Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mężczyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mężczyzna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Krzysztof - druga odsłona cyklu Burza na Podlasiu

 

Powieść zatytułowana „Krzysztof” to drugi tom cyklu Agnieszki Panasiuk – Burza na Podlasiu.

Chociaż tytuł sugeruje, że w tej części bardziej pochylimy się nad losami tytułowego bohatera to w moim odczuciu nadal zgłębiamy perypetie Anastazji, która na skutek pewnych wydarzeń musi uciekać z Białej.

Przy wsparciu członków PPS-u znajduje ona schronienie i swoje miejsce w Worońcu, gdzie przypadkowo poznaje swoją ciotkę Eugenię i dociera do tajemnic dotyczących jej korzeni oraz kolejnych rodzinnych sekretów, które po raz kolejny wywracają jej świat do góry nogami…

Koleje losu Krzysztofa oczywiście również są tutaj nakreślone, śledzimy jego przemianę z dążącego do poprawy losu innych ideowca w zagorzałego rewolucjonistę.

Niemniej jednak, jak już wcześniej wspomniałam, prym nadal wiedzie Anastazja. (Nie do końca rozumiem zamysł podzielenia tej opowieści na dwa tomy...)

Mimo że przebywa niejako na wygnaniu, jej życie płynie przyjemnie, spokojnie, wśród życzliwych ludzi i przy pracy, którą lubi. Jedynym co spędza kobiecie sen z powiek jest przymusowa rozłąka z matką i braćmi, gdyż Urszula również przebywa już poza domem.

W tym tomie także możemy poczytać o sytuacji społeczno – politycznej w ówczesnych czasach. Autorka ponownie przybliża czytelnikom rewolucyjną codzienność bohaterów niniejszej historii, która coraz bardziej się zaognia i komplikuje.

Jeśli zaś chodzi stricte o naszych bohaterów to indywidualnie mierzą się oni z różnorakimi rozterkami emocjonalnymi i uczuciowymi, co dotyczy przede wszystkim Anastazji. Kobieta otrzymuje wiadomość, która skłania ją do powrotu do Białej i zmierzenia się z tym, co tam zastaje.

Krzysztof Wilczyło okazuje się zaś być zupełnie innym człowiekiem niż ten, który jawił się Anastazji wcześniej i powodował drżenie jej serca. W jej życie nieśmiało, acz sukcesywnie wkracza jednak kolejny adorator – Ignacy Szymański.

„Krzysztof” to pełna wielu, często skrajnych, emocji opowieść o ludziach wrzuconych w wir historii. Ich osobiste koleje losu również nie należą do łatwych, a bagaż doświadczeń spoczywający na ich barkach determinuje ich decyzje, wybory i spojrzenie na świat, które ewoluuje często diametralnie pod wpływem nabywanej stopniowo wiedzy, chociażby na temat postępowania najbliższych.

Zatem jak widzicie cały cykl Burza na Podlasiu to z jednej strony opowieść historyczna, w której znów doskonale widać patriotyzm lokalny autorki, z drugiej natomiast ukazane zostały losy i codzienność zwyczajnych ludzi w obliczu rewolucyjnych przemian, które mocno rzutują na życie jednostki.

Jeśli macie ochotę poznać dalsze perypetie Anastazji, Krzysztofa i ich współbohaterów oraz zajrzeć na karty historii Podlasia to zapraszam Was do przeczytania tego tomu, jak i całej tej dylogii.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 24 czerwca 2026

Anastazja - pierwszy tom dylogii Burza na Podlasiu.


Czy znacie powieści pani Agnieszki Panasiuk? Ja z twórczością tej autorki zetknęłam się już kilkakrotnie i miałam okazję, podobnie jak tym razem, jej patronować.

„Anastazja” to pierwsza część dwutomowego cyklu Burza na Podlasiu. Jej główną bohaterką jest tytułowa Anastazja Cichosz, która po kilku latach nauki w prawosławnym instytucie prowadzonym przez mniszki powraca w rodzinne strony.

Młoda, pragnąca jak najbardziej gruntownego wykształcenia kobieta, jest nieco zdruzgotana koniecznością powrotu pod strzechę apodyktycznego i wybuchowego ojca, który trzyma rodzinę żelazną ręką… Wincenty stanowi gigantyczny kontrast dla swojej małżonki – zupełnie potulnej, schorowanej Aurory, a w rodzinie są jeszcze nastoletnia Urszula oraz bliźniacy – Felek i Florek.

Anastazja po powrocie do Białej nie może się odnaleźć i z pewnych względów czuje się mocno wyizolowana wśród lokalnej społeczności. Postanawia się jednak nie zrażać i w miarę możliwości dzielić się swoją wiedzą oraz nabytymi umiejętnościami z lokalną ludnością, co nie jest wcale takie łatwe w panującym ustroju oraz pod czujnym okiem głowy rodziny.

Autorka poprzez perypetie Anastazji kreśli przed czytelnikami lokalną rewolucję, która miała miejsce w 1905 roku, w opisanych okolicach. Barwnie oddane tło społeczno – obyczajowe stanowi niewątpliwy atut niniejszej opowieści.

Losy młodej światłej kobiety splatają się tutaj z losami Krzysztofa Wilczyło – inżyniera, idealisty i zapalonego działacza PPS-u, do którego idei próbuje przekonać także Anastazję – czy to się uda? Przeczytajcie sami.

W tej opowieści młodość przenika się z ideałami, pędem do wiedzy i szeroko pojętej świadomości, lecz wszystko to nie jest łatwe do realizacji w czasach współczesnych bohaterom.

Agnieszka Panasiuk w sposób bardzo plastyczny oddaje tło historyczne opisywanych wydarzeń. Ze stron jej powieści bije ogromny patriotyzm lokalny, a na przykładzie opisanych bohaterów ukazane zostały trudne relacje rodzinne i wiele sekretów, które stopniowo wychodzą na jaw.

Oprócz ich prywatnych kolei losu autorka opisuje też mnóstwo zawiłości społeczno – obyczajowych i politycznych, które prowadzą do burzliwych wydarzeń szkolnego strajku, który zamyka niniejszy tom.

Jeśli macie ochotę poznać perypetie Anastazji, a poprzez jej postać szczyptę historii Białej Podlaskiej to zapraszam Was do tej lektury, a sama kończę jej drugi tom, o którym poczytacie u mnie już niebawem.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 19 czerwca 2026

"W każdej ciemności znajduje się iskra światła..."


Zapewne wśród moich odbiorców są tacy, którzy lubią i cenią twórczość Magdy Knedler, gdyż ma ona w swoim literackim dorobku wiele różnego typu pozycji osadzonych w różnych gatunkach, więc właściwie każdy znajdzie coś dla siebie.

Dzisiaj opowiem Wam o najnowszej powieści pt. „Kasandra w ruinach”, która rozpoczyna dylogię o tej samej nazwie.

Akcja toczy się dwutorowo. Popowstańcza, wciąż zasypana gruzami Warszawa, a w niej Stanisław Rusecki, ratujący wraz z kompanami przed zniszczeniem bezcenne literackie dziedzictwo narodowe i szukający swojej przyjaciółki Kasandry, po której ślad zaginął, gdy przeprowadzała swojego niewidomego ojca przez zniszczone miasto – to jedna z osi opowieści.

Druga perspektywa to wcześniejsze losy Kasandry – dziecka, dziewczyny, a potem kobiety niepokornej, wymykającej się wszelakim schematom, posiadającej pasję i ciekawość życia, która pcha ją do przodu pomimo różnych ograniczeń i przeciwności.

Na przykładzie bohaterki autorka ukazała toksyczne i zawiłe relacje rodzinne oraz zmagania Kasandry z własną odmiennością, a także trudnym do udźwignięcia darem jasnowidzenia, który chwilami staje się swego rodzaju przekleństwem kobiety. Widzi ona bowiem rzeczy z przyszłości, które są zdecydowanie ponad jej ogromną wrażliwość.

Jest to opowieść o przyspieszonym dorastaniu, uwarunkowanym nie tylko wydarzeniami historycznymi. Postać głównej bohaterki jest ogromnie wyrazista mimo różnorakich trudów, z jakimi od najmłodszych lat musi się mierzyć na wielu płaszczyznach.

Być może właśnie dlatego czytelnik dosyć mocno się z nią utożsamia i kibicuje jej w kolejnych sprawach i wydarzeniach będących jej udziałem.

Tło historyczne tej opowieści również jest misternie oddane, a na kartach opowieści spotykamy sporo autentycznych postaci, co nadaje historii jeszcze bardziej przejmujący klimat.

„Kasandra w ruinach” to poruszająca historia o zagubieniu pośród nieprzebranego chaosu. Owy stan nie przejawia się jednak w stagnacji i bezradności, lecz w działaniu i stawianiu czoła przeciwnościom.

Mowa w niej również o różnorodnych, niekiedy skrajnych, odczuciach i emocjach bohaterów oraz ich ogromnej fascynacji i szacunku dla szeroko pojętej literatury.

Kasandra stanowi portret kobiety niezłomnej, walczącej nie tylko o siebie, ale również o innych. Jej postać pokazuje też, że odmienność może być atutem, a nie życiową zawalidrogą. Jej postawa to świadectwo tego, jak ważne są w życiu, człowieczeństwo, odwaga, równe szanse dla wszystkich…

Pogmatwana sytuacja rodzinna bohaterki dobitne ukazuje skrajności – z jednej strony mrok, a z drugiej blask rodzinnych więzi – o co dokładnie chodzi? Przekonajcie się sięgając po powieść.

Książka ta z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo zarówno ze względu na jej rys historyczny, jak i postać oraz losy bohaterki, która każdego dnia na swój sposób odradza się niczym mityczny feniks z popiołów, by iść dalej pomimo wszystko…

A już niebawem – 15 lipca – drugi tom tej niezwykłej historii. Powiem Wam, że jestem ogromnie ciekawa, czy Staszkowi uda się odnaleźć Kasandrę? Jak potoczą się ich dalsze losy?

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 15 czerwca 2026

„Życie nie dzieli się na czerń i biel. Istnieje jeszcze cała masa szarości” – Abbi Glines.


Pani Joanna Jax ma w swoim literackim dorobku bardzo wiele publikacji. Z tego, co się orientuję, gustuje ona m.in. w poruszających opowieściach z historią w tle. Tak właśnie jest z pozycją noszącą wymowny według mnie tytuł „Zagubieni w mroku”.

Akcja rozpoczyna się u progu lat 70. gdy młoda architektka Ewa Zakrzewska wstępuje do PZPR, by dzięki temu móc spełnić swe wielkie zawodowe marzenie, jakim jest staż w Berlinie Wschodnim.

Przed wyjazdem Ewa obiecuje swojej najlepszej przyjaciółce Helenie, że dowie się, ile tylko zdoła na temat mężczyzny, który przed laty stał za zaginięciem jej brata Maćka. W ten sposób równolegle poznajemy losy Ewy i Heli, gdy te były jeszcze dziećmi oraz ich rodzin.

Towarzyszymy zatem Ewie w dosyć obcym dla niej Berlinie. Kobieta spełnia się jednak zawodowo i poznaje Gretchen Quartz oraz Marcusa Laufra, którzy jak się z czasem okaże, stają się również bardzo znaczącymi ogniwami niniejszej historii, a ich perypetie są naznaczone niemałym bagażem życiowych doświadczeń.

Perypetie mężczyzny również są mocno zawiłe i naznaczone trudami, chociażby ze względu na relacje w familii Laufrów, a także przebłyski wspomnień z dzieciństwa, które są dla Marcusa bardzo niejasne...

Autorka w swojej opowieści pokazuje zagmatwane ludzkie losy i rodzinne tajemnice, a wszystko to wplecione w wydarzenia historyczne, które mają za nic człowieka jako jednostkę.

Jest to historia o przyjaźni, miłości, stracie, trudnych wyborach i sekretach, które mogą położyć się cieniem na życiu człowieka.

Bohaterowie tej prozy bywają niejednoznaczni, a powody tego są różnorodne. Więcej szczegółów oczywiście Wam nie zdradzę – przeczytajcie sami.

Jest to książka mroczna pod względem tła historycznego oraz tajemnic determinujących życie bohaterów.

Pozycja ta jest dosyć trudna do opisania, ponieważ bardzo łatwo można zdradzić zbyt dużo, a tego, rzecz jasna nie chciałabym robić… Niemniej jednak opowieść ta na pewno daje pole do refleksji nad ludzkimi rozterkami, dramatami oraz wyborami, jakich dokonali nakreśleni bohaterowie w narzuconych przez los okolicznościach i czasach, w jakich przyszło im żyć.

Jeżeli jesteście ciekawi losów opisanych w książce postaci i tego czy Ewa ostatecznie się czegoś dowie? A jeśli tak to jak wpłynie to na życie jej samej oraz pozostałych bohaterów to zapraszam Was do przeczytania „Zagubionych w mroku”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 27 maja 2026

"Nasze blizny opowiadają naszą historię. Świadczą o tym, że żyliśmy, a przede wszystkim, że przetrwaliśmy."


Niezbyt często sięgam po książki zagranicznych autorów. Debiut literacki Emily Houghton przyciągną mnie jednak do siebie zarówno opisem, jak i stwierdzeniem, że „Zanim Cię zobaczę”, może spodobać się również fanom opowieści „Zanim się pojawiłeś”, która niegdyś bardzo mnie poruszyła.

Autorka przedstawia nam Alice oraz Alfiego – to oni są narratorami poszczególnych rozdziałów.

Ich losy splatają się na szpitalnym oddziale, gdzie Alice trafia w wyniku ciężkich poparzeń odniesionych w pożarze, Alfie zaś, który w wypadku samochodowym stracił nogę, również przebywa w tej placówce.

Nasza bohaterka dotąd przebojowa, samodzielna pod każdym względem pnąca się po szczeblach kariery singielka, nagle całkowicie traci przysłowiowy grunt pod nogami. Trauma wywołana pożogą jest tak wielka, że Alice przez długie tygodnie zupełnie milczy… Przychodzi jednak kolejny trudny do udźwignięcia dla kobiety moment – z OIOM-u musi się ona przenieść na zwykły oddział w celu dalszej rekonwalescencji...

Alfie natomiast jest niesamowicie wygadanym, przesympatycznym oddziałowym wesołkiem, który stara się umilić pobyt wszystkim swoim współtowarzyszom niedoli. Skrywa on jednak pewną tajemnicę – jaką oczywiście Wam nie zdradzę.

Tym sposobem Alfie i Alice stają się sąsiadami. Kobieta nadal milczy, a że ze względu na swój obecny wygląd absolutnie nie chce się nikomu pokazywać, zostaje oddzielona od innych szpitalnym parawanem.

Czy nasza bohaterka w końcu się odezwie? A jeśli tak to czego się o niej dowiemy? Jak będzie rola Alfiego i jaki sekret skrywa on sam? – odpowiedzi znajdziecie w książce.

Na przykładzie swoich bohaterów autorka przybliża nie tylko ich szpitalną, niełatwą codzienność. Przede wszystkim ukazuje, jak na oddziale toczy się zwyczajne życie, ludzie, choć są bardzo różnorodni, zżywają się ze sobą, rodzą się przyjaźnie i wiele różnych emocji, które dotykają nie tylko pacjentów, ale także personel.

Postacie dwojga głównych bohaterów są według mnie odzwierciedlaniem maksymalnie obnażonej pod wieloma względami jednostki znajdującej się w dosyć krytycznej w wielu aspektach sytuacji.

Z zapartym tchem śledzimy ich losy, kibicujemy w trudnościach, ale towarzyszymy im również przy sukcesach i w momentach zadowolenia. Książka przepełniona jest wachlarzem bardzo różnorodnych emocji przeżywanych zarówno przez Alice, jak i Alfiego – dzięki temu stają się nam oni jeszcze bliżsi.

„Zanim Cię zobaczę” to opowieść refleksyjna i poruszająca trudne tematy, ale także otulająca, pełna wzajemnego wsparcia i uśmiechu bohaterów pomimo dotykających ich przeciwności losu. Opowiada ona o sile człowieka, jego wewnętrznej odwadze i o tym jak ważne są relacje z drugą osobą.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą niezwykle emocjonalną, wzruszającą i pouczającą w swoim przekazie opowieścią. Myślę, że czas z nią spędzony będzie dla Was momentem na zatrzymanie się w codzienny życiowym biegu, który według mnie jest potrzebny każdemu, przynajmniej co pewien czas.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 29 kwietnia 2026

Meandry ludzkiej egzystencji w obliczu wojennej zawieruchy...

 

Mam na swoich domowych półkach kilka tytułów tej autorki, a ten, o którym Wam dzisiaj opowiem, jest trzecim, jaki do tej pory przeczytałam.

„Zimowy wiatr na twojej twarzy” to powieść dosyć obszerna, gdyż liczy sobie blisko 700 stron. Akcja rozpoczyna się w małej hiszpańskiej wiosce Oviedo, gdzie dochodzi do katastrofy samolotu, w której giną ludzie.

Głównymi bohaterami opowieści jest przybrane rodzeństwo Guillen i Lena, lecz nie tylko ich losy śledzimy w książce, ale także całej ich rodziny, choć ma to miejsce na mniejszą skalę. Losy wspomnianej wcześniej dwójki są pogmatwane i burzliwe, a wzbierające pomiędzy nimi z wiekiem uczucie jeszcze bardziej wszystko komplikuje…

Carla Montero w tej publikacji bardzo mocno oddaje tło historyczne i choć perypetie bohaterów są ciekawe i porywające, a dodatkowo uwagę czytelnika przykuwa polski wątek to mnie osobiście podczas lektury mocno przytłoczyła ogromna ilość kwestii politycznych i militarnych.

Książki obyczajowe oparte o tematykę wojenną znajdują się w kręgu moich zainteresowań i zawsze historie tego typu czytam z dużym zaciekawieniem tutaj jednak, choć nie sposób odmówić autorce wiedzy/researchu etc., mnogość tego typu wydarzeń, scen i frontowych opisów dosyć mocno mnie deprymowała i finalnie mocno spowolniła moją lekturę tej książki.

Niemniej jednak koleje losów buntowniczego Guillena oraz oddanej swojej pracy pielęgniarki Leny wciągają czytelnika i sprawiają, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej wczuwamy się w ich przeżycia, emocje, rozterki i wszelakie wydarzenia, które stają się ich udziałem. A powiedzieć trzeba, że są to niejednokrotne zdarzenia bardzo trudne.

Historia, którą przedstawiła nam autorka, ponownie pokazuje, jak wir wielkiej historii odciska się na życiu zwyczajnych ludzi i kładzie się na nich cieniem na zawsze. W obliczu tak burzliwej codzienności nic nie jest proste ani oczywiste, a dokonywane przez bohaterów wybory absolutnie nie są w moich oczach jednoznaczne.

Dodatkowym atutem „Zimowego wiatru…” jest fakt, iż jest on oparty na rodzinnej historii autorki.

Zatem jeśli macie ochotę na wielowątkową opowieść, w której ludzkie losy nierozerwalnie splecione są z wojną, przemianami politycznymi oraz frontową rzeczywistością. A jednocześnie taką, która rozsnuta została pomiędzy hiszpańską wojną domową, a ucieczką Guillena z Auschwitz i jego dalszymi losami to myślę, że powieść ta Was zainteresuje.

Proza Carli Montero przesycona jest emocjami wyrazistych bohaterów, których los nie oszczędzał na bardzo wielu poziomach. Miłość, przyjaźń, szacunek, odwaga determinacja, trudne wybory i zawikłane relacje – to wszystko i wiele więcej znajdziecie na kartach „Zimowego wiatru…”. Jeśli nie straszne Wam nagromadzenie wątków polityczno – militarnych to jako całość polecam Wam tę historię – podążcie śladami bohaterów wszędzie tam, gdzie zawiodą ich ścieżki, a wierzcie mi, że są one kręte, wyboiste i prowadzą hen po horyzont.

A już niebawem tj. 19 maja kolejna powieść tej autorki pojawi się na księgarskich półkach. Będzie ona nosić tytuł „Dziewczyna z mgły” – czyż to nie brzmi intrygująco?

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Czasami szczęściu trzeba pomóc, aby nie umknęło gdzie pieprz rośnie..."

 

Marta Nowik słynie z powieści ciepłych, klimatycznych, a jednocześnie niosących w sobie wartościowy przekaz dla czytelnika.

Nie inaczej jest także w przypadku jej najnowszej książki, która swoją premierę miała w lutym bieżącego roku, a ja miałam przyjemność objąć ją patronatem medialnym.

Główną bohaterką jest Karolina, która od dłuższego czasu jest w związku ze Zbyszkiem. Niestety relacja ta totalnie jej nie służy, czego ona przez dłuższy czas wydaje się usilnie nie dostrzegać lub usprawiedliwiać, co momentami może irytować czytelnika, mężczyzna bowiem bezustannie krytykuje wszystko, co jej dotyczy – pracę, przyjaciół, zainteresowania etc.

Dopiero wyjazd z przyjaciółmi, na który decyduje się Karolina pomimo niezadowolenia partnera i późniejsze wydarzenia otwierają jej oczy na wiele kwestii i prowokują do wielu życiowych zmian i zawalczenia o siebie oraz własne szczęście.

„Prezent od życia” to jednak nie tylko opowieść o losach Karoliny, gdyż jak wspomniałam już wcześniej, poznajemy również jej współpracowników oraz kilkoro przyjaciół, a każdy z nich nosi na swoich barkach własny bagaż doświadczeń.

Każda z wykreowanych w powieści postaci jest na swój sposób wyrazista, choć według mnie największą uwagę czytelnika przykuwa Tomek ze swoim zawiłym i dosyć trudnym życiorysem – o co dokładnie chodzi? – sięgnijcie po książkę, a z pewnością się tego dowiecie.

Marta Nowik, jak ma to w zwyczaju w swoich książkach, na kartach snutej opowieści pokazuje czytelnikowi całą paletę emocji i uczuć, które stają się udziałem bohaterów i nie zawsze są łatwe do zaakceptowania.

Autorka podkreśla ogromny sens walki o samego siebie, swoje marzenia, pragnienia i prawdziwe szczęście. Wymaga to determinacji i stawiania innym granic, lecz wysiłek ten zdecydowanie wart jest tego, by go podjąć.

„Prezent od życia” to przypomnienie również o tym, że życie wyłącznie w rytm oczekiwań otoczenia i ciągłe wyrzekanie się siebie nigdy nie przynoszą nic dobrego.

Życie bowiem mamy tylko jedno i każdy z nas ma prawo zaznać szczęścia, musimy sobie jednak na to pozwolić i nauczyć się dostrzegać, a co najważniejsze przyjmować prezenty, które ono nam ofiarowuje i się nimi cieszyć.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zapoznania się z losami Karoliny, Zbyszka, Tomka i innych, bo według mnie są one interesujące i różnorodne. A już niebawem – 26 maja – kolejna powieść Autorki, ja czekam na nią z niecierpliwością, a Wy? 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 4 lutego 2026

"Los nigdy przypadkowo nie stawia ludzi na naszej drodze."

 

Książka, o której dzisiaj Wam opowiem to trzeci tom, a zarazem zamknięcie trylogii: Po drugiej stronie gór napisanej przez Sylwię Strzelczak.

„Haśnik”, bo taki właśnie tytuł nosi ta część to ostatni powrót do świata dawnych wierzeń, słowiańskiej mitologii i opisu życia ludzi gór.

Po wydarzeniach opisanych w „Jagnie” wydaje się, że zło zostało pokonane, a nasi bohaterowie będą mogli wreszcie żyć w spokoju i harmonii. Jak możecie się jednak domyślić, niestety jest to jedynie złudne poczucie, zanim jednak spokój po raz kolejny zostanie zaburzony, Kasia decyduje się podjąć ważną decyzję i związać się z Bacą, tym bardziej że spodziewa się jego potomka. Jedyną sprawą, która aktualnie kładzie się cieniem na jej szczęściu jest fakt, iż będzie musiała rozstać się z ukochaną Babcią…

Tym bardziej że zło dookoła znów daje o sobie znać coraz mocniej, a sama Babcia zaczyna podupadać na zdrowiu…

Baca odnajduje córkę, która jak się okazuje od pewnego czasu była bardzo blisko. Niestety jej sytuacja jest mocno skomplikowana i nie jest ona do końca szczera z otoczeniem. O co dokładnie chodzi? – rzecz jasna dowiecie się z książki.

Czy dziewczyna znajdzie w sobie odwagę i wyjawi prawdę? Jeśli tak się stanie to, jakie konsekwencje to za sobą pociągnie? To wszystko wyjaśnia się na kartach „Haśnika”.

Sylwia Strzelczak po raz kolejny oddała w ręce czytelników opowieść o walce dobra ze złem, o współistnieniu, a niekiedy nawet przenikaniu się ze sobą dwóch światów, o miłości, nadziei oraz niełatwych wyborach. A wszystko to okraszone spojrzeniem na życie górali i ukazane w różnych perspektywach.

Książkę tę podobnie, jak poprzednie tomy, czytało mi się bardzo dobrze i z dużym zaciekawieniem. Kibicowałam bohaterom w ich różnorakich perypetiach i przy dokonywanych przez nich wyborach. Poczucie zżycia się z opisanymi postaciami dodatkowo wzmagał klimat tej opowieści, który niewątpliwie ma w sobie coś przyciągającego.

Autorka ma niesamowitą umiejętność snucia historii osadzonych w góralskim duchu i widać jak na dłoni, że koloryt ten jest jej bardzo bliski. To z kolei wpływa na odbiór opowieści przez czytelnika, który czuje się mocno zaangażowany w opisane wydarzenia oraz przeżycia bohaterów, którzy również nie są mu obojętni.

Polecam Wam serdecznie cały cykl: Po drugiej stronie gór, zwłaszcza jeśli lubicie nastrojowe opowieści, w których codzienne życie przeplata się z odrobiną magii, nieco zapomnianymi zwyczajami, które zostają tutaj odkurzone, a także szczyptą dawnych wierzeń.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

środa, 21 stycznia 2026

"Wszyscy mamy w sobie światło i mrok. Ale ani światło, ani mrok nie mogą cię wybrać. To ty podejmujesz wybór..."


„Mrok jest po naszej stronie” to najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej. Jej głównymi bohaterami jest dwoje młodych ludzi – żydowski prawnik – Arie Rosenfeld oraz świetnie zapowiadająca się pisarka – Hanna Hryniewiczówna.

Drogi tych dwojga przecinają się, gdy młoda kobieta ratuje życie Ariemu, który został napadnięty w ciemnej uliczce. Od tego momentu powoli i nie do końca świadomie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, które, zanim rozgorzeje na dobre, zostaje wrzucone w wir historycznych wydarzeń, ponieważ wybucha II Wojna Światowa…

Autorka na przykładzie losów zwyczajnych ludzi ukazuje, jak wielka historia odciska się piętnem na życiu jednostki. Na skutek pewnych wydarzeń Hania i Arie, który przybiera personalia Lew Oszerski stają po dwóch stronach barykady, które, jak możecie się domyślić, stoją do siebie w całkowitej opozycji.

Katarzyna Zyskowska w swojej prozie w sposób bardzo plastyczny pokazuje proces przemian zachodzących w każdym z bohaterów. Jedni pod wpływem doświadczeń dojrzewają i krzepną, inni mocno zmieniają swe oblicze… ale czy na pewno można ich jednoznacznie oceniać? – Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami.

Powieść ta jest historią o miłości, przyjaźni, tajemnicach i trudnych wyborach. A jej charakterystycznym elementem jest towarzysząca opisywanym ludziom postać mrocznego ptaka, który mnie osobiście kojarzył się ze śmiercią, która bezustannie towarzyszyła im, będąc o krok za nimi, a może był to po prostu ich cień...

Opowieść snuta przez autorkę jest przejmująca i robi na czytelniku duże wrażenie, dając mu sporo do myślenia i nie pozostawiając obojętnym na historię, która długo rezonuje w odbiorcy.

Jesteśmy świadkami tego, że mimo iż wszystko dzieli – tak wiele może połączyć… Czy jednak to wystarczy? „Mrok jest po naszej stronie” to opowieść właśnie o mroku, który tkwi w każdym z nas, a życie w trudnych czasach również pełne jest cienia…

Czy nasi bohaterowie pozwolą, by zawładnęły nimi te ciemne moce? – Tego dowiecie się z kart książki. Powieść ta jest bowiem gęsta od emocji oraz trudnych decyzji, w obliczu których stają genialnie nakreśleni bohaterowie.

Jeżeli szukacie historii z zaskakującym zakończeniem to ta na pewno taka właśnie jest. Gwarantuje Wam, że powieść ta zostanie z Wami na długo, a wiele z jej wątków będzie do Was wracać mimo upływającego od jej lektury czasu.

Bardzo polecam Wam tę niesamowicie poruszającą i wciągającą opowieść, która dotyka czytelnika niezwykle głęboko, jeśli odważymy się zanurzyć w jej przekazie i wejść na chwilę w opisywany przez Katarzynę Zyskowską tytułowy mrok.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Po raz drugi w objęciach Pana Systema ;)


Po półtorarocznej przerwie Paweł Piliszko powraca z drugim tomem swojego komediowego cyklu: Walka o zdrowie. Drugi tom nosi wymowny tytuł „Zdrowie na cito, poproszę!”.

Tym razem bohater cierpi na chroniczny ból głowy, którego nijak nie może się pozbyć, co skutecznie i długofalowo uprzykrza mu żywot. By w końcu pożegnać tę nieprzyjemną i charakterystycznie umiejscowioną dolegliwość – gdzie dokładnie boli? – dowiecie się z książki – nasz Pawełek rozpoczyna nierówną, chaotyczną i heroiczną walkę z Panem Systemem i wieloma jego przybocznymi, jak np. NFZ, ZUS etc.

Po raz kolejny w sposób przekomiczny autor pokazuje błąkanie się pacjenta w czeluściach systemu opieki zdrowotnej. Polowanie na wolne terminy różnych wizyt/badań w celu uzyskania diagnozy to dopiero początek pełnej kolejnych meandrów drogi do uzyskania pomocy.

Paweł Piliszko z ogromnym poczuciem humoru doprawionym autoironią i sarkazmem bezlitośnie obnaża absurdy systemu, a co za tym idzie bardzo szeroki wachlarz doświadczeń pacjenta. Rozbraja je śmiechem, bo w zasadzie tylko to nas ratuje, gdyż jak wszyscy wiemy, ten temat zdecydowanie do lekkich nie należy…

Perypetie głównego bohatera bawią do łez i wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu, więc nie radzę czytać tej pozycji np. w komunikacji publicznej ;). Opisy gabinetowych (i nie tylko) doświadczeń Pawełka dosłownie zabijają śmiechem, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia :).

Jednocześnie w tej otoczce utkanej z humoru czytelnik otrzymuje bardzo wiele różnych emocji dotykających bohatera. Są wśród nich m.in. frustracja, determinacja, momentami poczucie bezsilności i rozgoryczenie, ale także poczucie solidarności z innymi pacjentami.

Wszystko, co zostało opisane na kartach tej książki, jest doskonale znane osobom mającym styczność z naszym systemem opieki zdrowotnej. I choć oczywiście na potrzeby komediowej opowieści wiele sytuacji ukazanych zostało w nieco karykaturalny sposób, to nie można zaprzeczyć, że jest w tym wszystkim niemałe ziarno prawdy.

Jeśli szukacie lektury, która przyniesie Wam mnóstwo śmiech, a dodatkowo lubicie komiczne i nieco satyryczne historie to uważam, że „Zdrowie na cito, poproszę” spełni Wasze oczekiwania.

Paweł Piliszko po raz drugi w 100% dowozi w tej pełnej humoru i dystansu historii, więc dobra zabawa gwarantowana!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 16 stycznia 2026

Jeszcze odrobina okołoświątecznego klimatu.


Marta Nowik od swojego debiutu w roku 2022 nieustanie skrada czytelnicze serca.

W październiku 2024 swoją premierę miała jej na ten moment najnowsza książka pt. „Świąteczny abonament”.

Jej główną bohaterką jest Irena – kobieta w średnim wieku, która prowadzi własny salon fryzjerski, który jest właściwie całym jej życiem, gdyż nie jest ona szczęśliwa w małżeństwie z chłodnym i apodyktycznym Krzysztofem.

Kobieta ucieka więc w pracę, by tam pośród zaprzyjaźnionych klientów odnaleźć to, czego brakuje jej w domu, ponieważ tam jej ostoją jest tylko psiak o słodkim imieniu Karmel…

Akcja historii toczy się w przededniu Świąt Bożego Narodzenia, mimo tego atmosfera w domu Ireny i Krzysztofa jest bardzo napięta, a na skutek pewnych wydarzeń w odwiedziny przyjeżdżają do nich dwie totalnie różniące się od siebie seniorki – ukochana babcia Ireny – Hanna oraz matka Krzysztofa – Tekla.

Wtedy dopiero zaczyna się „dziać”, seniorki widząc opłakany stan relacji pomiędzy domownikami, postanawiają zawiesić wojenny topór i stworzyć, a następnie wcielić w życie swoich najbliższych pewien misterny plan nazwany przez nie tytułowym świątecznym abonamentem.

Czego on dotyczy i jak wszystko się potoczy? – tego oczywiście nie zdradzę, ale powiem Wam, że na pewno nie będziecie narzekać na nudę przy lekturze. Marta Nowik po raz kolejny opowiada o międzyludzkich relacjach, które bywają trudne, lecz są także nieodzownym elementem naszego życia.

Nakreśleni w tej opowieści bohaterowie są bardzo różnorodni i dlatego stosunkowo łatwo się z nimi utożsamiamy, ponieważ wiele z ich perypetii mogłoby stać się (a może nawet było) naszym udziałem.

„Świąteczny abonament” to książka niezwykle emocjonalna i skłaniająca do refleksji nad tym, co w życiu jest naprawdę ważne, a co niestety coraz częściej gubimy w życiowym pędzie. Mowa w niej o obecności, wsparciu, przyjaźni, poszukiwaniu szczęścia i dobra pomimo przeciwności losu.

Postacie dwóch dziarskich i charakternych staruszek wprowadzają w tę historię mnóstwo humoru i dynamiki. Zresztą każdy z bohaterów wnosi w tę opowieść swoją własną unikatową cząstkę nadającą całości wyjątkowy rys.

Jeżeli chcecie jeszcze odrobię poczuć świąteczny klimat, a śnieżna aura za oknem niewątpliwie temu sprzyja, to zachęcam Was do lektury tej wielowątkowej, ciepłej i mimo wszystko otulającej serce powieści.

Dajcie się porwać urokliwej prozie Marty Nowik, a jak już wspominałam na moich social mediach niebawem kolejna premiera spod jej pióra – czekacie? – bo ja bardzo, zwłaszcza, że będzie to mój pierwszy tegoroczny patronat :).

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Kolejny tytuł z serii Opowieści z Wiary


Książka Anny Halasz czekała na swoją kolej długi czas, ale w końcu się doczekała. Jest to moim zdaniem opowieść mocno szkatułkowa. Poznajmy w niej bowiem historię Tomasza, który po powrocie z emigracji próbuje ułożyć swe dosyć pokomplikowane życie na nowo. Jak się okazuje, jego przeszłość nie jest łatwa, a zaistniałe w niej wydarzenia wciąż nie dają mężczyźnie spokoju.

Drugą perspektywą tej opowieści są opowiadania, których zilustrowanie ma dać naszemu bohaterowi zawodowy reset. Aby jak najlepiej wykonać zleconą pracę, Tomasz postanawia przeczytać ww. opowiadania, by swoimi ilustratorskimi poczynaniami jak najmocniej oddać teść/przesłanie każdego z nich.

Jak lektura ta wpłynie na naszego bohatera? Czego dowie się on sam o sobie, a my jako czytelnicy o nim? – To musicie odkryć sami.

Jest to opowieść stawiająca wiele pytań i niedająca łatwych ani jednowymiarowych odpowiedzi na nie…

Zarówno sama historia głównego bohatera, jak też te ukryte w czytanych przez niego opowiadaniach skłaniają czytelnika do refleksji na bardzo wielu polach. Dotykają trudnych tematów i emocji, z którymi często niełatwo przychodzi nam się mierzyć.

Autorka ukazała w powieści proces ludzkiego poszukiwania sensu życia. Tomasz wciąż zastanawia się, czy istnieje coś takiego jak znaki od Wszechświata/Boga etc. i czy w nie wierzyć, czy nie?

Książka ta jest melancholijna, nostalgiczna i refleksyjna w sam raz na długi jesienny lub zimowy wieczór. Z rozterkami bohaterów i bohaterek łatwo możemy się utożsamić. Pochylamy się nad ich przeżyciami, przeglądając się w nich niczym w lustrze.

Emocje, które stają się ich udziałem, również niejednokrotnie dotknęły zapewne nas samych w jakimś momencie naszego życia.

Pomysł na zawarcie wielu opowieści w jednej historii wydaje mi się w tym przypadku bardzo trafiony, ponieważ nadaje całości bardzo wysublimowanego charakteru.

Jeśli lubicie nietuzinkowe opowieści z wieloaspektowym przesłaniem to myślę, że „Obecność…” będzie dla Was dobrym wyborem, gdyż według mnie każdy odkryje w niej coś dla siebie, a jest to zawsze niewątpliwy atut książki.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 3 grudnia 2025

Czy promyk nadziei może tlić się w ciemności?

 

„Nadzieja pośród ciemności” to debiut literacki Toda Lendinga. W książce tej poznajemy 17-letniego Rubena, który wraz ze swoim ojcem prowadzi sklep z ekskluzywnymi parasolami.

Chłopak zakochany jest z wzajemnością w Zeldzie. Jednakże beztroska młodych ludzi i ich marzenia o przyszłym szczęściu zostają brutalnie przerwane, gdy wybucha II Wojna Światowa. W wyniku tych wydarzeń i wszystkiego, co one za sobą pociągają, ludność narodowości żydowskiej musi walczyć o przetrwane.

Zelda wraz z rodziną ucieka z miasta, co sprawia, że zostają z Rubenem rozdzieleni. Później na skutek pewnych, dramatycznych wydarzeń rodzina Rubena również zmuszona jest do zmiany miejsca pobytu, w związku z tym chłopak stawia sobie za punkt honoru odnalezienie ukochanej… Czy mu się uda? Przekonajcie się sami.

Na kartach tej powieści wiele się dzieje. Autor jednak kładzie w niej duży nacisk nie tylko na wydarzenia zewnętrzne, które rzecz jasna stanowią tło opowieści, ale zagłębia się także bardzo mocno w psychikę i emocje bohaterów.

Ukazuje nam ich zmagania ze stratą, wszechobecnym terrorem, głodem, strachem, niepewnością jutra etc. Jednakże pomimo tych niezwykle trudnych i bolesnych doświadczeń, jakie stają się udziałem bohaterów, śledzimy również ich determinację, niezłomność na wielu polach, heroizm we wspieraniu innych, a także gigantyczny hart ducha, który pomaga przeć do przodu pomimo wszystko.

Historia Rubena, Zeldy i ich rodzin jest bardzo poruszająca, zapadająca czytelnikowi w pamięć i skłaniająca go do stawiania sobie podczas lektury wielu pytań. W opowieści tej pokazane zostało również to, jak ważne w naszym życiu są relacje międzyludzkie. Rzecz jasna, na pierwszy plan wysuwają się te rodzinne, ale także wszelakie inne ich konfiguracje są w książce mocno podkreślone i dosyć dogłębnie opisane.

Opowieść ta, choć trudna, a momentami drastyczna i brutalna, niesie w sobie także tytułową nadzieję, która przejawia się w opisywanej miłości, oddaniu na rzecz drugiego człowieka, czy podejmowaniu prób ochrony bezpieczeństwa i życia innych, często z narażeniem własnego.

Jest to emocjonalny gejzer, który z całą pewnością nie pozostawia czytelnika obojętnym. Zaś styl autora, choć bywa mroczny i duszny, bo tego wymaga poruszona tematyka, jest także na swój sposób porywający i dający wiele furtek do różnorodnych przemyśleń.

Poznajcie zatem losy Rubena i innych bohaterów tej opowieści niejako współtowarzysząc im w przeżyciach, emocjach i rozterkach jakie stają się ich udziałem na kartach powieści.

Jeśli szukacie dosyć obszernej lektury będącej fikcją literacką, lecz nieco opartą o kanwę prawdziwych wydarzeń to myślę, że książka ta spełni Wasze oczekiwania.

 
 

piątek, 28 listopada 2025

"(...) Słońce i Księżyc kochają się od tysięcy lat, ale nie mogą być razem, bo kiedy jedno wstaje, drugie musi odejść."


Anna Rybakiewicz już od kilku lat porywa czytelników swoimi opowieściami. Zazwyczaj są to historie wojenne i podobnie jest także tym razem, choć akurat ta opowieść jest nieco inna.

Poznajemy w niej losy Amelii von Horoch ukazane w dwóch płaszczyznach czasowych. Aktualnie, czyli w czasie trwania II Wojny Światowej (i po niej) oraz ukryte w jej wspomnieniach dzieciństwo i wczesną młodość naznaczoną wielkim uczuciem do afrykańskiego chłopca, który początkowo był jej przyjacielem, a z biegiem czasu stał się kimś znacznie bliższym…

Zanim nastał czas wojennej zawieruchy i późniejszych niełatwych przeżyć Amelia żyła dostatnio i w miarę spokojnie, choć rodzina była także naznaczona pewnym nieszczęściem. Niemniej jednak jej codzienność była dosyć beztroska, naznaczona malarskim talentem ojca wyzierającym z każdego pomieszczenia ich domu, a zdolności te kobieta również odziedziczyła.

Im jednak bliżej trudnych czasów, tym bardziej wszystko się komplikowało i przynosiło kolejne trudności.Wybuch wojny diametralnie zmienia życie głównej bohaterki, której już nieco wcześniej los także nie oszczędzał. Aby chronić siebie i synka musi koegzystować z okupantem, gdyż w jej domu stworzony został posterunek żandarmerii.

Jak możecie się domyślać, sytuacja ta jest dla Amelii niezwykle trudna, choć komendant zdaje się być, jak na zaistniałe warunki przyzwoitym człowiekiem, część z jego ludzi także, lecz niestety nie wszyscy… Blumentritt nosi w sobie pewną tajemnicę – jaką i jak wpływa ona na jego stosunek do Amelii? – tego dowiecie się z książki.

Połączenie właściwie trzech perspektyw czasowych nadaje tej opowieści ogromnie wchłaniający czytelnika klimat.

Jest to historia o młodzieńczej miłości, rozstaniu, stracie oraz trudnych życiowych wyborach, do których zmuszają mroczne wojenne czasy, ale także o przebaczeniu, pewnego rodzaju pogodzeniu z przeszłością i próbie zbudowania życia na nowo, co wskazuje na ogromny hart ducha wyraziście nakreślonych postaci.

Autorka w sposób wręcz namacalny, poprzez swoją prozę, pokazuje, jak często przybieramy w naszym życiu maski – dosłownie i w przenośni. Przeplatające się na przestrzeni czasu, początkowo sielankowe, a w toku lektury coraz bardziej burzliwe losy bohaterów, które finalnie dosyć mocno zaskakują czytelnika, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać.

Anna Rybakiewicz serwuje odbiorcom wieloskładnikowy koktajl emocjonalny, gdy śledzimy perypetie świetnie nakreślonych bohaterów. A w to wszystko wpleciona została przepiękna legenda o księżycu i słońcu…

Jeśli szukacie porywającej, choć momentami niełatwej lektury o ludziach z krwi i kości, wrzuconych w bezlitosny wir historii to uważam, że będzie to dla Was, dobry czytelniczy wybór.

Chociaż oczywiście opowieść ta jest fikcją literacką to myślę, że podobne wydarzenia mogłyby wydarzyć się w czyimś mikroświecie i odcisnąć niezatarty ślad na życiu rzeczywistych osób.

Gorąco polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 11 września 2025

Danka Braun zaprasza do nowej historii.

 

„Nowe serce Poli Neri” to najnowsza historia autorstwa Pani Danki Braun. Główną bohaterką jest Apolonia Nerowska vel Pola Neri – młoda pisarka zmagająca się z niewydolnością serca. Niestety jej stan stopniowo się pogarsza i konieczna jest transplantacja…

Ojciec, brat i były narzeczony kobiety są lekarzami, co ułatwia im opiekę nad nią, nie zmienia to jednak faktu, że na odpowiedni organ trzeba czekać, a upływający czas zdecydowanie nie gra na korzyść Poli... Wygląda jednak na to, że kobieta urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą, bowiem znajduje się dla niej nowe serce, a transplantacja przebiega pomyślnie.

Drugi tor tej opowieści stanowi historia Maksa Gajewskiego i dwojga jego dzieci – Zuzi i Nikiego, którymi mężczyzna opiekuje się tylko z pomocą starszej ciotki – Krystyny.

Ścieżki jego i Poli krzyżują się za sprawą dzieci, którymi Pola, po dojściu do siebie, w zupełnie niewytłumaczalny dla samej siebie sposób zaczyna się interesować, czując z nimi zagadkową więź.

Tak rozpoczyna się zawikłana historia skomplikowanych międzyludzkich relacji, w której nie zabrakło również wątku kryminalnego. Nadaje on całej opowieści jeszcze bardziej zagadkowego wydźwięku.

W powieści tej autorka ukazała bardzo wiele ludzkich twarzy i różnorodnych emocji targających istotą ludzką. Na jej kartach obserwujemy również trudne wybory dokonywane przez bohaterów, czy też zaskakujące podszepty ich intuicji, którymi się kierują, a co im to przyniesie? Przekonajcie się sami.

Książka ta jest ciekawa i wielowątkowa. Autorka poruszyła w niej wiele ważnych kwestii i nie zawahała się dotknąć moralnych oraz etycznych dylematów.

Jeśli jesteście ciekawi, jak potoczą się losy Poli, Maksa i czego dotyczy wątek kryminalny to zapraszam Was do lektury. Mnie opowieść tę czytało się dobrze, choć nagromadzenie w końcówce ilości fabularnych zawiłości odrobinę mnie przytłoczyło…

Niemniej jednak polecam tę historię Waszej czytelniczej uwadze. Myślę, że każda i każdy z Was znajdzie w niej coś dla siebie, gdyż jest w niej mnóstwo refleksji, emocji, uczuć wzruszeń oraz trochę zagadek do rozwikłania.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 6 czerwca 2025

W Pieprzówkach (i nie tylko) po raz trzeci...


„Serca żyjące nadzieją” to już trzecia odsłona sagi Sandomierskie Wzgórza. W tomie tym śledzimy dalsze losy Aliny i Eustachego, których relacja powoli się zacieśnia i ociepla. Próbują oni poukładać swoje życie pomimo wszystkiego, co do tej pory im się przydarzyło.

Na skutek pewnych wydarzeń Orszandowie ze względów bezpieczeństwa zmuszeni są opuścić Pieprzówki i przenieść się na stałe do Sandomierza. Jak się okazuje ma to jednak wiele dobrych stron.

Poznajemy również dalsze losy Michała Zdunka, zwanego Zadziorem, który, jak już nam wiadomo, pod koniec drugiego tomu porywa się na niezwykle heroiczny czyn. W jego życiu także zachodzi sporo zmian, lecz przyjaźń z Eustachym pozostaje niezmienna.

Autorka nakreśliła również burzliwe dzieje rodziny Jaskierków, w której wciąż źle się dzieje, a na familię spadają kolejne dramatyczne zdarzenia – Jakie? Dowiecie się z książki.

Akcja tej powieści, mimo że w większości nieco mniej wartka niż w poprzednich częściach również nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Kibicujemy bohaterom obserwując ich życiowe wzloty i upadki, rozwijające się uczucia i targające nimi odczucia.

Wydarzenia pokazane w powieści są bardzo interesujące i pochłaniają uwagę czytelnika. Jest to historia przepełniona różnorodnymi emocjami, które wynikają z doświadczeń bohaterów.

Edyta Świętek, jak zwykle w sposób niesamowicie plastyczny ukazuje egzystencję różnorodnych bohaterów. Absorbuje uwagę czytelników poruszając wiele tematów, także tych trudnych i bolesnych.

W sposób zwyczajnie – niezwyczajny ukazuje ludzką codzienność w całej gamie drobiazgów, z których przecież tak naprawdę składa się życie. Przez taki właśnie sposób ukazania powieściowego świata wykreowani przez autorkę bohaterowie stają się czytelnikowi jeszcze bliżsi, a przemiany w nich zachodzące stają się dla nas tym bardziej wiarygodne.

Jest to historia o odwadze, uczuciach, poszukiwaniu nowego początku oraz o nadziei i ludzkiej determinacji.

Jestem bardzo zadowolona z lektury tego tomu i rzecz jasna już czekam na kolejny. A Was zachęcam do sięgnięcia po całą sagę Sandomierskie Wzgórza, gdyż są to tomy napisane pięknym językiem, a wszystko to, co się w nich dzieje wzbudza w odbiorcy niegasnące zainteresowanie. Z każdą kolejną stroną i częścią jesteśmy coraz bardziej ciekawi co jeszcze się wydarzy.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 26 maja 2025

Drugi tom sagi: Pani na wrzosowisku.


„Ostatni nokturn” to druga odsłona sagi Pani na wrzosowisku.

W tomie tym przyglądamy się dalszym losom Elizy Bielskiej, której życie na emigracji staje się coraz bardziej zagmatwane. Stryj Karol wskutek potężnych długów bankrutuje, co rzecz jasna odbija się negatywnie na reputacji jego i całej rodziny. W związku z tym Eliza, ku swojej ogromnej frustracji zostaje bez pracy i dochodów.

Śledzimy również wątek dotyczący znanej nam już z poprzedniej części 8-letniej Nelly, której perypetie pod koniec „Preludium” nabierają jeszcze większego dramatyzmu i tempa. Co dokładnie się wydarza? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale śmiało mogę powiedzieć, że nie będziecie się nudzić, a ciekawość odnośnie tego, co stanie się dalej, będzie narastać z każdą kolejną przeczytaną stroną.

Autorka nakreśla również dalsze losy Stanisława, który dopiero po pewnym czasie od przybycia do Londynu decyduje się na spotkanie z siostrą. Czy wyjawi jej prawdę na temat swojego obecnego życia? Tego również dowiecie się z kart powieści.

Nie myślcie jednak, że „Ostatni nokturn” to opowieść wyłącznie przytłaczająca. Pośród różnorodnych cieni życia Eliza dosyć niespodziewanie dla samej siebie odnajduje miłość i oparcie. Jak więc widzicie, jest to historia o rodzącym się i rozkwitającym uczuciu otulona muzyką, która dla naszej bohaterki od wczesnej młodości miała ogromne znaczenie.

Dzięki takiemu poprowadzeniu akcji możemy również przyjrzeć się życiu w wiktoriańskiej Anglii, które Lucyna Olejniczak opisała w bardzo szerokim spektrum obyczajowym, przybliżając odbiorcom wiele zasad i niuansów, jakimi rządziło się tam ówczesne życie.

Jest to proza pełna emocji i wielu zawirowań życiowych, jakie dotykają bohaterów. Mamy w niej miłość, ale również zbrodnie i tajemnicę, która dopiero uchyla przed czytelnikiem swojego rąbka. Jak dużym cieniem położy się ona na życiu bohaterów? – Tego zapewne dowiemy się dopiero za jakiś czas.

Postacie opisane w tej książce są bardzo różnorodne, więc ich problemy także dotykają szerokiej gamy egzystencjalnych aspektów, przez co stają się dla czytelnika tym bardziej interesujące.

W „Ostatnim nokturnie” tło historyczne, bardzo płynnie przeplata się z losami jednostki. Eliza jest symbolem kobiecej siły, gdyż pomimo dotykających ją przeciwności uparcie prze do przodu w poszukiwaniu swego miejsca na świecie i tożsamości. A jednocześnie spełnia przy tym nie tylko swoje obowiązki, ale również pragnienia i skryte na dnie serca ambicje.

Polecam Wam „Ostatni nokturn” podobnie, jak „Preludium”, a sama niecierpliwie czekam na tom trzeci, który podobno jeszcze w tym roku.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 23 maja 2025

Rozpoczęcie sagi: Pani na wrzosowisku.


„Preludium” to pierwszy tom sagi Pani na wrzosowisku autorstwa Lucyny Olejniczak.

Akcja rozpoczyna się w roku 1830 w Warszawie, gdzie wraz ze swoim ojcem Leonem oraz nieznacznie młodszym bratem Stanisławem mieszka 16-letnia Eliza Bielska. Młoda dziewczyna chce zostać pianistką i ma ku temu predyspozycje. Rodzina Bielskich żyje w dobrobycie, gdyż nestor rodu jest zamożnym browarnikiem.

Choć Eliza straciła matkę, która zmarła, rodząc jej młodszego brata, to kobiecy pierwiastek w jej młodzieńczym życiu uzupełniają ciotka Tekla i ukochana kuzynka Julia. Kuzynki wiodą spokojne, nastoletnie życie, lecz wszystko do czasu, gdy Julka umiera, a do Warszawy zbliżają się carskie wojska i starsza z dziewcząt – Eliza musi porzucić wszystko, co dotąd było jej znane i ze względów bezpieczeństwa wyjechać do stryja do Anglii…

Jeśli zaś chodzi o Stanisława, jego stosunki z ojcem są chłodne i raczej trudne. W związku z powyższym nastoletni chłopak szuka uznania gdzie indziej i w obliczu powstańczej zawieruchy wpada w tarapaty i na skutek pewnych zawiłości również na pewien czas znika z rodzinnych radarów.

Obserwujemy jego losy w wojsku, a po upływie pewnego czasu na Litwie, gdzie podejmuje pracę jako guwerner, lecz jak wiadomo serce nie sługa i tam także dosięgają go kłopoty, choć tym razem innego rodzaju niż w przeszłości.

Dalsze perypetie Elizy na emigracji przenoszą nas zaś do roku 1837. Dzięki niezwykle plastycznym opisom autorki mamy szansę oglądać Londyn z tamtych czasów. Na jego tle patrzymy na postać głównej bohaterki, która stała się młodą kobietą. Stara się ona przystosować do realiów, w których obecnie żyje, chociaż oczywiście tęskni za życiem, jakie kiedyś wiodła w ojczyźnie.

Pewnego dnia Eliza staje się przypadkowym świadkiem wypadku, w którym ginie młoda kobieta, a nasza bohaterka składa jej pewną obietnicę tuż przed śmiercią. Poprzez te wydarzenia w życiu Elizy pojawia się student medycyny Mark i 8-letnia Nelly, niezwykle charakterna dziewczynka.

Jak potoczą się losy wszystkich bohaterów? Po odpowiedź zapraszam Was na karty „Preludium”. Jest to powieść wielowątkowa, w której przemiany bohaterów wymuszone są niejako przez bardzo trudne czasy, w jakich przyszło im żyć. Przyglądamy się ich wewnętrznemu dojrzewaniu, kibicujemy w podejmowaniu trudnych decyzji i mierzeniu się z ich późniejszymi konsekwencjami oraz podnoszeniu się po poniesionych stratach.

Postacie kobiece opisane w tej książce ukazują trudy życia tej części społeczeństwa w ówczesnych czasach, ale również kobiecą siłę i determinację w walce o lepsze jutro, o marzenia oraz jak największą niezależność.

Powieść ta przepełniona jest wieloma różnorodnymi emocjami, które dotykają bohaterów w codziennym życiu. Rzecz jasna opisane tło historyczne również nie pozostaje bez wpływu na egzystencję plejady zróżnicowanych postaci.

Czy drogi rodzeństwa splotą się ponownie? Jakie działania będzie musiała podjąć Eliza, by sprostać złożonej nieznajomej kobiecie obietnicy? Dowiecie się sięgając po „Preludium”.

Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury i aktualnie zagłębiam się w jej dalszym ciągu, więc niebawem spodziewajcie się recenzji tomu drugiego. A póki co dajcie się porwać perypetiom Elizy Bielskiej i jej współbohaterów.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *