałem naszej bohaterki.

Carla Montero roztacza przed czytelnikiem wielowątkową i wielopłaszczyznową historię, w której centrum stawia charyzmatyczną, tajemniczą kobietę, o której początkowo wiemy niewiele prócz tego, iż jest hiszpańską emigrantką, a na jej twarzy widnieje niedająca się nie zauważyć blizna…

Historia Aldary i winnicy Montaubanów to opowieść o miłości (również tej zakazanej), przyjaźni, lojalności, wadze rodzinnego dziedzictwa, trudnych rodzinnych relacjach, samotności, a zarazem sile ducha, która pozwala przetrwać w bardzo trudnych, niepewnych i niebezpiecznych czasach. Mowa w niej również o odwadze, otwartości na drugiego człowieka, a także o tym, że nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, bo może być to bardzo krzywdzące.

„Księżycowa winnica” to ponad 500 – stronicowa, napisana pięknym, przystępnym językiem i bogata w detale związane z miejscem i czasem akcji proza – pełna pasji, emocji, rozterek bohaterów, ich trudnych i często niejednoznacznych wyborów oraz wiedzy na temat branży winiarskiej, co dodaje całości wyjątkowego smaku i kolorytu.

Jesteście ciekawi dziejów wiekowej burgundzkiej winnicy oraz losów i przeszłości młodej, zdeterminowanej kobiety, która nigdy się nie poddaje? Jeśli tak to polecam Wam tę lekturę, a sama na pewno jeszcze nie raz sięgnę po książki tej autorki.

Na koniec mały smaczek, otóż miałam okazję spotkać autorkę podczas Targów Książki w Krakowie, w 2017 roku, czego owocem są podpisane powieści i ta fotografia:


 

  * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 5 lutego 2025

"Oboje jesteśmy straceni. Ty i ja... " - Barbara Wysoczańska

Barbara Wysoczańska debiutowała w roku 2021, a od tamtej pory wydała 7 powieści i wzięła udział w jednej antologii. U mnie akurat tak się złożyło, że przygodę z jej twórczością zaczęłam od „Siły kobiet” i przepadłam w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Sięgałam więc po kolejne książki, jak tylko się ukazywały, aż w końcu przyszedł czas by zapoznać się z debiutem, który nosi tytuł „Narzeczona nazisty”.

To właśnie tę książkę chciałabym Wam dziś nieco przybliżyć, gdyż jest ona równie porywająca i poruszająca, jak wszystkie pozostałe publikacje tej autorki – kto zna, ten wie, a kto jeszcze nie zna, niech szybciutko nadrabia, nie pożałujecie!

Akcja książki rozpoczyna się, gdy poznajemy Hanię Wolińską, do której z pewną delikatną sprawą przyjeżdża dystyngowana Niemka – Nina Howard. Czego chce od Hani i co je niegdyś połączyło? Dowiecie się z kart opowieści.

Spotkanie to staje się punktem wyjścia do snucia przez autorkę retrospekcji, tak aby czytelnik mógł dowiedzieć się, co do niego doprowadziło.

Cofamy się do roku 1938, gdzie podczas wakacji w Wolnym Mieście Gdańsku, młodziutka Hania dorabia sobie, jako towarzyszka majętnej, niemieckiej hrabiny Irene von Richter.

Podczas powrotu z ostatniego samotnego spaceru nad morzem Hania trafia w ręce SS i zostaje aresztowana. Z aresztu wyciąga ją wnuk pracodawczyni – Johann von Richter, młody, przystojny i niesamowicie ujmujący mężczyzna.

Jak się domyślacie, między tą dwójką zaczyna iskrzyć, choć oboje nie chcą się do tego przyznać. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że oboje mają już partnerów, a poza tym w powietrzu wisi wojna…

Wakacyjny wyjazd się kończy, a każde z młodych wraca do codziennego życia. Hania w Warszawie, a Johann w Monachium. Jednak Irene koniecznie chce zeswatać ze sobą tych dwoje i ściąga Hanię do Richterhause. Jak tego dokonuje — przeczytajcie sami.

Tak oto rozpoczyna się płomienna, a jednocześnie bolesna historia wielkiej, gorącej miłości. Dotyka ona dwojga młodych zwyczajnych ludzi, którzy totalnie nie z własnej winy wrzuceni zostali w tryby wojennej machiny, a ich jedynym przewinieniem było to, że przyszło im żyć w tak mrocznych i niepodlegających żadnemu logicznemu, ani cywilizowanemu prawu czasach.

Jest to opowieść o zakazanej miłości, honorze, patriotyzmie, różnorodnych ludzkich rozterkach i wątpliwościach, o bólu, stracie, rozpaczy, zwątpieniu i trudnych wyborach, lecz także o nadziei, która nie pozwala się poddać.

Powieść tę, mimo że osadzona jest w trudnej, wojennej, tematyce czyta się właściwie jednym tchem, a postacie w niej ukazane z każdą kolejną przeczytaną stroną stają się nam, na różne sposoby, coraz bliższe, więc coraz mocniej pochłaniają nas ich trudne i burzliwe losy.

Jeśli szukacie wzruszającej i niepozwalającej się odłożyć opowieści o miłości i ludziach, którzy wpadają w jej siła, choć absolutnie nie powinni to książka ta będzie dla Was idealna, zwłaszcza że nie jest to wyłącznie romans, lecz historia nasycona wieloma różnobarwnymi emocjami. Kalejdoskop wydarzeń, które stają się udziałem bohaterów również nie pozostawia czytelnika obojętnym.

Serdecznie polecam Wam niniejszą powieść, a sama czekam na kolejną książkę tej autorki i mam nadzieję, że nie potrwa to już zbyt długo. 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 1 lipca 2024

Jak wiele znaczy złożona obietnica...

Myślę, że tej pisarki ani jej twórczości nie trzeba aktualnie nikomu specjalnie przedstawiać, gdyż jak niedawno podało w swoich social mediach Wydawnictwo Filia – Barbara Wysoczańska ma już na swoim koncie ponad 400 000 sprzedanych egzemplarzy swoich 6 powieści.

5 czerwca swoją premierę miała najnowsza powieść autorki „Obiecaj, że wrócisz”. Akcja powieści toczy się podczas II Wojny Światowej i dzieje się to niejako dwutorowo. Z jednej strony główną bohaterką opowieści jest Karolina Kornacka, żona polskiego oficera i matka małego Krzysia.

Młoda kobieta po ucieczce z Brześcia ponownie zamieszkuje ze swoimi teściami w Warszawie, gdyż słuch po jej mężu zaginął, wiadomo jedynie tyle, że trafił do obozu jenieckiego, z którego po pewnym czasie został wywieziony i tutaj ślad się urywa… Karolina jednak wciąż wierzy, że Staszek wróci…

Tymczasem do domu Kornackich wprowadza się oficer SS Friedrich Weber z żoną Leni, czyni to ze względu na młodą Kornacką, która jakiś czas wcześniej ewidentnie wpadła mu w oko… Prawowite właścicielki domu stają się służącymi u Weberów. Czy da się żyć pod jednym dachem z okupantem? Jaką cenę każdego dnia kobiety muszą emocjonalnie za to płacić? Barbara Wysoczańska w sposób wyrazisty przybliża czytelnikom codzienność tych kobiet i ludzi żyjących w tamtych czasach.

Drugą oś opowieści stanowią losy Waldemara Romanowicza, który wraz ze Stanisławem trafił do obozu jenieckiego, a następnie w ręce NKWD, skąd wypuszczono go dzięki amnestii…

Autorka i tym razem podejmuje trudną wojenną tematykę, opisując życie ludzi w skrajnie trudnych warunkach i w ciągłej niepewności dotyczącej jutra. Strach, tęsknota za najbliższymi, wewnętrzna niezgoda na to, co dookoła i wszechobecna śmierć to ich codzienność.

Trzeba również zaznaczyć, że niektóre wykreowane przez autorkę postacie wymykają się schematom, bowiem dobro i zło nie zawsze jest jedynie czarno – białe jak mogłoby się wydawać.

„Obiecaj, że wrócisz” to kolejna przejmująca, emocjonalna opowieść o ludziach, którzy stanęli w obliczu potężnej wojennej machiny. O ich trudnych wyborach, z których niekiedy żadna opcja nie wydaje się właściwa, a jakąś decyzję trzeba podjąć i to zazwyczaj bardzo szybko.

Jest to opowieść o miłości, nadziei, stracie, mierzeniu się z przeszłością i samym sobą, a także dawaniu sobie i innym drugiej szansy.

W powieści znajdujemy też bardzo wiele ludzkich oblicz, od skupionego przede wszystkim na karierze Webera, poprzez jego zagubioną i niesamowicie osamotnioną małżonkę, aż po doświadczonych na różne sposoby przez los i realia ówczesnego życia panie Kornackie i Waldka.

Barbara Wysoczańska jak ma to w swoim zwyczaju, przybliża również swoim czytelnikom tło historyczne i reakcje ludzi, którzy dowiadywali się o zbrodni katyńskiej.

Ze swojej strony gorąco polecam Wam tę pełną emocji i skłaniającą do refleksji lekturę, z której bohaterami bardzo mocno się zżywamy i śledzimy ich losy z ogromnym przejęciem, a niejednokrotnie z drżeniem serca.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

środa, 19 czerwca 2024

"Pomyśl tylko. Każda wojna kiedyś się kończy, bylebyśmy tylko przeżyli..."

Miłośnikom powieści obyczajowych twórczość Agnieszki Olejnik jest zapewne bardzo dobrze znana.

Ja opowiem Wam dzisiaj o pozycji, która na rynku wydawniczym ukazała się wiosną 2023 roku i otwiera cykl „Jak dzikie gęsi”, jest to równocześnie tytuł tomu pierwszego.

Jest to opowieść o losach młodych ludzi w przededniu II Wojny Światowej. Katrin jest pół Polką pół Niemką, Rudolf jest Niemcem dość mocno musztrowanym w dzieciństwie przez ojca i zafascynowanym postacią oraz przekazem Hitlera, natomiast Peter również jest Niemcem, lecz jego poglądy są głęboko pacyfistyczne i mocno oparte na wyznawanej przez niego religii.

Oprócz ww. bohaterów poznajemy również innych. Patrząc na świat oczyma tych młodych ludzi, obserwujemy coraz bardziej niespokojne i niestabilne czasy, mimo tego ich życie toczy się wokół przyjaźni, pierwszych miłości, odkrywania samych siebie i wielu trudnych wyborów, jakich przychodzi im dokonać.

Jest to opowieść o różnego rodzaju trudnych relacjach uwikłanych w panującą sytuację społeczną i polityczną, w której przychodzi żyć nakreślonym misternie postaciom. O borykaniu się ze swego rodzaju innością i rodzinnymi więzami, które odciskają niezatarte piętno na niektórych bohaterach.

Autorka odmalowuje słowami barwny, pełen często skrajnych emocji świat młodych, wkraczających w dorosłość ludzi, którym przyszło funkcjonować w sporej niepewności dotyczącej jutra, gdzie nigdy tak do końca nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.

Jest to również historia o płomiennej, choć zakazanej miłości przypieczętowanej pewną przysięgą, a także o rodzinie Katrin, która zostaje rozdzielona przez wojenną zawieruchę.

Sama jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, więc na pewno z czasem sięgnę po pozostałe dwa tomy, które już czekają na półce mojej domowej biblioteczki.

Jeśli szukacie powieści wielowątkowej, przepełnionej różnorodnymi emocjami i pełnej refleksji nad człowiekiem oraz jego życiem to serdecznie polecam Waszej czytelniczej uwadze „Jak dzikie gęsi” – Agnieszki Olejnik.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 30 maja 2024

"(...) wciąż otacza nas piękno, musimy tylko podnieść wzrok."

Heather Morris w 2018 roku pojawiła się na polskim rynku wydawniczym wraz z książką „Tatuażysta z Auschwitz”, a po niej przyszły kolejne tytuły osadzone w tematyce obozowej. Jak być może wiecie, pozycje te wzbudzają bardzo różnorodne opinie, a jeśli chodzi o mój subiektywny odbiór to o większości z nich możecie przeczytać na moim blogu.

Kiedy, jakiś czas temu, pojawiła się zapowiedź najnowszej publikacji autorki wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać i tak też się stało.

„Siostry pod wschodzącym słońcem” to oparta na faktach historia kobiet, które na skutek pewnych okoliczności znalazły się w japońskich obozach na Sumatrze. Dwie wysuwające się na pierwszy plan bohaterki to utalentowana muzycznie Norah, która rozstała się ze swoją córką, aby ją ratować oraz odpowiedzialna za grupę pielęgniarek (które wraz z nią znalazły się na ww. wyspie) Nesta.

Perypetie osadzonych w obozie przenikają czytelnika, wstrząsając nim do głębi. Z drżeniem serca obserwujemy trudną, przepełnioną strachem, głodem, niepewnością dotyczącą jutra, chorobami, a niekiedy także przemocą codzienność kobiet.

Opowieść nakreślona przez autorkę jest pełnym emocji świadectwem tego jak ważne w każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji są nadzieja i wsparcie współtowarzyszy niedoli.

Ukazane zostało w niej także, jak ogromne są zdolności przystosowawcze człowieka do niejednokrotnie wręcz niewyobrażalnych warunków i wydarzeń stających się udziałem bohaterek tej publikacji.

Jest to swego rodzaju hołd złożony niezwykle charyzmatycznym i posiadającym ogromny hart ducha kobietom, które zapisały się na kartach historii.

Jeśli preferujecie literaturę o tematyce około wojennej/obozowej osadzoną jednocześnie w fabule to „Siostry pod wschodzącym słońcem” z pewnością mogą wpisać się w Wasze czytelnicze oczekiwania.

Historia Norah i Nesty oraz wszystkich ich towarzyszek dobitnie pokazuje, że siostrzeństwo nie wynika wyłącznie z więzów krwi, a człowieczeństwo i heroizm wcale nie muszą zostać stłamszone nawet przez barbarzyńskie otoczenie i ciężkie przeżycia.

Czy zainteresowałam Wam choć trochę niniejszą pozycją? Mam nadzieję, że tak się stało i dacie się zaprosić do jej lektury.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 grudnia 2023

"Niezłomność człowieka polega na tym, że potrafi poświęcić sprawy ważne dla spraw ważniejszych."

Znacie twórczość Sylwii Winnik? Jeśli tak to myślę, że nie muszę nikogo z Was specjalnie namawiać do lektury jej najnowszej powieści, a jeśli jeszcze nie to nadróbcie koniecznie ten stan, bo według mnie każdy czytelnik znajdzie wśród książek tej autorki coś dla siebie.

Dziś zajmiemy się najnowszą publikacją, która całkiem niedawno ukazała się na rynku wydawniczym, a jest nią „Kurierka z Tatr”. To zbeletryzowana opowieść o życiu Heleny Marusarzówny oraz jej rodziny i przyjaciół.

W tej niezwykle przejmującej opowieści poznajemy historię młodej, ogromnie charyzmatycznej dziewczyny, której umiłowanie przyrody, sportowe zacięcie, miłość i oddanie dla rodziny oraz niebagatelna chęć niesienia pomocy innym przetrwały w ludzkiej pamięci pomimo tragicznego losu, jaki stał się jej udziałem w bardzo młodym wieku.

Autorka w swej opowieści o tej z całą pewnością nietuzinkowej postaci ukazuje świat widziany oczyma młodej kobiety w przededniu II Wojny Światowej, a potem w trakcie jej trwania, gdy cały czas jako tytułowa kuriera przeprowadzała ludzi przez granicę.

W powieści ukazany został również czas, gdy Helcia przebywała w więzieniach. Jej wiara w powrót do domu oraz wsparcie jakie okazywała współwięźniarkom wręcz porażają czytelnika.

Jednak jak już wcześniej wspominałam nie jest to jedyny aspekt tej historii. Jeśli szukacie opowieści o marzeniach, determinacji w ich spełnianiu oraz sile i wartości rodzinnych, a także przyjacielskich relacji to „Kurierka z Tatr” spełni Wasze oczekiwania.

Jeżeli lubicie poznawać historię i ważne dla niej postacie w przystępny, a zarazem interesujący sposób to opowieść o Helenie Marusarzównie i wszystkim, co było jej bliskie pochłonie Was bez reszty.

Książki tej nie sposób opisać – ją po prostu trzeba przeczytać. Jest to niesamowicie poruszająca i chwytająca za serce opowieść o człowieczeństwie w jego najczystszej postaci. Historia, w której młodość, marzenia i plany na przyszłość, choć zostają brutalnie zgaszone przez wojenną zawieruchę, pozostawiają niezatarty ślad dla przyszłych pokoleń, dla których odwaga i życiowa niezłomność bohaterki są drogowskazem po dziś dzień.

Czy dacie się uwieść tej wzruszającej i dającej pole do wielu refleksji opowieści? Ze swojej strony gorąco polecam ją Waszej czytelniczej uwadze i gwarantuję, że nie przejdziecie obok niej obojętnie, ponieważ zostanie ona z Wami na długo. Zaś samej autorce gratuluję kolejnej świetnej i niewątpliwie skradającej czytelnicze serce publikacji.



poniedziałek, 4 września 2023

"Miłość ci wszystko wybaczy..."

Dzisiaj wracamy na rodzime literackie podwórko, ale nadal pozostajemy w sferze pisarskich debiutów.

Maja Drozd akcję swej powieści osadziła w latach 1941 – 1942 oraz 1945 w Polsce i poza jej granicami, zamykając opowieść w pięciu częściach. Splata w niej ze sobą losy dwojga bohaterów. Pracującej na Szucha stenotypistki polsko – austriackiego pochodzenia – Marty Heller oraz niemieckiego porucznika Wilhelma Oldenburga.

Po raz pierwszy spotykają się oni przypadkiem, gdy młody wojskowy ratuje kobietę przed uliczną łapanką. Później orientują się, iż oboje pracują na Szucha, co okazuje się dla obojga sporym zaskoczeniem…

Na skutek pewnych wydarzeń, o których dowiecie się z kart książki, Marta i Willi postanawiają podjąć pewną grę – udają przed otoczeniem parę kochanków. Jednak tych dwoje pomimo niesprzyjającej im teraźniejszości i sporego bagażu doświadczeń każdego z nich od początku nie jest sobie zupełnie obojętnych.

Autorka snuje opowieść o zakazanym uczuciu, które wbrew wszystkiemu rodzi się między bohaterami, przynosząc im wytchnienie w ciemnej, brutalnej i ogromnie trudnej do udźwignięcia codzienności.

Kreacje postaci są wyraziste, a ich rys psychologiczny i, jak okazuje się w toku lektury, bardzo zawiłe, mocno zaskakujące koleje losu wciągają czytelnika w wir toczących się wydarzeń już od pierwszych stron tej opowieści.

„Pomiędzy kłamstwami” nie jest jedynie ckliwym, wojennym romansem. Jest to interesujące studium relacji emocjonalnej, która właściwie nie miała prawa zaistnieć, a jednak się wydarzyła.

Autorka ukazała codzienne życie ludzi toczące się w cieniu różnorodnych intryg, oplecione siecią kłamstw, a zarazem pełne różnorakich zwrotów akcji, które zupełnie zmieniają życie bohaterów.

Polecam Wam ten bardzo interesujący debiut jeśli chcecie poznać losy Marty i Willego. Ich przejmująca historia zanurzona jest w dźwiękach fortepianu, a ich perypetiom przyglądamy się niczym fotografii z przeszłości, która skrywa w sobie bardzo wiele znaczeń...

Maja Drozd umiejętnie tka swoją opowieść z przeżywanych przez bohaterów uczuć, emocji, niepewności, lęków i pytań, na które w pewnych okolicznościach nie sposób uzyskać odpowiedzi.

Lektura tej książki była dla mnie udanym spotkaniem z twórczością tej autorki i jeśli kiedyś nadarzy się ku temu okazja to chętnie sięgnę po jej drugą publikację, która jest już dostępna na rynku wydawniczym.

A Wy dacie szansę historii ukrytej na kartach powieści „Pomiędzy kłamstwami”?


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 19 stycznia 2023

"Kiedy ktoś zapyta, na co poświęciłam najwięcej czasu, odpowiadam: aby być jak inni. Choć wiedziałam, że to niemożliwe." - Roma Ligocka

Są książki, których z pewnych względów nie sposób oceniać i z całą pewnością mogę powiedzieć, że publikacje autorstwa Pani Romy Ligockiej należą do tej właśnie kategorii, a samej autorki chyba nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać.

Najnowsza pozycja pisarki zatytułowana została „Dziecko wojny” i stanowi ona zbiór fragmentów z różnych dotychczas wydanych przez nią książek. Zaznaczyć należy, iż zawarte w niniejszym tytule teksty są ze sobą bardzo spójnie połączone.

„Dziecko wojny” ukazuje dramatyczne losy małej dziewczynki, jej rodziny i otoczenia, które zostało wepchnięte w mroczne i zimne wojenne szpony. W moich oczach jest to również próba swoistego „utulenia” i zaopiekowania się przez dojrzałą Romę wciąż tkwiącą w niej przecież małą Rominką (jak zwracała się do niej Babcia).

Autorka w sposób bardzo otwarty i szczery opowiada w niniejszej pozycji o swojej traumie i o wciąż powracających lękach. Pisze także o tym, iż w tamtych niezwykle dramatycznych czasach właściwie nie wolno było okazywać strachu ani innych emocji, które targały istotą ludzką.

Taki stan rzeczy oczywiście nie pozostał bez echa i sprawił, że wielu z tych, którym udało się przetrwać jest lub było bardzo mocno straumatyzowanych.

Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o wojnie. Mowa w niej również o rodzinie i ludziach dobrej woli, którzy zazwyczaj z narażeniem własnego bezpieczeństwa i życia ratowali innych.

Pani Roma Ligocka snuje także refleksje dotyczące tego, czym tak naprawdę jest dla człowieka dom, jakie ma dla niego znaczenie i czy jej samej udało się go odnaleźć po tym, czego doświadczyła w swoim życiu.

Książka ta w moim mniemaniu jest mocno emocjonalna oraz głęboko poruszająca. Stanowi też dojmujące świadectwo tego, iż wojenna zawierucha nigdy nie powinna się powtórzyć, a niestety ponownie dzieje się tak naszą wschodnią granicą...

Nie jest to lekka w czytaniu publikacja, mimo to zdecydowanie warto po nią sięgnąć, gdyż skłania ona czytelnika do różnorodnych refleksji nad życiem, człowieczeństwem i tym, jak duże znaczenie i wpływ na istotę ludzką mają odczucia i emocje – nawet te głęboko skrywane – a może właśnie one przede wszystkim.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 16 stycznia 2023

"Człowiek zbudowany jest z przeciwności, w tym całe jego dramatyczne bogactwo i urok." - Jalu Kurek


Barbara Wysoczańska przebojem weszła na rynek wydawniczy latem 2021 roku. W tej chwili w swoim literackim dorobku ma trzy dosyć spore objętościowo powieści. W niniejszym tekście chciałabym przybliżyć Wam najnowszą spośród nich opatrzoną tytułem „Świat na nowo”, której lekturą zamknęłam miniony rok.

Tym razem autorka osadziła snutą przez siebie opowieść w powojennej rzeczywistości, gdy kraj powoli i mozolnie dźwiga się ze zgliszczy po II Wojnie Światowej. Nowa Sól to mała miejscowość na Ziemiach Odzyskanych, lecz to właśnie tutaj krzyżują się ścieżki polskiego porucznika Szczepana Andryszka oraz Lidii Malczewskiej, jej ojca wybitnego pianisty oraz jej siostry Zofii wraz z rodziną.

Lidia i pozostali członkowie jej rodziny to przesiedleńcy z Drohobycza, natomiast Andryszek ma zaprowadzić w miasteczku nowy, zgodny z wytycznymi nowej władzy ład. Repatrianci na skutek długotrwałej podróży w nieludzkich warunkach są zagubieni i ogromnie wycieńczeni. Lidia chociaż mocno wymizerowana od razu przyciąga uwagę Andryszka.

Dodatkowo widząc chorego profesora Malczewskiego młody wojskowy postanawia użyć swoich wpływów i pomóc tej rodzinie. W taki właśnie sposób Lidia trafia wraz z ojcem do sowieckiego szpitala, gdzie przyjmuje zaproponowaną posadę pielęgniarki, by móc stale doglądać ojca. Zofia wraz z rodziną również są zaopiekowani przez porucznika.

Mijają dni – Lidia nadal pracuje w szpitalu, a profesor Malczewski powoli wraca do sił i coraz bardziej buntuje się przeciwko pobytowi w placówce… Zaś porucznik Andryszek stara się zacieśnić znajomość z Lidią, która jest temu niezbyt przychylna. W końcu do lecznicy trafia ciężko ranny Janek, którego burzliwą historię także poznajemy.

Chcecie wiedzieć, co było dalej? Jeśli tak to odsyłam Was na karty „Świata na nowo”. To opowieść o losach ludzi zmuszonych do budowania swojej codzienności i życia od podstaw, gdy wcześniej wszystko im odebrano i oderwano od korzeni.

Książka przepełniona wieloma emocjami opowiadająca o zagubieniu, tęsknocie, miłości nie tylko do człowieka i miejsca, ale też do muzyki. Autorka opisuje trudne wybory bohaterów, ich tęsknotę za miłością, która wiedzie ich w pewnym sensie na życiowe manowce, a także ogrom frustracji, zawiedzionych nadziei, pragnienie zemsty i palącą zazdrość.

Jednak nie tylko te trudne i bolesne kwestie są w tej powieści dosyć intensywnie wyczuwalne. Czytamy w niej również o przyjaźni, rodzicielskiej miłości i wzajemnym wspieraniu się bliskich osób w każdych okolicznościach. Pojawia się również nieśmiało kiełkująca na popiołach dawnego życia miłość…

Czy bohaterom udało się ułożyć swój świat na nowo? Jeśli tak to jaką cenę przyszło im za to zapłacić? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w najnowszej powieści Barbary Wysoczańskiej.

Zapraszam do lektury. 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 13 października 2022

Siła kobiet w mrocznych czasach.

Książka, o której dziś chciałabym Wam opowiedzieć miała swoją premierę w końcówce września bieżącego roku. Aimie K. Runyan opisuje w niej losy dwóch głównych bohaterek – Hanny i Tilde (Mathilde).

Dziewczęta te pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów. Hanna jest Niemką, która po śmierci matki zostaje wysłana przez ojca do Berlina, gdzie ma zamieszkać u swojego stryjostwa – Charlotte i Ottona Rombauerów. Poznajemy również Klarę – nową szkolną koleżankę Hanny.

Natomiast Tilde jest pół Żydówką, mieszkającą wraz z matką w Berlinie, gdzie świadczą one usługi krawieckie, aby zapewnić sobie środki na utrzymanie.

Z takich oto dwóch perspektyw poznajemy historię, której akcja toczy się w Berlinie w 1938 i ‘39 roku.

Widzimy świat zdominowany przez mężczyzn ich dążenie do kariery i posiadanie idealnej żony. Rola kobiety natomiast sprowadzać się ma wyłącznie do dbania o męża i domowe ognisko oraz rodzenia dzieci. Żona ma być uległą ozdobą przy jak najwyżej postawionym mężu, a jej uczucia, pragnienia, życiowe plany etc nie mają tutaj żadnej racji bytu.

Autorka pokazała także jak trudna w owych czasach była sytuacja narodu żydowskiego, który jak wiemy z historii był właściwie całkowicie zdegradowany w każdym możliwym aspekcie.

Poprzez postać i perypetie Tilde obserwujemy losy i życiowe znoje przeciętnych przedstawicieli w/w nacji. Dzięki temu stajemy poniekąd twarzą w twarz ze zderzeniem skrajnie odmiennych światów, poglądów i spojrzeń na istotę ludzką.

Powieść tę czyta się całkiem nieźle, chociaż ja osobiście spodziewałam się po niej czegoś nieco innego. Byłam raczej nastawiona na to, że czytelnik będzie mógł dokładniej poznać meandry egzystencji w tytułowej szkole niemieckich narzeczonych… A stricte na ten temat mamy zaledwie kilka, może kilkanaście stron pod koniec książki.

Jest to jednak opowieść o przyjaźni, ogromnej woli życia i walki o siebie w bardzo niesprzyjających okolicznościach. O sile drzemiącej w kobietach, które pomimo społecznego stłamszenia miały odwagę marzyć i w miarę możliwości spełniać swoje marzenia. A także o nadziei, która pozwalała przetrwać najgorsze, a niekiedy udaje się dzięki niej dotrzeć do bezpiecznej przystani.

W powieści tej znajdujemy przyjaźń, miłość, zwyczajną ludzką zazdrość, lecz także wyrachowanie, dążenie do celu po tzw. trupach i wiele wydarzeń, które miejmy nadzieję nigdy nie staną się naszym udziałem... Ukazane zostały w niej również niełatwe relacje rodzinne, które budzą w bohaterkach wiele, czasem sprzecznych, emocji.

Jeśli mam być z Wami zupełnie szczera to nie potrafię się jednoznacznie odnieść do tej lektury. Jak już wcześniej wspomniałam czyta się ją całkiem nieźle, ale czegoś zdecydowanie mi w niej brakuje i po przeczytaniu odczuwam pewnego rodzaju niedosyt.

Dlatego zdanie na jej temat drodzy czytelnicy bloga musicie tym razem wyrobić sobie sami.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 4 lipca 2022

"Być może dlatego jest tyle wojen. Ludzie są po prostu zbyt słabi, by kochać..."

Jeśli często do mnie zaglądacie to na pewno wiecie, że zdecydowanie przeważa u mnie literatura rodzima, niemniej jednak bywa też i tak, że raz na jakiś czas czytam coś zagranicznego. Tak właśnie było pod koniec maja kiedy to przeczytałam „Dziewczynę z Berlina” autorstwa Kate Hewitt.

Akcja książki toczy się dwutorowo. Jedna perspektywa to Niemcy w latach wojennych i opowieść Liesel Scholz, która dzięki pozycji swego ojca ma szansę wieść spokojne życie pomimo otaczającej ją oraz jej rodzinę rzeczywistości. Dzieje się tak jednak do czasu, gdyż z jego biegiem dziewczynie stopniowo otwierają się oczy na to, co tak naprawdę robi jej ojciec, w jakich kręgach się obraca i z czym to wszystko się wiąże.

Druga oś to natomiast rok 1946 i później, gdy amerykański kapitan, Sam Houghton trafia do Frankfurtu, gdzie jego zadaniem jest doprowadzenie do tego, aby sprawiedliwości stało się za dość, a „wybitni” naziści w końcu odpowiedzieli za swoje czyny.

W związku z powyższym krzyżują się drogi kpt. Sama i tajemniczej Anny Vogel, Niemki, która zostaje zatrudniona jako jego tłumaczka i pomocnica. Kobieta praktycznie nie mówi o sobie, lecz bardzo sumiennie wykonuje swoje obowiązki. Coraz bardziej intryguje ona samotnego kapitana, tym bardziej, że Sam ewidentnie wyczuwa się, iż kobieta nosi w sobie jakąś tajemnicę…

Kim tak naprawdę jest ta skryta kobieta i jaki sekret dźwiga na swoich barkach? Czy kapitanowi Houghtonowi uda się rozwikłać tę tajemnicę? – Na te pytania odpowie Wam lektura „Dziewczyny z Berlina”.

Wykreowane przez autorkę postacie są wielowymiarowe i wbrew pozorom zagłębiając się w lekturę dosyć trudno jednoznacznie je oceniać widząc targające nimi wszystkimi rozterki. We wspomnieniach Liesel dosyć analitycznie zostały opisane relacje na linii rodzice – dzieci, a ich obraz może dać czytelnikowi sporo do myślenia.

Powieść przepełniona bardzo wieloma emocjami od miłości, poprzez strach i niepewność jutra, aż po niezrozumiałe okrucieństwo. Chociaż oczywiście jest to historia wojenna to punkt widzenia na zasadzie kiedyś – teraz nadaje jej bardzo indywidualistycznego charakteru.

Wiem, że aktualnie książki o tej tematyce czyta się wyjątkowo ciężko, ale może jednak ktoś z Was zdecyduje się na tego typu pozycję. Publikację tę czyta się płynnie, a rozwiązanie tkwiących w niej zagadek pochłania czytelnika.

Tak więc jak widzicie „Dziewczyna z Berlina” poleca się Waszej uwadze.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta

poniedziałek, 13 czerwca 2022

"Kiedy dzieje się coś złego, trzeba dać sobie chwilę na cierpienie, a później podnieść dumnie głowę i ruszyć do przodu."

 

„Córka generała” to najnowsza powieść autorstwa Magdaleny Witkiewicz. Książka ta ukazała się pod szyldem Skarpy Warszawskiej 23.02 tego roku. Powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, a w obliczu zaistniałych dzień po premierze wydarzeń tym bardziej zyskuje na aktualności i swej wymowie.

Akcję opowieści autorka osadziła w Wolnym Mieście Gdańsku, a jej głównymi bohaterami są Elise von Hummel – córka niemieckiego generała i polski patriota Andrzej Taper. Na kartach „Córki generała” śledzimy historię ich burzliwej, zakazanej miłości, ale rzecz jasna nie tylko. Obserwujemy również wydarzenia dziejące się zarówno w przededniu, jak i w trakcie II Wojny Światowej.

Magdalena Witkiewicz w charakterystyczny dla siebie sposób oplotła losy swoich bohaterów na kanwie wydarzeń historycznych bardzo wyraźnie ukazując ich wpływ na życie zwykłych ludzi.

W powieści śledzimy losy nie tylko dwojga głównych bohaterów lecz także ich przyjaciół i najbliższych. Jest to książka o różnych obliczach miłości, młodzieńczych marzeniach i pragnieniach oraz o tym, jak krętymi ścieżkami podążać potrafi ludzkie życie.

Na tle wielkiej historii, autorka pokazuje nam wiele oblicz człowieczej natury, które ukazują się pod wpływem otaczającej bohaterów codzienności. Wojna wyzwala bowiem w ludziach nie tylko ogrom zła i buntu. Okazuje się także, że bywa katalizatorem niezmierzonych pokładów dobra ukrytych w ludzkich sercach i duszach.

Bohaterowie tej powieści muszą dokonać wielu trudnych wyborów i przełknąć wiele gorzkich pigułek, które serwuje im życie.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą wielowątkową i wielopłaszczyznową opowieścią. Magdalena Witkiewicz utkała swą historię ze wzruszeń i różnorodnych refleksji nad życiem i człowieczeństwem. Wykreowane przez nią postacie są pełnokrwiste w związku z czym nietrudno się z nimi utożsamić, a opisana w „Córce generała” historia jest słodko – gorzka jak życie.

Polecam!

  * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *