Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2026

„Życie nie dzieli się na czerń i biel. Istnieje jeszcze cała masa szarości” – Abbi Glines.


Pani Joanna Jax ma w swoim literackim dorobku bardzo wiele publikacji. Z tego, co się orientuję, gustuje ona m.in. w poruszających opowieściach z historią w tle. Tak właśnie jest z pozycją noszącą wymowny według mnie tytuł „Zagubieni w mroku”.

Akcja rozpoczyna się u progu lat 70. gdy młoda architektka Ewa Zakrzewska wstępuje do PZPR, by dzięki temu móc spełnić swe wielkie zawodowe marzenie, jakim jest staż w Berlinie Wschodnim.

Przed wyjazdem Ewa obiecuje swojej najlepszej przyjaciółce Helenie, że dowie się, ile tylko zdoła na temat mężczyzny, który przed laty stał za zaginięciem jej brata Maćka. W ten sposób równolegle poznajemy losy Ewy i Heli, gdy te były jeszcze dziećmi oraz ich rodzin.

Towarzyszymy zatem Ewie w dosyć obcym dla niej Berlinie. Kobieta spełnia się jednak zawodowo i poznaje Gretchen Quartz oraz Marcusa Laufra, którzy jak się z czasem okaże, stają się również bardzo znaczącymi ogniwami niniejszej historii, a ich perypetie są naznaczone niemałym bagażem życiowych doświadczeń.

Perypetie mężczyzny również są mocno zawiłe i naznaczone trudami, chociażby ze względu na relacje w familii Laufrów, a także przebłyski wspomnień z dzieciństwa, które są dla Marcusa bardzo niejasne...

Autorka w swojej opowieści pokazuje zagmatwane ludzkie losy i rodzinne tajemnice, a wszystko to wplecione w wydarzenia historyczne, które mają za nic człowieka jako jednostkę.

Jest to historia o przyjaźni, miłości, stracie, trudnych wyborach i sekretach, które mogą położyć się cieniem na życiu człowieka.

Bohaterowie tej prozy bywają niejednoznaczni, a powody tego są różnorodne. Więcej szczegółów oczywiście Wam nie zdradzę – przeczytajcie sami.

Jest to książka mroczna pod względem tła historycznego oraz tajemnic determinujących życie bohaterów.

Pozycja ta jest dosyć trudna do opisania, ponieważ bardzo łatwo można zdradzić zbyt dużo, a tego, rzecz jasna nie chciałabym robić… Niemniej jednak opowieść ta na pewno daje pole do refleksji nad ludzkimi rozterkami, dramatami oraz wyborami, jakich dokonali nakreśleni bohaterowie w narzuconych przez los okolicznościach i czasach, w jakich przyszło im żyć.

Jeżeli jesteście ciekawi losów opisanych w książce postaci i tego czy Ewa ostatecznie się czegoś dowie? A jeśli tak to jak wpłynie to na życie jej samej oraz pozostałych bohaterów to zapraszam Was do przeczytania „Zagubionych w mroku”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 15 kwietnia 2026

Gdy kłamstwa nie brzmią, jak kłamstwa...

 

Jeśli znacie książki tej autorki to doskonale wiecie, że jej publikacje trzymają w napięciu i bardzo mocno skupiają się na warstwie psychoemocjonalnej bohaterów.

Nie inaczej jest również w najnowszej powieści Sylwii Bies pt. „Echo kłamstw”, która jest jej debiutem pod szyldem Skarpy Warszawskiej. Historia ukryta na kartach tego thrillera opowiadana jest z perspektywy kilkorga postaci, a więc otrzymujemy różne spojrzenia na to, co się wydarza na kartach tej książki.

Poznajemy rodzinę: Klarę, Feliksa oraz ich nastoletnia córkę Tosię. Lemańscy wiodą spokojne, ustabilizowane życie. Są dosyć zamożni, dobrze sytuowani i sprawiają wrażenie szczęśliwej rodziny – ich losy to jedna oś tej opowieści.

Drugą natomiast stanowią losy Dagmary, która od zawsze miała w życiu pod górkę i próbuje na różne sposoby stanąć na nogi i utrzymać się na powierzchni życia…

W toku historii autorka rozsnuwa przed czytelnikiem całą gamę portretów psychologicznych opisanych przez siebie postaci, z których każda, jak się okazuje, ma swoje tajemnice i mroczne strony.

Ich wzajemne korelacje oraz to jak upomina się o nich przeszłość, a o niektórych teraźniejszość tworzą bardzo misterną intrygę, która z każdą kolejną stroną coraz bardziej podnosi temperaturę tego thrillera.

Autorka po raz kolejny pokazała ogromną umiejętność wchodzenia w myśli i odczucia bohaterów, którzy są sprawcami, lub też doświadczają czegoś, co wywraca ich życie do góry nogami i diametralnie wpływa na ich dalsze wybory i postępowanie.

Jest to książka o zawiłych relacjach międzyludzkich i o tym jak wiele jest w stanie poświęcić człowiek, by chronić swoje różnorakie interesy. Mowa w niej także o tym, że sekrety skrywane latami potrafią wypłynąć w najmniej oczekiwanym momencie, w sposób mocno niespodziewany.

Jeśli gustujecie w gęstych od emocji, nieoczywistych i zaskakujących thrillerach, w których postacie mają bardzo wiele oblicz, a różnego rodzaju kłamstwa, przemilczenia i niedopowiedzenia towarzyszą im przez lata to „Echo kłamstw” z pewnością trafi w Wasz czytelniczy gust.

Zwłaszcza, że zakończenie dosłownie wbija w fotel i wywołuje ciarki na całym ciele… Myślę, że tak jak ja będziecie nim mocno zaskoczeni.

Polecam Wam „Echo kłamstw”, wiem też, że już niebawem ukaże się kolejna pozycja spod pióra tej Autorki. Jesteście ciekawi nowej publikacji? – Ja bardzo, więc odliczamy do maja.

A tymczasem dowiedzcie się jakie tajemnice skrywają karty opisanej tu dziś przeze mnie historii i co łączy zdające się pochodzić z dwóch zupełnie odmiennych światów Klarę i Dagmarę? Tym bardziej, że nie tylko nad nimi dwiema ciąży w tej opowieści widmo pewnego rodzaju mroku…

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 12 grudnia 2025

"Zaczynamy żyć, kiedy przestajemy się bać życia." - Dorothy Thompson

 

Powieść „Więźniarka” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Pani Anety Maśluk. Muszę powiedzieć, że było to bardzo udane spotkanie.

Akcja historii toczy się dwutorowo. Poznajemy Alice Hackman, która na skutek pewnych wydarzeń w swoim życiu odsiedziała kilkuletni wyrok i właśnie wychodzi z więzienia, nie mając pojęcia jak odnaleźć się na wolności, gdzie nie ma rodziny, ani żadnego zaplecza socjalnego.

Drugim, równoległym, ogniwem opowieści jest Lotar Krause, któremu choroba alkoholowa coraz bardziej niszczy pisarską karierę i życie…

Sploty różnych okoliczności, o których w szczegółach dowiecie się z książki, sprawiają, iż ścieżki bohaterów przecinają się w pociągu zmierzającym do małej miejscowości na południu Niemiec.

Czy każde z nich odnajdzie tam to, czego szuka i potrzebuje? Przekonajcie się sami, sięgając po tę niesamowicie wciągającą prozę.

Autorka nakreśla czytelnikom bardzo bogate w różnorodne detale portrety psychologiczne każdej z wykreowanych postaci. Cała akcja zaś toczy się wartko i z każdą kolejną stroną coraz bardziej pochłania czytelnika.

Czy Alice i Lotar pokonają swe wewnętrzne i zewnętrzne demony? Z czym przyjdzie im się mierzyć? Czy przeszłość musi determinować teraźniejszość i przyszłość? Czy stając twarzą w twarz z psychopatą można go, w pewnym sensie, pokonać?

Te i wiele innych pytań nasuwa się czytelnikowi w toku lektury. Perypetie bohaterów rozsnute są pomiędzy unicestwieniem a odrodzeniem – jakie decyzje podejmą i w kierunku czego będą podążać? – przekonacie się sami.

Na naszą uwagę zasługują jednak nie tylko główni bohaterowie, bowiem historia postaci drugoplanowych jest równie interesująca i ujmująca czytelnika.

W książce tej bardzo plastycznie ukazane zostało zderzenie życiowego mroku i rozpaczy ze światłem i nadzieją, które splatając się w przeróżnym natężeniu i konfiguracji przenikają losy bohaterów.

Jeśli macie ochotę na ciekawą, wielowymiarową opowieść o ludziach, którzy zmagają się z życiem na bardzo wielu różnych polach to śmiało zajrzyjcie na karty „Więźniarki”.

Mnie nie do końca usatysfakcjonowało zakończenie, którego rzecz jasna Wam nie zdradzę, niemniej jednak jeśli chodzi o tę lekturę jako całość to jestem zdecydowanie na tak!

Namówiłam Was na przeczytanie tej powieści? – Mam nadzieję, że tak :) .

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 1 października 2025

Na tropie manipulatora...


Twórczość Remigiusza Mroza znana jest zapewne większości z Was. Na pewno więc wiecie, iż jest on mistrzem kreowania wciągających czytelnika bez reszty historii.

„Bezkarny” oparty został na historii polskiego oszusta z Tindera. Bohaterem opowieści jest mężczyzna zmienny niczym kameleon. Jest on mistrzem manipulacji, który w sposób perfidny i niezwykle wyrachowany omotuje swoje kolejne ofiary, czyli zamożne kobiety pozbawiając je nie tylko majątku, lecz także poczucia własnej wartości.

Dzieje się tak do momentu, kiedy inny mężczyzna postanawia pomóc oszukanym kobietom i bierze w swoje ręce sprawę doprowadzenia oszusta przed oblicze wymiaru sprawiedliwości.

Czy mu się to uda i jaki będzie przebieg wydarzeń w toku fabuły? Tego dowiecie się z powieści.

Historia opisana przez autora wciąga i trzyma w napięciu, a wykreowane w niej postacie są na różne sposoby intrygujące. „Bezkarny” to osadzone w fabule studium manipulacji zakrojonej na bardzo szeroką skalę, a co za tym idzie wieloaspektowej.

Remigiusz Mróz w sposób znamienny dla swojego literackiego stylu komplikuje losy postaci, nakładając im różne maski tak, aby czytelnik do końca nie wiedział, kto właściwie jest kim, a w toku lektury niejednokrotnie zmieniał zdanie o opisanych postaciach.

Jeśli lubicie kryminały/thrillery psychologiczne to myślę, że się nie zawiedziecie. Mnie czytało się tę pozycję dobrze i dosyć szybko. Ukazani w niej bohaterowie i ich losy skupiały moją uwagę i skłaniały do przemyśleń nad konstrukcją psychologiczną każdej z postaci oraz lukami w systemie, które umożliwiają często długotrwałą nieuchwytność oszustom różnego kalibru.

Choć, powieść ta sama w sobie jest fikcją literacką to pokazane w niej zostało mnóstwo mechanizmów działania i zachowań zarówno po stronie manipulantów, jak również ich potencjalnych ofiar.

Pozycja ta pełna jest zwrotów akcji, wielowymiarowych bohaterów i sugestywnych, tworzących odczucie realnego napięcia opisów. Zachęcam Was do zapoznania się z perypetiami Eli, Norwida oraz pozostałych bohaterów tej intrygującej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 7 sierpnia 2025

"Góry nie wy­ba­cza­ją błę­dów." - lecz czy tylko one?


 

„Rysa” autorstwa Kamili Bryksy jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki i muszę powiedzieć, że było ono bardzo udane.

Opowieść wykreowana przez autorkę toczy się w dwóch planach czasowych. Są nimi Bieszczady w roku 2011 oraz Gdańsk w roku 2021. Poznajemy czworo młodych ludzi, a dokładnie dwa rodzeństwa: Paulinę i Julię oraz Szymona i Jarka (Szymon i Paulina są parą), które postanawiają wspólnie wyruszyć na wyprawę w góry.

Jak możecie się domyślić stanie się ona początkiem niesamowicie wciągającej historii o ludzkich relacjach.

Jeśli szukacie intrygującego, pełnego zawiłości, a przez to niesamowicie wciągającego thrillera psychologicznego to książka ta będzie strzałem w dziesiątkę.

Dwie siostry i dwóch braci… Zupełnie inne koleje losu obu par, których drogi los splata ze sobą na różnych płaszczyznach.

Ich pozornie nieskomplikowane relacje ewoluują na skutek dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce w roku 2011. Autorka kreśli przed czytelnikami misterny obraz, w którym manipulacja przeplata się z działaniem w pozornie dobrej wierze, a także dominacją nad drugim człowiekiem, jest to więc opowieść pełna paradoksów.

Bohaterowie są różnorodni i każdy z nich ma swoje mniejsze lub większe sekrety. W toku opowieści na wizerunkach poszczególnych postaci pojawiają się mniejsze bądź większe rysy… Odsłania to przed czytelnikami kolejne wymiary tej opowieści.

Książka niesamowicie wciąga i czyta się ją bardzo szybko próbując dociec kto tutaj jest kim tak naprawdę i jakie właściwie ma zamiary. Jeśli zatem szukacie mocnej, wyrazistej opowieści, której osią są relacje rodzinne, narzeczeńskie i międzyludzkie to koniecznie przeczytajcie „Rysę”, by przekonać się, ile twarzy może mieć człowiek w obliczu ekstremalnych sytuacji i ich różnorodnych konsekwencji.

W tej misternie skonstruowanej przez autorkę opowieści czytelnik zatapia się całkowicie niczym w pełnej meandrów rzece, która pochłania go coraz bardziej z każdą kolejną przeczytaną stroną.

Tak jak pisałam wcześniej – było to moje pierwsze spotkanie z prozą Pani Kamili Bryksy, lecz zapewne nie ostatnie.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 30 maja 2025

"Nieustannie próbujemy zrozumieć świat, którego nie jesteśmy w stanie pojąć w swojej całości..." - Albert Einstein"


Już od wielu lat publikacje z imieniem i nazwiskiem tej autorki na okładce są wyczekiwane i bardzo chętnie czytane przez miłośników literatury pięknej, jak Polska długa i szeroka.

Gabriela Gargaś, bo to o niej właśnie mowa, pod koniec marca bieżącego roku oddała w ręce czytelników swoje kolejne literackie dziecko, którym jest książka pt. „Jedno złudzenie”.

Autorka opisuje w niej losy m.in. dwóch przyjaciółek: Ewy i Darii, lecz rzecz jasna nie tylko ich.

Ewa to 42-letnia nauczycielka, która samotnie wychowuje dorosłego już syna. Daria natomiast jest odnoszącą sukcesy lekarką, której życie prywatne właśnie legnie w gruzach na skutek zdrady.

Obie kobiety łączy trudna przeszłość, którą stopniowo poznajemy w toku opowieści.

Oprócz dwóch głównych bohaterek w powieści mamy również inne postaci, które są bardzo różnorodne pod wieloma względami i niosą własne skomplikowane historie.

Powieść ta traktuje o międzyludzkich relacjach, które bywają trudne i często na tyle niejednoznaczne, że chociaż pierwotnie może wydawać nam się inaczej, zwykle nie są one czarno-białe.

W „Jednym złudzeniu” autorka ukazała także meandry ludzkiej psychiki, która by nas chronić potrafi zniekształcać wspomnienia i minione przeżycia, a zmierzenie się z tą prawdą nie jest łatwe.

Jest to także historia o trudnych emocjach, poszukiwaniu siebie i prawdy oraz potrzebie zakorzenienia, które fundamentuje naszą tożsamość. Mowa w niej też o niełatwym, a niekiedy bardzo szybkim wchodzeniu w dorosłość – z jednej strony – oraz mierzeniu się z dużymi zmianami w wieku średnim, gdy mamy już ustabilizowane życie – z drugiej.

Akcja tej historii toczy się dwutorowo – mamy współczesność i wydarzenia sprzed 19 lat, które stanowią swego rodzaju migawki do tego, co dzieje się aktualnie.

Pozycja ta jest ciekawa i czyta się bardzo szybko, mimo że perypetie bohaterów nie należą do łatwych. Czy uda im się wyjść ze wszystkiego obronną ręką? Czy znajdą nić porozumienia i wzajemne przebaczenie? Czy zbudują nowe życie, na zgliszczach tego, które z pewnych względów runęło i mimo wszystko będą szczęśliwi? – Odpowiedź na te pytania znajdziecie na kartach „Jednego złudzenia”.

Gabriela Gargaś jak zwykle w mistrzowski sposób posługuje się opisanymi postaciami, by nakreślić odbiorcy istotne życiowe kwestie. A według mnie relacje międzyludzkie w różnych formach są jednym z najważniejszych aspektów egzystencji.

Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do lektury niniejszej powieści, bo choć trudno ją opisać tak, aby uniknąć spojlerów to jest ona moim zdaniem warta Waszej czytelniczej uwagi i pochylenia się nad tym co skryte w jej wnętrzu.

Losy bohaterów, chociaż fikcyjne, mogą bowiem stanowić zwierciadło dla tego, co bywa skrzętnie ukryte wewnątrz nas samych.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 25 kwietnia 2025

"Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą..."


Czy są tutaj fani thrillerów psychologicznych? – Jeśli tak to dziś mam dla Was czytelniczą nie lada gratkę.

„Marionetka” – Sylwii Bies ukazała się w maju 2024 roku i podbiła serca czytelników. Jest to opowieść o dwóch nastoletnich dziewczynach, które los styka ze sobą, mimo że pochodzą z dwóch diametralnie różnych światów. Jaki mroczny sekret stanie się spoiwem relacji Julii i Agnieszki? – tego dowiecie się z książki.

Aby nieco bardziej zagmatwać całą historię, akcja tego thrillera toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony mamy rok 2016, jesteśmy świadkami wydarzeń, w których Julia traci życie… Drugą perspektywą tej opowieści jest przeszłość, czasy licealne i wchodzenie młodych dziewczyn w dorosłość.

Autorka na kartach swojej powieści ukazała bardzo nieoczywistą przyjaźń, a także bardzo szerokie spektrum manipulacji, którego można paść ofiarą, gdy ma się obok siebie wytrawnego gracza w tej dziedzinie…

Mimo iż jest to powieść to według mnie jest to również bogate studium psychologiczne dotyczące tego, jak bardzo może spleść ludzi ze sobą mroczny sekret, który odciska się piętnem i kładzie cieniem na ich życiu.

Młodość i naiwność mieszają się tutaj z przebiegłością i wyrachowaniem. Czytelnikowi wydaje się, że otrzymuje pewien obraz sytuacji wynikający, z tego co zostało opisane – jednakże finalnie okazuje się, że jego wizja legnie w gruzach… Dlaczego tak się dzieje? Przeczytajcie sami.

W „Marionetce” tak naprawdę nic nie jest oczywiste, ani proste. Skrajnie różne bohaterki, ich doświadczenia, emocje i wybory oplecione są historią, w której czytelnik czuje się tak jak gdyby ktoś pociągał za jego wewnętrzne sznurki próbując sterować jego odbiorem tej prozy w bardzo różnych kierunkach.

Pozycja bardzo ciekawa i z całą pewnością warta czytelniczej uwagi. Choć bohaterkami są nastolatki myślę, że spokojnie można odnieść ją do bardzo wielu społecznych grup, ponieważ zjawisko manipulacji jest coraz bardziej powszechne, zwłaszcza współcześnie.

Jeśli lubicie mocne i wciągające thrillery psychologiczne to gorąco polecam Wam tę opowieść, a sama na pewno wrócę jeszcze do twórczości autorki.

Chcecie dowiedzieć się kto w tej powieści jest tytułową „Marionetką” oraz czy prawdą jest to, co wydaje się nią być na pierwszy rzut oka? – jeżeli tak to dajcie się ponieść tej niesamowicie wyrazistej opowieści wykreowanej przez Sylwię Bies.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 9 kwietnia 2025

"Każdy ma jakąś historię do opowiedzenia"


W „Powierniczce opowieści” jej autorka Sally Page ukazuje czytelnikom postać Janice. Jest to kobieta w średnim wieku, prowadzi dosyć monotonne życie u boku męża, z którym coraz mniej ją łączy, a jej codzienność oscyluje w większości wokół pracy, która polega na sprzątaniu na zlecenie. Aby, choć trochę oderwać się od tej rutyny kobieta ma nietypowe hobby – kolekcjonuje w swojej głowie zasłyszane w różnych miejscach opowieści, a gdy jest jej trudno, przywołuje najpiękniejsze z nich ku pokrzepieniu serca.

Nasza bohaterka uważa, że każdy ma swoją historię. Własną jednak spycha w najdalsze zakamarki pamięci, nie mając odwagi nikomu jej opowiedzieć – Czy to się kiedyś zmieni? – odpowiedź z pewnością znajdziecie na kartach „Powierniczki opowieści”.

Na skutek pewnych wydarzeń, o których przeczytacie w książce, Janice poznaje ekscentryczną starszą panią nazywaną przez nią Panią B. Kobieta również zaczyna opowiadać Janice pewną historię… Czy obie panie znajdą nić porozumienia, jakie ewentualne zmiany zajdą w związku z tym w ich życiu? Zapraszam do lektury.

Fabuła „Powierniczki opowieści” toczy się bardzo niespiesznie. Jest nieco melancholijna, a momentami mocno refleksyjna. Splecione w niej historie są bardzo różnorodne, podobnie jak bohaterowie.

Mimo że na pierwszy rzut oka opowieść ta może się wydawać nieco monotonna to pod jej „wierzchnią warstwą” kryje się bardzo dużo różnorakich emocji, ponieważ doświadczenia bohaterów niewątpliwie odciskają na nich swoje znamiona.

Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie i otwieraniu się na innych. O wielkiej miłości, lecz także o dopiero kiełkującym nieśmiało uczuciu, o wzajemnych relacjach, które postrzegamy nie zawsze zgodnie ze stanem faktycznym, a rozmowa na ich temat jest niezwykle ważna i może zmienić naszą optykę na wiele aspektów.

Autorka pokazuje, że człowiek ma wiele historii, w zależności od etapu życia, w jakim aktualnie się znajduje oraz od płaszczyzny, na jaką akurat się spojrzy, bo jak wiele pryzmatów, tak wiele w człowieku opowieści.

A żeby dodać książce nieco humoru i szczyptę lekkości Sally Page umieściła na kartach swojej opowieści rozgadanego foksteriera Decjusza, którego wewnętrzny monolog, słownictwo i cięte riposty rozbawiają czytelnika nie jeden raz.

Jeśli chcecie poznać losy Janice, jej pracodawców, przyjaciół oraz tych, którzy w toku historii stają na jej drodze skłaniając ją do przemyśleń i inspirując do zmian, otwierania się, wybaczania samej sobie oraz poszukiwań własnego szczęścia to zapraszam Was do lektury tej subtelnej, a jednocześnie niepozbawionej emocji powieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 17 marca 2025

"Życie bywa iluzją..."

Z prozą Pana Krzysztofa Kotowskiego spotkałam się po raz pierwszy przy okazji lektury powieści „Krew na placu lalek”, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.

Jedną z głównych bohaterek jest Maria Chorodecka, która pewnego ranka budzi się w zrujnowanym pałacu na przedmieściach, nie bardzo wiedząc jak się tam znalazła. Jednocześnie uświadamia sobie, że została okradziona z podręcznego bagażu, który miała ze sobą podczas poszukiwań swojej nastoletniej córki, a jakby tego wszystkiego było jeszcze za mało, nie wiadomo skąd pojawia się obok niej 8-letnia dziewczynka, która prosi Marię o pomoc…

Na samym początku opowieści poznajemy jednak policjanta – Kamila Symeona – i jego kompanów. Kamil po dosyć dziwnym zajściu dochodzi do siebie w szpitalu. W jego rękach jest pamiętnik Marii, w którym opisuje ona swoje perypetie, a te z kolei dają wiele do myślenia, ponieważ są bardzo mocno nietypowe.

Okazuje się, że kobieta wręcz wyparowuje z pamięci osób, które miały z nią styczność, gdy tylko zniknie im z oczu… Wyjątkiem od tej reguły jest wcześniej wspomniana Justysia i tajemniczy, starszy jegomość – Andre Prado, który pomaga Marii i Justysi, kiedy jest to konieczne.

Czy współpracownicy Kamila zwanego Chudym dadzą wiarę jego opowieści i podążą śladami pamiętnika Marii? Kim tak naprawdę są Maria i Andre? Czym jest tytułowy plac lalek? - odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w powieści.

Jest to historia dosyć mocno metafizyczna z elementami kryminału i science fiction, więc jeśli lubicie takie klimaty będzie to dla Was ciekawa pozycja. Mnie książkę tę czytało się nieźle, bo pomysł sam w sobie jest ciekawy.

W pewnym momencie zaczęło mnie jednak irytować ciągłe kluczenie wokół faktu, że kobieta jest wciąż zapominana – miałam poczucie, że kręcimy się w kółko w tym temacie i to mocno spowalniało moje czytanie.

Niemniej jednak, jak już wcześniej wspomniałam, pomysł na historię sam w sobie jest interesujący. Autor porusza wątek ewentualnego współistnienia światów równoległych oraz snuje rozważania dotyczące tego, czym jest jednostka ludzka w trybach ogromnej machiny zwanej światem.

Nie potrafię jednoznacznie polecić Wam lub odradzić tej pozycji, ponieważ pod wieloma względami jest ona mocno enigmatyczna i wieloaspektowa, a na pewno na swój niepowtarzalny sposób dająca do myślenia.

Zatem jeśli zdecydujecie się zmierzyć z książką „Krew na placu lalek” to wyróbcie sobie o niej własne, subiektywne zdanie.


 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 31 stycznia 2025

"Ocalić od zapomnienia..."

Po dłuższej nieobecności na rynku wydawniczym Bożena Gałczyńska – Szurek powraca z nową powieścią noszącą tytuł „Utracone światło”.

Książka ta, choć jest fikcją literacką stanowi swego rodzaju hołd i upamiętnienie ofiar obozu w Bełżcu, który został zrównany z ziemią i niestety całkowicie zapomniany wraz z wieloma ludźmi, którzy stracili w nim życie.

Na potrzeby swej opowieści autorka splata w niej dwa wątki – z jednej strony poznajemy Jakuba Luksemburga, tajemniczego Amerykanina, który ewidentnie czegoś/kogoś szuka w Zamościu… Z drugiej natomiast śledzimy losy rodziny Halickich, która jest znana i szanowana w całej okolicy, lecz jak się okazuje, jej członkowie mają sporo tajemnic.

Akcja powieści toczy się w dwóch planach czasowych. Aktualnie w roku 2024, gdzie śledzimy nawiązującą się relację Jakuba i hotelowej recepcjonistki Ewy, która bardzo dobrze zna historię Holocaustu. Młoda kobieta w pewien sposób związana jest z Halickimi, co w pewnym momencie mocno komplikuje sytuację.

Natomiast drugim planem czasowym jest, jak już wspomniałam, obóz w Bełżcu, do którego pierwszy transport więźniów dotarł w 1942 roku.

Łącząc perypetie i zagmatwane losy fikcyjnych postaci z wątkami stricte historycznymi Bożena Gałczyńska – Szurek w sposób bardzo umiejętny i, co widać w powieści, poparty sporym researchem przybliża czytelnikom tragizm ludzkich losów, tych, którzy z różnych, najczęściej bardzo irracjonalnych powodów lub właściwie bez nich znaleźli się w Bełżcu. Opisuje, jak trudny żywot przyszło im tam wieść, co z pewnością nie jest łatwą lekturą, a jednocześnie taką, o której nie da się zapomnieć.

Bliskie nam są także rozterki współczesnych bohaterów. Ich dopiero nawiązujące się, zdawać by się mogło przypadkowo, relacje i te, które trwają już od lat – jak się okazuje zarówno jedne jak i drugie są pełne niedomówień, podszyte pewnego rodzaju lękiem i niepewnością, a mimo to wciąż na różne sposoby rosnące w siłę.

W niniejszej opowieści ukazany został również fakt, jak bardzo przeszłość łączy się z teraźniejszością, gdyż z jednej strony, śmiało można powiedzieć, że ku pamięci i przestrodze, przypomniane zostało mroczne i pełne brutalności tło historyczne, z drugiej natomiast bohaterowie współcześni borykają się z różnorakimi kłopotami, zadawnionymi tajemnicami i wiążącym się z nimi wstydem oraz nietolerancją, która wydaje się nie mieć podstaw, ale jak wiadomo, życie lubi zaskakiwać zwykle w najmniej oczekiwany sposób...

Jeśli chcecie przekonać się, kim naprawdę jest Jakub i co próbuje ukryć Edward Halicki? I przeczytać trudną, a jednocześnie niesamowicie wciągającą opowieść o relacjach oraz nierozerwalnym splocie tego, co minione, z tym co jest dla nas bieżące – zapraszam Was do lektury „Utraconego światła”, które w wątkach współczesnych przybliża nam również urokliwy Zamość.

Powieść ta bardzo dobitnie ukazuje, jak niejednoznaczne potrafią być ludzkie wybory i przybierane postawy. Czy w związku z powyższym zawsze przysługuje nam prawo, by je oceniać? Według mnie nie, a Wy przekonajcie się sami.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 24 stycznia 2025

Wstrząsająca historia rzekomej morderczyni...

W książce „Niewinna” opisana została historia Mary B. Addison, która jako 9-latka została skazana za zabójstwo niemowlęcia. W związku z tym, że jako aż tak małoletnia nie mogła na dłuższą metę przebywać w zakładzie karnym, została przeniesiona do młodzieżowego ośrodka wychowawczego dla dziewcząt, gdzie spędza końcówkę dzieciństwa oraz kolejne lata swego nastoletniego życia, mimo iż nigdy do niczego się nie przyznała.

Obserwujemy jej pobyt w placówce, gdzie wraz z nią przebywa kilka bardzo różnorodnych, na swój sposób zbuntowanych współtowarzyszek niedoli. Przyglądamy się również najpierw zawiązującej się, a następnie rozwijającej relacji z kilka lat starszym od niej Tedem. Jak potoczy się ów związek? Czym zaowocuje i dokąd doprowadzi dwoje młodych ludzi? - Tego dowiecie się z kart książki.

W niniejszej powieści w sposób bardzo wyrazisty autorka odmalowała także niezwykle silną, a jednocześnie toksyczną relację bohaterki z jej matką – Dawn. Kobieta z jednej strony sprawia wrażenie mocno rozhisteryzowanej i zagubionej życiowo, z drugiej zaś emanuje niesamowicie destrukcyjną aurą, jaką wokół siebie roztacza.

Historia Mary jest traumatyczna, bolesna i chwilami w pewien sposób brutalna. Ukazane w niej sytuacje pokazują, jakie nieprzystające do wieku umiejętności przystosowawcze musiała wykształcić w sobie Mary, aby przetrwać.

Pewne wydarzenia motywują ją do walki o siebie i podejmowania prób wyjścia na prostą – co z tego wyniknie? Oczywiście Wam nie zdradzę, napiszę tylko, że powieść ta jest wręcz gejzerem odczuć i emocji.

Czytając ją niejednokrotnie przeżywamy istne tsunami, niekiedy skrajnych, odczuć. A przeżycia bohaterów często powodują u czytelnika wewnętrzne rozdygotanie… Jest to opowieść o trudach młodzieńczego życia, buncie, osamotnieniu i wynikających z niego deficytach, o dążeniu do prawdy i walce o bliskich, choć nie zawsze jej pobudki są do końca szlachetne.

„Niewinna” klasyfikowana jest jako powieść z gatunku Young Adult, a na jej okładce widnieje adnotacja 16+, ja po jej lekturze mocno wahałabym się, czy dać ją do przeczytania już 16-latce. Książka z całą pewnością jest warta uwagi, ale ogrom traumy i trudnych aspektów życia młodych ludzi (zwłaszcza dziewcząt) w niej zawartych i rozlewających się w bardzo różnych kierunkach sprawia, iż w mojej ocenie powinna być ona skierowana do nieco starszego czytelnika.

Jeśli chcecie poznać skomplikowaną, zawiłą i mocno nieoczywistą historię Mary Addison i jesteście gotowi na lekturę, która z pewnością przeczołga Was psychicznie i emocjonalnie to sięgnijcie po „Niewinną” - Tiffany D. Jackson.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 30 września 2024

"Nienawiść nie potrzebuje instrukcji, wystarczy ją tylko sprowokować." - Katherine Anne Porter

Jakiś czas temu opowiadałam Wam o książce „Nie pytaj” Marii Biernackiej – Drabik, a ponieważ byłam nią zachwycona to nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po debiut autorki, o którym dziś Wam opowiem.

Głównym bohaterem powieści „Za żywopłotem” jest Miłosz Zdebski, który po 15 latach odsiadki opuszcza zakład karny. Mężczyzna został skazany za zabójstwo przyjaciela – chociaż nie dokonał tego czynu, został wplątany w misterną intrygę. Po wyjściu na wolność chce oczyścić się z zarzutów, a co ważniejsze poznać prawdę o tym, kto odebrał życie Jakubowi...

Dzięki wspomnieniom Miłosza poznajemy również dwóch jego przyjaciół – Wojtka i Jakuba – trzech młodych gniewnych otwiera prężnie rozwijającą się firmę Ultrason. Po jakimś czasie Wojtek ginie w wypadku samochodowym, Jakub zostaje zamordowany, a cień zbrodni pada na Miłosza…

Autorka kreśli przed czytelnikiem zawiłą intrygę, ukazując wysiłki głównego bohatera zmierzające do odkrycia prawdy o zbrodni, a tym samym oczyszczenia po latach swojego dobrego imienia.

Co przyniesie prywatne śledztwo Miłosza? Jak bardzo zaskakująca okaże się prawda? – Odpowiedź na te pytania z pewnością znajdziecie w książce.

Maria Biernacka – Drabik w swoim debiucie nie tylko splotła ze sobą wiele wątków, lecz także nakreśliła wyrazistych bohaterów, którzy borykają się z wieloma problemami i są uwikłani w trudne relacje.

Jeśli macie ochotę na dobry, wciągający i skłaniający do przemyśleń kryminał to według mnie „Za żywopłotem” będzie bardzo dobrym wyborem. Na kartach powieści ukazana została nie tylko zbrodnia i jej następstwa, ale także to jak gigantyczny wpływ mogą mieć na człowieka wydarzenia z przeszłości i jak silne piętno potrafią one na nim odcisnąć...

W tej książce tajemnica goni tajemnicę, kto tutaj jest kim i czy na pewno warto szperać w przeszłości? Jeżeli chcecie rozwikłać te zagadki, koniecznie zajrzyjcie do „Za żywopłotem” – emocje gwarantowane!

Polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 18 lipca 2024

Pożegnanie z cyklem Sekrety Białej...

Pod koniec czerwca ukazał się czwarty tom cyklu Sekrety Białej autorstwa Agnieszki Panasiuk.

„Dworek”, bo taki właśnie tytuł nosi niniejsza część skupia się przede wszystkim na losach czwartej spośród opisanych w całej tetralogii przyjaciółek – Ance Klonowicz.

Kobieta jest bibliotekarką, regionalistką i ogromną pasjonatką historii, zwłaszcza tej lokalnej. Wiedzie spokojne, stabilne życie i choć osobom postronnym może się ono wydawać nieco nieciekawe to sama Anka jest z niego dosyć zadowolona.

Jednak jak okazuje się w toku lektury, w jej życiu również nie brakowało trudnych przeżyć, które odcisnęły na kobiecie swoje piętno i w pewnym sensie dzieje się tak do dzisiaj, gdyż od lat nosi ona w sobie ogromne brzemię. A mało tego, fragment przeszłości znów się materializuje, siejąc destabilizację w życiu kobiety.

Odskocznią od tego staje się dla niej tajemnicze znalezisko, a są nim kartki pisma pt. „Przedświt” z 1919 roku, którego redaktorką jest tajemnicza panna Nora… Anka jako pasjonatka tego, co ukryte w mrokach minionych czasów postanawia dowiedzieć się możliwie jak najwięcej na temat tego kim była tajemnicza, odważnie głosząca swoje poglądy i niezwykle światła jak na tamte czasy kobieta.

Agnieszka Panasiuk w swej opowieści jak zwykle bardzo umiejętnie połączyła przeszłość z teraźniejszością. Z jednej strony ukazując tło historyczne, bez którego dziś w obecnym kształcie zapewne by nie istniało, a z drugiej wplatając w to wszystko obecne życie Anki z jej kłopotami, różnorodnymi rozterkami, skrywanymi uczuciami, życiowymi zmianami i poszukiwaniem własnego miejsca na świecie.

Jest to opowieść o przyjaźni, wytrwałej miłości, pasji, która dodaje odwagi do dokonywania zmian. Autorka podkreśliła w niej wagę przeszłości i historii, w której tkwią nasze korzenie. Dobitnie ukazała jednak także i to, że traumatyczna przeszłość nigdy nie powinna determinować tego, co wciąż przed nami. A zgodnie z przysłowiem – ,,Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa".

Jeśli podobały Wam się poprzednie tomy tego cyklu to sięgnijcie również po „Dworek” i poznajcie perypetie cichej i ułożonej Anki, której losy wcale nie są tak proste, jak się początkowo wydaje.

Czy kobiecie uda się odkryć tajemnicę z przeszłości i odnaleźć własne szczęście? Dowiecie się z kart „Dworku”, któremu również miałam przyjemność patronować :).

Zapraszam do lektury!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

piątek, 12 lipca 2024

"Jeśli uparcie zadajesz pytania, to w końcu usłyszysz odpowiedź. A co, jeżeli ci się nie spodoba?"

Kiedy na portalu Lubimyczytać zobaczyłam nabór recenzencki na tę pozycję, postanowiłam, że się zgłoszę, mimo iż nie znałam poprzedniej książki autorki. W tej jednak zaintrygowały mnie na równi tytuł okładka oraz opis…

Oczywiście jak się domyślacie z niecierpliwością czekałam na wynik ww. naboru. Ku mojej radości udało się znaleźć w gronie recenzentów i powiem Wam, że historia ta porwała mnie już od pierwszych stron.

Poznajemy w niej Ingę, dziennikarkę radiową, której ukochana mama niedawno zginęła w wypadku samochodowym. Po tym tragicznym zdarzeniu kobieta postanawia odkryć prawdę o Marii, która wychowywała się w domu dziecka w Orzyszu i nigdy nie chciała wracać pamięcią, ani opowieściami z tamtego czasu, do swojej trudnej przeszłości.

Początkowo wszystkie tropy wiodą do wcześniej wspomnianej placówki, a do tego dochodzą jeszcze zagadkowe e-maile, które otrzymuje Inga od kogoś podpisującego się w nich Gall Anonim…

Jednak im mocniej Inga próbuje odkryć prawdę o mamie, tym bardziej wszystko zapętla się i komplikuje.

Aby jeszcze bardziej zaintrygować i wciągnąć czytelnika w swoją opowieść autorka prowadzi akcję w dwóch płaszczyznach czasowych tj. w roku 2023, kiedy Maria ginie w wypadku oraz w roku 1970, kiedy jak się zapewne domyślacie dowiadujemy się co nieco na temat przeszłości.

Książka ta jest mocno zagadkowa, momentami mroczna i stawiająca wiele pytań zarówno o przeszłość bohaterów, jak też o to, czy do odkrycia prawdy o tym, co minione warto dążyć za wszelką cenę.

Maria Biernacka – Drabik nakreśliła ogromnie misterną konstrukcję wydarzeń, które doprowadzają do zaskakującego finału. Jak już wcześniej wspomniałam, opowieść ta trzyma w napięciu od początku do końca. Niektórzy z jej bohaterów prowadzą z innymi wyrafinowaną grę prowadzącą do ściśle zaplanowanego finiszu, lecz czy wszystko pójdzie zgodnie z ich pierwotnym planem? Przeczytajcie sami.

W opowieści tej znajdujemy wiele niejednoznaczności, które stopniowo rozwiewają się w trakcie lektury. Autorka dobitnie ukazuje fakt, iż zdanie innych osób o nas wcale nie musi odzwierciedlać to, jacy w istocie jesteśmy.

Czy Indze uda się odkryć tak usilnie poszukiwaną prawdę, a jeśli tak to, jaka ona ostatecznie będzie? Co ma z tym wszystkim wspólnego skromna, żółta walizka i znajdujące się w niej z pozoru niepasujące do siebie i niewiele znaczące przedmioty? – Odpowiedź na te i całe mnóstwo innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie na kartach niniejszej powieści.

Jeśli lubicie zawiłe historie z dreszczykiem, w których relacje rodzinne i międzyludzkie mają wiele różnorodnych oblicz i wzajemnych połączeń oraz opowieści, w których teraźniejszość i przeszłość wiążą się ze sobą nierozerwalnie to bardzo polecam Wam zapoznanie się z najnowszą publikacją Marii Biernackiej – Drabik pt. „Nie pytaj”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 28 maja 2024

Alicja czy Alina?


Z twórczością tej autorki spotkałam się po raz pierwszy jakieś 10 lat temu, gdy zimą 2014 roku przeczytałam powieść „Uśpione marzenia” i chociaż w międzyczasie ukazywały się inne książki autorki to moją czytelniczą uwagę przykuła jej najnowsza proza pod zagadkowym tytułem „Zamiana ról”.

Na początku poznajemy Alicję, która aktualnie wiedzie życie księżniczki, (choć nie zawsze tak było) pławi się w luksusie u boku przystojnego i bogatego męża. Pewnego dnia mężczyzna wysyła ją w podróż, która ma odmienić jej życie, a on ma dołączyć do niej niebawem…

Alicja wsiada do limuzyny i wydaje jej się, że zasypia, a kiedy się budzi znajduje się w zupełnie obcym mieszkaniu, mało tego okazuje się, że ma na imię Alina, jest matką trojga dzieci i mieszka z teściową…

Powiedzcie sami – czyż to nie intrygujące wydarzenia? W ich wyniku rodzi się całe mnóstwo pytań dotyczących tego, co stało się z sielankowym życiem Alicji? Gdzie podział się jej mąż? Kim jest Alina? I wiele, wiele innych.

Autorka wykreowała interesującą i na swój sposób niepokojącą opowieść, w której bohaterka próbuje się odnaleźć, a nie jest to zadanie łatwe w obliczu tego, czego aktualnie doświadcza.

Jest to historia o wewnętrznym rozdarciu, borykaniu się z przeszłością, walce o zdrowie i życie oraz powrót do znanego bohaterce życia. Jak bardzo ostatecznie ulegnie ono zmianie przekonacie się podczas lektury powieści.

Książka ta z całą pewnością jest wciągająca i zastanawiająca w swej nietypowej konstrukcji. Czasem mamy w niej wartką akcję, a innym razem wydarzenia z życia bohaterki utrzymane są w konwencji snu.

Czy kobieta znajdzie odpowiedzi na nurtujące ją pytania? Czy nieznane jej dotąd osoby staną się jej w jakiś sposób bliskie?

Historia ta, mimo że całkowicie fikcyjna, bardzo dobrze pokazuje, że życie człowieka nie jest wyłącznie czarno białym schematem.

Jeśli poszukujecie nietypowej lektury, która zaabsorbuje Waszą uwagę tak, że podczas czytania będziecie wraz z bohaterką poszukiwać odpowiedzi na wiele dręczących ją kwestii to myślę, że najnowsza pozycja Pani Natalii Bieniek będzie dobrym wyborem czytelniczym.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 13 grudnia 2023

"Jedno słowo wystarczy, by zmienić bieg rzeki..." a czasem jedno z pozoru błahe wydarzenie...

Twórczość Pani Krystyny Śmigielskiej towarzyszy mi w czytelniczej podróży już od kilku dobrych lat. Jak zapewne się domyślacie, gdy usłyszałam o tym, że ma ukazać się kolejna powieść tej autorki to od pierwszej chwili czekałam na jej wydanie z niecierpliwością.

„Niedaleko od jabłoni” to stosunkowo niewielka objętościowo pozycja, pomimo tego niesie ona w sobie ogromny ładunek refleksyjno – emocjonalny. Główny bohater – Joachim Tychlicki – student pierwszego roku filologii polskiej zostaje relegowany z uczelni w związku z przedłożeniem nieprawdziwej i mocno „wywrotowej” pracy semestralnej.

Perypetie chłopaka są główną osią opowieści jednakże drugi głos w niniejszej historii otrzymuje jeden z wykładowców ww. uczelni – dr Karol Obrębski. Samotny mężczyzna w średnim wieku, który wręcz nurza się w wypracowanej przez lata monotonii i rutynie życiowej.

Kiedy Joachim traci status studenta, traci też miejsce w akademiku i nie bardzo ma gdzie się podziać… Na skutek pewnego splotu okoliczności trafia do mieszkania Obrębskiego, gdzie obaj mężczyźni zmuszeni są koegzystować.

Na początku opowieści czytelnik ma wrażenie, iż nic tej dwójki nie łączy, ale czy tak jest w istocie? – Przekonajcie się sami sięgając po tę niespieszną, kontemplacyjną historię.

Autorka w swojej publikacji podjęła niezwykle delikatny temat, jakim są relacje międzyludzkie, dokonywane przez człowieka wybory i wynikające z nich konsekwencje. Jedno zdawać by się mogło niewiele znaczące wydarzenie odmienia życie nie tylko dwóch pierwszoplanowych bohaterów tej historii, lecz również innych osób.

Krystyna Śmigielska subtelnie, a zarazem bardzo wyraziście ukazuje, że nie zawsze to, co wydaje się oczywiste czy jednoznaczne takim właśnie jest w swej istocie. Czasem bywa również tak, że echa przemilczeń z przeszłości nie milkną nawet po upływie wielu lat, a ich reperkusje dosięgają bohaterów w najmniej spodziewanym momencie.

Postacie opisane w niniejszej powieści są mocno różnorodne, a każda z nich wnosi do całej historii indywidualny koloryt właściwy jej naturze, spojrzeniu na świat i życiowemu doświadczeniu.

Akcja opowieści toczy się wolno, czytelnik staje się obserwatorem budowania przez bohaterów niejako nowego świata i odkrywania przez nich prawdy o tym, co minione. Powoli zmienia to ich patrzenie nie tylko na innych, ale także na samych siebie… Czy postacie wykreowane przez autorkę odnajdą w swych słabościach siłę? Czy uda im się zbudować nową codzienność na głęboko zakorzenionych fundamentach? I czy rzeczywiście tak niedaleko pada przysłowiowe jabłko od jabłoni?

Jeśli poszukujecie opowieści mocno nietuzinkowej z niejednoznacznymi bohaterami, których relacje ze sobą nawzajem oraz otaczającym ich światem zdecydowanie nie należą do łatwych to zachęcam Was do zapoznania się z najnowszą propozycją Pani Krystyny Śmigielskiej.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 6 października 2023

Żyjąc podwójnym życiem...

Czy zastanawialiście się kiedyś jak to jest prowadzić podwójne życie w czasie toczącej się dookoła wojny? Główna bohaterka najnowszej powieści Anny Rybakiewicz pt. „Agentka wroga” mierzyła się z taką właśnie sytuacją.

Angela Dremmler ma szwajcarsko – niemieckie korzenie. Po śmierci rodziców trafia wraz z bratem Aleksandrem do sierocińca, a niedługo potem chłopiec zostaje adoptowany, wskutek czego drogi rodzeństwa się rozchodzą…

Mijają lata, kobieta zostaje agentką niemieckiej Abwehry, zostaje przerzucona do Anglii, by tam zostać podwójną agentką, a jej działania ocierają się także o Polskę i jej tutejszy ruch oporu. Ta misterna intryga jest punktem wyjścia do prywatnej misji, którą chce wykonać Angela – co to dokładnie za zamierzenie i czy się powiedzie? – Tego dowiecie się z kart powieści.

Autorka snuje swą opowieść dwutorowo. Jedna część akcji dzieje się obecnie w Łomży, gdzie bohaterka jest przesłuchiwana w tamtejszym więzieniu, natomiast jej druga część osadzona jest w roku 1943, w trakcie trwania II Wojny Światowej. Retrospekcje Angeli z tamtego czasu zdają się być zdradzaniem przez nią podczas ww. przesłuchania bardzo wielu ważnych informacji, lecz czy na pewno tak właśnie jest?

Anna Rybakiewicz bardzo misternie utkała historię ukrytą na kartach „Agentki wroga”. Jest to nieoczywista opowieść o emocjach, zakazanym i w gruncie rzeczy ogromnie niebezpiecznym uczuciu, o potrzebie zadośćuczynienia i ocalenia tego, co jeszcze można uratować.

Perypetie Angeli są wciągające, a postawa kobiety niejednokrotnie intryguje czytelnika, lecz nie tylko ona jest tutaj mocno frapującą postacią. Również jej pracodawca Ludwiga Höhne jest bohaterem niezwykle niejednoznacznym… Dlaczego? – odpowiedź na to pytanie także znajdziecie w książce.

Jeśli zaś chodzi o zakończenie to wywraca ona całą perspektywę tej opowieści do góry nogami i wbija czytelnika w fotel. Autorka wykonuje niesamowitą voltę, co nadaje tej opowieści jeszcze bardziej wyrazisty charakter.

Jeśli macie ochotę na historię ciekawą, mroczną i taką, w której bohaterowie są nieschematyczni, a cała opowieść jest wielowymiarowa oraz absolutnie niepodlegająca czarno – białemu schematowi to najnowsza powieść Anny Rybakiewicz będzie dla Was właściwym wyborem.

Polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 17 maja 2023

Co kryje w sobie "Aktoreczka"? - kolejna niezwykła opowieść Barbary Wysoczańskiej.

Dokładnie w dniu dzisiejszym, 17 maja, swoją premierę wydawniczą ma czwarta powieść Barbary Wysoczańskiej. Książka nosi tytuł „Aktoreczka” i opowiada o losach dwojga bohaterów, których losy skrzyżowała autorka w Nowym Jorku, w roku 1950.

Poznajemy Konrada Rogowskiego, który wraz z córką i szwagierką od pewnego czasu przebywa na emigracji, zajmuje się m.in. fotografią, a prócz tego chce osiągnąć bardzo ważny dla niego cel – jaki? - dowiecie się z kart książki.

Drugą bohaterką snutej opowieści jest Lauren Evans, wręcz hipnotyzująco piękna hollywoodzka aktorka. Czy jednak blask fleszy i wszechobecny blichtr dają jej poczucie szczęścia i spełnienia? Czy wszystko jest takie na jakie wygląda? Tego również z pewnością dowiecie się z lektury.

Jak już wspomniałam wcześniej Barbara Wysoczańska splotła losy tych dwojga czyniąc to w swoim subtelnym, a jednocześnie wyrazistym stylu. Powieść przepełniona jest różnorodnym emocjami, zawiłymi losami bohaterów ich dylematami i życiowymi rozterkami.

Czytelnik towarzyszy im w drodze, która zdecydowanie nie jest łatwa, lekka ani przyjemna.

Tajemnice z przeszłości, żądza zemsty za krzywdy bliskich, przytłaczające poczucie winy, samotność w otaczającym tłumie oraz głęboko skrywane pragnienie prawdziwej miłości to codzienność opisanych postaci.

A wszystko to osadzone w świetle jupiterów i ciągłego splendoru, gdzie nie ma miejsca na bycie sobą, życiowe pomyłki czy chwile słabości, gdyż wszystko to tym bardziej rzuca na żer głodnej sensacji i plotek gawiedzi…

Zachęcam Was do poznania zawiłych losów Lauren i Konrada. Historia opowiedziana przez Barbarę Wysoczańską porwała mnie od pierwszej strony. Intrygujące losy jej bohaterów nie dawały się od siebie oderwać.

Książka wciąga i daje pole do przemyśleń nad tym, jak często skupiamy się na przyjemnej dla oka powierzchowności, a to co wewnątrz pozostaje skrzętnie ukryte choć rozrywa człowieka na kawałki…

Jak to zwykle bywa u autorki poznajemy również tło historyczne, które rzecz jasna także nie jest bez znaczenia w tej historii.

Jeśli szukacie opowieści wciągającej, nasyconej emocjami i tajemnicami oraz takiej, w której możecie obserwować proces zmian zachodzących w życiu bohaterów, a przede wszystkim w nich samych to koniecznie sięgnijcie po „Aktoreczkę”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 23 marca 2023

Gdy mrok ujawnia to czego najbardziej się boisz - zmysły szaleją...

Pewnie większość z Was zna bestsellerową sagę Stulecie Winnych pióra Ałbeny Grabowskiej. A czy znacie też inne książki tej autorki? Ma ich ona wiele w swoim literackim dorobku i są one wielogatunkowe, więc myślę, że dla każdego znajdzie się coś interesującego.

Książka, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć jest moim trzecim, po „Stuleciu Winnych” oraz „Rzeki płyną, jak chcą”, spotkaniem z literaturą tworzoną przez tę pisarkę. Posiadane przeze mnie wydanie „Lady M.”, bo to właśnie o nim będzie dzisiaj mowa ukazało się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło w roku 2016.

Na kartach opowieści poznajemy Krzysztofa, który po nieudanej próbie samobójczej przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Podczas sesji z tamtejszą psycholożką poznajemy perypetie mężczyzny, śledzimy rok z jego życia, jego wbrew pozorom niełatwe relacje małżeńskie oraz romans z Di, której śmierć przywiodła go w to miejsce.

Żoną Krzysztofa jest Małgorzata – nauczycielka z ambicjami, zapatrzona w synów i męża. Jest ona kobietą zadbaną, pewną siebie i tego, czego oczekuje od życia i ludzi. Bardzo pragnie, aby mąż piął się jak najwyżej po szczeblach kariery… Lecz czy aby na pewno główny zainteresowany chce tego samego?

Powieść ta jest duszna i mroczna w swoim klimacie. Ukazani w niej bohaterowie, jak się ostatecznie okazuje mają bardzo wiele twarzy. Nic nie jest tutaj jasne ani oczywiste właściwie do samego końca, chociaż momentami takim się nam wydaje…

Jest to publikacja z kategorii tych, które z różnych względów trudno jednoznacznie ocenić. Czytało mi się ją w miarę dobrze, chociaż były chwile kiedy lektura mi się dłużyła i nużyła. Niemniej jednak jeśli chodzi o studium psychologiczno – charakterologiczne i emocjonalne bohaterów to autorka zdecydowanie udźwignęła temat i kaliber wykreowanej przez siebie opowieści.

Myślę, że tytuł również nie jest tutaj przypadkowy, lecz o tym przekonacie się już sami sięgając po „Lady M.” Czy zdecydujecie się zajrzeć do świata skomplikowanych bohaterów, których uczucia, emocje i decyzje budzą w głowie czytelnika mnóstwo kontrowersji?

Kto tutaj tak naprawdę jest kim? Jak wiele oblicz może mieć istota ludzka? Jak bardzo odrealnione może być postrzeganie rzeczywistości? Odpowiedzi na te i sporo innych pytań nasuwających się podczas lektury tej powieści znajdziecie na jej kartach.

Cała masa zaskoczeń gwarantowana – to jak – wchodzicie w to? :).

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *