Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOVA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOVA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 kwietnia 2025

"(...) słyszenie nie oznacza słuchania. Tak samo jak patrzenie nie oznacza widzenia. Ja umiałam słuchać, ale przestałam słyszeć."

Jakiś czas temu bardzo mocno zachęcona video opinią na jednym z serwisów czytelniczych oraz samym opisem książki postanowiłam sięgnąć po powieść „Meduzy nie mają uszu” – Adele Rosenfeld.

Pozycja ta opowiada o losach młodej, niedosłyszącej kobiety, której jedyną szansą na uratowanie słuchu, jaki jej jeszcze pozostał, jest operacja wszczepienia implantu. Louise jednak bardzo się waha czy się jej poddać, gdyż jak to w życiu bywa – dzięki zabiegowi zyska większy dostęp do świata dźwięków, lecz mocno obawia się tego, iż przez to utraci swój własny misternie budowany przez lata wewnętrzny świat.

Niwa, którą przez całe swoje życie budowała jest jej bardzo dobrze znana, a przez to bezpieczna więc siłą rzeczy stanowi jej azyl. Czy bohaterka zdecyduje się wyjść poza tę strefę pewnego rodzaju własnego komfortu? A może całkowicie zanurzy się w świecie ciszy?

Opowieść ta jest mocno melancholijna i refleksyjna. Chociaż jej tematyka wydawała mi się na starcie lektury interesująca to w trakcie czytania wręcz przytłoczyło mnie poczucie odrealnienia zawarte w tej historii.

Dziwaczne wizje bohaterki, których według mnie nie sposób sensownie ogarnąć były dla mnie ogromną trudnością podczas czytania i w pewnym sensie wybijały z głównego tematu.

Na uwagę zasługuje natomiast próba przybliżenia czytelnikom, z jakimi trudnościami zmaga się każdego dnia osoba niedosłysząca, której niepełnosprawność nie jest widoczna, a jednocześnie bardzo komplikuje życie i powoduje uczucie osamotnienia oraz wyobcowania w społeczeństwie.

To, co dzieje się w tej opowieści osadzone zostało jak gdyby na granicy jawy i snu, co nadaje tej publikacji jeszcze chimerycznego charakteru.

Mimo że autorka sama jest osobą niedosłyszącą (więc na pewno wie, o czym pisze), a książka ta znalazła się w finale nagrody Prix Goncourt za najlepszy debiut, to osobiście nie potrafię jednoznacznie odnieść się do tej historii, by ją Wam polecić bądź odradzić. Sam temat na pewno jest ważny i wart poznania, ale jako powieść jest to według mnie publikacja przedziwna i stosunkowo niewiele wnosząca w odczucia lub szerszą wiedzę dla jej potencjalnego odbiorcy.

Niestety sami musicie podjąć decyzję, czy zapoznać się z niniejszym tytułem, a jeśli się na to zdecydujecie to koniecznie dajcie znać na blogu lub moich social mediach jaki był Wasz odbiór tej powieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 8 maja 2020

Przecież wszyscy mniej lub więcej piją...


Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma zdaniami o książce niełatwej, lecz ważnej i według mnie bardzo potrzebnej. Mowa o reportażu autorstwa Magdaleny Omilinowicz noszącym wymowny tytuł „Mistrzynie kamuflażu. Jak piją Polki”.

Alkoholizm jest zazwyczaj tematem niewygodnym, ogromnie drażliwym i najchętniej bywa zamiatany możliwie jak najgłębiej pod przysłowiowy dywan. Jeśli zaś chodzi w szczególności o uzależnienie kobiet to tym bardziej jest to temat tabu… No bo jak to – Matka Polka pijąca na umór? Przecież to się nie godzi etc. A jeśli rzecz miałaby dotyczyć kobiet zamożnych, dobrze wykształconych, takich o wysokim statusie społecznym to już w ogóle niemożliwe, czcze gadanie…

Niestety w „Mistrzyniach kamuflażu…” autorka w sposób bardzo dobitny, ale również rzeczowy ukazała, iż uzależnienie od alkoholu jest chorobą, która może dosięgnąć każdego bez względu na wszystkie zewnętrzne okoliczności.

Rozmawiała ona nie tylko z samymi uzależnionymi, lecz także z psychologiem klinicznym, psychoterapeutką uzależnień, czy dorosłymi dziećmi alkoholików. Dzięki temu w tej niewielkiej objętościowo pozycji czytelnik może spojrzeć na chorobę alkoholową pod wieloma różnymi kątami i dostrzec jej rozmaite aspekty.

Książka ta przepełniona jest mnóstwem bardzo często skrajnych emocji – palący wstyd, poczucie winy, cierpienie fizyczne i psychiczne, frustracja, niemoc itp. to odczucia, które towarzyszą samym uzależnionym ich bliskim, czy DDA właściwie każdego dnia. Autorka będąc znakomitą słuchaczką stopniowo otwiera swoich rozmówców, którzy przedstawiają jej swe trudne i zazwyczaj bolesne historie.

W reportażu znajdują się również historie wychodzenia z nałogu i uczenia się życia na nowo nie tylko w trzeźwości, ale przede wszystkim tak, by móc bez wyrzutów spojrzeć swojemu odbiciu w lustrze w oczy, co jak się okazuje jest niebagatelnie trudne.

W swojej książce autorka rozważa także, w jaki sposób i dlaczego właściwie kobiety piją? Co takiego sprawia, że jakaś część z nich trafia na tę równię pochyłą, którą jest uzależnienie od alkoholu?

Zatem jeśli kogoś z Was interesuje tematyka uzależnień, lub chcecie przeczytać wartościowy reportaż, w którym bohaterkami są głownie kobiety to śmiało zajrzyjcie na karty książki „Mistrzynie kamuflażu. Jak piją Polki”, bo pozycja ta jest naprawdę mocna i warta uwagi.