Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje międzyludzkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje międzyludzkie. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2026

Poznaj tajemnicę Akademii - zagadkowy thriller dla młodzieży 16+


Czy zetknęliście się kiedyś z książkami Piotra Adamczyka? (nie chodzi tutaj rzecz jasna o popularnego aktora).

Moja przygoda z jego twórczością trwa od pierwszego wydanego tytułu, co miało miejsce w roku 2012.

Natomiast w lutym bieżącego roku autor pokusił się o napisanie książki młodzieżowej, skierowanej do grupy czytelników 16+, która nosi tytuł „Akademia Świętej Śmierci”.

Mimo iż zdecydowanie nie jestem grupą docelową, sięgnęłam po tę książkę ze względu na znajomość kilku innych tytułów autora oraz na opis okładkowy, który mówi o tym, że poruszone w powieści tematy są aktualnie bardzo na czasie.

Główną bohaterką jest 16–letnia Zuzia Glass, która po tajemniczym zaginięciu matki mieszka ze swoim ojcem, dobrodusznym, lecz ekscentrycznym naukowcem. Jej sąsiadem jest nieco starszy od niej Matt, który mieszka obok z rodzicami i bratem. Chłopak, jak możecie się domyślić, wzbudza w naszej bohaterce coraz większe zainteresowanie, a że Zuzia jest dosyć nieśmiała to cała sytuacja nie jest dla niej zbyt komfortowa.

Tymczasem na mieście, w różnych jego lokalizacjach pojawia się tajemniczy kod QR, który wprowadza w świat pewnej gry, która coraz bardziej pochłania swoich uczestników…

Dokąd to wszystko finalnie zaprowadzi naszych bohaterów? Czemu będą oni musieli stawić czoła i czy mama Zuzi odnajdzie się cała i zdrowa? – Musicie przeczytać sami.

Piotr Adamczyk w swoim thrillerze skierowanym do starszej młodzieży poruszył bardzo aktualne w opisywanym środowisku tematy, takie, jak np. trudności wynikające z dorastania, pierwsze porywy serca, borykanie się ze stratą i samotnością, czy ogromnie dzisiaj powszechne uzależnienie od internetu na bardzo różnych płaszczyznach oraz całe mnóstwo zagrożeń czyhających na dzieci i młodzież w cyfrowym świecie, kryjących się w pozornie niewinnych teściach/aplikacjach.

Myślę, że perypetie Zuzi i Matta oraz cała treść, w której osadzone zostały te postacie, będzie interesująca, wciągająca i przystępna dla młodego czytelnika – tym bardziej że część elementów fabuły stanowią autentyczne miejsca i organizacje.

Jeśli zaś o mnie chodzi to zachowanie głównej bohaterki dosyć często mocno mnie irytowało, gdyż w moim odczuciu było nieadekwatne do jej wieku – zaznaczam jednak, że nie jestem grupą docelową dla tej książki, więc z całą pewnością miało to wpływ na jej odbiór.

Jeżeli jednak macie w swojej rodzinie lub otoczeniu starszą młodzież, która gustuje w zagadkowych, a momentami nieco mrocznych thrillerach to myślę, że warto podsunąć im ten tytuł, chociażby ze względu na aktualność poruszonych w nim kwestii oraz pokazanie różnorodnych relacji między bohaterami przez autora.

Ciekawa jestem komu polecilibyście rozwikłanie zagadki tego, czym właściwie jest tytułowa „Akademia Świętej Śmieci”? A może Wy sami zdecydujecie się to zrobić? – jeśli tak to do dzieła! 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

poniedziałek, 7 września 2026

Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej

 

Czy są tutaj fani twórczości Pani Małgorzaty Kalicińskiej? Myślę, że na pewno tak, bo ja sama również się do nich zaliczam 😉.

Po około rocznej przerwie autorka powróciła na rynek z nową powieścią, która nosi wymowny tytuł „Nostalgia. Rzecz o moich Ukochankach”.

Z czym kojarzy Wam się słowo nostalgia? – mnie z tęsknotą, czułością, wspomnieniami oraz całym wachlarzem emocji w wielu różnych odcieniach.

I taka właśnie jest według mnie najnowsza powieść autorki. Poznajemy w niej Marię, która właśnie żegna bliską osobę. Narratorka wpuszcza czytelnika do swojego świata, stopniowo odmalowując przed nim swoistą panoramę utkaną z codzienności oraz wspomnień rozpiętych na życiowej osi czasu bliżej, bądź nieco dalej, a mimo wszystko splecionych w nierozerwalną całość...

Maria i Piotr niegdyś byli sobie bardzo bliscy, jednakże na wiele lat utracili ze sobą kontakt. Czym zaowocuje spotkanie po latach? Czy prawdą okaże się powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? A może wcale nie jest to już ta sama rzeka?

Opowieść snuta przez Marię to subtelna, pełna retrospekcji, słodko – gorzka i niesamowicie refleksyjna historia, w której dojrzała, świadoma siebie kobieta ukazuje wiele odcieni doświadczonych na przestrzeni życia emocji i uczuć, a wszystko to przez pryzmat własnych doświadczeń.

Bardzo szczerze i otwarcie opowiada ona o mężczyznach, którzy odegrali ogromną rolę i pozostawili po sobie trwały ślad na wielu płaszczyznach jej życia.

Pokazane w książce zderzenie dwóch światów, które początkowo mogą wydawać się niemożliwe do połączenia, staje się harmonijną rzeczywistością, w której nasza bohaterka bardzo dobrze się odnajduje.

„Nostalgia” to opowieść nie tylko o odchodzeniu, lecz także, a właściwie nawet przede wszystkim o oddaniu, wsparciu i szacunku, ale bez pudrowania i przesładzania rzeczywistości.

Jest to historia o ludziach, z ich zaletami i wadami, pragnieniami i lękami oraz bagażem różnorakich doświadczeń, jakie ze sobą niosą. Proza ta jest refleksyjna i traktuje o relacjach, które nie zawsze są łatwe i przyjemne, bywają również takie, które momentami są chłodne i szorstkie, a jednak nadal coś ze sobą niosą.

Myślę, że wielbicielom publikacji Pani Małgorzaty książka to przypadnie do gustu i idealnie sprawdzi się na zbliżające się jesienne popołudnia i wieczory.

Jeśli zaś o mnie chodzi to po raz kolejny się nie zawiodłam. Książkę czytało mi się dobrze, choć poruszone w niej tematy nie są łatwe. Mimo, że wiekowo do Marii całkiem sporo jeszcze mi brakuje to jej spojrzenie na świat i sposób jego przeżywania są mi na pewnym poziomie bardzo bliskie. Być może jest to po prostu kobiecy sposób postrzegania relacji, emocji i życia.

Polecam Wam tę opowieść na chwilę zatrzymania się w życiowym pędzie i pochylenia nad tym, co bywa trudne, ale również niezmiernie ważne w ludzkiej egzystencji. Jeśli poszukujecie opowieści niespiesznej, lecz poruszającej w swym przekazie to "Nostalgia..." będzie dobrym wyborem.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

piątek, 4 września 2026

„Ludzie przemijają, ale dobro pozostaje. Zostaje gdzieś głęboko w nas”


Powieściami Marii Paszyńskiej zachwyciłam się już kilka dobrych lat temu i teraz biorę jej książki właściwie w ciemno.

W kwietniu bieżącego roku ukazał się „Wybór Ady”, który niegdyś (2018) nosił tytuł „Willa pod zwariowaną gwiazdą”.

Na kartach niniejszej opowieści autorka ukazała warszawskie zoo, prowadzone przez Antoninę i Jana Żabińskich, w przededniu II Wojny Światowej i w trakcie jej trwania.

Poznajemy również Piotra, którego dzieciństwo i młodość nie należą do łatwych… Przy życiu trzyma go wielkie marzenie – chce zostać kornakiem, czyli opiekunem słoni.

Na skutek kolejnych dramatycznych wydarzeń, jakie zachodzą w jego życiu, zostaje przygarnięty przez Antoninę (zwaną Punią) i wiedzie życie wśród ukochanych zwierząt, a pod jego pieczą przychodzi na świat pierwsze w Polsce słoniątko – Tuzinka.

Niestety wybucha II Wojna Światowa, która wszystko komplikuje i całkowicie zmienia codzienność zwyczajnych ludzi. Piotr, choć ułożył sobie życie, na skutek wojennej zawieruchy znów traci grunt pod nogami, a jego jedyną ostoją są p. Żabińscy i zwierzęta.

Tymczasem właściciele zoo pomagają, jak tylko mogą różnym ludziom będącym w potrzebie. W ten sposób pod ich opiekuńcze skrzydła trafia Ada – ciężarna kobieta, bez wspomnień, gdyż utraciła pamięć...

Co przyniesie ze sobą pojawienie się tajemniczej kobiety? Z kim jeszcze skrzyżują się losy Żabińskich oraz Piotra? – sięgnijcie po książkę, by się tego dowiedzieć.

Dla mnie „Wybór Ady” to poruszająca opowieść o ludzkich relacjach, zagubieniu, samotności i wojennych traumach kładących się cieniem na życiu… Niemniej jednak jest to również historia o nadziei, poszukiwaniu szczęścia i miłości oraz ogromnej pasji wobec tego, co się robi.

Na kartach tej prozy nie brak egzystencjalnych zawirowań i trudnych wyborów, przed którymi stają bohaterowie. Maria Paszyńska pokazuje ich emocje i rozterki, radości i smutki na tle wojennej codzienności wraz z całym wachlarzem jej mrocznych realiów.

Nie wszyscy bohaterowie tej powieści są postaciami fikcyjnymi, ale Ci, których autorka nakreśliła są tak realistyczni, że z powodzeniem mogliby znaleźć się tuż obok nas i dzielić z nami swe wloty i upadki.

Jeśli szukacie lektury, która Was poruszy i zostawi po sobie trwały ślad to „Wybór Ady” w moim mniemaniu z całą pewnością do grona właśnie takich tytułów należy.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Zapraszam Was do Cudnychnieb ;)


„W Cudnychniebach. Listy” to moja pierwsza styczność z prozą pani Agnieszki Martyki. Jest to również mój kolejny patronat, który chciałam Wam nieco przybliżyć.

Główną bohaterką opowieści jest Zuzanna Wizner, młoda farmaceutka po przejściach, która z pewnych względów mieszka z wujostwem. Jej ciotka Elwira stara się matkować córce swojej zmarłej jakiś czas temu siostry, która wychowywała córkę w pojedynkę, ponieważ, gdy Zuzia była mała, jej rodzice rozstali się, a ojciec ponownie się ożenił.

Pewnego dnia kobieta otrzymuje informację, a zarazem zaproszenie na otwarcie testamentu ojca, co jest dla niej podwójnym szokiem, gdyż nie miała pojęcia, iż mężczyzna nie żyje… Zuzanna ma do ojca ogromny żal o to, że kiedyś ją opuścił, więc początkowo nie zamierza jechać do tytułowych Cudnychnieb na Mazurach. Jednak za namową swojej kuzynki, a zarazem przyjaciółki – Dominiki postanawia dowiedzieć się, co skrywa północna Polska, w której od lat toczyło się życie ojca, z którym nie miała kontaktu.

Ta zupełnie nieplanowana wyprawa, jak możecie się domyślić, staje się dla Zuzanny początkiem odkrywania nie tylko nowego miejsca, lecz również wielu rzeczy o samej sobie oraz skrywanych przez lata rodzinnych tajemnic.

Autorka oddała w ręce czytelników powieść niezwykle emocjonalną i skłaniającą do wielu refleksji. Perypetie Zuzanny dobitnie ukazują, jak niejednoznaczne potrafi być życie oraz jak nie zawsze trafne decyzje innych ludzi rzutują na nasze podejście do wielu spraw w dorosłości.

Choć Agnieszka Martyka snuje swoją opowieść w sielskim klimacie mazurskiego pensjonatu i tamtejszej przyrody to nie unika poruszania trudnych tematów. Stawia ona Zuzannę pośród wielu egzystencjalnych dylematów oraz wielkiego pragnienia, a jednocześnie lęku przed miłością.

Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterki to koniecznie zajrzyjcie na karty tej książki.

Z jak trudną prawdą przyjdzie zmierzyć się Zuzannie? Czy zdoła wybaczyć bliskim? Czy otworzy się na uczucie, jakie nieoczekiwanie do niej przychodzi? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści.

Jest to historia o wielu odcieniach relacji międzyludzkich oraz o tym, że życie właściwie nigdy nie jest wyłącznie czarno-białe. Każda z opisanych w niej postaci ma tak, jak w życiu, niepowtarzalny charakter i zmaga się z własnym bagażem różnorodnych doświadczeń.

Publikację tę czytało mi się dobrze i chętnie poznam jej drugą odsłonę, która ukaże się za jakiś czas.

Jeśli szukacie lektury z wyrazistymi bohaterami, skłaniającym do przemyśleń przekazem, a jednocześnie osadzonej w malowniczych okolicznościach przyrody to „W Cudnychniebach. Listy.” autorstwa Agnieszki Martyki polecają się Waszej uwadze.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 12 sierpnia 2026

"Wspomnienia są jak perły: mają w sobie coś z klejnotów i coś z łez...”


Znacie książki Katarzyny Polanowskiej? Jeśli o mnie chodzi to „Gołębiarka” była moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością.

W oparciu o losy Klary i jej bliskich autorka oddała hołd tym, który stracili życie lub w jakikolwiek sposób ucierpieli w katastrofie budowlanej, jaka miała miejsce w roku 2006 w Katowicach, gdy podczas wystawy gołębi pocztowych, m.in. pod naporem śniegu, runął dach hali wystawienniczej.

Choć losy bohaterów tej opowieści są literacką fikcją to wiele z tego, co zostało tutaj opisane, mogło wydarzyć się naprawdę.

Klara wiedzie beztroskie życie nastolatki, w szczęśliwej, choć niezbyt zamożnej rodzinie. Ma kochających rodziców i młodszą siostrzyczkę Kamilkę. Na skutek wcześniej wspomnianych przeze mnie wydarzeń w ułamku sekundy to spokojne, bezpieczne dotąd życie zostaje brutalnie wywrócone do góry nogami…

Na drodze samotnej dziewczyny staje nieznany jej dotąd wujek Kazimierz, który wraz ze swoją rodziną próbuje zaopiekować się Klarą, mimo że oboje są mocno zagubieni w tej ogromnie trudnej sytuacji, która stała się ich udziałem.

Jak potoczą się ich dalsze losy – tego oczywiście Wam nie zdradzę. Powiem Wam jednak, iż jest to opowieść pełna emocji, charyzmatycznych i niejednoznacznych postaci oraz dotykająca wielu trudnych tematów.

Mimo tego wszystkiego nie jest to historia wyłącznie duszna i przytłaczająca czytelnika, ponieważ wzajemne relacje jej bohaterów, choć w niektórych przypadkach momentami bywają szorstkie, to w gruncie rzeczy tchną ciepłem, oparciem i nadzieją na lepsze, mimo iż niełatwe jutro.

Uwagę odbiorcy bardzo mocno przykuwa relacja Klary i Fryderyka – syna Kazimierza i Matyldy. To, co dzieje się między tą dwójką przypomina istny rollercoaster. Chłopak skrywa bowiem w sobie pewien wewnętrzny, spowity tajemnicą mrok – swoim zachowaniem raz przyciąga, a innym razem całkowicie odpycha od siebie Klarę – i choć nie robi tego z wyrachowania, to dziewczyna czuje się dosyć mocno zdezorientowana jego zachowaniem.

Jeśli zaś chodzi o samo zakończenie książki to dosłownie wbija ono czytelnika w fotel i sprawia, że wstrzymujemy oddech przy jego czytaniu i zastanawiamy się, jaki będzie ciąg dalszy.

Jeżeli nie obawiacie się trudnych tematów, a szukacie przepełnionej emocjami, skłaniającej do wielu refleksji i zostawiającej w czytelniku długotrwały ślad lektury to „Gołębiarka” będzie bardzo dobrym wyborem.

Autorka bardzo plastycznie oddała w swej powieści blaski i cienie życia oraz różnorakie zawiłości ludzkiego losu. Klara to uosobienie śmiechu i łez, traumy i powolnego dźwigania się z niej niczym mityczny feniks z popiołów.

Perypetie bohaterów naznaczone są wieloma egzystencjalnymi wzlotami i upadkami, nie tylko tymi najtragiczniejszymi, lecz także tymi, które wplecione są w codzienność człowieka. Dzięki temu na różne sposoby można utożsamić się z opisanymi postaciami, a co za tym idzie śledzić ich losy z ogromnym zaangażowaniem i zainteresowaniem, co wydarzy się dalej.

Ze swojej strony bardzo polecam Wam sięgnięcie po „Gołębiarkę” uważam, że warto poświęcić tej powieści czas i uwagę.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 27 maja 2026

"Nasze blizny opowiadają naszą historię. Świadczą o tym, że żyliśmy, a przede wszystkim, że przetrwaliśmy."


Niezbyt często sięgam po książki zagranicznych autorów. Debiut literacki Emily Houghton przyciągną mnie jednak do siebie zarówno opisem, jak i stwierdzeniem, że „Zanim Cię zobaczę”, może spodobać się również fanom opowieści „Zanim się pojawiłeś”, która niegdyś bardzo mnie poruszyła.

Autorka przedstawia nam Alice oraz Alfiego – to oni są narratorami poszczególnych rozdziałów.

Ich losy splatają się na szpitalnym oddziale, gdzie Alice trafia w wyniku ciężkich poparzeń odniesionych w pożarze, Alfie zaś, który w wypadku samochodowym stracił nogę, również przebywa w tej placówce.

Nasza bohaterka dotąd przebojowa, samodzielna pod każdym względem pnąca się po szczeblach kariery singielka, nagle całkowicie traci przysłowiowy grunt pod nogami. Trauma wywołana pożogą jest tak wielka, że Alice przez długie tygodnie zupełnie milczy… Przychodzi jednak kolejny trudny do udźwignięcia dla kobiety moment – z OIOM-u musi się ona przenieść na zwykły oddział w celu dalszej rekonwalescencji...

Alfie natomiast jest niesamowicie wygadanym, przesympatycznym oddziałowym wesołkiem, który stara się umilić pobyt wszystkim swoim współtowarzyszom niedoli. Skrywa on jednak pewną tajemnicę – jaką oczywiście Wam nie zdradzę.

Tym sposobem Alfie i Alice stają się sąsiadami. Kobieta nadal milczy, a że ze względu na swój obecny wygląd absolutnie nie chce się nikomu pokazywać, zostaje oddzielona od innych szpitalnym parawanem.

Czy nasza bohaterka w końcu się odezwie? A jeśli tak to czego się o niej dowiemy? Jak będzie rola Alfiego i jaki sekret skrywa on sam? – odpowiedzi znajdziecie w książce.

Na przykładzie swoich bohaterów autorka przybliża nie tylko ich szpitalną, niełatwą codzienność. Przede wszystkim ukazuje, jak na oddziale toczy się zwyczajne życie, ludzie, choć są bardzo różnorodni, zżywają się ze sobą, rodzą się przyjaźnie i wiele różnych emocji, które dotykają nie tylko pacjentów, ale także personel.

Postacie dwojga głównych bohaterów są według mnie odzwierciedlaniem maksymalnie obnażonej pod wieloma względami jednostki znajdującej się w dosyć krytycznej w wielu aspektach sytuacji.

Z zapartym tchem śledzimy ich losy, kibicujemy w trudnościach, ale towarzyszymy im również przy sukcesach i w momentach zadowolenia. Książka przepełniona jest wachlarzem bardzo różnorodnych emocji przeżywanych zarówno przez Alice, jak i Alfiego – dzięki temu stają się nam oni jeszcze bliżsi.

„Zanim Cię zobaczę” to opowieść refleksyjna i poruszająca trudne tematy, ale także otulająca, pełna wzajemnego wsparcia i uśmiechu bohaterów pomimo dotykających ich przeciwności losu. Opowiada ona o sile człowieka, jego wewnętrznej odwadze i o tym jak ważne są relacje z drugą osobą.

Zachęcam Was do zapoznania się z tą niezwykle emocjonalną, wzruszającą i pouczającą w swoim przekazie opowieścią. Myślę, że czas z nią spędzony będzie dla Was momentem na zatrzymanie się w codzienny życiowym biegu, który według mnie jest potrzebny każdemu, przynajmniej co pewien czas.

 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 25 maja 2026

„Drzewa pochylają się pod ciężarem przeszłości, ale nie łamią. Potrafią trwać, jeśli tylko pozwoli im się rosnąć w spokoju.”


O książce „Dzieci wierzby” autorstwa Pani Małgorzaty Stasiak dowiedziałam się za pośrednictwem Wydawnictwa Mięta, pod którego szyldem ukazała się niniejsza publikacja.

W powieści poznajemy Karolinę, kobietę po pięćdziesiątce, która od wielu lat żyje w niezbyt szczęśliwym małżeństwie z Adamem, który jak się okazuje, ma własny pomysł na zupełnie nowe życie. Na skutek związanych z tym wydarzeń nasza bohaterka zmuszona jest sprzedać dotychczasowe lokum i ponownie zamieszkać z matką – Danką, właściwie wieczną hipiską, z którą zawsze miała niełatwą relację.

Danka zaś w pewien sposób dzieli lokum ze swoją najlepszą przyjaciółką Dzidzią, która niestety bardzo podupada na zdrowiu. Mocno zaniepokojona stanem przyjaciółki Danka postanawia zawezwać jej syna, który wiele lat temu wyemigrował z Polski.

W ten sposób ponownie krzyżują się drogi Karoliny i Kuby, którzy kiedyś byli przyjaciółmi, lecz na lata stracili ze sobą kontakt.

Kuba od zawsze był introwertykiem i dużo lepiej odnajdywał się w „towarzystwie” natury niż ludzi… Nie inaczej było na emigracji, gdzie pracował jako dendrolog wśród swoich ukochanych drzew. Po powrocie do Polic musi zmierzyć się z chorobą Dzidzi, lecz również z powrotem do środowiska, z którego niegdyś uciekł...

Przez pryzmat losów tak różnorodnych bohaterów Pani Małgorzata Stasiak nakreśliła słodko – gorzką historię o ludziach z krwi i kości, ich pogmatwanym życiu oraz zawikłanych relacjach, które do dziś kładą się cieniem na ich egzystencji.

Właściwie każda z postaci opisana na kartach tej książki nosi w sobie jakieś deficyty, traumy, żale i różnego typu niezaleczone zranienia.

„Dzieci wierzby” to opowieść gęsta od różnorodnych emocji, ale także skłaniająca do wielu refleksji nad kolejami ludzkiego losu, naszymi wyborami i tym, jak rzutują one na życie innych – zwłaszcza dzieci/młodzieży.

Śledząc losy, dojrzałych już dziś, Karoliny i Kuby widzimy ich ciągłe wewnętrzne rozdarcie pomiędzy poczuciem obowiązku i poczuciem krzywdy, które ciągle nimi targają.

Mimo, iż autorka w swojej prozie porusza tematy bardzo trudne i delikatne, jak np. dysfunkcyjna rodzina, uzależnienie, choroba, trudna i mocno nieudolna miłość rodzicielska etc. to nie jest to wyłącznie smutna książka. Znajdujemy w niej również humorystyczne momenty, a całość jeszcze bardziej ociepla wdzięczna psia towarzyszka Kuby – Tre.

Opowieść ta jest również pełna rodzinnych tajemnic, które wychodząc stopniowo na jaw generują kolejne zawirowania w życiorysach bohaterów. „Dzieci wierzby” to historia, w której autorka nie pudruje relacji ani doświadczeń. Ukazuje jednak niegasnącą potrzebę bycia kochanym i akceptowanym, a tytułowa wierzba, która także w powieści ma swoje miejsce i znaczenie, stanowi symbol poszukiwania utulenia, chociażby przez drzewne witki.

Jeśli zachęciłam Was do zapoznania się z historią Karoliny, Kuby oraz ich bliskich to sięgnijcie po „Dzieci wierzby” i spójrzcie na opisane perypetie przez pryzmat własnych doświadczeń, co z całą pewnością wzbudzi w Was wiele różnorodnych emocji i refleksji.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 18 maja 2026

"(...) Nie ma złych decyzji, są tylko takie, które dają nam szansę na te dobre."


Moja przygoda z książkami Sylwii Markiewicz trwa już kilka dobrych lat i z każdą kolejną przeczytaną opowieścią jej twórczość zakorzenia się coraz mocniej w moim czytelniczym serduszku.

Gdy jakiś czas temu pojawiła się zapowiedź kolejnej powieści to wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Tym razem również się nie zawiodłam, a wręcz jeszcze bardziej zachwyciłam.

Wiodącą postacią w książce o niezwykle intrygującym tytule „Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” jest nie kto inny jak tytułowa Ludwika. Niegdyś kobieta była sławną i niesamowicie charyzmatyczną aktorką, kobietą, która pod wieloma względami wyprzedzała swoje czasy, zawsze była też osobą ogromnie uczuciową, choć w tej materii nie najlepiej jej się wiodło.

Aktualnie Ludwika dobiega osiemdziesiątki, choruje i wie, że jej dni są policzone. Kobieta przy wsparciu wieloletniego przyjaciela rodziny – Alojzego – opiekuje się swoją niepełnosprawną intelektualnie córką – Emilią, która pomimo swoich ograniczeń radzi sobie całkiem nieźle, lecz wymaga ciągłego nadzoru i pokierowania w codzienności.

Ludwika, która od zawsze pragnęła zapewnić swojej córce jak najlepszy byt, teraz obawia się o to, kto zajmie się po jej odejściu wymagającą szczególnego podejścia Emilią… 

W związku z powyższym rodzi się w jej głowie pomysł, by zaprosić na swoje włości rodzinę, która jak dotąd trzymała się od niej z daleka. A za jakiś czas, na podstawie dokonanych podczas niniejszych wizyt obserwacji kobieta zdecyduje, kto przejmie opiekę nad Emilią i zgromadzony przez Ludwikę obszerny majątek.

Tak oto rozpoczyna się niesamowita i trzymająca w napięciu opowieść nie tylko o rodzinnych relacjach, ale również o szeroko pojętej miłości, pasji, odwadze i życiu na własnych zasadach. Jednakże autorka ukazała na jej kartach także ciemniejsze strony ludzkiej natury takie jak: interesowność, zawiść, obłudę, fałsz etc.

Bohaterowie opisani w tej książce są wyraziści, a zarazem różnorodni. Część z nich bywa mocno niejednoznaczna, co niewątpliwie podnosi napięcie w lekturze.

Rzecz jasna otrzymujemy także opowieść o burzliwym życiu uczuciowym Ludwiki, którego bardzo istotnym symbolem są tytułowe filiżanki. Dowiadujemy się, iż jej partnerzy odchodzili z tego świata w dziwnych okolicznościach, a podejrzenia często padały na kobietę… Jaka jest prawda tego oczywiście Wam nie zdradzę – musicie przekonać się sami – ale nic w tej kwestii nie jest takie, jak się wydaje.

Na uwagę zasługuje również wątek przepięknej i głębokiej relacji Emilii z matką oraz niesamowicie barwna postać Sonii, która staje się spoiwem wielu światów. Sama Emilia zaś pomimo swych dysfunkcji jest postacią ogromnie nietuzinkową, a jej fascynacja roślinami i owadami jest niezwykle frapujący dla czytelnika.

Zachęcam Was bardzo gorąco do zapoznania się z tą historią. Jest to opowieść niezwykle wciągająca i wielowymiar0wa, a jej bohaterowie skrywają w sobie bardzo wiele odcieni szarości.

Jakie tajemnice kryją się za fasadą spokoju, lojalności i dobrych manier? Czy Ludwika w końcu ugnie się pod presją otoczenia i na koniec życia postąpi zgodnie z ich wyobrażeniami? A może pozostanie wierna sobie do ostatniego tchnienia?

O tym wszystkim przeczytacie na kartach „Siedmiu mężczyzn i siedmiu filiżanek Ludwiki Mayer”. Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Pamiętać sercem...

Kiedy do ośmioletniego Jana i jego rodziców wprowadzają się dziadkowie, chłopiec nie posiada się z radości, gdyż z dziadkiem Joanem łączy go silna i nietuzinkowa więź. Starszy mężczyzna pokazuje i tłumaczy chłopcu świat przez pryzmat ogromnej uważności na wszystko, co go otacza.

W sielankę Jana wkrada się jednak niepokój spowodowany smutnymi minami dorosłych, ściszonymi głosami i urywanymi w pół zdania rozmowami. Chłopiec coraz mocniej wyczuwa, że coś jest nie tak… Również zachowanie dziadka ulega zmianie, choć początkowo są to niuanse, coś ewidentnie się dzieje.

Co takiego? – tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale powiem Wam, że Tina Valles, autorka tej opowieści tka przepiękną, subtelną opowieść o relacjach, przemijaniu, odchodzeniu, potędze pamięci i radzeniu sobie z trudną, ciężką do pojęcia rzeczywistością.

Króciutkie rozdziały tej publikacji pozostawiają czytelnika z wieloma refleksjami na mnóstwo życiowych tematów. A tytułowe drzewo i jego pamięć są według mnie symbolem relacji i ich ciągłości pomimo wszystko. Chociaż zmienia się forma to clou pozostaje nietknięte…

Książka ta nasycona jest różnorodnymi emocjami, każdy z bohaterów na swój sposób mierzy się w niej z zaistniałą sytuacją i zmaga z całym wachlarzem odczuć, które dzień po dniu do nich przychodzą.

„Pamięć drzewa” to refleksyjna i nieco melancholijna, ale w gruncie rzeczy bardzo ciepła i w pewien sposób krzepiąca opowieść o sztafecie, jaką jest życie. O uważności na ludzi i świat oraz o tym, że to, co najważniejsze pozostaje w nas na zawsze – Jeśli tylko zdecydujemy się to dostrzec pomimo różnorakich przeciwności losu.

Na przykładzie relacji Joana i Jana autorka bardzo dobitnie ukazała, że życie to nieustanna podróż, w której to, co najistotniejsze dzieje się w ciszy, bez pośpiechu, gdy mamy otarte serce i umysł.

Mnie pozycja ta bardzo zauroczyła i zachęcam Was, abyście także po nią sięgnęli. Mam nadzieję, że dacie sobie dzięki niej szansę na chwilę zatrzymania i głęboki czytelniczy oddech w otaczającym nas rozpędzonym świecie.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

piątek, 24 kwietnia 2026

"Nic, co ma wartość, nie jest stracone."

 

Kilka lat temu zachwyciłam się dwoma powieściami Kristy Cambron, a dwie pozostałe (w Polsce wydano do tej pory 4 tytuły jej autorstwa) oczekiwały na przeczytanie.

Na lekturę jednego spośród nich, a konkretnie „Włoską balerinę” przyszedł czas w marcu tego roku. 

Jest to opowieść dosyć obszerna i wielowątkowa, obfitująca w różne czasy i miejsca akcji. Taka konstrukcja łączy ze sobą kilkoro bohaterów: Julię – włoską balerinę, która staje się frontową pielęgniarką, żołnierzy – Courtneya i AJ-a, Callę – kilkuletnią dziewczynkę uratowaną z getta przez Courta oraz Delaney, która w czasach współczesnych odkrywa i rozwikłuje rodzinną tajemnicę.

Autorka również tym razem, jak to już bywało w jej książkach, splata losy zwyczajnych ludzi z wojenną zawieruchą, która całkowicie odmienia ich życie. Na kartach powieści mamy bardzo wiele odniesień do wydarzeń historycznych, które przez całą opowieść toczą się w jej tle. Jest to historia o trudnych wyborach, ludzkiej odwadze, poświęceniu i determinacji w obliczu najtrudniejszych życiowych wyzwań.

W powieści tej jednak nie brakuje również wątku uczuciowego. Zaglądamy także do świata sztuki, a konkretnie baletu, którego przedstawicielką jest Julia, która niegdyś marzyła o karierze baleriny i miała ku temu ogromny talent…

Niestety wybuch II Wojny Światowej zniweczył realizację tych pragnień… Stały się one mrzonką wobec mrocznej rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej samej oraz innym opisanym tutaj bohaterom.

„Włoska balerina” to powieść gęsta od wzajemnych relacji, doświadczeń i emocji przeżywanych przez jej bohaterów. Na jej kartach teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a przyjaźń, miłość i odwaga ratują wiele mikroświatów…

Zaś tajemnicza dla współczesnych bohaterów walizeczka z przeszłości staje się przyczynkiem do nawiązania wzajemnej relacji i połączenia odległych nie tylko mentalnie i kulturowo, lecz również geograficznie światów.

Bohaterowie, których kształtuje Kristy Cambron są różnorodni pod wieloma względami. Poczynając od ich wieku i pochodzenia, poprzez wykonywany zawód czy pasję, aż po życiowe doświadczenia, połączył ich jednak wir wielkiej historii, która nie oszczędza nikogo…

Jeśli lubicie książki tej Autorki lub ogólnie tego typu powieści to możecie zapoznać się również z tym tytułem. Według mnie jest to dobra pozycja, niemniej jednak muszę Wam powiedzieć, że dwie poprzednie podobały mi się bardziej. Za jakiś czas przeczytam i opowiem Wam o jeszcze jednej publikacji tej pisarki. Będzie to ostatni tytuł, którego jeszcze nie przeczytałam, mimo że ukazał się po polsku już jakiś czas temu.

A wracając do „Włoskiej baleriny” – jesteście ciekawi co skrywa się na jej kartach? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć odrobinę zaintrygować i zdecydujecie się zapoznać z przejmującymi i zawiłymi losami bohaterów niniejszej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Czasami szczęściu trzeba pomóc, aby nie umknęło gdzie pieprz rośnie..."

 

Marta Nowik słynie z powieści ciepłych, klimatycznych, a jednocześnie niosących w sobie wartościowy przekaz dla czytelnika.

Nie inaczej jest także w przypadku jej najnowszej książki, która swoją premierę miała w lutym bieżącego roku, a ja miałam przyjemność objąć ją patronatem medialnym.

Główną bohaterką jest Karolina, która od dłuższego czasu jest w związku ze Zbyszkiem. Niestety relacja ta totalnie jej nie służy, czego ona przez dłuższy czas wydaje się usilnie nie dostrzegać lub usprawiedliwiać, co momentami może irytować czytelnika, mężczyzna bowiem bezustannie krytykuje wszystko, co jej dotyczy – pracę, przyjaciół, zainteresowania etc.

Dopiero wyjazd z przyjaciółmi, na który decyduje się Karolina pomimo niezadowolenia partnera i późniejsze wydarzenia otwierają jej oczy na wiele kwestii i prowokują do wielu życiowych zmian i zawalczenia o siebie oraz własne szczęście.

„Prezent od życia” to jednak nie tylko opowieść o losach Karoliny, gdyż jak wspomniałam już wcześniej, poznajemy również jej współpracowników oraz kilkoro przyjaciół, a każdy z nich nosi na swoich barkach własny bagaż doświadczeń.

Każda z wykreowanych w powieści postaci jest na swój sposób wyrazista, choć według mnie największą uwagę czytelnika przykuwa Tomek ze swoim zawiłym i dosyć trudnym życiorysem – o co dokładnie chodzi? – sięgnijcie po książkę, a z pewnością się tego dowiecie.

Marta Nowik, jak ma to w zwyczaju w swoich książkach, na kartach snutej opowieści pokazuje czytelnikowi całą paletę emocji i uczuć, które stają się udziałem bohaterów i nie zawsze są łatwe do zaakceptowania.

Autorka podkreśla ogromny sens walki o samego siebie, swoje marzenia, pragnienia i prawdziwe szczęście. Wymaga to determinacji i stawiania innym granic, lecz wysiłek ten zdecydowanie wart jest tego, by go podjąć.

„Prezent od życia” to przypomnienie również o tym, że życie wyłącznie w rytm oczekiwań otoczenia i ciągłe wyrzekanie się siebie nigdy nie przynoszą nic dobrego.

Życie bowiem mamy tylko jedno i każdy z nas ma prawo zaznać szczęścia, musimy sobie jednak na to pozwolić i nauczyć się dostrzegać, a co najważniejsze przyjmować prezenty, które ono nam ofiarowuje i się nimi cieszyć.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zapoznania się z losami Karoliny, Zbyszka, Tomka i innych, bo według mnie są one interesujące i różnorodne. A już niebawem – 26 maja – kolejna powieść Autorki, ja czekam na nią z niecierpliwością, a Wy? 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 20 lutego 2026

Dante ponownie na tropie ;)


Nieco ponad dekadę temu, wiosną 2015 roku, miałam okazję przeczytać powieść, która wówczas nosiła tytuł „Dante na tropie” i była pojedynczym tytułem.

Minęło sporo czasu i latem ubiegłego roku ukazało się wznowienie ww. opowieści, tym razem zatytułowane „Tuż obok” i otwierające cykl: Miasteczko. Natomiast kilka dni temu na rynku wydawniczym pojawiła się druga część wspomnianego wcześniej cyklu, czyli tom pt. „Tak blisko”, o którym dziś Wam opowiem.

Narratorem książki jest Cezary Osiński, mężczyzna w średnim wieku, który po wielu latach powraca z emigracji do rodzinnego miasteczka Czarne, gdzie szuka spokoju. Okazuje się jednak, że ta prowincjonalna mieścina ma wiele swoich sekretów.

Podczas pierwszego spaceru w lokalnym parku, natyka się na odnalezienie przez służby zwłok w stanie dosyć zaawansowanego rozkładu… Sytuacja ta nie daje mu spokoju, lecz życie toczy się dalej… Czarek podejmuje pracę jako anglista w lokalnych szkołach i próbuje na nowo ułożyć swoje życie, po różnorodnych przejściach, które go dotknęły.

W miejscowym liceum zostaje wychowawcą jednej z klas, a jego uczennicą jest mocno odstająca od reszty rówieśników, niesamowicie wyizolowana Stina Balcer. Ojcem dziewczyny jest znany wśród lokalnej społeczności biznesmen. Matka zaś jest dla mieszkańców niezwykle enigmatyczną postacią, której nikt nie widuje. W rodzinie tej jest również młodszy brat Stiny – Alan.

Gdy dziewczyna zaczyna wagarować Osiński, jako wychowawca, coraz mocniej interesuje się losem jej oraz jej rodziny.

Pewnego dnia niczym grom z jasnego nieba spada na mieszkańców Czarnego wieść, że odnalezione zostały kolejne zwłoki, a denatem jest Konrad Balcer… W niedługim czasie znika również mężczyzna, który był jego prawą ręką, a zarazem dawny kolega Czarka ze szkoły – Ryszard Kaszkowiak.

Jak możecie się domyślić Osiński, który do tej pory był mocno przejęty i zaniepokojony losami Balcerów zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo narażając się nieco miejscowej policji, w osobie m.in. komisarza Gryki – właściciela Dantego.

Co z tego wszystkiego wyniknie? Abyście mogli się dowiedzieć, zapraszam Was do przeczytania książki. Agnieszka Olejnik w sposób niezwykle plastyczny ukazuje małomiasteczkową, hermetyczną społeczność ze wszystkim jej blaskami i cieniami.

W takim kolektywie możemy znaleźć wszystko: odnowione po latach znajomości i przyjaźnie, lokalne zatargi i różnego rodzaju animozje między ludźmi oraz wiele rodzinnych sekretów, które jednak niekoniecznie chcielibyśmy poznać.

Czy Cezaremu, któremu na skutek pewnych wydarzeń, przez pewien czas towarzyszy Dante uda się odkryć kto jest mordercą i czy za wszystkimi zgonami stoi ta sama osoba? Z kim los skrzyżuje jego drogi i co to za sobą pociągnie? Jak trudna jest historia Stiny i jej bliskich?

„Tak blisko” to opowieść o zawiłych relacjach międzyludzkich, wielorakich powiązaniach między bohaterami oraz o tym, jak wiele twarzy może posiadać jeden człowiek. Jest to kryminalno - obyczajowa proza, pełna różnorakich emocji oraz świetnie przemyślanych zwrotów akcji, a jej bohaterowie są wielowymiarowi i zdecydowanie nie są to postacie oczywiste.

Autorka na kartach powieści utkała bardzo misterną intrygę, której zakończenie dosłownie wbija w fotel. 
A dodatkowym atutem cyklu jest fakt, iż każdą z jego części spokojnie można czytać oddzielnie. 

Polecam Wam lekturę „Tak blisko”, a sama jestem niezmiernie ciekawa czy powrócimy jeszcze do Miasteczka.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 18 lutego 2026

Trzecia odsłona perypetii Pani na wrzosowisku :)

 

„Przerwana serenada” to trzecia odsłona cyklu Pani na wrzosowisku, którego autorką jest Lucyna Olejniczak.

W niniejszym tomie poznajemy dalsze losy Elizy Winter, która pozostaje prawie sama w rezydencji małżonka, gdy ten wyjeżdża, by promować swoją twórczość. Kobieta czuje się samotna w przytłaczającym ją domostwie, dlatego zaczyna szukać kogoś do towarzystwa i w ten sposób jej ścieżki przecinają się z Abigail – młodą, energiczną i bardzo elokwentną panienką, która ma jednak pewną przypadłość komplikującą jej życie.

Co dokładnie uprzykrza żywot dziewczynie? – tego dowiecie się z kart powieści. Powiem Wam jednak, iż autorka potrafi mocno zaintrygować czytelnika.

Jeśli zaś chodzi o Elizę to wbrew dotychczas panującym w Winter Abbey zasadom stara się ona zintegrować z mieszkańcami okolicznego miasteczka. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż z nieznanych kobiecie powodów są oni wobec niej dosyć nieufni i zdystansowani. Jest jednak kilka osób, które przyjmują jej zaproszenie na towarzyskie wieczorki artystyczne, które organizuje.

Ponadto nasza bohaterka wciąż próbuje rozwikłać rodzinne sekrety Winterów oraz zagadkowe losy Iris Winter – swojej szwagierki, z którą w sekrecie się spotyka… Co przyniesie owo spotkanie? Czy Eliza znajdzie odpowiedzi na swoje pytania? – tego również dowiecie się z książki.

Równolegle poznajemy również dalsze losy Stanisława – brata Elizy, którego życie znów nie oszczędza i w wyniku różnorakich zawirowań popada on w kolejne tarapaty… Jego perypetie także wciągają czytelnika sprawiając, że chcemy wiedzieć dokąd go to wszystko zaprowadzi.

Wracając jeszcze na moment do Elizy – martwi się ona o męża, z którym kontakt na dłuższy czas się urywa… I choć w końcu kobieta otrzymuje wyczekiwane wieści to nadal, z pewnych względów pozostaje niespokojna.

Kiedy pojawia się możliwość wyjazdu do Paryża i spotkania z mężem to Eliza skwapliwie z tego korzysta. Czy wyprawa ta okaże się satysfakcjonująca? A może przyniesie ze sobą jakieś zaskakujące wydarzenia?

Zdradzę Wam jedynie, iż autorka w pełni zadbała o to, aby nie było tutaj ani grama nudy.

Po raz kolejny czytelnicy otrzymali wielowątkową i porywającą opowieść osadzoną w klimacie bezbrzeżnych angielskich wrzosowisk. A wszystko to pobrzmiewające dźwiękami muzyki klasycznej.

Jeśli znacie ten cykl to oczywiście polecam kolejny jego tom. A jeśli szukacie ciekawej historii rozgrywającej się pomiędzy Polską – Anglią i europejskimi metropoliami, a prócz tego skrywającej wiele rodzinnych tajemnic i dotykającej różnorodnych relacji międzyludzkich to również polecam Wam serdecznie wszystkie dotychczasowe opowieści z cyklu Pani na wrzosowisku.

Lucyna Olejnik kreśli w swoich opowieściach fascynujący, niespieszny i pełen detali oraz niuansów klimat, który mocno angażuje czytelnika, zatem jeżeli lubicie tego typu opowieści to myślę, że i ta (oraz cały ten cykl) Wam się spodoba.

Sama z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, zwłaszcza po tak zaskakującym zakończeniu „Przerwanej serenady”. 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 16 lutego 2026

Pożegnanie z sagą Sandomierskie Wzgórza

 

„Siła męskiego honoru” to już ostatni tom cyklu Sandomierskie Wzgórza autorstwa Edyty Świętek.

W tym tomie domykają się losy rodzin: Orszandów, na których spadają niemałe kłopoty mające związek m.in. z rodowym sztyletem Eustachego. Zdunków, którzy przeżywają małżeński kryzys, a Michał coraz bardziej pogrąża się w nałogu oraz Żuchowiczów, którzy dzień po dniu budują swoje rodzinne szczęście.

Autorka również nie zapomina o Weronice Skoczylasowej, która pomimo trudności i mnóstwa pomówień ze strony otoczenia coraz mocniej staje na nogi m.in. dzięki wsparciu Aliny.

Jednak sytuacja Weroniki nieco się komplikuje ze względu na najstarszego syna. Kawaler chce się żenić, lecz narzeczona stawia warunek – Jaki? – Tego oczywiście Wam nie zdradzę, by nie psuć przyjemności z lektury, po prostu przekonajcie się sami.

Książka ta bardzo mocno oscyluje wokół relacji rodzinnych i międzyludzkich. Pokazana została w niej również wartość ludzkiego (nie tylko męskiego) honoru oraz to, że w życiu bywa niekiedy potrzebna, a w pewnych sytuacjach wręcz konieczna zmiana priorytetów.

Jeśli się odważymy na taką zmianę to może stać się ona początkiem zupełnie nowego, znacznie lepszego życia.

Autorka w tomie tym ukazała również jak zaślepienie jednych, może stać się przyczyną utraty poczucia bezpieczeństwa u drugich.

Perypetie bohaterów, których doskonale znamy, czyta się dobrze i z dużym zainteresowaniem. Śledzimy ich życiowe wzloty i upadki, przeżywając wraz z nimi wszystko, czego doświadczają?

Czy Eustachy ochroni swoją rodzinę i zdoła przywrócić najbliższym zachwiane poczucie spokoju? Czy Michał wyjdzie na prostą? Czy Weronika ugnie się pod narzucaną jej presją, a może jednak mimo wszystko wyjdzie z całej sytuacji obronną ręką nie tylko dla siebie?

Wszystkiego tego dowiecie się czytając „Siłę męskiego honoru”. W powieści nie brakuje różnorodnych emocji i zwrotów akcji, które zaprzątają uwagę czytelnika i sprawiają, że kolejne strony opowieści szybko nam umykają.

Myślę, że jeśli znacie tę sagę to podobnie jak ja zżyliście się z jej bohaterami i trochę trudno się z nimi rozstać.

A jeśli jeszcze jej nie znacie to polecam cały cykl. Są to książki idealne dla miłośników prozy obyczajowej, bogatej w różnorakie (w tym także historyczne) detale i napisanej barwnym oraz bogatym literacko językiem.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 13 lutego 2026

"Per aspera ad astra..."


Anna Rybakiewicz debiutowała w roku 2023 i od tamtej pory swoimi przepięknymi opowieściami zdobywa coraz szersze grono czytelników. Jak możecie się domyślić, ja również znajduję się w kręgu fanów jej prozy. A skoro tak jest to gdy tylko ukazała się zapowiedź najnowszej książki o intrygującym tytule „Przez trudy do gwiazd” – wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać, więc na przełomie stycznia i lutego tak właśnie się stało.

W opowieści tej akcja toczy się w dwóch planach czasowych. Pierwszy z nich to lata 1990/91, gdy poznajemy Anastazję Zielińską (nazywaną przez bliskich i przyjaciół Nastką), która na skutek udaru traci pamięć.

Drugim zaś jest pamiętnik Anastazji datowany od czerwca 1939 roku, który czytany bohaterce przez nielubianego niegdyś Leona Białowąsa staje się swego rodzaju bramą do odzyskania przez nią utraconych wspomnień…

Chwytająca za serce historia tułaczki pośród kazachskich stepów, która nie szczędzi bohaterom trudów i znoju, lecz także zdarzają się momenty przynoszące odrobinę wytchnienia w wymagającej codzienności.

Anna Rybakiewicz w mistrzowski sposób splotła ze sobą wątki, łącząc współczesność z przeszłością i pokazując ich ogromne wzajemne oddziaływanie.

Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które życie weryfikuje w bardzo różnych kierunkach. O tym, jak ważna jest ludzka pamięć i wspomnienia oraz o tym, jak bezbronni stajemy się w obliczu jakiejkolwiek choroby i jak ważne staje się wtedy wsparcie otoczenia.

Czytelnik bardzo kibicuje Nastce, zarówno tej z kiedyś, jak i tej z dziś. Autorka przedstawia jej losy w sposób tak plastyczny, że odbiorca wręcz współodczuwa jej emocje, bolączki i różnorakie rozterki.

Historię tę czyta się z zapartym tchem i właściwie nie sposób jej odłożyć, a gdy jest to konieczne, chcemy jak najprędzej do niej wrócić. Sam tytuł „Przez trudy do gwiazd” jest niezwykle wymowny w kontekście całej opowieści.

Losy głównej bohaterki oraz pozostałych postaci w tej książce porywają czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jest to bowiem opowieść o niesamowitym harcie ludzkiego ducha, przyjaźni, miłości, rodzinie oraz narodowej tożsamości i tęsknocie odczuwanej każdego dnia w wyniku przymusowego oddalenia od ojczyzny, oraz wszystkiego tego, co znane i kochane.

Jesteście ciekawi czego Nastka dowie się o sobie i czy odzyska pamięć? Dokąd ostatecznie doprowadziła ją „kolczasta” relacja z Leonem? – odpowiedź na te i wiele innych pytań pojawiających się w trakcie czytania znajdziecie na kartach tej wzruszającej i skłaniającej do refleksji lektury.

Anna Rybakiewicz po raz kolejny dotyka czytelnika swoją wyrazistą, a zarazem subtelną i pełną różnorodnych emocji opowieścią. Obok tej prozy nie można przejść obojętnie, ponieważ w moim odczuciu pozostawia ona w czytelniku trwały ślad, nie dając o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas, a jej przesłanie wciąż do nas powraca.

Polecam!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 11 lutego 2026

"W tym tańcu dusz - między niebem i piekłem..."

 

Powieść „Pomrok” autorstwa Daniela Rosołka ukazała się latem 2024 roku nakładem Wydawnictwa Mroczne.

Jej głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest młody mężczyzna – Olgierd Thiel – który po powrocie z wojny musi odbudować swoją reputację.

Ewenementem historii jest jednak fakt, że opowiada on nam swoją historię niejako z zaświatów. Tkwi w tytułowym pomroku, a jego pokutą jest przyglądanie się swojemu minionemu życiu wciąż na nowo, bez możliwości zmienienia w nim czegokolwiek.

Jest to duszna i mroczna opowieść człowieka borykającego się z wojennymi traumami i próbującego wpasować się w aktualnie panujące realia.

Bardzo wiele miejsca poświęca w niej autor meandrom, jakimi podąża ludzka psychika, zwłaszcza w sytuacjach skrajnych oraz w bardzo trudnych okolicznościach.

Poprzez postać i perypetie Olgierda przewija się ogrom refleksji nad ludzkim losem, tym co kieruje naszymi wyborami, bądź wręcz je warunkuje oraz nad tym, że wiatr wielkiej historii niekiedy czyni nas całkowicie bezradnymi wobec tego, co ze sobą niesie…

„Pomrok” to także opowieść o relacjach nie tylko z ludźmi i światem, lecz również z samym sobą. O poszukiwaniu nadziei w oceanie beznadziei, o emocjach, jakie nieustannie targają istotą ludzką, o prawie do narodowej tożsamości, które wbrew pozorom, w wielu miejscach świata, również dziś bywa odbierane.

Daniel Rosołek oddał w ręce czytelników opowieść o bardzo głębokim – wręcz zawiesistym od przemyśleń i odczuć bohatera – przekazie, która może stać się lustrem dla czytelnika, który z pewnością spojrzy w nią przez pryzmat własnych doświadczeń.

Jest to bardzo bogate studium ludzkiej psychiki i tkwiącej wewnątrz z nas duszy.

Chociaż nie jest to lektura lekka, a autor porusza w niej trudne, a czasem również niewygodne tematy to dobrze się ją czyta.

„Pomroku” nie da się zwyczajnie opisać, tę powieść po prostu trzeba przeczytać, odczuć i przetrawić wewnątrz siebie. Jest to pozycja, która z całą pewnością zostaje z czytelnikiem na bardzo długo.

Jeżeli szukacie lektury niezbyt długiej, ale za to ogromnie treściwej i takiej, która daje wiele do myślenia, jednocześnie nie przynosząc łatwych i jednoznacznych odpowiedzi na stawiane w niej pytania to gorąco polecam Wam sięgnięcie po „Pomrok” – Daniela Rosołka.

Dla mnie była to pierwsza przygoda z publikacją Wydawnictwa Mrocznego, ale wiem, że na pewno nie ostatnia, więc za jakiś czas spodziewajcie się opowieści o ich kolejnych tytułach. Czuję, że się nie zawiedziemy – ani ja, ani Wy.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 21 stycznia 2026

"Wszyscy mamy w sobie światło i mrok. Ale ani światło, ani mrok nie mogą cię wybrać. To ty podejmujesz wybór..."


„Mrok jest po naszej stronie” to najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej. Jej głównymi bohaterami jest dwoje młodych ludzi – żydowski prawnik – Arie Rosenfeld oraz świetnie zapowiadająca się pisarka – Hanna Hryniewiczówna.

Drogi tych dwojga przecinają się, gdy młoda kobieta ratuje życie Ariemu, który został napadnięty w ciemnej uliczce. Od tego momentu powoli i nie do końca świadomie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, które, zanim rozgorzeje na dobre, zostaje wrzucone w wir historycznych wydarzeń, ponieważ wybucha II Wojna Światowa…

Autorka na przykładzie losów zwyczajnych ludzi ukazuje, jak wielka historia odciska się piętnem na życiu jednostki. Na skutek pewnych wydarzeń Hania i Arie, który przybiera personalia Lew Oszerski stają po dwóch stronach barykady, które, jak możecie się domyślić, stoją do siebie w całkowitej opozycji.

Katarzyna Zyskowska w swojej prozie w sposób bardzo plastyczny pokazuje proces przemian zachodzących w każdym z bohaterów. Jedni pod wpływem doświadczeń dojrzewają i krzepną, inni mocno zmieniają swe oblicze… ale czy na pewno można ich jednoznacznie oceniać? – Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami.

Powieść ta jest historią o miłości, przyjaźni, tajemnicach i trudnych wyborach. A jej charakterystycznym elementem jest towarzysząca opisywanym ludziom postać mrocznego ptaka, który mnie osobiście kojarzył się ze śmiercią, która bezustannie towarzyszyła im, będąc o krok za nimi, a może był to po prostu ich cień...

Opowieść snuta przez autorkę jest przejmująca i robi na czytelniku duże wrażenie, dając mu sporo do myślenia i nie pozostawiając obojętnym na historię, która długo rezonuje w odbiorcy.

Jesteśmy świadkami tego, że mimo iż wszystko dzieli – tak wiele może połączyć… Czy jednak to wystarczy? „Mrok jest po naszej stronie” to opowieść właśnie o mroku, który tkwi w każdym z nas, a życie w trudnych czasach również pełne jest cienia…

Czy nasi bohaterowie pozwolą, by zawładnęły nimi te ciemne moce? – Tego dowiecie się z kart książki. Powieść ta jest bowiem gęsta od emocji oraz trudnych decyzji, w obliczu których stają genialnie nakreśleni bohaterowie.

Jeżeli szukacie historii z zaskakującym zakończeniem to ta na pewno taka właśnie jest. Gwarantuje Wam, że powieść ta zostanie z Wami na długo, a wiele z jej wątków będzie do Was wracać mimo upływającego od jej lektury czasu.

Bardzo polecam Wam tę niesamowicie poruszającą i wciągającą opowieść, która dotyka czytelnika niezwykle głęboko, jeśli odważymy się zanurzyć w jej przekazie i wejść na chwilę w opisywany przez Katarzynę Zyskowską tytułowy mrok.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *