Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2026

"Nasze blizny opowiadają naszą historię. Świadczą o tym, że żyliśmy, a przede wszystkim, że przetrwaliśmy."


Niezbyt często sięgam po książki zagranicznych autorów. Debiut literacki Emily Houghton przyciągną mnie jednak do siebie zarówno opisem, jak i stwierdzeniem, że „Zanim Cię zobaczę”, może spodobać się również fanom opowieści „Zanim się pojawiłeś”, która niegdyś bardzo mnie poruszyła.

Autorka przedstawia nam Alice oraz Alfiego – to oni są narratorami poszczególnych rozdziałów.

Ich losy splatają się na szpitalnym oddziale, gdzie Alice trafia w wyniku ciężkich poparzeń odniesionych w pożarze, Alfie zaś, który w wypadku samochodowym stracił nogę, również przebywa w tej placówce.

Nasza bohaterka dotąd przebojowa, samodzielna pod każdym względem pnąca się po szczeblach kariery singielka, nagle całkowicie traci przysłowiowy grunt pod nogami. Trauma wywołana pożogą jest tak wielka, że Alice przez długie tygodnie zupełnie milczy… Przychodzi jednak kolejny trudny do udźwignięcia dla kobiety moment – z OIOM-u musi się ona przenieść na zwykły oddział w celu dalszej rekonwalescencji...

Alfie natomiast jest niesamowicie wygadanym, przesympatycznym oddziałowym wesołkiem, który stara się umilić pobyt wszystkim swoim współtowarzyszom niedoli. Skrywa on jednak pewną tajemnicę – jaką oczywiście Wam nie zdradzę.

Tym sposobem Alfie i Alice stają się sąsiadami. Kobieta nadal milczy, a że ze względu na swój obecny wygląd absolutnie nie chce się nikomu pokazywać, zostaje oddzielona od innych szpitalnym parawanem.

Czy nasza bohaterka w końcu się odezwie? A jeśli tak to czego się o niej dowiemy? Jak będzie rola Alfiego i jaki sekret skrywa on sam? – odpowiedzi znajdziecie w książce.

Na przykładzie swoich bohaterów autorka przybliża nie tylko ich szpitalną, niełatwą codzienność. Przede wszystkim ukazuje, jak na oddziale toczy się zwyczajne życie, ludzie, choć są bardzo różnorodni, zżywają się ze sobą, rodzą się przyjaźnie i wiele różnych emocji, które dotykają nie tylko pacjentów, ale także personel.

Postacie dwojga głównych bohaterów są według mnie odzwierciedlaniem maksymalnie obnażonej pod wieloma względami jednostki znajdującej się w dosyć krytycznej w wielu aspektach sytuacji.

Z zapartym tchem śledzimy ich losy, kibicujemy w trudnościach, ale towarzyszymy im również przy sukcesach i w momentach zadowolenia. Książka przepełniona jest wachlarzem bardzo różnorodnych emocji przeżywanych zarówno przez Alice, jak i Alfiego – dzięki temu stają się nam oni jeszcze bliżsi.

„Zanim Cię zobaczę” to opowieść refleksyjna i poruszająca trudne tematy, ale także otulająca, pełna wzajemnego wsparcia i uśmiechu bohaterów pomimo dotykających ich przeciwności losu. Opowiada ona o sile człowieka, jego wewnętrznej odwadze i o tym jak ważne są relacje z drugą osobą.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą niezwykle emocjonalną, wzruszającą i pouczającą w swoim przekazie opowieścią. Myślę, że czas z nią spędzony będzie dla Was momentem na zatrzymanie się w codzienny życiowym biegu, który według mnie jest potrzebny każdemu, przynajmniej co pewien czas.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 16 czerwca 2025

"Apetyt na życie pochodzi z serca."


Przypuszczam, że większość z Was oglądała film „Nietykalni”. Produkcja ta weszła na kinowe ekrany w 2011 roku, jej scenariusz i reżyseria wykreowane zostały przez Panów: Oliviera Nakache i Érica Toledano, a jedną z głównych ról - Drissa - zagrał Omar Sy.

Zastanawiacie się zapewne skąd takie nawiązanie, ano stąd, że dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce „Odmieniłeś moje życie…”, w której Abdel Sellou, który jest pierwowzorem filmowego Drissa snuje autobiograficzną opowieść o swoim życiu.

Abdel opisuje w niej swoje dzieciństwo i „przekazanie” w ręce wujostwa, burzliwą młodość oraz to jak trafił do domu Philippe Pozzo di Borgo i choć zamierzał być tam tylko przez chwilę to został aż na 10 lat… Zyskując w osobie sparaliżowanego arystokraty nie tylko podopiecznego, a wraz z nim wikt i opierunek w luksusowych warunkach, lecz przede wszystkim przyjaciela i życiowego mentora, choć do tego ostatniego przez długi czas Abdel nie przyznawał się nawet sam przed sobą.

Jest to szczera do bólu i pozbawiona ubarwień historia człowieka, który przeszedł bardzo długą drogę do tego, by stać się tym, kim jest dziś. Mimo że na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że to Abdel włożył w relację Philippe znaczne więcej, gdyż de facto stał się na lata jego rękoma i nogami to podczas lektury książki okazuje się (wielokrotnie podkreśla to w swoim tekście sam Abdel), że to jego życie odmieniło się dzięki temu, iż znalazł się u boku Pozzo (jak sam zwykł go nazywać).

„Odmieniłeś moje życie…” to opowieść o przyjaźni, zyskiwaniu nowych szans i nowego spojrzenia na życie, świat i ludzi oraz o tym, że dawanie i branie może przybierać bardzo różne formy. Mowa w niej o radości życia i czerpaniu z niego pełnymi garściami pomimo wszystko.

Historia ta nie jest zbyt długa, ale niezmiernie treściwa, a jej echo pozostaje w czytelniku na długo. Mimo iż życiowa droga Abdela od swych początków nie była łatwa to jego opowieść tchnie nadzieją i optymizmem. Autor absolutnie nie ma tendencji do użalania się nad sobą i swoim losem. Bierze wszystko takim, jakim jest i na różne sposoby, mniej lub bardziej udane, próbuje „szyć” swoją codzienność. Zmiany przychodzą zaś w zupełnie niespodziewany sposób, powoli i niepostrzeżenie kierując jego życie na zupełnie inny tor…

Jeśli macie ochotę poznać losy Algierczyka żyjącego we Francji, którego życie przewrotny los splata z całkowicie sparaliżowanym arystokratą poznajcie koniecznie opowieść Abdela, którą napisało samo życie, a ono jak wiadomo potrafi zaskoczyć.

Zachęcam Was do zapoznania się z książką, a jeśli jednak jeszcze nie widzieliście to z filmem również.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 8 lutego 2024

Ahoj przygodo! - czyli romans przygodowy w starym stylu.

Jestem ciekawa czy zdarza Wam się sięgać po klasykę literatury? Mnie osobiście dosyć rzadko, ale tym razem taki właśnie był mój czytelniczy wybór. Padło na „Zatokę Francuza” autorstwa Daphne du Maurier, która znana jest m.in. jako autorka „Rebeki” i wielu innych tytułów.

Przejdźmy jednak do ww. „Zatoki Francuza”. Jest to romans przygodowy, którego główną bohaterką jest lady Dona St. Columb, żona baroneta Harrego St. Columba. Młoda kobieta jest już dosyć mocno zmęczona i przytłoczona londyńskim życiem opartym głównie na konwenansach i pozorach, ale także równie chętnie odpoczęłaby od swego męża.

Postanawia więc, zabierając ze sobą dzieci i ich nianię, wyjechać do wiejskiej posiadłości Navron House leżącej w Kornwalii, by tam wreszcie odetchnąć pełną piersią i nabrać nieco dystansu do tego, co pozostawiła w Londynie.

Początki w posiadłości są sielskie. Lady St. Columb towarzyszą nie tylko dzieci i Prue, lecz także William, który, jak się okazało, cały czas doglądał nieruchomości. W końcu jednak do Dony dociera wieść o francuskim piracie grasującym u tutejszego wybrzeża i łupiącym jego mieszkańców. Kobieta zamiast obaw odczuwa jednak coraz większe zaintrygowanie i ekscytację postacią tajemniczego morskiego rozbójnika… Tym bardziej, iż okazuje się, że jego statek kotwiczy w pobliskiej zatoce, co Dona odkrywa podczas jednego ze spacerów.

Tak oto krzyżują się drogi zagadkowego korsarza i znużonej dotychczasową egzystencją Dony. Ich znajomość, jak dowiadujemy się w toku lektury, jest przepełniona uczuciami, emocjami, intrygami i wieloma przygodami, ale by poznać szczegóły tej opowieści musicie sami zajrzeć na karty niniejszej książki.

Mimo że niespecjalnie gustuję w romansach, książkę tę czytało mi się bardzo sympatycznie i szybko. Jest to przyjemna odskocznia od bardziej wymagających lektur, napisana, pomimo upływu lat od jej pierwszego wydania, bardzo przystępnym dla odbiorcy językiem.

Perypetie bohaterów są barwne, a akcja powieści toczy się płynnie i dosyć wartko. Postacie ukazane zostały w interesujący sposób, a ich zachowania oraz wybory często przeczą skostniałym schematom i panującym ówcześnie stereotypom.

Autorka, zważywszy na czas, w jakim powstawała powieść (1941 r.) oraz osadzenie akcji w XVII wieku, odważnie nakreśliła kobiecą postać. Pewna siebie, wiedząca czego chce, pragnąca wolności, żądna przygód i na swój sposób przebiegła Dona daje się lubić. Czytelnik z dużą dozą zaciekawienia, a niejednokrotnie także z szerokim uśmiechem na twarzy śledzi koleje losu jej, nietuzinkowego pirata oraz niezastąpionego Williama, który jest lojalnym powiernikiem, a gdy trzeba także cichym wspólnikiem działań tych dwojga.

Jeśli zatem chcecie dowiedzieć się, co działo się w tytułowej „Zatoce Francuza” i jakie przygody stały się udziałem bohaterów? to zapraszam Was do lektury tej opowieści zwłaszcza jeżeli szukacie pozycji lekkiej i sympatycznej, a jednocześnie takiej, która pochłonie Waszą uwagę.

Dodam jeszcze, iż czytane przeze mnie wydanie ukazało się w serii Butikowej Wydawnictwa Albatros.

  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 13 marca 2023

"Miłość i cierpienie to dwie strony tej samej monety".


Książki tego autora są znane i tłumaczone na wiele języków na całym świecie. Również w naszym kraju Nicholas Sparks, bo to o nim właśnie mowa, ma rzesze wiernych czytelników, którzy wyczekują jego kolejnych powieści. Ja sama lubię twórczość tego pisarza dlatego też gdy jesienią ubiegłego roku ukazała się najnowsza publikacja spod jego pióra wiedziałam, że na pewno się z nią zapoznam.

Powieść nosi tytuł „Kraina marzeń”, a zawarta w niej historia toczy się dwutorowo. Na początku poznajemy Colby’ego Millsa, który pierwszy raz od bardzo dawna przyjeżdża na urlop, by wypocząć spędzając kilka tygodni na Florydzie. Poznajemy koleje losu tego młodego, choć bardzo zapracowanego mężczyzny, który ma ogromny talent muzyczny. Jednak odpowiedzialność za bliskich spoczywająca na jego barkach odsuwa jego ewentualną karierę na zapomniane tory.

Na Florydzie wraz z kilkoma przyjaciółkami wakacje spędza również Morgan Lee, młoda dziewczyna z zamożnej rodziny, która również ma talent artystyczny i dąży do obranego celu, choć jednocześnie ma wrażenie, że nie jest wystarczająco dobra w tym co robi i co zamierza.

Drogi Morgan i Colby’ego krzyżują się podczas jednego z występów chłopaka w barze przy plaży. Chociaż Ci dwoje pochodzą z dwóch całkowicie odmiennych światów i dopiero się poznają to rodzi się między nimi głębokie i szczere uczucie.

Ich perypetie to jedna strona tej opowieści, drugą stanowią losy Beverly, kobiety, której los nie oszczędza i zmuszona jest uciekać z kilkuletnim synem przed mężem agresorem, który w dodatku pracuje w służbach.

Ale czy na pewno wszystko jest tak oczywiste na jakie początkowo wygląda? Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Co łączy naszych bohaterów? W jaki sposób splotą się ich ścieżki? Przekonajcie się sami czytając najnowszą powieść Nicholasa Sparksa.

Historia ta chociaż początkowo zapowiada się na bardzo lekką to finalnie okazuje się, że poruszone w niej tematy są bardzo istotne. Pragnienie miłości i bliskości, czy dążenie do spełniania marzeń to tylko niewielki ułamek przekazu tej opowieści. Autor dotyka w niej również kwestii odpowiedzialności, niełatwego dzieciństwa i dorastania, czy problemów ze zdrowiem psychicznym co jest bardzo ważnym, lecz raczej niezbyt chętnie poruszanym tematem.

Zakończenie powieści jest z całą pewnością nietuzinkowe i myślę, że zaskoczy niejednego czytelnika. Moim zdaniem jest to jedna z oryginalniejszych opowieści autora, chociaż oczywiście wszystkie jego tytuły mają swój klimat.

Jeśli macie ochotę na prozę o uczuciach, lecz jednocześnie taką, która skłania do różnorodnych głębszych refleksji na wiele tematów oraz taką, która nie jest jedynie lukrowanym obrazkiem, a pokazuje odbiorcy, jak niekiedy z pozoru błahe wydarzenia mogą odmieniać życie i losy ludzi to zapraszam Was do lektury „Krainy marzeń”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 10 maja 2022

Nicholas Sparks powraca w swoim najlepszym stylu!

Powieści tego autora towarzyszą mi w mojej czytelniczej drodze już od wielu lat, na szczęście jest ich na tyle dużo (a wciąż powstają nowe), że jeszcze trochę z nich pozostało mi do przeczytania.
 
Dziś opowiem Wam o najnowszej książce „Jedno życzenie”. Historia ta toczy się dwutorowo, a jej główną bohaterką jest Maggie Dawes. Znana i ceniona fotografka podróżnicza podczas jednej ze swych licznych podróży spotyka kobietę, której słowa i idące potem za nimi działania Maggie oraz ich konsekwencje całkowicie odmienią jej dotychczasowe życie – to jedna płaszczyzna tej historii.
 
Drugą stanowią natomiast wspomnienia Maggie, która jako 16-latka przeżyła swoją wielką miłość na niewielkiej wysepce Ocracoke u wybrzeży Karoliny Północnej. Chociaż początkowo ze względu na okoliczności pobyt tam był dla niej trudny i bolesny to finalnie okazał się najpiękniejszym (choć na pewno nie najłatwiejszym) czasem w jej życiu.
 
Historia to wzrusza i daje do myślenia. Jest to opowieść o relacjach międzyludzkich, rozkwitającym uczuciu, trudnych wyborach i o tym, że na spełnianie nawet najgłębiej ukrytych pragnień nigdy nie jest za późno, bez względu na okoliczności.
Opowieść nakreślona przez Nicholasa Sparksa na przykładzie sympatycznej i dającej się polubić już od pierwszych stron Maggie subtelnie ukazuje co tak naprawdę ma znaczenie w ludzkim życiu. Chociaż skomplikowana młodość i trudne wybory, których musiała niegdyś dokonać odciskają niezatarty ślad na życiu kobiety to jednocześnie nie łamią one jej egzystencji.
 
Wbrew pozorom jest to opowieść o sile i nadziei oraz o tym, że na budowanie relacji zawsze można znaleźć czas (nawet jeśli mamy go już bardzo mało) i sposób o ile obie strony tego zechcą.
 
„Jedno życzenie” to powieść ogromnie refleksyjna, a zarazem otulająca czytelnika niczym pled w zimowy dzień. Poznajcie zawiłe i niełatwe koleje losu Maggie, przeżyjcie wraz z nią bardzo wiele emocji i wzruszeń, a po zakończeniu lektury pomyślcie jakie byłoby Wasze ostatnie życzenie i w jaki sposób mogłoby się ono spełnić?
 
Polecam tę książkę Waszej uwadze, ponieważ zawarty w niej przekaz i emocje z całą pewnością pozostaną w Was na długo nie dając o sobie zapomnieć.
 

środa, 12 maja 2021

"Ludzie są skomplikowanymi istotami, życie rzadko toczy się wedle naszych wyobrażeń..."


Autora tej książki nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, gdyż od wielu już lat porywa on czytelników swoimi ciepłymi i niesamowicie uczuciowymi historiami, z których wiele zostało przeniesionych na telewizyjny ekran.

Po około dwuletniej przerwie od poprzedniego tytułu na polskim rynku wydawniczym na początku bieżącego roku ukazała się najnowsza powieść pisarza zatytułowana „Powrót”.

Przez tę opowieść prowadzi czytelników Trevor Benson, lekarz, który zostaje ciężko ranny podczas misji w Afganistanie. Na skutek tych wydarzeń i związanych z nimi traum mężczyzna zmaga się z PTSD. Gdy dziadek mężczyzny umiera pozostawiając mu w spadku dom (i pewne zadanie do wykonania) Trevor powraca do małego, sielskiego miasteczka New Bern, aby tam odetchnąć i nabrać sił do dalszego funkcjonowania.

Na jego drodze staje miejscowa zastępczyni szeryfa Natalie, która właściwie od samego początku bardzo mocno go intryguje jednak ewidentnie skrywa także jakąś tajemnicę. Poznaje również tajemniczą i bardzo zamkniętą w sobie nastolatkę, która przedstawia się jako Callie.

Trevor chce odkryć okoliczności śmierci dziadka i rozwikłać, co takiego Carl chciał mu przekazać tuż przed śmiercią. Natalie toczy wewnętrzną walkę, która niekiedy odbiera jej psychofizyczne siły. Natomiast Callie to chodząca zagadka…

Opisana historia podejmuje temat budowania życia na nowo po różnego rodzaju przejściach, jakie dotknęły jej poszczególnych bohaterów. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie, prawdziwej miłości i akceptacji pomimo wszystko oraz o mozolnym splataniu mocno nadszarpniętych rodzinnych relacji.

Jeśli macie ochotę na powolną, nieco refleksyjną i pełną różnorodnych emocji lekturę to koniecznie sięgnijcie po „Powrót”. Ciekawym zabiegiem, którego dokonuje w nim autor jest zestawienie ludzkiego życia z cyklem funkcjonowania pszczelej rodziny w ulu.

Nicholas Sparks stworzył kolejną subtelną i wzruszającą opowieść o ludziach, którzy muszą stawić czoła meandrom losu, który nie zawsze jest dla nich łaskawy. Mimo tego, że życie bardzo często spycha ich na egzystencjalne mielizny to w gruncie rzeczy żadne z nich się nie poddaje i na swój własny sposób walczy o przetrwanie i wyjście na prostą.

Czy dla Trevora powrót do New Bern okaże się nowym początkiem? Czy Natalie i Callie mimo bardzo wielu trudności w końcu ujrzą dla siebie światełko w swych życiowych tunelach? Sięgnijcie po „Powrót”, a na pewno otrzymacie odpowiedź.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 21 września 2020

"Tyle samo prawd ile kłamstw rządzi całym światem..."


 Zapewne większości z Was nie trzeba przedstawiać twórczości tego autora, gdyż ma on w swoim literackim dorobku kilkanaście powieści, które podbiły serca czytelników na świecie.

Akcja powieści toczy się na urokliwej wyspie o nazwie Beaumont, gdzie po wydaniu trzech bestsellerów i nagłym porzuceniu kariery pisarskiej 20 lat temu zaszył się Nathan Fawles.

Pewnego dnia na wyspie pojawia się młoda dziennikarka Mathilde Money, która koniecznie chce poznać pisarza i rozwikłać jego tajemnicę. Jej przyjazd na Beaumont zbiega się także w czasie z mroczną zbrodnią, w której życie traci młoda kobieta, a policja zamyka wyspę odcinając ją tymczasowo od świata.

Podobnie jak Mathilde śladami pisarza podąża również jego fan Raphael, który pragnie zostać pisarzem i bardzo chciałby otrzymać od swojego idola wskazówki w tym kierunku. Młody mężczyzna staje się obserwatorem wydarzeń i narratorem opowieści.

Po makabrycznym zabójstwie w sielskim i spokojnym zakątku, jakim dotąd było Beaumont zaczyna wrzeć… Zawiła relacja między Mathilde, a Fawlesem staje się coraz bardziej napięta… Powoli dowiadujemy się, kto tak naprawdę jest, kim w tej misternej układance.

Autor podobnie, jak w swojej poprzedniej książce „Zjazd absolwentów” wielokrotnie zapędza czytelnika w kozi róg, bo gdy już wszystko wydaje się nam jasne i oczywiste sytuacja zmienia się o przysłowiowe 180 stopni i tak aż do zaskakującego finału.

W powieści tej znajdziemy sporo odniesień do zawodu pisarza i wiele cytatów z tym związanych. Książka napisana jest przyjemnym w odbiorze językiem i chociaż początkowo trochę trudno się w nią wciągnąć to, kiedy już tak się stanie czyta się ją bardzo szybko.

„Sekretne życie pisarzy” to kolejna nietuzinkowa i wielowątkowa powieść, w której Musso umieścił niejednoznaczne postacie. Historia obyczajowa doskonale współgra tutaj z elementami thrillera i kryminału. W snutej z początku leniwie opowieści od jej pierwszych stron wyczuwa się atmosferę przysłowiowej ciszy przed burzą. A pierwszy błysk stanowi tylko początek…

Czy dacie się pochłonąć tej nieoczywistej opowieści? Polecam Wam odkrycie wielu zaskakujących tajemnic ukrytych w tej pozycji.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 7 maja 2020

"To, że coś jest niemożliwe, nie znaczy, że się nie zdarzy..."


Kiedy trafiła do mnie zapowiedź najnowszej powieści autorstwa Diane Setterfield to już wtedy wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać. Pierwszym, co mnie urzekło była piękna błękitna okładka, a nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, co kryje się pod obwolutą, ani tym bardziej wewnątrz samej opowieści. Gdy książka trafiła w moje ręce moim oczom ukazała się cudowna, złoto zdobiona, twarda oprawa.

Jeśli zaś chodzi o samą historię to autorka stworzyła nietuzinkową, wielowątkową i niesamowicie misterną opowieść, której początkiem jest zaskakujące wydarzenie, do jakiego dochodzi pewnej wietrznej, zimnej nocy nad Tamizą, a konkretnie w gospodzie „Pod Łabędziem”.  Zjawia się tam tajemniczy, mocno poturbowany mężczyzna z martwą dziewczynką w ramionach. Zupełnie niespodziewanie dziecko powraca jednak do życia, co szokuje nie tylko zgromadzonych tam wówczas ludzi, ale również miejscową lekarkę Ritę.

Jest to pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałam, ale wiem już, że na pewno za jakiś czas sięgnę po poprzednie. Kilkakrotnie słyszałam, iż przez opowieści snute przez Diane Setterfield się płynie i teraz z całą pewnością mogę powiedzieć Wam, że tak jest w istocie.

O tej książce dosyć trudno coś napisać, ponieważ jest ona mocno nietypowa w sposobie nakreślenia fabuły. Jej wątki, których, jak już wcześniej wspominałam jest całkiem sporo zapętlają się ze sobą tworząc niezwykle misterną konstrukcję całości.

Niewątpliwie jest to opowieść przesycona różnorodnymi emocjami targającymi każdym z jej bohaterów. Znajdujemy w niej ogromną tęsknotę, poczucie straty, żal i rozgoryczenie, ale także nadzieję, pragnienie miłości i bliskości, poczucie wspólnoty, bardzo silny instynkt rodzicielski i wiele, wiele innych.

Powieść ta napisana jest pięknym, epickim językiem sprawia to, iż czyta się ją dobrze i z dużym zaciekawieniem, chociaż akurat mnie ze względu na jej specyfikę czytało się ją wolno, ale uważam, że m.in. w tym tkwi jej nieodparty urok. Zatapiając się w lekturę czułam się, jakbym stopniowo odkrywała zapierającą dech w piersiach legendę ukazywaną z wielu perspektyw.

Czy zechcecie rozwikłać tajemnicę przywróconej do życia dziewczynki i zanurzyć się w niniejszej powieści niczym w tytułowej rzece, która jest zmienna i zaskakująca niczym ludzkie życie? Czy dacie się porwać historii, którą Diane Setterfield tym razem oddała w ręce czytelników?   

Ja ze swojej strony polecam Wam tę klimatyczną lekturę, gdyż z pewnością zostanie ona z Wami na długo. Jest to doskonałe połączenie literatury pięknej, obyczaju oraz trzymającego w napięciu kryminału. Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

piątek, 19 lipca 2019

Recenzja przedpremierowa.


Dzisiaj mam dla Was recenzję przedpremierową :).

Guillaume Musso ma w swoim literackim dorobku kilkanaście powieści. 31.07 nakładem Wydawnictwa Albatros ukaże się jego najnowsza książka, która nosi tytuł „Zjazd absolwentów”. Historia ta jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autora i trzeba przyznać, że było to bardzo udane spotkanie.

Głównym bohaterem opowieści jest Thomas Degalais, który powraca w rodzinne strony, aby uczestniczyć w zjeździe absolwentów liceum, do którego niegdyś uczęszczał. Spotyka tam swoich dawnych znajomych i przyjaciół, z którymi łączy ich mizantropijna tajemnica z przeszłości…

Akcja opowieści trzyma czytelnika w napięciu od pierwszych do ostatnich stron, mroczny sekret z przeszłości zaczyna coraz mocniej wpływać na aktualne życie bohaterów, a zawiła intryga z dawnych lat zatacza coraz szersze kręgi. Na jaw wychodzą coraz bardziej zaskakujące informacje na temat tajemniczego zniknięcia licealnej miłości Thomasa - Vinci Rockwell oraz jednego z ówczesnych nauczycieli liceum – Alexisa Clementa (a przynajmniej początkowo wszystko na to wskazuje).

Postacie wykreowane przez Musso są niezwykle wyraziste, a ich perypetie nie są wcale tak oczywiste, jak mogłoby się nam początkowo wydawać. Jest to opowieść o młodzieńczym zauroczeniu, które popycha bohaterów do wielu czynów, jakie na różne sposoby będą niosły się echem po ich późniejszym życiu. Jednak nie tylko o raczkujące uczucie tutaj chodzi. Autor ukazuje też siłę przyjaźni i to, jak dokonywane  dziś przez człowieka wybory oraz podejmowane decyzje determinują przyszłość nie tylko samej osoby decyzyjnej.

Historia ta jest wbrew pozorom wielowątkowa, a w niektórych jej fragmentach czytelnik ma szansę zapoznać się z nią nie tylko dzięki głosowi Thomasa, ale także z perspektywy innych bohaterów. Musso poprzez opisaną historię bardzo dobitnie naświetla czytelnikom fakt, iż nie zawsze to, co uważamy za proste i oczywiste jest takim w istocie.

Co tak naprawdę stało się z Vincą Rockwell i jaką tajemnicę zabrała ze sobą? Co przyniesie Thomasowi penetrowanie odmętów przeszłości? Czy echa dawnych wydarzeń w końcu ucichną?

Dajcie się porwać tej niesamowicie dynamicznej i wciągającej historii, a z całą pewnością odnajdziecie wiele zaskakujących odpowiedzi na te oraz sporo innych stawianych sobie przy tej lekturze pytań.

Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Jeśli z czymś się borykasz, rozejrzyj się dookoła, a zobaczysz, że wszyscy ludzie z czymś się borykają i że dla nich jest to równie trudne, jak dla ciebie."


Książek tego autora nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, ponieważ Nicholas Sparks jest znanym i uwielbianym przez rzesze czytelników na całym świecie autorem niezwykle poczytnych historii o miłości i nie tylko. Wiele spośród nich doczekało się adaptacji filmowych – ta, którą chcę Wam dzisiaj przybliżyć również znajduje się w w/w gronie.

Głównymi bohaterami opowieści są John Tyree i Savannah Curtis.

Młody mężczyzna ma za sobą mocno buntowniczą przeszłość, aktualnie natomiast służy w wojsku w Niemczech. Swój coroczny urlop postanawia spędzić w rodzinnym miasteczku nad oceanem, gdzie nadal mieszka jego ojciec. Mimo, iż relacje obu panów są dosyć trudne, dla Johna pobyt w rodzinnym domu stanowić ma odskocznię od militarnej codzienności. Mają to być dwa tygodnie spędzone głównie na surfowaniu, które John uwielbia.

Savannah natomiast jest studentką. Przyjeżdża ona do miasteczka wraz z grupą młodych ludzi działających na rzecz organizacji dobroczynnej Habitat for Humanity, która m.in. buduje domy dla ubogich i społecznie wykluczonych.

Kiedy podczas pobytu na molo torba Savannah przypadkowo ląduje w oceanie, John, który także jest w pobliżu przychodzi z pomocą zrozpaczonej dziewczynie wyławiając i zwracając jej cały dobytek.

W ten sposób rozpoczyna się historia pięknej, choć niezwykle trudnej miłości, jaka w bardzo krótkim czasie, lecz z ogromną siłą połączyła tych dwoje. Podkreślić jednak należy, iż książka ta absolutnie nie jest ckliwym romansem, chociaż oczywiście autor jak ma to w zwyczaju oplótł historię na wątku miłosnym.

„I wciąż ją kocham” to powieść nie tylko o miłości, ale także trudnych życiowych wyborach, relacjach między ojcem a synem, poświęceniu, czy też próbie radzenia sobie z przeszłością na bardzo różne sposoby. Mowa w niej również o przebaczeniu i akceptacji, które choć nie łatwe w realizacji to przynoszą wewnętrzną ulgę.

Jak wspomniałam na początku adaptacja filmowa niniejszej książki pojawiła się na ekranach kin w roku 2010, a jej reżyserem jest Lasse Hallström. W role Johna i Savannah wcielili się natomiast: Channing Tatum oraz Amanda Seyfried.

Niestety książka i film w znacznym stopniu się rozmijają i według mnie książka jest zdecydowanie lepsza niż jej ekranowy odpowiednik, bo choć oczywiście rozumiem, iż nie sposób przenieść na ekran tekstu stworzonego przez pisarza kropka w kropkę to jednak uważam, iż są rzeczy, których nie powinno się zmieniać, a tutaj niestety tak właśnie się stało.

Niemniej jednak, jeśli chcielibyście poznać losy Johna i Savannah oraz ich niezwykle silnej relacji to koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Jeśli zaś chodzi o film, jako obraz sam w sobie, również możecie spokojnie obejrzeć, bo mimo wszystko ogląda się go całkiem nieźle.