Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2025

"Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, ale na tym, że potrafi się podnosić." - Konfucjusz


 

Dzisiaj mam dla Was kolejną skłaniającą do przemyśleń lekturę. Jest nią rozmowa z Panem Łukaszem Krasoniem (aktualnym sekretarzem stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych) przeprowadzona przez Annę Matusiak.

Pan Łukasz zmaga się dystrofią mięśniową, która z biegiem czasu postępuje. Jednak mimo tego, jak można się przekonać przy lekturze książki „Niezniszczalny”, bo taki właśnie tytuł ma niniejsza publikacja, prowadzi on bardzo aktywne życie zawodowe, rodzinne i ogólnospołeczne.

Rozmowa Pana Łukasza i Pani Anny dotyka bardzo szerokiej tematyki i wcale nie dotyczy ona wyłącznie kwestii związanych z życiem z niepełnosprawnością, chociaż oczywiście ten temat jest tam również obecny, gdyż z wiadomych względów nie sposób go pominąć.

„Niezniszczalny” to opowieść o mężczyźnie, który jak każdy z nas ma marzenia, plany i własną wizję życia. Pomimo tego, że właściwie od najmłodszych lat los rzucał mu kłody pod nogi to odkąd pamięta zawsze był zdeterminowany i uparty, co nie pozostało bez efektu.

W tej rozmowie czytelnik otrzymuje miks różnych aspektów życia oraz sporą dawkę refleksji, ale również poczucia humoru i dystansu do samego siebie. Interlokutorzy nie boją się poruszać kwestii trudnych, intymnych i bardzo dotykających emocjonalnie.

Jest to książka o walce z przeciwnościami, ale również o zdobywaniu egzystencjalnych szczytów. O spełnianiu własnych aspiracji, o lękach i ich przełamywaniu, o związkach, miłości, seksie, o podróżach, o rodzinie, ojcostwie i polityce oraz wsparciu wielu ludzi, by niemożliwe stało się możliwym.

Jak więc widzicie wachlarz tematów jest całkiem spory.

Publikacja ta jest niewątpliwie warta uwagi, poszerza bowiem znacznie spojrzenie na życie, codzienność i otaczający świat, który nie do końca jest tak samo dostępny dla wszystkich, na bardzo różnych płaszczyznach.

Postawa Pana Łukasza z pewnością zasługuje na podziw i chociaż osobiście, przez wzgląd na własne doświadczenia, z niektórymi jego wyborami i ich następstwami się nie zgadzam to uważam, że zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.

Książka ta nakreśla życiową perspektywę, z której przeciętny człowiek zazwyczaj nie zdaje sobie kompletnie sprawy. Zawarte w niej przeżycia, uczucia, emocje i refleksje są bardzo prawdziwe i ukazane bez przysłowiowego pudru.

Jeśli chcecie przyjrzeć się niezniszczalności ukrytej w ogromnej kruchości to zapraszam Was do zapoznania się z tą wielowątkową pełną żartów i uśmiechu, ale także zadumy rozmową.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 7 kwietnia 2023

"Człowiekowi można powiedzieć najtrudniejszą prawdę, ale z klasą, wspierając go, budując relację." - ks. Jan Kaczkowski

Są takie postacie, których bez względu na nasze spojrzenie na świat, poglądy polityczne i wszelakie inne uwarunkowania nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać – do takiego właśnie grona z całą pewnością można zaliczyć ks. Jana Kaczkowskiego [1977 – 2016].

Całkiem niedawno, bo 28 marca przypadała siódma rocznica śmierci ks. Jana i zupełnie nieplanowanie zbiegło się to z moją lekturą książki „Dasz radę. Ostania rozmowa”. Jak wskazuje sam tytuł jest to ostatnia rozmowa ks. Kaczkowskiego z Joanną Podsadecką, w której poruszają oni bardzo wiele tematów, zwłaszcza, że sporo miejsca w tej publikacji zajmują pytania zadawane przez internautów, więc jak możecie się domyślić poruszonych zostało naprawdę wiele kwestii.

Całość podzielona jest na pięć rozdziałów, a w każdym z nich znajduje się po kilka podrozdziałów traktujących na różne tematy, które sygnalizują poszczególne tytuły. Jak zapewne wiecie ks. Jan nigdy nie obawiał się poruszania trudnych i złożonych problemów. W tej książce również pomimo borykania się z własną, postępującą chorobą i ewidentnego opadania z sił stara się w sposób jak najbardziej jasny i przystępny rozwiać różnorodne wątpliwości piszących do niego osób, a jeśli nie jest to możliwe to przynajmniej naświetlić im drogę, która może doprowadzić ich do otrzymania poszukiwanych przez nich odpowiedzi.

Publikacja ta zawiera mnóstwo refleksji m.in. nad dostrzeganiem człowieka jako takiego, jego sumienia, budowania relacji etc. Powyższe aspekty omawiane są przez rozmówców bez zadęcia za to z ogromną mądrością, delikatnością i wyczuciem, ale także bez pudrowania rzeczywistości i nie zawsze łatwej do przyjęcia prawdy.

W książce nie brak również charakterystycznego dla ks. Jana poczucia humoru oraz zdrowego dystansu do siebie i świata.

Są książki, które trudno ocenić, lecz zdecydowanie warto się z nimi zapoznać – „Dasz radę…” to jedna z takich właśnie pozycji. Chociaż ks. Jana Kaczkowskiego nie ma już wśród nas to jego przesłanie miłości do człowieka i bliskości z Bogiem według mnie pozostanie wiecznie żywe poprzez wszelkiego rodzaju publikacje, jakie nam zostawił oraz przez dzieło jego życia: Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio.

Jeżeli szukacie wartościowej lektury przeznaczonej wbrew pozorom nie tylko dla katolików to myślę, że „Dasz radę. Ostatnia rozmowa” będzie bardzo dobrym wyborem dla każdego, kto szuka pewnego rodzaju bodźca do przemyśleń, czy mądrego, merytorycznego rozłożenia pewnych tematów na czynniki pierwsze.

Jeśli o mnie chodzi to polecam Wam tę lekturę, a sama na pewno jeszcze nie jeden raz sięgnę po książki ks. Jana, którego miałam okazję poznać osobiście podczas jednych z Targów Książki w Krakowie, co niezmiernie mnie cieszy do dziś.

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 12 października 2021

"Nie gardź sobą, że przegrałeś bitwę. Trzeba znacznej siły, by się zapędzić aż tam, gdzie się bitwy przegrywa." - Henryk Elzenberg

 

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o publikacji, która ukazała się jakiś czas temu pod szyldem Domu Wydawniczego Rebis, jej autorami są Artur Nowak i Marek Sekielski. W „Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba” obaj panowie toczą ze sobą szczerą do bólu, niezwykle przejmującą rozmowę.

W dialogu tym wspominają oni swoje dzieciństwo i młodość oraz to jak początkowo niepostrzeżenie rozwijało się ich uzależnienie nie tylko od alkoholu, ale także od narkotyków, gier czy pracoholizm.

Rozmowa ta wręcz kipi od przepełniających ją emocji, autorzy z ogromną odwagą poruszają najbardziej delikatne i wrażliwe kwestie oraz obnażają mechanizmy psychologiczne i fizyczne, w jakie uwikłana jest nie tylko osoba uzależniona, lecz również jej bliscy.

Książka ta z całą pewnością wywoła w czytelnikach ogrom refleksji m.in. nad tym jak cienka jest granica pomiędzy zwyczajną przyjemnością, a wyniszczającym ciało i psychikę nałogiem.

A. Nowak i M. Sekielski unaoczniają również czytelnikom, iż uzależnienie może stać się udziałem każdego człowieka i wcale nie musi wiązać się z dorastaniem w dysfunkcyjnej rodzinie (chociaż oczywiście tak się zdarza).

Pozycja ta jest według mnie tym bardziej wartościowa, iż jej autorzy doświadczyli na sobie wszystkiego, co opisują, więc znają ten temat mówiąc kolokwialnie od podszewki.

Obaj interlokutorzy są dla siebie nawzajem lustrem oraz najlepszymi przyjaciółmi, co nadaje ich rozmowie jeszcze bardziej osobistego charakteru.

Szczerość i obrazowość tej niezwykłej rozmowy wręcz porażają czytelnika. Opowieść autorów jest również niekwestionowanym świadectwem tego, że chociaż uzależnionym zostaje się na całe życie to przy ogromnym samozaparciu połączonym z nieustanną pracą nad sobą nawet po wielu latach tkwienia w szambie można wyjść na prostą i prowadzić dobre, spokojne i w pełni satysfakcjonujące życie prywatne oraz zawodowe.

Niniejsza lektura, chociaż boli i szarpie emocjonalnie to pokazuje również, że słabość człowieka może stać się jednocześnie jego największą siłą – autorzy podjęli wręcz tytaniczną pracę nad sobą, a dzięki temu oraz wsparciu wielu ludzi udało im się odbić od egzystencjalnego dna.

Jeśli tego typu tematyka Was interesuje lub macie w swoim otoczeniu kogoś, kto zmaga się z podobnymi problemami to sięgnijcie koniecznie po „Ogarnij się…” Gwarantuję, że jej treść zostanie w Was na bardzo długo.

Ze swojej strony raz jeszcze gorąco polecam Wam tę pozycję, a panom Arturowi i Markowi gratuluję odwagi, którą wykazali się podejmując ten autobiograficzny temat oraz hartu ducha, dzięki któremu dotarli tam, gdzie obecnie się znajdują na swoich życiowych ścieżkach.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

"Dobre spojrzenie drugiego człowieka potrafi czasami więcej zdziałać niż krzepiące słowo."


Zdarzają się książki, które pomimo swojej stosunkowo niewielkiej objętości niosą w sobie bardzo wyrazisty przekaz oraz ogromny ładunek emocjonalny i tak właśnie jest w najnowszej publikacji autorstwa Sylwii Winnik noszącej tytuł „Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939-1945”.

Książka rozpoczyna się od bardzo osobistego wstępu autorki, która uchyla przed czytelnikami furtkę pozwalającą zajrzeć do bardzo intymnych wspomnień i refleksji, dotyczącymi m.in. Świąt Bożego Narodzenia oraz związanych z tym okresem tradycji etc, jakimi Sylwia zdecydowała się z nami podzielić.

W pozycji tej znajdziemy także 10 różnych historii, które mają na celu przybliżyć odbiorcom, jak wyglądało Boże Narodzenie w czasie II Wojny Światowej. Retrospekcje te stanowią bardzo mocny kontrast w odniesieniu do tematu Świąt.

Boże Narodzenie kojarzy nam się bowiem z cudem narodzin, radością, rodzinnym ciepłem, obfitym stołem itd. Wszystkie te odczucia i wiele im podobnych są bardzo dalekie od uczuć i emocji przeżywanych przez człowieka podczas wojennej zawieruchy, której nieodłącznymi elementami są strach, chłód, głód, wycieńczenie, samotność etc.

Jednak jak przekonujemy się czytając wszystkie przejmujące opowieści zawarte w „Moc truchleje…” człowiek nosi w sobie niesamowitą i bardzo często nieuświadomioną umiejętność, która nawet w najtragiczniejszych okolicznościach pozwala mu przetrwać i stworzyć z najmniejszych dostępnych okruchów normalności takie Boże Narodzenie, które mimo wszystko tchnie w niego chociażby odrobinę nadziei i wiary w lepsze jutro.

Rozmówcy autorki podkreślają jak ważna jest bliskość pomiędzy ludźmi, pamięć o tych, których już nie ma, wierność tradycji oraz świadomość tego, że Boże Narodzenie, w takiej formie, jaka jest dziś naszym udziałem, było wręcz utopią dla ludzi, którzy przeżyli II Wojnę Światowo, okupację i wiele bolesnych zakrętów historii.

Wsłuchajmy się w przelane na papier głosy tych, którzy potrafili godnie przeżywać cud narodzenia nawet w najbardziej urągających istocie ludzkiej warunkach. Niech zbliżające się niebawem Boże Narodzenie będzie dla nas samych okazją do ponownego odkrycia prawdziwej wartości tego szczególnego czasu.

Doskonałym uzupełnieniem całej publikacji są zamieszczone w niej fotografie oraz przepisy świąteczne z czasów wojny.

Jeśli szukacie refleksyjnej lektury, przy której można zatrzymać się na dłużej i poczuć ducha i w gruncie rzeczy wcale niełączące się z dobrami materialnymi znaczenie zbliżających się Świąt to gorąco polecam Wam lekturę tego niezwykłego zbioru rozmów, dzięki którym można nabrać zupełnie innej perspektywy niż ta, którą mieliśmy do tej pory w odniesieniu do świętowania Bożego Narodzenia.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Każda szczera rozmowa wnosi coś w nasze życie.


Czasami lubię sięgać po publikacje nieco nietypowe i w związku z powyższym od momentu, kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się ta książka miałam ochotę się z nią zapoznać, a że całkiem przypadkowo znacznie szybciej niż planowałam nadarzyła się ku temu okazja to skwapliwie z niej skorzystałam.

Rozmowa Karoliny Korwin – Piotrowskiej i ks. Grzegorza Kramera SJ jest w moim odczuciu projektem interesującym, inspirującym i niezwykle potrzebnym. Dzięki tej lekturze mamy okazję niejako towarzyszyć opartemu na dialogu spotkaniu dwojga ludzi reprezentujących dwa właściwie całkowicie odmienne środowiska.

Dialog ten podzielony został na 9 spotkań, podczas których rozmówcy poruszają całą gamę tematów nie unikając przy tym tych trudnych i raczej niewygodnych dla jednej lub drugiej strony oraz bardzo często społecznie czy kulturowo drażliwych.

Według tytułu i opisu książka ta miała być nieco kontrowersyjna, a dla mnie jest ona doskonałym przykładem na to, iż mimo odmiennych doświadczeń i poglądów, jeśli tylko obie strony tego zechcą można znaleźć płaszczyznę do dyskusji, wzajemnego wysłuchania się oraz podjąć próbę zrozumienia podejścia drugiej strony. Fotografie zamieszone w książce dodają dodatkowego smaku konwencji tego nietuzinkowego spotkania.

Autorzy tej książki zgodnie podkreślają również fakt, iż mimo tego, że wszyscy żyjemy w różnego rodzaju strukturach to nie należy nikogo szufladkować, ponieważ każdy z nas jest odrębną jednostką posiadającą swój własny rozum, system wartości jakimi się kieruje etc. W związku z tym nie wolno nam oceniać jednostki poprzez pryzmat błędów, niedociągnięć, przewinień itp. określanej jako całość takiej czy innej struktury. Natomiast kluczem do wzajemnego poznawania się i odkrywania motywacji kierującej działaniami drugiej osoby jest właśnie ciągłe podejmowanie dialogu na każdej możliwej płaszczyźnie.

„#Wrzenie” to według mnie pozycja warta przeczytania, gdyż poruszone w niej kwestie są bardzo aktualne, a przy tym pokazane zostały z wielu różnych perspektyw. Książka napisana jest w sposób bardzo wyważony i skłania czytelnika do mnóstwa osobistych refleksji.

Główną ideą tej publikacji jest wzajemny dialog, więc ze swojej strony gorąco polecam Wam jej lekturę, a następnie podjęcie dyskusji na temat tego, co w niej przeczytaliście.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 16 grudnia 2019

"Historia to świadek dziejów, źródło prawdy, życia, pamięci, mistrzyni życia, piastunka przeszłości i zwiastunka przyszłości." - Tytus Liwiusz


Z twórczością Stefana Turschmida miałam już styczność przy okazji dwóch innych jego powieści, były nimi: „Mrok i mgła” oraz „Cień Lucyfera”. Tym razem w moje ręce trafił „Tancerz”.

Jest to opowieść niewielka objętościowo, gdyż liczy niespełna 140 stron. Autor bardzo zgrabnie połączył w niej literacką fikcję z wydarzeniami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Andriej Wyszyński, który przez jakiś czas był bliskim współpracownikiem Stalina, a także oskarżycielem w procesach pokazowych, w których skazał on na śmierć wielu niewinnych ludzi.

Pewnego dnia u Wyszyńskiego pojawia się dziennikarz Jurij Sizow twierdząc, że chciałby napisać jego biografię, w tym celu przez kilka dni spotykają się oni na rozmowach mających stanowić materiał do książki. Do owych rozmów dołącza w pewnym momencie również piękna i elokwentna asystentka Sizowa…

W ten oto sposób poznajemy dzieciństwo, młodość, wchodzenie w dorosłość i coraz późniejsze lata życia oraz działalności Andrieja Wyszyńskiego. Na jaw wychodzą jego ciemne sprawki, prowokacje i rozmaite intrygi mające pomóc mu utrzymywać się możliwie jak najdłużej na piedestale.

Autor nakreślił bardzo wyrazistą opowieść o mechanizmach władzy, w której istota ludzka będąca jedynie niewielkim trybikiem w ogromnej machinie stopniowo zatraca swoje człowieczeństwo w imię posiadania przez chwilę daleko idących wpływów, pozycji społeczno – ekonomicznej, etc.

Według mnie jest to opowieść wielopłaszczyznowa, gdyż można się w niej doszukać elementów nie tylko historycznych i politycznych, lecz również mocno psychologicznych, a w niektórych fragmentach także wątków sensacyjnych.

„Tancerz” to z całą pewnością pozycja nietuzinkowa, w której bohaterowie, jak sami przekonacie się w toku lektury, mają wiele twarzy i przybierają różnorodne maski w zależności od tego, w jaki sposób i w jakim świetle chcą być widziani.

Zakończenie natomiast rzuca dodatkowe światło na wcześniejszy nurt tej opowieści.
Książka ta będzie z pewnością interesującą lekturą dla miłośników łączenia historii z fikcją literacką, którzy ponad to cenią sobie wyraziste postacie oraz misternie odmalowane słowem zawiłości i koneksje w kręgach władzy. Oprócz w/w walorów na kartach „Tancerza” znajdą coś dla siebie również Ci, którzy zainteresowani są losami jednostki ludzkiej w kontekście szeroko zakrojonego instrumentarium ustrojowego oraz uwarunkowań historycznych.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Inność, dziwność, wyjątkowość - niczym się nie różnią. Wszystkie mówią o byciu sobą.


Publikacji o tematyce dotyczącej różnego typu niepełnosprawności oraz historii osób borykających się z nimi jest na rynku wydawniczym wbrew pozorom całkiem sporo, wiem o tym, ponieważ miałam szansę zapoznać się z częścią spośród nich. Niemniej jednak, gdy tylko jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź książki, o której chcę Wam dzisiaj napisać to wiedziałam, że na pewno po nią sięgnę.

Stało się tak, dlatego, że już na wstępie książka ta wręcz urzekła mnie trzema rzeczami:

- swoim intrygującym tytułem

- graficzną, prostą, a zarazem bardzo zagadkową okładką

- opisem okładkowym

Autorką jest Maria Reimann, antropolożka kultury i tłumaczka. Jest ona również współzałożycielką Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW oraz współautorką innych publikacji. Poruszona przez nią w najnowszej książce tematyka nie jest jej obca, gdyż sama zmaga się z wrodzonym zanikiem nerwu wzrokowego.

„Nie przywitam się z państwem na ulicy” to książeczka niewielka objętościowo, ma zaledwie 168 stron, a mimo to niosąca w sobie ogromny ładunek edukacyjny, kładzie również niebagatelny nacisk na to, jak ważne jest okazywanie innym empatii oraz bycie uważnym wobec siebie nawzajem.

Maria Reimann z jednej strony ukazuje nam losy kobiet, które na skutek pewnych uwarunkowań genetycznych spowodowanych brakiem części lub całości jednego z chromosomów X posiadają zespół wad wrodzonych noszący nazwę Zespół Turnera. Najważniejsze cechy występujące u osób z zespołem Turnera to: niski wzrost, słabo zaznaczone cechy żeńskie oraz w większości przypadków bezpłodność.

Bohaterki zawartych w książce rozmów, choć często jest to dla nich bardzo dużym wyzwaniem psychiczno-emocjonalnym opowiadają o trudnościach natury nie tylko fizycznej, lecz także tej mentalno-osobowościowej, która wbrew pozorom często bywa trudniejsza do udźwignięcia. Według mnie warto pochylić się nad ich wypowiedziami, aby, choć trochę zrozumieć, jak na co dzień czują się one w świecie nazwijmy to kolokwialnie przeciętnych ludzi.

Drugim aspektem, na który autorka zwróciła w swej książce uwagę są wszechobecne stereotypy i nadal istniejąca (niestety) niewiedza społeczna dotycząca tego, jak zachować się w stosunku do osoby w jakikolwiek sposób odbiegającej od przyjętego za standardowy wizerunku jednostki.

Maria Reimann ukazała bardzo dobitnie, iż bardzo często znacznie większą przysłowiową kłodą pod nogi jest reakcja otoczenia, w jego bliższych i dalszych kręgach niż jakakolwiek odmienność istoty ludzkiej sama w sobie. 

Zdecydowanie polecam Wam lekturę „Nie przywitam się z państwem na ulicy”, bo uważam, że dla uważnego czytelnika będzie ona z jednej strony skarbnicą informacji na bardzo istotny temat, z drugiej natomiast otworzy Wam oczy na wiele zdawać by się mogło drobiazgów, które w gruncie rzeczy mogą ułatwić i uczynić znacznie znośniejszym codzienne życie drugiego człowieka.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 13 grudnia 2017

"Całe dob­ro ja­kie nas otacza, to właśnie su­ma po­jedyn­czych od­po­wie­dzi na ra­dos­ne syg­nały dob­rych ludzi."


Mimo, iż siostra Małgorzata Chmielewska jest dosyć znaną postacią to jej najnowsza książka, której współautorami są Piotr Żyłka i Błażej Strzelczyk, była moim pierwszym spotkaniem z jej pisanymi tekstami.

Lekturę pozycji „Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego” zaliczam do udanych. W tej niewielkiej objętościowo pozycji możemy odnaleźć wiele tematów skłaniających do refleksji na temat tego, co tak naprawdę w życiu człowieka powinno mieć znaczenie i w jaki sposób możemy czynić dobro dostępnymi dla każdego z nas środkami, którymi są chociażby życzliwe słowo czy uśmiech.

Rozważania o modlitwie, poście i jałmużnie niewątpliwie nakłaniają czytelnika do różnorodnych przemyśleń. Dzieje się tak zapewne dlatego, iż nie są one podane w jakimś przesadnie patetycznym tonie, a ich siła przekazu tkwi w prostocie.

W niniejszej książce zaduma nad poruszanymi w niej kwestiami łączy się wręcz nierozerwalnie z ogromną dawką humoru, pozytywnej energii oraz dystansu do ludzkich słabości, które przecież także są częścią naszego życia.

Dzięki prostolinijnemu spojrzeniu s. Chmielewskiej na otaczający ją i nas świat, wiarę oraz codzienne życie możemy pochylić się nad naszym własnym postrzeganiem w/w tematów i wyciągnąć być może zaskakujące dla nas samych wnioski.

Do książki tej z całą pewnością wracać można wielokrotnie, aby za każdym kolejnym razem wydobyć z niej coś nowego jak dotąd przez nas nie odkrytego. A po lekturze cóż… zgodnie z tytułem odłóżmy tę książkę i zróbmy coś dobrego, bo nasz apetyt na czynienie dobra wzrośnie z całą pewnością, a przecież mówi się, że okazane innym dobro powraca do nas ze zdwojoną siłą, więc w gruncie rzeczy nie mamy nic do stracenia, a możemy jedynie zyskać.

Polecam.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Czas zatrzymany we wspomnieniach.



W marcu nakładem Wydawnictwa Czerwone i Czarne ukazała się książka odnosząca się do osoby zmarłego 28 marca 2016 roku ks. Jana Kaczkowskiego. Publikacja ta nosi tytuł „Czekam na Was, ale się nie śpieszcie”.

Książka podzielona została na dwie części. Pierwszą z nich stanowi rozmowa autorki z Kapsydą Kobro – Okołowicz, która opowiada o tym jak poznała ks. Jana, o ich współpracy na rzecz chorych na nowotwory oraz o przyjaźni właściwie niemożliwej, bo jak pogodzić światopogląd katolickiego księdza z przekonaniami ateistki? A jednak po raz kolejny okazało się, iż osobowość ks. Kaczkowskiego sprawiła, że paradoksalnie to, co niemożliwe stało się faktem.

Opowieść pani Kapsydy jest historią pięknej, chociaż niekiedy również trudnej przyjaźni, która jak się przekonujemy czytając tę książkę wiele wniosła w życie obu stron i śmiało można powiedzieć, że w życiu pani Kapsydy procentuje ona właściwie nieustannie.

Drugą część niniejszej pozycji stanowią wspomnienia osób współpracujących z ks. Janem Kaczkowskim w Puckim Hospicjum. Są to osoby pracujące na różnych stanowiskach lub wspomagające hospicjum jako wolontariusze. Wszyscy oni podkreślają jednak, że niezależnie od tego, jaką pracę wykonują bądź wykonywali zawsze traktowani byli z ogromnym szacunkiem dla siebie samych i tego, czym się zajmują od pani sprzątającej, po lekarza.
Głos zabierają tutaj także rodzina i przyjaciele ks. Jana dzieląc się z czytelnikami wieloma reminiscencjami, które pozostaną w nich na zawsze.

W niniejszej książce znajdziemy całe mnóstwo anegdot, które zapadły w pamięć i serca osób rozmawiających z autorką – Izabelą Bartosz. Opowieści te wzbudzają w czytelniku zarówno uśmiech, jak i łezkę nostalgii. Są one świadectwem mnóstwa pozytywnej energii, wewnętrznego ciepła oraz dystansu do samego siebie i ogromnej pokory wobec życia, jaką reprezentował całym sobą ks. Jan Kaczkowski.

Lektura zdecydowanie dla tych, którzy podczas czytania chcieliby się uśmiechnąć i wzruszyć oraz zadumać odrobinę nad życiem i przemijaniem.

sobota, 1 października 2016

Odmienne spojrzenie




„Inna perspektywa” jest rozmową przeprowadzoną przez panią Joannę Polis z panią Barbarą Rosiek, psycholog kliniczną, jak również znaną pisarką i poetką. Pani Barbara jest autorką kilkunastu książek, spośród których najbardziej znaną jest „Pamiętnik narkomanki”, który, mimo, że od jego powstania upłynęło już wiele lat wciąż jest czytany i budzi wiele kontrowersji.

Jednakże książka Joanny Polis, choć sporo w niej odniesień do książek pani Rosiek nie traktuje jedynie o twórczości literackiej pani Barbary. Według mnie jest to publikacja pozwalająca nieco bliżej poznać prawdziwe życie i świat Baśki eR, która jest równie mocną, co skrytą osobowością.

Dzięki „Innej perspektywie” dostajemy szansę spojrzenia na świat oczyma pani Barbary zaczynając od dzieciństwa i domu rodzinnego, poprzez lata szkolne, studenckie, dorosłość, a wraz z nią zawodową praktykę psychologa klinicznego, aż po chwilę obecną.

Pomimo introwertyzmu, jaki niezaprzeczalnie nosi w sobie Pani Barbara bardzo otwarcie i szczerze odpowiada ona na pytania zadawane przez panią Joannę. W rozmowie tej poruszonych zostaje bardzo wiele trudnych i bolesnych zagadnień. Wraz z rozmówczyniami przemierzamy traumatyczną drogę od początków uzależnienia od narkotyków i alkoholu poprzez depresję, stany lękowe i próby samobójcze oraz różnorodne życiowe zakręty, aż do chwili obecnej, w której Pani Barbara uczy się na nowo zachwycać każdym kolejnym dniem.  Chociaż z całą pewnością nie jest to łatwe, gdyż zarówno bagaż życiowych doświadczeń, jak również kłopoty natury psychofizycznej, które wciąż jej towarzyszą to moim zdaniem  pani Barbara jest przykładem na to, iż człowiek w całej swojej małości jest jednak wielki i nosi w sobie ogromną wewnętrzną siłę.

„Inna perspektywa” to oprócz wyimków z książek pani Rosiek oraz niepublikowanych dotąd zdjęć z prywatnego archiwum jest obrazem kobiety – człowieka, któremu nic, co ludzkie nie jest obce – ani największe upodlenie, jakie niosą ze sobą nałogi, ani poczucie wewnętrznego spokoju i spełnienia, które pani Barbara wciąż na nowo w sobie odkrywa, mimo tego, że nadal w jej życiu zdarzają się chwile trudne, pełne lęku i gorszego samopoczucia.

Rozmowa ta jest również interesującym studium psychiki osób uzależnionych czy też zmagających się z depresją, schizofrenią lub innymi zaburzeniami psychicznymi. W swoich kilkunastu książkach autorka tak doskonale potrafiła wniknąć w psychikę i emocje swoich bohaterów, iż czytelnikowi bardzo trudno jest rozróżnić, które fakty pochodzą z jej własnych doświadczeń, a które są tylko fikcją literacką.

Moim zdaniem publikację tę powinien przeczytać każdy dorosły człowiek, gdyż w dzisiejszym świecie właściwie na każdym kroku spotykamy się z różnego rodzaju uzależnieniami i wielu ludzi poszukuje dla siebie nadziei, że choć nie będzie to łatwe to wciąż są oni w stanie wygrać swoje życie.

Dla lekarzy, terapeutów oraz osób, które w jakikolwiek sposób, na co dzień stykają się i wspierają osoby borykające się z różnorakimi problemami, o jakich mowa w niniejszej książce może być ona pomocną wskazówką, jak mogą chociaż odrobinę bardziej zrozumieć i wspomagać swoich podopiecznych.

Autorkom niniejszej książki gratuluję natomiast odwagi. Pani Joannie Polis, ponieważ nie bała się zadać wielu bardzo trudnych i ogromne ważnych pytań. Natomiast pani Barbarze szczerości i pewnego rodzaju wewnętrznego ekshibicjonizmu, bez  którego książka ta nie byłaby z całą pewnością tak autentyczna i skłaniająca czytelnika do refleksji jak ma to miejsce w obecnej jej formie.