Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2026

"Nic, co ma wartość, nie jest stracone."

 

Kilka lat temu zachwyciłam się dwoma powieściami Kristy Cambron, a dwie pozostałe (w Polsce wydano do tej pory 4 tytuły jej autorstwa) oczekiwały na przeczytanie.

Na lekturę jednego spośród nich, a konkretnie „Włoską balerinę” przyszedł czas w marcu tego roku. 

Jest to opowieść dosyć obszerna i wielowątkowa, obfitująca w różne czasy i miejsca akcji. Taka konstrukcja łączy ze sobą kilkoro bohaterów: Julię – włoską balerinę, która staje się frontową pielęgniarką, żołnierzy – Courtneya i AJ-a, Callę – kilkuletnią dziewczynkę uratowaną z getta przez Courta oraz Delaney, która w czasach współczesnych odkrywa i rozwikłuje rodzinną tajemnicę.

Autorka również tym razem, jak to już bywało w jej książkach, splata losy zwyczajnych ludzi z wojenną zawieruchą, która całkowicie odmienia ich życie. Na kartach powieści mamy bardzo wiele odniesień do wydarzeń historycznych, które przez całą opowieść toczą się w jej tle. Jest to historia o trudnych wyborach, ludzkiej odwadze, poświęceniu i determinacji w obliczu najtrudniejszych życiowych wyzwań.

W powieści tej jednak nie brakuje również wątku uczuciowego. Zaglądamy także do świata sztuki, a konkretnie baletu, którego przedstawicielką jest Julia, która niegdyś marzyła o karierze baleriny i miała ku temu ogromny talent…

Niestety wybuch II Wojny Światowej zniweczył realizację tych pragnień… Stały się one mrzonką wobec mrocznej rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej samej oraz innym opisanym tutaj bohaterom.

„Włoska balerina” to powieść gęsta od wzajemnych relacji, doświadczeń i emocji przeżywanych przez jej bohaterów. Na jej kartach teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a przyjaźń, miłość i odwaga ratują wiele mikroświatów…

Zaś tajemnicza dla współczesnych bohaterów walizeczka z przeszłości staje się przyczynkiem do nawiązania wzajemnej relacji i połączenia odległych nie tylko mentalnie i kulturowo, lecz również geograficznie światów.

Bohaterowie, których kształtuje Kristy Cambron są różnorodni pod wieloma względami. Poczynając od ich wieku i pochodzenia, poprzez wykonywany zawód czy pasję, aż po życiowe doświadczenia, połączył ich jednak wir wielkiej historii, która nie oszczędza nikogo…

Jeśli lubicie książki tej Autorki lub ogólnie tego typu powieści to możecie zapoznać się również z tym tytułem. Według mnie jest to dobra pozycja, niemniej jednak muszę Wam powiedzieć, że dwie poprzednie podobały mi się bardziej. Za jakiś czas przeczytam i opowiem Wam o jeszcze jednej publikacji tej pisarki. Będzie to ostatni tytuł, którego jeszcze nie przeczytałam, mimo że ukazał się po polsku już jakiś czas temu.

A wracając do „Włoskiej baleriny” – jesteście ciekawi co skrywa się na jej kartach? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć odrobinę zaintrygować i zdecydujecie się zapoznać z przejmującymi i zawiłymi losami bohaterów niniejszej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 11 lutego 2026

"W tym tańcu dusz - między niebem i piekłem..."

 

Powieść „Pomrok” autorstwa Daniela Rosołka ukazała się latem 2024 roku nakładem Wydawnictwa Mroczne.

Jej głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest młody mężczyzna – Olgierd Thiel – który po powrocie z wojny musi odbudować swoją reputację.

Ewenementem historii jest jednak fakt, że opowiada on nam swoją historię niejako z zaświatów. Tkwi w tytułowym pomroku, a jego pokutą jest przyglądanie się swojemu minionemu życiu wciąż na nowo, bez możliwości zmienienia w nim czegokolwiek.

Jest to duszna i mroczna opowieść człowieka borykającego się z wojennymi traumami i próbującego wpasować się w aktualnie panujące realia.

Bardzo wiele miejsca poświęca w niej autor meandrom, jakimi podąża ludzka psychika, zwłaszcza w sytuacjach skrajnych oraz w bardzo trudnych okolicznościach.

Poprzez postać i perypetie Olgierda przewija się ogrom refleksji nad ludzkim losem, tym co kieruje naszymi wyborami, bądź wręcz je warunkuje oraz nad tym, że wiatr wielkiej historii niekiedy czyni nas całkowicie bezradnymi wobec tego, co ze sobą niesie…

„Pomrok” to także opowieść o relacjach nie tylko z ludźmi i światem, lecz również z samym sobą. O poszukiwaniu nadziei w oceanie beznadziei, o emocjach, jakie nieustannie targają istotą ludzką, o prawie do narodowej tożsamości, które wbrew pozorom, w wielu miejscach świata, również dziś bywa odbierane.

Daniel Rosołek oddał w ręce czytelników opowieść o bardzo głębokim – wręcz zawiesistym od przemyśleń i odczuć bohatera – przekazie, która może stać się lustrem dla czytelnika, który z pewnością spojrzy w nią przez pryzmat własnych doświadczeń.

Jest to bardzo bogate studium ludzkiej psychiki i tkwiącej wewnątrz z nas duszy.

Chociaż nie jest to lektura lekka, a autor porusza w niej trudne, a czasem również niewygodne tematy to dobrze się ją czyta.

„Pomroku” nie da się zwyczajnie opisać, tę powieść po prostu trzeba przeczytać, odczuć i przetrawić wewnątrz siebie. Jest to pozycja, która z całą pewnością zostaje z czytelnikiem na bardzo długo.

Jeżeli szukacie lektury niezbyt długiej, ale za to ogromnie treściwej i takiej, która daje wiele do myślenia, jednocześnie nie przynosząc łatwych i jednoznacznych odpowiedzi na stawiane w niej pytania to gorąco polecam Wam sięgnięcie po „Pomrok” – Daniela Rosołka.

Dla mnie była to pierwsza przygoda z publikacją Wydawnictwa Mrocznego, ale wiem, że na pewno nie ostatnia, więc za jakiś czas spodziewajcie się opowieści o ich kolejnych tytułach. Czuję, że się nie zawiedziemy – ani ja, ani Wy.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 29 kwietnia 2025

"Nigdy nie będę mieć dnia wolnego od straty..."

 

Ciekawa jestem czy znacie publikacje Wydawnictwa Cyranka? Ja przeczytałam już trzy pozycje wydane pod ich szyldem. O jednej z nich chciałabym Wam dziś opowiedzieć.

„West Farragut Avenue” to historia autorstwa Pani Agnieszki Jelonek bazująca na jej osobistych doświadczeniach. Przenosimy się do lat 90 – tych, gdyż w owym czasie autorka przebywała w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez pewien czas żyła, pracowała i utraciła swą młodzieńczą miłość.

Książka ta jest zapisem różnorodnych wspomnień z tego właśnie okresu oraz przeżywaną przez nią po latach żałobą i zmaganiu się z ogromną stratą, która rzecz jasna pozostanie w niej już na zawsze.

Cała ta opowieść rozsnuta jest niejako pomiędzy „przed” i „po”. Gubimy się w niej i zatracamy wraz z samą autorką, próbując rozwikłać, co tak naprawdę się wydarzyło. Jest to historia o miłości, która momentami według mnie ociera się o pewnego rodzaju obsesję. A także o próbie rozrachunku z przeszłością i ocalenia od zapomnienia tego, co utracone, a było dla narratorki tak ważne.

Książka ta, choć niewielka objętościowo niesie w sobie niebagatelny ładunek emocjonalny. Bagaż doświadczeń i wielorakie rozterki młodej kobiety stanowią pole do różnorodnych refleksji nad życiem i nieustanną pogonią za tym, aby wciąż mieć i przeżywać więcej, szybciej, intensywniej...

Czy bohaterce uda się dociec, czy śmierć Drobnego była nieszczęśliwym wypadkiem? Czy upora się z tak dotkliwą życiową stratą? – dowiecie się z kart książki.

Nie oceniam tej książki w żadnej skali, bo nie sposób oceniać czyjegoś smutku, żałoby, zagubienia i osamotnienia w obliczu dojmującej egzystencjalnej straty. 
Duży szacunek dla autorki za to, że zdecydowała się podzielić z innymi swoją niezwykle osobistą, trudną historią, gdyż zapewne pomimo upływu czasu wymagało to od Pani Agnieszki niemałej wewnętrznej siły. 

Jeśli chodzi o samą lekturę, to każdy z Was indywidualnie musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest gotowy na lekturę takiej opowieści. Ja sygnalizuję jedynie, że takowa istnieje, a czy się z nią zapoznać – tę decyzję pozostawiam w sferze Waszej czytelniczej wrażliwości.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 27 stycznia 2025

O przyjaźni w mrocznych czasach...

 
Pani Nina Majewska – Brown znana jest między innymi z powieści zawierających wojenna/obozowe historie lub takich z wątkami historycznymi, których ogromnym atutem jest głęboki i wnikliwy research.

W opowieści zatytułowanej „Miłość zostawiłam w getcie” zostały przybliżone czytelnikom losy dwóch przyjaciółek – Miriam Rubin oraz Jadwigi Roguskiej, które rozdzieliła wojna, a wraz z nią mur warszawskiego getta, który to, co niegdyś było wspólne, brutalnie podzielił na dwa, nagle zupełnie różne, światy…

Lecz czy więź prawdziwej przyjaźni można tak po prostu przeciąć?

Poprzez postać Miriam obserwujemy znój i trud życia w getcie. Z każdym kolejnym dniem warunki bytowe zmuszonych do życia tam ludzi coraz bardziej urągają człowieczeństwu, a wszechobecna śmierć, strach, represje, głód i choroby dziesiątkują ludność.

Życie w tak ogromnej izolacji i różnorakim upodleniu ukazane zostało nie tylko z perspektywy Miriam, lecz również jej bliższej i dalszej rodziny. Swoje opowieści snują tutaj np. Anna – matka Miriam, czy Judyta – jej starsza siostra.

Natomiast życie Jadwigi toczy się w zupełnie innych okolicznościach, bo po aryjskiej stronie muru… Z racji tego, że kobieta jest w nieco lepszej sytuacji egzystencjalnej to wraz ze swym mężem, który jest lekarzem starają się jak najbardziej jest to tylko możliwe pomagać ludziom uwięzionym w getcie.

Jadwiga próbuje także nakłonić Miriam do ucieczki i choć początkowo Miriam z całych sił się przed tym wzbrania, ponieważ nie chce zostawiać swoich bliskich, to w końcu musi podjąć w tej sprawie jakąś konkretną decyzję… Co zdecyduje i dokąd to zaprowadzi? Dowiecie się z książki.

Jak się domyślacie, nie jest to historia łatwa i ogromnie emocjonalna. Skłania do refleksji nad tym, jak często zdecydowanie za mało doceniamy naszą codzienność i to wszystko, co w niej mamy, gdyż zapominamy niestety o tym, że nic nie jest nam dane raz na zawsze…

Są książki, które według mnie nie powinny podlegać ocenie, bo jak ocenić tragiczny ludzki los, brutalnie rozdzielane przyjaźnie, miłości, rodziny i wszystkie dramatyczne przeżycia i wybory, przed jakimi stawała wówczas część ludzi? Historie te powinny stanowić przestrogę przed tym, by nigdy nie dano im szansy się powtórzyć, zwłaszcza że współczesny świat zmierza niestety w zgoła odmiennym kierunku, w niektórych rejonach dzieje się już teraz bardzo, bardzo źle…

Ci, którzy interesują się historią znajdą w kilku końcowych rozdziałach tej książki bardzo rzetelną dawkę informacji związanych z ww. okresem, a skondensowanych na około 50 stronach, co również jest niewątpliwym walorem tej publikacji.

Zapewne nie każdy z Was po nią sięgnie, ale ja uważam, że warto to zrobić, chociażby ku pamięci opisanych w niej osób i wielu bezimiennych, którzy w jakikolwiek sposób ucierpieli, tracąc dobytek, zdrowie, życie lub bliskich w tamtych koszmarnych czasach.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 12 lipca 2024

"Jeśli uparcie zadajesz pytania, to w końcu usłyszysz odpowiedź. A co, jeżeli ci się nie spodoba?"

Kiedy na portalu Lubimyczytać zobaczyłam nabór recenzencki na tę pozycję, postanowiłam, że się zgłoszę, mimo iż nie znałam poprzedniej książki autorki. W tej jednak zaintrygowały mnie na równi tytuł okładka oraz opis…

Oczywiście jak się domyślacie z niecierpliwością czekałam na wynik ww. naboru. Ku mojej radości udało się znaleźć w gronie recenzentów i powiem Wam, że historia ta porwała mnie już od pierwszych stron.

Poznajemy w niej Ingę, dziennikarkę radiową, której ukochana mama niedawno zginęła w wypadku samochodowym. Po tym tragicznym zdarzeniu kobieta postanawia odkryć prawdę o Marii, która wychowywała się w domu dziecka w Orzyszu i nigdy nie chciała wracać pamięcią, ani opowieściami z tamtego czasu, do swojej trudnej przeszłości.

Początkowo wszystkie tropy wiodą do wcześniej wspomnianej placówki, a do tego dochodzą jeszcze zagadkowe e-maile, które otrzymuje Inga od kogoś podpisującego się w nich Gall Anonim…

Jednak im mocniej Inga próbuje odkryć prawdę o mamie, tym bardziej wszystko zapętla się i komplikuje.

Aby jeszcze bardziej zaintrygować i wciągnąć czytelnika w swoją opowieść autorka prowadzi akcję w dwóch płaszczyznach czasowych tj. w roku 2023, kiedy Maria ginie w wypadku oraz w roku 1970, kiedy jak się zapewne domyślacie dowiadujemy się co nieco na temat przeszłości.

Książka ta jest mocno zagadkowa, momentami mroczna i stawiająca wiele pytań zarówno o przeszłość bohaterów, jak też o to, czy do odkrycia prawdy o tym, co minione warto dążyć za wszelką cenę.

Maria Biernacka – Drabik nakreśliła ogromnie misterną konstrukcję wydarzeń, które doprowadzają do zaskakującego finału. Jak już wcześniej wspomniałam, opowieść ta trzyma w napięciu od początku do końca. Niektórzy z jej bohaterów prowadzą z innymi wyrafinowaną grę prowadzącą do ściśle zaplanowanego finiszu, lecz czy wszystko pójdzie zgodnie z ich pierwotnym planem? Przeczytajcie sami.

W opowieści tej znajdujemy wiele niejednoznaczności, które stopniowo rozwiewają się w trakcie lektury. Autorka dobitnie ukazuje fakt, iż zdanie innych osób o nas wcale nie musi odzwierciedlać to, jacy w istocie jesteśmy.

Czy Indze uda się odkryć tak usilnie poszukiwaną prawdę, a jeśli tak to, jaka ona ostatecznie będzie? Co ma z tym wszystkim wspólnego skromna, żółta walizka i znajdujące się w niej z pozoru niepasujące do siebie i niewiele znaczące przedmioty? – Odpowiedź na te i całe mnóstwo innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie na kartach niniejszej powieści.

Jeśli lubicie zawiłe historie z dreszczykiem, w których relacje rodzinne i międzyludzkie mają wiele różnorodnych oblicz i wzajemnych połączeń oraz opowieści, w których teraźniejszość i przeszłość wiążą się ze sobą nierozerwalnie to bardzo polecam Wam zapoznanie się z najnowszą publikacją Marii Biernackiej – Drabik pt. „Nie pytaj”.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 1 lipca 2024

Jak wiele znaczy złożona obietnica...

Myślę, że tej pisarki ani jej twórczości nie trzeba aktualnie nikomu specjalnie przedstawiać, gdyż jak niedawno podało w swoich social mediach Wydawnictwo Filia – Barbara Wysoczańska ma już na swoim koncie ponad 400 000 sprzedanych egzemplarzy swoich 6 powieści.

5 czerwca swoją premierę miała najnowsza powieść autorki „Obiecaj, że wrócisz”. Akcja powieści toczy się podczas II Wojny Światowej i dzieje się to niejako dwutorowo. Z jednej strony główną bohaterką opowieści jest Karolina Kornacka, żona polskiego oficera i matka małego Krzysia.

Młoda kobieta po ucieczce z Brześcia ponownie zamieszkuje ze swoimi teściami w Warszawie, gdyż słuch po jej mężu zaginął, wiadomo jedynie tyle, że trafił do obozu jenieckiego, z którego po pewnym czasie został wywieziony i tutaj ślad się urywa… Karolina jednak wciąż wierzy, że Staszek wróci…

Tymczasem do domu Kornackich wprowadza się oficer SS Friedrich Weber z żoną Leni, czyni to ze względu na młodą Kornacką, która jakiś czas wcześniej ewidentnie wpadła mu w oko… Prawowite właścicielki domu stają się służącymi u Weberów. Czy da się żyć pod jednym dachem z okupantem? Jaką cenę każdego dnia kobiety muszą emocjonalnie za to płacić? Barbara Wysoczańska w sposób wyrazisty przybliża czytelnikom codzienność tych kobiet i ludzi żyjących w tamtych czasach.

Drugą oś opowieści stanowią losy Waldemara Romanowicza, który wraz ze Stanisławem trafił do obozu jenieckiego, a następnie w ręce NKWD, skąd wypuszczono go dzięki amnestii…

Autorka i tym razem podejmuje trudną wojenną tematykę, opisując życie ludzi w skrajnie trudnych warunkach i w ciągłej niepewności dotyczącej jutra. Strach, tęsknota za najbliższymi, wewnętrzna niezgoda na to, co dookoła i wszechobecna śmierć to ich codzienność.

Trzeba również zaznaczyć, że niektóre wykreowane przez autorkę postacie wymykają się schematom, bowiem dobro i zło nie zawsze jest jedynie czarno – białe jak mogłoby się wydawać.

„Obiecaj, że wrócisz” to kolejna przejmująca, emocjonalna opowieść o ludziach, którzy stanęli w obliczu potężnej wojennej machiny. O ich trudnych wyborach, z których niekiedy żadna opcja nie wydaje się właściwa, a jakąś decyzję trzeba podjąć i to zazwyczaj bardzo szybko.

Jest to opowieść o miłości, nadziei, stracie, mierzeniu się z przeszłością i samym sobą, a także dawaniu sobie i innym drugiej szansy.

W powieści znajdujemy też bardzo wiele ludzkich oblicz, od skupionego przede wszystkim na karierze Webera, poprzez jego zagubioną i niesamowicie osamotnioną małżonkę, aż po doświadczonych na różne sposoby przez los i realia ówczesnego życia panie Kornackie i Waldka.

Barbara Wysoczańska jak ma to w swoim zwyczaju, przybliża również swoim czytelnikom tło historyczne i reakcje ludzi, którzy dowiadywali się o zbrodni katyńskiej.

Ze swojej strony gorąco polecam Wam tę pełną emocji i skłaniającą do refleksji lekturę, z której bohaterami bardzo mocno się zżywamy i śledzimy ich losy z ogromnym przejęciem, a niejednokrotnie z drżeniem serca.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

czwartek, 21 grudnia 2023

Gdy historia puka do drzwi teraźniejszości...

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć totalnie odbiega swoją tematyką od aktualnego około świątecznego klimatu. Mam na myśli powieść „Głodni” – Agaty Bizuk, pozycja ta ukazała się 10 października bieżącego roku, pod szyldem Wydawnictwa BookEnd.

Historia ta toczy się dwutorowo w czasach współczesnych oraz w latach 40-tych XIX wieku, podczas Wielkiego Głodu w Irlandii, który miał miejsce w latach 1845 – 1849.

Bohaterką współczesnych fragmentów jest Monika. 40-latka, która po dwudziestu latach małżeństwa zostaje zdradzona i porzucona przez męża. W związku z zaistniałą sytuacją kobieta musi ułożyć sobie życie na nowo, co oczywiście nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza że stopniowo uświadamia sobie, iż z biegiem lat stała się cieniem swojego męża właściwie całkowicie rezygnując ze swych marzeń, pragnień, a nawet upodobań. Aby choć trochę ułatwić sobie nowy start Monika postanawia na jakiś czas przenieść się do Irlandii, gdzie w niewielkim miasteczku Dunshaughlin mieszka jej siostra wraz ze swoim partnerem.

Druga płaszczyzna opowieści to wstrząsające losy Marii O’Brien opisane w prowadzonym przez nią przez kilka lat notatniku w czasie wspomnianego wcześniej Wielkiego Głodu. Dodać należy, iż swoje notatki kobieta prowadzi przebywając już w przytułku dla ubogich – miejsce, które miało nieść pomoc ludziom w skrajnie trudnej sytuacji życiowej okazało się de facto obozem pracy. Jest to tym bardziej przerażające, gdyż ludzie zgłaszali się tam zupełnie dobrowolnie licząc na sugerowane wsparcie.

Notatnik Marii jest próbą ocalenia od zapomnienia tego, co przeżywa ona obecnie (tzn. w momencie pisania), a także tego, co działo się w zwyczajnych, w miarę spokojnych czasach poprzedzających tragiczne wydarzenia.

Autorka w sposób mocno zaskakujący splotła ze sobą oba wątki tej nietuzinkowej historii. Jeśli chcecie przekonać się, jak ostatecznie przenikną się losy obu bohaterek to koniecznie sięgnijcie po niniejszą publikację.

W moich oczach pozycja ta jest swego rodzaju hołdem dla tych, którzy stracili życie podczas tragicznych wydarzeń z połowy XIX wieku. Jest to opowieść o walce o ludzką godność, prawo do życia i funkcjonowania w świecie każdej nacji oraz o przetrwanie w nieludzkich warunkach i czasach. „Głodni” to historia o rodzinie, odwadze i determinacji matki, która za wszelką cenę pragnie lepszego losu dla swojego jedynego pozostającego jeszcze przy życiu dziecka.

To prozatorskie ukazanie czasów mrocznych, brutalnych, odzierających z wiary, nadziei i poczucia własnej wartości, które to wydarzenia pogrążają się coraz głębiej w odmętach historycznego zapomnienia.

Losy współczesnej nam Moniki również są na swój sposób ciekawe. Ona także zmaga się z trudami codzienności i buduje na nowo swój mały świat. Czy jej się to uda? Odpowiedź znajdziecie w książce. Jej losy dają nam jednak swego rodzaju wytchnienie od niezwykle poruszającej i tragicznej opowieści Marii O’ Brien.

Jeśli szukacie pozycji mocnej, nietuzinkowej i dotykającej w zasadzie mało znanych, przynajmniej według mnie, wydarzeń historycznych to bardzo gorąco zachęcam Was do przeczytania powieści „Głodni” – Agaty Bizuk, bo są takie historie, które po prostu trzeba poznać. Książka ta otwiera oczy na bardzo wiele aspektów bardzo ważnych zarówno kiedyś jak i dziś.

Gorąco polecam!

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 grudnia 2023

"Niezłomność człowieka polega na tym, że potrafi poświęcić sprawy ważne dla spraw ważniejszych."

Znacie twórczość Sylwii Winnik? Jeśli tak to myślę, że nie muszę nikogo z Was specjalnie namawiać do lektury jej najnowszej powieści, a jeśli jeszcze nie to nadróbcie koniecznie ten stan, bo według mnie każdy czytelnik znajdzie wśród książek tej autorki coś dla siebie.

Dziś zajmiemy się najnowszą publikacją, która całkiem niedawno ukazała się na rynku wydawniczym, a jest nią „Kurierka z Tatr”. To zbeletryzowana opowieść o życiu Heleny Marusarzówny oraz jej rodziny i przyjaciół.

W tej niezwykle przejmującej opowieści poznajemy historię młodej, ogromnie charyzmatycznej dziewczyny, której umiłowanie przyrody, sportowe zacięcie, miłość i oddanie dla rodziny oraz niebagatelna chęć niesienia pomocy innym przetrwały w ludzkiej pamięci pomimo tragicznego losu, jaki stał się jej udziałem w bardzo młodym wieku.

Autorka w swej opowieści o tej z całą pewnością nietuzinkowej postaci ukazuje świat widziany oczyma młodej kobiety w przededniu II Wojny Światowej, a potem w trakcie jej trwania, gdy cały czas jako tytułowa kuriera przeprowadzała ludzi przez granicę.

W powieści ukazany został również czas, gdy Helcia przebywała w więzieniach. Jej wiara w powrót do domu oraz wsparcie jakie okazywała współwięźniarkom wręcz porażają czytelnika.

Jednak jak już wcześniej wspominałam nie jest to jedyny aspekt tej historii. Jeśli szukacie opowieści o marzeniach, determinacji w ich spełnianiu oraz sile i wartości rodzinnych, a także przyjacielskich relacji to „Kurierka z Tatr” spełni Wasze oczekiwania.

Jeżeli lubicie poznawać historię i ważne dla niej postacie w przystępny, a zarazem interesujący sposób to opowieść o Helenie Marusarzównie i wszystkim, co było jej bliskie pochłonie Was bez reszty.

Książki tej nie sposób opisać – ją po prostu trzeba przeczytać. Jest to niesamowicie poruszająca i chwytająca za serce opowieść o człowieczeństwie w jego najczystszej postaci. Historia, w której młodość, marzenia i plany na przyszłość, choć zostają brutalnie zgaszone przez wojenną zawieruchę, pozostawiają niezatarty ślad dla przyszłych pokoleń, dla których odwaga i życiowa niezłomność bohaterki są drogowskazem po dziś dzień.

Czy dacie się uwieść tej wzruszającej i dającej pole do wielu refleksji opowieści? Ze swojej strony gorąco polecam ją Waszej czytelniczej uwadze i gwarantuję, że nie przejdziecie obok niej obojętnie, ponieważ zostanie ona z Wami na długo. Zaś samej autorce gratuluję kolejnej świetnej i niewątpliwie skradającej czytelnicze serce publikacji.



czwartek, 20 kwietnia 2023

"Za nasze winy" - pierwsza odsłona cyklu Tułacze życie - Ewy Bauer.

Ewa Bauer przyzwyczaiła swoich czytelników do powieści osadzonych w nurcie dramatów psychologicznych. Tym razem jednak chcę przybliżyć Wam nieco pierwszy tom sagi rodzinnej, która zagościła na rynku wydawniczym w 2019 roku.

Cykl Tułacze życie to tetralogia, którą rozpoczyna tom zatytułowany „Za nasze winy” i to właśnie o nim chciałabym Wam dziś nieco opowiedzieć. Jest to historia kilku pokoleniowej rodziny Neubinerów, która swoje korzenia ma w polsko – niemieckim związku Laury i Ludwiga. To właśnie od nich i ich zupełnie przypadkowego spotkania rozpoczynają się niełatwe losy tego rodu.

Autorka rozpoczyna swoją opowieść w XVIII wieku. Śledzimy najeżone trudnościami losy osadników, którzy próbują odnaleźć swoje nowe miejsce w ówczesnej Galicji i Lodomerii. Ich codzienność determinuje ciężka praca, troska o byt własny i bliskich oraz zaspokojenie podstawowych potrzeb. Ewa Bauer wykonała ogrom pracy, aby przybliżyć czytelnikom tło historyczne opisywanych czasów, jak również realia ówczesnej egzystencji.

Jak możecie się domyślić jest to historia wielowątkowa i wielopłaszczyznowa. Sporą ilość opisanych w niej bohaterów nieco łatwiej usystematyzować dzięki zamieszczonemu na początku książki drzewu genealogicznemu.

Perypetie bohaterów ukazują ich poszukiwanie swojego miejsca w nowej społeczności, drzemiące w każdym z nich pragnienia akceptacji i miłości, a także młodzieńczy pęd do marzeń, pierwsze porywy serca oraz wiele innych aspektów, jakie na co dzień są ich udziałem. Autorka w bardzo szerokiej perspektywie nakreśliła blaski i cienie egzystowania w tamtych czasach. W opowieści przeplatają się naprzemiennie narodziny i śmierć, które były wówczas chlebem powszednim małych, wiejskich społeczności.

Istotną rolę w tej opowieści odgrywa również siła i nierozerwalność rodzinnych relacji, które pozwalają przetrwać bohaterom wiele trudnych chwil. Ewa Bauer na kartach swojej powieści pokazała również, iż nie tylko rodzina z krwi i kości może stać się dla człowieka ostoją, lecz mogą być nią także początkowo zupełnie obcy ludzie.

Jak to zwykle w sagach bywa, także i tutaj nie mogło rzecz jasna zabraknąć tajemnicy. W tomie „Za nasze winy” została ona ukryta pod postacią złotej monety z łacińską sentencją, która trafia w ręce kolejnych pokoleń w często bardzo zaskakujący sposób. Czy jej posiadanie obarczone jest klątwą? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, zwłaszcza, że to dopiero początek opowieści, więc i dla mnie samej wiele kwestii nadal jest nie całkiem jasnych i pewnych.

Jeśli podobnie jak ja lubicie tego typu literaturę to zapraszam Was do zapoznania się z niniejszym cyklem. Ja na pewno sięgnę po jego kolejne tomy i stopniowo będę dzielić się z Wami wrażeniami z ich lektury – mam więc nadzieję, że zagościcie u mnie na dłużej, by móc poznać kolejne moje opinie o całym cyklu Tułacze życie, a być może odkryć również inne interesujące Was pozycje wydawnicze.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 20 czerwca 2022

"Nigdy nie wiesz, jakie niespodzianki mogą na Ciebie czekać tuż za zakrętem."

Debiutancką powieść Kerry Lonsdale przeczytałam już jakiś czas temu. Główni bohaterowie tej opowieści to Aimee i James – para młodych, zakochanych ludzi, którzy planują ślub. Niestety na skutek pewnych tragicznych wydarzeń w dniu planowanych zaślubin odbywa się pogrzeb Jamesa… Jak można się domyślić dotychczasowe życie młodej kobiety legnie w gruzach...

Tuż po pogrzebie mężczyzny do zdruzgotanej Aimee podchodzi tajemnicza nieznajoma uparcie twierdząc, iż James nadal żyje. Zapewnienia te powtarzają się kilkakrotnie na przestrzeni upływającego czasu i dzieje się to w bardzo różnych sytuacjach, w których drogi Amiee i Lacy znowu się krzyżują. Fakt ten w połączeniu z maniakalnym wręcz uporem Lacy w kwestii wyżej wspomnianego twierdzenia zaczynają budzić w naszej bohaterce coraz silniejsze przekonanie, że wbrew wszelkiej logice słowa zagadkowej Lacy są prawdą…

Chociaż Aimee powoli wraca do życia, nieśmiało zaczyna spełniać głęboko skrywane marzenia oraz poznaje Iana, który staje się jej oddanym przyjacielem i ogromnym wsparciem to sprawa narzeczonego wciąż nie daje jej spokoju.

Jak potoczą się dalsze losy naszej bohaterki, dokąd zaprowadzi ją los i co przy tym odkryje? Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Mogę jednak z czystym sumieniem napisać, iż książka ta z jednej strony napisana jest lekko, z drugiej natomiast trzyma w napięciu i intryguje właściwie do ostatniej strony.

Autorka pokusiła się w niej o poruszenie raczej mało znanego czytelnikom zjawiska z dziedziny psychiatrii, jakim jest Fuga dysocjacyjna. Jak się okazuje wielorakie emocje przeżywane przez bohaterów wpływają na ich działania, a motywy którymi niektórzy z nich się kierują w swoim postępowaniu wcale nie są takie, jak nam się na początku wydawało.

Proza Kerry Lonsdale jest mocno frapująca, a z wykreowanymi postaciami nietrudno się w ten czy inny sposób utożsamić.

Aż szkoda, że w Polsce jak dotąd ukazała się tylko pierwsza z trzech części cyklu „Nigdy nie zapomnę”. Niestety nie wydaje mi się, aby po takim czasie miały jeszcze szansę ukazać się pozostałe 2 tomy, ponieważ książki wchodzące w skład niniejszego cyklu swoje anglojęzyczne wydania miały kolejno w latach 2016 – t.1, 2017 – t.2 i 2018 – t3. Natomiast u nas tom pierwszy, który właśnie Wam opisuję, ukazał się w roku 2017.

Przyznam szczerze, że gdyby jednak tak się stało to bardzo chętnie poznałabym dalsze perypetie bohaterów, chociaż ten tom uznać można w pewnym kontekście za zamknięty.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 20 sierpnia 2021

Pożegnanie z sagą Dziedzictwo Rodu

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o długo przeze mnie wyczekiwanym trzecim tomie sagi Dziedzictwo Rodu autorstwa Anny Szepielak, który ukazał się w czerwcu tego roku nakładem Wydawnictwa FILIA.

Ten finalny tom zatytułowany został „Jesteś opowieścią”. Agnieszka Natejko od najmłodszych lat z ogromną uwagą wysłuchuje wspomnień i opowieści przybranej prababci Krysi i z biegiem czasu to właśnie ona staje się spadkobierczynią rodzinnych opowieści oraz kufra skrywającego familijne sekrety…

Cała powieść jest ogromnie klimatyczna, a losy współczesnych bohaterów stanowią jedynie niewielki jej ułamek. Dzięki lekkiemu pióru i niesamowicie barwnemu stylowi autorki poznajemy fascynującą legendę o tatarskiej Złotej Księżniczce, śledzimy losy Litwinki Dobrochny i zawikłane dzieje rodowych skarbów.

Kłopoty sercowe Agnieszki prowokują ją do tego, aby jeszcze bardziej zagłębić się w historię przodków, a dzięki temu uciec od myślenia o własnych uczuciowych problemach. Czytelnicy wraz z młodą kobietą zatapiają się w porywająca historię sięgającą swymi korzeniami w bardzo odległą przeszłość.

Perypetie ówczesnych ludzi są na równi zawiłe i intrygujące, a miłość nierozerwalnie splata się w nich ze śmiercią.

Jeśli lubicie opowieści z przeszłości, zawierające elementy historyczne oraz legendy z odległych krain to najnowsza powieść Anny Szepielak z całą pewnością wpisze się w wasze gusta czytelnicze.

Oprócz w/w tematyki jest to również opowieść o honorze, odwadze, tradycji i silnych, ogromnie zdeterminowanych kobietach. Chociaż ich dola nie jest lekka to są one nieustępliwe i dążą do swoich celów.

Czy dzięki ich postawie i perypetiom współczesna bohaterka pomimo różnorakich zawirowań ostatecznie odnajdzie swoje szczęście? Tego dowiecie się z kart książki.

W niniejszym tomie jak zapewne się domyślacie następuje również rozwiązanie wątków niezamkniętych w dwóch poprzednich częściach.

Jak więc widzicie autorka przekazała w ręce czytelników zamknięcie sagi, które jest równie intrygujące i wciągające, jak jej dwie poprzednie odsłony, dlatego też zapraszam Was do lektury, a na zachętę poniżej znajdziecie linki do recenzji poprzednich tomów:

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 12 maja 2021

"Ludzie są skomplikowanymi istotami, życie rzadko toczy się wedle naszych wyobrażeń..."


Autora tej książki nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, gdyż od wielu już lat porywa on czytelników swoimi ciepłymi i niesamowicie uczuciowymi historiami, z których wiele zostało przeniesionych na telewizyjny ekran.

Po około dwuletniej przerwie od poprzedniego tytułu na polskim rynku wydawniczym na początku bieżącego roku ukazała się najnowsza powieść pisarza zatytułowana „Powrót”.

Przez tę opowieść prowadzi czytelników Trevor Benson, lekarz, który zostaje ciężko ranny podczas misji w Afganistanie. Na skutek tych wydarzeń i związanych z nimi traum mężczyzna zmaga się z PTSD. Gdy dziadek mężczyzny umiera pozostawiając mu w spadku dom (i pewne zadanie do wykonania) Trevor powraca do małego, sielskiego miasteczka New Bern, aby tam odetchnąć i nabrać sił do dalszego funkcjonowania.

Na jego drodze staje miejscowa zastępczyni szeryfa Natalie, która właściwie od samego początku bardzo mocno go intryguje jednak ewidentnie skrywa także jakąś tajemnicę. Poznaje również tajemniczą i bardzo zamkniętą w sobie nastolatkę, która przedstawia się jako Callie.

Trevor chce odkryć okoliczności śmierci dziadka i rozwikłać, co takiego Carl chciał mu przekazać tuż przed śmiercią. Natalie toczy wewnętrzną walkę, która niekiedy odbiera jej psychofizyczne siły. Natomiast Callie to chodząca zagadka…

Opisana historia podejmuje temat budowania życia na nowo po różnego rodzaju przejściach, jakie dotknęły jej poszczególnych bohaterów. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie, prawdziwej miłości i akceptacji pomimo wszystko oraz o mozolnym splataniu mocno nadszarpniętych rodzinnych relacji.

Jeśli macie ochotę na powolną, nieco refleksyjną i pełną różnorodnych emocji lekturę to koniecznie sięgnijcie po „Powrót”. Ciekawym zabiegiem, którego dokonuje w nim autor jest zestawienie ludzkiego życia z cyklem funkcjonowania pszczelej rodziny w ulu.

Nicholas Sparks stworzył kolejną subtelną i wzruszającą opowieść o ludziach, którzy muszą stawić czoła meandrom losu, który nie zawsze jest dla nich łaskawy. Mimo tego, że życie bardzo często spycha ich na egzystencjalne mielizny to w gruncie rzeczy żadne z nich się nie poddaje i na swój własny sposób walczy o przetrwanie i wyjście na prostą.

Czy dla Trevora powrót do New Bern okaże się nowym początkiem? Czy Natalie i Callie mimo bardzo wielu trudności w końcu ujrzą dla siebie światełko w swych życiowych tunelach? Sięgnijcie po „Powrót”, a na pewno otrzymacie odpowiedź.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 19 marca 2021

"Każda przeżyta chwila ma swoje znaczenie, bo bez niej nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy..."

 

Małgorzata Lis zadebiutowała jesienią 2019 roku powieścią „Kocham cię mimo wszystko” opowiadającą o burzliwych losach miłości mocno wierzącej Ani i Marcina, który jest ateistą… Więcej szczegółów na temat pierwszej części znajdziecie w jej recenzji.

W lutym bieżącego roku na rynku wydawniczym pojawiła się kontynuacja, która nosi tytuł „Przebaczam ci” i o tej właśnie pozycji będzie mowa w moim dzisiejszym tekście.

Po obfitującym w wiele trudów i różnych zmian roku Ania i Marcin są już małżeństwem. Bardzo szybko okazuje się również, że Jastrzębscy spodziewają się dziecka, co, mimo, iż początkowo jest dla nich sporym zaskoczeniem błyskawicznie przeradza się w ogromną falę radości i jeszcze pełniejszego szczęścia.

Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, gdyż Ania z niewiadomych przyczyn traci oczekiwaną córeczkę. Młodzi małżonkowie popadają w rozpacz, a mimo to Marcin stara się być jak najmocniejszym oparciem dla ukochanej żony. Niestety po tym, co ich dotknęło oboje coraz bardziej się od siebie oddalają, a kondycja ich wzajemnej relacji wydaje się coraz słabsza.

Autorka pokazuje nam też, jak komplikują się losy Patrycji i Mikołaja znanych czytelnikom z poprzedniej odsłony historii. Małgorzata Lis w tej części zdecydowanie nie oszczędza swoich bohaterów, nie tylko głównych, lecz także tych będących na nieco dalszym planie i tych, którzy dopiero się pojawiają.

Opowieść ta pełna jest życiowych zawirowań oraz moralnych dylematów, z którymi przychodzi zmagać się każdej z osób pokazanych w tej powieści. Dzięki sytuacjom i okolicznościom, w jakich autorka osadziła opisywane postacie możemy obserwować zmiany, jakie zachodzą w nich samych oraz ich podejściu do życia w kontekście wyznawanych zasad i wartości, jakimi się kierują.

Jest to książka o miłości i stracie, o godzeniu się ze sobą i Panem Bogiem oraz o tym, że życie, choć pisze bardzo skomplikowane scenariusze to jednocześnie dzięki Opatrzności są one najlepszymi z możliwych, a skoro tak właśnie jest to pod żadnym pozorem nie należy wyzbywać się nadziei i o tym także mówi ta książka.

Na przykładzie zawikłanych relacji rodzinnych autorka ukazuje, że prawda chociaż niekiedy bywa trudna do udźwignięcia to finalnie może okazać się wyzwalająca. A przebaczenie i trudna przeszłość - mimo, iż tej ostatniej nie da się zmienić i zawsze będzie jakoś do nas wracać - jednocześnie mogą stać się budulcem nowych, silniejszych fundamentów do życia w teraźniejszości oraz planowania przyszłości.

Jeśli jesteście zainteresowani dalszymi losami Ani, Marcina i pozostałych bohaterów to zajrzyjcie na karty powieści „Przebaczam ci”.

Mnie osobiście książkę tę czytało się dobrze, chociaż w pewnym momencie ilość powiązań pomiędzy postaciami była jak dla mnie nieco przyciężkawa w odbiorze, ale jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, a Was zachęcam do wyrobienia sobie własnego zdania na temat tej powieści.

Dodam jeszcze, iż niniejsza książka jest kolejną wchodzącą w skład serii Opowieści z Wiary.

środa, 3 lutego 2021

"Oczekuj tego, co nieoczekiwane i bądź na to przygotowany..."


Piotr Liana zadebiutował w 2015 roku książką „Persona non grata”, po niespełna trzech latach oczekiwania, w roku 2018, w ręce czytelników trafiła druga powieść autora zatytułowana „Echo serca” i to właśnie wrażeniami po jej lekturze dziś chciałabym się z Wami podzielić.

Akcja tego thrillera psychologicznego dzieje się w moim rodzinnym Tarnowie tj. stosunkowo niewielkim mieście w Małopolsce oraz jego okolicach. Książka rozpoczyna się od znalezienia w jednej z tarnowskich dzielnic zwłok nastoletniej córki ordynatora oddziału kardiologii Krzysztofa Roty, Nina powieszona jest na charakterystycznej żółtej lince. Dodać należy, iż matka dziewczyny zginęła 10 lat wcześniej w wyniku zderzenia auta z pociągiem, Nina natomiast uszła z życiem z tamtej kraksy. Lekarz nie wierzy w samobójstwo córki i zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, a tymczasem jego stabilna jak dotąd zawodowa kariera również zaczyna chwiać się w posadach…

W związku ze śmiercią Niny Roty jednocześnie do akcji wkraczają komisarz Iwona Suda i jej współpracownicy, zwłaszcza, że giną kolejne nastolatki. Wszystkich łączy to, iż uczęszczają do tej samej prywatnej szkoły. W tej placówce uczy się również syn komisarz Sudy, którego zachowanie wzbudza w samotnie wychowującej go pani komisarz coraz więcej wątpliwości – instynkt matki, zaczyna walczyć z instynktem policjantki, a co z tego wyniknie dowiecie się podczas czytania książki.

Tymczasem w otoczeniu doktora Roty pojawia się tajemnicza Daniela Stein, wspiera ona Krzysztofa Rotę w jego prywatnych poczynaniach zarówno w kwestii wyjaśnienia spraw zawodowych, jak i tych mających związek ze śmiercią jego córki. Ale czy Daniela na pewno jest tak nieskazitelna, za jaką chce uchodzić? Tę i wiele innych ogromnie zagadkowych kwestii, które mnożą się na kartach tej wciągającej opowieści autor pozwoli Wam rozwikłać na blisko 550 zapisanych przez siebie stronach.

Piotr Liana ukazuje czytelnikom wielowątkową historię, w której motywy kryminalne i psychologiczne bardzo umiejętnie połączone są z opowieścią obyczajową. Losy bohaterów widniejących w książce są intrygujące i mocno zawiłe, a także splatają się ze sobą jak się finalnie okazuje na wiele zaskakujących sposobów. Jeśli macie ochotę przeczytać opowieść obyczajową z dreszczykiem i wieloma zagadkami prowadzącymi do absolutnie nieoczywistego zakończenia to „Echo serca” będzie strzałem w dziesiątkę.

Książkę tę mimo sporej objętości czyta się szybko, a że wciąga od pierwszych stron to bardzo trudno odłożyć ją w trakcie lektury. Autor w sposób bardzo plastyczny pokazuje bowiem meandry ludzkich powiązań oraz układy i układziki niewielkiego miasta. Oprócz tego nie można odmówić mu kreatywności w wodzeniu czytelnika za nos, bo gdy już wydaje nam się, że wszystko rozgryźliśmy, nagle okazuje się, że nic bardziej mylnego.

Polecam Wam lekturę „Echa serca”, gdyż z całą pewnością jest to powieść niezwykle interesująca. Łączy ona w sobie wiele gatunków i tematów, a połączenie to jest niesamowicie misterne i pochłaniające czytelnika.

Poznajcie zatem tajemnice ukryte w „Echu serca” i nie dajcie się zwieść pozorom, bo nic tu nie jest czarno-białe, opisani ludzie mają bardzo wiele twarzy.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 24 września 2020

Co robić, gdy sielska wieś stopniowo zanurza się w mroku...

Natałka Babina zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym jesienią 2010 roku, gdy pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis ukazała się pozycja zatytułowana „Miasto Ryb”. Po 10 latach autorka powraca z kolejną powieścią „Bodaj Budka”, o której kilka zdań chciałabym Wam dzisiaj napisać.

Główną bohaterką, a zarazem narratorką opowieści jest Ałła Bobylowa, pięćdziesięcioletnia pisarka, która właśnie tworzy powieść. Kobieta decyduje się na zakup domku przy torach kolejowych, czyli tzw. Budki, gdzie chce osiąść w ciszy i sielskim otoczeniu przyrody, które to okoliczności przypominają jej dzieciństwo i mają uprzyjemnić proces twórczy. 

Tuż przed zakupem nieruchomości Ałkę nachodzą niepokojące przeczucia, lecz mimo tego decyduje się ona na zakup i remont siedliska. Z biegiem czasu w okolicach Budki zaczynają się dziać bardzo dziwne i niepokojące rzeczy, a jedna z przyjaciółek pisarki zostaje zamordowana.

N. Babina w swojej książce ukazuje dosyć apokaliptyczną wizję świata, w którym właściwie z dnia na dzień przychodzi żyć wykreowanym przez nią postaciom. Publikacja ta jest pozycją mocno nietypową, ponieważ mnogość połączonych w niej literackich gatunków uderza w czytelnika niczym fala tsunami. Skumulowanie literatury obyczajowej, horroru, science-fiction oraz nawiązań społeczno – historycznych sprawia, że nie każdy odnajdzie się w tej historii. 

Czy Ałła i jej towarzysze odkryją, jakie mroczne siły czają się nieopodal nich? Czy będą w stanie zapobiec ich destrukcyjnemu działaniu? Odpowiedź na to i wiele pośrednich pytań znajdziecie na kartach „Bodaj Budki”.

A czy Wy odważycie się śledzić, jak sielska wioska zamienia się w zagadkową enklawę odciętą od reszty świata, który de facto też wcale nie jest w dobrej kondycji?  

Według mnie ciężko oceniać tę książkę, a jeszcze trudniej jest ją opisać… Niemniej jednak, gdy się dobrze przyjrzeć jej treści to pojawia się (przynajmniej u mnie tak było) sporo skojarzeń odwołujących się do aktualnej sytuacji panującej na Białorusi…

Z całą pewnością książka ta nie należy do lektur łatwych, mimo, iż wiele przedstawionych w niej sytuacji i wydarzeń może wydać Wam się mocno odrealnionych, lecz to wcale nie przysparza jej lekkości w odbiorze. 

Jeśli jednak lubicie książki niesztampowe, a do tego wielogatunkowe oraz napisane ujmującym i nietuzinkowy językiem to sięgnijcie po najnowszą powieść tej białoruskiej autorki.

środa, 26 sierpnia 2020

"W cudzym domu" po raz ostatni...


Moja przygoda z książkami autorstwa Hanny Cygler rozpoczęła się cztery lat temu od powieści „Grecka mozaika” i od tamtej pory biorę w ciemno wszystkie jej publikacje, dzięki czemu przeczytałam już sporo pozycji autorki (chociaż jeszcze nie wszystkie).

Najnowsza powieść „Po cudze pieniądze” jest długo wyczekiwanym tomem zamykającym cykl „W cudzym domu”.

Akcja toczy się w latach 1905-1910. Ponownie spotykamy się z rodzinami Hallmanów i Szuszkinów. W ich życiu, jak to zwykle w historiach tworzonych przez Hannę Cygler bywa, bardzo wiele się dzieje, od tajemniczego zabójstwa w Nowym Jorku poczynając, poprzez skandal obyczajowy w armii niemieckiej aż po rodzinną tragedię i przymusową emigrację oraz mnóstwo innych frapujących wydarzeń.

Wraz z bohaterami wędrujemy po świecie poprzez miasta, kraje, a nawet kontynenty. Na scenę wkracza także ponownie Maksymilian Kwilecki, który pozostaje czarnym charakterem knującym intrygi gdzie tylko się da, tak, aby wyjść na swoje.

W opowieści snutej przez autorkę odnajdujemy bardzo wiele wątków miłość, zdradę, śmierć, rozpacz, nienawiść, strach, ale również radość, nadzieję i pomyślne wiatry. Podobnie jak w realnym życiu postacie nakreślone przez Hannę Cygler doświadczają zarówno wzlotów, jak też bolesnych na różne sposoby upadków. Ich hart ducha pozwala im jednak zawsze się po nich podnieść.

Na uwagę zasługuje również bardzo merytorycznie, a zarazem ciekawie i plastycznie ukazane tło historyczne, w jakim osadzone są losy bohaterów. Poznając perypetie ludzi niejako mimochodem dowiadujemy się również całkiem sporo o historii dziejącej się w opisywanym czasie. Nie zabrakło również kwestii dotykających tematyki społeczno - obyczajowej, która zawsze przewija się w opowieściach Hanny Cygler.

Jeśli zatem macie ochotę na opowieść wielowątkową, napisaną barwnym, a jednocześnie przystępnym językiem oraz taką, w której nie brak całej gamy emocji, tajemnic i różnorakich intryg to koniecznie przeczytajcie „Po cudze pieniądze”.

Jednocześnie gorąco zachęcam Was do zapoznania się z całym cyklem „W cudzym domu”, zwłaszcza, że książki te czyta się właściwie jednym tchem.

Na zachętę poniżej znajdziecie linki do recenzji poprzednich tomów:

Tom 1

wtorek, 5 maja 2020

Wiatr od jezior zawsze niesie coś nowego...


Katarzyny Enerlich i jej powieści nie trzeba chyba specjalnie przedstawiać czytelnikom, ponieważ ma ona w swoim literackim dorobku wiele publikacji. Jedną spośród całej gamy klimatycznych opowieści jest „Wiatr od jezior” opatrzony mocno tajemniczą okładką.

Akcja historii toczy się dwuwymiarowo, z jednej strony mamy rok 1922 – w jednej z mazurskich wiosek mieszkańcy przyjmują mormońską wiarę. Z drugiej strony natomiast znajdujemy się w roku 1998, gdzie dziennikarka lokalnej gazety Anna Sołowiecka natrafia na trop bardzo dziwnych, niemalże rytualnych podpaleń zwierząt dokonywanych na okolicznych leśnych głazach… Oprócz tego kobieta próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojej przyjaciółki z dzieciństwa, która wychowywała się w domu dziecka.

Autorka w sposób charakterystyczny dla swojego pisarskiego stylu po raz kolejny splotła ze sobą przeszłość i teraźniejszość. Przybliżając czytelnikom zarówno mormońską wiarę i obyczaje, w których ówcześni ludzie wręcz się zatracają,  jak również odsłaniając przed nami losy i różnorakie rozterki Anny, która stara się odkryć prawdę o odejściu Marty i rozwikłać zagadki z przeszłości, a żadne z tych wyzwań nie należy do łatwych, a do wyznaczonych celów nie wiodą proste ścieżki.

Całość opowieści, jak wspominałam już wcześniej, osadzona została na malowniczych Mazurach, gdzie natura żyje własnym rytmem tworząc niesamowite tło dla opisywanych wydarzeń. A echa przeszłości oraz jej tchnienie wciąż słyszalne i wyczuwalne są w całej ukazanej okolicy.

Na uwagę zasługują również bardzo wyraziści i różnorodni bohaterowie, pośród których wielu czytelników może odnaleźć jakąś cząstkę siebie. Ich perypetie są tak rozległe, a w niektórych przypadkach znajdują się oni w sytuacjach mocno skrajnych, że utożsamienie się z ich losem oraz emocjonalnymi i egzystencjalnymi niepokojami staje się w zasadzie nieuniknione.

Jeśli chcecie przyjrzeć się bliżej życiu i obyczajowości Mormonów, a także dowiedzieć się, do czego dotarła Anna Sołowiecka i jaka wiodła ku temu droga? To koniecznie przeczytajcie tę trzymającą w napięciu, pełną niedopowiedzeń historię zatopioną w krajobrazach małej mazurskiej wioski. 

Tylko od Was samych zależy czy dacie się ponieść „Wiatrowi od jezior”.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *