Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo eSPe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo eSPe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Kolejny tytuł z serii Opowieści z Wiary


Książka Anny Halasz czekała na swoją kolej długi czas, ale w końcu się doczekała. Jest to moim zdaniem opowieść mocno szkatułkowa. Poznajmy w niej bowiem historię Tomasza, który po powrocie z emigracji próbuje ułożyć swe dosyć pokomplikowane życie na nowo. Jak się okazuje, jego przeszłość nie jest łatwa, a zaistniałe w niej wydarzenia wciąż nie dają mężczyźnie spokoju.

Drugą perspektywą tej opowieści są opowiadania, których zilustrowanie ma dać naszemu bohaterowi zawodowy reset. Aby jak najlepiej wykonać zleconą pracę, Tomasz postanawia przeczytać ww. opowiadania, by swoimi ilustratorskimi poczynaniami jak najmocniej oddać teść/przesłanie każdego z nich.

Jak lektura ta wpłynie na naszego bohatera? Czego dowie się on sam o sobie, a my jako czytelnicy o nim? – To musicie odkryć sami.

Jest to opowieść stawiająca wiele pytań i niedająca łatwych ani jednowymiarowych odpowiedzi na nie…

Zarówno sama historia głównego bohatera, jak też te ukryte w czytanych przez niego opowiadaniach skłaniają czytelnika do refleksji na bardzo wielu polach. Dotykają trudnych tematów i emocji, z którymi często niełatwo przychodzi nam się mierzyć.

Autorka ukazała w powieści proces ludzkiego poszukiwania sensu życia. Tomasz wciąż zastanawia się, czy istnieje coś takiego jak znaki od Wszechświata/Boga etc. i czy w nie wierzyć, czy nie?

Książka ta jest melancholijna, nostalgiczna i refleksyjna w sam raz na długi jesienny lub zimowy wieczór. Z rozterkami bohaterów i bohaterek łatwo możemy się utożsamić. Pochylamy się nad ich przeżyciami, przeglądając się w nich niczym w lustrze.

Emocje, które stają się ich udziałem, również niejednokrotnie dotknęły zapewne nas samych w jakimś momencie naszego życia.

Pomysł na zawarcie wielu opowieści w jednej historii wydaje mi się w tym przypadku bardzo trafiony, ponieważ nadaje całości bardzo wysublimowanego charakteru.

Jeśli lubicie nietuzinkowe opowieści z wieloaspektowym przesłaniem to myślę, że „Obecność…” będzie dla Was dobrym wyborem, gdyż według mnie każdy odkryje w niej coś dla siebie, a jest to zawsze niewątpliwy atut książki.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 25 marca 2024

„Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą... Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei”. - Bob Dylan

Książki Małgorzaty Lis są mi już znane i chętnie odkrywam kolejne tytuły spod jej pióra. Pozycja, o której dziś Wam opowiem czekała na swoją kolej przez pewien czas, ale gdy w końcu po nią sięgnęłam czytało mi się ją bardzo dobrze, choć poruszonych jest w niej wiele trudnych tematów.

„Odzyskać nadzieję”, bo właśnie o tej powieści mowa to kolejny tytuł wydany w serii Opowieści z Wiary. Nie jest to typowa kontynuacja, choć poznajemy w niej dalsze losy Alicji i Julii, które obecne były już na kartach powieści „Wybrać miłość”, nie jest jednak konieczna znajomość tamtej historii, aby móc swobodnie czytać tę.

Opowieść rozpoczyna się od tego, że na skutek pewnych trudnych wydarzeń, które zaszły w życiu matki i córki, Alicja podejmuje decyzję o przeprowadzce do brata, który wraz z rodziną prowadzi gospodarstwo agroturystyczne w Zagórze – malowniczej podbeskidzkiej wiosce.

Dla bohaterek ma to być niejako nowy start. Czy tak się stanie? – czas pokaże. Chociaż początki, jak to zazwyczaj bywa, są dosyć trudne to w końcu kobiety, a zwłaszcza Julka, stają na nogi i powoli snują plany na przyszłość.

W gospodarstwie pojawia się także mało sympatyczny biznesmen Piotr Bednarek, mężczyzna sprawia wrażenie mocno nieprzystępnego dla otoczenia, gburowatego etc. Cóż poradzić kiedy jest on stałym bywalcem siedliska…

Jeśli zaś chodzi o Julię to po odzyskaniu równowagi postanawia powrócić do ukochanej aktywności i wraz z przyjaciółmi odbyć wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z pierwotnym planem i wygląda na to, że nic nie wyjdzie z ww. wyprawy, Julia jednak nie chce rezygnować i wyrusza w drogę w pojedynkę. Na szlaku poznaje tajemniczego, pięknookiego Dominika… Od razu powiem Wam jednak, że absolutnie nie jest to cukierkowy, ckliwy romans, co to, to nie.

Książka ta podzielona została na kilka części. W każdej z nich inny z bohaterów otrzymuje od autorki głos i rozsnuwa przed czytelnikami swoją historię, która jak okazuje się w toku lektury bardzo wiele wnosi do całej tej opowieści.

Małgorzata Lis stworzyła kolejną wielowątkową historią, w której po raz wtóry dotknęła wielu najczulszych strun ludzkiej, egzystencji nie stroniąc przy tym od trudnych, bolesnych i mocno poruszających odbiorcę tematów.

W powieści tej czytelnik znajdzie ogrom ludzkich emocji, odczuć i różnorodnych postaw wobec wydarzeń, które były lub na bieżąco stają się udziałem bohaterów. Jest to opowieść o budowaniu świata na nowo, wybaczaniu sobie i innym, wychodzeniu z traum, a także o odnajdywaniu siebie i swojego szczęścia, jakie daje otwarcie się na nową miłość oraz zrzucenie z barków tajemnicy wywołującej ogromne poczucie winy, rozgoryczenie i zawód, które latami nie pozwalały oddychać pełną piersią.

Towarzyszymy świetnie nakreślonym postaciom na ich krętych życiowych ścieżkach, na których muszą oni dokonać bardzo wielu trudnych wyborów. Czy każda z nich odnajdzie własną przystań i oprze się zwątpieniu i marazmowi, które nie raz zapukają do ich drzwi?

Dowiedzcie się sięgając po „Odzyskać nadzieję” i sami odkryjcie jej niezwykle bogatą treść, w której właściwie każdy, jeśli tylko zechce, odnajdzie przynajmniej cząstkę własnego odbicia.

Polecam.


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 6 maja 2022

Miłość, jak ciepły deszcz...

Książkom Małgorzaty Lis towarzyszę od debiutu autorki, a recenzje dotychczas wydanych znajdziecie na moim blogu. Dziś przyszedł czas na to, abym opowiedziała Wam o najświeższej jak dotąd publikacji, chociaż od jej ukazania się i mojej lektury upłynęło już nieco czasu.

Bohaterką powieści „Miłość, pies i czekolada” jest bibliotekarka Beata. 35-letnia kobieta właśnie straciła pracę i w ramach pocieszenia oddaje się swej wielkiej miłości do czekolady, co okupuje wciąż powiększającym się rozmiarem garderoby i jeszcze większym rozgoryczeniem co do swojej osoby. Kobieta wiedzie zwyczajne życie u boku rodziców, a pewnego dnia w jej życiu pojawia się Mufka.

Czy sunia i rodzinny wyjazd nad morze, który właściwie nie zwiastuje niczego szczególnego wpłyną w jakiś sposób na dotychczasowe życie kobiety? - Przekonacie się w trakcie lektury.

Małgorzata Lis kreuje swoją historię w bardzo niespieszny sposób, co niektórym czytelnikom może odrobinę przeszkadzać, w moim przypadku tak jednak nie było. Z zainteresowaniem śledziłam perypetie Beaty oraz jej życiowe rozterki i zastanawiałam się, co jeszcze szykuje dla niej los.

Książka ta, choć z pozoru może to tak wyglądać, nie jest typowym romansem, chociaż oczywiście tajemniczy mężczyzna, ze swą psią towarzyszką Fioną, również się tutaj pojawia.

Autorka poruszyła w swojej opowieści bardzo wiele różnych tematów. Wśród nich znajdziecie między innymi, samotność, niską samoocenę, problemy z nadwagą, czy alkoholem i wiele innych – spektrum zagadnień jest naprawdę szerokie.

Jest to powieść o poszukiwaniu szczęścia i swojego miejsca w życiu. Małgorzata Lis niejednokrotnie stawia swoich bohaterów przed trudnymi wyborami i wiedzie ich mocno wyboistymi ścieżkami przez co historia ta z pewnością nie stanowi trywialnego romansu.

Jeśli lubicie ciepłe historie o miłości, czekoladę oraz czworonogi to koniecznie sięgnijcie po tę subtelną opowieść. Poznajcie losy sympatycznej Beaty i wszystkich, którzy staną na jej drodze.

A mnie pozostaje życzyć Wam przyjemnej lektury i mieć nadzieję, że książka Wam się spodoba.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 18 sierpnia 2021

"Nie da się w pełni zrozumieć drugiego człowieka, jeśli nie przeżyje się jego życia, a to przecież niemożliwe."

 

W czerwcu bieżącego roku Małgorzata Lis oddała w ręce czytelników swoją trzecią powieść zatytułowaną „Wybrać miłość”. Historia ta podzielona została na kilka części, które w toku lektury spójnie się ze sobą łączą, a cała opowieść ma kilkoro głównych bohaterów.

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak bardzo decyzje podejmowane przez związane z nami na różnych płaszczyznach osoby wpływają na nasze życie niejednokrotnie determinując nasze wybory?

Najnowsza powieść Małgorzaty Lis i perypetie bohaterów, które w niej opisuje mogą być doskonałym polem do wielu refleksji w tej właśnie kwestii.

Na przykładzie Kuby i Olgi - dwojga młodych, wkraczających w dorosłość ludzi z całkowicie odmiennym bagażem doświadczeń obserwujemy zmagania człowieka związane z koniecznością dokonywania przez niego różnorodnych wyborów oraz ich długofalowymi konsekwencjami.

Jest to opowieść o niełatwej miłości, poświęceniu, rozeznawaniu swojego powołania, oraz o odnajdywaniu się w zupełnie nowej rzeczywistości po wypadku, jakiemu w toku lektury ulega Kuba. Nie brak w niej również tajemnic, z którym prędzej czy później przychodzi stanąć twarzą w twarz bohaterom tej wielowymiarowej historii.

Jeśli szukacie lektury, która pozwoli Wam zatrzymać się i zamyślić nad tym, co naprawdę w życiu ważne to „Wybrać miłość” Was nie zawiedzie. Losy wykreowanych przez Małgorzatę Lis bohaterów mogłyby stać się udziałem każdej i każdego z nas. Egzystencjalne rozterki, tęsknoty, pragnienia, życiowe potknięcia oraz ich konsekwencje to przecież codzienność człowieka.

W powieści tej miłość, wiara i nadzieja są mocno ze sobą splecione i to właśnie dzięki nim, chociaż momentami wydają się być bardzo daleko od tych właśnie wartości, finalnie nasi bohaterowie odnajdują swoje miejsce w świecie.

Autorka w swojej opowieści porusza wiele trudnych, momentami bolesnych tematów, lecz mimo to książka, jako całość tchnie optymizmem i nadzieją. Jak dowiadujemy się w trakcie czytania nawet z najbardziej skomplikowanych i tragicznych sytuacji można wyjść obronną ręką i choć czasu nie da się cofnąć to można, a nawet trzeba próbować naprawiać dawne błędy i budować nowe lepsze życie.

Książkę tę czyta się płynnie i szybko, a losy bohaterów wciągają czytelnika i sprawiają, że kibicujemy opisywanym osobom w pokonywaniu ich życiowych zakrętów oraz cieszymy się ich nawet najdrobniejszymi sukcesami i na nowo odnajdywanym wewnętrznym spokojem.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka jest kolejną wchodzącą w skład serii Opowieści z Wiary.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 19 marca 2021

"Każda przeżyta chwila ma swoje znaczenie, bo bez niej nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy..."

 

Małgorzata Lis zadebiutowała jesienią 2019 roku powieścią „Kocham cię mimo wszystko” opowiadającą o burzliwych losach miłości mocno wierzącej Ani i Marcina, który jest ateistą… Więcej szczegółów na temat pierwszej części znajdziecie w jej recenzji.

W lutym bieżącego roku na rynku wydawniczym pojawiła się kontynuacja, która nosi tytuł „Przebaczam ci” i o tej właśnie pozycji będzie mowa w moim dzisiejszym tekście.

Po obfitującym w wiele trudów i różnych zmian roku Ania i Marcin są już małżeństwem. Bardzo szybko okazuje się również, że Jastrzębscy spodziewają się dziecka, co, mimo, iż początkowo jest dla nich sporym zaskoczeniem błyskawicznie przeradza się w ogromną falę radości i jeszcze pełniejszego szczęścia.

Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, gdyż Ania z niewiadomych przyczyn traci oczekiwaną córeczkę. Młodzi małżonkowie popadają w rozpacz, a mimo to Marcin stara się być jak najmocniejszym oparciem dla ukochanej żony. Niestety po tym, co ich dotknęło oboje coraz bardziej się od siebie oddalają, a kondycja ich wzajemnej relacji wydaje się coraz słabsza.

Autorka pokazuje nam też, jak komplikują się losy Patrycji i Mikołaja znanych czytelnikom z poprzedniej odsłony historii. Małgorzata Lis w tej części zdecydowanie nie oszczędza swoich bohaterów, nie tylko głównych, lecz także tych będących na nieco dalszym planie i tych, którzy dopiero się pojawiają.

Opowieść ta pełna jest życiowych zawirowań oraz moralnych dylematów, z którymi przychodzi zmagać się każdej z osób pokazanych w tej powieści. Dzięki sytuacjom i okolicznościom, w jakich autorka osadziła opisywane postacie możemy obserwować zmiany, jakie zachodzą w nich samych oraz ich podejściu do życia w kontekście wyznawanych zasad i wartości, jakimi się kierują.

Jest to książka o miłości i stracie, o godzeniu się ze sobą i Panem Bogiem oraz o tym, że życie, choć pisze bardzo skomplikowane scenariusze to jednocześnie dzięki Opatrzności są one najlepszymi z możliwych, a skoro tak właśnie jest to pod żadnym pozorem nie należy wyzbywać się nadziei i o tym także mówi ta książka.

Na przykładzie zawikłanych relacji rodzinnych autorka ukazuje, że prawda chociaż niekiedy bywa trudna do udźwignięcia to finalnie może okazać się wyzwalająca. A przebaczenie i trudna przeszłość - mimo, iż tej ostatniej nie da się zmienić i zawsze będzie jakoś do nas wracać - jednocześnie mogą stać się budulcem nowych, silniejszych fundamentów do życia w teraźniejszości oraz planowania przyszłości.

Jeśli jesteście zainteresowani dalszymi losami Ani, Marcina i pozostałych bohaterów to zajrzyjcie na karty powieści „Przebaczam ci”.

Mnie osobiście książkę tę czytało się dobrze, chociaż w pewnym momencie ilość powiązań pomiędzy postaciami była jak dla mnie nieco przyciężkawa w odbiorze, ale jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, a Was zachęcam do wyrobienia sobie własnego zdania na temat tej powieści.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka jest kolejną wchodzącą w skład serii Opowieści z Wiary.

poniedziałek, 16 listopada 2020

"Nieba co w marzeniach spełnia się albo zmienia skłonni jesteśmy szukać..."

 

Pod szyldem Wydawnictwa eSPe od pewnego czasu ukazuje się seria Opowieści z Wiary, która zawiera w sobie sporo często niełatwych, lecz jednocześnie ogromnie budujących i pokrzepiających opowieści o ludzkiej codzienności.

Jedną spośród nich jest książka Emilii Litwinko „Cuda są możliwe”. Główną bohaterką jest Natalia, która jest mamą czteroletniej Michasi, a niebawem na świat przyjdzie Bartek, na którego narodziny Natalia i Marek bardzo czekają.

Gdy synek przychodzi na świat Natalia wraz z mężem są bardzo szczęśliwi, zwłaszcza, że ich starsza córeczka jest nad wyraz grzeczna i ułożona, co niewątpliwie jest dużym plusem, gdy w rodzinie pojawia się maleństwo. Jednak rodzinna sielanka nie trwa długo, ponieważ okazuje się, że maleńki Bartek jest ciężko chory i musi przejść skomplikowaną operację serca. Na skutek wielu różnych wydarzeń i sytuacji Natalia dowiaduje się również, iż Michalinka ma zespół Aspergera.

W życiowych trudach wspiera Natalię jej wieloletnia przyjaciółka Karolina. Marek niestety coraz bardziej ucieka w pracę, co powoduje coraz większe oddalanie się od siebie małżonków.

Natalia zmagając się z ciągle nowymi przeciwnościami losu zaczyna tracić grunt pod nogami. Najczęściej zostaje sama z dwojgiem wymagających na różne sposoby szczególnej opieki dzieci… Marek ciągle pracuje, a na matkę także nie może liczyć, bo mają ze sobą bardzo trudne relacje. Nawet wiara w Boga, która zawsze była dla kobiety ogromną podporą zdaje się ją zawodzić.

Autorka w swojej książce w sposób bardzo wyrazisty ukazała blaski i cienie macierzyństwa, nie bała się także poruszyć tematu depresji poporodowej, który nadal bardzo często bywa bagatelizowany i przemilczany.

W książce naświetlone zostały też inne kryzysy dotykające człowieka, są to np. kryzys małżeński, czy kryzys wiary. Przed bohaterami piętrzą się różnorodne trudności i niejednokrotnie muszą oni dokonywać niełatwych wyborów.

Jest to opowieść przepełniona emocjami, a perypetie bohaterów skłaniają czytelnika do refleksji. Emilia Litwinko poprzez historię, która wyszła spod jej pióra pokazuje, że nawet po najgwałtowniejszej burzy wychodzi słońce i to, co wydawało się niemożliwe nabiera całkiem realnych kształtów, chociaż oczywiście nie zawsze takich, jakie początkowo zakładaliśmy, niemniej jednak całkiem dobrych.

Jeśli macie zatem ochotę na ciepłą, choć nie cukierkową opowieść o tym, że perspektywa niekiedy się zmienia, ale cuda zawsze są możliwe to zapraszam Was serdecznie do świata bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić, bo podobnie jak każdy z nas na kartach tej książki przeżywają oni swoje wzloty i upadki. Uczą się przy tym wielu rzeczy o sobie, a po życiowych sztormach odbudowują na nowo własny świat i wzajemne relacje.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 3 grudnia 2019

Każdy ma gdzieś na ziemi swoje niebo...


Zdarza Wam się sięgać po debiuty literackie? Mnie owszem, więc gdy tylko zobaczyłam niezwykle ciepłą okładkę niniejszej książki oraz przeczytałam jej opis wiedziałam, że bardzo chętnie przeczytam „Pod naszym niebem” autorstwa Sylwii Kubik.

Akcja powieści toczy się w Brzozówce, małej wiosce na Powiślu, gdzie życie mieszkańców toczy się spokojnie i leniwie. Główną bohaterką powieści jest Karolina - szczęśliwa żona, spełniona mama dwóch córeczek, miejscowa nauczycielka oraz radna. Oprócz niej w książce poznajemy też jej przyjaciółkę Hanię, która dzieli swój czas między rodzinę, a szeroko zakrojone działania na rzecz lokalnej społeczności. Do wioski sprowadza się również wycofany i ogromnie skryty doktor Maciej, który z pewnych względów budzi nieufność Karoliny.

Autorka przedstawia nam jeszcze kilku innych interesujących na różne sposoby bohaterów, którym nadaje bardzo ludzkie rysy. Odmalowuje ona na kartach swej książki całą gamę różnorodnych postaci od życzliwych dla ludzi i świata, aż po apodyktyczne i wiecznie niezadowolone z życia osoby.

Według mnie na szczególną uwagę zasługuje wątek dotyczący Gabrysi, młodszej córeczki Karoliny, która urodziła się przedwcześnie i w związku z powyższym zmaga się z pewnymi niepełnosprawnościami. Nie przeszkadza jej to jednak żyć pełnią życia i docierać do ludzi, którzy przed innymi są szczelnie zamknięci w swoich skorupach.

Sylwia Kubik porusza w swojej książce bardzo wiele kwestii, są nimi między innymi relacje międzyludzkie zachodzące w małych społecznościach, rodzina, miłość, przyjaźń, niepełnosprawność dziecka oraz walka o jego życie i zdrowie, czy też tolerancja na szeroko rozumianą odmienność. Poprzez snutą przez siebie opowieść uświadamia czytelnikom, iż zmiany, choć często bardzo się ich boimy są ważne i potrzebne w naszym życiu. A co najważniejsze dopóki żyjemy to nigdy nie jest na nie zbyt późno.

W opowieść o Brzozówce i jej mieszkańcach wplecione zostały również wątki historyczne sięgające II Wojny Światowej, co nadaje całości jeszcze bardziej nietuzinkowy klimat.

Jeśli macie ochotę zanurzyć się w nastrojową gawędę osadzoną w pejzażach malowniczego Powiśla to koniecznie sięgnijcie po tę sympatyczną historię, w której bohaterach każdy, jeśli tylko zechce ma szansę odnaleźć cząstkę siebie i własnej codzienności.

Książkę czyta się dobrze i szybko, a z jej bohaterami łatwo się zaprzyjaźnić, chociaż niektórzy z nich potrafią niekiedy mocno działać na nerwy ;). Podobno powieść ta ma mieć swoją kontynuację, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko na nią czekać, a Wam życzyć przyjemnej lektury „Pod naszym niebem”.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka wchodzi w skład serii Opowieści z Wiary.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *