Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

(...)bo w książkach możliwe jest wszystko. To jest właśnie ich magia.

 

„Dzielnica cieni” to kolejny kryminał magiczny Katarzyny Puzyńskiej. Choć okładka utrzymana jest w podobnym stylu co „Ulice ciem” to nie jest ich kontynuacja. Niemniej jednak samo uniwersum opowieści skonstruowane jest na podobnej zasadzie.

Główną bohaterką współczesnej osi opowieści jest Nadia Pietrowna Szewcowa – Ukrainka, która uciekła do Polski po wybuchu wojny. Kiedyś była primabaleriną, dziś jest szukającą weny pisarką z zastojem twórczym. Na skutek splotu pewnych okoliczności na jej drodze staje sympatyczna bibliotekarka, która niejako popycha kobietę w kierunku zainteresowania się przez nią wydarzeniami z 1968 roku, gdzie w jednym z bloków przy ul. Herbsta w Warszawie zostały odnalezione zwłoki 11-letniej Sabiny.

Czy kobieta zrobiła to umyślnie? Przekonajcie się czytając książkę.

Akcja tej opowieść również toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy czasy współczesne – historię Nadii, jej partnera Wiktora oraz dawnej koleżanki Wandy. Drugą perspektywę natomiast stanowi rok 1968, w którym poznajemy 4 przyjaciółki: Arletę, Marylę, Beatę i Polę, tworzą one zgraną ekipę, do której chciałaby dołączyć „nowa” – Sabina. Dziewczęta wymyślają więc dla niej wyzwanie mające związek z pewną książką…

Niestety dziewczynka traci życie, a na pozostałe nastolatki pada blady strach – czy to książka zabija?

Ważną postacią w wątku z przeszłości jest również Mordechaj Blum, mieszkaniec bloku, w którym znaleziono zwłoki dziewczynki – mężczyzna prowadzi śledztwo na własną rękę. Poprzez jego postać autorka prowadzi czytelnika, klucząc i doskonale myląc tropy w nakreślonej opowieści.

Ta mroczna, wielowątkowa i w pewien sposób baśniowa historia ukazuje meandry ludzkiej psychiki, emocje targające jednostką oraz wzajemną presję, jaka wytwarza się w hermetycznych społecznościach na skutek pewnych wydarzeń.

Katarzyna Puzyńska ukazała w niej również odwieczne tarcie pomiędzy dobrem a złem oraz ogromną fascynację literaturą i swoistą siłę książki, jako przedmiotu oraz obiektu pewnego rodzaju pożądania.

Bohaterowie tej opowieści są bardzo różnorodni, a każdy z nich jest na swój sposób wyrazisty i wnosi w tę historię swój wkład.

To co dzieje się na kartach „Dzielnicy cieni” wciąga czytelnika niczym przepastny wir, gdy wraz z Mordechajem próbujemy odkryć co się wydarzyło i kto tutaj jest kim tak naprawdę? A współcześnie towarzyszymy Nadii w jej poczynaniach. W wątku teraźniejszym również nie brak postaci w stylu Dr Jekyll i Mr Hyde, ale oczywiście musicie odkryć je sami.

Powieść jest gęsta od wydarzeń i emocji bohaterów, a momentami wręcz duszna i nieustannie meandrująca pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co baśniowe.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zajrzenia do „Dzielnicy cieni” i odkrycia jej tajemnic. Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury, choć czysto subiektywnie „Ulice ciem” były moim zdaniem odrobinę lepsze. Niemniej jednak absolutnie nie żałuję czasu poświęconego opisywanej dzisiaj lekturze, gdyż jest to bardzo klimatyczna i choć tocząca się powoli to jednocześnie mocno wciągająca powieść.

Polecam i jestem ciekawa, czy kiedyś jeszcze dostaniemy od autorki coś w podobnym stylu, bo bardzo chętnie przeczytałabym taką publikację.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 20 lutego 2026

Dante ponownie na tropie ;)


Nieco ponad dekadę temu, wiosną 2015 roku, miałam okazję przeczytać powieść, która wówczas nosiła tytuł „Dante na tropie” i była pojedynczym tytułem.

Minęło sporo czasu i latem ubiegłego roku ukazało się wznowienie ww. opowieści, tym razem zatytułowane „Tuż obok” i otwierające cykl: Miasteczko. Natomiast kilka dni temu na rynku wydawniczym pojawiła się druga część wspomnianego wcześniej cyklu, czyli tom pt. „Tak blisko”, o którym dziś Wam opowiem.

Narratorem książki jest Cezary Osiński, mężczyzna w średnim wieku, który po wielu latach powraca z emigracji do rodzinnego miasteczka Czarne, gdzie szuka spokoju. Okazuje się jednak, że ta prowincjonalna mieścina ma wiele swoich sekretów.

Podczas pierwszego spaceru w lokalnym parku, natyka się na odnalezienie przez służby zwłok w stanie dosyć zaawansowanego rozkładu… Sytuacja ta nie daje mu spokoju, lecz życie toczy się dalej… Czarek podejmuje pracę jako anglista w lokalnych szkołach i próbuje na nowo ułożyć swoje życie, po różnorodnych przejściach, które go dotknęły.

W miejscowym liceum zostaje wychowawcą jednej z klas, a jego uczennicą jest mocno odstająca od reszty rówieśników, niesamowicie wyizolowana Stina Balcer. Ojcem dziewczyny jest znany wśród lokalnej społeczności biznesmen. Matka zaś jest dla mieszkańców niezwykle enigmatyczną postacią, której nikt nie widuje. W rodzinie tej jest również młodszy brat Stiny – Alan.

Gdy dziewczyna zaczyna wagarować Osiński, jako wychowawca, coraz mocniej interesuje się losem jej oraz jej rodziny.

Pewnego dnia niczym grom z jasnego nieba spada na mieszkańców Czarnego wieść, że odnalezione zostały kolejne zwłoki, a denatem jest Konrad Balcer… W niedługim czasie znika również mężczyzna, który był jego prawą ręką, a zarazem dawny kolega Czarka ze szkoły – Ryszard Kaszkowiak.

Jak możecie się domyślić Osiński, który do tej pory był mocno przejęty i zaniepokojony losami Balcerów zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo narażając się nieco miejscowej policji, w osobie m.in. komisarza Gryki – właściciela Dantego.

Co z tego wszystkiego wyniknie? Abyście mogli się dowiedzieć, zapraszam Was do przeczytania książki. Agnieszka Olejnik w sposób niezwykle plastyczny ukazuje małomiasteczkową, hermetyczną społeczność ze wszystkim jej blaskami i cieniami.

W takim kolektywie możemy znaleźć wszystko: odnowione po latach znajomości i przyjaźnie, lokalne zatargi i różnego rodzaju animozje między ludźmi oraz wiele rodzinnych sekretów, które jednak niekoniecznie chcielibyśmy poznać.

Czy Cezaremu, któremu na skutek pewnych wydarzeń, przez pewien czas towarzyszy Dante uda się odkryć kto jest mordercą i czy za wszystkimi zgonami stoi ta sama osoba? Z kim los skrzyżuje jego drogi i co to za sobą pociągnie? Jak trudna jest historia Stiny i jej bliskich?

„Tak blisko” to opowieść o zawiłych relacjach międzyludzkich, wielorakich powiązaniach między bohaterami oraz o tym, jak wiele twarzy może posiadać jeden człowiek. Jest to kryminalno - obyczajowa proza, pełna różnorakich emocji oraz świetnie przemyślanych zwrotów akcji, a jej bohaterowie są wielowymiarowi i zdecydowanie nie są to postacie oczywiste.

Autorka na kartach powieści utkała bardzo misterną intrygę, której zakończenie dosłownie wbija w fotel. 
A dodatkowym atutem cyklu jest fakt, iż każdą z jego części spokojnie można czytać oddzielnie. 

Polecam Wam lekturę „Tak blisko”, a sama jestem niezmiernie ciekawa czy powrócimy jeszcze do Miasteczka.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 26 listopada 2025

Dwa oblicza stolicy...

Katarzyna Puzyńska jest znaną i bardzo poczytną autorką m.in. kultowego już dziś cyklu Lipowo oraz wielu innych tytułów. Jednak w książce, o której Wam dziś opowiem, postanowiła nieco zaskoczyć swoich czytelników, a być może również zaskarbić sobie sympatię nowych odbiorców serwując nam kryminał magiczny.

„Ulice ciem”, bo taki jest tytuł opowieści, to historia tocząca się dwutorowo.

W czasach współczesnych obserwujemy Zosię, jej trudną relację z matką oraz pewnego rodzaju życiowe zagubienie. Akcja tego wątku rozpoczyna się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Na skutek pewnych wydarzeń nasza bohaterka trafia do klimatycznej księgarenki, gdzie otrzymuje od sympatycznego, acz tajemniczego właściciela książkę w prezencie… Zdarzenie to zapoczątkowuje falę kolejnych, które stanowią ciąg dalszy tej historii.

Druga oś opowieści to rok 1939, Warszawa, a w niej perypetie Mańki, która niemalże czuje na swoich plecach oddech czającej się tuż, tuż II Wojny Światowej… Poprzez postać tej wyrazistej kobiety i jej „podopiecznych” (m.in.Hanki, jej perypetie też poznajemy w książce) które zaczynają ginąć w zagadkowych okolicznościach, śledzimy akcję osadzoną w przeszłości.

Dzięki niezwykle obrazowym, pełnym detali opisom autorki czytelnik ma szansę przyjrzeć się kwintesencji życia ówczesnej Warszawy. Możemy zajrzeć w wiele jej zakamarków oraz poznać blaski i cienie egzystencji w tym, czasem pełnym sprzeczności, mieście. Stykamy się także z zapomnianą już dziś gwarą warszawską, która, choć miejscami nie jest łatwa w lekturze, to z całą pewnością nadaje opowieści wyjątkowego charakteru.

Postacie opisane w książce są bardzo różnorodne, a ich w gruncie rzeczy misternie splecione ze sobą losy porywają czytelnika. Bohaterki skrojone są na miarę swoich czasów – pryzmat losów Mańki ukazuje pewien rys historyczny, przemiany i wydarzenia, z jakimi musiała się zmierzyć. Zaś perspektywa Zosi jest współczesna, a przez to być może bardziej uniwersalna, choć również ukazuje jej zmagania z życiem i próby odnajdywania siebie jako jednostki.

Niesamowitego klimatu całości nadaje garść magii ukryta w historii tajemniczej księgarni i jej równie enigmatycznego właściciela. Elementy te występują w obu planach czasowych i odgrywają w nich niemałą rolę – jaką konkretnie? Przekonajcie się sami sięgając po tę wciągającą historię.

„Ulice ciem” to barwna opowieść o literaturze, w której granice fikcji literackiej w pewien sposób przenikają się z rzeczywistością. Jest to także opowieść o ludziach, ich zmaganiach z życiem, samymi sobą oraz bagażem, który niekiedy bywa schedą po przodkach.

W powieści autorka bardzo plastycznie pokazała wpływ przeszłości na teraźniejszość, co w zasadzie stanowi nierozerwalne połączenie, choć często zupełnie sobie tego nie uświadamiamy.

Muszę Wam powiedzieć, że Katarzyna Puzyńska tą niezwykłą kryminalno – magiczną opowieścią skradła moje czytelnicze serce i bardzo chętnie znów przeniosę się do tego uniwersum za sprawą „Dzielnicy cieni”, która już czeka na mojej półce.

Zaznaczam jednak, iż „Ulice ciem” to zamknięta historia i tak należy ją potraktować.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 1 października 2025

Na tropie manipulatora...


Twórczość Remigiusza Mroza znana jest zapewne większości z Was. Na pewno więc wiecie, iż jest on mistrzem kreowania wciągających czytelnika bez reszty historii.

„Bezkarny” oparty został na historii polskiego oszusta z Tindera. Bohaterem opowieści jest mężczyzna zmienny niczym kameleon. Jest on mistrzem manipulacji, który w sposób perfidny i niezwykle wyrachowany omotuje swoje kolejne ofiary, czyli zamożne kobiety pozbawiając je nie tylko majątku, lecz także poczucia własnej wartości.

Dzieje się tak do momentu, kiedy inny mężczyzna postanawia pomóc oszukanym kobietom i bierze w swoje ręce sprawę doprowadzenia oszusta przed oblicze wymiaru sprawiedliwości.

Czy mu się to uda i jaki będzie przebieg wydarzeń w toku fabuły? Tego dowiecie się z powieści.

Historia opisana przez autora wciąga i trzyma w napięciu, a wykreowane w niej postacie są na różne sposoby intrygujące. „Bezkarny” to osadzone w fabule studium manipulacji zakrojonej na bardzo szeroką skalę, a co za tym idzie wieloaspektowej.

Remigiusz Mróz w sposób znamienny dla swojego literackiego stylu komplikuje losy postaci, nakładając im różne maski tak, aby czytelnik do końca nie wiedział, kto właściwie jest kim, a w toku lektury niejednokrotnie zmieniał zdanie o opisanych postaciach.

Jeśli lubicie kryminały/thrillery psychologiczne to myślę, że się nie zawiedziecie. Mnie czytało się tę pozycję dobrze i dosyć szybko. Ukazani w niej bohaterowie i ich losy skupiały moją uwagę i skłaniały do przemyśleń nad konstrukcją psychologiczną każdej z postaci oraz lukami w systemie, które umożliwiają często długotrwałą nieuchwytność oszustom różnego kalibru.

Choć, powieść ta sama w sobie jest fikcją literacką to pokazane w niej zostało mnóstwo mechanizmów działania i zachowań zarówno po stronie manipulantów, jak również ich potencjalnych ofiar.

Pozycja ta pełna jest zwrotów akcji, wielowymiarowych bohaterów i sugestywnych, tworzących odczucie realnego napięcia opisów. Zachęcam Was do zapoznania się z perypetiami Eli, Norwida oraz pozostałych bohaterów tej intrygującej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 30 września 2024

"Nienawiść nie potrzebuje instrukcji, wystarczy ją tylko sprowokować." - Katherine Anne Porter

Jakiś czas temu opowiadałam Wam o książce „Nie pytaj” Marii Biernackiej – Drabik, a ponieważ byłam nią zachwycona to nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po debiut autorki, o którym dziś Wam opowiem.

Głównym bohaterem powieści „Za żywopłotem” jest Miłosz Zdebski, który po 15 latach odsiadki opuszcza zakład karny. Mężczyzna został skazany za zabójstwo przyjaciela – chociaż nie dokonał tego czynu, został wplątany w misterną intrygę. Po wyjściu na wolność chce oczyścić się z zarzutów, a co ważniejsze poznać prawdę o tym, kto odebrał życie Jakubowi...

Dzięki wspomnieniom Miłosza poznajemy również dwóch jego przyjaciół – Wojtka i Jakuba – trzech młodych gniewnych otwiera prężnie rozwijającą się firmę Ultrason. Po jakimś czasie Wojtek ginie w wypadku samochodowym, Jakub zostaje zamordowany, a cień zbrodni pada na Miłosza…

Autorka kreśli przed czytelnikiem zawiłą intrygę, ukazując wysiłki głównego bohatera zmierzające do odkrycia prawdy o zbrodni, a tym samym oczyszczenia po latach swojego dobrego imienia.

Co przyniesie prywatne śledztwo Miłosza? Jak bardzo zaskakująca okaże się prawda? – Odpowiedź na te pytania z pewnością znajdziecie w książce.

Maria Biernacka – Drabik w swoim debiucie nie tylko splotła ze sobą wiele wątków, lecz także nakreśliła wyrazistych bohaterów, którzy borykają się z wieloma problemami i są uwikłani w trudne relacje.

Jeśli macie ochotę na dobry, wciągający i skłaniający do przemyśleń kryminał to według mnie „Za żywopłotem” będzie bardzo dobrym wyborem. Na kartach powieści ukazana została nie tylko zbrodnia i jej następstwa, ale także to jak gigantyczny wpływ mogą mieć na człowieka wydarzenia z przeszłości i jak silne piętno potrafią one na nim odcisnąć...

W tej książce tajemnica goni tajemnicę, kto tutaj jest kim i czy na pewno warto szperać w przeszłości? Jeżeli chcecie rozwikłać te zagadki, koniecznie zajrzyjcie do „Za żywopłotem” – emocje gwarantowane!

Polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 22 stycznia 2024

"Nasze miasto nie bardzo się różni od innych..."


Pan Marek Krajewski ma w swym bardzo bogatym literackim dorobku bardzo wiele retrokryminałów, których bohaterami są Edward Popielski lub Eberhard Mock, pozycje te zdobyły serca wielu czytelników.

Pod koniec ubiegłego roku autor postanowił podjąć nowe wyzwanie, osadzając swoją najnowszą publikację w czasach współczesnych, a narratorkami opowieści czyniąc postacie kobiece. Dwie wieloletnie przyjaciółki: detektyw Ewa Skoczek i mecenas Małgorzata Drewnowska – to właśnie poprzez nie poznajemy całą historię wykreowaną w „Ostrej”.

Rzecz dzieje się w mieście jakich wiele, a jednocześnie widać tutaj jak w pigułce problematykę, z jaką borykają się spore aglomeracje. Wzajemne powiązania, układy i układziki biznesowo – polityczne, korupcja, żądza władzy, patodeweloperka i zderzenie świata biedy ze światem bogactwa.

Na tym tle, w którym z całą pewnością odnajdziecie jeszcze wiele różnorodnych wątków i niuansów, toczy się sprawa podpalenia składu opon oraz poszukiwania kobiety o pseudonimie Rakieta, która jest pracownicą seksualną… Jest to zaledwie początek tej zawiłej, pełnej zagadek i mylnych tropów historii.

Poznajemy tutaj również prywatne życie bohaterek, które nie jest wolne od różnego rodzaju bolączek dotykających zarówno teraźniejszości, jak i tych zakorzenionych w przeszłości kobiet. Pan Marek Krajewski opisuje również degenerację miasta zachodzącą na różnych jego poziomach w sposób mniej lub bardziej jawny.

Jeśli lubicie tego typu kryminalne i społeczne klimaty to myślę, że będziecie zadowoleni. Mnie osobiście książka średnio przypadła do gustu, niemniej jednak zamierzam sięgnąć po twórczość autora w odsłonie retro, ponieważ mam przeczucie, że to z nią będzie mi bardziej po drodze.

W „Ostrej” przytłoczyła mnie nieco mnogość wątków, które przez jakiś czas było mi dosyć trudno ze sobą powiązać i dlatego lektura tej historii odrobinę mnie zmęczyła. Mimo tego nie jestem również w stanie jednoznacznie odradzić Wam jej przeczytanie, bo niewątpliwie ma ona w sobie to coś, co generuje uwagę czytelnika.

Postacie opisane w opowieści są bardzo różnorodne i umiejętnie skrywają swoje mroczne strony oraz ciemne sprawki. Mozaika wydarzeń, jaką funduje bohaterom autor sprawia, że nie sposób nie zastanawiać się, do czego to wszystko finalnie zmierza i jakie jeszcze tajemnice mają w zanadrzu poszczególne osoby opisane w tej wielopoziomowej opowieści.

Jak widzicie sami musicie podjąć decyzję co do sięgnięcia po tę powieść. Myślę, że znajdzie ona również całkiem spore grono odbiorców, ponieważ na pewno jest w niej ukryty spory potencjał, który być może do Was przemówi bardziej niż do mnie.

Chociaż moje spotkanie z „Ostrą” zaliczam do średnio udanych, niemniej jednak nie mam zamiaru rozstawać się z twórczością Pana Marka i kiedyś jeszcze na pewno do niej wrócę.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 27 stycznia 2021

Na tropie genialnego mordercy...

Jak zapewne wiecie Remigiusz Mróz napisał już wiele książek, które od kilku lat niezmiennie podbijają rynek czytelniczy. Ja, chociaż w swojej domowej biblioteczce mam sporo tytułów autora to za namową męża postanowiłam zacząć przygodę z twórczością pisarza od jego debiutu, czyli książki pt. „Wieża milczenia”.

Akcja tego stylizowanego na amerykańskie realia kryminału rozpoczyna się w niewielkim i raczej sennym miasteczku Lansing w stanie Michigan, gdzie wracająca z nocnej zmiany na stacji benzynowej Heather Willeford pada ofiarą mordercy…

Heather była partnerką byłego wykładowcy Yale, Scotta Wintona, który dla miejscowej policji automatycznie staje się pierwszym podejrzanym. Do akcji wkracza więc pragmatyczna pani detektyw Evelyn Thomsen wraz ze zawodowym swoim partnerem Oscarem Vilardo.

Tymczasem dochodzi do kolejnych zabójstw i mimo, iż mówi się, że zbrodnia doskonała nie istnieje to za każdym razem oprawca ewidentnie wodzi wszystkich poszukujących go za nos, pozostawiając jednocześnie po sobie subtelnie, acz wyraziście wskazujące na sprawstwo za każdym razem tej samej osoby niuanse.

W powieści tej oprócz wyżej wymienionych zbrodni, autor ukazuje nam też pewne mechanizmy wielkiej polityki opisując meandry kampanii wyborczej, w której znany polityk ma stać się ofiarą bombowego zamachu, w ten sposób czytelnikom ujawnia się również wątek fanatyzmu religijnego dosyć mocno nakreślony w tej publikacji.

Jak widzicie opowieść ta jest wielowątkowa, a na tle całej w/w tematyki obserwujemy burzliwą i ogromnie dynamiczną relację Evelyn i Scotta, który za punkt honoru stawia sobie pojmanie zabójcy ukochanej i nie ma dla niego najmniejszego znaczenia, iż (przynajmniej początkowo) robi to wbrew jakimkolwiek służbom. Po tragicznej śmierci Oscara Vilardo Evelyn i Scott łączą siły, a co dzięki temu odkryją, jakie będą ich dalsze perypetie oraz co przyniesie ich coraz mocniejsza zażyłość? Tego dowiecie się z kart „Wieży milczenia”.

Jeśli szukacie plastycznego kryminału i nie odstręczają Was opisy zwłok (ja miałam z tym trochę kłopot i to niestety spowalniało moje czytanie) to sama akcja tej powieści toczy się dosyć wartko. Zawiłe losy bohaterów oraz momentami mocno zagmatwany tok obserwowanych przez czytelnika wydarzeń tworzą historię silnie osadzoną w kryminalnym klimacie i chwilami bardzo mroczną.

Jest to lektura, która niewątpliwie może przypaść do gustu fanom kryminałów i chociaż jak już wcześniej pisałam jest to debiut to według mnie całkiem udany. Zapewne za jakiś czas sięgnę jeszcze po jakaś książkę Remigiusza Mroza, a Wy? – Skusicie się na jego pisarskie narodziny i rozwikłacie wraz z bohaterami tej powieści wszystkie piętrzące się przed nimi zagadki? Czy tajemniczy morderca ukaże w końcu swoje oblicze? – „Wieża milczenia” zaprasza Was w swoje pogrążone w cieniu utraconego życia progi.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 4 grudnia 2019

Jedna chwila może uczynić życie nieprzewidywalnym.


U mnie jak zazwyczaj wysyp twórczości polskich autorów, więc i dzisiaj nie będzie inaczej :).
„Weź głęboki wdech” to jedna z najnowszych powieści Kasi Bulicz-Kasprzak. Autorka ukazała w niej losy Michaliny Zielińskiej, ambitnej i praktycznie całkowicie skupionej na swojej pracy doktorantce Instytutu Botaniki. Młoda kobieta mieszka z dwiema swoimi starszymi krewnymi – apodyktyczną matką oraz samotną ciotką.

Nasza bohaterka jest singielką i jak już wcześniej wspominałam całe jej życie oscyluje wokół pracy i zawodowych ambicji. Stan ten nieco ulega zmianie, gdy w Instytucie pojawia się młody, przystojny i głodny sukcesu Filip, który stopniowo, aczkolwiek bardzo skutecznie zaczyna „wygryzać” Michalinę z pozycji ulubienicy ich przełożonego – profesora Potoczkiewicza. Mimo tego, życie kobiety nadal toczy się utartym, monotonnym torem, wszystko to jednak do czasu, gdy profesor zostaje zastrzelony, a Michalina odnajduje jego zwłoki.

Fakt ten i zaistniałe wokół niego okoliczności uruchamiają lawinę wydarzeń, dzięki której akcja niniejszej książki nabiera tempa. Śledzimy perypetie Michaliny poprzetykane bardzo często ironiczno-sarkastycznym poczuciem humoru, jakie autorka postanowiła zaprezentować nam w tej powieści.

Chociaż jest to pozycja w dużej mierze opierająca się na wątku kryminalno-detektywistycznym to nie brakuje w niej również dużej dawki elementów psychologicznych, ponieważ Kasia Bulicz-Kasprzak w sposób niezwykle misterny uwikłała swoich bohaterów w mnóstwo intryg. Niejednokrotnie ukazała ich również czytelnikom w obliczu konieczności podejmowania trudnych decyzji, czy zmagania się z wewnętrznymi demonami, bo przecież każdy jakieś posiada.

Jeśli w tym grudniowym czasie macie ochotę na książkę nieszablonową, hipotetycznie z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, lecz także i taką, przy której nie zaczniecie zasypać już po kilku pierwszych stronach, ponieważ zawarty w niej humor i dreszczyk Wam na to zwyczajnie nie pozwolą to „Weź głęboki wdech” będzie według mnie bardzo dobrym wyborem.

Zwłaszcza, że pozorna lekkość tej opowieści, w swoim drugim dnie kryje w sobie sporo prawdy dotyczącej ludzkich zachowań i wyborów w kontekście różnorodnych, często niespodziewanych życiowych zawiłości, z którymi się stykamy. A jak wiadomo, życie nie jest czarno-białym schematem, więc i w tej opowieści nie wszystko jest tak oczywiste, jak mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Jest to także opowieść o emocjach, często bardzo głęboko skrywanych, które i tak prędzej czy później dochodzą do głosu.

Zapraszam Was do zapoznania się z losami Michaliny, dowiedzcie się czy zastosuje się ona do nieprzemijającej rady swojej matki, która brzmi nieodmiennie: „Weź głęboki wdech, ściągnij łopatki i staw czoła rzeczywistości”.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

"Nic nie jest ani czarne, ani białe. Zanim ocenisz, musisz poznać sprawę ze wszystkich stron..."



Twórczości tej autorki raczej nie trzeba nikomu specjalnie rekomendować, ponieważ autorka ma całkiem spory dorobek literacki i ogromne grono fanów w całej Polsce.
W swojej najnowszej powieści Katarzyna Grochola, bo o niej mowa, postanowiła jednak nieco zaskoczyć swoich czytelników pokazując się im w kryminalnej odsłonie.

Autorka w swoim kryminalnym debiucie podjęła bardzo trudny i delikatny temat, jakim z całą pewnością jest molestowanie seksualne dzieci. Dzięki misternie skonstruowanej fabule oraz wyraziście wykreowanym postaciom czytelnik ma możliwość wniknąć bardzo głęboko w świat charyzmatycznego policjanta Natana i antropolożki Weroniki, która nie tylko współpracuje z Natanem przy rozwikływaniu coraz bardziej zawiłej sprawy, lecz również przyglądamy się jej zmaganiom z własną traumą, demonami przeszłości oraz próbą poukładania życia na nowo.

Katarzyna Grochola, chociaż nie stroni w swojej książce od dosyć drastycznych opisów tego, z czym stykają się policjanci i ich współpracowniczka kładzie również nacisk na całą gamę ludzkich zachowań psychologiczno-emocjonalnych, które mają swoje uwarunkowania w przeszłości opisywanych postaci oraz w ich bardzo często zagmatwanych relacjach z innymi ludźmi, co w konsekwencji staje się motorem takich, a nie innych ich decyzji i idących za tym działań.

Autorka poruszając niezwykle istotny i bardzo aktualny temat pedofilii tak naprawdę kreśli historię wręcz buzującą emocjami i naszpikowaną portretami psychologicznymi bardzo różnorodnych postaci, które wychodząc spod jej pióra stają się niemalże istotami z krwi i kości, gdyż pisarka ukazuje nam ich wady i zalety oraz wzloty i upadki na różnych płaszczyznach egzystencji.

Rzecz jasna nie zdradzę Wam zakończenia tej niebanalnej i wielowątkowej historii. Powiem jedynie, iż kryminał ten czyta się, pomimo kalibru podjętego tematu, szybko i z wypiekami na twarzy. Wartka akcja trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Według mnie Katarzyna Grochola bardzo dobrze odnalazła się w tym nowym dla niej gatunku, a mało tego bez szwanku dla całości udało jej się przemycić tak charakterystyczne dla powieści jej autorstwa refleksje nad życiem, relacjami międzyludzkimi, a także wyborami dokonywanymi przez jednostkę, których konsekwencje ponoszą bardzo często szersze kręgi ludzi.

Polecam Wam, zatem gorąco lekturę tej powieści.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 5 października 2018

"Niby wszyscy składamy się z takich samych atomów..."


Książki Piotra Adamczyka zawsze są nieszablonowe. „Powiem Ci coś” to trzecia (z czterech jak dotąd wydanych) pozycji tego autora, którą miałam okazję przeczytać.

Tym razem pisarz postanowił tworzyć swą prozę dwutorowo – z jednej strony obserwujemy, co dzieje się w tajemniczym i zdawać by się mogło niezamieszkanym mrocznym domu, znajdującym się tuż obok posesji narratora. Z drugiej natomiast śledzimy jego niejednoznaczną relację z młodą, mocno zagadkową oraz ekscentryczną studentką ASP. Tulinka – bo tak każe się do siebie zwracać - ma swoją własną wizję sztuki i tworzy swoje dzieła na wiele różnych, czasem dosyć szokujących sposobów.

„Powiem Ci coś” to zaskakujące połączenie kryminału i romansu. Pozycja ta wręcz naszpikowana jest różnego rodzaju rozważaniami autora na temat człowieka, uczuć i emocji, jakie na co dzień nim targają, a także wielopoziomowości każdej relacji międzyludzkiej. Piotr Adamczyk ukazuje, iż bardzo często więź, która wywołuje w jednostce ludzkiej poczucie szczęścia równie szybko może przekształcić się w potencjalne źródło zagrożenia.

Z mnóstwa krótkich rozdzialików wyłania się obraz człowieka z wieloma cieniami charakteru, naznaczonego całą masą blizn po wojnach stoczonych z losem przez wiele dni i nocy.
Jednakże bez względu na to wszystko, nieustannie i wbrew przeciwnościom, jak się okazuje człowiek zawsze szuka swojego miejsca w świecie, bliskości z drugim człowiekiem i akceptacji w otoczeniu, aby móc podjąć próbę zaaprobowania samego siebie ze wszystkimi zaletami i wadami.

Autor na kartach tej książki daje czytelnikom szansę pochylenia się nad zawiłościami osobowości i psychiki istoty ludzkiej, a także na rozwikłanie zagadki kryjącej się we wnętrzu mrocznej posesji. Według mnie to również uznać należy za swego rodzaju metaforę, ponieważ człowiek sam w sobie jest tajemniczym domostwem skrywającym marzenia, pragnienia, mroczne żądze i wiele, wiele innych często bardzo głęboko ukrywanych sekretów.

Jeśli macie ochotę na książkę z jednej strony mroczną, a z drugiej dla kontrastu bardzo poetycką zajrzyjcie do „Powiem Ci coś” i przekonajcie się sami, co takiego autor tym razem chce Wam powiedzieć.

wtorek, 9 lutego 2016

Pewnego razu w Kłobuczce...


Powieść „Persona non grata” jest debiutem literackim Piotra Liany. Głównym bohaterem historii jest Bożydar Szczocarz, pewnego dnia młody mężczyzna dokonuje w mieszkaniu makabrycznego wręcz odkrycia – znajduje zakrwawione i pokiereszowane zwłoki rodziców. Po tak wstrząsającym przeżyciu młody mężczyzna wspomaga swoje funkcjonowanie psychotropami.

W tym samym czasie Bożydar otrzymuje list od nieznanej mu dotąd ciotki o nietypowym imieniu Wichrzysława, która dowiedziawszy się o jego tragedii zaprasza go do siebie w gościnę. Widząc zachowanie mężczyzny jego szef wysyła go na tydzień urlopu i takim właśnie sposobem nasz bohater trafia do maleńkiej wioski o wdzięcznej nazwie Kłobuczka leżącej gdzieś na Podkarpaciu.

Ciotunia okazuje się bardzo żwawą kobietą, która we wsi słynie z zamiłowania do gotowania oraz jedzenia. Jest ona także członkinią rady parafialnej.
Oprócz Wichrzysławy i wiodących we wsi prym proboszcza Jakuba oraz jego gospodyni Faustyny Abramek czytelnikowi zaserwowana zostaje cała gama barwnych i bardzo dobrze wykreowanych postaci.

Znajdujemy tutaj jak już wspomniałam starszego lecz niezwykle przedsiębiorczego prałata Jakuba, młodego i zagubionego wikarego Adama, wioskowego głupka Syracha,  niebagatelnie zaangażowaną religijnie Faustynę Abramek oraz wielu, wielu innych, a wśród nich także dziewczynę lekkich obyczajów – Marynę Hurman.

Pewnej niedzieli Maryna zuchwale wkracza na ambonę i publicznie oskarża uwielbianego przez parafian księdza proboszcza o dziecioróbstwo…
W tym czasie Kłobuczanie przygotowują się do Świąt Wielkiej Nocy. A zapobiegliwa ciotunia zleca swojemu siostrzeńcowi około domowe prace remontowo – porządkowe na skutek czego Bożydar siedzący na dachu i zbijający zmurszałe ze starości dachówki ma okazję przyjrzeć się różnorakim osobnikom odwiedzającym wspomnianą już wcześniej Marynę.

W uroczystą Niedzielę Palmową mieszkańcy uczestniczą w procesji niosąc przekazywaną z rąk do rąk ogromną palmę, gdy rzeczony rekwizyt ma trafić w ręce księdza Jakuba dochodzi do niefortunnego zdarzenia… Palma wymyka mu się z rąk i bardzo nieszczęśliwym trafem uderza w stary dom Maryny, która ginie rozpłatana strąconym w wyniku takowego ciągu zdarzeń żyrandolem…

Z biegiem czasu sprawa owego zajścia zaczyna się jednak coraz bardziej komplikować – czy aby na pewno młoda Hurmanówna poniosła śmierć w wyniku wyżej wymienionych wydarzeń?
Jeśli chcecie się dowiedzieć jaka jest prawda i czego ostatecznie dowie się o swojej rodzinnej przeszłości Bożydar sięgnijcie po ten debiut literacki, który dla miłośników kryminału zawierającego wątek obyczajowy może okazać się nie lada gratką.

Autorowi należą się gratulacje ze względu na umiejętność wykreowania tak wielowymiarowych postaci oraz skomplikowanej intrygi, a także niezwykle zręczne obleczenie poważnej tematyki w płaszczyk humoru i dobrze skrojonej ironii.
Stworzenie opowieści tak pełnej kontrastów i celowych niedomówień wymaga bowiem na równi odwagi i umiejętności literackich.
Kwestią, która mnie osobiście nieco przytłoczyła jest objętość książki – ponad 650 stron - [a wierzcie mi, że nie stronię od opasłych tomiszczy] . Przy tej objętości zdarzają się fragmenty, które według mnie mogłyby być nieco mniej rozciągnięte, ale widać taka, a nie inna właśnie była wizja autora i mimo wszystko trzeba ją uszanować.

Zapraszam Was więc do odkrycia któż jest tajemniczą „Persona non grata”.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Oficynka.