Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odrzucenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odrzucenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

"(...) Gra­ni­ca mię­dzy śmie­chem a okru­cień­stwem jest bar­dzo cien­ka. Tak bar­dzo, że wy­star­czy jedno klik­nię­cie, żeby ją prze­kro­czyć."

 

Zjawisko hejtu jest niestety w dzisiejszym świecie wszechobecne, zwłaszcza wśród młodzieży, której życie toczy się wokół różnego typu mediów społecznościowych.

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam nieco książkę autorstwa Nataszy Sochy pt. „Hejterka”, która porusza ten właśnie, niezwykle ważny, ale również delikatny, temat.

Główną bohaterką opowieści jest Helena, która aktualnie uczęszcza do I klasy LO, a jej wielką pasją od najmłodszych lat jest rysowanie, do którego dziewczyna ma ogromny talent. Helena jest jedynaczką, ma bardzo dobre relacje z rodzicami i wiedzie spokojne, szczęśliwe życie, które w pełni ją satysfakcjonuje.

Jej przyjaciółka – Anka – to szkolna gwiazda, której rodzice się rozstali. Mieszka tylko z mamą, która średnio się nią interesuje, więc dziewczyna rekompensuje sobie ten brak uwagi w gronie rówieśników, gdzie ma pełen posłuch w grupie.

Anka podświadomie, nawet sama przed sobą tego nie nazywając, zazdrości Helenie relacji w domu oraz zaangażowania w pasję… Tymczasem Helena zamiesza swoje prace na Instagramie, gdzie któregoś dnia odkrywa obraźliwy komentarz, co uruchamia lawinę coraz bardziej narastającego hejtu...

Historia Heleny to opowieść o skomplikowanych relacjach rówieśniczych, osamotnieniu, poczuciu odrzucenia i zagubienia, ale także o bezradności dorosłych, powielaniu przez nich sztampowych rozwiązań, które właściwie niczego nie wnoszą w ewentualną, realną pomoc młodzieży borykającej się z hejtem.

Bohaterki tej książki to niejako dwie odbicia hejtu – ofiara i oprawca/-y, lecz czy zawsze jest to takie jednoznaczne i oczywiste? Lektura tej książki pokazuje, że zdecydowanie nie. Owszem pewien odsetek hejterów zachowuje się całkowicie bezmyślnie, ale są też tacy, u których hejtowanie innych rodzi się z ich wewnętrznych frustracji i nieumiejętności innego poradzenia sobie z nimi niż atak wymierzony w inną osobę…

Książka ta powinna być lekturą obowiązkową dla nauczycieli, rodziców/opiekunów oraz samej młodzieży, tak by każda z grup miała szansę pochylić się nad anatomią, rozwojem i konsekwencjami hejtu.

„Hejterka” napisana została przystępnym i zrozumiałym dla każdej docelowej grupy wiekowej językiem dlatego mam ogromną nadzieję, iż dotrze ona do jak najszerszego grona odbiorców.

Historia opisana na jej kartach może dotknąć każdego z nas lub kogoś z naszego otoczenia (co dobitnie ukazuje końcówka książki) dlatego powinniśmy wiedzieć jak reagować i nie wahać się tego robić.

Bardzo polecam Wam tę książkę, jeśli chcecie poznać perypetie Heleny i jej rówieśników, nad czym celowo się tutaj zbytnio nie rozwodzę, tak abyście mogli sami o tym przeczytać i wczuć się w tę wywołującą ogrom emocji i różnorodnych refleksji historię.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 22 grudnia 2025

"Trzeba nam nauczyć się odchodzić od tych, którzy nie doceniają tego, że jesteśmy..."


Z całą pewnością są tutaj fani twórczości Anny H. Niemczynow, do których grona ja również rzecz jasna nieodmiennie się zaliczam.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce tej właśnie autorki. Powieść, o której mowa ukazała się we wrześniu tego roku i nosi bardzo wymowny, przynajmniej według mnie, tytuł „Strażniczki moralności”.

Główną bohaterką i narratorką historii jest Jaga Branson, uznana i ceniona (a co za tym idzie również zamożna) psycholożka i psychoterapeutka. Kobieta ma poukładane, stabilne życie, kochającego partnera Krisa i dorosłą córkę, z którą łączy ją silna, głęboka i piękna więź.

Mimo że Jaga pomaga wielu ludziom, wciąż nie potrafi pomóc samej sobie w uporaniu się z trudnym dzieciństwem i wczesną młodością, w których była jeszcze Jagodą Broniewską… Ogromnie trudna, bolesna relacja z matką wciąż kładzie się cieniem na życiu kobiety, tym bardziej, gdy okazuje się, że Aniela zmaga się ze śmiertelną chorobą…

Relacje między Jagą, a jej siostrą Mel również, mówiąc delikatnie, nie należą do łatwych…

Fabuła tej historii to opowieść o toksycznych relacjach, odrzuceniu, bólu, fizycznym i psychicznym cierpieniu, ale jednocześnie o miłości, chęci niesienia pomocy i wspierania drugiej osoby pomimo wszystko.

Książka ta budzi w czytelniku całe mnóstwo różnorodnych emocji. Na przykładzie Jagi widzimy, jak świadoma siebie, dojrzała kobieta jednocześnie może być wewnętrznie głęboko poranioną dziewczynką szukającą miłości i akceptacji – najmocniej tam, gdzie z różnych powodów nie dane jej było (i wciąż jest) ich znaleźć.

Moim zdaniem jest to opowieść o próbie godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić, o przebaczaniu innym, ale również sobie. W historii tej autorka pokazała, że rodzice również borykają się z deficytami, które sprawiają, że nie potrafią oni okazywać swoim dzieciom miłości, zainteresowania etc.

W moim odczuciu jest to najbardziej osobista opowieść pisarki. To przejmująca historia o budowaniu siebie pośród gruzów, tego, co minione i o tym, że przeszłość pomimo wszystko nie musi na zawsze nas definiować.

Choć nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarza to nasze reakcje są już naszym wyborem – oczywiście bywa to trudne, ale jest możliwe do wypracowania. A bycie dobrym człowiekiem to nie tylko dbanie o innych za wszelką cenę lecz dbanie również o siebie poprzez odcinanie się on pewnych relacji, hejtu i od tego, co uważają na nasz temat inni ludzie. Bywa to bolesne, ale w niektórych przypadkach bezwzględnie konieczne.

„Strażniczki moralności” to głęboko poruszająca, zapadająca w umysł i serce czytelnika historia. Wszystko, co zostało poruszone na jej kartach skłania odbiorcę do refleksji oraz analizy własnych relacji z rodziną, przyjaciółmi i szeroko pojętym otoczeniem.

Są takie publikacje, które bardzo trudno opisać, tak aby nie pozbawić ich głębi przekazu – po prostu trzeba je samemu przeczytać i odkryć – „Strażniczki moralności” z pewnością mogę zaliczyć do takiego właśnie gatunku.

Trzeba szczerze powiedzieć, iż na pewno nie jest to tak zwanym comfort book, ale jeśli szukacie lektury, która Was dotknie i poruszy do głębi to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Myślę, że takich dzieci – jak Jaga, matek – jak Aniela, sióstr – jak Melania oraz pozostałych „strażniczek” jest wśród nas wbrew pozorom bardzo dużo, a co za tym idzie osób borykających się z problemami opisanymi w książce również nie brakuje.

Historia Jagi choć teoretycznie fikcyjna może być wsparciem i światełkiem w tunelu, dla osób, które znajdą w sobie odwagę, aby się na nią otworzyć i przejrzeć w niej, jak w lustrze. Myślę, że warto pochylić się nad tym, co zobaczymy w odbiciu…

Zatem, jak sami widzicie powieść „Strażniczki moralności” serdecznie polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 10 października 2025

Poznajcie Lilianę...


 

„Liliana” to najnowsza powieść Sylwii Markiewicz. Tym razem również, jak to zazwyczaj bywa w książkach tej autorki, porusza ona bardzo ważny, a zarazem delikatny temat, jakim jest widoczna odmienność człowieka i jej wpływ na życie takiej osoby.

Główną bohaterką historii jest tytułowa Liliana, młoda kobieta, która żyje w sporym odosobnieniu ze względu na fakt, iż zmaga się z bielactwem. Nasza bohaterka mieszka tylko z ojcem, który samotnie ją wychował. Prócz niego jej jedyną podporę stanowią, również borykający się ze swoimi problemami, ogrodnik Nikodem oraz babka Walentyna, miejscowa zielarka, która roztacza nad Lilianą pewnego rodzaju pieczę i dzieli się z nią swymi umiejętnościami oraz wiedzą.

Nasza bohaterka wiedzie spokojne, dosyć samotnicze życie, w którym odskocznią od problemów staje się wytwarzanie unikatowej porcelany, które jest dla Liliany ogromną pasją i daje dziewczynie spełnienie oraz mnóstwo satysfakcji.

Stabilny tryb życia bohaterów ulega stopniowej zmianie, gdy na horyzoncie pojawia się młody, przystojny i ogromnie tajemniczy Wiktor, który przybywa do ich małej miejscowości.

Kim naprawdę jest mężczyzna i czego właściwie tu szuka? – przeczytajcie tę opowieść, a na pewno się tego dowiecie.

Jak już wcześniej wspomniałam, w książce tej autorka porusza tematy zmagania się z nieuleczalną, bardzo widoczną chorobą Liliany, ale także niepełnosprawnością jednego z pozostałych bohaterów. Nie jest to jednak opowieść wyłącznie o tym.

Sylwia Markiewicz bardzo głęboko pochyla się również nad relacjami międzyludzkimi łączącymi bohaterów. Są wśród nich takie więzi, które budują, lecz również takie, które w pewien sposób wyniszczają i komplikują życie.

W powieści nie brakuje także tajemnic, które pociągają za sobą mroczne konsekwencje… Połączenie to sprawia, że cała opowieść jest jeszcze bardziej intrygująca dla czytelnika i z każdą kolejną stroną mamy apetyt na jeszcze więcej.

Jeśli poszukujecie powieści o wielorakich relacjach, niejednoznacznych bohaterach, zmaganiu się z przeciwnościami losu, ale także o odbudowywaniu własnych sił i pewności siebie dzięki wsparciu bliskich i przyjaciół to niniejsza publikacja zapewne przypadnie Wam do gustu.

Niełatwe, a zarazem bardzo realistycznie nakreślone perypetie Liliany mogą stać się punktem wyjścia do wielu refleksji na temat relacji międzyludzkich i ich wpływu na ludzkie życie.

Czytałam tę opowieść z dużym zainteresowaniem i zaangażowaniem w losy bohaterów, więc i Wam ją bardzo polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Życie jest jak rzeka, nie zatrzymuje się, nie czeka, nie dba o to co ze sobą niesie i po prostu płynie".

Ałbena Grabowska jest autorką wielu powieści skierowanych zarówno do odbiorców dorosłych, jak i do młodzieży. Serca czytelników skradła m.in. swoją bestsellerową sagą „Stulecie winnych”, która została przeniesiona na telewizyjne ekrany w formie serialu.

W kwietniu nakładem Domu Wydawniczego REBIS ukazała się najnowsza powieść autorki i to właśnie o tym tytule chcę Wam dziś opowiedzieć. „Rzeki płyną, jak chcą” to wielowątkowa opowieść, której akcja rozpoczyna się w roku 1914, w przededniu I Wojny Światowej. Życie trzech sióstr – Klary, Amelii i Róży oraz ich matki Anny zmienia się w obliczu tego, iż kobiety zostają w rodzinnym majątku same, ponieważ ojciec rodziny został powołany na front i słuch po nim zaginął…

Śledzimy losy kobiet, ich wzajemne relacje, które de facto bywają niesamowicie toksyczne, a także to jak na różne sposoby przełamują one konwenanse i stereotypy. Klara, jako najstarsza z sióstr powinna pierwsza wyjść za mąż, tak się jednak nie dzieje, gdyż Amelia, która ku oburzeniu rodziny podjęła pracę w szpitalu wojskowym powraca do rodzinnego Niebielowa wraz z mężem Jankiem, którym opiekowała się w lazarecie. Pojawienie się w majątku mężczyzny powoduje rzecz jasna mnóstwo zawirowań, a późniejsze wydarzenia i kolejni przybysze jeszcze bardziej ten stan potęgują.

Powieść ta jest rzeczywiście niczym płynąca rzeka. Życie naszych bohaterek obserwujemy bowiem w dłuższej perspektywie czasowej, a ich losy toczą się momentami leniwie, a w innych chwilach tak burzliwie, iż przypominają nut rzeczny, który jak wiadomo bywa bardzo zmienny w zależności od wielu czynników.

W swojej prozie, na przykładzie wykreowanych bohaterek, autorka porusza bardzo wiele istotnych tematów takich, jak np. emancypacja kobiet, ich dążenie do posiadania własnego zdania i samorealizacji na różnorodnych polach.

W książce tej rzecz jasna nie brakuje miłosnych rozterek i wielu emocji, które każda z kobiet przeżywa w odniesieniu do wydarzeń i relacji, jakie stają się ich udziałem. Jest to opowieść nie tylko o przetrwaniu w trudnych, wojennych czasach. Mowa w niej również o miłości, zauroczeniu, odrzuceniu, wdzięczności, stracie, bólu, wewnętrznym zagubieniu i poczuciu osamotnienia oraz wielu innych odcieniach ludzkiej egzystencji.

Mimo, iż bohaterki tej historii bywają irytujące to nie sposób nie przyznać im tego, że walczą o to, co jest dla nich ważne. Na kartach tej książki coraz bardziej poznają one siebie i swoje prawdziwe pragnienia.

Dokąd zaprowadzi je ta wiedza? – Tego dowiecie się z kart książki. Poznajcie perypetie sióstr Terechowiczówien zapisane w tej niezwykle barwnej opowieści wciągającej w swe meandry niczym nurt rządzącej się własnymi prawami rzeki.

Powieść tę czyta się płynnie i z zaciekawieniem, a jej zakończenie zaskakuje czytelnika.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 20 lutego 2020

Niegrzeczne, niewychowane - czy aby na pewno?


Jak być może zauważyliście oprócz książek obyczajowych, których czytam chyba najwięcej, zdarza mi się również sięgać po reportaże. Kiedy więc w zapowiedziach wydawniczych pojawiła się informacja o kolejnej książce autorstwa Jacka Hołuba to wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Po lekturze poprzedniej publikacji „Żeby umarło przede mną…” po prostu nie było innej możliwości.

W swojej najnowszej książce autor podejmuje tematy równie trudne, jak miało to miejsce poprzednio. Tym razem są to historie dzieci (i ich rodzin) z ADHD, autyzmem, oraz zespołem Aspergera.

Jacek Hołub ponownie oddaje głos tym, którzy niestety rzadko bywają słuchani, za to bardzo często są negatywnie postrzegani, a co za tym idzie również oceniani wyłącznie przez pryzmat tego, co widoczne na zewnątrz, a to niestety bywa bardzo krzywdzące.

W kilkunastu rozdziałach czytelnik ma szansę zapoznać się z codziennością zarówno osób zmagających się z różnego rodzaju zaburzeniami i ich najbliższych, jak też zobaczyć, jak wygląda ten temat z perspektywy psychologa, pracownika socjalnego, nauczyciela wspomagającego, czy trenera sportowego, który ma w swojej grupie dziecko ze szczególnymi potrzebami.

Historie zawarte w tej książce otwierają czytelnikowi oczy na wiele kwestii, nad którymi na co dzień właściwie się nie zastanawiamy. Autor wraz ze swoimi rozmówcami bardzo dobitnie ukazuje, jak głęboko wciąż zakorzenione są w ludzkim myśleniu stereotypy i jak wiele niezrozumienia wynika z nieznajomości tematu. Najbliżsi mówią otwarcie o tym, jak próbują radzić sobie z osamotnieniem, zmęczeniem, czy narastającymi bezsilnością i frustracją.

Książka ta jest według mnie ogromnie ważna i potrzebna, mimo, iż jej lektura nie należy do łatwych. Niemniej jednak autorowi gratuluję odwagi w podjęciu kolejnego trudnego, bolesnego i wciąż zbyt mało znanego tematu. Rozmówcom pana Jacka gratuluję natomiast odwagi, którą wykazali się opowiadając historie swoich rodzin oraz życzę wytrwałości i jak największego wsparcia ze wszystkich możliwych stron w ich codziennych zmaganiach.

Gorąco polecam!

środa, 19 grudnia 2018

A droga długa jest...


Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce, która wydana została w serii Reportaż ukazującej się pod szyldem Wydawnictwa Czarnego.

Jacek Hołub w swojej książce „Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci” dotyka bardzo trudnego, a zarazem wciąż będącego ogromnie aktualnym tematu, jakim są codzienne zmagania rodziców/opiekunów osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Autor przybliża czytelnikom historie 5 kobiet zamieszkujących różne części naszego kraju. Są to opowieści boleśnie prawdziwe, na co wskazuje już sam tytuł publikacji. Nie od dzisiaj wiadomo, iż sytuacja osób z niepełnosprawnościami i ich bliskich zdecydowanie nie należy w naszym kraju do najłatwiejszych. Chociaż oczywiście uległa ona pewnym zmianom przez ostatnie powiedzmy ćwierć wieku to równie niezaprzeczalnym jest fakt, iż wszystko to dzieje się zdecydowanie za wolno i zbyt opieszale, a wiele „rozwiązań” wprowadzanych jest tak bezmyślnie, że wręcz generują kolejne problemy.

Jacek Hołub z zegarmistrzowską precyzją opisuje życie bohaterów swojej książki i ich zmagania z całą masą trudów dnia codziennego, o których przeciętny człowiek nawet by nie pomyślał wstając rano z łóżka. Obnażona zostaje tutaj również indolencja systemu socjalnego oraz wiele nazwijmy to braków w służbie zdrowia.

Jednak dla mnie nie to jest istotą tej książki, są nią natomiast ludzie z krwi i kości borykający się właściwie każdego dnia z wieloma dylematami natury psychoemocjonalnej, moralnej, a koniec końców również fizycznej, gdyż czysto po ludzku brakuje im już sił.
Ten przejmujący reportaż nie służy jednak przede wszystkim do wylewania żalów, czy pretensji do ludzi i świata. Według mnie ma on za zadanie ukazać z jednej strony ogromne poczucie osamotnienia i wyizolowania bohaterów wynikające z ich sytuacji życiowych, z drugiej natomiast może uświadomić społeczeństwu jak stosunkowo łatwo możemy podać pomocną dłoń tym, którzy bardzo często są tuż obok nas. Można zrobić to chociażby poprzez nieocenianie drugiej osoby, darowanie sobie złośliwości pod adresem wyglądających inaczej niż my, czy zwyczajne zapytanie czy możemy jakoś pomóc, gdy widzimy, że ktoś sam męczy się z pokonaniem zbyt wysokiego krawężnika lub samoczynnie zamykającymi się drzwiami etc.

Jest to lektura trudna, ale skłaniająca również do głębokiej refleksji nad tym, jak wiele jeszcze musi się zmienić, aby matki nie chciały pochować własnych dzieci nim same odejdą, gdyż w obecnej sytuacji obawiają się, że w przeciwnym razie ich latorośle znikąd nie otrzymają niezbędnej im pomocy właściwie w żadnym zakresie.

Autorowi gratuluję odwagi w podjęciu tematu oraz bycia cichym acz wnikliwym i uważnym słuchaczem głosu tych, których na co dzień prawie nikt nie słyszy.
A Was bardzo mocno zachęcam do zapoznania się z tym reportażem.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Ucie­czka nicze­go nie rozwiązuje. Lecz cza­sem trze­ba uciec, by móc wrócić.


„Ucieczka przed życiem” to najnowsza książka autorstwa Ewy Bauer. Autorka podjęła się w niej między innymi opisania równie trudnego, co delikatnego tematu toksycznej relacji pomiędzy matką, a córką.

Główną bohaterką powieści jest Cecylia, która przez swoją rodzicielkę zostaje wręcz wtłoczona w niespełnione z różnych powodów ambicje Wandy. Z biegiem lat niestety stan ten powoduje coraz większy rozdźwięk między matką, a córką, a sama Cecylia staje się coraz bardziej sfrustrowana i wycofana we własny wewnętrzny świat… Targający nią wewnętrzny stres powoduje u Cecylii napady mutyzmu, czyli brak kontaktu werbalnego przy nieuszkodzonych ośrodkach mowy.

Napięta sytuacja w rodzinie Krzepczyńskich trwała przez lata, więc po śmierci matki, dziewczyna czuje ulgę, a jednocześnie poczucie winy, iż notorycznie nie spełniała oczekiwań Wandy, przez co tamta zachorowała na raka i zmarła… Prawda oczywiście jest zupełnie inna, lecz nasza bohaterka potrzebować będzie czasu i pomocy, aby to sobie uświadomić, autorka dała swoim czytelnikom szansę prześledzenia tego procesu wielostronnie opisując perypetie Cecylii.

Jak już na początku wspomniałam jest to historia o relacjach na linii matka – córka, ale nie tylko. Ewa Bauer porusza w niej także temat przyjaźni opierającej się różnicom społecznym oraz wielorakim przeciwnościom losu.

Jest to również opowieść o mozolnym odnajdywaniu własnego ja, poczucia akceptacji i własnej wartości oraz swojego miejsca w otaczającym świecie. Autorka na przykładzie swoich bohaterek uświadamia czytelnikom, jak ogromny wpływ na swoje dzieci mają rodzice i ich wzajemne relacje. Ewa Bauer ukazuje, iż oddziaływanie to nie kończy się wraz z osiągnięciem przez ich dziecko pełnoletniości, czy nawet wraz z usamodzielnieniem się. W skrajnych przypadkach niezrealizowane pragnienia rodziców kładą się cieniem nie tylko na dzieciństwie, ale też na całym życiu ich latorośli.

Zaznaczyć trzeba również, iż autorka opisując stosunek Wandy do Cecylii bardzo jasno nakreśliła fakt, iż w dużej mierze wyniknął on z doświadczeń Wandy z jej własnego dzieciństwa oraz wczesnej młodości, gdy do wszystko musiała dochodzić zupełnie sama. Chcąc zaoszczędzić tego znoju własnemu dziecku jednocześnie uwikłała córkę w niedościgniony ideał samej siebie sprzed lat.

Opisane w książce postacie i ich losy bardzo wyraziście oddają zmagania jednostki ludzkiej z różnoraki traumami natury nie tylko psychoemocjonalnej, ale też czysto fizycznej, ponieważ jednej z bohaterek niespodziewanie przychodzi borykać się z nabytą niepełnosprawnością ruchową.

Jeśli chcecie dokładniej poznać historię Cecylii i dociec, czy ostatecznie uda jej się zakończyć swoją ucieczkę przed życiem oraz zapoznać się z kolejami losu pozostałych bohaterów to zapraszam Was do lektury powieści Ewy Bauer.