Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Św. Wojciech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Św. Wojciech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2018

(...) Z zakamarków życia wziąć, to, co chcę...


Niniejsza książka ukazała się w roku 2015 nakładem wydawnictwa Święty Wojciech, w serii Smaki życia. Poznajemy losy mieszkańców domu spokojnej starości Desert Gardens oraz historię pracującej tam młodej dziewczyny, – Trehi – która z jednej strony boryka się z dziwną przypadłością, z drugiej natomiast posiada niezwykły dar docierania do ludzi, których choroba i postępujący proces starzenia się zamknęły w klatce własnego umysłu i ciała.

Treha jest 22-latką zmagającą się z własnymi dolegliwościami, nieśmiałością i brakiem wiedzy na temat własnych rzeczywistych korzeni. Taki stan rzeczy powoduje, iż niejako zapożycza ona wspomnienia od pensjonariuszy Desert Gardens, którymi nie tylko się opiekuje, przede wszystkim, bowiem są oni pomimo dzielącej ich różnicy wieku jej przyjaciółmi.

Na przykładzie bohaterów tej książki autor w sposób niezwykle subtelny, a zarazem klarowny ukazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie. Pisze także o tym, iż podeszły wiek, czy też jakakolwiek niepełnosprawność nigdy nie powinny powodować życia w izolacji lub pozbawiać istotę ludzką możliwości korzystania z życia i decydowania o sobie samym do ostatniej chwili w największym możliwym stopniu.

„W każdej chwili dnia” jest opowieścią o życiu, przemijaniu, które jest jego nierozerwalną częścią oraz o tym, jak teraźniejszość splata się zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co dopiero nadejdzie.

Historie nakreślonych przez autora postaci traktują o niezbywalnym dla każdego człowieka - bez względu na jego wiek, status społeczny czy majątkowy, kondycję psychofizyczną etc - prawie do uwagi, szacunku i godnego życia aż po jego naturalny kres.
Chris Fabry podkreśla też istotę dążenia do prawdy o sobie i swoich korzeniach, gdyż jej odkrycie, jeśli tego właśnie potrzebujemy, może zapewnić nam wewnętrzną równowagę.

Jeśli macie ochotę na nieśpieszną, acz nieco refleksyjną lekturę zapraszam Was do zapoznania się z losami Trehi Lansam oraz pozostałych bohaterów tej powieści.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 9 sierpnia 2016

Między ziemią, a niebem.


Historia Bena Breedlov’a znana jest właściwie na całym globie między innymi za sprawą przesłania, jakie ten niezwykły młody człowiek pozostawił światu w swym krótkim, bo zaledwie 18-letnim życiu.

Ben od dziecka chorował na bardzo poważną, zagrażającą życiu chorobę serca noszącą nazwę kardiomiopatia przerostowa, w skrócie HCM. W wyniku niniejszej choroby Ben kilkakrotnie otarł się o śmierć… Po raz pierwszy miało to miejsce, gdy chłopiec miał zaledwie 4 lata, mimo, iż był on tak mały zdarzenie to wywarło na niego kolosalny wpływ, ponieważ jak potem wielokrotnie twierdził czuł wtedy przy sobie obecność aniołów oraz towarzyszący mu błogi spokój, od których to doznań zdecydowanie nie chciał powracać do życia ziemskiego.

Ben pomimo swoich ogromnych ograniczeń fizycznych zawsze starał się żyć najbardziej normalnie jak to tylko było możliwe w jego położeniu. Mimo, iż HCM dawało mu się we znaki starał się być bardzo aktywny na różnych polach, razem z przyjacielem stworzyli własny kanał filmowy na YT. Ben był zawsze uśmiechnięty oraz niebagatelnie dowcipny. Jego żarty zarówno słowne jak też te bardziej techniczne znała cała okolica. Podobnie jak jego wielkie serce dla innych.

Jest to książka z gatunku tych, które naprawdę warto przeczytać, lecz niezmiernie trudno jest je opisać. Historia Bena i całej jego rodziny jest niesamowitym obrazem niezgłębionej wiary i ufności w Bożą Opatrzność, a także głębokim studium miłości, która pomimo lęku pozwala się rozwijać i podejmować własne decyzje oraz niegasnącej nadziei, że cokolwiek się stanie będzie dokładnie tak, jak być powinno.

Chociaż Bena nie ma już wśród nas, odszedł w Boże Narodzenie 2011 roku, to jego przesłanie na zawsze pozostanie pośród nas.

Zachęcam Was gorąco do przeczytania książki, natomiast wizualny przekaz skierowany do nas przez Bena możecie obejrzeć tutaj:


czwartek, 18 lutego 2016

Na skraju prawdy rośnie dotyk.....


Autor niniejszej książki znany jest głównie jako scenarzysta kultowego dziś filmu Braveheart – Waleczne serce, choć nie jest to oczywiście jego jedyne dzieło.

„Dotyk” jest pierwszą książką Randalla Wallace’a, która trafiła w moje ręce. Jest to bardzo prosta, a jednocześnie niesamowicie plastycznie napisana historia.

Początkowo poznajemy dwoje bohaterów – Andrew zwanego Jonesem oraz jego dziewczynę Faith. Jest to para młodych, zakochanych w sobie do szaleństwa i pełnych zachwytu nad życiem lekarzy.  Niedługo po zaręczynach Faith ginie w wypadku samochodowym… Wydarzenie to do tego stopnia druzgocze Andrew, że nie jest on w stanie powrócić do operowania mimo, iż jest wybitnym chirurgiem. Swój talent przekłada on na szkolenie studentów oraz tworzenie miniaturowych rzeźb za pomocą narzędzi chirurgicznych.

W równolegle toczącym się wątku poznajemy także doktor Larę Blair, która nie tylko jest uznanym chirurgiem lecz także prowadzi firmę specjalizującą się w tworzeniu różnorodnego sprzętu medycznego, który służyć ma do przeprowadzania innowacyjnych i bardzo skomplikowanych operacji mózgu. Młoda i niezwykle ambitna kobieta ma jednak trudności z ominięciem problemu jakim jest nieosiągalna wydawać by się mogło precyzja potrzebna podczas wykonywania jednego z zabiegów. W efekcie czego jak dotąd wszystkie próby wykonywane na atrapie mózgu kończą się niepowodzeniem.

Kiedy więc jeden ze współpracowników Lary przypadkowo natrafia na miniaturowe rzeźby doktora Jonesa. Doktor Lara Blair bierze sobie za punkt honoru zebranie informacji o nim, a następnie zatrudnienie go w swojej firmie.

Zadanie to wydaje się dosyć proste – czy jednak tak jest w istocie?
Tego dowiecie się z kart tej opowieści.

Ja mogę zdradzić Wam jedynie tyle, iż spotkanie Lary i Andrew zaowocuje dla obojga lawiną bardzo wielu zaskakujących dla obojga zmian, których żadne z nich właściwie się nie spodziewa.

Powieść ta jest niebanalną historią o odkrywaniu na nowo świata i sensu życia. Opowiada ona o wierze, nadziei, miłości oraz o tym, że chociaż dla każdego z nas szczęście oznacza coś innego to tak naprawdę wszyscy go poszukujemy bez względu na to jakimi kolejami toczy się nasz los.

Zapraszam Was do spotkania z Larą i Andrew oraz zajrzenia do niełatwego lecz jednocześnie z determinacją budowanego na nowo życia każdego z nich. A czy ostatecznie połączą się one w jedno? – Tego dowiecie się czytając „Dotyk”.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pomiędzy miłość i śmierć wpleść anegdotę o istnieniu

 


Bywają takie książki, które nie sposób ocenić, a jeszcze trudniej opisać emocje, jakich doświadcza się podczas ich lektury, a także po jej zakończeniu… Jedną z tego typu pozycji jest niewątpliwie „Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa”.

Autorką niniejszej opowieści, która jest historią prawdziwą, jest matka Juliusa – Constanze Bohg. Pewnego dnia okazuje się, iż wraz z mężem Tiborem spodziewają się upragnionego potomka, którego tak bardzo wyczekiwali. W świetle tak radosnej nowiny świat nabiera dla Bohgów oraz ich bliskich tęczowych barw. Jednak ich radość nie trwa długo, gdyż w trakcie kontrolnego badania dowiadują się, że dziecko cierpi na niezwykle rzadką wadę tzw. przepuklinę mózgową potyliczną. Schorzenie to występuje na tyle incydentalnie, a zarazem jest tak poważne, iż lekarze nie są w stanie podać jednoznacznych rokowań. Wiadomo jedynie na pewno, że życie chłopca będzie bardzo krótkie zakładając, iż w ogóle przeżyje on poród…

Po tych informacjach życie Constanze i Tibora w ułamku sekundy legnie w gruzach. Przed małżonkami staje konieczność nie tylko pogodzenia się z faktem, że ich synek jest bardzo ciężko chory, mało tego, muszą oni podjąć dramatyczną decyzję czy mimo wszystko kobieta zdecyduje się donosić ciążę czy też ze względów medycznych ją przerwać…

U Bohgów następuje okres buntu przeciw nieubłaganym faktom. Biją się oni z myślami, ciągle walczą również ze skrajnymi emocjami od euforii wywołanej świadomością, iż Constanze nosi pod sercem synka, aż po bezdenną rozpacz na myśl o tym, że najpewniej bardzo szybko go stracą. Nie opuszcza ich także dojmujące poczucie wewnętrznego rozdarcia pomiędzy wartościami moralnymi, jakimi od zawsze się kierują, a dobrem dziecka oraz zdrową dbałością o własną psychikę…

Małżonkowie świadomie, na czas podejmowania tej bodaj najtrudniejszej w ich życiu decyzji, całkowicie izolują się od rodziny i przyjaciół. Proces dokonywania tak dramatycznego wyboru jest powolny i niebywale bolesny. Constanze i Tibor przepracowują wiele swoich odczuć, weryfikują różne aspekty wyznawanego dotąd światopoglądu i niejednokrotnie zderzają się sami w sobie z własnym najintymniejszym i najpilniej strzeżonym i skrywanym przed innymi osobami wnętrzem…

Po 4,5 tygodnia zapada najważniejsza dla Bohgów decyzja… Nie zdradzę Wam co postanowili Constanze i Tibor, aby się tego dowiedzieć sięgnijcie do tej niezwykłej książki. Napiszę Wam tylko drodzy czytelnicy, iż historia rodziny Bohgów to istny wulkan emocji, jest to opowieść o sile miłości, odwadze i determinacji, którą każdy z nas w sobie nosi, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

„Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa” to opowieść nie tylko wzruszająca i momentami rozdzierająca serce. To również ciepła i pomimo wszystko przetykana radością historia o tym, że miłość jest w stanie rozjaśnić nawet najczarniejszą życiowy otchłań rozpaczy i beznadziei.

Polecam, gdyż ta książka pozostanie w Was na długo, możliwe, że nawet na zawsze…

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.

niedziela, 6 września 2015

Dalsze losy rodziny Julliand'ów


„Wyjątkowy dzień” to książka, w której autorka przedstawia nam dalsze losy swojej rodziny po śmierci małej Thais – bohaterki „Śladów małych stóp na piasku”.
Śmierć zawsze jest gigantycznym ciosem dla najbliższych osoby, która odeszła. Jeśli dotyka ona zaledwie kilkuletnie dziecko poczucie straty jest tym bardziej dotkliwe i druzgocące.

Anne-Dauphine Julliand na wstępie opisuje jak spędza dzień 29 lutego, który jest dniem urodzin Thais.
Autorka w sposób bardzo szczery i nie stroniąc od ukazywania emocji przybliża nam jak zmieniło się oraz jak dziś wygląda życie Julliand’ów. Opowiada o swoich dzieciach – najstarszym Gaspardzie, Azalys, która również zmaga się z  leukodystrofią metachromatyczną oraz najmłodszym Arthurze, który przyszedł na świat już po odejściu Thais.

Powieść ta jest publikacją wyjątkową – dosyć krótką aczkolwiek ogromnie bogatą w treść. Anne mówi w niej o tym, że choć życie po stracie nigdy nie będzie już takie samo jak kiedyś może być ono pełnowartościowe pomimo przeżytej traumy i egzystowania we właściwie ciągle utrzymującej się  niepewności wynikającej z choroby Azalys.
Jest to historia wielkiej miłości będącej nie tylko ponad śmierć, ale także spajającej całą rodzinę, która po traumie, jaka stała się ich udziałem, krok po kroku buduje swoje życie niczym feniks odradzający się z popiołów wciąż na nowo każdego dnia.
Na uwagę niewątpliwie zasługuje również fakt, iż mimo bardzo ciężkich doświadczeń rodzinę tę cechuje ogromne umiłowania życia jako otrzymanego daru, którego nie wolno zmarnować bez względu na jego długość.

Idealnym według mnie podsumowaniem stanowiącym istotę tej niezwykłej publikacji są słowa ks. Jana Twardowskiego: „…miłość na śmierć nie umiera…”

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.

W małym ciele wielki duch



Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Święty Wojciech za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

„Jedyna miarą miłości jest miłość bez miary.” - Franciszek Salezy

Historia rozpoczyna się, gdy mała Thais wraz z rodzicami, starszym bratem i nienarodzonym jeszcze dzidziusiem świętuje swoje drugie urodziny. Szczęśliwa rodzina nie jest jeszcze świadoma, iż dziewczynka cierpi na śmiertelną chorobę genetyczną o nazwie leukodystrofia metachromatyczna...

Choroba ta powoduje stopniową degenerację układu nerwowego, co wiąże się z sukcesywną lecz całkowitą utratą możliwości poruszania się, mowy, wzroku i słuchu, a w efekcie do śmierci...

Rodzina małej dziewczynki staje w obliczu ogromnej tragedii, która całkowicie zmienia ich życie i zmusza do zmiany priorytetów oraz zmierzenia się z własnym bólem i cierpieniem dziecka... To jednak nie koniec rodzinnego dramatu, gdyż okazuje się, że dziecko, które dopiero ma pojawić się na świecie ma 25% szans na to, że również odziedziczy tę okrutną chorobę...

Książka ta jest niezwykła, gdyż w tej tragicznej sytuacji odnajdujemy całe morze miłość, która choć nie jest w stanie zabrać cierpienia pomaga je znieść... Ukazuje ona miłość nie tylko w kręgu rodziny lecz także uruchamia łańcuch ludzi dobrej woli, którzy jak tylko mogą wspierają całą rodzinę...

Sięgnijcie po tę opowieść o harcie ducha tkwiącym w małym, schorowanym ciałku i sile miłości, która przekracza wszelkie granice...
Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 3 września 2015

O ludziach i ich zamiarach


Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Święty Wojciech za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Książka ta według mnie należy do gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Z pewnością jej atutem jest fakt, że czyta się ją szybko. Historia rozpoczyna się od tego, że kilkuletnia Leah widzi anioły, o czym zaczyna opowiadać nie tylko w domu lecz także w szkole...

Głównym wątkiem jest jednak wielka mistyfikacja dokonana na podstarzałej gwieździe kina - Liv Hayden - która w wyniku wypadku samochodowego zostaje dla własnego bezpieczeństwa na krótki czas wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Jej pielęgniarzem zostaje Kemp McAvoy, mężczyzna o bujnej przeszłości oraz wysokim mniemaniu o samym sobie...

Kemp hołubi wystawne życie, na które aktualnie go nie stać... Ten stan oraz splot kilku innych wydarzeń przywodzą mu na myśl uknucie intrygi... Wpada na pomysł by korzystając ze swoich umiejętności anestezjologicznych wmówić swojej pacjentce, iż przychodzi do niej anioł mający dla niej wiadomość, którą ma się ona podzielić z całym światem w swojej książce...

Autor ciekawie odmalował różnorodność charakterów postaci oraz bardzo jasno pokazał jak daleko człowiek zdolny jest się posunąć dla zysku, prestiżu czy pieniędzy, co ostatecznie zazwyczaj mu nie popłaca...

Opowieść ta napisana jest w ciekawy sposób niemniej jednak osobiście liczyłam, że ma ona także jakieś głębsze przesłanie, którego niestety według mnie w niej zabrakło stąd moja średnia ocena. Nie uważam jednak czasu spędzonego z tą książka za stracony, można się przy niej zrelaksować i przyjemnie spędzić czas...