Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

"Trzeba nam nauczyć się odchodzić od tych, którzy nie doceniają tego, że jesteśmy..."


Z całą pewnością są tutaj fani twórczości Anny H. Niemczynow, do których grona ja również rzecz jasna nieodmiennie się zaliczam.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nieco o książce tej właśnie autorki. Powieść, o której mowa ukazała się we wrześniu tego roku i nosi bardzo wymowny, przynajmniej według mnie, tytuł „Strażniczki moralności”.

Główną bohaterką i narratorką historii jest Jaga Branson, uznana i ceniona (a co za tym idzie również zamożna) psycholożka i psychoterapeutka. Kobieta ma poukładane, stabilne życie, kochającego partnera Krisa i dorosłą córkę, z którą łączy ją silna, głęboka i piękna więź.

Mimo że Jaga pomaga wielu ludziom, wciąż nie potrafi pomóc samej sobie w uporaniu się z trudnym dzieciństwem i wczesną młodością, w których była jeszcze Jagodą Broniewską… Ogromnie trudna, bolesna relacja z matką wciąż kładzie się cieniem na życiu kobiety, tym bardziej, gdy okazuje się, że Aniela zmaga się ze śmiertelną chorobą…

Relacje między Jagą, a jej siostrą Mel również, mówiąc delikatnie, nie należą do łatwych…

Fabuła tej historii to opowieść o toksycznych relacjach, odrzuceniu, bólu, fizycznym i psychicznym cierpieniu, ale jednocześnie o miłości, chęci niesienia pomocy i wspierania drugiej osoby pomimo wszystko.

Książka ta budzi w czytelniku całe mnóstwo różnorodnych emocji. Na przykładzie Jagi widzimy, jak świadoma siebie, dojrzała kobieta jednocześnie może być wewnętrznie głęboko poranioną dziewczynką szukającą miłości i akceptacji – najmocniej tam, gdzie z różnych powodów nie dane jej było (i wciąż jest) ich znaleźć.

Moim zdaniem jest to opowieść o próbie godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić, o przebaczaniu innym, ale również sobie. W historii tej autorka pokazała, że rodzice również borykają się z deficytami, które sprawiają, że nie potrafią oni okazywać swoim dzieciom miłości, zainteresowania etc.

W moim odczuciu jest to najbardziej osobista opowieść pisarki. To przejmująca historia o budowaniu siebie pośród gruzów, tego, co minione i o tym, że przeszłość pomimo wszystko nie musi na zawsze nas definiować.

Choć nie zawsze mamy wpływ na to co się wydarza to nasze reakcje są już naszym wyborem – oczywiście bywa to trudne, ale jest możliwe do wypracowania. A bycie dobrym człowiekiem to nie tylko dbanie o innych za wszelką cenę lecz dbanie również o siebie poprzez odcinanie się on pewnych relacji, hejtu i od tego, co uważają na nasz temat inni ludzie. Bywa to bolesne, ale w niektórych przypadkach bezwzględnie konieczne.

„Strażniczki moralności” to głęboko poruszająca, zapadająca w umysł i serce czytelnika historia. Wszystko, co zostało poruszone na jej kartach skłania odbiorcę do refleksji oraz analizy własnych relacji z rodziną, przyjaciółmi i szeroko pojętym otoczeniem.

Są takie publikacje, które bardzo trudno opisać, tak aby nie pozbawić ich głębi przekazu – po prostu trzeba je samemu przeczytać i odkryć – „Strażniczki moralności” z pewnością mogę zaliczyć do takiego właśnie gatunku.

Trzeba szczerze powiedzieć, iż na pewno nie jest to tak zwanym comfort book, ale jeśli szukacie lektury, która Was dotknie i poruszy do głębi to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Myślę, że takich dzieci – jak Jaga, matek – jak Aniela, sióstr – jak Melania oraz pozostałych „strażniczek” jest wśród nas wbrew pozorom bardzo dużo, a co za tym idzie osób borykających się z problemami opisanymi w książce również nie brakuje.

Historia Jagi choć teoretycznie fikcyjna może być wsparciem i światełkiem w tunelu, dla osób, które znajdą w sobie odwagę, aby się na nią otworzyć i przejrzeć w niej, jak w lustrze. Myślę, że warto pochylić się nad tym, co zobaczymy w odbiciu…

Zatem, jak sami widzicie powieść „Strażniczki moralności” serdecznie polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 30 maja 2019

„Dziecko to uwidoczniona miłość”


Katarzyna Misiołek ma w swoim dorobku literackim kilkanaście powieści, część z nich ukazała się pod pseudonimem, (ale o tym innym razem), teraz jednak chciałabym przybliżyć Wam nieco jej książkę o intrygującym tytule „Kryształowe motyle”.

Niniejsza publikacja ukazuje losy kobiet, które na różnych etapach życia straciły swoje dzieci. Trzy kobiety, trzy różne rodziny i trzy ogromne życiowe dramaty.

Historia ta, chociaż z całą pewnością nie należy do lektur łatwych jest moim zdaniem niezmiernie ważna i warta uwagi, ponieważ autorka w sposób bardzo wymowny opisała w niej uczucia i emocje targające każdą z bohaterek. Kobiety pokazane w tej książce mogą w mojej ocenie być uosobieniem tych, które spotykamy na co dzień w naszym otoczeniu, a o których często bardzo mało wiemy.

Opowieść snuta przez autorkę niesie w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Nie jest to jednak narracja wyłącznie o utracie, rozpaczy matek, czy zmaganiu się z przeżytą traumą. Katarzyna Miziołek ukazała w niej także zawiązującą się między początkowo zupełnie obcymi kobietami nic sympatii i przyjaźni. Relacja ta niesie Annie, Elżbiecie oraz Izabeli otuchę, ukojenie i wsparcie nie tylko w łączącej je tragedii, ale również w trudach codzienności, z którą każda z nich się przecież zmaga.

Autorka w swojej książce poruszyła bardzo trudny, a zarazem istotny temat, jakim niewątpliwie jest próba odbudowania na nowo życia, po dramacie utraty dziecka. W powieści czytelnik ma szansę śledzić zmiany zachodzące w sposobie postrzegania cierpienia, życia i świata przez poszczególne bohaterki.

„Kryształowe motyle” to opowieść o kobietach, lecz myślę, że nie jest ona przeznaczona wyłącznie dla kobiet, gdyż Katarzyna Misiołek umieściła w niej również męskich bohaterów. Ojcowie też borykają się ze swoją stratą. Chociaż sprawiają wrażenie twardych i powściągliwych to uważny odbiorca odnajdzie w lekturze również ich odczucia oraz przemyślenia i wewnętrzne dylematy. Dzieje się tak dzięki głosowi, którego również im udziela autorka.

Zachęcam Was bardzo mocno do przeczytania tej trudnej, ale także na swój sposób pięknej opowieści, która niewątpliwie skłania do całego mnóstwa refleksji oraz gwarantuje wiele wzruszeń.

Polecam!