Pokazywanie postów oznaczonych etykietą determinacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą determinacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 kwietnia 2026

"Nic, co ma wartość, nie jest stracone."

 

Kilka lat temu zachwyciłam się dwoma powieściami Kristy Cambron, a dwie pozostałe (w Polsce wydano do tej pory 4 tytuły jej autorstwa) oczekiwały na przeczytanie.

Na lekturę jednego spośród nich, a konkretnie „Włoską balerinę” przyszedł czas w marcu tego roku. 

Jest to opowieść dosyć obszerna i wielowątkowa, obfitująca w różne czasy i miejsca akcji. Taka konstrukcja łączy ze sobą kilkoro bohaterów: Julię – włoską balerinę, która staje się frontową pielęgniarką, żołnierzy – Courtneya i AJ-a, Callę – kilkuletnią dziewczynkę uratowaną z getta przez Courta oraz Delaney, która w czasach współczesnych odkrywa i rozwikłuje rodzinną tajemnicę.

Autorka również tym razem, jak to już bywało w jej książkach, splata losy zwyczajnych ludzi z wojenną zawieruchą, która całkowicie odmienia ich życie. Na kartach powieści mamy bardzo wiele odniesień do wydarzeń historycznych, które przez całą opowieść toczą się w jej tle. Jest to historia o trudnych wyborach, ludzkiej odwadze, poświęceniu i determinacji w obliczu najtrudniejszych życiowych wyzwań.

W powieści tej jednak nie brakuje również wątku uczuciowego. Zaglądamy także do świata sztuki, a konkretnie baletu, którego przedstawicielką jest Julia, która niegdyś marzyła o karierze baleriny i miała ku temu ogromny talent…

Niestety wybuch II Wojny Światowej zniweczył realizację tych pragnień… Stały się one mrzonką wobec mrocznej rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć jej samej oraz innym opisanym tutaj bohaterom.

„Włoska balerina” to powieść gęsta od wzajemnych relacji, doświadczeń i emocji przeżywanych przez jej bohaterów. Na jej kartach teraźniejszość nierozerwalnie łączy się z przeszłością, a przyjaźń, miłość i odwaga ratują wiele mikroświatów…

Zaś tajemnicza dla współczesnych bohaterów walizeczka z przeszłości staje się przyczynkiem do nawiązania wzajemnej relacji i połączenia odległych nie tylko mentalnie i kulturowo, lecz również geograficznie światów.

Bohaterowie, których kształtuje Kristy Cambron są różnorodni pod wieloma względami. Poczynając od ich wieku i pochodzenia, poprzez wykonywany zawód czy pasję, aż po życiowe doświadczenia, połączył ich jednak wir wielkiej historii, która nie oszczędza nikogo…

Jeśli lubicie książki tej Autorki lub ogólnie tego typu powieści to możecie zapoznać się również z tym tytułem. Według mnie jest to dobra pozycja, niemniej jednak muszę Wam powiedzieć, że dwie poprzednie podobały mi się bardziej. Za jakiś czas przeczytam i opowiem Wam o jeszcze jednej publikacji tej pisarki. Będzie to ostatni tytuł, którego jeszcze nie przeczytałam, mimo że ukazał się po polsku już jakiś czas temu.

A wracając do „Włoskiej baleriny” – jesteście ciekawi co skrywa się na jej kartach? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć odrobinę zaintrygować i zdecydujecie się zapoznać z przejmującymi i zawiłymi losami bohaterów niniejszej opowieści.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

środa, 3 grudnia 2025

Czy promyk nadziei może tlić się w ciemności?

 

„Nadzieja pośród ciemności” to debiut literacki Toda Lendinga. W książce tej poznajemy 17-letniego Rubena, który wraz ze swoim ojcem prowadzi sklep z ekskluzywnymi parasolami.

Chłopak zakochany jest z wzajemnością w Zeldzie. Jednakże beztroska młodych ludzi i ich marzenia o przyszłym szczęściu zostają brutalnie przerwane, gdy wybucha II Wojna Światowa. W wyniku tych wydarzeń i wszystkiego, co one za sobą pociągają, ludność narodowości żydowskiej musi walczyć o przetrwane.

Zelda wraz z rodziną ucieka z miasta, co sprawia, że zostają z Rubenem rozdzieleni. Później na skutek pewnych, dramatycznych wydarzeń rodzina Rubena również zmuszona jest do zmiany miejsca pobytu, w związku z tym chłopak stawia sobie za punkt honoru odnalezienie ukochanej… Czy mu się uda? Przekonajcie się sami.

Na kartach tej powieści wiele się dzieje. Autor jednak kładzie w niej duży nacisk nie tylko na wydarzenia zewnętrzne, które rzecz jasna stanowią tło opowieści, ale zagłębia się także bardzo mocno w psychikę i emocje bohaterów.

Ukazuje nam ich zmagania ze stratą, wszechobecnym terrorem, głodem, strachem, niepewnością jutra etc. Jednakże pomimo tych niezwykle trudnych i bolesnych doświadczeń, jakie stają się udziałem bohaterów, śledzimy również ich determinację, niezłomność na wielu polach, heroizm we wspieraniu innych, a także gigantyczny hart ducha, który pomaga przeć do przodu pomimo wszystko.

Historia Rubena, Zeldy i ich rodzin jest bardzo poruszająca, zapadająca czytelnikowi w pamięć i skłaniająca go do stawiania sobie podczas lektury wielu pytań. W opowieści tej pokazane zostało również to, jak ważne w naszym życiu są relacje międzyludzkie. Rzecz jasna, na pierwszy plan wysuwają się te rodzinne, ale także wszelakie inne ich konfiguracje są w książce mocno podkreślone i dosyć dogłębnie opisane.

Opowieść ta, choć trudna, a momentami drastyczna i brutalna, niesie w sobie także tytułową nadzieję, która przejawia się w opisywanej miłości, oddaniu na rzecz drugiego człowieka, czy podejmowaniu prób ochrony bezpieczeństwa i życia innych, często z narażeniem własnego.

Jest to emocjonalny gejzer, który z całą pewnością nie pozostawia czytelnika obojętnym. Zaś styl autora, choć bywa mroczny i duszny, bo tego wymaga poruszona tematyka, jest także na swój sposób porywający i dający wiele furtek do różnorodnych przemyśleń.

Poznajcie zatem losy Rubena i innych bohaterów tej opowieści niejako współtowarzysząc im w przeżyciach, emocjach i rozterkach jakie stają się ich udziałem na kartach powieści.

Jeśli szukacie dosyć obszernej lektury będącej fikcją literacką, lecz nieco opartą o kanwę prawdziwych wydarzeń to myślę, że książka ta spełni Wasze oczekiwania.

 
 

piątek, 6 czerwca 2025

W Pieprzówkach (i nie tylko) po raz trzeci...


„Serca żyjące nadzieją” to już trzecia odsłona sagi Sandomierskie Wzgórza. W tomie tym śledzimy dalsze losy Aliny i Eustachego, których relacja powoli się zacieśnia i ociepla. Próbują oni poukładać swoje życie pomimo wszystkiego, co do tej pory im się przydarzyło.

Na skutek pewnych wydarzeń Orszandowie ze względów bezpieczeństwa zmuszeni są opuścić Pieprzówki i przenieść się na stałe do Sandomierza. Jak się okazuje ma to jednak wiele dobrych stron.

Poznajemy również dalsze losy Michała Zdunka, zwanego Zadziorem, który, jak już nam wiadomo, pod koniec drugiego tomu porywa się na niezwykle heroiczny czyn. W jego życiu także zachodzi sporo zmian, lecz przyjaźń z Eustachym pozostaje niezmienna.

Autorka nakreśliła również burzliwe dzieje rodziny Jaskierków, w której wciąż źle się dzieje, a na familię spadają kolejne dramatyczne zdarzenia – Jakie? Dowiecie się z książki.

Akcja tej powieści, mimo że w większości nieco mniej wartka niż w poprzednich częściach również nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Kibicujemy bohaterom obserwując ich życiowe wzloty i upadki, rozwijające się uczucia i targające nimi odczucia.

Wydarzenia pokazane w powieści są bardzo interesujące i pochłaniają uwagę czytelnika. Jest to historia przepełniona różnorodnymi emocjami, które wynikają z doświadczeń bohaterów.

Edyta Świętek, jak zwykle w sposób niesamowicie plastyczny ukazuje egzystencję różnorodnych bohaterów. Absorbuje uwagę czytelników poruszając wiele tematów, także tych trudnych i bolesnych.

W sposób zwyczajnie – niezwyczajny ukazuje ludzką codzienność w całej gamie drobiazgów, z których przecież tak naprawdę składa się życie. Przez taki właśnie sposób ukazania powieściowego świata wykreowani przez autorkę bohaterowie stają się czytelnikowi jeszcze bliżsi, a przemiany w nich zachodzące stają się dla nas tym bardziej wiarygodne.

Jest to historia o odwadze, uczuciach, poszukiwaniu nowego początku oraz o nadziei i ludzkiej determinacji.

Jestem bardzo zadowolona z lektury tego tomu i rzecz jasna już czekam na kolejny. A Was zachęcam do sięgnięcia po całą sagę Sandomierskie Wzgórza, gdyż są to tomy napisane pięknym językiem, a wszystko to, co się w nich dzieje wzbudza w odbiorcy niegasnące zainteresowanie. Z każdą kolejną stroną i częścią jesteśmy coraz bardziej ciekawi co jeszcze się wydarzy.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 21 grudnia 2023

Gdy historia puka do drzwi teraźniejszości...

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć totalnie odbiega swoją tematyką od aktualnego około świątecznego klimatu. Mam na myśli powieść „Głodni” – Agaty Bizuk, pozycja ta ukazała się 10 października bieżącego roku, pod szyldem Wydawnictwa BookEnd.

Historia ta toczy się dwutorowo w czasach współczesnych oraz w latach 40-tych XIX wieku, podczas Wielkiego Głodu w Irlandii, który miał miejsce w latach 1845 – 1849.

Bohaterką współczesnych fragmentów jest Monika. 40-latka, która po dwudziestu latach małżeństwa zostaje zdradzona i porzucona przez męża. W związku z zaistniałą sytuacją kobieta musi ułożyć sobie życie na nowo, co oczywiście nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza że stopniowo uświadamia sobie, iż z biegiem lat stała się cieniem swojego męża właściwie całkowicie rezygnując ze swych marzeń, pragnień, a nawet upodobań. Aby choć trochę ułatwić sobie nowy start Monika postanawia na jakiś czas przenieść się do Irlandii, gdzie w niewielkim miasteczku Dunshaughlin mieszka jej siostra wraz ze swoim partnerem.

Druga płaszczyzna opowieści to wstrząsające losy Marii O’Brien opisane w prowadzonym przez nią przez kilka lat notatniku w czasie wspomnianego wcześniej Wielkiego Głodu. Dodać należy, iż swoje notatki kobieta prowadzi przebywając już w przytułku dla ubogich – miejsce, które miało nieść pomoc ludziom w skrajnie trudnej sytuacji życiowej okazało się de facto obozem pracy. Jest to tym bardziej przerażające, gdyż ludzie zgłaszali się tam zupełnie dobrowolnie licząc na sugerowane wsparcie.

Notatnik Marii jest próbą ocalenia od zapomnienia tego, co przeżywa ona obecnie (tzn. w momencie pisania), a także tego, co działo się w zwyczajnych, w miarę spokojnych czasach poprzedzających tragiczne wydarzenia.

Autorka w sposób mocno zaskakujący splotła ze sobą oba wątki tej nietuzinkowej historii. Jeśli chcecie przekonać się, jak ostatecznie przenikną się losy obu bohaterek to koniecznie sięgnijcie po niniejszą publikację.

W moich oczach pozycja ta jest swego rodzaju hołdem dla tych, którzy stracili życie podczas tragicznych wydarzeń z połowy XIX wieku. Jest to opowieść o walce o ludzką godność, prawo do życia i funkcjonowania w świecie każdej nacji oraz o przetrwanie w nieludzkich warunkach i czasach. „Głodni” to historia o rodzinie, odwadze i determinacji matki, która za wszelką cenę pragnie lepszego losu dla swojego jedynego pozostającego jeszcze przy życiu dziecka.

To prozatorskie ukazanie czasów mrocznych, brutalnych, odzierających z wiary, nadziei i poczucia własnej wartości, które to wydarzenia pogrążają się coraz głębiej w odmętach historycznego zapomnienia.

Losy współczesnej nam Moniki również są na swój sposób ciekawe. Ona także zmaga się z trudami codzienności i buduje na nowo swój mały świat. Czy jej się to uda? Odpowiedź znajdziecie w książce. Jej losy dają nam jednak swego rodzaju wytchnienie od niezwykle poruszającej i tragicznej opowieści Marii O’ Brien.

Jeśli szukacie pozycji mocnej, nietuzinkowej i dotykającej w zasadzie mało znanych, przynajmniej według mnie, wydarzeń historycznych to bardzo gorąco zachęcam Was do przeczytania powieści „Głodni” – Agaty Bizuk, bo są takie historie, które po prostu trzeba poznać. Książka ta otwiera oczy na bardzo wiele aspektów bardzo ważnych zarówno kiedyś jak i dziś.

Gorąco polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 15 września 2023

"Człowieczy los niesie z sobą trudy żal i łzy... Pomimo to można los zmienić w dobry lub zły..."

Myślę, że znacie twórczość Ałbeny Grabowskiej, autorki bestsellerowego „Stulecia winnych” oraz wielu innych powieści. W ostatnim czasie przeczytałam jej najnowszą publikację pt. „Najważniejsze to przeżyć”, w której autorka ukazała powojenne losy rodziny, która powróciła do Warszawy i próbuje odbudować swoje życie po zbrojnej zawierusze.

Narracja w przeważającej części opowieści należy do Mirki, zaradnej 12-latki, która ukazuje nam swoją rodzinę. Ojca – lekarza, początkowo zajmującą się tylko domem mamę, starszą siostrę Tereskę i przyszywaną babcię Hrabinę. Poznajemy także jej najlepszą przyjaciółkę Danusię oraz dowiadujemy się nieco o innych, którzy przeżyli lub zginęli, a przynajmniej tak się wydaje.

Nie jest to jednak jedyna perspektywa tej historii. Widzimy ją również oczyma drugiej siostry. Jej przeżycia i odbiór rzeczywistości czytelnik poznaje dzięki rozdziałom zatytułowanym Pamiętnik Tereski, a jest ich także całkiem sporo.

Trochę miejsca zostało poświęcone również refleksjom ojca na temat jego pracy i pacjentów, co ujęte zostało w rozdziałach sygnowanych inicjałami pacjentów. Matka również otrzymała od autorki własne fragmenty opowieści, znajdują się one pod szyldem Kurier poranny, gdzie jak dowiadujemy się w toku lektury kobieta podejmuje pracę dziennikarki i ma za zadanie opisywać, jak warszawiacy odbudowują zniszczone miasto oraz własne życie.

Śledzimy codzienność bohaterów, na których wojna odcisnęła niezatarte piętno. Rozpacz miesza się tutaj z nadzieją, przyjaźń i wzajemne wsparcie z rozczarowaniem, a miłość z uczuciowym zawodem. Ludzie nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz przytłoczeni są smutkiem, zagubieniem i niepewnością.

Należy jednak zaznaczyć, że w tej niełatwej do udźwignięcia rzeczywistości rodzą się też pozytywne uczucia – miłość, nowe znajomości, czy wyciągnięta do kogoś pomocna dłoń. Mottem przewodnim książki jest bardzo często w niej powtarzany przez różnych bohaterów tytuł, ale czy aby na pewno wszyscy oni uważają, że najważniejsze to przeżyć? Przekonajcie się sami sięgając po książkę.

Ałbena Grabowska pokazuje w niej wiele nie tylko fizycznych, ale również psychiczno – emocjonalnych konsekwencji wojny, które stają się dla istoty ludzkiej bagażem na całe życie… Zdarza się niekiedy że okazuje się on niestety nie do udźwignięcia…

Jeśli szukacie lektury refleksyjnej i takiej, w której pochylono się bardzo mocno nad ludzkim losem osadzonym w bardzo trudnych okolicznościach to śmiało możecie zapoznać się z najnowszą prozą Ałbeny Grabowskiej. Niezwykle wyrazista postać wchodzącej w nastoletni wiek Mirki i jej silna więź z uratowanym spod gruzów Azorem tchnie otuchą, nadzieją i hartem młodego ludzkiego ducha w obliczu wszechobecnego rozkładu i podejmowanych nieustannie prób odrodzenia się, niczym mityczny feniks z popiołów, ocalałych ludzi, którzy muszą na nowo stworzyć świat, w którym będą umieli żyć pomimo tego wszystkiego, czego doświadczyli.

A wszystko to, o czym wspomniałam powyżej w zaskakujący sposób okazuje się być splecione z historią otwierającą tę wielowymiarową i wieloznaczną powieść.

Zapraszam do lektury.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 23 listopada 2022

"Często największymi barierami nie są wcale ograniczenia fizyczne, a bariery w naszych głowach."

 

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym jaką wagę i konsekwencje może mieć jedna młodzieńcza podjęta pod wpływem silnych emocji połączonych ze spożyciem alkoholu decyzja?

Autor, a zarazem główny bohater książki, o której chcę Wam dziś opowiedzieć po dziś dzień zmaga się ze skutkami dokonanego w wieku 19 lat złego wyboru. Rafał Miszkiel, bo o nim właśnie mowa, przy współudziale Ewy Raczyńskiej przybliża nam własne losy. Początkowo poznajemy zbuntowanego chłopaka z problemami, który mieszka z rodziną w Suwałkach i próbuje znaleźć swoje przysłowiowe miejsce na Ziemi.

Jeden pełen negatywnych emocji połączonych z alkoholem wieczór odmienia życie Rafała o 180 stopni, gdy na jego drodze, jak sam pisze, stanął słup wysokiego napięcia… Co dokładnie wtedy zaszło dowiecie się oczywiście z kart książki.

Jak jednak możecie się domyślić przebudzenie Rafała w szpitalu i jego późniejszy długotrwały pobyt tam nie należały do łatwych. Cudem przeżył, a dziś porusza się na wózku i nie ma ręki, te trudności nie przeszkadzają mu jednak w byciu samodzielnym oraz realizowaniu siebie i swoich pasji na wielu różnorakich polach.

Publikacja ta jest niesamowicie szczerym i ogromnie osobistym opisem drogi, jaką autor przebył zarówno fizycznie, ale także psychicznie i emocjonalnie od czasu wydarzeń z 2 maja 2013 roku aż do chwili obecnej.

Nie brak w niej również różnego rodzaju praktycznych podpowiedzi, które mogą przydać się osobom z niepełnosprawnością ruchowa i/lub brakiem kończyny górnej.

Nie jest to jednak książka wyłącznie o niepełnosprawności. Traktuje ona również o odwadze, determinacji i silnej woli autora, o wychodzeniu z własnej strefy komfortu oraz marzeniach i ich spełnianiu pomimo trudności.

Mowa w niej również o międzyludzkich relacjach, które z czasem również ewoluują i zwyczajnych ludzkich potrzebach oraz pragnieniach, których absolutnie nie determinuje zawodzące ciało.

„Porażony życiem…” to lektura skłaniająca do refleksji, która chociaż momentami bywa trudna może być również ogromną inspiracją dla tych, którzy chcą spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy lub coś w nim zmienić. A dla osób zmagających się z podobnymi trudnościami, jak Rafał Miszkiel może stać się ona bodźcem do przyjrzenia się własnej codzienności i temu jak można ją ewentualnie przeorganizować, oczywiście na miarę własnych indywidualnych możliwości, a zarazem świadectwem tego, że nawet będąc w dosyć trudnej fizycznie sytuacji można żyć pełnią życia.

Polecam Wam lekturę „Porażonego życiem…”, jak również zapoznanie się z kanałami autora w social mediach, gdzie aktywnie działa on od wielu lat, czego kulisy również odkryje przed Wami w swojej książce.

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 26 stycznia 2022

"Wydaje mi się, że wolność i niewola jednak zależą od tego, jaką perspektywę się przyjmie..."


Z twórczością Anny Sakowicz po raz pierwszy zetknęłam się w roku 2016 za sprawą napisanej przez nią „Złodziejki marzeń” i pamiętam, że powieść ta przypadła mi do gustu. Potem autorka wydała jeszcze sporo książek, z których część również posiadam na moich domowych półkach.

Gdy ukazała się zapowiedź najnowszej powieści pisarki zatytułowanej „Siła miłości” urzekła mnie zarówno okładka i opis, jak również fakt, iż książka ta oparta została na autentycznych wydarzeniach. Wszystko to razem sprawiło, że wiedziałam już, iż bardzo chcę ją przeczytać.

W niniejszej historii poznajemy rodzinę Ostrowskich – Malwinę, Adama, ich biologiczne dzieci Macieja i Stefanię oraz Kacpra, który już od kilkunastu lat przebywa w specjalistycznej rodzinie zastępczej, którą tworzą Ostrowscy.

Kacper jest dzieckiem z ogromnymi deficytami w wielu dziedzinach, gdyż przyszedł na świat w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie obarczonej wieloma różnego rodzaju niedoborami – jego rodzice są upośledzeni i sami nie do końca potrafią zadbać nawet o siebie, a co dopiero o malucha, który wymaga specjalistycznej opieki na wielu polach.

Drugą twarzą tej opowieści jest Lilianna – dziennikarka, która ma zrobić materiał na temat rodzicielstwa zastępczego. Jak dowiadujemy się w toku lektury kobieta również nie miała łatwego życia i po dziś dzień rzutuje to na jej obecną egzystencję, chociaż usilnie odpycha ona od siebie tą świadomość. Co dokładnie jej się przydarzyło? - dowiecie się czytając książkę.

Jak więc widzicie historię tę poznajemy dwutorowo. Z perspektywy Ostrowskich jesteśmy świadkami skomplikowanej i ogromnie trudnej emocjonalnie relacji, która z jednej strony dotyczy głównie Marianny i Kacpra, z drugiej natomiast odbija się rykoszetem na całej rodzinie.

Jeśli szukacie prawdziwej, a zarazem mocno niejednoznacznej opowieści, w której odnaleźć można ogrom targających człowiekiem, często bardzo skrajnych, emocji to najnowsza powieść Anny Sakowicz będzie dla Was bardzo dobrym wyborem. Autorka opisując losy bohaterów dobitnie ukazuje, iż są w życiu sytuacje, z których nie ma tzw „dobrych” wyjść.

Jakie decyzje w odniesieniu do opisywanych zdarzeń podejmą bohaterowie? Jak głęboko sięga siła miłości i czy ma ona jakieś granice?

Sięgnijcie po „Siłę miłości”, a na pewno nie przejdziecie obok niej obojętnie. Jest to książka wzbudzająca bardzo wiele emocji, a jej treść wywołuje w czytelniku różnorakie przemyślenia, które pozostają w odbiorcy na długo.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 1 marca 2021

"Ucz się z wczoraj, żyj dla dzisiaj, miej wiarę jutro"

 
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak wygląda praca radiowca od kulis? Jeśli tak to być może wydaje Wam się, że jest to nieustający fun, totalny luz i finansowe kokosy. Tymczasem jeden z najbardziej znanych i lubianych radiowych głosów w Polsce właśnie spełnia swoje kolejne marzenie i oddaje w ręce czytelników swoją debiutancką książkę, w której opisuje krętą ścieżkę na radiowy szczyt.

Może niektórzy z Was już wiedzą, kogo mam na myśli, a dla tych, którym jeszcze nic się nie nasunęło podpowiadam, że dzisiaj przybliżę Wam nieco książkę „Poza anteną. Gdy gaśnie czerwona lampka”, której autorem jest Kamil Baleja.

Pozycja ta to ogromnie osobista wyprawa do krainy wspomnień oraz z całą pewnością nieznanych dotąd słuchaczom wydarzeń, anegdot i wielu różnorodnych perypetii, czasem zabawnych, a niekiedy zupełnie nieśmiesznych, które kształtowały krętą drogę autora ku upragnionej radiowej konsoli.

Książka ta została napisana z ogromną dawką humoru oraz sporym dystansem zarówno do medialnego środowiska, jaki i samego siebie. Kamil Baleja absolutnie nie tuszuje w niej swoich wpadek, trudnych momentów, czy nachodzących go niekiedy wątpliwości, których jak przeczytacie wcale nie było mało.

W książce tej nostalgia w odniesieniu do tego, co już było miesza się z niecierpliwym oczekiwaniem tego, co wciąż jeszcze przed Kamilem Baleją. Takie połączenie stwarza niesamowity koktajl wręcz kipiący od masy pozytywnych wrażeń i emocji, a domieszka nietuzinkowego poczucia humoru zawierającego w sobie również niezwykle cenną umiejętność śmiania się z samego siebie gwarantuje świetną zabawę przy lekturze.

Ogromnym atutem tej historii jest także to, iż została ona napisana bez zbytniego zadęcia tzw. puszenia się i pompowania przed czytelnikami własnego ego. Kamil Baleja nie pozuje, a jego wizerunek kumpla z sąsiedztwa nie jest wykreowaną jedynie dla odbiorcy wizją i to się po prostu czuje!

Autor skrzętnie kolekcjonuje wszystkie doświadczenia ze swojego życia z tych pozytywnych czerpiąc energię do dalszych działań, natomiast z tych trudniejszych wyciągając lekcje i podążając naprzód ku kolejnym marzeniom.

Jego książka bawi, wzrusza i skłania do wielu refleksji nad tym, co najważniejsze w ludzkim życiu, czyli nad odkrywaniem dzień po dniu niezależnie od okoliczności i przeciwności własnej życiowej drogi.

Kamila Baleję można obecnie usłyszeć na antenie Radia Złote Przeboje w programie Złote Przeboje na dzień dobry, którego możecie posłuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 5.30 – 9.30.

Natomiast fantastyczna lektura „Poza anteną. Gdy gaśnie czerwona lampka” do nabycia wyłącznie 👉 TUTAJ 👈

„Poza anteną…” jest opowieścią o determinacji w dążeniu do wytyczonego celu i o tym, że marzenia się spełniają – nie, nie, nie! – Marzenia się spełnia! Bo właśnie po to są :). Jeśli macie ochotę na, pisząc nieco z przymrużeniem oka, książkę motywacyjną połączoną z niebanalnym poradnikiem jak uwierzyć w samego siebie, a jednocześnie ani trochę nie chcecie czytać tomiszcza pełnego banałów ani wydumanych fraz to koniecznie przeczytajcie o tym, co dzieje się „…Gdy gaśnie czerwona lampka”.

Na pewno się nie zawiedziecie - Polecam!
 

środa, 20 listopada 2019

Saga Dziedzictwo Rodu odsłona druga



Dziś chciałabym przedstawić Wam książkę obyczajową z wątkami historycznymi, rodzinnymi sekretami oraz powrotami do przeszłości w tle. Mam tutaj na myśli drugi tom sagi Dziedzictwo Rodu (część pierwsza to „Przekroczyć rzekę”) autorstwa Anny J. Szepielak, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Filia w sierpniu tego roku.

Powieść ta nosi tytuł „Wybór Julianny”, a jej akcja toczy się dwutorowo. Czasy współczesne to początek XX wieku, śledzimy tutaj losy znanych nam z poprzedniej części bohaterów oraz kolejnego pokolenia, które przyszło już na świat. Drugi ton stworzonej przez autorkę opowieści nadaje powrót do XVIII wieku, który pisarka przywołuje poprzez wspomnienia snute przez wyraziście wykreowane postacie.

Połączenie tych dwóch czasoprzestrzeni daje według mnie nietuzinkowy i ogromnie pochłaniający czytelnika efekt tym bardziej, że Anna J. Szepielak znana jest z niezwykle plastycznych i barwnych opisów przedstawianych w swoich książkach wydarzeń począwszy od tych przełomowych, a skończywszy na codziennym życiu bohaterów.

W „Wyborze Julianny” ukazana została pozycja kobiet na przestrzeni wieków i przemian historycznych oraz społecznych, jakie stopniowo zachodziły. Faktem jest jednak, że przedstawicielki płci żeńskiej nie miały łatwego życia, ich losami kierowali bowiem ojcowie lub inni krewni płci męskiej, a następnie mężowie, którym musiały się one podporządkować.

Autorka jednakże wlewa w swoje bohaterki ogromny hart ducha, pewnego rodzaju buńczuczność, determinację oraz dużą dozę operatywności, co pozwala im przetrwać trudne i niepewne czasy jednocześnie nie stając się ofiarami męskiej dominacji.

Powieść ta jest historią o ogromnej wewnętrznej sile i inteligencji kobiet, a także o uczuciach i emocjach, jakie stają się ich udziałem na różnych etapach ich życia, bez względu na mające miejsce zawirowania historyczne, czy przemyślne układy innych osób.

Anna J. Szepielak położyła w niej również spory nacisk na to, by pokazać jak ważna w życiu każdego człowieka jest rodzina i panujące w niej wzajemne relacje, które zawsze kształtują jednostkę. A także wiedza na temat familijnej przeszłości, która wciąż roznosi się echem na kolejne pokolenia.

Jeśli więc macie ochotę na wyrafinowaną, lecz napisaną bardzo przystępnym językiem opowieść, która z każdą kolejną przeczytaną stroną coraz mocniej wciąga, intryguje, wzrusza, a czasem także bawi to polecam Wam lekturę „Wyboru Julianny”. Książka ta z pewnością okaże się idealnym wyborem dla miłośników rozwikływania rodzinnych tajemnic zanurzonych w historycznej otoczce ceniących sobie barwny, ale jednocześnie w żaden sposób nieprzerysowany styl literacki.

Ja sama niecierpliwie czekam na kolejną odsłonę tej interesującej i pełnej zwrotów akcji opowieści.

czwartek, 12 lipca 2018

Kiedy myślisz, żeby się poddać – pomyśl też o tym, co nie pozwoliło zrobić tego wcześniej...


„Słoneczne jutro” to trzecia część cyklu Kolory uczuć, powieścią tą autorka powróciła na rynek wydawniczy po kilkuletniej przerwie. Zaznaczyć też należy, że poprzednie części niniejszego cyklu tj. „W nadziei na lepsze jutro” oraz „Kruchość jutra” w rozszerzonej wersji zostały również wznowione.

Wróćmy jednak do meritum, czyli powieści „Słoneczne jutro”, której bohaterką jest znana nam już z poprzednich tomów Anna. Tym razem przenosimy się wraz z nią do Barcelony, gdzie razem z synami ma ona nadzieję rozpocząć nowe, spokojne życie z daleka od trudnej i bolesnej przeszłości, w której los zdecydowanie Anny nie oszczędzał.

Zaczynanie od zera nigdy nie jest łatwe, tym bardziej z dwoma małymi chłopcami u boku oraz gigantycznym bagażem gorzkich doświadczeń, które niestety pozostają w psychice Anny bez względu na miejsce jej pobytu. Kłopoty ze znalezieniem mieszkania i pracy oraz nagła choroba jednego z synów dodatkowo komplikują całą sytuację. Jak gdyby tego było mało to wciąż wracają do Anny echa przeszłości, która w Polsce ma swój dalszy ciąg, ponieważ proces jej byłego partnera – Michała – nadal trwa, a jego siostra Agata usiłuje namówić Annę, by skontaktowała się z mężczyzną…

Jednakże kobieta spotyka na swojej drodze również przychylnych i wspierających ją ludzi, co niewątpliwie staje się dla niej w tych najtrudniejszych momentach przysłowiowym światełkiem w tunelu na nowo, cierpliwie budowanego życia.

Jak potoczą się losy bohaterki? Tego Wam oczywiście nie zdradzę. Jest jednak coś, czym mogę się z Wami podzielić otóż w moich oczach autorka nakreśliła bohaterkę pełną życiowej determinacji i niegasnącej wiary w to, że pomimo wszelakich życiowych huraganów najlepsze dopiero przed nami.

Anna nie jest jednak postacią ani trochę wyidealizowaną. Jest to kobieta, która boryka się z wieloma problemami, a jednocześnie szuka azylu dla siebie i swoich dzieci. Oprócz tego przeżywa całe mnóstwo wewnętrznych rozterek, jakie w codziennym życiu spotykają właściwie każdego człowieka. I chociaż oczywiście miewa ona także chwile zwątpienia, rozczarowania, czy strachu to nigdy nie pozwala sobie popaść w ów marazm na zbyt długi czas, bo zdaje sobie sprawę, iż stan ten do niczego dobrego nie doprowadzi, ani jej samej, ani chłopców.

Historia Anny jest zatem wciągająca i koniec końców tchnąca pozytywną energią. Opowieść zawartą na kartach „Słonecznego jutra” doskonale parafrazują słowa utworu „Jest taki samotny dom” wykonywanego przez Budkę Suflera, a brzmią one następująco: „…A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój…”
Zapraszam Was do zapoznania się z perypetiami Anny na tle urokliwej Barcelony, z jednej strony dzięki barwnym opisom stworzonym przez autorkę poczujecie się być może trochę jak na zagranicznych wakacjach, z drugiej natomiast fabuła wciągnie Was i zapewne niejednokrotnie zaskoczy.

PS. Podlinkowane w niniejszym tekście odsyłacze do recenzji dotyczą pierwszych wydań tomów I i II w/w cyklu Kolory uczuć.