Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2026

"(...) Nie ma złych decyzji, są tylko takie, które dają nam szansę na te dobre."


Moja przygoda z książkami Sylwii Markiewicz trwa już kilka dobrych lat i z każdą kolejną przeczytaną opowieścią jej twórczość zakorzenia się coraz mocniej w moim czytelniczym serduszku.

Gdy jakiś czas temu pojawiła się zapowiedź kolejnej powieści to wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Tym razem również się nie zawiodłam, a wręcz jeszcze bardziej zachwyciłam.

Wiodącą postacią w książce o niezwykle intrygującym tytule „Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” jest nie kto inny jak tytułowa Ludwika. Niegdyś kobieta była sławną i niesamowicie charyzmatyczną aktorką, kobietą, która pod wieloma względami wyprzedzała swoje czasy, zawsze była też osobą ogromnie uczuciową, choć w tej materii nie najlepiej jej się wiodło.

Aktualnie Ludwika dobiega osiemdziesiątki, choruje i wie, że jej dni są policzone. Kobieta przy wsparciu wieloletniego przyjaciela rodziny – Alojzego – opiekuje się swoją niepełnosprawną intelektualnie córką – Emilią, która pomimo swoich ograniczeń radzi sobie całkiem nieźle, lecz wymaga ciągłego nadzoru i pokierowania w codzienności.

Ludwika, która od zawsze pragnęła zapewnić swojej córce jak najlepszy byt, teraz obawia się o to, kto zajmie się po jej odejściu wymagającą szczególnego podejścia Emilią… 

W związku z powyższym rodzi się w jej głowie pomysł, by zaprosić na swoje włości rodzinę, która jak dotąd trzymała się od niej z daleka. A za jakiś czas, na podstawie dokonanych podczas niniejszych wizyt obserwacji kobieta zdecyduje, kto przejmie opiekę nad Emilią i zgromadzony przez Ludwikę obszerny majątek.

Tak oto rozpoczyna się niesamowita i trzymająca w napięciu opowieść nie tylko o rodzinnych relacjach, ale również o szeroko pojętej miłości, pasji, odwadze i życiu na własnych zasadach. Jednakże autorka ukazała na jej kartach także ciemniejsze strony ludzkiej natury takie jak: interesowność, zawiść, obłudę, fałsz etc.

Bohaterowie opisani w tej książce są wyraziści, a zarazem różnorodni. Część z nich bywa mocno niejednoznaczna, co niewątpliwie podnosi napięcie w lekturze.

Rzecz jasna otrzymujemy także opowieść o burzliwym życiu uczuciowym Ludwiki, którego bardzo istotnym symbolem są tytułowe filiżanki. Dowiadujemy się, iż jej partnerzy odchodzili z tego świata w dziwnych okolicznościach, a podejrzenia często padały na kobietę… Jaka jest prawda tego oczywiście Wam nie zdradzę – musicie przekonać się sami – ale nic w tej kwestii nie jest takie, jak się wydaje.

Na uwagę zasługuje również wątek przepięknej i głębokiej relacji Emilii z matką oraz niesamowicie barwna postać Sonii, która staje się spoiwem wielu światów. Sama Emilia zaś pomimo swych dysfunkcji jest postacią ogromnie nietuzinkową, a jej fascynacja roślinami i owadami jest niezwykle frapujący dla czytelnika.

Zachęcam Was bardzo gorąco do zapoznania się z tą historią. Jest to opowieść niezwykle wciągająca i wielowymiar0wa, a jej bohaterowie skrywają w sobie bardzo wiele odcieni szarości.

Jakie tajemnice kryją się za fasadą spokoju, lojalności i dobrych manier? Czy Ludwika w końcu ugnie się pod presją otoczenia i na koniec życia postąpi zgodnie z ich wyobrażeniami? A może pozostanie wierna sobie do ostatniego tchnienia?

O tym wszystkim przeczytacie na kartach „Siedmiu mężczyzn i siedmiu filiżanek Ludwiki Mayer”. Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 13 lutego 2026

"Per aspera ad astra..."


Anna Rybakiewicz debiutowała w roku 2023 i od tamtej pory swoimi przepięknymi opowieściami zdobywa coraz szersze grono czytelników. Jak możecie się domyślić, ja również znajduję się w kręgu fanów jej prozy. A skoro tak jest to gdy tylko ukazała się zapowiedź najnowszej książki o intrygującym tytule „Przez trudy do gwiazd” – wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać, więc na przełomie stycznia i lutego tak właśnie się stało.

W opowieści tej akcja toczy się w dwóch planach czasowych. Pierwszy z nich to lata 1990/91, gdy poznajemy Anastazję Zielińską (nazywaną przez bliskich i przyjaciół Nastką), która na skutek udaru traci pamięć.

Drugim zaś jest pamiętnik Anastazji datowany od czerwca 1939 roku, który czytany bohaterce przez nielubianego niegdyś Leona Białowąsa staje się swego rodzaju bramą do odzyskania przez nią utraconych wspomnień…

Chwytająca za serce historia tułaczki pośród kazachskich stepów, która nie szczędzi bohaterom trudów i znoju, lecz także zdarzają się momenty przynoszące odrobinę wytchnienia w wymagającej codzienności.

Anna Rybakiewicz w mistrzowski sposób splotła ze sobą wątki, łącząc współczesność z przeszłością i pokazując ich ogromne wzajemne oddziaływanie.

Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które życie weryfikuje w bardzo różnych kierunkach. O tym, jak ważna jest ludzka pamięć i wspomnienia oraz o tym, jak bezbronni stajemy się w obliczu jakiejkolwiek choroby i jak ważne staje się wtedy wsparcie otoczenia.

Czytelnik bardzo kibicuje Nastce, zarówno tej z kiedyś, jak i tej z dziś. Autorka przedstawia jej losy w sposób tak plastyczny, że odbiorca wręcz współodczuwa jej emocje, bolączki i różnorakie rozterki.

Historię tę czyta się z zapartym tchem i właściwie nie sposób jej odłożyć, a gdy jest to konieczne, chcemy jak najprędzej do niej wrócić. Sam tytuł „Przez trudy do gwiazd” jest niezwykle wymowny w kontekście całej opowieści.

Losy głównej bohaterki oraz pozostałych postaci w tej książce porywają czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jest to bowiem opowieść o niesamowitym harcie ludzkiego ducha, przyjaźni, miłości, rodzinie oraz narodowej tożsamości i tęsknocie odczuwanej każdego dnia w wyniku przymusowego oddalenia od ojczyzny, oraz wszystkiego tego, co znane i kochane.

Jesteście ciekawi czego Nastka dowie się o sobie i czy odzyska pamięć? Dokąd ostatecznie doprowadziła ją „kolczasta” relacja z Leonem? – odpowiedź na te i wiele innych pytań pojawiających się w trakcie czytania znajdziecie na kartach tej wzruszającej i skłaniającej do refleksji lektury.

Anna Rybakiewicz po raz kolejny dotyka czytelnika swoją wyrazistą, a zarazem subtelną i pełną różnorodnych emocji opowieścią. Obok tej prozy nie można przejść obojętnie, ponieważ w moim odczuciu pozostawia ona w czytelniku trwały ślad, nie dając o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas, a jej przesłanie wciąż do nas powraca.

Polecam!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Świat z perspektywy dwunastego piętra, ale nie tylko...

 

Pani Natalia Szyszkowska debiutowała w roku 2021 thrillerem psychologicznym zatytułowanym „Wszystkie strachy”, lecz to nie o nim będzie dzisiaj mowa, ponieważ jego lektura wciąż jeszcze przede mną.

Natomiast jesienią ubiegłego roku swoją premierę miała druga pozycja, która wyszła spod pióra tej autorki.

„Dwunaste piętro”, bo taki właśnie nosi ona tytuł to przejmujący i do głębi poruszający zapis zmagań autorki z chorobą nowotworową, która spadła na nią niczym przysłowiowy grom z jasnego nieba…

Niemniej jednak nie jest to typowy, opisujący chorobę pamiętnik. Autorka ukazuje w nim bowiem jak gdyby dwie rzeczywistości… Z jednej strony przyglądamy się niełatwym realiom funkcjonowania na szpitalnym 12 piętrze, niejednokrotnie w izolacji i całkowicie sam na sam z własnymi emocjami – lękiem, niepewnością jutra, samotnością etc. Z drugiej zaś perspektywy autorka dzieli się z czytelnikami opowieściami o wielu podróżach, które odbyła przed chorobą, a wspomnienia o nich stanowią dla niej w warunkach przymusowego odosobnienia niebagatelną odskocznię.

Zatem jest to opowieść o zwiedzaniu świata i chłonięciu jego piękna w każdym możliwym aspekcie, ale także o bardzo głębokich i silnych relacjach rodzinnych, które również, jak możecie się domyślić, stanowią ogromne wsparcie w tej jakże kryzysowej sytuacji.

W tej stosunkowo niewielkiej objętościowo publikacji autorka opisuje właściwie trzy etapy swojego życia: to sprzed choroby nowotworowej, to w trakcie jej trwania i to po niej. Są one od siebie diametralnie różne, a jednak splatają się spojone postacią jej samej, co według mnie bardzo dobrze pokazuje, w jak różnych egzystencjalnych wirach może znajdować się człowiek oraz jak wtedy funkcjonuje i zachowuje się on sam, a także jego bliscy/otoczenie.

Nie wystawiłam żadnej noty tej książce, ponieważ uważam, że nie powinno się oceniać cierpienia i przeżyć innych ludzi, ani tego, jak odnajdują się w tym, co przeżywają, zwłaszcza jeżeli nie mamy do czynienia z literacką fikcją.

Autorce życzę dużo zdrowia i gratuluję odwagi podzielnia się z innymi swoją historią.

Myślę, że przeżycia i emocje zawarte w tej książce dla jednych mogą stać się przyczynkiem do refleksji w kwestii uważności i zachwytu względem życia, a dla innych źródłem siły, odwagi, nadziei i inspiracji.

Nie jest to lekka lektura, ale bardzo Wam ją polecam.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

piątek, 10 października 2025

Poznajcie Lilianę...


 

„Liliana” to najnowsza powieść Sylwii Markiewicz. Tym razem również, jak to zazwyczaj bywa w książkach tej autorki, porusza ona bardzo ważny, a zarazem delikatny temat, jakim jest widoczna odmienność człowieka i jej wpływ na życie takiej osoby.

Główną bohaterką historii jest tytułowa Liliana, młoda kobieta, która żyje w sporym odosobnieniu ze względu na fakt, iż zmaga się z bielactwem. Nasza bohaterka mieszka tylko z ojcem, który samotnie ją wychował. Prócz niego jej jedyną podporę stanowią, również borykający się ze swoimi problemami, ogrodnik Nikodem oraz babka Walentyna, miejscowa zielarka, która roztacza nad Lilianą pewnego rodzaju pieczę i dzieli się z nią swymi umiejętnościami oraz wiedzą.

Nasza bohaterka wiedzie spokojne, dosyć samotnicze życie, w którym odskocznią od problemów staje się wytwarzanie unikatowej porcelany, które jest dla Liliany ogromną pasją i daje dziewczynie spełnienie oraz mnóstwo satysfakcji.

Stabilny tryb życia bohaterów ulega stopniowej zmianie, gdy na horyzoncie pojawia się młody, przystojny i ogromnie tajemniczy Wiktor, który przybywa do ich małej miejscowości.

Kim naprawdę jest mężczyzna i czego właściwie tu szuka? – przeczytajcie tę opowieść, a na pewno się tego dowiecie.

Jak już wcześniej wspomniałam, w książce tej autorka porusza tematy zmagania się z nieuleczalną, bardzo widoczną chorobą Liliany, ale także niepełnosprawnością jednego z pozostałych bohaterów. Nie jest to jednak opowieść wyłącznie o tym.

Sylwia Markiewicz bardzo głęboko pochyla się również nad relacjami międzyludzkimi łączącymi bohaterów. Są wśród nich takie więzi, które budują, lecz również takie, które w pewien sposób wyniszczają i komplikują życie.

W powieści nie brakuje także tajemnic, które pociągają za sobą mroczne konsekwencje… Połączenie to sprawia, że cała opowieść jest jeszcze bardziej intrygująca dla czytelnika i z każdą kolejną stroną mamy apetyt na jeszcze więcej.

Jeśli poszukujecie powieści o wielorakich relacjach, niejednoznacznych bohaterach, zmaganiu się z przeciwnościami losu, ale także o odbudowywaniu własnych sił i pewności siebie dzięki wsparciu bliskich i przyjaciół to niniejsza publikacja zapewne przypadnie Wam do gustu.

Niełatwe, a zarazem bardzo realistycznie nakreślone perypetie Liliany mogą stać się punktem wyjścia do wielu refleksji na temat relacji międzyludzkich i ich wpływu na ludzkie życie.

Czytałam tę opowieść z dużym zainteresowaniem i zaangażowaniem w losy bohaterów, więc i Wam ją bardzo polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 3 czerwca 2025

„Każda ludzka istota jest bohaterem dramatu..." - Erich Fromm


Ci z Was, którzy na bieżąco śledzą moje czytelnicze poczynania, doskonale wiedzą o tym, że dosyć często lubię przypominać Wam o tytułach, które ukazały się kilka czy kilkanaście lat temu.

W niniejszej notce tak właśnie będzie, ponieważ opowiem Wam nieco o książce Pani Iwony Małgorzaty Żytkowiak pt. „Tonia”, która jeśli chodzi o przeczytane akurat przeze mnie wydanie, ukazała się w roku 2016 nakładem Wydawnictwa Replika.

Tytułowa Tonia, a w zasadzie Antonina Podjezdna, jest kobietą, która w zasadzie od dziecka miała w życiu pod przysłowiową górkę… Z biegiem lat sytuacja nie zmieniała się na lepsze, a mimo to Tonia niezłomnie wierzyła, że przyjdzie dzień gdy będzie bogata i szczęśliwa.

Trudne dzieciństwo, a potem równie bolesne małżeństwo, niepełnosprawność syna, a następnie jej własna choroba – o tym wszystkim dowiadujemy się od kobiety, w której życie Tonia wpadała i z którego znikała według znanego tylko jej samej porządku. Wnosząc ze sobą chaos i zamieszanie, ale również otwierając oczy tajemniczej narratorki na wiele spraw i niejako prowokując ją do zatrzymania się nad własnym, zdawać by się mogło, idealnie poukładanym życiem.

Jest to słodko – gorzka opowieść o kobiecie wtłoczonej w utarty od pokoleń schemat, okowy skostniałego systemu, czy jakkolwiek to nazwać. To właśnie Tonia – bez pamięci zakochana w Romanie i mocno naiwna życiowo, choć w pewien sposób w tej infantylności szczęśliwa, bo nierozkładająca wszystkiego na czynniki pierwsze, lecz żyjąca dzień po dniu tym, co jest.

Losy Toni są w pewien sposób druzgocące i grające na wielu emocjach czytelnika. Jednakże sposób narracji mnie osobiście mocno spowalniał czytanie tej opowieści. Ponadto nagromadzenie życiowych dramatów w życiu bohaterki chwilami ogromnie przytłaczało.

Czy ostatecznie spełniły się powtarzane niczym mantra życzenia Toni w stosunku do własnego życia? Czy odnalazła ona miłość, szacunek, czułość i atencję w rodzinie, których tak mocno przez całe życie pragnęła? – Tego dowiecie się z kart książki.

Autorka nakreśliła duszną i na swój sposób mroczną opowieść o kobiecie, której życiowa martyrologia staje się niemalże jej drugim imieniem, a ona sama przez bardzo długi czas stara się tego nie dostrzegać.

Na uwagę zasługuje również silna więź Toni z najmłodszym synem oraz wątek przemyśleń narratorki nad własnym życiem.

Jeśli macie ochotę na wielowątkową i niełatwą historię życia bohaterki, a przy tym ogromnie melancholijną oraz głęboką w swoim przekazie opowieść to sięgnijcie po publikację „Tonia”.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 12 maja 2025

"Kochać kogoś, to przede wszystkim pozwalać mu na to, żeby był, jaki jest." - William Wharton


Od wielu już lat Krystyna Mirek podbija serca czytelników literatury obyczajowej i nie tylko swoimi pięknymi, porywającymi opowieściami.

W książce pt. „Tysiąc powodów by kochać” autorka w sposób niezwykle przejmujący ukazuje różnorodne oblicza miłości nakreślone na różnych etapach życia i w bardzo różnych relacjach.

Niektóre z nich mogą wydawać się toksyczne, ale czy tak jest w istocie? - Oceńcie sami poznając losy Antka, Justyny, Igora i pozostałych bohaterów. Ich losy oplecione zostały intrygującą historią która porusza w czytelniku bardzo wiele emocji.

Każda z opisanych w niniejszej książce postaci nosi na swoich barkach różnoraki bagaż doświadczeń, z którym radzi sobie tak, jak potrafi. Są w różnych przedziałach wiekowych, ale każde z nich bardzo mocno walczy o tego kogo kocha… Podejmując przy tym bardzo różne, często skrajne decyzje.

Jest to niezwykła opowieść o miłości, poświęceniu, zagubieniu, młodości, ale również dojrzałości i życiowej mądrości.

Krystyna Mirek oddając w ręce czytelników tę wieloaspektową historię zwraca uwagę na to, jak mimo naszej różnorodności wszyscy chcemy żyć pełnią życia, kochamy i chcemy być kochani. Nawet jeśli sposób w jaki okazujemy uczucia jest mocno odległy od przyjętego ideału.

Z jednej strony towarzyszymy historii wchodzących w dorosłość młodych ludzi. Z innej perspektywy widzimy rodzinę, którą toczy wielka tajemnica z przeszłości wciąż rzucająca obszerny cień na zaangażowane w nią osoby. Jeszcze inną optykę pokazuje sytuacja ojca samotnie wychowującego autystycznego chłopca, czy babci, która wychowuje wnuczkę, ponieważ jej rodzice niestety nie żyją…

Jak sami widzicie przekrój tej opowieści jest bardzo szeroki, więc i wachlarz przeżywanych przez czytelnika podczas lektury odczuć i emocji jest imponujący. Śledząc losy i powoli odsłaniające się przed nami meandry życia opisanych postaci niejednokrotnie zastanawiamy się jak sami postąpilibyśmy, gdyby przyszło nam stanąć w obliczu dotykających ich wydarzeń i sytuacji.

Autorka po mistrzowsku przyciąga uwagę odbiorcy ukazując mu bardzo różne fasady, na których ludzie budują swoje życie. Stawia nakreślonych przez siebie bohaterów przed wyborami, których konsekwencje dotykają nie tylko ich samych, lecz wiele osób dookoła.

Dzięki takiemu podejściu książka ta w moich oczach nabiera jeszcze głębszego wyrazu i tworzy pole do mnóstwa refleksji.

Serdecznie polecam Wam tę głęboką opowieść i mam nadzieję, że dzięki jej lekturze odnajdziecie tytułowe „Tysiąc powodów by kochać”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 10 kwietnia 2025

"Bo bez względu na to, czy kiedyś było dobrze, czy źle, to właśnie przeszłość nas ukształtowała..."


Czy są tutaj fani twórczości Karoliny Wilczyńskiej? – myślę, że na pewno tak! – Zastanawiam się zatem czy znacie serię: Sklepik ze wspomnieniami? Składa się ona z trzech tomów (premiera trzeciego i ostatniego z nich miała miejsce wczoraj).

Mniej więcej rok temu opowiadałam Wam o pierwszym tomie tej serii, czyli książce „Cukiernica z fotografii”. Dziś natomiast chciałabym przybliżyć Wam tom drugi pt. „Srebrna bransoletka”.

W tej części poznajemy dalsze losy Nastki, która spełnia swoje wielkie marzenie i wraz z zaprzyjaźnionym kucharzem – Kubą – stają się właścicielami lokalu: Tasty day, crazy night. Na skutek pewnych wydarzeń z części pierwszej przejmują oni klub, w którym do tej pory pracowali.

Choć obawiają się, czy biznes im się powiedzie to oboje są mocno zdeterminowani by właśnie tak się stało i bardzo podekscytowani cały przedsięwzięciem.

Jedynym, co spędza Nastce sen z powiek jest ciężka choroba Mamy… Maryla po druzgocącej diagnozie całkowicie odcina się od swojej dotychczasowej biznesowej działalności, zaszywa się na wsi i skupia się na prowadzeniu, wspomnianego w tytule serii, Sklepiku ze wspomnieniami… Ma on dawać ludziom radość, otuchę, a poprzez stare przedmioty i zaklęte w nich dobre wspomnienia dawać im poczucie powrotu do dobrych chwil, które minęły.

Kobieta nie chce obarczać córki swoją chorobą i dlatego najdłużej jak się tylko da przekonuje Nastkę, że dobrze sobie radzi… Jednak choroba nieuchronnie postępuje… W końcu młodsza z kobiet rzuca wszystko i przyjeżdża na wieś, by opiekować się chorą matką.

„Srebrna bransoletka” to opowieść o wielkiej, choć niełatwej miłości, i mierzeniu się z tym co w życiu najtrudniejsze. Autorka dotknęła w niej tematów takich jak przemijanie, odchodzenie, strata, żałoba etc. Z historii tej bije także ogromna determinacja w walce o najbliższą osobę i niesamowity hart ducha głównej bohaterki.

Sekret, jaki skrywa tytułowa „Srebrna bransoletka” jest dla Nastki ogromnie zaskakujący i całkowicie może odmienić jej życie gdy kobieta dowiaduje się nieznanej jej dotąd prawdy... Jeżeli chcecie się dowiedzieć, co kryje się za tajemniczym przedmiotem sprzed lat to zapraszam do lektury tej powieści.

Jednak jest to także książka o wsparciu jakiego możemy doświadczyć od innych ludzi, o tym jak potrafią zmienić się nasze priorytety i o tym co w życiu jest naprawdę ważne. Karolina Wilczyńska przed wykreowanymi przez siebie postaciami stawia bardzo wiele wyzwań, które wymagają od nich podejmowania różnorakich decyzji i dokonywania trudnych wyborów.

Czy podołają oni wszystkiemu co przyniesie im los? – zapraszam do zapoznania się z opowieścią.

Szeroki przekrój różnorodnych bohaterów – począwszy od serdecznego staruszka Hipolita i jego mocno nieufnego wnuka Pawła, poprzez przyjaciółki Nastki, jej Babcię Anastazję, która łamie złożoną samej sobie przed laty obietnicę i pewnego dnia staje na progu leśniczówki, aż po mocno kontrowersyjnego narzeczonego Nastki  Zbyszka – ukazuje barwną oraz bardzo rozległą panoramę ludzkich postaw i zachowań w obliczu tego, co się wydarza.

Jeśli lubicie obyczajowe serie, w których losy bohaterów zdają się być niezwykle realne i możliwe do zaistnienia w prawdziwym życiu współczesnego czytelnika to bardzo polecam Wam zarówno tom pierwszy jak i drugi. O trzecim zaś napiszę Wam już niebawem, bo aktualnie powoli kończę go czytać.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 4 kwietnia 2025

Kadry z życia pracownika socjalnego...

 

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, czy też nie, ale według mnie zawód pracownika socjalnego, mimo że trudny i niezwykle potrzebny, jest dziś ogromnie niedoceniany. Niestety dużo częściej głośno jest o osobach, które nie stanęły na wysokości zadania jeśli chodzi o tego typu powinności zawodowe niż o tych, którzy swoją pracę w tym zawodzie traktują jako powołanie i wykonują ją z pełnym zaangażowaniem, a nie raz także z niemałym poświęceniem.

Piszę o tym dlatego, że już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać książkę „Wspomnienia socjalnej”. Książka ta jednak nie jest wyłącznie reportażem ukazującym pracę pracownika socjalnego, jest ona również ukazaniem kilkunastu różnorodnych ludzkich historii, a jej bohaterowie borykają się z trudnościami w bardzo wielu aspektach życia.

Arleta Socjalna (pseudonim autorki) pokazuje wiele sytuacji, z jakimi stykała się podczas swojej pracy – były to nie tylko skrajne ubóstwo podopiecznych, choroba alkoholowa czy inne jednostki chorobowe oraz różne traumatyczne życiowe sytuacje, ale także niestety zwyczajne cwaniactwo, buta i roszczeniowość osób ubiegających się o wsparcie.

Jedni bowiem wykorzystują stwarzane im szanse i podawaną pomocną dłoń do tego, aby odbić się od przysłowiowego dna, natomiast innym, choć sami nie robią zbyt wiele to ciągle wymagają więcej i więcej „bo przecież mi się należy”...

Każde z opisanych w tej publikacji kolei ludzkiego losu niosą w sobie ogromny ładunek emocjonalny i wywołują w czytelniku wiele, często skrajnych odczuć, gdyż są to opowieści o ludzkich błędach, zagubieniu, samotności, niemocy etc.

Autorka ukazuje także mankamenty systemu opieki socjalnej w naszym kraju. Dotyczą one nie tylko potencjalnych podopiecznych i ich niełatwych przeżyć, lecz również samych pracowników socjalnych, którzy noszą na swoich barkach ogromny ciężar pewnego rodzaju odpowiedzialności za drugiego człowieka. Z tym zaś wiążą się nierozerwalnie różne, trudne doświadczenia natury emocjonalnej i fizycznej (np. agresja), z jakimi pracownicy socjalni muszą konfrontować się właściwie każdego dnia. Jak można się domyślić, wszystko to nie pozostaje bez echa w psychice i samopoczuciu tych ludzi, a mimo to niestety są oni zwykle pozostawieni sami sobie z wszystkimi tymi emocjami – na ten fakt również autorka mocno uczula.

Publikacji tej nie sposób opowiedzieć, ją trzeba po prostu przeczytać. Z całą pewnością skłania ona do refleksji nad kwestiami opieki i pracy socjalnej, które obecnie funkcjonują. Ludzkie historie otwierają odbiorcy oczy na bardzo wiele życiowych aspektów, gdyż opowieści te są prawdziwe, trudne, bolesne i wstrząsające, lecz także przynajmniej w niektórych przypadkach dające nadzieję na lepsze jutro.

Jednocześnie autorka dobitnie pokazuje, że nie tylko osoby potrzebujące wsparcia borykają się z trudnościami – Ci, którzy są nazwijmy to „po drugiej stronie” także na co dzień się z nimi mierzą i nie są od nich w żaden sposób odizolowani, więc im także potrzebna jest wyrozumiałość.

Jeżeli gustujecie w tego typu literaturze to serdecznie polecam „Wspomnienia socjalnej” Waszej czytelniczej uwadze.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 19 marca 2025

"Ta choroba się nie zatrzymuje. Coś odda, coś zabierze..."

W ostatnich latach o chorobie Alzheimera zrobiło się dosyć głośno we wszelkich środkach masowego przekazu. Społeczeństwo ma szansę nieco więcej dowiedzieć się na temat tego, z czym zmagają się osoby doświadczające tej podstępnej i stopniowo, acz nieuchronnie odbierającej tożsamość oraz sprawność choroby, która niezwykle demokratycznie właściwie nie zna płci ani wieku.

Jednakże bardzo często zapomina się o opiekunach osób chorych. Matkach, żonach, mężach, partnerkach i partnerach oraz wszelakich osobach, które przez całą dobę wspierają swoich dotkniętych tą chorobą bliskich, bo jak wiadomo, gdy choruje jedna osoba, choruje również cała rodzina.

Pani Paulina Wójtowicz, dziennikarka z kilkunastoletnim stażem w swoim reportażu pt. „Nie mój Alzheimer. Historie opiekunów” oddaje głos przede wszystkim tym, którzy opiekują się chorymi członkami rodziny, czyniąc to najczęściej w warunkach domowych.

Kilkunastu rozmówców przedstawia swoje historie przeplecione dodatkowo rozdziałami na temat tego, czym właściwie jest ta jednostka chorobowa, gdzie można udać się po pomoc i jak wygląda sytuacja osób i rodzin opiekujących się nimi w naszym kraju.

Jak zapewne się domyślacie, taka diagnoza jest druzgocąca zarówno dla osoby chorej, jak i jej bliskich. Jednak początkowo z całą pewnością nie są oni do końca świadomi, z czym przyjdzie im się zmierzyć.

Reportaż ten to przejmujący opis zmagań z tym, co niesie ze sobą ta niezwykle wyniszczająca na wielu polach, nieuleczalna choroba. Zmęczenie, osamotnienie, poczucie bezsilności – te emocje możemy znaleźć na kartach tej publikacji, jednak bije z nich także ogromna miłość, poświęcenie, współczucie i chęć zapewnienia możliwie jak najlepszej opieki i warunków dla chorego.

Autorka pokazała też „dziury” w systemie opieki zdrowotnej, z którymi muszą się na co dzień mierzyć osoby i tak już maksymalnie obciążone zarówno fizycznie, jak i psychicznie, gdyż opieka nad chorym na Alzheimera jest szczególnie wyczerpująca. A co za tym idzie osoby opiekujące się również potrzebują wsparcia i pomocy nie tylko w zakresie fizycznym. Niestety często skupiając się na osobie, którą się opiekują zapominają o sobie samych, co z kolei prowadzi do wypalenia psychicznego i zdrowotnego.

Dlatego tak ważne jest, aby i oni, na pierwszy rzut oka mniej potrzebujący otrzymywali potrzebne wsparcie i pomoc tam, gdzie tego potrzebują i nie wstydzili się o nie zawalczyć, bo tylko dzięki temu będą w stanie udźwignąć to, z czym przyszło im się zmierzyć.

Myślę, że reportaż ten powinna przeczytać każda osoba zainteresowana tą tematyką, ponieważ jest on bardzo rzetelny, a przy tym mocno empatyczny w swoim przekazie. Wszyscy jego bohaterowie są osobami, które możemy każdego dnia spotkać w sklepie, na ulicy etc. i bardzo często nie zdajemy sobie nawet w minimalnym stopniu, sprawy, z czym taka osoba boryka się w swoim domu.

Ta książka bardzo mocno otwiera oczy na to jak heroiczną, choć nierówną walkę toczą bliscy chorych osób. Autorce gratuluję oddania głosu tym, których najczęściej nie słychać, a bohaterom reportażu odwagi w dzieleniu się swoimi trudnymi i często bolesnymi doświadczeniami.

Bardzo polecam Wam lekturę tego trudnego, ale według mnie bardzo potrzebnego i wartościowego tytułu.

 

 https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 21 lutego 2025

„Na człowieka składają się wybory i okoliczności. Nikt nie ma władzy nad okolicznościami, ale każdy ma władzę wyboru.” – Éric-Emmanuel Schmitt.

Książka, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć dla części czytelników może jawić się jako dosyć kontrowersyjna, ponieważ opowiada m.in. o odchodzeniu z tego świata na własnych warunkach…

Wszystko to jednak osadzone zostało w bogatej fabule. Na kartach poznajemy małżeństwo Evelyn i Josepha, którzy spędzili ze sobą wiele lat, mają troje wspaniałych dorosłych już dzieci, a sami są już w podeszłym wieku. Dodatkowo okazuje się, iż Evelyn cierpi na chorobę Parkinsona, która błyskawicznie postępuje… Kobieta nie chce stać się ciężarem, przyczyną bólu oraz zmartwień dla swojej rodziny, dlatego wraz z mężem postanawiają dać sobie i dzieciom ostatni wspólny rok, a potem odejść jednocześnie, ponieważ nie potrafią bez siebie żyć.

Opowieść ta jest bardzo wielowątkowa, przybliża nam życie pary na przestrzeni lat – od dzieciństwa, (zawsze mieszkali po sąsiedzku) i niełatwej młodości – nierozerwalnie wiążącej się ze stratą, jaka jeszcze bardziej ich połączyła – poprzez rodzące się stopniowo uczucie, małżeństwo i rodzicielstwo, aż po czasy współczesne.

Ich wspólne życie rodzinne było bogate w miłość, wsparcie i zaufanie, lecz jednocześnie nie brakowało w nim nieobcych nikomu wzlotów i upadków, które również odcisnęły na nich swoje piętno.

Oprócz historii dotyczącej bezpośrednio dwojga głównych bohaterów poznajemy także losy każdego z ich dzieci, które rzecz jasna mają własny, niemały bagaż doświadczeń. Śledzimy zatem ich życiowe zmagania i to w jak różny sposób każde z nich podchodzi do decyzji podjętej przez ich ukochanych rodziców, którzy byli przy nich zawsze i w każdej nawet najtrudniejszej sytuacji obdarzali ich bezwarunkową miłością oraz stanowili oparcie.

Jak możecie się domyślać jest to książka niezwykle emocjonalna, wzruszająca i dająca wiele do myślenia. Autorka poruszyła w niej wątek wielkiej miłości i wieloletniej namiętności. Bowiem związek Evelyn i Josepha bywał także bardzo burzliwy. Ukazane w tej powieści różnorodne relacje międzyludzkie postawione zostają w obliczu zaistniałej choroby i związanego z nią nieuchronnego odchodzenia, nie tylko w aspekcie fizycznym…

Jeśli chcecie dokładniej poznać losy bohaterów to koniecznie zajrzyjcie na karty tej niesamowicie głębokiej i chwytającej za serce opowieści. Jak przyznaje sama Amy Neff praca nad tą powieścią zajęła jej aż dekadę, co zdecydowanie widać w przenikającym istotę rzeczy, subtelnym, a jednocześnie wyrazistym wydźwięku tej publikacji.

„Dni, gdy kochałem Cię najbardziej” to opowieść o przyjaźni, miłości i pięknym, choć niepozbawionym smutku i cierpienia życiu. Jest to także historia o odchodzeniu i pewnego rodzaju pogodzeniu się z takim stanem rzeczy, lecz także o wewnętrznym dojrzewaniu do takiego pogodzenia.

Czy Evelyn i Joseph ostatecznie spełnią swój plan? Co jeszcze przyniesie im rok, który zdecydowali się darować sobie i bliskim? Czy w tym czasie spełnią jeszcze jakieś swoje marzenia? Przekonajcie się sami sięgając po tę niespieszną, a jednoczenie ogromnie wciągającą powieść o ludziach ich wzajemnych relacjach i życiu pełną piersią.


  

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 11 lipca 2024

"Przez palce zwykłych dni oglądasz świat w pośpiechu gubiąc sny..."

Kiedy sporo się czyta, a grono lubianych autorów jest szerokie to dosyć trudno znaleźć chwilę, by poznać twórczość nowego pisarza… Jednak kiedy Wydawnictwo Mięta zaproponowało mi możliwość zrecenzowania najnowszej powieści Tomasza Betchera, tknięta jakimś impulsem, który zapewne częściowo wywołały intrygująca okładka i opis zdecydowałam się ją przeczytać i powiem Wam, że absolutnie nie żałuję!

„Ta druga” to opowieść ukazana z trzech, a właściwie nawet z czterech, perspektyw. Poznajemy w niej Paulę, Zuzię i Bartka.

Paula i Zuzia to przyjaciółki od czasów szkolnych, z Bartkiem również dziewczyny poznały się jeszcze w czasach nastoletnich. Ich przyjaźń, jak przekonacie się w trakcie lektury, przeszła różne fazy i konfiguracje…

Każda z części tej historii stawia na pierwszym planie jednego z jej bohaterów, przybliżając czytelnikowi zarówno obecne losy danej osoby, jak i to, co było kiedyś. Dzięki temu wszystkie elementy nakreślonej przez autora historii tworzą niesamowicie misterną mozaikę, z której wyłania się obraz doświadczonych przez życie na różne sposoby trojga ludzi, ich niekiedy mocno skomplikowanych relacji oraz wzajemnych powiązań.

Jest to opowieść o przyjaźni, miłości, poświęceniu, wzajemnym oddaniu, ale także ogromnie trudnych i łamiących serce wyborach, których pobudki nie są wcale tak oczywiste, jak może się to początkowo wydawać.

Tomasz Betcher funduje swoim odbiorcom emocjonalny rollercoaster. Perypetie opisanych postaci skłaniają do wielu refleksji, wzruszają i niejednokrotnie chwytają za gardło. W książce nie brakuje jednak także momentów wywołujących uśmiech na twarzy czytelnika. A w tle rozsnuwa się przed czytelnikiem barwna panorama Grudziądza z jego charakterystycznymi spichlerzami, co dodaje tej historii jeszcze bardziej urokliwego klimatu.

Chociaż opis okładkowy może sugerować, iż pozycja ta jest typowym romansem to muszę Wam powiedzieć, że nic bardziej mylnego. To opowieść o ludzkim życiu, w którym pełno rozterek i skrywanych głęboko traum.

Śledząc losy ciekawie wykreowanych postaci kibicujemy im, lecz także nie jeden raz zastanawiamy się jakbyśmy postąpili będąc na ich miejscu. Chociaż nie zawsze zgadzamy się z ich decyzjami to sposób, w jaki autor prowadzi nas przez tę opowieść niejako uzasadnia to, czym kierują się nakreślone przez niego postaci.

Czy każdy z bohaterów znajdzie dla siebie bezpieczną przystań i uda im się odetchnąć pełną piersią? Przeczytajcie najnowszą publikację Tomasza Betchera, a na pewno się tego dowiecie.

Ja spotkanie z prozą autora uważam za bardzo udane i zapewne jeśli nadarzy się ku temu okazja sięgnę po jakąś inną jego pozycję.

Polecam.

 

  https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 8 marca 2024

"Uczucia są mocne na tyle, na ile ludzie je pielęgnują..."

Na początku tego roku opowiadałam Wam o ciekawym debiucie Sylwii Strzelaczak, którym była książka pt. „Baca” otwierająca cykl Po drugiej stronie gór. Aktualnie jestem już jakiś czas po lekturze tomu drugiego, który również jest dostępny na rynku wydawniczym.

W powieści „Jagna” śledzimy dalsze losy Kasi – bohaterki poprzedniego tomu. Po dramatycznych wydarzeniach z udziałem Bacy kobieta próbuje odnaleźć się na nowo w otaczającej ją rzeczywistości, co nie jest łatwą sprawą. Na jej drodze pojawia się młoda dziewczyna imieniem Jagna, która staje się dla Kasi bardzo dużym wsparciem.

Zwłaszcza że głównej bohaterce przyjdzie zmierzyć się z trudną sytuacją związaną z jej serdecznym przyjacielem Jędrkiem… Co takiego się wydarzy? – odpowiedź znajdziecie w książce. Spodziewajcie się jednak istnego rollercoastera emocji.

Oczywiście w tomie tym również nie zabrakło słowiańskości i magii. Kasia stara się odnaleźć Bacę i przywrócić go do świata. Jak się okazuje, może jej w tym pomóc znana czytelnikom z poprzedniego tomu Babka, czy jednak zdecyduje się to zrobić, a jeśli tak, to jaka będzie za to cena?

Światło dzienne ujrzy także pewien sekret, gdyż Babka skrywa w sobie tajemnicę, ale o tym sza… Przeczytajcie sami.

Jeśli lubicie lektury, w których rzeczywistość przeplata się z magią osadzoną w przeszłości to i tym razem się nie zawiedziecie.

Jest to lektura poruszająca i ukazująca, jak ważna w naszym życiu jest przyjaźń oraz jak silna może być taka więź. Wraz z bohaterami przeżywamy w niej różnorodne odczucia i dochodzimy do wielu refleksji nad życiem, człowieczeństwem, relacjami etc.

Jak w tym wszystkim odnajdzie się Kasia? Czego doświadczy i z czym przyjdzie jej się zmierzyć? – tego dowiecie się z kart opowieści.

Jeśli szukacie klimatycznej historii, która oprócz realności nosi w sobie tchnienie słowiańskości z elementami magii to koniecznie poznajcie opowieść zamkniętą na kartach „Jagny”, tym bardziej że autorka ukazuje w niej nie tylko perypetie wspomnianej już niejednokrotnie Kasi, lecz również tajemnicze losy tytułowej bohaterki.

Historia opowiedziana przez autorkę doskonale ukazuje trwające właściwie nieustannie starcie między dobrem a złem… A w tym wszystkim ludzi zmagających się z wieloma egzystencjalnymi burzami, którzy dzięki wsparciu i pomocy innych wciąż na nowo uczą się tańczyć w deszczu.

Polecam.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 29 września 2023

"Kolejny świt to nowa nadzieja – na miłość, na szczęście, na nowy początek."

„Madeira” to już trzecia książka spod pióra Jolanty Kosowskiej, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem akcja powieści osadzona została na tytułowej Maderze. Na wstępie opowieści poznajemy Julię, która wraca na wyspę, aby w jakikolwiek sposób uporządkować swoje emocje wiążące się z zaginięciem, praktycznie tuż przed ślubem, narzeczonego Filipa…

Jednak samotny powrót na Maderę przerasta ją tak bardzo, że w chwili skrajnej słabości postanawia podjąć ostateczny krok… Wtedy na jej drodze staje Alberto, który udaremnia próbę dziewczyny i zabiera ją do swojej rodzinnej restauracji, by tam mogła nieco odpocząć. Dzięki temu poznajemy historię rodziny Alberta, czyli jego mamy Any, ojca Breno oraz jego samego, a koleje ich losów nie należą do prostych ani zupełnie oczywistych.

Jak splecie się ta na swój sposób intrygująca opowieść będąca mozaiką multikulturowości, ludzkich relacji, przeżyć, odczuć, różnorodnych emocji i bolesnych prawd, które koniec końców muszą ujrzeć światło dzienne? Dowiedzcie się sami czytając ten tytuł.

Autorka w sposób bardzo wnikliwy opisuje wzajemne relacje pomiędzy bohaterami. Pokazanych zostało wiele oblicz człowieka wobec różnorakich wydarzeń i trudnych sytuacji życiowych, które stają się udziałem bohaterów. Jolanta Kosowska ukazuje również fakt, jak trudne bywają rodzinne relacje, w których najmocniej uwidaczniają się podobieństwa między pokoleniami, a te wbrew pozorom wcale nie muszą ułatwiać wzajemnych stosunków, choć oczywiście wcale nie musi tak być.

Jest to książka o miłości, zrozumieniu, sile międzyludzkich więzi, zmaganiach z chorobą i odchodzeniu na własnych warunkach. A także o wzajemnym szacunku, wytrwałości i niegasnącej nadziei na pozytywne zakończenie pomimo wszystko.

Jeśli macie ochotę na lekturę refleksyjną i traktującą także o tym, jak ważne są dla człowieka jego korzenie oraz o mocy wybaczenia, które przychodzi dopiero z czasem, dlatego warto dać ten czas nie tylko innym, lecz również samemu sobie to zajrzyjcie na karty „Madeiry”.

Autorka zabiera nas w niej nie tylko do głębi ludzkiego wnętrza i psychiki, lecz także na urokliwą, pełną różnorodnych kolorów, smaków i spokoju wyspę, jaką jawi się czytelnikowi Madera bardzo malowniczo opisana na kartach niniejszej publikacji.

Zapraszam do lektury.

  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 27 lipca 2023

Normalność ginie w tłumie, inność wychodzi poza...

Bywają książki, które nie podlegają ocenie i moim zdaniem publikacja Clary Dupont – Monod zalicza się do tej właśnie kategorii.

Ta niepozorna wizualnie książeczka licząca zaledwie 200 stron niesie w sobie gigantyczny ładunek emocjonalny połączony z ogromną ilością refleksji nad życiem, istotą ludzką, słabością, nieprzystosowaniem i oplecionymi wokół tego wszystkiego wzajemnymi relacjami rodzinnymi.

Narratorami opowieści są kamienie, co przywodzi mi na myśl pewien rodzaj prozy poetyckiej służący dodatkowemu podkreśleniu metaforyczności całej opowieści. Głos ten stanowi swoistą stałość pośród zmieniających się perspektyw w zależności od bohatera danego fragmentu opowieści.

Historia ta bowiem podzielona została przez autorkę na trzy części. Pierwszy fragment to optyka Starszego Brata, kolejny stanowi spojrzenie Młodszej Siostry, a ostatni to spojrzenie Najmłodszego… Spoiwem ich wszystkich jest tytułowy Braciszek, lecz bardzo dobitnie widać w każdej z ww. części odmienność postaw i sposobów radzenia sobie z zaistniałą sytuacją, na którą de facto nie miało się żadnego wpływu.

Jest to opowieść o chorobie, samotności, lęku, izolacji, tęsknocie oraz funkcjonowaniu według wypracowanych schematów, a jednocześnie zupełnie nieschematycznie. Mowa w niej także o żałobie i odbudowywaniu świata niejako na nowo po stracie, która, choć wydaje się końcem wszystkiego może być również początkiem…

Autorka na przykładzie Najmłodszego ukazała jak wiele z tego co minione noszą w sobie kolejne pokolenia. Bohaterowie niniejszej opowieści są właściwie bezimienni, a cała rzecz toczy się w górskiej, mocno odseparowanej od świata wiosce – moim zdaniem służy to podkreśleniu tego, że trudy życia mogą stać się udziałem każdego i bez względu na wszelakie okoliczności.

Clara Dupont – Monod w publikacji tej bazuje na własnych doświadczeniach z dzieciństwa, zapewne dlatego opowieść ta, choć niespieszna i refleksyjna jest tak mocno nasycona buzującymi pod jej powierzchnią emocjami.

Całości dopełnia bardzo wymowna według mnie okładka, którą zaprojektował pan Michał Pawłowski.

Jeśli macie ochotę na nietypową i niełatwą, ale zdecydowanie wartą uwagi lekturę to sięgnijcie po „Braciszka” i przekonajcie się sami, co kryje się na jego kartach. Jest to książka o poszukiwaniu i odkrywaniu mocy w słabości oraz o sile człowieka, która, choć brzmi to nieco paradoksalnie, tkwi w jego kruchości.

Jestem ogromnie ciekawa Waszego odbioru niniejszej pozycji, więc koniecznie dajcie znać czy macie ją w swoich czytelniczych planach? A może już przeczytaliście lub właśnie czytacie?

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 30 września 2022

"Wiem że można inaczej żyć..."

Najnowsza książka Edyty Świętek nosi intrygujący tytuł „Przezroczyste” . Jest to już 35 powieść w dorobku literackim pisarki, a ja zrecenzowałam już dla Was kilkanaście spośród nich (a i pozostałych zapewne z czasem się doczekacie), więc i teraz dzielę się moimi wrażeniami z najświeższej lektury.

Tym razem autorka ukazuje losy rodziny Widłaków. Sylwia i Karol to małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, które swoją matrymonialną ścieżkę rozpoczęło w zasadzie tuż po wkroczeniu w dorosłość, ponieważ na świecie miała pojawić się Patrycja. Życie małżonków nigdy nie należało do łatwych, ponieważ matka Karola zawsze miała o Sylwii bardzo kiepskie zdanie, natomiast mniemanie na temat syna proporcjonalnie sięgało zenitu. W związku z tym już od momentu wspólnego życiowego startu to właśnie mężczyzna zawsze był na piedestale – najpierw mógł się spokojnie kształcić, a potem robić karierę zawodową nie przejmując się zbytnio domem i rodziną, która w niedługim czasie powiększyła się także o Kamilę.

Chociaż aktualnie Widłakowie od dawna byli już na swoim to zasadniczo sytuacja się nie zmieniła. To Sylwia mimo że również podjęła pracę, zajmuje się domem, nastoletnimi córkami, garderobą męża etc.

Patrycja i Kamila to dwie charakterologiczne skrajności. Starsza z dziewcząt jest spokojna, poukładana i stawia na edukację. Młodsza natomiast jest wulkanem energii – roztrzepana, nieco ekstrawagancka i zadziorna. Kamila często się buntuje i sprawia rodzicom, a zwłaszcza matce, sporo trudności wychowawczych. Sylwia stara się więc wpłynąć zarówno na młodszą córkę jak i na Karola, by ten w końcu stanowczo zareagował na wybryki latorośli. Mężczyzna jak zwykle jednak bagatelizuje sprawę wymawiając się pracą, zmęczeniem itd.

W końcu dochodzi do tego, że Kamila zostaje usunięta ze szkoły… A oprócz tego okazuje się, że stateczna dotąd Patrycja na kilka miesięcy przed maturą, podobnie jak przed laty jej mama, spodziewa się dziecka… A to dopiero początek życiowych zawirowań u Widłaków.

Co los zgotuje poszczególnym bohaterom tej publikacji? Po odpowiedź zapraszam do „Przezroczystych”.

Autorka w sposób bardzo wymowny pokazała trudne relacje rodzinne, ludzką bezradność w obliczu choroby, czy nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych co skutkuje salwowaniem się ucieczką na różnych życiowych frontach. Opowiedziała również o stopniowym, powolnym rozpadzie małżeństwa i rodziny, poczuciu odrzucenia oraz wynikających z niego zachowaniach bohaterek.

Z drugiej strony jest to jednak opowieść o sile kobiet, o tym, że potrafią one się wspierać i współpracować ze sobą dla wspólnego dobra nawet w najbardziej dramatycznych momentach. Okazuje się bowiem, że nawet niepełna rodzina może poradzić sobie dobrze w życiowych opałach.

Edyta Świętek, jak zwykle w swoich powieściach, tak i teraz, nie stroni od tematów trudnych, kipiących od emocji i różnorodnych refleksji. Chociaż nie oszczędza wykreowanych przez siebie bohaterów to jednak ostatecznie daje im światełko w tunelu i nadzieję na lepsze jutro pomimo tego, że zmiany, jakie dokonują się w ich życiu są bolesne lecz nieuniknione.

Jeśli szukacie opowieści o rodzinie, wzajemnych relacjach uczuciach lub ich braku oraz życiowych zakrętach losu to sięgnijcie po najnowszą publikację Edyty Świętek. Znajdziecie w niej między innym bardzo szerokie spektrum ludzkich zachowań poznając przy tym determinujące je przyczyny.

W moim odczuciu w książce tej ukryta jest także refleksja nad tym na ile jesteśmy w stanie jednoznacznie ocenić człowieka z jego bagażem doświadczeń oraz w kontekście odebranego przez niego wychowania?

Jeśli zachęciłam Was do zapoznania się z kwintesencją „Przezroczystych” to zapraszam do lektury powieści.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 11 października 2021

"Każdemu człowiekowi jest dany klucz do bram raju. Tym samym kluczem otwiera się bramy piekła." - Richard P. Feynman


Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać „Cholerną książkę” Magdaleny Czmochowskiej, w związku z tym, kiedy ukazała się zapowiedź jej najnowszej powieści wiedziałam, że też będę chciała poznać jej treść.

Niniejsza historia jest zupełnie inna gatunkowo od poprzedniej, ponieważ najnowsza powieść autorki zatytułowana „Życie zaczyna się jutro” podejmuje niezwykle ważny, a zarazem delikatny temat, jakim niewątpliwie jest depresja.

Bohaterką książki jest Oliwia Popławska, która po nagłej śmierci męża coraz bardziej zapada się w sobie… Nie dzieje się to jednak od razu, lecz następuje dopiero po pewnym czasie od traumatycznych wydarzeń.

Czytelnik towarzyszy młodej kobiecie będąc niejako obserwatorem tego, jak pogrąża się ona coraz głębiej w odmętach depresji. Pewnego dnia do sąsiedniego mieszkania wprowadza się tajemniczy mężczyzna – Mikołaj Macanek – stopniowo, krok po kroku próbuje on wyciągnąć naszą bohaterkę z depresyjnej otchłani. Co nim kieruje i jakie są efekty podejmowanych przez niego działań? Tego dowiecie się z kart książki.

Autorka w sposób bardzo plastyczny i szczery nakreśla przed czytelnikiem słodko-gorzki obraz zmagań Oliwii z samą sobą i dręczącymi ją demonami. Codziennością młodej kobiety jest sinusoida chwilowych wzlotów, po których następują bolesne i druzgocące wewnętrznie upadki.

Pokazane zostały również niełatwe relacje rodzinne, gdy najbliżsi chcą pomóc, a jednak nie potrafią i zamiast tak potrzebnego wsparcia potęguje się wzajemne oddalenie.

Z drugiej strony obserwujemy niebagatelną rolę przyjaciół, którzy są przy Oliwii zawsze, wszędzie i pomimo wszystko…

Powieść z całą pewnością nie jest wyłącznie smutna i przytłaczająca. Chociaż autorka absolutnie nie lukruje w niej rzeczywistości to losy bohaterów co prawda nieoszczędzanych przez życie na różne sposoby świadczą jednak dobitnie o tym, że zawsze istnieje jakieś światełko nawet w najciemniejszym tunelu.

Książka ta daje do myślenia, wzrusza, a momentami bawi wywołując szeroki uśmiech na twarzy czytelnika. Jeśli zatem nie boicie się trudnych tematów i opowieści, które zafundują Wam emocjonalny rollercoaster to gorąco polecam tę powieść Waszej uwadze.

Być może gdzieś obok Was toczy swe zmagania podobna, jak w książce „Oliwia”, a dzięki lekturze tej książki dostrzeżecie ten fakt i odważycie się wyciągnąć do niej/niego pomocną dłoń… Czasem mały gest znaczy i zmienia tak wiele…
 

poniedziałek, 5 lipca 2021

"Wszystko jest skomponowane ze słów..."

 
 
Na polskim rynku wydawniczym Mario Escobar zadebiutował w marcu 2019 roku powieścią historyczną „Kołysanka z Auschwitz”. Natomiast w kwietniu bieżącego roku ukazała się już jego trzecia książka (w między czasie były jeszcze „Dzieci żółtej gwiazdy”, których lektura wciąż przede mną) nosząca tytuł „Bibliotekarka z Saint-Malo”. Bohaterką opowieści jest Jocelyn Ferrec mieszkająca w małym tytułowym miasteczku bibliotekarka, która zmaga się z chorobą płuc. Jocelyn jest również szczęśliwą mężatką, jednak sielanka nie trwa zbyt długo, gdyż jej mąż Antoine zostaje powołany na front. Kobieta powoli wraca do zdrowia, lecz całym jej światem staje się biblioteka oraz wspierający ją przyjaciel Denis, który podziela pasję naszej bohaterki i z zawodu jest księgarzem.

Latem 1940 roku do cichego i spokojnego Saint-Malo wkraczają naziści siejąc postrach i zamęt wśród miejscowej ludności. Ucieczką od narastającego chaosu są dla Jocelyn, jak zawsze w trudnych chwilach, książki, z których większość staje się towarem zakazanym oraz pisanie listów do pisarza Marcela Zoli.

W historii Jocelyn odnajdujemy wiele wątków historycznych, które stanowią tło jej codzienności. Autor na przykładzie losów wykreowanych przez siebie bardzo różnorodnych bohaterów ukazał nie tylko ogrom okrucieństw oraz spustoszenie, jakie na wielu polach niesie ze sobą wojenna zawierucha dla ludności cywilnej. Oprócz w/w kwestii czytelnik śledzi również zakazaną relację Jocelyn i niemieckiego oficera Hermanna, który wbrew okolicznościom zakochuje się w kobiecie, w której absolutnie nie powinien…

Dowiadujemy się również sporo na temat działań, jakie podejmują ludzie, aby w jakikolwiek sposób przeciwstawić się okupantowi. Chociaż ryzyko jest ogromne nie szczędzą oni wysiłków w tym kierunku, a satysfakcja z udanych akcji jest przeogromną i daje wciąż nowe nadzieje na odmianę trudnego losu.

Jeśli macie ochotę przeczytać niespieszna historię o książkach i ludziach oraz o tym, jak wojna zmieniając wszystko paradoksalnie nie zmienia nic z tego, co fundamentalne to najnowsza powieść Mario Escobara będzie dla Was dobrym wyborem.

Książkę czyta się dobrze, a śledząc przemyślenia bohaterki snujemy również własne refleksje na podsuwane tematy. Jest to opowieść nie tylko o wojnie, lecz również o przyjaźni, miłości nie tylko do ludzi, ale także książek i słowa pisanego, o marzeniach i człowieczeństwie, którego nie wolno nam zatracać w żadnych okolicznościach.

Poznajcie zatem historię Jocelyn Ferrec i jej ukochanej biblioteki usytuowanej w urokliwym Saint-Malo.

Zapraszam Was wszystkich do tego niezwykłego zakątka. 
 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *