Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obecność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obecność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2026

Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej

 

Czy są tutaj fani twórczości Pani Małgorzaty Kalicińskiej? Myślę, że na pewno tak, bo ja sama również się do nich zaliczam 😉.

Po około rocznej przerwie autorka powróciła na rynek z nową powieścią, która nosi wymowny tytuł „Nostalgia. Rzecz o moich Ukochankach”.

Z czym kojarzy Wam się słowo nostalgia? – mnie z tęsknotą, czułością, wspomnieniami oraz całym wachlarzem emocji w wielu różnych odcieniach.

I taka właśnie jest według mnie najnowsza powieść autorki. Poznajemy w niej Marię, która właśnie żegna bliską osobę. Narratorka wpuszcza czytelnika do swojego świata, stopniowo odmalowując przed nim swoistą panoramę utkaną z codzienności oraz wspomnień rozpiętych na życiowej osi czasu bliżej, bądź nieco dalej, a mimo wszystko splecionych w nierozerwalną całość...

Maria i Piotr niegdyś byli sobie bardzo bliscy, jednakże na wiele lat utracili ze sobą kontakt. Czym zaowocuje spotkanie po latach? Czy prawdą okaże się powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? A może wcale nie jest to już ta sama rzeka?

Opowieść snuta przez Marię to subtelna, pełna retrospekcji, słodko – gorzka i niesamowicie refleksyjna historia, w której dojrzała, świadoma siebie kobieta ukazuje wiele odcieni doświadczonych na przestrzeni życia emocji i uczuć, a wszystko to przez pryzmat własnych doświadczeń.

Bardzo szczerze i otwarcie opowiada ona o mężczyznach, którzy odegrali ogromną rolę i pozostawili po sobie trwały ślad na wielu płaszczyznach jej życia.

Pokazane w książce zderzenie dwóch światów, które początkowo mogą wydawać się niemożliwe do połączenia, staje się harmonijną rzeczywistością, w której nasza bohaterka bardzo dobrze się odnajduje.

„Nostalgia” to opowieść nie tylko o odchodzeniu, lecz także, a właściwie nawet przede wszystkim o oddaniu, wsparciu i szacunku, ale bez pudrowania i przesładzania rzeczywistości.

Jest to historia o ludziach, z ich zaletami i wadami, pragnieniami i lękami oraz bagażem różnorakich doświadczeń, jakie ze sobą niosą. Proza ta jest refleksyjna i traktuje o relacjach, które nie zawsze są łatwe i przyjemne, bywają również takie, które momentami są chłodne i szorstkie, a jednak nadal coś ze sobą niosą.

Myślę, że wielbicielom publikacji Pani Małgorzaty książka to przypadnie do gustu i idealnie sprawdzi się na zbliżające się jesienne popołudnia i wieczory.

Jeśli zaś o mnie chodzi to po raz kolejny się nie zawiodłam. Książkę czytało mi się dobrze, choć poruszone w niej tematy nie są łatwe. Mimo, że wiekowo do Marii całkiem sporo jeszcze mi brakuje to jej spojrzenie na świat i sposób jego przeżywania są mi na pewnym poziomie bardzo bliskie. Być może jest to po prostu kobiecy sposób postrzegania relacji, emocji i życia.

Polecam Wam tę opowieść na chwilę zatrzymania się w życiowym pędzie i pochylenia nad tym, co bywa trudne, ale również niezmiernie ważne w ludzkiej egzystencji. Jeśli poszukujecie opowieści niespiesznej, lecz poruszającej w swym przekazie to "Nostalgia..." będzie dobrym wyborem.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

środa, 12 lutego 2025

(...) największym darem, jaki można komuś dać, jest obecność.

Jak dotąd nie znałam twórczości Pana Jakuba Bączykowskiego, mimo iż ma on już na swoim koncie kilka tytułów. Jednakże gdy zobaczyłam informację na temat jego najnowszej pozycji pt. „Zadzwoń, jak dojedziesz” to od razu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać.

W opowieści przedstawionej przez autora poznajemy owdowiałego Ryszarda, będącego już w podeszłym wieku oraz troje jego dzieci – najmłodszego Mateusza, środkową Annę i najstarszą Renatę. Rozpiętość ich wieku to od 40+ do 50+. Każde z nich ma swoje życie i rodzinę/związek, a co za tym idzie plany na przyszłość.

Rodzina spotyka się w trzecią rocznicę śmierci Wandy, aby ją powspominać. Jednak familijne spotkanie przeradza się w pełną tajemnic, wzajemnego rozczarowania, pretensji, żalu i prób zajęcia się tematem opieki nad pogrążonym w depresji staruszkiem nasiadówkę…

Jest to książka, która porusza bardzo delikatny temat relacji na linii rodzic – dziecko, zwłaszcza wtedy, gdy role się odwracają oraz kwestie relacji pomiędzy rodzeństwem.

Na przykładzie swoich bohaterów autor snuje dające wiele do myślenia refleksje na temat tego, kto powinien podjąć się opieki nad rodzicem? Jakie i czy w ogóle powinny być co do tego konkretne kryteria?

Jak wiele tajemnic kryje w sobie rodzina? Czy trzeba rezygnować z własnych planów dla dobra innych? Czy brak własnych dzieci definiuje nas jako tych, którzy przede wszystkim powinni wspierać naszych seniorów? Jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych ludzi, choć przecież nigdy nie wiemy o nich wszystkiego.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka mocno nostalgiczna i refleksyjna. Opowiada o stracie, tęsknocie, samotności i o tym, że nikt nie chce być dla innych ciężarem. Mowa w niej również o wewnętrznym rozdarciu i niemocy, kryciu się za różnorodnymi maskami, poczuciu odpowiedzialności i winy, ale również o miłości i sile rodzinnych więzi.

Opowieść ta jest niezwykle melancholijna i niełatwa w odbiorze, uważam jednak, że jest ona książką bardzo potrzebną. Otwiera bowiem oczy na wielopłaszczyznowość międzyludzkich relacji, które, mimo że się kochamy, bywają mocno skomplikowane.

Temat opieki nad seniorem jest według mnie tym bardziej na czasie, że społeczeństwo niestety coraz bardziej się starzeje, a co za tym idzie coraz mniej będziemy w stanie odizolować się od konsekwencji, jakie fakt ten ze sobą niesie…

Historia ta, choć słodko – gorzka, jak dla mnie, finalnie niesie w sobie mimo wszystko pozytywny przekaz. Pokazuje, że to, co najlepszego otrzymaliśmy od rodziców/opiekunów zostaje z nami i w nas już na zawsze, a jednocześnie nikt z nas nie jest niczyją własnością. Każdemu należy się szacunek, a bycie uważnym na potrzeby drugiej osoby na równi z własnymi jest ogromnie istotne. Niezwykle ważne jest także to, aby wsparcie, którego komuś udzielamy nie wywoływało w osobie wspieranej poczucia, że jest ona obciążeniem dla innych. Czasem wystarczy po prostu być...

Jeśli macie ochotę na lekturę, która skłoni Was do bardzo wielu przemyśleń to najnowsza książka Pana Jakub Bączykowskiego jak najbardziej wpisze się właśnie w takie oczekiwania. Ja sama zaś absolutnie nie wykluczam, że jeszcze kiedyś sięgnę po wcześniejsze publikacje autora.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 18 maja 2020

"Życie - ten warkocz tak ciasno upleciony z małości i wielkości, z poezji i prozy, podniosłości i codzienności..."


Proza Romy Ligockiej towarzyszy czytelnikom już od dwóch dekad. Poczynając od autobiograficznej opowieści o losach dziewczynki w czerwonym płaszczyku, poprzez sporo innych publikacji, aż po najnowszą również zaczerpniętą z własnego życiorysu historię, o której chcę Wam dziś napisać kilka słów.

„Jeden dobry dzień” jest kolejną ogromnie poruszającą opowieścią, w której autorka opisuje to, jak przez 12 miesięcy towarzyszyła swemu bliskiemu przyjacielowi zarówno w jego zmaganiach z chorobą nowotworową, jak też w procesie odchodzenia i następującym po nim czasie żałoby, jaki stał się udziałem jej samej.

W tej niewielkiej objętościowo, ale wręcz kipiącej od różnorodnych emocji książce odnaleźć można bardzo wiele rozważań na tematy m.in. takie jak samotność, poczucie wyobcowania, ból, lęk etc. Jednakże z tych niezwykle osobistych wspomnień wyłania się nie tylko nostalgia, ale też niegasnąca nadzieja, wiara w szczęśliwy finał oraz radość z każdej, nawet najdrobniejszej rzeczy i wspólnie spędzonej chwili wbrew wszelkim stającym każdego dnia na drodze przeciwnościom.

Autorka mierzy się z okresem opłakiwania utraconego przyjaciela, który to czas na różnych jego etapach ma wielorakie oblicza… Czytając akapity dotyczące tych właśnie aspektów nieodparcie towarzyszyła mi myśl, że w ludzkiej słabości tkwi jednak niepojęta dla rozumu siła, z której bardzo często nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Jako, że dosyć trudno opowiada się o tego typu historiach tak, aby nie spłycić ich wartości i znaczenia dla tego, kto je snuje odsłaniając najgłębsze zakamarki swojego wnętrza i własnych najintymniejszych przeżyć, przez co otwiera się przed odbiorcami, to nie będę się tu więcej rozpisywać.

Jeśli macie ochotę na refleksyjną prozę poetycką, obok której nie sposób przejść obojętnie, opatrzoną dodatkowo rysunkami i fotografiami wykonanymi przez samą autorkę, które to ilustracje bardzo wymownie podkreślają kunszt pisarski Romy Ligockiej oraz wszystko to, co zechciała nam w swoich retrospekcjach pokazać to koniecznie zajrzyjcie na karty tej powieści.

Miejcie dobry dzień… Niech będzie ich w Waszym życiu wiele, ale nie zapominajcie, aby każdy z takich dni traktować jako ten jeden jedyny i niepowtarzalny, bo jak powiedział Św. Jan Paweł II: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”.