Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2026

"Nasze blizny opowiadają naszą historię. Świadczą o tym, że żyliśmy, a przede wszystkim, że przetrwaliśmy."


Niezbyt często sięgam po książki zagranicznych autorów. Debiut literacki Emily Houghton przyciągną mnie jednak do siebie zarówno opisem, jak i stwierdzeniem, że „Zanim Cię zobaczę”, może spodobać się również fanom opowieści „Zanim się pojawiłeś”, która niegdyś bardzo mnie poruszyła.

Autorka przedstawia nam Alice oraz Alfiego – to oni są narratorami poszczególnych rozdziałów.

Ich losy splatają się na szpitalnym oddziale, gdzie Alice trafia w wyniku ciężkich poparzeń odniesionych w pożarze, Alfie zaś, który w wypadku samochodowym stracił nogę, również przebywa w tej placówce.

Nasza bohaterka dotąd przebojowa, samodzielna pod każdym względem pnąca się po szczeblach kariery singielka, nagle całkowicie traci przysłowiowy grunt pod nogami. Trauma wywołana pożogą jest tak wielka, że Alice przez długie tygodnie zupełnie milczy… Przychodzi jednak kolejny trudny do udźwignięcia dla kobiety moment – z OIOM-u musi się ona przenieść na zwykły oddział w celu dalszej rekonwalescencji...

Alfie natomiast jest niesamowicie wygadanym, przesympatycznym oddziałowym wesołkiem, który stara się umilić pobyt wszystkim swoim współtowarzyszom niedoli. Skrywa on jednak pewną tajemnicę – jaką oczywiście Wam nie zdradzę.

Tym sposobem Alfie i Alice stają się sąsiadami. Kobieta nadal milczy, a że ze względu na swój obecny wygląd absolutnie nie chce się nikomu pokazywać, zostaje oddzielona od innych szpitalnym parawanem.

Czy nasza bohaterka w końcu się odezwie? A jeśli tak to czego się o niej dowiemy? Jak będzie rola Alfiego i jaki sekret skrywa on sam? – odpowiedzi znajdziecie w książce.

Na przykładzie swoich bohaterów autorka przybliża nie tylko ich szpitalną, niełatwą codzienność. Przede wszystkim ukazuje, jak na oddziale toczy się zwyczajne życie, ludzie, choć są bardzo różnorodni, zżywają się ze sobą, rodzą się przyjaźnie i wiele różnych emocji, które dotykają nie tylko pacjentów, ale także personel.

Postacie dwojga głównych bohaterów są według mnie odzwierciedlaniem maksymalnie obnażonej pod wieloma względami jednostki znajdującej się w dosyć krytycznej w wielu aspektach sytuacji.

Z zapartym tchem śledzimy ich losy, kibicujemy w trudnościach, ale towarzyszymy im również przy sukcesach i w momentach zadowolenia. Książka przepełniona jest wachlarzem bardzo różnorodnych emocji przeżywanych zarówno przez Alice, jak i Alfiego – dzięki temu stają się nam oni jeszcze bliżsi.

„Zanim Cię zobaczę” to opowieść refleksyjna i poruszająca trudne tematy, ale także otulająca, pełna wzajemnego wsparcia i uśmiechu bohaterów pomimo dotykających ich przeciwności losu. Opowiada ona o sile człowieka, jego wewnętrznej odwadze i o tym jak ważne są relacje z drugą osobą.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą niezwykle emocjonalną, wzruszającą i pouczającą w swoim przekazie opowieścią. Myślę, że czas z nią spędzony będzie dla Was momentem na zatrzymanie się w codzienny życiowym biegu, który według mnie jest potrzebny każdemu, przynajmniej co pewien czas.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 13 lutego 2026

"Per aspera ad astra..."


Anna Rybakiewicz debiutowała w roku 2023 i od tamtej pory swoimi przepięknymi opowieściami zdobywa coraz szersze grono czytelników. Jak możecie się domyślić, ja również znajduję się w kręgu fanów jej prozy. A skoro tak jest to gdy tylko ukazała się zapowiedź najnowszej książki o intrygującym tytule „Przez trudy do gwiazd” – wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać, więc na przełomie stycznia i lutego tak właśnie się stało.

W opowieści tej akcja toczy się w dwóch planach czasowych. Pierwszy z nich to lata 1990/91, gdy poznajemy Anastazję Zielińską (nazywaną przez bliskich i przyjaciół Nastką), która na skutek udaru traci pamięć.

Drugim zaś jest pamiętnik Anastazji datowany od czerwca 1939 roku, który czytany bohaterce przez nielubianego niegdyś Leona Białowąsa staje się swego rodzaju bramą do odzyskania przez nią utraconych wspomnień…

Chwytająca za serce historia tułaczki pośród kazachskich stepów, która nie szczędzi bohaterom trudów i znoju, lecz także zdarzają się momenty przynoszące odrobinę wytchnienia w wymagającej codzienności.

Anna Rybakiewicz w mistrzowski sposób splotła ze sobą wątki, łącząc współczesność z przeszłością i pokazując ich ogromne wzajemne oddziaływanie.

Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które życie weryfikuje w bardzo różnych kierunkach. O tym, jak ważna jest ludzka pamięć i wspomnienia oraz o tym, jak bezbronni stajemy się w obliczu jakiejkolwiek choroby i jak ważne staje się wtedy wsparcie otoczenia.

Czytelnik bardzo kibicuje Nastce, zarówno tej z kiedyś, jak i tej z dziś. Autorka przedstawia jej losy w sposób tak plastyczny, że odbiorca wręcz współodczuwa jej emocje, bolączki i różnorakie rozterki.

Historię tę czyta się z zapartym tchem i właściwie nie sposób jej odłożyć, a gdy jest to konieczne, chcemy jak najprędzej do niej wrócić. Sam tytuł „Przez trudy do gwiazd” jest niezwykle wymowny w kontekście całej opowieści.

Losy głównej bohaterki oraz pozostałych postaci w tej książce porywają czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jest to bowiem opowieść o niesamowitym harcie ludzkiego ducha, przyjaźni, miłości, rodzinie oraz narodowej tożsamości i tęsknocie odczuwanej każdego dnia w wyniku przymusowego oddalenia od ojczyzny, oraz wszystkiego tego, co znane i kochane.

Jesteście ciekawi czego Nastka dowie się o sobie i czy odzyska pamięć? Dokąd ostatecznie doprowadziła ją „kolczasta” relacja z Leonem? – odpowiedź na te i wiele innych pytań pojawiających się w trakcie czytania znajdziecie na kartach tej wzruszającej i skłaniającej do refleksji lektury.

Anna Rybakiewicz po raz kolejny dotyka czytelnika swoją wyrazistą, a zarazem subtelną i pełną różnorodnych emocji opowieścią. Obok tej prozy nie można przejść obojętnie, ponieważ w moim odczuciu pozostawia ona w czytelniku trwały ślad, nie dając o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas, a jej przesłanie wciąż do nas powraca.

Polecam!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 4 lutego 2026

"Los nigdy przypadkowo nie stawia ludzi na naszej drodze."

 

Książka, o której dzisiaj Wam opowiem to trzeci tom, a zarazem zamknięcie trylogii: Po drugiej stronie gór napisanej przez Sylwię Strzelczak.

„Haśnik”, bo taki właśnie tytuł nosi ta część to ostatni powrót do świata dawnych wierzeń, słowiańskiej mitologii i opisu życia ludzi gór.

Po wydarzeniach opisanych w „Jagnie” wydaje się, że zło zostało pokonane, a nasi bohaterowie będą mogli wreszcie żyć w spokoju i harmonii. Jak możecie się jednak domyślić, niestety jest to jedynie złudne poczucie, zanim jednak spokój po raz kolejny zostanie zaburzony, Kasia decyduje się podjąć ważną decyzję i związać się z Bacą, tym bardziej że spodziewa się jego potomka. Jedyną sprawą, która aktualnie kładzie się cieniem na jej szczęściu jest fakt, iż będzie musiała rozstać się z ukochaną Babcią…

Tym bardziej że zło dookoła znów daje o sobie znać coraz mocniej, a sama Babcia zaczyna podupadać na zdrowiu…

Baca odnajduje córkę, która jak się okazuje od pewnego czasu była bardzo blisko. Niestety jej sytuacja jest mocno skomplikowana i nie jest ona do końca szczera z otoczeniem. O co dokładnie chodzi? – rzecz jasna dowiecie się z książki.

Czy dziewczyna znajdzie w sobie odwagę i wyjawi prawdę? Jeśli tak się stanie to, jakie konsekwencje to za sobą pociągnie? To wszystko wyjaśnia się na kartach „Haśnika”.

Sylwia Strzelczak po raz kolejny oddała w ręce czytelników opowieść o walce dobra ze złem, o współistnieniu, a niekiedy nawet przenikaniu się ze sobą dwóch światów, o miłości, nadziei oraz niełatwych wyborach. A wszystko to okraszone spojrzeniem na życie górali i ukazane w różnych perspektywach.

Książkę tę podobnie, jak poprzednie tomy, czytało mi się bardzo dobrze i z dużym zaciekawieniem. Kibicowałam bohaterom w ich różnorakich perypetiach i przy dokonywanych przez nich wyborach. Poczucie zżycia się z opisanymi postaciami dodatkowo wzmagał klimat tej opowieści, który niewątpliwie ma w sobie coś przyciągającego.

Autorka ma niesamowitą umiejętność snucia historii osadzonych w góralskim duchu i widać jak na dłoni, że koloryt ten jest jej bardzo bliski. To z kolei wpływa na odbiór opowieści przez czytelnika, który czuje się mocno zaangażowany w opisane wydarzenia oraz przeżycia bohaterów, którzy również nie są mu obojętni.

Polecam Wam serdecznie cały cykl: Po drugiej stronie gór, zwłaszcza jeśli lubicie nastrojowe opowieści, w których codzienne życie przeplata się z odrobiną magii, nieco zapomnianymi zwyczajami, które zostają tutaj odkurzone, a także szczyptą dawnych wierzeń.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Świat z perspektywy dwunastego piętra, ale nie tylko...

 

Pani Natalia Szyszkowska debiutowała w roku 2021 thrillerem psychologicznym zatytułowanym „Wszystkie strachy”, lecz to nie o nim będzie dzisiaj mowa, ponieważ jego lektura wciąż jeszcze przede mną.

Natomiast jesienią ubiegłego roku swoją premierę miała druga pozycja, która wyszła spod pióra tej autorki.

„Dwunaste piętro”, bo taki właśnie nosi ona tytuł to przejmujący i do głębi poruszający zapis zmagań autorki z chorobą nowotworową, która spadła na nią niczym przysłowiowy grom z jasnego nieba…

Niemniej jednak nie jest to typowy, opisujący chorobę pamiętnik. Autorka ukazuje w nim bowiem jak gdyby dwie rzeczywistości… Z jednej strony przyglądamy się niełatwym realiom funkcjonowania na szpitalnym 12 piętrze, niejednokrotnie w izolacji i całkowicie sam na sam z własnymi emocjami – lękiem, niepewnością jutra, samotnością etc. Z drugiej zaś perspektywy autorka dzieli się z czytelnikami opowieściami o wielu podróżach, które odbyła przed chorobą, a wspomnienia o nich stanowią dla niej w warunkach przymusowego odosobnienia niebagatelną odskocznię.

Zatem jest to opowieść o zwiedzaniu świata i chłonięciu jego piękna w każdym możliwym aspekcie, ale także o bardzo głębokich i silnych relacjach rodzinnych, które również, jak możecie się domyślić, stanowią ogromne wsparcie w tej jakże kryzysowej sytuacji.

W tej stosunkowo niewielkiej objętościowo publikacji autorka opisuje właściwie trzy etapy swojego życia: to sprzed choroby nowotworowej, to w trakcie jej trwania i to po niej. Są one od siebie diametralnie różne, a jednak splatają się spojone postacią jej samej, co według mnie bardzo dobrze pokazuje, w jak różnych egzystencjalnych wirach może znajdować się człowiek oraz jak wtedy funkcjonuje i zachowuje się on sam, a także jego bliscy/otoczenie.

Nie wystawiłam żadnej noty tej książce, ponieważ uważam, że nie powinno się oceniać cierpienia i przeżyć innych ludzi, ani tego, jak odnajdują się w tym, co przeżywają, zwłaszcza jeżeli nie mamy do czynienia z literacką fikcją.

Autorce życzę dużo zdrowia i gratuluję odwagi podzielnia się z innymi swoją historią.

Myślę, że przeżycia i emocje zawarte w tej książce dla jednych mogą stać się przyczynkiem do refleksji w kwestii uważności i zachwytu względem życia, a dla innych źródłem siły, odwagi, nadziei i inspiracji.

Nie jest to lekka lektura, ale bardzo Wam ją polecam.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

poniedziałek, 22 grudnia 2025

"Trzeba nam nauczyć się odchodzić od tych, którzy nie doceniają tego, że jesteśmy..."


Z całą pewnością są tutaj fani twórczości Anny H. Niemczynow, do których grona ja również rzecz jasna nieodmiennie się zaliczam.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce tej właśnie autorki. Powieść, o której mowa ukazała się we wrześniu tego roku i nosi bardzo wymowny, przynajmniej według mnie, tytuł „Strażniczki moralności”.

Główną bohaterką i narratorką historii jest Jaga Branson, uznana i ceniona (a co za tym idzie również zamożna) psycholożka i psychoterapeutka. Kobieta ma poukładane, stabilne życie, kochającego partnera Krisa i dorosłą córkę, z którą łączy ją silna, głęboka i piękna więź.

Mimo że Jaga pomaga wielu ludziom, wciąż nie potrafi pomóc samej sobie w uporaniu się z trudnym dzieciństwem i wczesną młodością, w których była jeszcze Jagodą Broniewską… Ogromnie trudna, bolesna relacja z matką wciąż kładzie się cieniem na życiu kobiety, tym bardziej, gdy okazuje się, że Aniela zmaga się ze śmiertelną chorobą…

Relacje między Jagą, a jej siostrą Mel również, mówiąc delikatnie, nie należą do łatwych…

Fabuła tej historii to opowieść o toksycznych relacjach, odrzuceniu, bólu, fizycznym i psychicznym cierpieniu, ale jednocześnie o miłości, chęci niesienia pomocy i wspierania drugiej osoby pomimo wszystko.

Książka ta budzi w czytelniku całe mnóstwo różnorodnych emocji. Na przykładzie Jagi widzimy, jak świadoma siebie, dojrzała kobieta jednocześnie może być wewnętrznie głęboko poranioną dziewczynką szukającą miłości i akceptacji – najmocniej tam, gdzie z różnych powodów nie dane jej było (i wciąż jest) ich znaleźć.

Moim zdaniem jest to opowieść o próbie godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić, o przebaczaniu innym, ale również sobie. W historii tej autorka pokazała, że rodzice również borykają się z deficytami, które sprawiają, że nie potrafią oni okazywać swoim dzieciom miłości, zainteresowania etc.

W moim odczuciu jest to najbardziej osobista opowieść pisarki. To przejmująca historia o budowaniu siebie pośród gruzów, tego, co minione i o tym, że przeszłość pomimo wszystko nie musi na zawsze nas definiować.

Choć nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarza to nasze reakcje są już naszym wyborem – oczywiście bywa to trudne, ale jest możliwe do wypracowania. A bycie dobrym człowiekiem to nie tylko dbanie o innych za wszelką cenę lecz dbanie również o siebie poprzez odcinanie się on pewnych relacji, hejtu i od tego, co uważają na nasz temat inni ludzie. Bywa to bolesne, ale w niektórych przypadkach bezwzględnie konieczne.

„Strażniczki moralności” to głęboko poruszająca, zapadająca w umysł i serce czytelnika historia. Wszystko, co zostało poruszone na jej kartach skłania odbiorcę do refleksji oraz analizy własnych relacji z rodziną, przyjaciółmi i szeroko pojętym otoczeniem.

Są takie publikacje, które bardzo trudno opisać, tak aby nie pozbawić ich głębi przekazu – po prostu trzeba je samemu przeczytać i odkryć – „Strażniczki moralności” z pewnością mogę zaliczyć do takiego właśnie gatunku.

Trzeba szczerze powiedzieć, iż na pewno nie jest to tak zwanym comfort book, ale jeśli szukacie lektury, która Was dotknie i poruszy do głębi to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Myślę, że takich dzieci – jak Jaga, matek – jak Aniela, sióstr – jak Melania oraz pozostałych „strażniczek” jest wśród nas wbrew pozorom bardzo dużo, a co za tym idzie osób borykających się z problemami opisanymi w książce również nie brakuje.

Historia Jagi choć teoretycznie fikcyjna może być wsparciem i światełkiem w tunelu, dla osób, które znajdą w sobie odwagę, aby się na nią otworzyć i przejrzeć w niej, jak w lustrze. Myślę, że warto pochylić się nad tym, co zobaczymy w odbiciu…

Zatem, jak sami widzicie powieść „Strażniczki moralności” serdecznie polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 12 grudnia 2025

"Zaczynamy żyć, kiedy przestajemy się bać życia." - Dorothy Thompson

 

Powieść „Więźniarka” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Pani Anety Maśluk. Muszę powiedzieć, że było to bardzo udane spotkanie.

Akcja historii toczy się dwutorowo. Poznajemy Alice Hackman, która na skutek pewnych wydarzeń w swoim życiu odsiedziała kilkuletni wyrok i właśnie wychodzi z więzienia, nie mając pojęcia jak odnaleźć się na wolności, gdzie nie ma rodziny, ani żadnego zaplecza socjalnego.

Drugim, równoległym, ogniwem opowieści jest Lotar Krause, któremu choroba alkoholowa coraz bardziej niszczy pisarską karierę i życie…

Sploty różnych okoliczności, o których w szczegółach dowiecie się z książki, sprawiają, iż ścieżki bohaterów przecinają się w pociągu zmierzającym do małej miejscowości na południu Niemiec.

Czy każde z nich odnajdzie tam to, czego szuka i potrzebuje? Przekonajcie się sami, sięgając po tę niesamowicie wciągającą prozę.

Autorka nakreśla czytelnikom bardzo bogate w różnorodne detale portrety psychologiczne każdej z wykreowanych postaci. Cała akcja zaś toczy się wartko i z każdą kolejną stroną coraz bardziej pochłania czytelnika.

Czy Alice i Lotar pokonają swe wewnętrzne i zewnętrzne demony? Z czym przyjdzie im się mierzyć? Czy przeszłość musi determinować teraźniejszość i przyszłość? Czy stając twarzą w twarz z psychopatą można go, w pewnym sensie, pokonać?

Te i wiele innych pytań nasuwa się czytelnikowi w toku lektury. Perypetie bohaterów rozsnute są pomiędzy unicestwieniem a odrodzeniem – jakie decyzje podejmą i w kierunku czego będą podążać? – przekonacie się sami.

Na naszą uwagę zasługują jednak nie tylko główni bohaterowie, bowiem historia postaci drugoplanowych jest równie interesująca i ujmująca czytelnika.

W książce tej bardzo plastycznie ukazane zostało zderzenie życiowego mroku i rozpaczy ze światłem i nadzieją, które splatając się w przeróżnym natężeniu i konfiguracji przenikają losy bohaterów.

Jeśli macie ochotę na ciekawą, wielowymiarową opowieść o ludziach, którzy zmagają się z życiem na bardzo wielu różnych polach to śmiało zajrzyjcie na karty „Więźniarki”.

Mnie nie do końca usatysfakcjonowało zakończenie, którego rzecz jasna Wam nie zdradzę, niemniej jednak jeśli chodzi o tę lekturę jako całość to jestem zdecydowanie na tak!

Namówiłam Was na przeczytanie tej powieści? – Mam nadzieję, że tak :) .

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 10 października 2025

Poznajcie Lilianę...


 

„Liliana” to najnowsza powieść Sylwii Markiewicz. Tym razem również, jak to zazwyczaj bywa w książkach tej autorki, porusza ona bardzo ważny, a zarazem delikatny temat, jakim jest widoczna odmienność człowieka i jej wpływ na życie takiej osoby.

Główną bohaterką historii jest tytułowa Liliana, młoda kobieta, która żyje w sporym odosobnieniu ze względu na fakt, iż zmaga się z bielactwem. Nasza bohaterka mieszka tylko z ojcem, który samotnie ją wychował. Prócz niego jej jedyną podporę stanowią, również borykający się ze swoimi problemami, ogrodnik Nikodem oraz babka Walentyna, miejscowa zielarka, która roztacza nad Lilianą pewnego rodzaju pieczę i dzieli się z nią swymi umiejętnościami oraz wiedzą.

Nasza bohaterka wiedzie spokojne, dosyć samotnicze życie, w którym odskocznią od problemów staje się wytwarzanie unikatowej porcelany, które jest dla Liliany ogromną pasją i daje dziewczynie spełnienie oraz mnóstwo satysfakcji.

Stabilny tryb życia bohaterów ulega stopniowej zmianie, gdy na horyzoncie pojawia się młody, przystojny i ogromnie tajemniczy Wiktor, który przybywa do ich małej miejscowości.

Kim naprawdę jest mężczyzna i czego właściwie tu szuka? – przeczytajcie tę opowieść, a na pewno się tego dowiecie.

Jak już wcześniej wspomniałam, w książce tej autorka porusza tematy zmagania się z nieuleczalną, bardzo widoczną chorobą Liliany, ale także niepełnosprawnością jednego z pozostałych bohaterów. Nie jest to jednak opowieść wyłącznie o tym.

Sylwia Markiewicz bardzo głęboko pochyla się również nad relacjami międzyludzkimi łączącymi bohaterów. Są wśród nich takie więzi, które budują, lecz również takie, które w pewien sposób wyniszczają i komplikują życie.

W powieści nie brakuje także tajemnic, które pociągają za sobą mroczne konsekwencje… Połączenie to sprawia, że cała opowieść jest jeszcze bardziej intrygująca dla czytelnika i z każdą kolejną stroną mamy apetyt na jeszcze więcej.

Jeśli poszukujecie powieści o wielorakich relacjach, niejednoznacznych bohaterach, zmaganiu się z przeciwnościami losu, ale także o odbudowywaniu własnych sił i pewności siebie dzięki wsparciu bliskich i przyjaciół to niniejsza publikacja zapewne przypadnie Wam do gustu.

Niełatwe, a zarazem bardzo realistycznie nakreślone perypetie Liliany mogą stać się punktem wyjścia do wielu refleksji na temat relacji międzyludzkich i ich wpływu na ludzkie życie.

Czytałam tę opowieść z dużym zainteresowaniem i zaangażowaniem w losy bohaterów, więc i Wam ją bardzo polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 30 czerwca 2025

"Trzeba jedynie uwierzyć, że tam gdzie jest jakiś koniec, będzie i początek." - Uwierzyć tylko i aż...


Jojo Moyes podbiła serca polskich czytelniczek bestsellerowym cyklem o perypetiach Lou Clark, a jego otarcie, czyli powieść „Zanim się pojawiłeś” jest dziś śmiało można rzec pozycją kultową.

Z biegiem czasu ukazywały się kolejne opowieści, po które zawsze chętnie sięgam, a skoro tak to nie mogło być inaczej przy najnowszej książce pt. „Między końcem a początkiem”, która miała swoją premierę 18 czerwca.

Bohaterką historii jest 42-letnia Lila, która samotnie wychowuje dwie córki. Dzieje się tak, ponieważ została porzucona przez męża po wielu latach małżeństwa. Jej największym wsparciem jest ojczym – Bill – który zamieszkał z nią i przybranymi wnuczkami, po śmierci swojej żony, a jednocześnie matki Lili.

Jak więc widzicie, świat Lili chwieje się w posadach, a jakby tego było, mało każdego dnia w szkole córek spotyka nową partnerkę Dana, która spodziewa się jego dziecka. A w związku z tym spadają na nią ostentacyjne spojrzenia i szepty innych rodziców…

Mimo wszystko Lila dzięki swojej przyjaciółce, córkom i Billowi stara się nie poddawać i krok po kroku uparcie przemierzać każdy kolejny dzień. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy nad kobietą zawisa widmo problemów finansowych, a w jej drzwiach pojawia się biologiczny ojciec Gene…

Książka ta odzwierciedla wiele problemów kobiet w średnim wieku, które na skutek pewnych okoliczności niejako zmuszone są budować swoje życie na nowo pomimo dotychczasowego bagażu doświadczeń.

Jednakże część tej opowieści pokazana została oczyma nastoletniej córki bohaterki – Celie. Dzięki jej postaci unaocznione zostały problemy młodych ludzi związane m.in. z wszechobecnym dziś hejtem i wykluczeniem – autorka ukazuje czytelnikowi skąd niekiedy bierze się bunt i wcale nie jest to oczywiste…

Prócz zmagań młodej bohaterki z wyżej wspomnianymi zjawiskami śledzimy również podejmowane przez nią próby odnalezienia się w zupełnie nowej sytuacji rodzinnej – czy to się uda? Zapraszam do lektury.

Bohaterowie najnowszej prozy J. Moyes są bardzo różnorodni, co sprawia, iż historia ta ma wiele perspektyw. W trakcie lektury przemierzamy wraz z Lilą długą drogę od rodzinnego kryzysu, poczucia odrzucenia i samotności poprzez wewnętrzne dojrzewanie i dawanie drugiej szansy sobie i innym oraz świadome otwarcie się na nowe uczucie, aż po pogodzenie się z trudnymi prawdami i wyprostowanie skomplikowanych relacji rodzinnych na tyle by dało się odetchnąć w nich pełną piersią.

Losy pozostałych postaci również są zajmujące i skłaniają do wielu przemyśleń dotyczących tego, co spotyka człowieka na różnych etapach jego życia wywołując różnorodne emocje, reakcje i ich następstwa. Jak się okazuje najczęściej nic w naszym życiu nie jest proste, jednoznaczne i jednowymiarowe.

„Między końcem a początkiem” to historia pełna emocji, z którymi stykają się i muszą wobec nich odnaleźć nakreślone postacie. Fabuła niniejszej publikacji sprawia, iż bardzo łatwo jest nam utożsamić się z bohaterami. Sprawia to, że tym bardziej kibicujemy ich życiowym zmaganiom, ciesząc się ich wzlotami i smucąc upadkami.

Książka skłania do refleksji nad tym, że tak naprawdę zawsze jesteśmy między jakimś końcem, a początkiem – bo takie właśnie jest życie.

Polecam Wam tę ciekawą, toczącą się niespiesznie, bardzo mądrą i ciepłą w gruncie rzeczy opowieść.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 30 kwietnia 2025

Przystań Śpiących Wiatrów wita po raz drugi :)

 

„Schody do lata” to druga odsłona sagi Przystań Śpiących Wiatrów autorstwa Magdaleny Kordel.

Tym razem na pierwszy plan wysuwają się losy średniej z sióstr – Melanii – nazywanej przez bliskich i przyjaciół Melą.

Kobieta tkwi w toksycznym związku z Jackiem, który coraz bardziej ją unieszczęśliwia i odbiera chęć to życia. Początkowo Melania nie chce się przyznać nawet sama przed sobą do tego, że coraz bardziej gaśnie w tym związku, a winę za wszystko, co złe przypisuje wyłącznie sobie.

Nie mówiąc już o tym, by wyjawiła prawdę na ten temat komukolwiek innemu...

Jednak na skutek pewnych wydarzeń i dzięki interwencji jej szefowej Walerii oraz „ratunkowemu” spiskowi Stelli i Pana Wiktora – znanych nam już z poprzedniego tomu – Mela trafia ponownie do Kotkowa pod opiekuńcze skrzydła siostry i przyjaciół, a nieoceniony właściciel dworu ma dla niej pewne kronikarskie zadanie. Związane jest ono z jej pracą, fascynacją Bieszczadami oraz historią mieszkańców dworu, który rodzeństwo Saganków chce kupić, by dać mu drugie życie.

Czy pobyt w rodzinnych stronach pozwoli bohaterce stanąć na nogi? Czy zazna ona w końcu odrobinę spokoju i wytchnienia, a może los szykuje dla niej kolejne kłody pod nogi i wsparcie życzliwych osób okaże się nieodzowne? – tego dowiecie się z kart powieści.

Oprócz burzliwych losów samej Meli poznajemy również ciąg dalszy kwestii zakupu dworu oraz próby, przez którą musi przejść Stella, by niejako udowodnić swoją przynależność do tego miejsca.

Powieść ta to historia o rodzinie, która zawsze stoi za sobą murem. O odbudowywaniu siebie na nowo po traumatycznych przeżyciach, o miłości obecnej od dawna, lecz jednocześnie odkrytej zupełnie niespodziewanie. Mowa w niej także o pasji, marzeniach oraz o życiu i sekretach dawnych mieszkańców dworu, które szepczą do Meli i czytelnika spomiędzy stron starych brulionów znajdujących się w dworskiej bibliotece.

„Schody do lata” to lektura bardzo wciągająca, skłaniająca do wielu refleksji i pokazująca, jak ważna w życiu jest rodzina oraz przyjaciele. Autorka w sposób bardzo wyrazisty ukazała także fakt, że przeszłość nigdy nie pozostaje bez znaczenia wobec teraźniejszości.

W tej obyczajowej lekturze poruszony został również bardzo ważny wątek dotyczący przemocy psychicznej i tego, że jest ona równie niszcząca i niebezpieczna, jak przemoc fizyczna.

Jednocześnie przez pryzmat przeżyć Meli autorka daje nadzieję wszystkim tym, którzy borykają się z jakimkolwiek naruszaniem ich szeroko pojętego dobrostanu, ukazując iż wyjście na prostą, choć nie jest łatwe, jest możliwe.

Oprócz trudnych tematów czytelnik znajdzie tu sporą dawkę ciepła, humoru, przyjaźni i miłości, którymi obdarzają się bohaterowie, a one z kolei przelewają się na odbiorcę tej powieści.

To jak – nabraliście ochoty na powrót do Kotkowa? Mam nadzieję, że tak i serdecznie Wam to polecam. Sama za jakiś czas mam w planach lekturę tomu trzeciego, o której na pewno w swoim czasie także Wam opowiem.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 24 kwietnia 2025

Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu.


„Serce dzwonu” to powieść Pani Marleny Semczyszyn. Główną bohaterką opowieści autorka uczyniła trzydziestokilkuletnią, zaangażowaną w swoją pracę księgową Zuzannę Zaorską. Kobieta mimo tego, że jest bardzo sympatyczna i kompetentna dosyć mocno odstaje wyglądem od przyjętych dziś standardów piękna. Jednakże otoczona od zawsze miłością i wsparciem rodziców, mimo że jest singielką, wcale nie czuje się samotna.

Zuzanna wiedzie spokojne, stabilne życie, z którego jest zadowolona. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia podczas pracy odwiedza ją niesamowicie przystojny mecenas Arkadiusz Skrzydło i zaprasza kobietę na spotkanie z tajemniczym wujem z zagranicy, który ma dla swojej krewniaczki pewną misję, która ma służyć wyjaśnieniu pewnego sekretu sprzed lat oraz scaleniu rodziny…

O co w tym wszystkim chodzi? Czy Zuzanna podejmie się zaproponowanego zadnia? I co z tym wszystkim ma wspólnego tytułowe „Serce dzwonu”? – po odpowiedzi na te i wiele innych nasuwających się przy lekturze pytań zapraszam do książki.

Autorka na kartach swojej powieści nakreśliła sporo różnorodnych postaci. Losy każdej z nich obfitują w niełatwe perypetie, a jednocześnie każda na swój sposób odnajduje się w życiu, które podzielone zostało na dwie części na skutek pewnych wydarzeń.

Jest to historia o rodzinie, dramatach z przeszłości, które kładą się cieniem na późniejszym życiu jej członków, ale także o miłości, nadziei, wzajemnym wsparciu i o tym, że choć tak różni to pod pewnymi względami jesteśmy bardzo do siebie podobni.

Opowieść ta jest słodko – gorzka, dokładnie tak, jak ludzkie życie. Pani Marlena pokazała w niej mnogość charakterów i postaw wobec tego, co przynosi nam los. Czy Zuzanna rzeczywiście okaże się rodzinnym spoiwem? Czego dowie się o samej sobie i jakie wyzwania postawi przed nią przewrotny los? W tej ciepłej, choć zagadkowej historii wszystko to zostaje stopniowo odkryte przed czytelnikami.

Tematy poważne przeplatają się tutaj z dużą dozą poczucia humoru i przymrużenia oka. Zatem jeśli chcecie odkryć tajemnicę „Serca dzwonu” i zaprzyjaźnić się z Zuzanną oraz jej współbohaterami lub chociaż nieco lepiej ich poznać to zapraszam do przeczytania najnowszej powieści Pani Marleny Semczyszyn.

Niniejsza pozycja ukazała się nakładem Wydawnictwa Videograf, a jej klimatyczna okładka sprawia, iż w pewien nieoczywisty sposób przyciąga ona do siebie czytelnicze oko.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 14 marca 2025

Finałowa odsłona smoczego cyklu!

„Triumf” to czwarta, a zarazem ostatnia odsłona cyklu Imperium Smoczej Blizny autorstwa Wiktorii Czyżyckiej.

Tom ten rozpoczyna się, gdy królowa Varila i księżniczka Lirian wraz z orszakiem i starszym księciem Pustyni Malesserem są w drodze na Szmaragdową Pustynię, by tam poprzez małżeństwo Lirian i Dareta przypieczętować sojusz Arandanii z Pustynią. W drodze dochodzi do mrożącego krew w żyłach zajścia, którego finał na szczęście nie jest aż tak tragiczny, jak mógłby być, lecz co takiego się wydarzyło – dowiecie się z książki.

Równolegle armia i pobratymcy Arandanii, pod wodzą księcia Edhgarma wyruszają na Wyżyny Echa, gdzie ma dokonać się ostateczny rozrachunek z Nierzucającymi Cienia… Czy misja ta się powiedzie? Czy księżniczka Sersien dokonała wszystkiego, co było konieczne, by odnieść w tej materii pełen sukces? Tego, rzecz jasna Wam nie zdradzę. Sami musicie dać się ponieść wartkiemu i pełnemu zwrotów akcji biegowi wydarzeń.

Varila czuje się coraz bardziej zagubiona wewnętrznie – z jednej strony martwi się o to, jak jej mała siostrzyczka poradzi sobie w obcym kraju, z drugiej coraz bardziej gubi się we własnych emocjach i uczuciach, do których nie chce się przyznać nawet sama przed sobą.

Po raz kolejny, młoda autorka, Wiktoria Czyżycka wykreowała bardzo bogaty i różnorodny świat, w którym bohaterowie zmagają się z wieloma trudnościami, stają w obliczu mnóstwa wyzwań, muszą dokonywać trudnych wyborów oraz podejmować ryzykowne decyzje.

Jak już wspomniałam, akcja powieści toczy się szybko, a jej fabuła intryguje czytelnika z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz mocniej.

Jeśli znacie poprzednie części tego cyklu to nie możecie przejść obojętnie obok tego tomu, tym bardziej że jego zakończenie dosłownie wbija w fotel, a Wiktoria zaserwowała swoim odbiorcom mega twista.

Natomiast jeżeli jeszcze nie znacie tetralogii Imperium Smoczej Blizny to bardzo polecam Wam jej lekturę.

Jeśli lubicie wielowątkowe historie osadzone w bardzo rozbudowanym, intrygującym świecie pełnym smoków, magii, ale także walki o honor, silnych międzyludzkich więzi oraz świetnie wykreowanych postaci to myślę, że ten cykl pochłonie Was bez reszty.

Kto z Was wyruszy na podbój Imperium Smoczej Blizny?


 https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 12 lutego 2025

(...) największym darem, jaki można komuś dać, jest obecność.

Jak dotąd nie znałam twórczości Pana Jakuba Bączykowskiego, mimo iż ma on już na swoim koncie kilka tytułów. Jednakże gdy zobaczyłam informację na temat jego najnowszej pozycji pt. „Zadzwoń, jak dojedziesz” to od razu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać.

W opowieści przedstawionej przez autora poznajemy owdowiałego Ryszarda, będącego już w podeszłym wieku oraz troje jego dzieci – najmłodszego Mateusza, środkową Annę i najstarszą Renatę. Rozpiętość ich wieku to od 40+ do 50+. Każde z nich ma swoje życie i rodzinę/związek, a co za tym idzie plany na przyszłość.

Rodzina spotyka się w trzecią rocznicę śmierci Wandy, aby ją powspominać. Jednak familijne spotkanie przeradza się w pełną tajemnic, wzajemnego rozczarowania, pretensji, żalu i prób zajęcia się tematem opieki nad pogrążonym w depresji staruszkiem nasiadówkę…

Jest to książka, która porusza bardzo delikatny temat relacji na linii rodzic – dziecko, zwłaszcza wtedy, gdy role się odwracają oraz kwestie relacji pomiędzy rodzeństwem.

Na przykładzie swoich bohaterów autor snuje dające wiele do myślenia refleksje na temat tego, kto powinien podjąć się opieki nad rodzicem? Jakie i czy w ogóle powinny być co do tego konkretne kryteria?

Jak wiele tajemnic kryje w sobie rodzina? Czy trzeba rezygnować z własnych planów dla dobra innych? Czy brak własnych dzieci definiuje nas jako tych, którzy przede wszystkim powinni wspierać naszych seniorów? Jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych ludzi, choć przecież nigdy nie wiemy o nich wszystkiego.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka mocno nostalgiczna i refleksyjna. Opowiada o stracie, tęsknocie, samotności i o tym, że nikt nie chce być dla innych ciężarem. Mowa w niej również o wewnętrznym rozdarciu i niemocy, kryciu się za różnorodnymi maskami, poczuciu odpowiedzialności i winy, ale również o miłości i sile rodzinnych więzi.

Opowieść ta jest niezwykle melancholijna i niełatwa w odbiorze, uważam jednak, że jest ona książką bardzo potrzebną. Otwiera bowiem oczy na wielopłaszczyznowość międzyludzkich relacji, które, mimo że się kochamy, bywają mocno skomplikowane.

Temat opieki nad seniorem jest według mnie tym bardziej na czasie, że społeczeństwo niestety coraz bardziej się starzeje, a co za tym idzie coraz mniej będziemy w stanie odizolować się od konsekwencji, jakie fakt ten ze sobą niesie…

Historia ta, choć słodko – gorzka, jak dla mnie, finalnie niesie w sobie mimo wszystko pozytywny przekaz. Pokazuje, że to, co najlepszego otrzymaliśmy od rodziców/opiekunów zostaje z nami i w nas już na zawsze, a jednocześnie nikt z nas nie jest niczyją własnością. Każdemu należy się szacunek, a bycie uważnym na potrzeby drugiej osoby na równi z własnymi jest ogromnie istotne. Niezwykle ważne jest także to, aby wsparcie, którego komuś udzielamy nie wywoływało w osobie wspieranej poczucia, że jest ona obciążeniem dla innych. Czasem wystarczy po prostu być...

Jeśli macie ochotę na lekturę, która skłoni Was do bardzo wielu przemyśleń to najnowsza książka Pana Jakub Bączykowskiego jak najbardziej wpisze się właśnie w takie oczekiwania. Ja sama zaś absolutnie nie wykluczam, że jeszcze kiedyś sięgnę po wcześniejsze publikacje autora.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 10 lutego 2025

"Cuda jednak mają to do siebie, że nie potrzebują ani poklasku, ani innego aplauzu..."

„Wiosna cudów” to pierwszy tom cyklu Przystań śpiących wiatrów. W powieści tej Magdalena Kordel przestawia czytelnikom losy Stelli Saganek, która wraz ze swoim synkiem, Frankiem, mieszka w małej miejscowości o wdzięcznej nazwie Kotkowo.

Niewielkie miasteczko, jak się domyślacie, rządzi się swoimi prawami, które autorka nakreśliła w bardzo plastyczny, a zarazem ciekawy dla odbiorcy sposób. Prym wiodą właścicielki miejscowej piekarni – siostry Kazimierczakówny, staruszki, które zawsze, wszystko, o wszystkich wiedzą.

Stella ma tzw. nosa do wyczuwania aury emanującej z domów i budynków. Współpracuje więc ze swoją przyjaciółką Aldoną, której ma się stać już niebawem formalną wspólniczką. Niestety Aldona pokazuje swoją prawdziwą twarz, przez co życie naszej bohaterki z dnia na dzień zmienia się o przysłowiowe 180 stopni.

Jakby tego było mało, przeszłość zaczyna upominać się o Stellę w najkoszmarniejszy dla niej i jej bliskich sposób… - o co dokładnie chodzi? Przeczytacie na kartach książki. W tym niełatwym czasie ogromną podporę dla kobiety stanowi jej rodzeństwo – Mela, Julka, a zwłaszcza najmłodszy bart Beniamin.

W swojej opowieści autorka położyła duży nacisk na relacje międzyludzkie, umieszczając je w bardzo różnych kontekstach, co nadaje temu aspektowi opowieści wyjątkowej wyrazistości.

Ukazani tutaj bohaterowie są różnorodni – pozytywni, negatywni oraz tacy, którzy w toku lektury nieco ewoluują.

Przez większość powieści próbujemy rozgryźć, kim właściwie jest mroczny i mówiąc delikatnie mocno niesympatyczny Henryk… Oczywiście ja Wam tego nie zdradzę. Gwarantuję jednak, że gdy już się tego dowiecie to będziecie mocno zaskoczeni.

Ponadto moje czytelnicze serce, oprócz sióstr Kazimierczakówien rzecz jasna, skradła pani Helenka, emerytowana nauczycielka, i jej wierny towarzysz Bohun.

Jeżeli szukacie ciepłej, barwnej, niespiesznie toczącej się, lecz nie wyłącznie cukierkowej historii „Wiosna cudów” powinna spełnić Wasze oczekiwania.

Poznajcie intrygujące, a momentami bardzo burzliwe losy Stelli. Dowiedzcie się, czy kobiecie uda się wyjść z tarapatów obronną ręką i spełnić głęboko skrywane, dziecięce marzenie.

„Wiosna cudów” to opowieść o rodzinnym wsparciu, przyjaźni, rodzącym się uczuciu, spełnianiu marzeń, ale także lęku przed mackami niezawinionej przeszłości, która usilnie chce zniszczyć to, co tu i teraz… lecz czy jej się to uda? – po odpowiedź odsyłam Was do książki.

W kalendarzu wiosna zbliża się coraz większymi krokami, a ja raz jeszcze bardzo serdecznie zapraszam Was na karty „Wiosny cudów” – Magdaleny Kordel.

To jak – zajrzycie do Kotkowa? Ja sama bardzo chętnie tam powrócę za sprawą drugiego tomu tego cyklu, który mam w planach przeczytać już niedługo.

A póki co polecam Waszej czytelniczej uwadze tom pierwszy!


  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 29 stycznia 2025

Trzecia odsłona Imperium Smoczej Blizny.

„Sojusznicy” to trzecia część cyklu Imperium Smoczej Blizny napisanego przez Wiktorię Czyżycką.

W tej części królowa Varila, choć sama poniosła dotkliwą stratę i wciąż przeżywa żałobę po ukochanym mężu jest jednocześnie w pełni świadoma tego, że życie musi toczyć się dalej, a ona zobligowana jest do zapewnienia bezpieczeństwa nie tylko najbliższym, lecz także całej Arandanii wraz z jej poddanymi.

Aby to się udało, królowa musi pokonać zabójczą organizację o nazwie Nierzucający Cienia, która to struktura jest niesamowicie brutalna, skuteczna i w gruncie rzeczy nieobliczalna w swych poczynaniach.

Dzielna Varila ze swoją waleczną armią doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż w pojedynkę nie będzie w stanie skutecznie przeciwstawić się ww. mrocznej organizacji. W związku z powyższym rozpoczynają się poszukiwania tytułowych sojuszników.

Z pewnych względów wybór pada na Szmaragdową Pustynię, z którą sojusz ma przypieczętować małżeństwo księżniczki Lirian z księciem Pustyni – Daretem, a emisariuszem ze strony Pustyni jest starszy, lecz w pewien sposób wyklęty przez ojca, brat Dareta – książę Malesser.

Czy jednak zostanie ono zawarte? Przed bohaterami jeszcze długa droga do przebycia. Zwłaszcza że ewentualny mariaż to dopiero fragment układanki służącej do rozprawienia się z Nierzucającymi Cienia… Równie ważna, a właściwie w pewnym sensie ważniejsza do osiągnięcia ostatecznego tego celu jest misja, której musi się podjąć Sersien.

Zadanie księżniczki jest niezwykle skomplikowane, ogromnie niebezpieczne i obarczone bardzo dużym ryzykiem niepowodzenia. Oczywiście niezłomna Sersi podejmuje się go pomimo obaw, czy jej się powiedzie i jaką cenę przyjdzie za to zapłacić, a ta okazuje się niebagatelna.

Oczywiście więcej szczegółów Wam nie zdradzę, lecz zapraszam po nie do książki. Na pewno nie będziecie się nudzić.

W tomie tym na czoło różnorodnej plejady postaci, zarówno tych znanych z poprzednich tomów, jak i zupełnie nowych, wysuwa się właśnie Lirian, której zewnętrznemu, a co znacznie ważniejsze wewnętrznemu dojrzewaniu przyglądamy się na kartach tego tomu.

Jednakże książka ta nie jest jedynie romansową opowieścią o małżeństwie, które może zostać zawarte dla dobra kraju. Wiktoria Czyżycka poruszyła w niej bardzo wiele wątków, są tutaj więc wielka polityka, strategiczne rozgrywki i wielowymiarowa walka o honor, ale również miłość, przyjaźń, rozczarowanie, odkrywanie różnorodnych tajemnic i wiele innych kwestii dotykających bohaterów jako jednostki.

A wszystko to w otoczeniu szczypty magii, nieodzownych smoków i innych fantastycznych postaci. Akcja powieści jest wartka, bo naprawdę sporo się tutaj dzieje. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak potoczyły się losy bohaterów i jakie konkretnie wydarzenie stały się ich udziałem w niniejszym tomie to koniecznie zajrzyjcie na karty „Sojuszników”.

Jeżeli podobały Wam się poprzednie części to myślę, że teraz także będziecie usatysfakcjonowani.

Zapraszam Was do lektury tej powieści, tym bardziej że jest ona jednym z moich ubiegłorocznych patronatów, a już niedługo opowiem Wam o czwartym, finalnym tomie tego cyklu.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 9 stycznia 2025

"Każdy z nas jest zagubiony..."

W tej notce opowiem Wam o książce, która właśnie dzisiaj ma swoją premierę, jednocześnie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzanny Gajewskiej i powiem Wam, że oceniam je jako bardzo udane.

„Biuro Ludzi Zagubionych”, bo właśnie taki tytuł nosi książka to klimatyczna kawiarnia prowadzona przez Klarę w jednej z urokliwych uliczek Gdańska. Kiedyś była tutaj pierogarnia, w której Klara pracowała, a przechodnie zachodzili nie tylko na posiłek, lecz często także po to, aby zapytać, jak gdzieś dojść.

Po przejściu na emeryturę dotychczasowej właścicielki jej była już pracownica otrzymuje ten biznes, nieco się przebranżawia i tak oto zaczyna działać tytułowe „Biuro Ludzi Zagubionych”, które staje się nie tylko kawiarnią z pyszną kawą i ciastem, ale przystanią dla wielu ludzi, którzy na różne sposoby czują się zagubieni lub szukają swoich zaginionych bliskich.

W ten sposób poznajemy wielu bohaterów, którzy borykają się z różnego rodzaju stratą i stają się dla siebie wzajemnie wsparciem w tej trudnej sytuacji, jaka stała się ich udziałem. Także sama Klara nosi w sobie pewną stratę, o której dowiecie się z kart książki, więc sama bardzo chętnie dołącza do cotygodniowych spotkań grupy zaprzyjaźnionych klientów.

Pewnego dnia w Biurze pojawia się wyglądająca na mocno zagubioną Irena – staje się ona jedną z osi snutej przez autorkę opowieści – jaka jest historia starszej kobiety? O tym musicie przekonać się sami.

Opowieść ta prowadzona jest z kilku perspektyw, gdyż narratorami poszczególnych rozdziałów są: samo Biuro, Klara oraz pozostali bohaterowie przewijający się na kartach tej historii.

Jest to przepiękna i nieco baśniowa opowieść, poruszająca jednocześnie trudne tematy takie, jak np. zaginięcie, samotność, ból po stracie kogoś, próby radzenia sobie z trudną sytuacją, czy różnego rodzaju traumami. Niemniej jednak obok tego co trudne rodzą się także rzeczy piękne – miłość, przyjaźń, wyciągnięta do drugiego człowieka pomocna dłoń i płynące z niej wsparcie.

Jak więc widzicie jest to opowieść o relacjach pomagających udźwignąć trudy codzienności, pogodzić się z tym co bolesne i żyć dalej pełnią życia i z uśmiechem na ustach pomimo znojów, jakie dotknęły bohaterów a wszystko to osadzone w uroczym miejscu pachnącym kawą i ciastem.

Jeśli szukacie niecukierkowej, a jednocześnie pięknej, ciepłej i tchnącej pozytywnym przekazem opowieści o ludziach i ich wzajemnych interakcjach to serdecznie zapraszam Was do zanurzenia się w  niesamowity klimat „Biura Ludzi Zagubionych”.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 23 sierpnia 2024

"Kiedy kogoś kochasz, to nie pozwalasz mu cierpieć w samotności..."

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć, ukazała się dosyć dawno temu, bo w roku 2006 i jest raczej mało znana, a szkoda.

Jan Goldstein w swojej opowieści pt. „Wszystko, co ważne” porusza niezwykle istotną tematykę, jaką jest ważność ludzkiego istnienia oraz relacje międzyludzkie stanowiące jego nieodłączny element.

Głównymi bohaterkami opowieści są dwie kobiety – wnuczka Jennifer oraz jej babcia Gabby. Młodsza z kobiet czuje, że życie i egzystencjalne doświadczenia coraz bardziej ją przytłaczają, podejmuje więc próbę samobójczą… Starsza natomiast stara się czerpać z życia pełnymi garściami, mimo iż ma pełną świadomość, że jej dni, nie tylko z powodu wieku, są policzone.

Staruszka postanawia zaopiekować się młodą kobietą i pokazać jej, że pomimo różnorodnych przeciwności i kłód rzucanych pod nogi przez los nadal warto żyć, a życie to może mieć niesamowity, a niejednokrotnie pozytywnie zaskakujący smak.

Czy Gabby i Jennifer wspólnie zbudują szlak wiodący je obie, choć każdą w inny sposób, ku wewnętrznemu spokojowi, harmonii, szczęściu oraz pogodzeniu zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co musi nadejść? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie na kartach tej historii.

Jest to opowieść o różnorakich, często mocno skomplikowanych i nadwyrężonych relacjach rodzinnych i międzyludzkich, a także o próbach odnalezienia się w ogromie trudnych do udźwignięcia życiowych doświadczeń. O powolnym, lecz wyrazistym wewnętrznym dojrzewaniu dzięki obecności drugiego człowieka, który nie ocenia, a wspiera w każdej nawet najmroczniejszej chwili.

Historia tych dwóch kobiet w piękny sposób pokazuje wzajemne przenikanie się młodości i starości, wszak jedno bez drugiego właściwie nie istnieje. Autor ukazuje również proces swoistej zamiany ról, która dokonuje się na przestrzeni całej lektury w opisanych bohaterkach.

Jest to pozycja refleksyjna, ciepła w swoim przekazie, chociaż zawarte w niej emocje bywają bardzo różnorodne.

Dodam jeszcze, że pozycja ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Galaktyka w serii Zapach Pomarańczy.

Warto przeczytać.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 30 maja 2024

"(...) wciąż otacza nas piękno, musimy tylko podnieść wzrok."

Heather Morris w 2018 roku pojawiła się na polskim rynku wydawniczym wraz z książką „Tatuażysta z Auschwitz”, a po niej przyszły kolejne tytuły osadzone w tematyce obozowej. Jak być może wiecie, pozycje te wzbudzają bardzo różnorodne opinie, a jeśli chodzi o mój subiektywny odbiór to o większości z nich możecie przeczytać na moim blogu.

Kiedy, jakiś czas temu, pojawiła się zapowiedź najnowszej publikacji autorki wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać i tak też się stało.

„Siostry pod wschodzącym słońcem” to oparta na faktach historia kobiet, które na skutek pewnych okoliczności znalazły się w japońskich obozach na Sumatrze. Dwie wysuwające się na pierwszy plan bohaterki to utalentowana muzycznie Norah, która rozstała się ze swoją córką, aby ją ratować oraz odpowiedzialna za grupę pielęgniarek (które wraz z nią znalazły się na ww. wyspie) Nesta.

Perypetie osadzonych w obozie przenikają czytelnika, wstrząsając nim do głębi. Z drżeniem serca obserwujemy trudną, przepełnioną strachem, głodem, niepewnością dotyczącą jutra, chorobami, a niekiedy także przemocą codzienność kobiet.

Opowieść nakreślona przez autorkę jest pełnym emocji świadectwem tego jak ważne w każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji są nadzieja i wsparcie współtowarzyszy niedoli.

Ukazane zostało w niej także, jak ogromne są zdolności przystosowawcze człowieka do niejednokrotnie wręcz niewyobrażalnych warunków i wydarzeń stających się udziałem bohaterek tej publikacji.

Jest to swego rodzaju hołd złożony niezwykle charyzmatycznym i posiadającym ogromny hart ducha kobietom, które zapisały się na kartach historii.

Jeśli preferujecie literaturę o tematyce około wojennej/obozowej osadzoną jednocześnie w fabule to „Siostry pod wschodzącym słońcem” z pewnością mogą wpisać się w Wasze czytelnicze oczekiwania.

Historia Norah i Nesty oraz wszystkich ich towarzyszek dobitnie pokazuje, że siostrzeństwo nie wynika wyłącznie z więzów krwi, a człowieczeństwo i heroizm wcale nie muszą zostać stłamszone nawet przez barbarzyńskie otoczenie i ciężkie przeżycia.

Czy zainteresowałam Wam choć trochę niniejszą pozycją? Mam nadzieję, że tak się stało i dacie się zaprosić do jej lektury.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 28 marca 2024

"Gdy zapragniemy żyć w pełni słońca, nie tylko odrodzi się nasza nadzieja, ale i życie zaskoczy nas spełnieniem pragnień..."

Podobnie jak w poprzednim tekście dziś również opowiem Wam o zamknięciu pewnego cyklu, a jest nim Saga nadmorska napisana przez Dorotę Milli.

„Kobieta w słońcu” to trzeci tom niesamowicie mądrej, emocjonalnej i ciepłej trylogii o perypetiach trzech kobiet. Początkowo są one sobie całkowicie obce, a w toku lektury, na przestrzeni kolejnych tomów stają się najlepszymi przyjaciółkami, mimo iż różnią się od siebie właściwie wszystkim.

Tym razem pierwsze skrzypce otrzymuje Aletta, natomiast Eryka i Julia wciąż obecne w opowieści znajdują się nieco na drugim planie. Aletta z racji swojego zawodu i według mnie także określonych cech osobowości oraz charakteru zawsze skupiała się bardziej na innych niż na sobie… Taki stan rzeczy zaowocował zupełnym brakiem życia prywatnego kobiety.

Nasza psychoterapeutka powoli otrząsa się po śmierci mentora Bo i staje na własnych nogach. Coraz bardziej intryguje ją jednak ukryta w cieniach przeszłości Aniela, jak wszystko na to wskazuje, niespełniona miłość mentora.

Gdy Aletta coraz głębiej szpera w odległej przeszłości, w czym niestrudzenie pomaga jej znany z poprzednich tomów detektyw Wysocki, okazuje się, że historia Anieli jest bardzo mocno związana z przeszłością samej Aletty… Na jaw wychodzą wieloletnie przemilczenia matki kobiety, która chcąc chronić córkę przed trudną prawdą zataiła przed nią wiele spraw.

Podporą dla zagubionej pośród kolejnych odkrywanych faktów kobiety są jej niezawodne przyjaciółki. Wspierają one Alettę dobrym słowem oraz nienachalną, aczkolwiek odczuwalną obecnością.

Oczywiście losy Eryki i Julii także się w tym tomie domykają, a w ich codzienność na dobre wkraczają stabilizacja, spokój i „słoneczna aura”.

Dorota Milli na kanwie sytuacji życiowej, w jakiej osadziła Alettę pokazuje, jak poznanie prawdy o swoich korzeniach może wywrócić do góry nogami oparty na zdawałoby się solidnych fundamentach świat. Niemniej jednak drugą perspektywą tej sytuacji jest ocena postępowania matki – czy aby na pewno można jej dokonać jednoznacznie? Przeczytajcie i sami zobaczcie.

Jest to opowieść o przyjaźni, mierzeniu się z życiem, wychodzeniu na prostą, odnajdywaniu siebie i otwieraniu się na miłość.

Cała ta seria urzekła mnie swoim przekazem i w gruncie rzeczy pozytywnym przesłaniem. W związku z powyższym polecam Wam jej lekturę, a na zachętę zostawiam Wam moje recenzje poprzednich tomów:

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *