Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Dni Mocy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Dni Mocy. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 czerwca 2022

Trzecie spotkanie z serią Dni Mocy.

Dzisiaj przybliżę Wam nieco trzeci tom magicznej w swoim klimacie serii Dni Mocy autorstwa Doroty Gąsiorowskiej. Najnowsza część nosi tytuł „Zielone oczy driady”. W tym tomie śledzimy losy Livii, która pośród irlandzkich klifów próbuje dojść do siebie po życiowych zawirowaniach. Jednak na skutek pewnych wydarzeń miejsce, w którym dotąd mieszkała przestaje być dla niej azylem, a na horyzoncie pojawia się perspektywa podjęcia pracy w Mokoszówce na Podlasiu.

Młoda kobieta waha się co począć z tą propozycją zwłaszcza, że w swoim dotychczasowym miejscu pobytu podjęła się renowacji pewnej bardzo starej polichromii znajdującej się na zabytkowej szafce, która ewidentnie ją od siebie odpycha, nie dając nad sobą pracować a tak nie działo się nigdy wcześniej.

Skonfundowana kobieta mimo wszystko decyduje się pozostawić na jakiś czas pracę na miejscu i wyrusza na Podlasie, by tam w zastępstwie za koleżankę przez pewien czas zająć się renowacją fresku w lokalnym kościółku. Jakież jest jej zdziwienie, gdy okazuje się, iż na owym fresku znajduje się postać bardzo podobna do tej znajdującej się na wspomnianej wcześniej szafce… Kościelne malowidło wręcz przyciąga Livię do siebie.

Tak oto zaczyna się wielowątkowa historia z nieoczywistymi bohaterami i finezyjnie splecionymi ze sobą wątkami.

Jeśli lubicie opowieści z odrobiną magii, w których przeszłość w pewien sposób przenika się z teraźniejszością, a dzieje opisywanych bohaterów są mocno niejednoznaczne, przez co czytelnik śledzi je z zapartym tchem to „Zielone oczy driady” będą dla Was fascynującą lekturą.

Powieść ta przepełniona jest emocjami, uczuciami oraz wieloma życiowymi rozterkami barwnych i pełnokrwistych postaci. Na jej kartach tajemnica goni tajemnicę. A perypetiom wyraziście wykreowanych postaci nie sposób nie dać się porwać podczas lektury.

Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie i odnajdywaniu własnego spokoju i szczęścia na nowo, a także o tym, jak istotne i niezbędne dla wewnętrznej harmonii są dla człowieka relacje rodzinne – co doskonale ukazuje wątek Livii i Liama, lecz nie tylko ich. Mowa w niej również o tym, że każdy chce (i potrzebuje) kochać i być kochanym, choć droga do szczęścia i wewnętrznego błogostanu często bywa trudna, wyboista, a niekiedy także bolesna i okraszona wieloma łzami.

Za oknami pełnia lata, dajcie się więc pochłonąć tej niezwykłej, barwnej i pełnej różnorodnych uczuć opowieści. Dorota Gąsiorowska jak nikt inny potrafi łączyć realizm ludzkich przeżyć z magią, która również nas otacza. W „Zielonych oczach driady” po raz kolejny dokonała tej niesamowitej literackiej sztuki.

Zapraszam Was do przeczytania tej subtelnej, chwilami refleksyjnej, a także niekiedy mocno zaskakującej czytelnika historii, jaka kryje się na kartach „Zielonych oczu driady”.

Dla przypomnienia zostawiam Wam też linki do poprzednich tomów niniejszej serii:


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *


poniedziałek, 17 maja 2021

"Gdy patrzysz na świat oczyma serca, niejedno możesz dostrzec..."

Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej nosi tytuł „Dwór rusałek”, jest to również drugi, po „Pamiętniku Szeptuchy”, tom serii Dni Mocy.

Jak zwiastuje to już sam tytuł czytelnik może spodziewać się magicznej i intrygującej historii, w którą w pewien sposób uwikłani są znani nam już bohaterowie.

Tym razem autorka postanowiła skupić się bardziej na losach Olgi, której życie wywraca się do góry nogami. Kobieta traci swoją ukochaną księgarnię w Wilnie, a na skutek wielu różnorodnych wydarzeń i ich konsekwencji rozpada się jej związek z Daliusem…

Po burzy, jaka przetoczyła się przez życie Olgi szuka ona ukojenia w Starych Głaziskach u ukochanego wujka Joachima. Podczas jednego ze spacerów poznaje nietypową rodzinę – psa Nilsona, mocno nietuzinkową Lorenę i jej tatę Leszka – mieszkańców majestatycznego, położonego nad jeziorem dworu na Jesionce.

Lori choć mocno nieufna wobec ludzi od razu maksymalnie lgnie do Olgi i zdradza jej pewien sekret… Owo spotkanie i wszystko, co ze sobą pociągnęło staje się początkiem niesamowitej opowieści, w której teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a dawne tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne i domagać się wyjaśnienia?

O co dokładnie chodzi dowiecie się z kart książki, gdyż nie ma sensu, abym psuła Wam frajdę z lektury.

Jedno jest pewne Dorota Gąsiorowska potrafi tworzyć niesamowicie klimatyczne historie. W opowieściach tych losy bohaterów z krwi i kości misternie splecione są z tym, co magiczne, a czasem wręcz ledwo wyczuwalne. A dawne czasy, ludzie, podania i wierzenia stają się idealnym wręcz tłem dla tego, co dzieje się tu i teraz. Tak oczywiście jest również i tym razem.

Olga przeżywa swoje wzloty i upadki, targają nią różnorakie emocje. Stopniowo jednak odnajduje spokój, a wraz z nim swoje miejsce i niejako nową siebie, czym sama niejednokrotnie jest mocno zaskoczona. Ta krucha i eteryczna dziewczyna z biegiem czasu odkrywa w sobie niewiarygodną wewnętrzną siłę.

„Dwór rusałek” to niesamowicie barwna i nasycona emocjami opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. O trudnej przeszłości, której nie da się zmienić, ale nie znaczy to wcale, iż nie można zacząć budować relacji od teraz. Autorka bardzo plastycznie ukazuje czytelnikom dawne legendy i zagadki, które towarzyszą nam po dziś dzień. W sposobie, w jaki Dorota Gąsiorowska opisuje przyrodę dostrzec można ogromny zachwyt naturą, co także jest atutem tej publikacji.

Jeśli macie ochotę na książkę pełną emocji, uśmiechu i wzruszeń, a oprócz tego z nutkami tajemniczości i magii prastarych wierzeń to zapraszam Was do lektury „Dworu rusałek” i niech nie zraża Was jego objętość (ponad 600 stron), bo czyta się naprawdę dobrze.

Polecam, a sama czekam na trzecią odsłonę tej serii.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 5 sierpnia 2020

"Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi..." - Antoine de Saint-Exupéry



Dorota Gąsiorowska zadebiutowała zaledwie pięć lat temu, w marcu 2015 roku, powieścią „Obietnica Łucji”, a po niej pojawiło się dziewięć kolejnych historii. Najnowszą spośród nich jest „Pamiętnik Szeptuchy”, który swoją premierę miał 17 czerwca, a tytuł ten stanowi otwarcie nowej serii DNI MOCY.
                                                                                                                                          
Jedną z głównych bohaterek opowieści, którą poznajemy już na samym początku jest Natasza Potocka, młoda, śliczna dziewczyna, która od najmłodszych lat pod czujnym okiem matki perfekcjonistki rozwija swoją karierę w branży modelingowej. Przychodzi jednak moment, w którym dziewczyna jest już zmęczona nieustającą presją, apodyktycznością i bezkompromisowością Elżbiety oraz całym swoim dotychczasowym, zaganianym życiem, w którym czuje się jedynie pionkiem… Wiedziona nagłym impulsem i nie informując o tym fakcie nikogo postanawia wybrać się do przyjaciółki na Podlasie, jednak jak to się niekiedy zdarza GPS wyprowadza ją w przysłowiowe pole i w ten oto sposób, zupełnie niespodziewanie jej życiowe ścieżki krzyżują się z postacią miejscowej szeptuchy o imieniu Salma.

Po zaskakującym tygodniu, który ostatecznie Natasza spędza w chacie staruszki, życie młodej kobiety zaczyna stopniowo podążać właściwym torem, a ona sama odnajduje wewnętrzny spokój i samozadowolenie.   

Jeśli chcecie poczytać opowieść iście letnią, tchnącą magicznym słowiańskim klimatem, a przy tym pełną zawiłych ludzkich losów i rodzinnych tajemnic, które stopniowo odsłaniają się przed naszymi bohaterami to koniecznie zajrzyjcie na karty „Pamiętnika Szeptuchy”.

Autorka w sposób niezwykle wyrafinowany, a zarazem ogromnie plastyczny splata przeszłość z teraźniejszością. Oprócz tego czytelnik ma szansę przyjrzeć się niełatwym relacjom rodzinnym oraz ogólnoludzkim, których jak się okazuje nigdy nie należy oceniać jedynie po pozorach, czy różnorakich domysłach.

Zawartość niniejszej książki jest jedynym w swoim rodzaju koktajlem uczuciowo-emocjonalnym, który coraz bardziej porywa odbiorcę z każdą kolejną przeczytaną stroną. Jeżeli marzycie o lekturze nieoczywistej i wciągającej, w której baśniowa opowieść nierozerwalnie łączy się z ważnym przesłaniem dotyczącym tego, iż w życiu ogromnie ważna jest równowaga właściwie w każdej jego dziedzinie, a jej brak prowadzi człowieka na różnego rodzaju egzystencjalne manowce to koniecznie zapoznajcie się z losami Nataszy, tajemniczej Salmy oraz zawartością pamiętnika zagadkowej Mildy, a także z perypetiami wszystkich pozostałych bohaterów, z których każdy wnosi szczyptę niezwykłości do tej historii. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie, a wypieki na twarzy podczas tej lektury są w pakiecie.

Gorąco polecam Wam tę powieść i z niecierpliwością wyczekuję na jej drugi tom!

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *