Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mando. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mando. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2026

Pożegnanie z sagą Sandomierskie Wzgórza

 

„Siła męskiego honoru” to już ostatni tom cyklu Sandomierskie Wzgórza autorstwa Edyty Świętek.

W tym tomie domykają się losy rodzin: Orszandów, na których spadają niemałe kłopoty mające związek m.in. z rodowym sztyletem Eustachego. Zdunków, którzy przeżywają małżeński kryzys, a Michał coraz bardziej pogrąża się w nałogu oraz Żuchowiczów, którzy dzień po dniu budują swoje rodzinne szczęście.

Autorka również nie zapomina o Weronice Skoczylasowej, która pomimo trudności i mnóstwa pomówień ze strony otoczenia coraz mocniej staje na nogi m.in. dzięki wsparciu Aliny.

Jednak sytuacja Weroniki nieco się komplikuje ze względu na najstarszego syna. Kawaler chce się żenić, lecz narzeczona stawia warunek – Jaki? – Tego oczywiście Wam nie zdradzę, by nie psuć przyjemności z lektury, po prostu przekonajcie się sami.

Książka ta bardzo mocno oscyluje wokół relacji rodzinnych i międzyludzkich. Pokazana została w niej również wartość ludzkiego (nie tylko męskiego) honoru oraz to, że w życiu bywa niekiedy potrzebna, a w pewnych sytuacjach wręcz konieczna zmiana priorytetów.

Jeśli się odważymy na taką zmianę to może stać się ona początkiem zupełnie nowego, znacznie lepszego życia.

Autorka w tomie tym ukazała również jak zaślepienie jednych, może stać się przyczyną utraty poczucia bezpieczeństwa u drugich.

Perypetie bohaterów, których doskonale znamy, czyta się dobrze i z dużym zainteresowaniem. Śledzimy ich życiowe wzloty i upadki, przeżywając wraz z nimi wszystko, czego doświadczają?

Czy Eustachy ochroni swoją rodzinę i zdoła przywrócić najbliższym zachwiane poczucie spokoju? Czy Michał wyjdzie na prostą? Czy Weronika ugnie się pod narzucaną jej presją, a może jednak mimo wszystko wyjdzie z całej sytuacji obronną ręką nie tylko dla siebie?

Wszystkiego tego dowiecie się czytając „Siłę męskiego honoru”. W powieści nie brakuje różnorodnych emocji i zwrotów akcji, które zaprzątają uwagę czytelnika i sprawiają, że kolejne strony opowieści szybko nam umykają.

Myślę, że jeśli znacie tę sagę to podobnie jak ja zżyliście się z jej bohaterami i trochę trudno się z nimi rozstać.

A jeśli jeszcze jej nie znacie to polecam cały cykl. Są to książki idealne dla miłośników prozy obyczajowej, bogatej w różnorakie (w tym także historyczne) detale i napisanej barwnym oraz bogatym literacko językiem.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 6 czerwca 2025

W Pieprzówkach (i nie tylko) po raz trzeci...


„Serca żyjące nadzieją” to już trzecia odsłona sagi Sandomierskie Wzgórza. W tomie tym śledzimy dalsze losy Aliny i Eustachego, których relacja powoli się zacieśnia i ociepla. Próbują oni poukładać swoje życie pomimo wszystkiego, co do tej pory im się przydarzyło.

Na skutek pewnych wydarzeń Orszandowie ze względów bezpieczeństwa zmuszeni są opuścić Pieprzówki i przenieść się na stałe do Sandomierza. Jak się okazuje ma to jednak wiele dobrych stron.

Poznajemy również dalsze losy Michała Zdunka, zwanego Zadziorem, który, jak już nam wiadomo, pod koniec drugiego tomu porywa się na niezwykle heroiczny czyn. W jego życiu także zachodzi sporo zmian, lecz przyjaźń z Eustachym pozostaje niezmienna.

Autorka nakreśliła również burzliwe dzieje rodziny Jaskierków, w której wciąż źle się dzieje, a na familię spadają kolejne dramatyczne zdarzenia – Jakie? Dowiecie się z książki.

Akcja tej powieści, mimo że w większości nieco mniej wartka niż w poprzednich częściach również nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Kibicujemy bohaterom obserwując ich życiowe wzloty i upadki, rozwijające się uczucia i targające nimi odczucia.

Wydarzenia pokazane w powieści są bardzo interesujące i pochłaniają uwagę czytelnika. Jest to historia przepełniona różnorodnymi emocjami, które wynikają z doświadczeń bohaterów.

Edyta Świętek, jak zwykle w sposób niesamowicie plastyczny ukazuje egzystencję różnorodnych bohaterów. Absorbuje uwagę czytelników poruszając wiele tematów, także tych trudnych i bolesnych.

W sposób zwyczajnie – niezwyczajny ukazuje ludzką codzienność w całej gamie drobiazgów, z których przecież tak naprawdę składa się życie. Przez taki właśnie sposób ukazania powieściowego świata wykreowani przez autorkę bohaterowie stają się czytelnikowi jeszcze bliżsi, a przemiany w nich zachodzące stają się dla nas tym bardziej wiarygodne.

Jest to historia o odwadze, uczuciach, poszukiwaniu nowego początku oraz o nadziei i ludzkiej determinacji.

Jestem bardzo zadowolona z lektury tego tomu i rzecz jasna już czekam na kolejny. A Was zachęcam do sięgnięcia po całą sagę Sandomierskie Wzgórza, gdyż są to tomy napisane pięknym językiem, a wszystko to, co się w nich dzieje wzbudza w odbiorcy niegasnące zainteresowanie. Z każdą kolejną stroną i częścią jesteśmy coraz bardziej ciekawi co jeszcze się wydarzy.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 22 stycznia 2025

Elektryzujący powrót w Pieprzówki

Zaledwie tydzień temu swoją premierę miała druga odsłona Sagi Sandomierskiej tworzonej przez Edytę Świętek. Drugi tom tej historii nosi tytuł „Zielarka z Doliny Pustelnika” i opowiada o dalszych perypetiach postaci znanych nam już z poprzedniej części.

W końcówce poprzedniego tomu Eustachy przepada bez wieści, a jego młodziutka małżonka Alina próbuje go odnaleźć, w dalszym ciągu wiodąc życie w górskiej chacie z wierną suką u boku. Tymczasem dowiadujemy się, iż Eustachy został wyśledzony i porwany przez swego ojca – hrabiego Maksymiliana Orszanda, który próbuje nakłonić go do powrotu do pałacu… Co nim kieruje? Dowiecie się z kart książki.

Mężczyzna odrzuca jednak tę propozycję i powraca do swego dawnego życia, choć zupełnie odmieniony wizualnie.

Marcysia doświadcza bardzo trudnego porodu i prawie żegna się z życiem, podobnie jak jej synek Antoś, życie ratuje im jednak Alina, która coraz mocniej odkrywa w sobie predyspozycje do ziołolecznictwa, wertując z wielką uwagą księgi Ambrożego.

Zaś Michał Zdunek, pod nieobecność Eustachego pada ofiarą bandy Ryżego, w której z czasem następują spore zmiany, lecz po więcej na ten temat także odsyłam Was do powieści.

Poznajemy również nowych bohaterów Stefanię oraz jej brat Jerzyka Wojaszków, za ich sprawą, a zwłaszcza Stefci wiele się wydarzy.

Jak więc widzicie w tej książce, tak jak w poprzedniej także wiele się dzieje. Autorka nie szczędzi swym bohaterom różnorakich życiowych zawirowań. Do głosu dochodzą emocje i uczucia – nowe i dawne, które i tak zaskakują ciekawie nakreślone postacie.

W opowieści nie brakuje intryg, wzajemnych powiązań, niecnych zamiarów, lecz także pomocnej dłoni wyciągniętej w potrzebie przez człowieka do człowieka.

„Zielarkę…” czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Myślę, że jeżeli znacie już sagi tej autorki to doskonale wiecie, że nie mogę napisać zbyt wiele, aby nie zepsuć Wam frajdy z lektury.

Jeśli szukacie opowieści ciekawej, z wartką akcją, mającej wiele wątków i traktującej o blaskach i cieniach ludzkiego życia to książka ta będzie dla Was idealnym wyborem. Perypetie bohaterów pochłaniają czytelnika, skłaniają go do refleksji, wzruszają i bawią. Wraz z wyraziście opisanymi bohaterami przeżywamy ich życiowe wzloty i upadki, wszystkie doświadczenia, uczucia i emocje, jakie stają się ich udziałem. Zastanawiamy się, jak potoczą się ich dalsze losy, a zakończenie ponownie wbija w fotel!

Czekam już na kolejny tom tej historii, a Wam polecam lekturę „Zielarki z Doliny Pustelnika”.

PS. Dla przypomnienia zamieszczam poniżej recenzję poprzedniego tomu niniejszej sagi:

Potomkowie złych ludzi


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *


piątek, 11 października 2024

"Człowiek to nie szklanka wody, nie da się go przejrzeć na wylot - skwitowała. - Właściwie nigdy nie wiadomo, co siedzi w głowie drugiej osoby."

Edyta Świętek jest jedną z najbardziej poczytnych polskich pisarek, która w swoim literackim dorobku ma wiele powieści, a jej specjalnością są sagi, choć oczywiście nie tylko, lecz myślę, że akurat o tym sami doskonale wiecie.

Dokładnie miesiąc temu w ręce czytelników trafił pierwszy tom najnowszej sagi tj. Sagi Sandomierskiej (cykl Sandomierskie Wzgórza), a jego tytuł to „Potomkowie złych ludzi”.

Poznajemy w niej Eustachego, który po latach wojennej tułaczki powraca do Sandomierza, nosząc w sobie nie tylko wojenne razy, ale pewną głęboko skrywaną tajemnicę. Los stawia na jego drodze Michała Zdunka zwanego Zadziorem oraz jego matkę Małgorzatą, u których początkowo znajduje schronienie, gdyż uratował Michała z łap bandy Ryżego, o której także poczytacie w tej książce.

Autorka ukazuje również perypetie rodziny Małotów. Ignacy i Barbara utracili syna, a pozostały na ich utrzymaniu dwie córki Marcjanna i Alina. W przypływie rozpaczy ojciec sprzedaje rodzinny biznes i kamienicę sądząc, że dziewczęta absolutnie nie nadają się do przejęcia po nim schedy.

Ambitna Macysia próbuje odzyskać rodzinne dobra, natomiast Alina marzy o tym, by zostać nauczycielką i podkochuje się w sąsiedzie – rówieśniku Józku. Dola sióstr zdecydowanie nie należy do lekkich, a życie, jak przekonacie się czytając powieść nadal nie będzie ich oszczędzało…

Co się wydarzy? – odpowiedzi szukajcie na kartach opowieści.

Intrygującym wątkiem jest tutaj również szorstka, męska przyjaźń Eustachego z pustelnikiem Ambrożym.

„Potomkowie złych ludzi” to opowieść pełna tajemnic i emocji, dotyka ona skomplikowanych relacji, przeżytych traum i ludzkich słabości, ale jest także świadectwem hartu ludzkiego ducha, gdyż bohaterowie dzielnie stawiają czoła spotykającym ich przeciwnościom losu.

Jest to także opowieść o przyjaźni, wzajemnym wsparciu oraz o tym, że to, co początkowo wydaje nam się katastrofą, ostatecznie może okazać się początkiem nowego, lepszego życia.

Intrygująco zarysowany główny bohater sprawia, iż bardzo chcemy poznać jego minione losy i dalsze dzieje. W trakcie lektury ciągle zastanawiamy się, co takiego skrywa jego przeszłość, że Eustachy wciąż obawia się, iż jej macki ponownie go dosięgną.

Jeśli zaś chodzi o samo zakończenie to cóż napisać… Pozostawia ono ogromny apetyt na kolejny tom tej historii i mam nadzieję, że autorka nie pozwoli czytelnikom zbyt długo na niego czekać.

Jak możecie się domyślić, sama już ostrzę sobie na niego pazurki, by poznać dalsze losy bohaterów, a Was gorąco zachęcam do zapoznania się z niniejszą historią, jeśli jeszcze nie zdążyliście tego zrobić.

Polecam!

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 27 czerwca 2024

(...) najbardziej oczywistą sprawą w naszym życiu są nieustanne zmiany...

Dziś pogoda postanowiła dać o sobie znać deszczem i grzmotami, ale my nadal pozostajemy w iście letnim klimacie za sprawą najnowszej powieści Edyty Świętek pt. „Lato o smaku miłości”.

Główną bohaterką tej opowieści jest Wiktoria, którą poznajemy, gdy nazajutrz ma wyjść za mąż za Marcela, jednak w przeddzień tego wydarzenia otrzymuje wiadomość od swojej dawnej wielkiej miłości – Sebastiana, co sprawia, iż zaczyna się wahać, co do podjętej decyzji nie mając świadomości, że dawny ukochany także się żeni, a jego małżonka spodziewa się dziecka…

W dniu ślubu Wiktoria tknięta jakimś do końca niezrozumiałym nawet dla niej samej impulsem porzuca narzeczonego przed ołtarzem i ucieka z kościoła, zanim ceremonia dojdzie do skutku...

W tym niełatwym momencie opoką dla dziewczyny staje się, jak zawsze, jej bezpruderyjna babcia Regina, która zaprasza ją do siebie, do Lubomierza, aby tam mogła ochłonąć, pozbierać się wewnętrznie i odnaleźć w niespodziewanej sytuacji, w jakiej Wika się znalazła.

I tak oto rozpoczyna się słodko – gorzka opowieść o uczuciach, targających człowiekiem bez względu na wiek emocjach oraz o tym, że stara miłość nie rdzewieje… lecz czy, aby na pewno zawsze warto do niej wracać? Przekonajcie się sami czytając tę historię.

Perypetie Wiktorii i Sebastiana osadzone w małym miasteczku dają do myślenia. Autorka w sposób niezwykle plastyczny ukazała, jak wiele w ludzkim życiu mogą namieszać przemilczenia i niedomówienia – nawet te, których używa się w jak najlepszej wierze i z pozytywnymi intencjami.

Jest to opowieść także o tym, że nie wszyscy pomimo upływającego czasu są w stanie wydorośleć i wyłącznie dla własnej wygody chowają się w konformizmie niczym w szczelnej skorupie, w gruncie rzeczy dostrzegając tylko czubek własnego nosa.

Niemniej jednak losy bohaterów ukazanych na kartach „Lata o smaku miłości” pokazują również, że miłość ma wiele twarzy i nie zna wieku. Bywa też często bardzo długo niedostrzegana przez osoby będące obiektem czyichś uczuć.

Pomimo skomplikowanych losów głównej bohaterki finalnie opowieść ta jest pozytywna w swoim przekazie. Okazuje się bowiem, że jeśli damy szansę sobie samym oraz tym, którzy są wokół nas to zawsze możemy odnaleźć spokój i szczęście, choć nie raz zdążyliśmy już w to zwątpić… Nie bez znaczenia jest też tutaj moc wybaczania, której doświadczyła Wiktoria, a babcię Reginę kocham całym czytelniczym sercem :).

Jeśli poszukujecie lektury na lato i lubicie pióro Edyty Świętek to zapraszam do zapoznania się z jej najnowszą powieścią – niech także dla Was to lato ma smak miłości!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

piątek, 29 marca 2024

Pożegnanie z Sagą Krynicką.

„Uroki promiennych dni” to czwarta, a zarazem ostatnia odsłona cyklu Saga Krynicka, który stworzyła Edyta Świętek.

Choć wydaje się, że to, co najgorsze już za bohaterami to życie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wcale nie należy do najłatwiejszych. Aurelia zamartwia się o Teosię, która wciąż pracuje w lwowskim szpitalu, a przecież szaleje epidemia hiszpanki.

Nie tylko zawodowe zaangażowanie Teosi budzi obawy jej protektorki. Znacznie większym lękiem napawa ją samotność podopiecznej, którą traktuje jak własną córkę. Czas biegnie nieubłaganie, a Teodozja wciąż jest samotna i popada w coraz większe zgorzknienie… Czy wydarzy się coś, co w końcu odmieni jej życie? - Tego dowiecie się z kart książki.

Pozostali bohaterowie wiodą dosyć uporządkowane życie, choć na jaw wychodzą tajemnice, które jak dotąd pozostawały w ukryciu. Rzucają one nowe światło na wiele minionych wydarzeń i sytuacji powodując sporo zawirowań. Finalnie jednak wnoszą one również dużo pozytywów, które prostują wzajemne relacje bohaterów.

Autorka sporo uwagi poświęciła również Nikiforowi. Jego samotnym losom i prymitywistycznemu malarskiemu talentowi, o którym po pewnym czasie, jak dzisiaj wiemy, zrobi się naprawdę głośno, choć w tamtych czasach nikt w to nie wierzył.

Na tle ówczesnej malowniczej wciąż Krynicy pojawiają się także inne autentyczne postacie, m.in. Jan Kiepura, bardzo znany śpiewak i aktor inwestujący w tamtejszym kurorcie.

W niniejszym tomie, jak możecie się domyślić, domykają się perypetie poznanych dotychczas postaci. Nie brakuje różnorodnych emocji, uniesień, wzruszeń, a niekiedy pewnego rodzaju zwrotów wykreowanej przez Edytę Świętek akcji.

Jeśli zaglądacie do mnie od dłuższego czasu, to wiecie, że uwielbiam sagi rodzinne, nie inaczej jest więc także z Sagą Krynicką. Muszę Wam jednak powiedzieć, że ten ostatni tom podobał mi się najmniej z całej tej tetralogii.

Nie znaczy to oczywiście, że był on słabą lekturą, gdyż autorka nadal niezmiennie trzyma poziom. Po prostu między mną a tym konkretnym tomem jakoś niespecjalnie zaiskrzyło, lecz absolutnie nie zmienia to faktu, iż cała Saga Krynicka była według mnie fantastyczna i zdecydowanie warta poświęconego jej czasu oraz uwagi.

Polecam Wam gorąco zapoznanie się z tą sagą, a sama czekam na kolejną książkę autorki.

Recenzje poprzednich tomów:

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 28 września 2023

Trzecie spotkanie z bohaterami Sagi Krynickiej.

W niniejszym wpisie opowiem Wam o powieści bardzo przeze mnie wyczekiwanej, a jest nią trzeci tom Sagi Krynickiej autorstwa Edyty Świętek – ta część zatytułowana została „Porywy namiętnych serc”.

W tej odsłonie opowieści bardzo dużo miejsca poświeciła autorka postaci Teodozji Litwor – znanej nam już z poprzedniej części podopiecznej Aurelii Drzewickiej – Rapacz. Młoda kobieta po odnalezieniu brudnopisu matczynego listu sprzed lat i przeczytaniu o ukrytej w nim tajemnicy totalnie zmienia swoje dotychczasowe podejście do opiekującej się nią i Stanisławem ciotki oraz całkowicie przewartościowuje swe życie, zmieniając priorytety…

Autorka bardzo plastycznie ukazuje przemianę bohaterki, jej wewnętrzne dojrzewanie oraz to jak z biegiem czasu staje się ona coraz bardziej wyemancypowana. W losy Teosi wplata również historię gorącego, lecz zakazanego uczucia. Próby jego ugaszenia spełzają na niczym i ranią nie tylko samych zainteresowanych, lecz również inne osoby. Jak przebiegała ta burzliwa i pełna skrajności relacja oraz jak ostatecznie się potoczyła? - Tego dowiecie się z lektury.

W powieści, jak to zazwyczaj bywa w książkach tej autorki odmalowane zostało również tło historyczne, polityczne i społeczne, czyli czas w przededniu I Wojny Światowej, w trakcie jej trwania oraz nieco po niej.

Fragment uwagi czytelnika skierowany został także na losy Stanisława, brata Teodozji, który w toku opowieści również zmienia się z niemogącego znaleźć własnego miejsca w życiu lekkoducha w statecznego młodego mężczyznę, który ostatecznie wie, czego chce i krok po kroku stara się realizować swe zamierzenia. Czy wszystko mu się powiedzie? Przeczytajcie sami.

W „Porywach namiętnych serc” codzienność bohaterów przeplata się z ważkimi wydarzeniami, które odmieniają ich los. Miłość, przyjaźń, rodzinne więzy i przyjacielskie relacje, lecz także samotność, zazdrość, rozpacz, ból, różnorakie przemilczenia i tajemnice – to wszystko i wiele więcej znajdziecie na kartach tej porywającej powieści.

Zawiłe i niełatwe ludzkie losy, a w ich tle Krynica, Kraków czy Lwów – autorka całokształtem wykreowanej historii całkowicie pochłania czytelnika, który zanurza się w pasjonujące przeżycia, odczucia i wydarzenia, które są udziałem bohaterów.

Czy podołają oni wszystkiemu, co zgotuje im los? Czy wyjdą z wszelkich trudności obronną ręką? Czy odnajdą szczęście i swój życiowy azyl? - Po odpowiedzi na te i mnóstwo innych pytań zapraszam Was na karty tej fascynującej powieści.

Ja zakochałam się w trzecim tomie Sagi Krynickiej tak samo jak w dwóch poprzednich. A Wy znacie już te niezwykłe powieści? Jeśli nie to gorąco polecam ich lekturę, a na zachętę zostawiam Wam linki do dwóch poprzednich tomów. Sama zaś czekam na tom IV.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 16 czerwca 2023

Drugie spotkanie z bohaterami Sagi Krynickiej

„Fantazje niewinnych lat” to druga odsłona Sagi Krynickiej. Poznajemy w niej dalsze losy Aurelii Drzewickiej, która opiekuje się Teosią i Stasiem – dziećmi zmarłych Emilii i Dionizego. Kobieta stara się jak najlepiej zastąpić podopiecznym rodziców, a zwłaszcza matkę, jednocześnie nie dopuszczając do głosu własnych uraz, ale także potrzeb.

Śledzimy również dalszy, ogromnie prężny rozwój Krynicy, jako uzdrowiska. Życie społeczne mieszkańców miasteczka oraz towarzyskie przebywających w nim turystów, więc jak możecie się domyślić czytelnik absolutnie nie może narzekać na brak wrażeń.

Autorka ukazuje dalsze losy przyjaźni Aurelii i Matyldy, której świat niestety legnie w gruzach po nagłej śmierci męża… Drzewicka pomimo perturbacji z własnymi wychowankami podejmuje się zaopiekowania się młodą wdową, która dodatkowo jest przy nadziei, i jej starszymi pociechami.

Powieść jak to zwykle bywa w przypadku twórczości tej autorki wciąga już od pierwszych stron. Na progu XX wieku, w czasach belle epoque Edyta Świętek swoim niezwykle barwnym, intrygującym i plastycznym stylem odmalowuje zawiłe perypetie wykreowanych przez siebie bohaterów.

Postacie w tej książce są interesujące i wyraziste. Natomiast kobietom, które wiodą w tym tomie prym, czyli Aurelii i Matyldzie, z całą pewnością nie brakuje charakteru i życiowej determinacji. U Matyldy początkowo są one co prawda mocno uśpione z racji tego, iż przez wiele lat żyła ona pod opiekuńczymi skrzydłami Seweryna.

Jest to opowieść o trudach zastępczego macierzyństwa, o emocjach targających samotną kobietą, ale także o otwieraniu się na nowe uczucia oraz przełamywaniu społecznych stereotypów. Pisarka porusza w niej również temat młodzieńczej naiwności i krótkowzroczności, które niekiedy sprowadzają młodych bohaterów opowieści na manowce.

Jeśli szukacie historii wielowątkowej, wciągającej i porywającej czytelnika już od pierwszych stron, a dodatkowo macie ochotę na literacką podróż w czasie to zapraszam Was do zapoznania się z Sagą Krynicką.

Historię tę czyta się świetnie i bardzo szybko. W związku z powyższym sama niecierpliwie czekam na jej trzeci tom. Jeśli zaś chodzi o Was to mam nadzieję, że dacie się porwać tej urzekającej sadze.

PS. Dla przypomnienia zamieszczam poniżej recenzję poprzedniego tomu niniejszej sagi:

Sekrety kobiecych dusz

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 6 marca 2023

Przyjaźń, miłość, pilnie strzeżone tajemnice.

Drodzy czytelnicy, dziś mam do Was pytanie, a właściwie dwa – Czy lubicie czytać sagi? Jeśli odpowiedź brzmi tak to czy znacie sagi autorstwa Edyty Świętek? Jeżeli jeszcze nie to koniecznie nadróbcie te braki – autorka ta bowiem jest mistrzynią w kreowaniu właśnie tego typu historii i chociaż inne jej powieści również bardzo lubię i polecam to właśnie ten fragment literackiego poletka pisarki najmocniej skradł moje czytelnicze serce. Kilka lat temu recenzowałam dla Was główny cykl „Spacer Aleją Róż”, na swój czytelniczy czas czekają także cykle „Grzechy młodości” oraz „Niepołomice”.

Dzisiaj jednak chciałabym przybliżyć Wam świeżutki cykl nazwany jako Saga krynicka, którego tom pierwszy nosi tytuł „Sekrety kobiecych dusz”. Tym razem autorka zabiera nas do XIX-wiecznych Krakowa i Krynicy oraz okolic, gdzie osadziła akcję swej najnowszej opowieści.

Główne bohaterki powieści to Matylda i Aurelia – dwie kobiety, których perypetie możemy śledzić na kartach „Sekretów kobiecych dusz”. Przez pryzmat tych jakże różnorodnych bohaterek ukazane zostało bardzo szerokie spektrum problemów. Od pragnienia macierzyństwa, poprzez wczesne wdowieństwo i idące za nim rozpacz oraz żałobę, rodzinne tajemnice, potrzebę wyjścia ze skostniałych schematów i samorozwoju etc.

Jak wskazuje sam tytuł tematyka opowieści dotyka sekretów kobiecej duszy czyli m.in. pragnienie posiadania potomstwa, oparcie w bliskich oraz siłę prawdziwej przyjaźni. Istotna jest również wyraźnie tkwiąca w bohaterkach potrzeba wykształcenia i emancypacji, by dzięki temu mogły być one pożyteczne dla wspólnego dobra i przydatne dla innych, wzmacnia to bowiem ich poczucie własnej wartości, a co za tym idzie podnosi samoocenę.

To wielowątkowa i wieloaspektowa powieść. By odkryć wszystkie jej meandry i zawarty w nich przekaz musicie sami przeczytać tę książkę. Mnie osobiście losy bohaterek porwały od pierwszych stron. A im dalej zatapiałam się w lekturze, tym bardziej mnie ona pochłaniała i intrygowała.

Autorka stworzyła kolejną niesamowitą opowieść w klimacie belle epoque, od której nie sposób się oderwać! Jest to historia, którą dosyć trudno opisać w taki sposób, by nie psuć innym przyjemności z jej lektury.

„Sekrety kobiecych dusz” czyta się naprawdę świetnie! Znajdziecie tam bardzo wiele różnorakich emocji oraz całe mnóstwo pola do refleksji nad poruszonymi w powieści kwestiami. Edyta Świętek splata ze sobą losy bohaterów tkając jednocześnie misterną sieć tajemnic i wynikających z nich wzajemnych zależności. Nie brakuje również elektryzujących zwrotów akcji oraz zaskakujących wolt w egzystencjach wyrazistych, barwnych, a bywa również i tak, że niejednoznacznych postaci opisanych na kartach tej książki.

Gorąco polecam Wam tę lekturę, a sama niecierpliwie czekam na jej drugi tom!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 24 lipca 2019

Ocalić od zapomnienia...


Najnowsza powieść autorstwa Magdaleny Knedler „Moje przyjaciółki z Ravensbruck” to połączenie literatury o tematyce obozowej z elementami obyczajowymi, które uosabia wątek młodej pisarki Idy Brezy, która pewnego dnia odnajduje na progu swojego mieszkania tajemniczy rękopis…

Manuskrypt ten staje się punktem wyjścia do opowieści o losach kilku więźniarek KL Ravensbruck. Jest to opowieść o budowaniu wzajemnych relacji w warunkach, śmiało można rzec, skrajnego upodlenia istoty ludzkiej. Cztery kobiety, których losy splotły się w obozowym piekle. Każda z nich otrzymuje w książce swój głos i snuje opowieść ze swojej perspektywy.

Bohaterki wspominają swoje dawne życie i jakoś próbują funkcjonować w otaczających je nieludzkich warunkach. Wyznacznikiem przetrwania staje się dla nich to, aby nie zostać zapomnianym. Opowieści tych kobiet są świadectwem nieustającej wiary w nastanie lepszego jutra i niegasnącej nadziei wbrew różnorakim przeciwnościom, a hart ich ducha jest dla nas współczesnych wręcz niewyobrażalny.

„Moje przyjaciółki z Ravensbruck” to pozycja mocno psychologiczna, a zarazem budząca w potencjalnym odbiorcy całe mnóstwo różnorodnych odczuć i emocji.  Codzienność będąca udziałem Marii, Sabiny, Bente i Helgi stawia ogrom pytań o sens życia oraz kondycję człowieczeństwa w opisywanych czasach… I chociaż niezaprzeczalnie powieść ta porusza bardzo istotny temat to czyta się ją dosyć trudno i nie jest to wyłącznie kwestia przedstawionej w niej toczącej się za drutem kolczastym egzystencji więźniarek.

Być może taki stan rzeczy wywołuje z jednej strony często rwana narracja, z drugiej zaś nierzadko dokonywane przez autorkę przeskoki do współczesności. Przyznam zatem szczerze, że bardzo trudno jest mi jednoznacznie ocenić niniejszą pozycję wydawniczą.

Z całą pewnością na uwagę zasługuje obraz obozowej rzeczywistości oraz postawy ludzi, tutaj konkretnie kobiet które musiały się w niej odnaleźć… Walka toczy się tutaj nie tylko o byt, lecz również o zachowanie podstawowych wartości, takich jak np. wzajemna pomoc, wsparcie psychiczne, przyjaźń etc wobec drugiego człowieka, a także o zachowanie ludzkiej godności tak często w obozie deptanej na wiele rozmaitych sposobów.

Samo zakończenia było dla mnie sporym zaskoczeniem. Oprócz efektu zaskoczenia czytelnik ma szansę znów bardzo dobitnie uświadomić sobie, że teraźniejszość i przyszłość nie istnieją bez przeszłości, której echa zawsze do nas docierają – pytanie tylko czy zechcemy je usłyszeć? Czy dopuści je do siebie współczesna nam Ida Breza?

Magdalena Knedler pochyliła się nad trudnym i bolesnym fragmentem historii, jakim z całą pewnością jest okres II Wojny Światowej. A jaki jest tego efekt? Niech każdy z Was dokona po lekturze „Moich przyjaciółek z Ravensbruck” własnej oceny, bo według mnie tak będzie zwyczajnie najuczciwiej.