Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2026

"Nic, co ma wartość, nie jest stracone."

 

Kilka lat temu zachwyciłam się dwoma powieściami Kristy Cambron, a dwie pozostałe (w Polsce wydano do tej pory 4 tytuły jej autorstwa) oczekiwały na przeczytanie.

Na lekturę jednego spośród nich, a konkretnie „Włoską balerinę” przyszedł czas w marcu tego roku. 

Jest to opowieść dosyć obszerna i wielowątkowa, obfitująca w różne czasy i miejsca akcji. Taka konstrukcja łączy ze sobą kilkoro bohaterów: Julię – włoską balerinę, która staje się frontową pielęgniarką, żołnierzy – Courtneya i AJ-a, Callę – kilkuletnią dziewczynkę uratowaną z getta przez Courta oraz Delaney, która w czasach współczesnych odkrywa i rozwikłuje rodzinną tajemnicę.

Autorka również tym razem, jak to już bywało w jej książkach, splata losy zwyczajnych ludzi z wojenną zawieruchą, która całkowicie odmienia ich życie. Na kartach powieści mamy bardzo wiele odniesień do wydarzeń historycznych, które przez całą opowieść toczą się w jej tle. Jest to historia o trudnych wyborach, ludzkiej odwadze, poświęceniu i determinacji w obliczu najtrudniejszych życiowych wyzwań.

W powieści tej jednak nie brakuje również wątku uczuciowego. Zaglądamy także do świata sztuki, a konkretnie baletu, którego przedstawicielką jest Julia, która niegdyś marzyła o karierze baleriny i miała ku temu ogromny talent…

Niestety wybuch II Wojny Światowej zniweczył realizację tych pragnień… Stały się one mrzonką wobec mrocznej rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej samej oraz innym opisanym tutaj bohaterom.

„Włoska balerina” to powieść gęsta od wzajemnych relacji, doświadczeń i emocji przeżywanych przez jej bohaterów. Na jej kartach teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a przyjaźń, miłość i odwaga ratują wiele mikroświatów…

Zaś tajemnicza dla współczesnych bohaterów walizeczka z przeszłości staje się przyczynkiem do nawiązania wzajemnej relacji i połączenia odległych nie tylko mentalnie i kulturowo, lecz również geograficznie światów.

Bohaterowie, których kształtuje Kristy Cambron są różnorodni pod wieloma względami. Poczynając od ich wieku i pochodzenia, poprzez wykonywany zawód czy pasję, aż po życiowe doświadczenia, połączył ich jednak wir wielkiej historii, która nie oszczędza nikogo…

Jeśli lubicie książki tej Autorki lub ogólnie tego typu powieści to możecie zapoznać się również z tym tytułem. Według mnie jest to dobra pozycja, niemniej jednak muszę Wam powiedzieć, że dwie poprzednie podobały mi się bardziej. Za jakiś czas przeczytam i opowiem Wam o jeszcze jednej publikacji tej pisarki. Będzie to ostatni tytuł, którego jeszcze nie przeczytałam, mimo że ukazał się po polsku już jakiś czas temu.

A wracając do „Włoskiej baleriny” – jesteście ciekawi co skrywa się na jej kartach? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć odrobinę zaintrygować i zdecydujecie się zapoznać z przejmującymi i zawiłymi losami bohaterów niniejszej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 6 marca 2025

"Bądź silny. Nie bój się zacząć działać z tym, co masz. Nie bój się mierzyć wyżej." - Regina Brett

 
 

Publikacja, którą chcę Wam dziś przybliżyć, pojawiła się w mojej domowej biblioteczce po ubiegłorocznych Targach Książki w Katowicach, podczas których uczestniczyliśmy wraz z mężem w spotkaniu z jej autorem Panem Mariuszem Kędzierskim, który jest niezwykle pozytywną i charyzmatyczną osobą.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek i chociaż przez krótką chwilę, jak to jest żyć bez rąk? Szczerze mówiąc, myślę, że nie… Pan Mariusz natomiast od urodzenia mierzy się z taką właśnie sytuacją…

Publikacja „Marzenia tworzą zmiany”, bo to o niej właśnie mowa ukazuje życiową drogę autora, która zwłaszcza w wieku nastoletnim nie należała do łatwych, od jej początków aż do miejsca, w jakim znajduje się on obecnie.

Książka, choć niewielka w swojej objętości niesie w sobie ogromny przekaz zarówno emocjonalny, jak i motywacyjny. Pokazuje, że pasja i ciężka, wytrwała praca, mogą stać się motorem do zmian, ale także ratunkiem i odskocznią w trudnych chwilach.

Jest to lektura, dzięki której czytelnik może całkowicie zmienić optykę w odniesieniu do własnych problemów i spojrzeć na własne życie nieco inaczej.

Historia Pana Mariusza, od jej trudnych początków, aż po chwilę obecną daje ogrom motywacji dla osób, które zmagają się z różnego rodzaju trudnościami, których nie da się mówiąc kolokwialnie „usunąć”, lecz jak się okazuje można próbować je obejść szukając w każdej sytuacji własnych patentów.

Autor swoją opowieścią uświadamia, że mimo tego, iż bywa naprawdę bardzo ciężko i pojawiają się chwile bezsilności oraz zwątpienia to przenigdy nie należy się poddawać. Zawsze warto walczyć o swoje marzenia, pragnienia i to, co dla nas ważne.

Dziś Pan Mariusz jest szczęśliwym mężem i ojcem. A także mówcą motywacyjnym, osobą spełniającą się artystycznie i zawodowo. Jego działalność można także śledzić w internecie, więc jeśli macie ochotę dowiedzieć się jeszcze więcej to dołączcie do obserwatorów autora.

A jeśli szukacie lektury nakreślonej przystępnym językiem, a jednocześnie takiej, która daje do myślenia i wytrąca ze strefy komfortu, a równocześnie staje się kierunkowskazem w stronę pozytywnych zmian, chociażby we własnym myśleniu to z całego serca polecam Wam tę pozycję!

A na koniec dołączam sympatyczne wspomnienie z ubiegłorocznych Targów Książki w Katowicach 😉


  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 31 marca 2022

"To co w życiu ważne, czuje każdy z nas..."

Natalia Sońska ma już w swoim literackim dorobku wiele książek. Jednak chociaż na moich domowych półkach znajduje się sporo z nich to jakoś tak się złożyło, że dopiero teraz postanowiłam sięgnąć po pierwszą spośród nich.

Debiut autorki zatytułowany jest „Garść pierników, szczypta miłości” i otwiera on trzytomowy cykl o tej samej nazwie. W pierwszym tomie poznajmy dwie przyjaciółki Hanię i Kingę, które pracują w redakcji pisma „Pearl”. Kinga pisze artykuły, a Hania (mimo, że ma znacznie większe aspiracje) poprawia teksty stworzone przez młodszych stażem kolegów.

Na skutek pewnych wydarzeń, aby zrobić psikusa nielubianej szefowej dziewczyny postanawiają na chwilę zamienić się obowiązkami, więc Hania, która ma napisać artykuł na temat świątecznych trendów, by zebrać potrzebny materiał, umawia się na rozmowy z różnymi ludźmi, w ten oto sposób poznaje m.in. Wiktora Olszewskiego – właściciela dużej agencji reklamowej.

Tak właśnie rozpoczyna się historia relacji dwojga ludzi z dosyć pogmatwaną przeszłością, w której nie brakowało niełatwych do udźwignięcia chwil i wydarzeń. Czy pomimo swoich wcześniejszych przejść, które uwarunkowują ich obecne spojrzenie na życie i międzyludzkie relacje tej dwójce uda się na siebie otworzyć? Tego dowiecie się z kart książki.

Historia Hani i Wiktora momentami wydawać się może nieco schematyczna niemniej jednak nie odbiera jej to swoistego uroku. Jest to opowieść o ludziach, którzy mimo tego, iż z pewnych względów często przywdziewają pozy i maski tak naprawdę poszukują tej jedynej, prawdziwej miłości i nie dotyczy to tylko głównych bohaterów.

Autorka pokazała również, jak wiele zamieszania we wzajemne więzi wprowadzić mogą niedopowiedzenia i rozmaite przemilczenia, których naturalną konsekwencją są rozmaite komplikacje. W losach wykreowanych przez Natalię Sońską postaci bardzo obrazowo oddane są także zawiłości relacji międzyludzkich, które nigdy nie są czarno białe i naznaczone są różnorodnymi emocjami, które z kolei potrafią bardzo mocno wpływać na decyzje, jakich człowiek dokonuje oraz na jego zachowania.

Jeśli macie ochotę na ciepłą, romantyczną, momentami zabawną, lecz także trzymająca w napięciu opowieść to sięgnijcie po ten sympatyczny debiut Natalii Sońskiej i poznajcie losy jego bohaterów.

Ja sama za jakiś czas zamierzam do nich wrócić i zapoznać się z drugą odsłoną tego cyklu. Kiedy już to nastąpi również podzielę się z Wami wrażeniami z lektury, a póki co jeśli jeszcze nie znacie „Garści pierników…” to poleca się ona Waszej uwadze.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 30 listopada 2020

Pasja, pasja, trzeba mieć pasję! … przetrwa ten, kto stworzył swój świat. - Artur Domosławski

„Gambit królowej” to jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w bieżącym roku.  Opowiada ona o losach Elizabeth Hormon, ośmioletniej dziewczynki, która po tym, jak w wypadku ginie samotnie wychowująca ją matka, trafia do sierocińca.

Znany dziewczynce do tej pory świat nagle legnie w gruzach. Na skutek przeżytej traumy Beth cierpi na chroniczne bóle brzucha i ciągle nawracającą bezsenność, a jedynym, co w jakimkolwiek stopniu koi dolegliwości ośmiolatki są zielone pigułki podawane codziennie dzieciom w domu dziecka. Przez kilka lat pobytu w placówce Methuen dziewczynka coraz bardziej uzależnia się od wyżej wspomnianych medykamentów.

Jednak Beth poznaje nie tylko mroczną stronę życia w domu dziecka, zaprzyjaźnia się bowiem z tamtejszym woźnym, panem Shaibel’em, dzięki któremu odkrywa swój nieprzeciętny talent i fascynację szachami.

W toku lektury poznajemy dalsze losy Beth, która zostaje adoptowana, śledzimy również dalszy rozwój jej szachowej pasji i zachwycamy jej sukcesami, gdy wygrywa kolejne turnieje szachowe.

W rodzinie adopcyjnej, która pozostawia wiele do życzenia dziewczynka, a potem nastolatka jednak nadal boryka się ona z uzależnieniem od tabletek, a kiedy jest odrobinę starsza dochodzi także uzależnienie od alkoholu.  Mimo tego jej szachowa kariera nadal przebiega bardzo pozytywnie.

W książce czytelnik znajdzie także wiele opisów szachowych partii, które pomimo zawartej w nich fachowej terminologii nie przytłaczają, ani nie nużą odbiorcy. Autor ukazuje w niej świat, który w opisywanych czasach zdominowany jest przez mężczyzn, a Rosja jest szachową potęgą zdawać by się mogło nie do obalenia… ale czy na pewno?

Historia Beth to opowieść o dziewczęcym geniuszu, ale również o bezbrzeżnej samotności i bardzo głęboko skrywanej potrzebie miłości. Walter Tevis oddał w ręce czytelników opowieść niezwykle plastyczną, w której w sposób subtelny, a jednocześnie bardzo czytelny ukazał sinusoidę ludzkiego życia. Zmagania wybitnej szachistki z własnymi słabościami, nie zawsze łatwą codziennością i nałogami oraz historia ogromnej pasji, talentu i swego rodzaju walki o prawa kobiet w patriarchalnym świecie porywają czytelnika w wartki wir wydarzeń.

W ramach ciekawostki (jak być może już wiecie) dodam jeszcze, że na podstawie tej powieści powstał też serial o tym samym tytule, który jest już dostępny na platformie Netflix.  

Jeśli szukacie wciągającej opowieści to bardzo polecam Wam „Gambit królowej”.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Nigdy nie jest za późno, by odnaleźć szczęście...


Powieści Danielle Steel są znane i uwielbiane przez rzesze czytelniczek na całym świecie. Wiele z nich doczekało się także adaptacji filmowych.

Główną bohaterką „Końca lata” jest Deanna, która na skutek trudnej sytuacji życiowej w bardzo młodym wieku wychodzi za mąż i całkowicie poświęca się najpierw roli żony wpływowego francuza, a następnie matki, gdy po kolejnych życiowych dramatach na świat przychodzi jej ukochana córeczka Pilar.

Kobieta do tego stopnia oddaje się swojej rodzinie, iż całkowicie wyrzeka się swojej pasji, jaką jest tworzenia obrazów. Maluje jedynie w swojej pracowni, a swoje obrazy skrzętnie ukrywa przed światem.

Gdy okazuje się, że mąż i córka Deanny wyjeżdżają na całe lato, jej najlepsza przyjaciółka Kim postanawia zapewnić samotnej Deannie nieco rozrywki i zabiera ją ze sobą na piękną wyspę, gdzie musi wykonać pewne zlecenie.

W ten sposób nasza bohaterka poznaje Bena, właściciela galerii, który, gdy tylko dowiaduje się, że Deanna maluje, bardzo chce zobaczyć jej obrazy. Początkowo pomiędzy dwójką bohaterów tworzy się przyjacielska relacja, gdyż oboje mają podobne spojrzenie na życie i otaczający ich świat oraz oczywiście pasjonują się sztuką.

Stopniowo jednak ich przyjaźń przeradza się w silne uczucie, decydują się oni na związek, który jak ustalają zakończą wraz ze schyłkiem lata… Czy im się to uda? Jak ostatecznie potoczy się ich znajomość? Czy los jeszcze się do nich uśmiechnie? Tego dowiecie się z powieści.

„Koniec lata” nie jest jednak wyłącznie banalnym romansem, jest to także opowieść o trudnych życiowych wyborach, podnoszeniu się z bardzo różnych egzystencjalnych upadków, spełnianiu marzeń oraz odnajdywaniu szczęścia mimo przeżytych traum i życiowych rozczarowań.

Powieść w sam raz na długi jesienno – zimowy wieczór lub letni weekend.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

sobota, 15 października 2016

Wierzę, że życia nie można ciągle żyć... to jest pewne!...


Niniejsza książka jest już moim trzecim spotkaniem z twórczością tej autorki po bestsellerowych "Jedź, módl się, kochaj" oraz "I że cię nie opuszczę... czyli love story".

I tym razem E. Gilbert zadbała o charakterystyczny dla niej klimat powieści, która według mnie jest niebagatelnym koktajlem intelektualno-emocjonalnym.

Na wstępie poznajemy losy Henrego Whittakera, który żyjąc wraz z rodzicami i rodzeństwem w biedzie ma jednocześnie ogromną ambicję, aby w przyszłości być bardzo bogatym. Jak dowiadujemy w toku lektury jego pragnienia po wielu różnorakich trudach, choć niekiedy płaci za to wysoką cenę, w końcu się ziszczają.

Następnie autorka opisuje nam córkę Henrego, Almę, która od najmłodszych lat mimo, iż nie grzeszy urodą jest dzieckiem nieprzeciętnie inteligentnym.

W pewnym momencie pojawia się też druga przybrana córka Whittakerów, dziewczynka o imieniu Prudence stanowi przeciwieństwo Almy, jest piękna lecz zdawać by się mogło, że mało elokwentna z racji swojego pochodzenia.

Tytuł najnowszej powieści E. Gilbert doskonale oddaje jej treść. Jest to opowieść o botanice, która jest wielką pasją bohaterów, lecz także o tajemnicach i zakamarkach ludzkich dusz, a jest ich tak wiele jak wielu jest ludzi na świecie.

Książka ta nie należy do łatwych, ale warto poświęcić jej swój czas; Jeśli więc zechcecie dowiedzieć się więcej o Henrym, Almie, Prudence i pozostałych bohaterach tej historii oraz poznać ich niejednokrotnie pogmatwane losy i sekrety zapraszam do lektury.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 4 października 2016

Rozmowa o lataniu i nie tylko...


Książka ta jest wywiadem rzeką przeprowadzonym w roku 2012 przez Marcina Błusia i Sławomira Pielę z Sebastianem Kawą - jednym z czołowych pilotów szybowcowych w Polsce i na świecie.

Sebastian Kawa jest niespełna 41-letnim lekarzem oraz szczęśliwym mężem i ojcem, a przy tym pasjonatem latania na szybowcach, który w dzieciństwie i wczesnej młodości żeglował.

Na początku swojej opowieści porusza bardzo wiele kwestii dotyczących żeglowania, mówi o odnoszonych w tym sporcie sukcesach i przytacza całą masę ciekawych oraz niejednokrotnie zabawnych anegdot. Jednakże nie stroni też od odmawiania trudności, których nastręczał ten sport, podkreśla jednak jak wiele go one nauczyły na przyszłość.  

W toku wywiadu stopniowo przechodzimy do przygody z szybownictwem, która trwa do dziś, a jej korzenie umiejscowione są na górze Żar, znajdującej się w Beskidzie Małym nad Jeziorem Międzybrodzkim.

Z wypowiedzi pilota przebija niegasnąca pasja do latania, połączona z ogromnym doświadczeniem i rozwagą, a jednocześnie rozsądną determinacją, gdy sytuacja tego wymaga. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się nieco jak wyglądają zawody szybowcowe, co widzi pilot na zewnątrz kabiny czy jak się czuje.

Opowieść ta na pewno przypadnie do gustu miłośnikom sportów wyczynowych i samolotowych. Natomiast pozostała grupa czytelników również śmiało może spróbować się z nią zmierzyć, gdyż napisana jest w miarę przystępnym językiem, a zawarte w niej odpowiedzi na zadawane pytania formułowane są w sposób niezwykle prostolinijny i otwarty.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 6 września 2016

Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki.



Powieść Wojciecha Szlęzaka początkowo przyciągnęła moją ciekawość dzięki intrygującemu tytułowi oraz obiecującej letnie leniuchowanie pod błękitnym niebem okładce, a całości dopełnił interesujący opis.

W niniejszej książce poznajemy losy młodego człowieka, Przemka Sikory, oraz trójki jego przyjaciół: Marcina, Ani i Tomka. Główny bohater marzy o lataniu na szybowcach, aby zrealizować swoje marzenie musi najpierw zrobić kurs pilotażu, w tym celu z kolei podejmuje się bardzo różnych i niejednokrotnie niezbyt wdzięcznych prac przez co poznaje wielu różnych ludzi, staje się uczestnikiem mnóstwa zabawnych sytuacji, a niekiedy popada w tarapaty.

Jeśli natomiast chodzi o jego przyjaciół to przebojowy Marcin ciągle próbuje rozkręcać nowe biznesy, ponieważ wierzy, że tym razem na pewno będzie to interes jego życia.

Ania jest istotą niezwykle kochliwą w wyniku czego właściwie cały czas wylewa morze łez i szuka słów pocieszenia u Przemka.

Tomek zaś to bujający w obłokach wynalazca, którego eksperymenty przynoszą zazwyczaj niestety więcej szkody niż pożytku.

Jeśli szukacie lekkiej i zabawnej, a zarazem niosącej w sobie pewne przesłanie lektury ta książka z całą pewnością jest dla Was. Historia ta mówi o sile marzeń i przyjaźni. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczą się losy czwórki przyjaciół? Czy znajdą to, czego każde z nich w życiu szuka i jakie jeszcze karty odkryje przed każdym z bohaterów los? Zajrzyjcie do "Wietrznych marzeń".

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *