Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 października 2025

"Doświadczenia mogą byc dobre albo złe, ale każde przyczynia sie do tego, że jesteśmy akurat w tym miejscu , a nie w zupełnie innym."


Anna Ziobro debiutowała w roku 2020. Od tamtej pory oddała już w ręce czytelników 10 niezwykłych w swoim przekazie historii.

Najnowsza z nich to „Miłość niczyja”, w której poznajemy losy Joanny, młodej lekarki, która po rozstaniu z mężem próbuje ułożyć swoje życie na nowo… Sytuacja życiowa doskwiera jej na tyle mocno, że postanawia na jakiś czas całkowicie zmienić otoczenie. Pod wpływem swoistego impulsu wyjeżdża do Bukaresztu, by tam realizować się zawodowo jako pediatra, a dzięki temu zapomnieć o prywatnych zawirowaniach.

W ten oto sposób rozpoczyna się ta chwytająca za serce i skłaniająca do refleksji historia dotycząca nie tylko głównej bohaterki i innych opisanych na jej kartach osób, lecz także burzliwych losów Rumunii w obliczu dyktatury Nicolae Ceaușescu. Szczególnie mocno autorka zgłębia perypetie tamtejszych sierot, których codzienność jest bardzo trudna i przejmująca czytelnika na wskroś.

Na kartach „Miłości niczyjej” Anna Ziobro opowiada również o przeżyciach innych osób. Są wśród nich m.in. Raluca i Andrei, również lekarze, którzy borykają się z wieloma własnymi traumami i życiowymi dylematami. Jednak nie tylko dorośli są tutaj życiowo poranieni, a droga Joanny krzyżuje się nie tylko z lekarzami z misji oraz podopiecznymi i obsługą sierocińca… Na jej życiowej ścieżce staje również ciężarna nastolatka – Elena, której sytuacja rodzinna nie jest łatwa.

Jak potoczą się losy tych dwóch kobiet oraz pozostałych bohaterów? – jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do lektury.

Jest to głęboka, niesamowicie emocjonalna opowieść o udręczonych na różne sposoby ludziach. Chociaż są oni osamotnieni i bardzo mocno doświadczeni przez życie wciąż poszukują miłości, przyjaźni, oparcia w drugim człowieku i starają się nie tracić nadziei pomimo trudnych przeżyć i otaczającej ich rzeczywistości.

Anna Ziobro w sposób bardzo plastyczny kreśli przed czytelnikami nie tylko zawiłe koleje ludzkiego losu, ale również piękno i różnorodność kulturową, jaką posiada Rumunia pomimo całego znękania, jakiego doświadczała pod rządami Ceaușescu.

„Miłość niczyja” to opowieść o ludzkim życiu, emocjach, odczuciach, dylematach i dramatach, które nie omijają nikogo. Nie brak w niej również miłości, przyjaźni i wzajemnego wsparcia, które spajają ludzi pomimo lęku i niepewności. Relacje te stają się przyczynkiem do niegasnącej wiary w lepsze jutro, bez względu na przeciwności.

Lektura ta nie tylko ogromnie wzrusza i skłania do wielu przemyśleń, lecz również niesie w sobie nadzieję.

Polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 13 lutego 2025

"Dary losu - i to coś, co sprawia jaki człowiek jest..."

 

Ta niewielka objętościowo książeczka niesie w sobie gigantyczny ładunek emocjonalny.

W swojej publikacji Marzena Lićwinko wprowadza czytelnika do swojego świata ukazując mu wspomnienia związane z podejmowanymi przez nią i jej męża Michała próbami zmierzającymi do posiadania potomstwa.

Droga ku temu jest długa, wyboista i naznaczona wieloma zakrętami. A toczy się pomiędzy Polską a Holandią. Trudne, bolesne, często skomplikowane dla przeciętnego człowieka procedury oraz bardzo różnorodne często skrajne podejścia medyków to „codzienność” opisana w tej historii.

Wszystko to zostało opisane w taki sposób, że czujemy się tak, jakbyśmy niemalże doświadczali wszystkiego, co przeżyła autorka. Ogrom odczuć, z jakimi boryka się będąca w takiej sytuacji kobieta oraz jej bliscy staje się momentami wręcz nie do udźwignięcia… Stąd chwile załamania, lęku, niepewności i ogromnego stresu, lecz także wciąż tlącej się nadziei na powodzenie…

Po wielu trudach pragnienia się ziszczają. Po chwili euforii okazuje się jednak, że dziecko przyjdzie na świat z zespołem Downa… I znów przed autorką i jej małżonkiem rozpościera się może obaw i niepewności, bo przecież tyle przeszli i nie tak miało być.

Pani Marzena Lićwinko dokonała jednak rzeczy niesamowitej… Potrafiła, choć zapewne doszło do tego z niemałym trudem, ułożyć wszystko w sobie tak, aby pomimo choroby uznać swoje dziecko za dar.

Obecnie Pani Marzena i Pan Michał są rodzicami Maxa (i nie tylko), którego choroba, choć wiadomo, iż w żaden magiczny sposób nie zniknęła i każdego dnia muszą stawiać jej czoła, absolutnie nie sprawia, że nie są oni szczęśliwą rodziną, a wręcz przeciwnie.

Jeśli sami w pewien sposób chcecie się o tym przekonać to możecie zajrzeć do nich na Instagramie: maksimiliankove_love.

„Dar” to publikacja niezwykła. A jej główne przesłanie akcentują poszczególne litery tytułu: 

– (nie)Dołować

– Akceptować

– Rozumieć

Osobiście myślę, że jest to kwintesencja tego, co możemy zrobić, by wspierać osoby w różnego typu trudnych życiowych sytuacjach.

Książka ta traktuje o walce z przeciwnościami losu, nadziei, odwadze i akceptacji, która nie zubaża, a może całkowicie odmienić życie.

Maxowi życzę dużo zdrówka i radości życia oraz czerpania z niego pełnymi garściami, a jego bliskim sił, wytrwałości i niegasnącego, pomimo napotkanych trudów, optymizmu w podjętej, życiowej drodze.

Choć nie jest to lektura łatwa to w mojej ocenie zdecydowanie jest ona warta poznania. Może pomóc zmienić perspektywę i nieco przewartościować własne problemy.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 5 listopada 2021

"Choroba jest klasztorem, który ma swoją regułę, swoją ascezę, swoje cisze i swoje natchnienia." - Albert Camus


Książka, o której dziś Wam opowiem ukazała się pod koniec sierpnia bieżącego roku w serii Filia na faktach. Jej autorem, a zarazem głównym bohaterem jest David Fajgenbaum, który opisuje swoje zmagania z tajemniczą, ogromnie ciężką w swoim przebiegu i bardzo mało znaną chorobą Castelmana, która zaatakowała go w bardzo młodym wieku.

Wraz z autorem czytelnik zagłębia się we wspomnienia jego życia sprzed choroby - ambitnych planów uczelnianych oraz sportowych, a także w trudne chwile młodego Davida po śmierci matki, która zmagała się z chorobą nowotworową.

Niniejsza pozycja jest zapisem heroicznej walki z nieznanym, lecz ogromnie bezwzględnym przeciwnikiem, jakim niewątpliwie jest choroba Castelmana. Oczyma autora i jego bliskich śledzimy sinusoidę zdrowotnych wzlotów i upadków, która tak naprawdę dotyka całą rodzinę.

Jest to opowieść nie tylko z perspektywy chorego, ale także młodego lekarza i naukowca, którym jest D. Fajgenbaum. Książka ta, chociaż podejmuje trudną tematykę czyta się dosyć szybko. Czytelnik mocno kibicuje autorowi w jego nierównej walce. Z każdą kolejną stroną jesteśmy coraz bardziej ciekawi jak potoczą się jego dalsze losy.

Oczywiście nie zdradzę Wam szczegółów, aby nie pozbawiać Was tej ciekawości. Niemniej jednak czytelnikom gustującym w tego typu tematyce polecam tę lekturę, bo jest ona warta przeczytania. Otwiera oczy na bardzo wiele kwestii w zakresie postrzegania choroby i leczenia przez lekarza, który nagle i (przez dość długi czas nie wiadomo dlaczego) staje się pacjentem.

Jak już wcześniej wspominałam przeczytałam tę pozycję dosyć szybko? Jedyną niedogodność stanowiło dla mnie to, że im bliżej końca książki, tym więcej było dosyć dokładnych, obszernych opisów naszpikowanych terminologią i zawiłościami medycznymi, co dla laika na dłuższą metę jest nieco nużące, a co za tym idzie spowalnia czytanie.

W każdym razie pozycja ta w całościowym ujęciu według mnie warta jest tego, aby poświęcić jej swój czytelniczy czas.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 18 lutego 2016

Na skraju prawdy rośnie dotyk.....


Autor niniejszej książki znany jest głównie jako scenarzysta kultowego dziś filmu Braveheart – Waleczne serce, choć nie jest to oczywiście jego jedyne dzieło.

„Dotyk” jest pierwszą książką Randalla Wallace’a, która trafiła w moje ręce. Jest to bardzo prosta, a jednocześnie niesamowicie plastycznie napisana historia.

Początkowo poznajemy dwoje bohaterów – Andrew zwanego Jonesem oraz jego dziewczynę Faith. Jest to para młodych, zakochanych w sobie do szaleństwa i pełnych zachwytu nad życiem lekarzy.  Niedługo po zaręczynach Faith ginie w wypadku samochodowym… Wydarzenie to do tego stopnia druzgocze Andrew, że nie jest on w stanie powrócić do operowania mimo, iż jest wybitnym chirurgiem. Swój talent przekłada on na szkolenie studentów oraz tworzenie miniaturowych rzeźb za pomocą narzędzi chirurgicznych.

W równolegle toczącym się wątku poznajemy także doktor Larę Blair, która nie tylko jest uznanym chirurgiem lecz także prowadzi firmę specjalizującą się w tworzeniu różnorodnego sprzętu medycznego, który służyć ma do przeprowadzania innowacyjnych i bardzo skomplikowanych operacji mózgu. Młoda i niezwykle ambitna kobieta ma jednak trudności z ominięciem problemu jakim jest nieosiągalna wydawać by się mogło precyzja potrzebna podczas wykonywania jednego z zabiegów. W efekcie czego jak dotąd wszystkie próby wykonywane na atrapie mózgu kończą się niepowodzeniem.

Kiedy więc jeden ze współpracowników Lary przypadkowo natrafia na miniaturowe rzeźby doktora Jonesa. Doktor Lara Blair bierze sobie za punkt honoru zebranie informacji o nim, a następnie zatrudnienie go w swojej firmie.

Zadanie to wydaje się dosyć proste – czy jednak tak jest w istocie?
Tego dowiecie się z kart tej opowieści.

Ja mogę zdradzić Wam jedynie tyle, iż spotkanie Lary i Andrew zaowocuje dla obojga lawiną bardzo wielu zaskakujących dla obojga zmian, których żadne z nich właściwie się nie spodziewa.

Powieść ta jest niebanalną historią o odkrywaniu na nowo świata i sensu życia. Opowiada ona o wierze, nadziei, miłości oraz o tym, że chociaż dla każdego z nas szczęście oznacza coś innego to tak naprawdę wszyscy go poszukujemy bez względu na to jakimi kolejami toczy się nasz los.

Zapraszam Was do spotkania z Larą i Andrew oraz zajrzenia do niełatwego lecz jednocześnie z determinacją budowanego na nowo życia każdego z nich. A czy ostatecznie połączą się one w jedno? – Tego dowiecie się czytając „Dotyk”.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.