Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 stycznia 2023

"Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić..."

Pod koniec listopada ubiegłego roku Aleksandra Tyl oddała w ręce czytelników swoją najnowszą powieść pt. „Ostatnia podróż”.

Autorka opisuje w niej rodzinną historię, która początkowo wydaje się być jedną z wielu jej podobnych… Poznajemy Patrycję i Grzegorza, małżeństwo ze sporym stażem i trójką dzieci. Monotonna codzienność oraz standardowy podział obowiązków – Patrycja aktualnie zajmuje się domem i dziećmi zaś Grzegorz zarabia na rodzinę – wywołuje frustrację i małżeński kryzys…

W związku z powyższym para coraz bardziej się od siebie oddala, a Patrycja zaczyna nawet podejrzewać męża o zdradę. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu ze strony męża pada propozycja wyjazdu we dwoje, o którym kobieta od dawna marzyła. W jej głowie rodzi się myśl, iż rejs luksusowym statkiem może stać się preludium do odbudowy ich wzajemnej relacji.

I chociaż wyprawa ta rzeczywiście zmieni ich życie na zawsze to czy stanie się to w sposób jaki założyła sobie Patrycja? - Odpowiedź znajdziecie w książce. Powieść ta jest bowiem pełna refleksji, a czytelnik zostaje wciągnięty w emocjonalny rollercoaster przeżywany przez bohaterów.

Aleksandra Tyl nie boi się poruszania trudnych tematów i pisania o kwestiach, od których wolelibyśmy trzymać się z daleka. Robi to w sposób wyrazisty, ale zarazem subtelny. Poprzez historię swoich bohaterów skłania czytelnika do zatrzymania się w życiowym pędzie i zastanowienia nad tym co tak naprawdę ma znaczenie…

„Ostatnia podróż” to opowieść o miłości, nadziei, relacjach rodzinnych, przemijaniu i o tym co po sobie zostawimy. Mowa w niej także o tym, że choć nie wiemy ile mamy czasu to tak naprawdę tylko od nas zależy jak i na co wykorzystamy każdy nasz dzień.

Książka ta jest ogromnie emocjonalna i wzruszająca. Jej przesłanie niesie jednak w sobie światełko nadziei. Uświadamia, że czasem zaprzestanie walki z tym, co nieuchronne wcale nie oznacza poddania się, a wręcz przeciwnie pozwala skupić się na tym, co najbardziej istotne i czerpać z życia pełnymi garściami.

Koniecznie sięgnijcie po tę budzącą w czytelniku wachlarz emocji opowieść. Gwarantuję Wam, że nie będziecie tego żałować. Niech historia Patrycji i Grzegorza stanie się dla Was pewnego rodzaju drogowskazem w pędzącej codzienności. Oby nikt nie musiał doświadczać dramatu, by dostrzec to co tak naprawdę się w życiu liczy.

Gorąco polecam tę pozycję Waszej uwadze.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 28 września 2022

"Kłamstwo to pułapka, która chwilowo rozwiązuje jeden problem, ale może zniszczyć całą przyszłość."

Pod koniec ubiegłego roku opisywałam dla Was książkę Anny H. Niemczynow „Sen na pogodne dni”, opowieść ta tak mnie urzekła, że postanowiłam sięgnąć po kolejną spod pióra autorki. Tym razem na moim czytelniczym oku znalazła się publikacją zatytułowana „Którędy do raju”.

Bohaterami opowieści jest rodzina Flisów – Elżbieta, Prosper oraz ich dzieci: 17-letni Kajtek i młodsza od niego o kilka lat Ala. Akcja historii toczy się dwutorowo, teraz i przed laty, dzięki temu poznajemy perypetie bohaterów w różnych płaszczyznach czasowych, a przez to uzyskujemy szerszą oraz spójną perspektywę wszystkich opisanych wydarzeń.

Ela jest szczęśliwą żoną, matką i cenioną autorką wielu felietonów. Właściwie czuje się spełniona, a jedynym co stanowi swego rodzaju rysę na jej niemalże idealnym życiu są bardzo trudne relacje Prospera z synem oraz to, iż ukochany mąż miga się jak tylko może przed podróżami, które z kolei są ogromnym marzeniem kobiety.

Bohaterka bardzo cierpi na skutek tarć na linii ojciec – syn i choć próbuje jak najmocniej je złagodzić, to jej wysiłki przynoszą raczej mizerne efekty… Powoduje to spięcia między małżonkami. A kobieta czuje się coraz bardziej wyzuta z własnych pragnień, gdyż coraz dobitniej uświadamia sobie, że całe życie dążyła przede wszystkim do tego, by to członkowie jej familii czuli się zadowoleni, spełnieni i zaopiekowani. Aby nieco wyciszyć nawracające konflikty Prosper postanawia w końcu zabrać rodzinę w podróż, która ma być elementem świętowania przez Flisów 18-tej rocznicy ślubu, a której pierwszym etapem ma być malownicze słoweńskie miasteczko Bled.

Jednak ogromna radość z wyprawy zostaje brutalnie ugaszona, gdy zaledwie po kilku godzinach pobytu, w środku nocy, sen Flisów przerywa wizyta policji, która z nieznanych Elżbiecie powodów aresztuje Prospera…

Tak oto zaczyna się dramat kobiety znajdującej się wraz z dwojgiem dzieci w obcym kraju, właściwie bez znajomości języka, tamtejszego systemu prawnego oraz z krzyczącym w głowie pytaniem – dlaczego??? oraz mężczyzny, który zostaje wyrwany ze swojego uporządkowanego i bezpiecznego (również ekonomicznie) świata i nagle znajduje się na marginesie, jako osadzony w areszcie.

Jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny dowiecie się z kart powieści. Autorka uplotła bowiem misterną mozaikę ludzkich losów osadzoną na kanwie niełatwych relacji rodzinnych, tajemnic z przeszłości, które ujrzą w końcu światło dzienne oraz ludzkich wyborów, które, choć wydaje się, iż wynikają ze szlachetnych pobudek to ostatecznie prowadzą do ogromnych kłopotów.

Jest to również historia o odnajdywaniu siebie na nowo, pokonywaniu kryzysów i potędze wybaczenia. Mowa w niej także o tym, że poświęcanie się dla innych nie może być równoznaczne ze stałym i całkowitym wyrzekaniem się siebie, swoich marzeń i pragnień, ponieważ ostatecznie prowadzi to do ogromnej frustracji osoby zawsze zapominającej o sobie, co może spowodować zejście przez nią z dobrej ścieżki, a to w konsekwencji generuje wyrzuty sumienia etc.

Książka pełna refleksji, emocji i różnorodnych postaci zmagających się z indywidualnymi bagażami doświadczeń.

Czy na oceanie życia bohaterowie ostatecznie odnajdą swoją drogę do raju? Zapraszam do przeczytania tej publikacji Anny H. Niemczynow.

Pisarka wnikliwie analizuje zarówno rodzinne relacje, jak również to, czy każde zatajenie prawdy usprawiedliwić można chęcią chronienia bliskich. Z drugiej strony jednak w w/w oraz wszystkich innych poruszonych w tekście kwestiach, a jest ich sporo, nie narzuca ona odbiorcy żadnych swoich poglądów, co jest według mnie niezwykle cenną umiejętnością.

Książka mimo że dosyć obszerna to czyta się dobrze, a czytelnik chce się dowiedzieć co wydarzy się na kolejnych jej stronach. Jeśli zatem szukacie interesującej powieści na długie jesienne wieczory to „Którędy do raju” poleca się Waszej uwadze.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

sobota, 21 sierpnia 2021

"Pamiętaj: nie jesteśmy tu po to, by uciekać przed burzą, ale po to, by tańczyć w deszczu."


Niniejsza książka trafiła w moje ręce za sprawą jednej z akcji promocyjnych portalu Lubimyczytać.pl, dzięki temu miałam okazję po raz pierwszy zapoznać się z twórczością Karoliny Winiarskiej.

W swojej najnowszej powieści przedstawiła ona historię dwóch sióstr – Felicji i Łucji, które różnią się od siebie praktycznie we wszystkim. Łucja starsza o 9 lat postawiła wszystko na dom i rodzinę, stara się więc być idealną żoną i mamą oraz perfekcyjną panią domu. Staje się przez to coraz bardziej niewidzialna dla swojego męża Cezarego, który poświęca się całkowicie pracy zawodowej. A przez w/w stan rzeczy kobieta czuje się ogromnie zmęczona życiem i sfrustrowana, co oczywiście nie pozostaje bez echa w jej małżeństwie.

Felicja natomiast porzuca dobrze płatną posadę, która stanowiła właściwie oś jej życia po trudnych przejściach z przeszłości, gdy śmierć zabrała jej ukochanego… Chociaż sprawia ona wrażenie bardzo wyzwolonej i świadomej siebie osoby to, aby zapełnić pustkę w swoim życiu młoda kobieta uwielbia czuć adrenalinę i podejmuje różnorodne ekstremalne wyzwania. To, co wówczas odczuwa pozwala jej bowiem choć na chwile zagłuszyć poczucie wewnętrznej pustki i osamotnienia.

Śledzimy więc losy obu kobiet i ich wzajemne relacje, które zdecydowanie nie należą do łatwych. Obie siostry łączy trauma z przeszłości, ponieważ czują się one porzucone przez matkę, która wiele lat temu postawiła własną karierę ponad wychowywanie córek.

Powieść Karoliny Winiarskiej pokazuje, jak mocno to, co przeżywamy jako dzieci odciska się na naszym dorosłym życiu. Jest to opowieść o wzajemnych relacjach nie tylko rodzinnych, lecz także ogólnoludzkich oraz o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w świecie.

Jest to także historia o emocjach i uczuciach, które wiodą bohaterki bardzo różnymi drogami ku stopniowemu odkrywaniu przez nie wielu zaskakujących dla nich samych prawd dotyczących ich codziennego życia oraz własnej osobowości.

Poprzez różne wydarzenia i sytuacje, które stają się ich udziałem obie kobiety stopniowo uświadamiają sobie, co tak naprawdę jest dla nich najważniejsze i czego od bardzo dawna głęboko pragnęły.

Czy uda im się odbudować wzajemne relacje i wznieść lepsze życie na odkrytych ponownie solidniejszych fundamentach? Tego dowiecie się czytając najnowszą powieść Karoliny Winiarskiej.

Książkę tę przeczytałam bardzo szybko i ze sporym zainteresowaniem, więc pierwsze spotkanie z tą autorką zaliczam do udanych i niewykluczone, że z czasem sięgnę również po inne tytuły jej autorstwa.

Jeśli macie ochotę poczytać o kobiecych perypetiach, w których z łatwością każda z nas mogłaby odnaleźć siebie, a prócz tego poznać sekret skrywany przez notatnik sprzed lat, który również odgrywa w tej powieści niebagatelną rolę to książka „W twoją stronę” poleca się Waszej uwadze.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 17 maja 2021

"Gdy patrzysz na świat oczyma serca, niejedno możesz dostrzec..."

Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej nosi tytuł „Dwór rusałek”, jest to również drugi, po „Pamiętniku Szeptuchy”, tom serii Dni Mocy.

Jak zwiastuje to już sam tytuł czytelnik może spodziewać się magicznej i intrygującej historii, w którą w pewien sposób uwikłani są znani nam już bohaterowie.

Tym razem autorka postanowiła skupić się bardziej na losach Olgi, której życie wywraca się do góry nogami. Kobieta traci swoją ukochaną księgarnię w Wilnie, a na skutek wielu różnorodnych wydarzeń i ich konsekwencji rozpada się jej związek z Daliusem…

Po burzy, jaka przetoczyła się przez życie Olgi szuka ona ukojenia w Starych Głaziskach u ukochanego wujka Joachima. Podczas jednego ze spacerów poznaje nietypową rodzinę – psa Nilsona, mocno nietuzinkową Lorenę i jej tatę Leszka – mieszkańców majestatycznego, położonego nad jeziorem dworu na Jesionce.

Lori choć mocno nieufna wobec ludzi od razu maksymalnie lgnie do Olgi i zdradza jej pewien sekret… Owo spotkanie i wszystko, co ze sobą pociągnęło staje się początkiem niesamowitej opowieści, w której teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a dawne tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne i domagać się wyjaśnienia?

O co dokładnie chodzi dowiecie się z kart książki, gdyż nie ma sensu, abym psuła Wam frajdę z lektury.

Jedno jest pewne Dorota Gąsiorowska potrafi tworzyć niesamowicie klimatyczne historie. W opowieściach tych losy bohaterów z krwi i kości misternie splecione są z tym, co magiczne, a czasem wręcz ledwo wyczuwalne. A dawne czasy, ludzie, podania i wierzenia stają się idealnym wręcz tłem dla tego, co dzieje się tu i teraz. Tak oczywiście jest również i tym razem.

Olga przeżywa swoje wzloty i upadki, targają nią różnorakie emocje. Stopniowo jednak odnajduje spokój, a wraz z nim swoje miejsce i niejako nową siebie, czym sama niejednokrotnie jest mocno zaskoczona. Ta krucha i eteryczna dziewczyna z biegiem czasu odkrywa w sobie niewiarygodną wewnętrzną siłę.

„Dwór rusałek” to niesamowicie barwna i nasycona emocjami opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. O trudnej przeszłości, której nie da się zmienić, ale nie znaczy to wcale, iż nie można zacząć budować relacji od teraz. Autorka bardzo plastycznie ukazuje czytelnikom dawne legendy i zagadki, które towarzyszą nam po dziś dzień. W sposobie, w jaki Dorota Gąsiorowska opisuje przyrodę dostrzec można ogromny zachwyt naturą, co także jest atutem tej publikacji.

Jeśli macie ochotę na książkę pełną emocji, uśmiechu i wzruszeń, a oprócz tego z nutkami tajemniczości i magii prastarych wierzeń to zapraszam Was do lektury „Dworu rusałek” i niech nie zraża Was jego objętość (ponad 600 stron), bo czyta się naprawdę dobrze.

Polecam, a sama czekam na trzecią odsłonę tej serii.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 22 stycznia 2021

Zajrzyjmy za kulisy literackiego świata.

Najnowsza powieść Hanny Cygler nosząca tytuł „Złodziejki Świąt” z przymrużeniem oka pokazuje czytelniczkom świat pisarski i wydawniczy, który obfituje w bardzo wiele różnorakich zależności.

Bohaterkami opowieści są kobiety będące na różnych etapach życia, kariery zawodowej i mające względem swojego życia bardzo różne oczekiwania.

Elwira właśnie przechodzi małżeński kryzys, a prócz tego na skutek pewnych wydarzeń wylewa się na nią fala internetowego hejtu.

Maria Teresa, samotna kobieta w średnim wieku zmaga się z kompletnie niespodziewanymi rodzinnymi problemami, gdy los nagle stawia ją w obliczu konieczności podjęcia się opieki nad swoim nowo narodzonym bratem.

Jagna nieustannie szuka swojego miejsca w świecie oraz prawdziwej miłości, która w jej mniemaniu ciągle ją omija. Dodatkowo na życiu młodej dziewczyny kładą się ponurym cieniem dosyć skomplikowane relacje rodzinne.

Zakładam, iż w zamyśle autorki książka ta miała być komedią obyczajową i w pewnym sensie tak właśnie jest, jednak ja przywykłam do nieco innego, częściej występującego w jej powieściach, stylu pisania, który znacznie bardziej mi odpowiada.

Jak już wcześniej wspomniałam w niniejszej publikacji zaprezentowane zostały bardzo różne portrety oraz postawy kobiet i chociaż w książce znajdziemy momenty zabawne, ale też takie, które skłaniają do chwili refleksji to cała historia niestety nieszczególnie  zapadła w moje serce i pamięć, mimo że z wszystkimi poprzednimi jak dotąd przeze mnie przeczytanymi powieściami autorki było zupełnie inaczej.

Po książkę tę śmiało można sięgnąć w ramach relaksu, więc jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego, momentami zabawnego i pozwalającego odrobinę zajrzeć za kulisy literackiego świata to „Złodziejki Świąt” będą niezłym wyborem.

Ja osobiście jednak wolę prozę Hanny Cygler w jej, że tak powiem, standardowym wydaniu i chociaż akurat ta książka niespecjalnie mnie zachwyciła to nieodmiennie czekam na kolejne pozycje autorki. 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 16 listopada 2020

"Nieba co w marzeniach spełnia się albo zmienia skłonni jesteśmy szukać..."

 

Pod szyldem Wydawnictwa eSPe od pewnego czasu ukazuje się seria Opowieści z Wiary, która zawiera w sobie sporo często niełatwych, lecz jednocześnie ogromnie budujących i pokrzepiających opowieści o ludzkiej codzienności.

Jedną spośród nich jest książka Emilii Litwinko „Cuda są możliwe”. Główną bohaterką jest Natalia, która jest mamą czteroletniej Michasi, a niebawem na świat przyjdzie Bartek, na którego narodziny Natalia i Marek bardzo czekają.

Gdy synek przychodzi na świat Natalia wraz z mężem są bardzo szczęśliwi, zwłaszcza, że ich starsza córeczka jest nad wyraz grzeczna i ułożona, co niewątpliwie jest dużym plusem, gdy w rodzinie pojawia się maleństwo. Jednak rodzinna sielanka nie trwa długo, ponieważ okazuje się, że maleńki Bartek jest ciężko chory i musi przejść skomplikowaną operację serca. Na skutek wielu różnych wydarzeń i sytuacji Natalia dowiaduje się również, iż Michalinka ma zespół Aspergera.

W życiowych trudach wspiera Natalię jej wieloletnia przyjaciółka Karolina. Marek niestety coraz bardziej ucieka w pracę, co powoduje coraz większe oddalanie się od siebie małżonków.

Natalia zmagając się z ciągle nowymi przeciwnościami losu zaczyna tracić grunt pod nogami. Najczęściej zostaje sama z dwojgiem wymagających na różne sposoby szczególnej opieki dzieci… Marek ciągle pracuje, a na matkę także nie może liczyć, bo mają ze sobą bardzo trudne relacje. Nawet wiara w Boga, która zawsze była dla kobiety ogromną podporą zdaje się ją zawodzić.

Autorka w swojej książce w sposób bardzo wyrazisty ukazała blaski i cienie macierzyństwa, nie bała się także poruszyć tematu depresji poporodowej, który nadal bardzo często bywa bagatelizowany i przemilczany.

W książce naświetlone zostały też inne kryzysy dotykające człowieka, są to np. kryzys małżeński, czy kryzys wiary. Przed bohaterami piętrzą się różnorodne trudności i niejednokrotnie muszą oni dokonywać niełatwych wyborów.

Jest to opowieść przepełniona emocjami, a perypetie bohaterów skłaniają czytelnika do refleksji. Emilia Litwinko poprzez historię, która wyszła spod jej pióra pokazuje, że nawet po najgwałtowniejszej burzy wychodzi słońce i to, co wydawało się niemożliwe nabiera całkiem realnych kształtów, chociaż oczywiście nie zawsze takich, jakie początkowo zakładaliśmy, niemniej jednak całkiem dobrych.

Jeśli macie zatem ochotę na ciepłą, choć nie cukierkową opowieść o tym, że perspektywa niekiedy się zmienia, ale cuda zawsze są możliwe to zapraszam Was serdecznie do świata bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić, bo podobnie jak każdy z nas na kartach tej książki przeżywają oni swoje wzloty i upadki. Uczą się przy tym wielu rzeczy o sobie, a po życiowych sztormach odbudowują na nowo własny świat i wzajemne relacje.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 5 sierpnia 2020

"Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi..." - Antoine de Saint-Exupéry



Dorota Gąsiorowska zadebiutowała zaledwie pięć lat temu, w marcu 2015 roku, powieścią „Obietnica Łucji”, a po niej pojawiło się dziewięć kolejnych historii. Najnowszą spośród nich jest „Pamiętnik Szeptuchy”, który swoją premierę miał 17 czerwca, a tytuł ten stanowi otwarcie nowej serii DNI MOCY.
                                                                                                                                          
Jedną z głównych bohaterek opowieści, którą poznajemy już na samym początku jest Natasza Potocka, młoda, śliczna dziewczyna, która od najmłodszych lat pod czujnym okiem matki perfekcjonistki rozwija swoją karierę w branży modelingowej. Przychodzi jednak moment, w którym dziewczyna jest już zmęczona nieustającą presją, apodyktycznością i bezkompromisowością Elżbiety oraz całym swoim dotychczasowym, zaganianym życiem, w którym czuje się jedynie pionkiem… Wiedziona nagłym impulsem i nie informując o tym fakcie nikogo postanawia wybrać się do przyjaciółki na Podlasie, jednak jak to się niekiedy zdarza GPS wyprowadza ją w przysłowiowe pole i w ten oto sposób, zupełnie niespodziewanie jej życiowe ścieżki krzyżują się z postacią miejscowej szeptuchy o imieniu Salma.

Po zaskakującym tygodniu, który ostatecznie Natasza spędza w chacie staruszki, życie młodej kobiety zaczyna stopniowo podążać właściwym torem, a ona sama odnajduje wewnętrzny spokój i samozadowolenie.   

Jeśli chcecie poczytać opowieść iście letnią, tchnącą magicznym słowiańskim klimatem, a przy tym pełną zawiłych ludzkich losów i rodzinnych tajemnic, które stopniowo odsłaniają się przed naszymi bohaterami to koniecznie zajrzyjcie na karty „Pamiętnika Szeptuchy”.

Autorka w sposób niezwykle wyrafinowany, a zarazem ogromnie plastyczny splata przeszłość z teraźniejszością. Oprócz tego czytelnik ma szansę przyjrzeć się niełatwym relacjom rodzinnym oraz ogólnoludzkim, których jak się okazuje nigdy nie należy oceniać jedynie po pozorach, czy różnorakich domysłach.

Zawartość niniejszej książki jest jedynym w swoim rodzaju koktajlem uczuciowo-emocjonalnym, który coraz bardziej porywa odbiorcę z każdą kolejną przeczytaną stroną. Jeżeli marzycie o lekturze nieoczywistej i wciągającej, w której baśniowa opowieść nierozerwalnie łączy się z ważnym przesłaniem dotyczącym tego, iż w życiu ogromnie ważna jest równowaga właściwie w każdej jego dziedzinie, a jej brak prowadzi człowieka na różnego rodzaju egzystencjalne manowce to koniecznie zapoznajcie się z losami Nataszy, tajemniczej Salmy oraz zawartością pamiętnika zagadkowej Mildy, a także z perypetiami wszystkich pozostałych bohaterów, z których każdy wnosi szczyptę niezwykłości do tej historii. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie, a wypieki na twarzy podczas tej lektury są w pakiecie.

Gorąco polecam Wam tę powieść i z niecierpliwością wyczekuję na jej drugi tom!

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

(..) Miłość ma wiele stron (..)


Joanna Sykat ma w swoim dorobku literackim już kilka powieści. „Cztery strony miłości” jest drugą spośród nich, z jaką miałam okazję jak dotąd się zapoznać.

Autorka opowiedziała w niej historię miłości, która nie jedno ma imię, a jej oblicz jak się okazuje jest równie wiele… Poznajemy 42-letnią nauczycielkę gry muzyki, która jeszcze całkiem niedawno była najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, mając przy swoim boku mężczyznę będącego ucieleśnieniem jej najskrytszych pragnień. 

Aktualnie małżeństwo Łucji przechodzi poważny kryzys, jej mąż zamkną się w sobie i oddalił od kobiety, dzieląc na pół wspólne mieszkanie z niewyjaśnionych dla Łucji powodów…

Opowieść Łucji snuta jest dwutorowo, jedną jej perspektywę stanowią wspomnienia z przeszłości, drugą natomiast obraz teraźniejszości, która obecnie jest udziałem bohaterów.

Jest to historia o potrzebie kochania i bycia kochanym, jaką nosi w sobie każdy z nas.

Autorka poruszyła w niej bardzo wiele ważnych, a zarazem delikatnych kwestii, jakimi są poczucie akceptacji ze strony innych, które z kolei ma niebagatelny wpływ na naszą samoocenę czy bardzo częste uleganie stereotypom również tym myślowym, które generuje wiele niedomówień, a te skutecznie nakręcają spiralę izolacji i narastającego poczucia wyobcowania u obojga bohaterów.

W powieści tej dokładnie tak jak w życiu nic nie jest wyłącznie czarne ani białe. Historia opowiadana przez Łucję od pierwszej do ostatniej strony zręcznie wymyka się schematom budząc w czytelniku mieszane uczucia i poczucie chaosu, gdyż początkowo nie bardzo orientujemy się, kto jest, kim w tej opowieści… Równocześnie jednak autorka w sposób niezwykle umiejętny rozbudza w odbiorcy nieustannie wzrastającą ciekawość dotyczącą dalszych losów bohaterów oraz rozwikłania ich często zagadkowych perypetii.

Książka ta z całą pewnością jest pozycją nietuzinkową. Daje pole do refleksji na temat ludzkich uczuć, potrzeb, pragnień i marzeń, które bez względu na wiek oraz wszelakie inne czynniki są nieustannie obecne w naszym życiu. Powieść stanowi także swoiste studium relacji między ludzkich i ich zmian w wyniku różnych uwarunkowań mających na owe przekształcenia wpływ. 

Polecam Wam lekturę „Czterech stron miłości”, zobaczcie świat oczyma Łucji, a przekaz jej opowieści i wysnute z niego przemyślenia niech zostaną w Was na długo.