Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Turschmid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Turschmid. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2019

"Historia to świadek dziejów, źródło prawdy, życia, pamięci, mistrzyni życia, piastunka przeszłości i zwiastunka przyszłości." - Tytus Liwiusz


Z twórczością Stefana Turschmida miałam już styczność przy okazji dwóch innych jego powieści, były nimi: „Mrok i mgła” oraz „Cień Lucyfera”. Tym razem w moje ręce trafił „Tancerz”.

Jest to opowieść niewielka objętościowo, gdyż liczy niespełna 140 stron. Autor bardzo zgrabnie połączył w niej literacką fikcję z wydarzeniami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Andriej Wyszyński, który przez jakiś czas był bliskim współpracownikiem Stalina, a także oskarżycielem w procesach pokazowych, w których skazał on na śmierć wielu niewinnych ludzi.

Pewnego dnia u Wyszyńskiego pojawia się dziennikarz Jurij Sizow twierdząc, że chciałby napisać jego biografię, w tym celu przez kilka dni spotykają się oni na rozmowach mających stanowić materiał do książki. Do owych rozmów dołącza w pewnym momencie również piękna i elokwentna asystentka Sizowa…

W ten oto sposób poznajemy dzieciństwo, młodość, wchodzenie w dorosłość i coraz późniejsze lata życia oraz działalności Andrieja Wyszyńskiego. Na jaw wychodzą jego ciemne sprawki, prowokacje i rozmaite intrygi mające pomóc mu utrzymywać się możliwie jak najdłużej na piedestale.

Autor nakreślił bardzo wyrazistą opowieść o mechanizmach władzy, w której istota ludzka będąca jedynie niewielkim trybikiem w ogromnej machinie stopniowo zatraca swoje człowieczeństwo w imię posiadania przez chwilę daleko idących wpływów, pozycji społeczno – ekonomicznej, etc.

Według mnie jest to opowieść wielopłaszczyznowa, gdyż można się w niej doszukać elementów nie tylko historycznych i politycznych, lecz również mocno psychologicznych, a w niektórych fragmentach także wątków sensacyjnych.

„Tancerz” to z całą pewnością pozycja nietuzinkowa, w której bohaterowie, jak sami przekonacie się w toku lektury, mają wiele twarzy i przybierają różnorodne maski w zależności od tego, w jaki sposób i w jakim świetle chcą być widziani.

Zakończenie natomiast rzuca dodatkowe światło na wcześniejszy nurt tej opowieści.
Książka ta będzie z pewnością interesującą lekturą dla miłośników łączenia historii z fikcją literacką, którzy ponad to cenią sobie wyraziste postacie oraz misternie odmalowane słowem zawiłości i koneksje w kręgach władzy. Oprócz w/w walorów na kartach „Tancerza” znajdą coś dla siebie również Ci, którzy zainteresowani są losami jednostki ludzkiej w kontekście szeroko zakrojonego instrumentarium ustrojowego oraz uwarunkowań historycznych.

czwartek, 20 października 2016

Przeszłość zaw­sze będzie przeszłością. Choćbyś na­wet stanął na głowie ona wciąż będzie za tobą. Zys­kasz in­ne spoj­rze­nie jedynie.


W połowie roku 2015 nakładem Wydawnictwa Arcana ukazała się na rynku wydawniczym książka autorstwa Stefana Türschmida pt. „Cień Lucyfera”. Jest to opowieść biograficzna, którą autor podzielił na kilka części.

W pierwszej odsłonie poznajemy koleje losu samego autora, od dzieciństwa i wczesnej młodości poprzez działalność w studenckiej organizacji RUCH, pobyt w więzieniu oraz wiele innych perypetii dotyczących zarówno zawodowego jak i prywatnego.

W kolejnych rozdziałach tej publikacji znalazły się wspomnienia członków rodziny Türschmidów, które to retrospekcje naświetlają czytelnikowi realia społeczno-polityczne oraz gospodarcze, w jakich przyszło żyć tym ludziom. Wszystko osadzone jest bardzo mocno na kanwie uwarunkowań i wydarzeń historycznych, jakie miały miejsce w opisywanych czasach.

W bardzo szerokiej perspektywie opisany został ówczesny ustrój komunistyczny kraju z całym jego zakłamaniem, obłudą, terrorem, działalnością UB etc. Nie sposób również pominąć zawartych w opowieści dziejów Solidarności czy wpływu na życie ludzi ogłoszenia przez gen. Jaruzelskiego w grudniu 1981 roku Stanu Wojennego.

Jest to interesująca opowieść o wielopokoleniowej rodzinie, w której wartości takie jak patriotyzm więzy krwi czy pragnienie wolności narodu były od zawsze nadrzędne.
Autor opisuje w niej zwyczajnych ludzi mających swoje smutki i radości. Z jednej strony czytelnik obserwuje ich zmagania z reżimem i wieloma represjami, z drugiej natomiast przygląda się ich codzienności, w której pomimo burz rodzą się uczucia oraz nawiązują wieloletnie przyjaźnie, po prostu toczy się, choć w trudnych warunkach, ludzkie życie.

„Cień Lucyfera” z całą pewnością będzie nie lada gratką dla miłośników literatury o tematyce historycznej oraz politycznej. Podobnie rzecz się ma z entuzjastami drzew geologicznych i odtwarzania familijnych korzeni, gdyż publikacja ta jest spojrzeniem daleko w przeszłość. Znajduje się w niej również dosyć dokładny opis stopniowego docierania do informacji o swoich korzeniach.

Jeśli chodzi o mnie to chociaż nie są to moje ulubione literackie klimaty to niewątpliwie doceniam ogrom pracy pana Stefana nad tym obszernym tekstem (ponad 500 stron), ponieważ pomimo sporego objętościowo tekstu z jednej strony cechuje go niebagatelna rzeczowość, z drugiej natomiast nie brak w nim także emocji targających istotą ludzką pośród różnych kolei losu.

Książka ta jest napisana niezwykle merytorycznie, a wydarzenia przedstawione w jej pierwszej części widzimy oczyma samego autora, pana Stefan Türschmida, który urodził się w roku 1946, w Łodzi. Jest on absolwentem polonistyki Uniwersytetu Łódzkiego. Od roku 1968 działał w nielegalnej antykomunistycznej organizacji Ruch (razem ze Stefanem Niesiołowskim i Andrzejem Czumą), której sporo miejsca poświęcił w „Cieniu Lucyfera”. Był aresztowany za działalność opozycyjną, pracował jako redaktor „Tygodnika Solidarność Ziemi Łódzkiej”.

Jest autorem kilku powieści m.in. „Mrok i mgła” czy „Cień Lucyfera”, a także wielkim miłośnikiem i znawcą koni oraz trenerem jeździectwa.

Oprócz spisania własnych często traumatycznych wspomnień w moim mniemaniu należą się autorowi także ogromne gratulacje w związku z zestawieniem w „Cieniu Lucyfera” wspomnień odnoszących się do historii wielu osób, rozciągającej się na wiele wieków oraz pokoleń i gałęzi rodziny Türschmidów. 

poniedziałek, 26 października 2015

W czasach mrocznych i mglistych...


Autor w swojej powieści opisuje losy 17-letniej mieszkanki Leningradu oraz jej rodziny. Sonia, bo takie właśnie imię nosi nasza bohaterka jest zdeklarowaną komunistką. Należy najpierw do młodzieżowego Komsomołu, a następnie do partii. Do pewnego momentu bardzo mocno wierzy w słuszność idei komunizmu oraz pozytywną patriarchalność Stalina.
 
Jednakże z biegiem czasu oraz wydarzeń zachodzących w rodzinie dziewczyny jak również dziejących się dookoła niej owa niemalże bezgraniczna ufność zaczyna stopniowo podupadać.
Gdy Sonia coraz intensywniej zaczyna dostrzegać wszechobecny terror, głód, śmierć, zamykanie w więzieniach i rozstrzeliwanie bez procesów, a wszystko to zazwyczaj za niewinność jej złudzenia dotyczące komunizmu i wodza Stalina rozwiewają się, a postawa zaczyna się zmieniać.
Życie tej młodej kobiety toczy się bardzo różnymi kolejami, jej udziałem staje się ogrom trudnych i niejednokrotnie niezrozumiałych doświadczeń.

 
W niniejszej powieści, która jest niesamowicie mroczna znalazło się jednak również miejsce na pozytywne uczucia takie jak miłość czy przyjaźń.
 
Jeśli chcecie poznać zawikłane losy Soni oraz pozostałych bohaterów zapraszam Was do tej niełatwej lektury. Mnie samej bardzo trudno jest ją oceniać ze względu na to, że liczyłam bardziej na opis ludzkich losów, które toczą się niejako z wojną w tle… Natomiast to, co pokazuje w „Mroku i mgle” Stefan Türschmid jest przede wszystkim opowieścią o działalności Stalina, brutalności NKWD i czekistów oraz masą zagadnień politycznych wraz z całą skomplikowaną siatką partyjnych powiązań i zależności.
 
W związku z powyższym książka, choć niewątpliwie jest dobra to czytało się dosyć mozolnie przynajmniej wg mnie, a nacisk jaki został położony na kwestie polityczne i ich dosyć długie opisy niestety dodatkowo spowalniał mi lekturę omawianej publikacji …
 
Niemniej jednak dla miłośników historii oraz dywagacji ideologicznych książka ta jak mniemam może okazać się swego rodzaju perełką.
 
Pomimo, iż mnie osobiście powieść ta nieco zmęczyła i stąd taka, a nie inna jej całościowa ocena to decyzję co do podjęcia się (bądź nie) jej lektury pozostawiam każdemu czytelnikowi we własnym zakresie.
 
Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Domowi Wydawniczemu REBIS.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *