Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2026

Judyta powraca 20 lat później! ;)

 

Zapewne są tutaj fani twórczości Katarzyny Grocholi, do których grona ja również się zaliczam. Któż z nas nie zna Judyty z kultowej już dzisiaj powieści „Nigdy w życiu”? – kto nie utożsamiał się w jakikolwiek sposób z jej losami i nie trzymał kciuków za jej życiowe poczynania? – odpowiedzcie sobie sami ;) .

25 lat od pierwszego wydania tej powieści i 22 od jej kultowej ekranizacji z panią Danutą Stenką w roli Judyty, panem Arturem Żmijewskim w roli Adama, panią Joanną Jabłczyńską w roli Tosi oraz całą plejadą znakomitych aktorów – Autorka postanowiła zrobić swoim czytelnikom nie lada niespodziankę i w marcu bieżącego roku pod szyldem Wydawnictwa Literackiego ukazała się kontynuacja „Nigdy w życiu”, czyli historia pt. „Właśnie że tak! Nigdy w życiu 20 lat później”.

W niniejszej opowieści Judyta i Adam otwierają biuro matrymonialne, a dobiegająca powoli czterdziestki Tosia ma troje dzieci i wciąż żyje w nieformalnym związku z Wacławem. Bohaterowie wiodą zwyczajne życie, jakie przytrafia się na co dzień nie jednemu z nas.

Pomimo upływu czasu pani Kasia Grochola wciąż pozostaje mistrzynią humoru, ciętej riposty, uważności na relacje międzyludzkie i różnego typu mrugnięć okiem w stronę czytelnika, więc i tym razem stawia swoich bohaterów przed różnorakimi życiowymi dylematami, koniecznością podejmowania przez nich trudnych decyzji, ale również daje im odetchnąć, kreując masę zabawnych momentów i ogrzać się w cieple rodzinnych relacji.

„Właśnie że tak!” to opowieść o różnorodnych relacjach międzyludzkich, o patchworkowej rodzinie, która zawsze i bez względu na wszystko stoi za sobą murem, o tym, że kto się czubi, ten się lubi. Matki zaś zawsze noszą w sobie lęk, że córki powielą ich dawne błędy oraz życiowe schematy.

Ta pozornie lekka historia jest ciepła i zabawna, ale również mądra, wzruszająca i skłaniająca do wielu refleksji. Zaś wątek Tosi pokazuje, że zawsze należy walczyć o siebie i dobre, szczęśliwe życie dla nas i naszych bliskich – bo zawsze jesteśmy tego warci! A niełatwe koleje losu, wiek, ani posiadanie potomstwa niczego nie przekreślają raz na zawsze.

Jeśli jesteście ciekawi jak Judyta i jej rodzina mają się 20 lat później i co tym razem im się przydarzy oraz jak z tego wybrną to koniecznie sięgnijcie po tę nowość spod pióra Katarzyny Grocholi.

Jednak nie tylko ich perypetie są tutaj interesujące – klientela biura matrymonialnego powadzonego przez Judytę i Adama na pewno nie pozwoli Wam się nudzić!

Myślę, że się nie zawiedziecie – ja absolutnie się nie zawiodłam – i miło będzie Wam wrócić do znanych bohaterów, których aktualne losy sprawią, że spędzicie czas równie przyjemnie jak kiedyś, lecz jednocześnie z nowymi przemyśleniami, dużą dozą śmiechu oraz ogromnym sentymentem!

A jeśli nie znacie poprzedniej części to śmiało możecie zacząć od tej książki, chociaż zachęcam Was do sięgnięcia po „Nigdy w życiu”, jak i po cały cykl Żaby i anioły, w którego skład wchodzą obie te powieści i nie tylko.

Serdecznie polecam tę oraz inne historie autorstwa Katarzyny Grocholi!

PS. A jako dodatek zostawiam Wam mały smaczek z Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie w roku 2016 i 2018 ;).


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 17 października 2024

Wrzuć na luz ;)

Od wielu, wielu lat Katarzyna Grochola swoją prozą i opowiadaniami porywa rzesze czytelników, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne jej publikacje – ja również jestem w tym gronie, w związku z czym, gdy tylko pojawiała się informacja o najnowszej powieści „Wyluzuj, kobieto!” to nie mogłam przejść wobec niej obojętnie.

Historia ta napisana została niby z przymrużeniem oka i sporo w niej humorystycznych akcentów, uważam jednak, że jednocześnie skrywa ona w sobie sporo prawdy o tym, jak matki postrzegają i traktują swoich dorosłych synów – zwłaszcza w momencie, gdy ci powoli zmierzają ku założeniu własnej rodziny.

Na przykładzie dobrze zarysowanych bohaterów Wiki – mamy oraz Piotrusia – syna doskonale ukazana została relacja nadopiekuńczej (choć w jak najlepszej wierze) matki z synem, który według Wiki niepostrzeżenie stał się młodym, dorosłym już mężczyzną, który chce układać sobie życie z Agatą.

Katarzyna Grochola w mistrzowski sposób pod płaszczykiem komedii opisuje mechanizmy często pojawiające się w relacji rodzic dziecko, których de facto sam obecny rodzic doświadczył w swojej wczesnej młodości i bardzo często ciągnie się to za nim do dzisiaj.

Autorka pokazuje także, jak na przestrzeni lat może ewoluować małżeństwo i wynikające z niego powiązania.

W żadnym razie nie jest to jednak proza moralizatorska, czy utrzymana w podobnym tonie. Poznajemy losy rodziny, ich codzienność, smutki i radości, a w tym wszystkim zgrabnie osadzone zostały wzajemne relacje – te istniejące od wielu lat i te dopiero się formujące.

Książka ta jest w swoim przekazie zabawna, ciepła, mądra, wzruszająca i skłaniająca do refleksji nad sobą i wypuszczaniem dzieci spod klosza, choć nie jest to rzeczą łatwą. Katarzyna Grochola po raz kolejny „mruga” do kobiet w średnim wieku mówiąc przez swoją opowieść – nie dziadziej, ale czasem odpuść i odetchnij, a reszta ułoży się sama. Po prostu wyluzuj, kobieto!

Polecam Wam tę lekturę i na poprawę humoru i do refleksji, gdyż doskonale spełnia ona obie te role.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

piątek, 12 stycznia 2024

"Teraz jest najważniejszą chwilą w życiu każdego człowieka."

Dzisiaj opowiem Wam o pewnej antologii, która ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Literackiego w październiku ubiegłego roku. Jest to zbiór pięciu opowiadań nakreślonych przez 4 autorki oraz jednego autora.

Każdy z tych tekstów, choć rzecz jasna inny niż pozostałe, niesie w sobie spory ładunek odczuć, emocji i przemyśleń na wiele tematów. Na pewno mają one jednak dwie wspólne cechy: otulić czytelnika i umilić mu czas spędzony z poszczególnymi tekstami.

Mimo że, jak już wcześniej wspominałam, tematyka zebranych opowiadań jest różnorodna to niewątpliwie traktują one o ludziach, którzy borykają się z życiowymi trudnościami, mają głęboko skrywane kompleksy, czy poszukują siebie na nowo. Jak więc widzicie, autorzy ukazali swoje postacie w sposób wielowymiarowy, co sprawia, że czytelnikom tym łatwiej będzie się z nimi utożsamić.

Są to opowieści o miłości i przyjaźni, o budzącej się odwadze, o trudnym wychodzeniu z budowanej latami wewnętrznej skorupy i stopniowym, przepełnionym obawami bohaterki i ogromnym zaskoczeniem jej otoczenia otwieraniu się na zmiany… A także o tym, że rodzinne więzi potrafią, być ogromnie budujące – i wtedy należy z nich czerpać pełnymi garściami – lecz niekiedy bywają także deprymujące i wyniszczające – wówczas, choć bywa to bardzo trudne i bolesne, trzeba się od nich wyzwolić i znaleźć w sobie siłę, by stanąć na własnych nogach, podejmując samodzielne decyzje – bo najważniejsze jest to, co tu i teraz.

Jeśli macie ochotę na nieco krótsze formy, nad którymi również można się pochylić i rozważyć poruszone w nich zagadnienia, a być może nawet odnieść niektóre z nich do własnych życiowych doświadczeń to „Utkane z miłości” polecają się Waszej czytelniczej uwadze.

Pięcioro pisarzy posyła w stronę czytelników ciepłe myśli, wspierające, dodające otuchy i odwagi słowa, które ujęli w wykreowane przez siebie historie. W każdej z nich czuje się, iż jest ona stworzona z potrzeby serca, a bohaterowie na różne sposoby otrzymują tak potrzebne im oparcie lub impuls do przebudzenia.

Polecam Wam lekturę tej pozycji, bo choć sama po opowiadania sięgam stosunkowo rzadko to niniejszy zbiór skradł moje czytelnicze serce. Jest to nietuzinkowe połączenie pozornie lekkiego przekazu z bogactwem treści. Taka korelacja, choć z pewnością nie jest łatwa do osiągnięcia, w tej pozycji wyśmienicie się autorom udała.

Dajcie znać czy zamierzacie sięgnąć po tę antologię? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć trochę ku temu zachęcić, ponieważ jest ona naprawdę warta uwagi i poświęconego jej czasu.

Życzę Wam zatem przyjemnej i satysfakcjonującej lektury.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 3 sierpnia 2023

"Niektórych ludzi spotykasz, mijasz i nie potrafisz zapamiętać nawet ich twarzy. A inni odciskają piętno na twoim życiu."

Katarzyna Grochola już od ponad ćwierć wieku dzieli się z czytelnikami swoją niezwykle różnorodną twórczością. W maju tego roku na rynku wydawniczym ukazała się jej najnowsza publikacja pt. „Miłość w cieniu słońca”.

Ta dosyć niewielka objętościowo powieść to historia Andrew i Hariett, których życiowe drogi krzyżują się właściwie przez przypadek… Są przecież jednak tacy, którzy stanowczo twierdzą, iż w życiu nie ma przypadków, więc całkiem możliwe, że zadziałało przeznaczenie… Najlepiej oceńcie to sami czytając tę książkę.

Autorka zderza w niej dwa zupełnie różne światy i osobowości bohaterów.

Hariett – artystka z bagażem doświadczeń, a jednocześnie nieprzebranym apetytem na życie, emocje i wszelakie doznania.

Andrew – mężczyzna pełen traum i lęków, wyizolowany, zamknięty w sobie, zupełnie przeciętny i zdawać by się mogło bezbarwny pracownik korporacji.

Z zetknięcia tych nieprzystających dla siebie orbit rodzi się niezwykle głęboka relacja. Uczucie, które stopniowo niszczy wszelkie tamy i mury, nawet te nieuświadomione lub skrzętnie tłumione, a zarazem buduje nowy świat pełen barw, odczuć, zamyślenia nad światem i człowiekiem.

Katarzyna Grochola oddaje narrację opowieści w ręce męskiego bohatera, co jest zabiegiem nadającym tej pozycji jeszcze ciekawszą perspektywę. „W cieniu słońca” to powieść mocno metaforyczna, przesycona różnorodnymi refleksjami. Jest to historia o wieloaspektowych relacjach, które, choć nieodzowne dla naszej egzystencji bywają także tym, co odciska na życiu człowieka różnorakie, niestety nie zawsze pozytywne, piętno. Dwoje odmiennych od siebie postaci stopniowo, krok po kroku wpuszcza czytelnika do swojego niezwykle intymnego świata.

Niniejsza pozycja pełna jest niuansów i niedopowiedzeń, co tym bardziej podkreśla, iż człowiek ciągle się zmienia, a wzajemne relacje nieustannie ewoluują. Moim zdaniem jest ona również wieloznaczna, co stanowi znakomite pole do jej bardzo różnorodnej interpretacji w zależności od pryzmatu indywidualnych doświadczeń i osobistych przeżyć każdego czytelnika.

Jeśli lubicie nieszablonowe opowieści o ludziach, miłości i szeroko pojętych relacjach to powieść ta z pewnością powinna znaleźć się w kręgu Waszych czytelniczych zainteresowań. A nietuzinkowy sposób opowiedzenia niniejszej historii i możliwość śledzenia przemian stających się udziałem opisanych bohaterów niech będą dodatkową zachętą do tego, aby sięgnąć po najnowszą powieść Katarzyny Grocholi.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 11 marca 2021

"Każdy wybór jest rezygnacją z tego, czego się nie wybrało. To bywa bolesne."


Moja przygoda z twórczością Katarzyny Grocholi rozpoczęła się dobrych kilkanaście lat temu i trwa do dziś, a na domowej półce mam większość (o ile nawet nie wszystkie) tytułów, które wyszły spod pióra tej autorki.

Jej najnowsza powieść zatytułowana „Zjadacz czerni 8” jest dosyć nietypowa, składa się bowiem z 11 rozdziałów, które pozornie stanowią zupełnie odrębne opowieści. Jednak w toku lektury okazuje się, iż książka ta jest niczym rosyjska matrioszka - losy bohaterów na różne sposoby zazębiają się w każdym kolejnym rozdziale tej niezwykłej opowieści.

Autorka pozwoliła prowadzić się swoim protagonistom oddając w ich ręce narrację i towarzysząc ich rozmyślaniom nad życiem, istotą ludzkiego szczęścia oraz tym jak podejmowane decyzje i dokonywane każdego dnia wybory kształtują ludzkie życie.

Bohaterowie tej ogromnie poetyckiej, mimo, że napisanej prozą publikacji są bardzo różnorodni, a ich życiowe drogi wiodą poprzez mnóstwo wieloaspektowych zdarzeń.

Pisarka po raz kolejny nie stroni od podejmowania trudnych tematów i poprzez losy wykreowanych przez siebie postaci ukazuje czytelnikom różne oblicza miłości, nie jest to jednak cukierkowo-serialowa wersja tego uczucia. Miłość w tej książce niejednokrotnie boli, bywa niespełniona, rani, wymaga poświęceń oraz ciągłej walki o drugiego człowieka, bywa również oceanem tęsknoty i samotności. Równocześnie jednak z kart „Zjadacza czerni 8” przebija się refleksja dotycząca tego, czy pomimo tych wszystkich trudów człowiek powinien z miłości rezygnować? i czy mamy prawo oceniać drugą osobę?

Otóż finalnie okazuje się, że absolutnie nie! Bo chociaż czasem jest ogromnie ciężko, smutno i źle to tak naprawdę tylko miłość może uczynić nasze życie kompletnym. A tym, co pomaga nam przetrwać różnorakie trudności jest drzemiąca w każdym z nas iskierka nadziei.

Książka ta według mnie ma bardzo wiele przesłań i znaczeń w zależności od indywidualnego spojrzenia na świat, a także bagażu przeżyć oraz doświadczeń, jakie każdy z nas w sobie nosi.

Dopełnieniem tej intrygującej patchworkowej powieści jest jej subtelna, a jednocześnie przykuwająca wzrok i uwagę potencjalnego odbiorcy okładka.

Czy zdecydujecie się zatem wyruszyć w tę niezwykłą, nasyconą wielowątkowymi przemyśleniami podróż wiodącą w głąb ludzkiego wnętrza? Wraz z autorką i jej bohaterami przemierzycie wiele dróg, na których każdy wybór ma znaczenie, a to, co trudne i bolesne nie musi być finalnie negatywne.

Odkryjcie własne przesłane ukryte w „Zjadaczu czerni 8”.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 2 grudnia 2019

"Nic nie jest ani czarne, ani białe. Zanim ocenisz, musisz poznać sprawę ze wszystkich stron..."



Twórczości tej autorki raczej nie trzeba nikomu specjalnie rekomendować, ponieważ autorka ma całkiem spory dorobek literacki i ogromne grono fanów w całej Polsce.
W swojej najnowszej powieści Katarzyna Grochola, bo o niej mowa, postanowiła jednak nieco zaskoczyć swoich czytelników pokazując się im w kryminalnej odsłonie.

Autorka w swoim kryminalnym debiucie podjęła bardzo trudny i delikatny temat, jakim z całą pewnością jest molestowanie seksualne dzieci. Dzięki misternie skonstruowanej fabule oraz wyraziście wykreowanym postaciom czytelnik ma możliwość wniknąć bardzo głęboko w świat charyzmatycznego policjanta Natana i antropolożki Weroniki, która nie tylko współpracuje z Natanem przy rozwikływaniu coraz bardziej zawiłej sprawy, lecz również przyglądamy się jej zmaganiom z własną traumą, demonami przeszłości oraz próbą poukładania życia na nowo.

Katarzyna Grochola, chociaż nie stroni w swojej książce od dosyć drastycznych opisów tego, z czym stykają się policjanci i ich współpracowniczka kładzie również nacisk na całą gamę ludzkich zachowań psychologiczno-emocjonalnych, które mają swoje uwarunkowania w przeszłości opisywanych postaci oraz w ich bardzo często zagmatwanych relacjach z innymi ludźmi, co w konsekwencji staje się motorem takich, a nie innych ich decyzji i idących za tym działań.

Autorka poruszając niezwykle istotny i bardzo aktualny temat pedofilii tak naprawdę kreśli historię wręcz buzującą emocjami i naszpikowaną portretami psychologicznymi bardzo różnorodnych postaci, które wychodząc spod jej pióra stają się niemalże istotami z krwi i kości, gdyż pisarka ukazuje nam ich wady i zalety oraz wzloty i upadki na różnych płaszczyznach egzystencji.

Rzecz jasna nie zdradzę Wam zakończenia tej niebanalnej i wielowątkowej historii. Powiem jedynie, iż kryminał ten czyta się, pomimo kalibru podjętego tematu, szybko i z wypiekami na twarzy. Wartka akcja trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Według mnie Katarzyna Grochola bardzo dobrze odnalazła się w tym nowym dla niej gatunku, a mało tego bez szwanku dla całości udało jej się przemycić tak charakterystyczne dla powieści jej autorstwa refleksje nad życiem, relacjami międzyludzkimi, a także wyborami dokonywanymi przez jednostkę, których konsekwencje ponoszą bardzo często szersze kręgi ludzi.

Polecam Wam, zatem gorąco lekturę tej powieści.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 15 listopada 2018

"Jutro jest zawsze niewiadome. Dzisiaj jest happy end.”


W sierpniu pod szyldem Wydawnictwa Literackiego ukazała się najnowsza książka uwielbianej przez czytelników Katarzyny Grocholi. Publikacja ta jest zbiorem kilkudziesięciu felietonów o wieloznacznym tytule „Pocieszki”.
Opisywane historie są zaczerpnięte z życia, o czym na wstępie informuje nas sama autorka. Pani Kasia w sposób niezwykle błyskotliwy wyłapuje z otaczających ją wydarzeń i historii te, którymi według niej warto podzielić się z czytelnikami tak, aby wywołać u potencjalnych odbiorców uśmiech, nutkę wzruszenia czy też chęć zatrzymania się w codziennym pędzie i pochylenia nad tym, co liczy się naprawdę.

Niewątpliwym atutem tej książki jest to, że z jednej strony jest ona lekka, a jednocześnie skłaniająca do refleksji na wiele tematów. Zaznaczyć należy również, iż na kartach „Pocieszek” autorka w żaden sposób nie narzuca czytelnikom swoich poglądów czy odczuć w odniesieniu do poruszanych kwestii. Przedstawia jedynie swoje indywidualne spojrzenie na opisywaną sytuację. Tym bardziej, że większość z w/w w większym lub mniejszym zakresie dotyczy jej samej.

Krótkie dywagacje w poszczególnych nazwijmy to rozdziałach ujmowane są z dużą dawką humoru oraz dystansu do siebie, świata i innych ludzi. Dla mnie kwintesencją tej książki są słowa „Świat nie jest taki zły, świat nie jest wcale mdły…” padające w piosence wykonywanej przed laty przez Halinę Kunicką. Doskonale obrazują bowiem one to, co moim zdaniem Katarzyna Grochola chce przekazać czytelnikom poprzez swoje „Pocieszki” – a mianowicie to, że chociaż otaczający nas świat ma bardzo różne oblicza, a nad naszymi głowami bywa niekiedy szaro, buro i ponuro nie tylko dosłownie, lecz także w przenośni powinniśmy przystanąć i uświadomić sobie, że z całą pewnością jest to stan wyłącznie przejściowy.

Jeśli zatem macie ochotę na szczyptę humoru, refleksji i wielu innych, różnorodnych emocji na jesienne (i nie tylko) dni zajrzyjcie do „Pocieszek”, którym dodatkowego smaku dodaje piękna w swojej prostocie okładka oraz subtelne ilustracje wykonane przez Andrzeja Pągowskiego.

Serdecznie polecam!

czwartek, 24 sierpnia 2017

Kalejdoskop życia


Twórczości tej autorki nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, znana i kochana przez rzesze fanek Katarzyna Grochola w roku 2013 pod szyldem Wydawnictwa Literackiego opublikowała dosyć obszerny zbiór felietonów, który nosi tytuł „Trochę większy poniedziałek”.

W zawartych w w/w zbiorze tekstach, które powstały w latach 2000 - 2007,  autorka w sposób niezwykle dla siebie charakterystyczny, czyli niebywale szczery, z dużą dozą poczucia humoru, dystansu i bez tabu porusza bardzo wiele tematów, z którymi stykamy się właściwie na co dzień.

Pozycję tę czyta się jednym tchem, niekiedy z szerokim uśmiechem na ustach, innym razem natomiast z nutką zadumy i refleksji nad czytanym akurat tekstem. Katarzyna Grochola ma niezwykły dar pisania o rzeczach trudnych z ogromną prostotą, nie umniejszając przy tym ich wartości, czy wagi. Pisze o tym, co w nas i wokół nas - o życiu, emocjach, nieuświadomionych latami potrzebach, marzeniach i pragnieniach. Podkreśla istotną rolę relacji międzyludzkich, o które dziś coraz trudniej, a bez których właściwie nie sposób żyć, można jedynie egzystować.

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku felietonów ich krótka forma jest w tej pozycji dodatkowym atutem, gdyż można ją czytać „ratalnie”, czy też powracać do wybranych tekstów nie tracąc długiego czasu na ich odnalezienie.

„Trochę większy poniedziałek” to idealne wręcz połączenie refleksji na wiele różnorodnych i ważnych tematów z ogromną dawką poczucia humoru i spojrzenia na życie z przymrużeniem oka.

Pani Kasia w swoich felietonach zaserwowała czytelnikom codzienność w pigułce, w której wszystkie składniki są odpowiednio dobrane. Książkę czyta się wręcz błyskawicznie i można do niej wracać wielokrotnie.

Chociaż książka ta ukazała się kilka lat temu to jej zawartość ani odrobinę nie straciła na aktualności i przypuszczam, że tak będzie przez jeszcze bardzo długi czas.

Polecam tę lekturę, jeśli macie ochotę na coś lekkiego, a jednocześnie niepozbawionego nutek zadumy nad tym, co w życiu najważniejsze, a mimo to bardzo często niedoceniane.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

niedziela, 29 maja 2016

Targi Książki w Warszawie


  W poprzednią sobotę (tj. 21.05.2016) mój mąż namówił mnie na wyjazd na VII Warszawskie Targi Książki. Jako, że mogliśmy jechać tylko na jeden dzień to plan mieliśmy napięty i nie pisaliśmy nikomu o wyjeździe by sprawić Wam większą niespodziankę.

  Targowy dzień rozpoczęliśmy od rundy wokół stadionu by poznać jak to wszystko wygląda i gdzie, co jest umieszczone. Ale po niespełna godzinie już wiedzieliśmy, co i jak. W trakcie obchodu spotkaliśmy Lucynę Olejniczak oraz poznaliśmy na żywo Dawida Kornagę, który na Targach był prywatnie. Później wybraliśmy się na wymianę książek portalu Lubimyczytac.pl. Na miejscu spotkaliśmy Weronikę Trzeciak z bloga Literaturomania oraz portalu Wiadomości24.pl

  Potem przyszedł czas na spotkania autorskie. Pierwszym z nich było spotkanie z Karoliną Wilczyńską na stoisku Wydawnictwa Czwarta Strona. Tam zdobyliśmy podpis na książce "Ja, kochanka" oraz na przedpremierowym nabytku "Po nitce do szczęścia" czyli trzeciej części cyklu "Jagodno".


  Następnym punktem programu było spotkanie z Hanną Cygler, która podpisywała nam dwie pierwsze części cyklu "W cudzym domu". Przy okazji dowiedziałam się, że trzecia część dopiero za rok, gdyż autorka jest na etapie zbierania materiałów do książki.


  Kolejnym autorem, którego spotkaliśmy był pan Jacek Komuda. Chcieliśmy zdobyć najnowszą powieść "Hubal", jednak widoczna z tyłu kolejka do kasy skutecznie nas odwiodła od tego zamiaru. Jednak nie wróciliśmy z pustymi rękami i mamy podpis na książce "Ostatni honorowy", zdobytej na zeszłorocznym spotkaniu blogerów w Krakowie.


  Skorzystaliśmy z tego, że na Targach było jeszcze stosunkowo luźno, zdobyliśmy autograf i pamiątkowe zdjęcia z panią Joanną Jabłczyńską.


  Potem przyszedł czas na odwiedzenie stoiska Wydawnictwa Filia, gdzie zakupiliśmy nasze pierwsze tego dnia książki. Zdobyliśmy najnowsze powieści Magdy Witkiewicz "Cześć, co słychać??" oraz kilkudniowy "Trawers" Remigiusza Mroza (premiera 18.05). Przy okazji spotkaliśmy się z Renatą Kosin, z którą rozmawialiśmy na temat "Kołysanki dla Rosalie", a autorka podpisywała nam "Sekret Zegarmistrza".


  Oczywiście nie mogło odbyć się bez pamiątkowych zdjęć. Przy okazji dowiedzieliśmy się od Magdy, że "Szkoła żon" będzie sfilmowana, co mnie bardzo cieszy, podobnie jak autorkę.


  Kolejnym punktem programu było pierwsze spotkanie na żywo z panią Anną Sakowicz, która podpisywała dla mnie dwa recenzenckie tytuły z Wydawnictwa Szara Godzina: "Złodziejka marzeń" oraz jej ciąg dalszy "To się da!"


  Oczywiście nie mogło odbyć się bez spotkań z blogerami. Oprócz wspomnianej już Weroniki Trzeciak, spotkaliśmy: Annę Rychlicką-Karbowska (Myśli i słowa wiatrem niesione), Karolinę Sosnowską (Tanayah czyta) oraz Jerzego Bandela (Kto czyta, żyje podwójnie), Katarzynę Sawicką (Moja Pasieka), Agnieszkę Taterę (Książkowo - życiowa pasja biblofila), Martę Kurczyk (Do ostatniej pestki trzeba mocno żyć), Natalię Szumską (Kronika kota nakręcacza) oraz krakowskich blogerów Jana Mądrzywołka (Tramwaj numer 4) oraz Tomasza Radochońskiego (Nowalijki).


  Około godziny 14.00 na stoisku Wydawnictwa MG odbyło się spotkanie Katarzyny Zyskowskiej-Ignasiak, Katarzyny Enerlich oraz Joanny Chmielewskiej:


  Jednym z najważniejszych dla mnie spotkań było z panią Moniką Kuszyńską, która podpisała dla mnie książkę "Drugie życie":


  Wypad na Targi nie mógł odbyć się bez spotkania z panią Katarzyną Grocholę, która podpisała mi "Trochę większy poniedziałek" oraz zakupioną na Targach nowość: "Przeznaczeni":


  Potem przyszedł czas na spotkanie z gwiazdą Targów czyli Remigiuszem Mrozem (który po raz kolejny nie zawiódł swoich czytelników (tym razem ponad 3 godziny). Oczywiście nie mogła odbyć się rozmowa na temat Forsta czy jest trylogią czy nie oraz czy to już naprawdę koniec przygód komisarza. Na koniec podpisał "Zaginięcie" oraz "Trawers".


  Pani Paulina Młynarska podpisała dla mnie jej najnowszą książkę "Jeszcze czego!"


  Nie mogłam także przegapić spotkania z panią Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, z którą nie mogło zabraknąć pamiątkowej fotki:


  Ciekawe także spotkanie było z panem Jerzym Pilchem, który w tym roku powrócił z nową książką w formie wywiadu rzeki. Nam pan Jerzy podpisywał "Pod mocnym aniołem".


  Po raz kolejny odwiedziliśmy stoisko Czwartej Strony, gdzie swoje spotkanie miała Joanna Opiat-Bojarska, która w głównej mierze podpisywała "Grę pozorów", a my ją zaskoczyliśmy przychodząc z jej debiutancką książką "Kto wyłączy mój mózg?". Sprawiło to autorce ogromną radość.


  Ciekawym spotkaniem było to z panem Cezarym Harasimowiczem (pisarzem i scenarzystą m.in. do trzeciej części Ekstradycji). Dla nas podpisał "Święty chaos" oraz najnowsze "Miejsce odosobnienia".


  Później spotkaliśmy się z panią Agnieszką Tomczyszyn, która podpisała mi "Ezotero. Córkę wiatru"


  Później wróciliśmy na stoisko Wydawnictwa Filia, gdzie jak widać Remigiusz Mróz nadal podpisuje książki, my jednak spotkaliśmy się z Lilianą Fabisińską, Agnieszką Krawczyk oraz Gabrielą Gargaś. Nie odbyło się bez zdjęć i autografów. Od Liliany w "Śnieżynkach" oraz od Gabrysi w "Drodze do domu"



  Nie mogliśmy oczywiście nie wykorzystać okazji aby spotkać się z Ojcem Leonem Knabitem, który podobnie jak w Krakowie spędził pełne cztery dni. Dla nas podpisał swoją biografię "Zakochany mnich"


  W locie spotkaliśmy się z Katarzyną Puzyńską, która była bardzo zdziwiona, że została uchwycona na zdjęciach w trakcie jej spotkania na stoisku Wydawnictwa Prószyński i S-ka.


  Już prawie na samym końcu spotkaliśmy się z panem Marc'iem Elsberg'iem, który podpisał nam obydwie książki, które zostały wydane w Polsce. W książce "Zero" dorysował nam oczy, natomiast w "Blackout" dorysował nam żarówkę.


  Na sam koniec zostało nam spotkanie z aktorem Olafem Lubaszenko, ale zanim do tego doszło, wśród zwiedzających zauważyliśmy pana Dariusza Juzyszyna (były lekkoatleta a obecnie aktor). Sam twierdził, że znany nie jest ale na autograf oraz fotkę się zgodził.


  Później już miało miejsce wspomniane spotkanie z panem Olafem Lubaszenko.


  Na koniec rzecz jasna krótka informacja o nabytkach. Pierwsze 6 to efekt książkowej wymiany na Lubimyczytac. Kolejne to zakupione na Filii: "Cześć, co słychać?", otrzymane od Czwartej Strony "Po nitce do szczęścia", zakupione na Wydawnictwie Literackim "Przeznaczeni", zakupiony na Filii "Trawers", zakupione na WAB-ie "Miejsce odosobnienia", zakupione na Wydawnictwie Wiatr od morza "Dostatek" i "Rzeka złodziei", otrzymane od Świata Książki: "Moje córki krowy" (Janek polecał) oraz nowość "Samotna gwiazda" oraz zakupione na Wydawnictwie Literackim "Historia pszczół".


  Aby być tego dnia na Targach musieliśmy wstać o godzinie 3.30. O godzinie 5.00 wyjazd samochodem do Warszawy, tam pełne 9 targowych godzin i około 20.00 wyjazd do Tarnowa. Powrót do domu przed godziną 1. Ale naprawdę było warto.