Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastolatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastolatki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

(...)bo w książkach możliwe jest wszystko. To jest właśnie ich magia.

 

„Dzielnica cieni” to kolejny kryminał magiczny Katarzyny Puzyńskiej. Choć okładka utrzymana jest w podobnym stylu co „Ulice ciem” to nie jest ich kontynuacja. Niemniej jednak samo uniwersum opowieści skonstruowane jest na podobnej zasadzie.

Główną bohaterką współczesnej osi opowieści jest Nadia Pietrowna Szewcowa – Ukrainka, która uciekła do Polski po wybuchu wojny. Kiedyś była primabaleriną, dziś jest szukającą weny pisarką z zastojem twórczym. Na skutek splotu pewnych okoliczności na jej drodze staje sympatyczna bibliotekarka, która niejako popycha kobietę w kierunku zainteresowania się przez nią wydarzeniami z 1968 roku, gdzie w jednym z bloków przy ul. Herbsta w Warszawie zostały odnalezione zwłoki 11-letniej Sabiny.

Czy kobieta zrobiła to umyślnie? Przekonajcie się czytając książkę.

Akcja tej opowieść również toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy czasy współczesne – historię Nadii, jej partnera Wiktora oraz dawnej koleżanki Wandy. Drugą perspektywę natomiast stanowi rok 1968, w którym poznajemy 4 przyjaciółki: Arletę, Marylę, Beatę i Polę, tworzą one zgraną ekipę, do której chciałaby dołączyć „nowa” – Sabina. Dziewczęta wymyślają więc dla niej wyzwanie mające związek z pewną książką…

Niestety dziewczynka traci życie, a na pozostałe nastolatki pada blady strach – czy to książka zabija?

Ważną postacią w wątku z przeszłości jest również Mordechaj Blum, mieszkaniec bloku, w którym znaleziono zwłoki dziewczynki – mężczyzna prowadzi śledztwo na własną rękę. Poprzez jego postać autorka prowadzi czytelnika, klucząc i doskonale myląc tropy w nakreślonej opowieści.

Ta mroczna, wielowątkowa i w pewien sposób baśniowa historia ukazuje meandry ludzkiej psychiki, emocje targające jednostką oraz wzajemną presję, jaka wytwarza się w hermetycznych społecznościach na skutek pewnych wydarzeń.

Katarzyna Puzyńska ukazała w niej również odwieczne tarcie pomiędzy dobrem a złem oraz ogromną fascynację literaturą i swoistą siłę książki, jako przedmiotu oraz obiektu pewnego rodzaju pożądania.

Bohaterowie tej opowieści są bardzo różnorodni, a każdy z nich jest na swój sposób wyrazisty i wnosi w tę historię swój wkład.

To co dzieje się na kartach „Dzielnicy cieni” wciąga czytelnika niczym przepastny wir, gdy wraz z Mordechajem próbujemy odkryć co się wydarzyło i kto tutaj jest kim tak naprawdę? A współcześnie towarzyszymy Nadii w jej poczynaniach. W wątku teraźniejszym również nie brak postaci w stylu Dr Jekyll i Mr Hyde, ale oczywiście musicie odkryć je sami.

Powieść jest gęsta od wydarzeń i emocji bohaterów, a momentami wręcz duszna i nieustannie meandrująca pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co baśniowe.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zajrzenia do „Dzielnicy cieni” i odkrycia jej tajemnic. Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury, choć czysto subiektywnie „Ulice ciem” były moim zdaniem odrobinę lepsze. Niemniej jednak absolutnie nie żałuję czasu poświęconego opisywanej dzisiaj lekturze, gdyż jest to bardzo klimatyczna i choć tocząca się powoli to jednocześnie mocno wciągająca powieść.

Polecam i jestem ciekawa, czy kiedyś jeszcze dostaniemy od autorki coś w podobnym stylu, bo bardzo chętnie przeczytałabym taką publikację.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 30 września 2022

"Wiem że można inaczej żyć..."

Najnowsza książka Edyty Świętek nosi intrygujący tytuł „Przezroczyste” . Jest to już 35 powieść w dorobku literackim pisarki, a ja zrecenzowałam już dla Was kilkanaście spośród nich (a i pozostałych zapewne z czasem się doczekacie), więc i teraz dzielę się moimi wrażeniami z najświeższej lektury.

Tym razem autorka ukazuje losy rodziny Widłaków. Sylwia i Karol to małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, które swoją matrymonialną ścieżkę rozpoczęło w zasadzie tuż po wkroczeniu w dorosłość, ponieważ na świecie miała pojawić się Patrycja. Życie małżonków nigdy nie należało do łatwych, ponieważ matka Karola zawsze miała o Sylwii bardzo kiepskie zdanie, natomiast mniemanie na temat syna proporcjonalnie sięgało zenitu. W związku z tym już od momentu wspólnego życiowego startu to właśnie mężczyzna zawsze był na piedestale – najpierw mógł się spokojnie kształcić, a potem robić karierę zawodową nie przejmując się zbytnio domem i rodziną, która w niedługim czasie powiększyła się także o Kamilę.

Chociaż aktualnie Widłakowie od dawna byli już na swoim to zasadniczo sytuacja się nie zmieniła. To Sylwia mimo że również podjęła pracę, zajmuje się domem, nastoletnimi córkami, garderobą męża etc.

Patrycja i Kamila to dwie charakterologiczne skrajności. Starsza z dziewcząt jest spokojna, poukładana i stawia na edukację. Młodsza natomiast jest wulkanem energii – roztrzepana, nieco ekstrawagancka i zadziorna. Kamila często się buntuje i sprawia rodzicom, a zwłaszcza matce, sporo trudności wychowawczych. Sylwia stara się więc wpłynąć zarówno na młodszą córkę jak i na Karola, by ten w końcu stanowczo zareagował na wybryki latorośli. Mężczyzna jak zwykle jednak bagatelizuje sprawę wymawiając się pracą, zmęczeniem itd.

W końcu dochodzi do tego, że Kamila zostaje usunięta ze szkoły… A oprócz tego okazuje się, że stateczna dotąd Patrycja na kilka miesięcy przed maturą, podobnie jak przed laty jej mama, spodziewa się dziecka… A to dopiero początek życiowych zawirowań u Widłaków.

Co los zgotuje poszczególnym bohaterom tej publikacji? Po odpowiedź zapraszam do „Przezroczystych”.

Autorka w sposób bardzo wymowny pokazała trudne relacje rodzinne, ludzką bezradność w obliczu choroby, czy nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych co skutkuje salwowaniem się ucieczką na różnych życiowych frontach. Opowiedziała również o stopniowym, powolnym rozpadzie małżeństwa i rodziny, poczuciu odrzucenia oraz wynikających z niego zachowaniach bohaterek.

Z drugiej strony jest to jednak opowieść o sile kobiet, o tym, że potrafią one się wspierać i współpracować ze sobą dla wspólnego dobra nawet w najbardziej dramatycznych momentach. Okazuje się bowiem, że nawet niepełna rodzina może poradzić sobie dobrze w życiowych opałach.

Edyta Świętek, jak zwykle w swoich powieściach, tak i teraz, nie stroni od tematów trudnych, kipiących od emocji i różnorodnych refleksji. Chociaż nie oszczędza wykreowanych przez siebie bohaterów to jednak ostatecznie daje im światełko w tunelu i nadzieję na lepsze jutro pomimo tego, że zmiany, jakie dokonują się w ich życiu są bolesne lecz nieuniknione.

Jeśli szukacie opowieści o rodzinie, wzajemnych relacjach uczuciach lub ich braku oraz życiowych zakrętach losu to sięgnijcie po najnowszą publikację Edyty Świętek. Znajdziecie w niej między innym bardzo szerokie spektrum ludzkich zachowań poznając przy tym determinujące je przyczyny.

W moim odczuciu w książce tej ukryta jest także refleksja nad tym na ile jesteśmy w stanie jednoznacznie ocenić człowieka z jego bagażem doświadczeń oraz w kontekście odebranego przez niego wychowania?

Jeśli zachęciłam Was do zapoznania się z kwintesencją „Przezroczystych” to zapraszam do lektury powieści.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 6 kwietnia 2022

O trudach młodości słów kilka...

Moja czytelnicza przygoda z książkami Edyty Świętek trwa już kilka dobrych lat i mimo, że jeszcze nie przeczytałam wszystkich, które dotąd się ukazały to po każdą kolejną sięgam z nieodmiennym zaciekawieniem.

Podobnie było w przypadku najnowszej powieści autorki zatytułowanej „Zaginiona melodia”, która swoją premierę miała 23 marca. Na pierwszych jej kartach poznajemy dwie licealistki – Sandrę i Nikolę, które przyjaźnią się ze sobą od najmłodszych lat. Uczęszczają one do jednego z rzeszowskich liceów. Dziewczyny są zwyczajnymi uczennicami z niezbyt zamożnych rodzin. W szkole prym wiedzie jednak dwoje nastolatków – Dylan i Justyna – czyli tzw hot para.

Jak to zwykle bywa w chłopcu podkochuje się większość dziewczyn ze szkoły, w tym także Sandra, na którą chłopak z bogatego domu rzecz jasna nie zwraca najmniejszej uwagi. Wszystko zmienia się jednak pewnego dnia za sprawą szkolnego konkursu talentów… A co o działo się potem, a wydarzyło się wiele dowiecie się z kart książki.

Autorka jak zwykle w swoich powieściach poruszyła bardzo istotne tematy, takie jak np. relacje nastolatków z rodzicami, ciągłą wzajemną rywalizację na wielu polach, z jaką boryka się dzisiejsza młodzież, presja, stres oraz ogromne zmęczenie młodych ludzi oraz katastrofalny dla psychiki hejt w sieci wynikiem czego bywa depresja.

Śledzimy pierwsze sympatie, rozczarowania, rozpady przyjaźni, borykanie się bohaterów z trudami wchodzenia w dorosłość oraz jak się okazuje nakładanie przez nich różnego rodzaju masek, aby dzięki nim lepiej wpasować się w otoczenie i towarzystwo.

Książka choć z pozoru wydaje się lekka, a do pewnego momentu może nawet nieco infantylna tak naprawdę ukazuje ogromnie szerokie spektrum problematyki dotykającej aktualnie młodzież i ich rodziny. Chociaż jest ona skierowana głównie do młodych czytelników to myślę, że śmiało może przeczytać ją każdy, by uzmysłowić sobie do czego może doprowadzić zamiatanie młodzieńczych problemów pod dywan i długotrwałe tkwienie we wszechobecnej grze pozorów.

„Zaginiona melodia” to zamknięte w pigułce napomnienie, aby zawsze mieć oczy szeroko otwarte na troski młodego człowieka i nigdy ich nie bagatelizować, a dla młodych ludzi wskazówka, by nie ulegać blichtrowi i owczemu pędowi za popularnością i za tym, aby za wszelką cenę dopasować się do tzw. elity.

„Zaginiona melodia” poleca się Waszej lekturze, gdyż z pewnością po jej przeczytaniu nasunie się Wam wiele przemyśleń, które być może odniesiecie do własnych lub zaprzyjaźnionych rodzin, a jeśli dzięki temu być może uda się uniknąć jakiejś trudnej (oby nie dramatycznej) sytuacji to tym większy będzie walor uświadamiający niniejszej opowieści.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 3 lutego 2021

"Oczekuj tego, co nieoczekiwane i bądź na to przygotowany..."


Piotr Liana zadebiutował w 2015 roku książką „Persona non grata”, po niespełna trzech latach oczekiwania, w roku 2018, w ręce czytelników trafiła druga powieść autora zatytułowana „Echo serca” i to właśnie wrażeniami po jej lekturze dziś chciałabym się z Wami podzielić.

Akcja tego thrillera psychologicznego dzieje się w moim rodzinnym Tarnowie tj. stosunkowo niewielkim mieście w Małopolsce oraz jego okolicach. Książka rozpoczyna się od znalezienia w jednej z tarnowskich dzielnic zwłok nastoletniej córki ordynatora oddziału kardiologii Krzysztofa Roty, Nina powieszona jest na charakterystycznej żółtej lince. Dodać należy, iż matka dziewczyny zginęła 10 lat wcześniej w wyniku zderzenia auta z pociągiem, Nina natomiast uszła z życiem z tamtej kraksy. Lekarz nie wierzy w samobójstwo córki i zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, a tymczasem jego stabilna jak dotąd zawodowa kariera również zaczyna chwiać się w posadach…

W związku ze śmiercią Niny Roty jednocześnie do akcji wkraczają komisarz Iwona Suda i jej współpracownicy, zwłaszcza, że giną kolejne nastolatki. Wszystkich łączy to, iż uczęszczają do tej samej prywatnej szkoły. W tej placówce uczy się również syn komisarz Sudy, którego zachowanie wzbudza w samotnie wychowującej go pani komisarz coraz więcej wątpliwości – instynkt matki, zaczyna walczyć z instynktem policjantki, a co z tego wyniknie dowiecie się podczas czytania książki.

Tymczasem w otoczeniu doktora Roty pojawia się tajemnicza Daniela Stein, wspiera ona Krzysztofa Rotę w jego prywatnych poczynaniach zarówno w kwestii wyjaśnienia spraw zawodowych, jak i tych mających związek ze śmiercią jego córki. Ale czy Daniela na pewno jest tak nieskazitelna, za jaką chce uchodzić? Tę i wiele innych ogromnie zagadkowych kwestii, które mnożą się na kartach tej wciągającej opowieści autor pozwoli Wam rozwikłać na blisko 550 zapisanych przez siebie stronach.

Piotr Liana ukazuje czytelnikom wielowątkową historię, w której motywy kryminalne i psychologiczne bardzo umiejętnie połączone są z opowieścią obyczajową. Losy bohaterów widniejących w książce są intrygujące i mocno zawiłe, a także splatają się ze sobą jak się finalnie okazuje na wiele zaskakujących sposobów. Jeśli macie ochotę przeczytać opowieść obyczajową z dreszczykiem i wieloma zagadkami prowadzącymi do absolutnie nieoczywistego zakończenia to „Echo serca” będzie strzałem w dziesiątkę.

Książkę tę mimo sporej objętości czyta się szybko, a że wciąga od pierwszych stron to bardzo trudno odłożyć ją w trakcie lektury. Autor w sposób bardzo plastyczny pokazuje bowiem meandry ludzkich powiązań oraz układy i układziki niewielkiego miasta. Oprócz tego nie można odmówić mu kreatywności w wodzeniu czytelnika za nos, bo gdy już wydaje nam się, że wszystko rozgryźliśmy, nagle okazuje się, że nic bardziej mylnego.

Polecam Wam lekturę „Echa serca”, gdyż z całą pewnością jest to powieść niezwykle interesująca. Łączy ona w sobie wiele gatunków i tematów, a połączenie to jest niesamowicie misterne i pochłaniające czytelnika.

Poznajcie zatem tajemnice ukryte w „Echu serca” i nie dajcie się zwieść pozorom, bo nic tu nie jest czarno-białe, opisani ludzie mają bardzo wiele twarzy.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 14 września 2020

"Nie ma słońca bez cienia, jasności bez mroku, słodkiego szczęścia bez gorzkich okruchów zgryzoty..."


Katarzyna Kielecka ma już w swym literackim dorobku kilka powieści. Jeśli jednak o mnie chodzi to jej najnowsza książka „Cytrusowy gaj” była moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością.

Jedną z głównych bohaterek opowieści jest Ada Walicka. Młoda kobieta jest nauczycielką w fundacji Szkiełko i Onko, gdzie wraz z przyjaciółką Majką na różne sposoby aktywizują intelektualnie małych i tych już nieco większych pacjentów. Gdy Majka na jakiś czas musi z powodu ciąży zawiesić pracę na przysłowiowym kołku u boku Ady staje jeden z fundacyjnych wolontariuszy Bartek Pilch.

Jeśli myślicie, iż zwiastuje to początek banalnego romansu to nic bardziej mylnego, Ada ma bowiem narzeczonego, z którym jej losy związane są właściwie od dzieciństwa. Jacek Zawadowicz doktorant chemii otrzymuje właśnie pracę w firmie farmaceutycznej chcącej wprowadzić na rynek medyczny najnowszej generacji lek na nowotwory.

W kręgu dorosłych pojawiają się również Maciek i Patrycja, nastolatki zmagające się z chorobą nowotworową, chociaż tych dwoje pochodzi ze skrajne różnych światów Maciek wychowywał się w domu dziecka, a Patrycja ma rodzinę to znajdują oni ze sobą wspólny język.

„Cytrusowy gaj” to gejzer emocji. W losach bohaterów ukazany został ogromny przekrój wydarzeń i tematów, z jakimi człowiek niejednokrotnie musi się zmierzyć. Od depresji poporodowej, poprzez skomplikowane i trudne do udźwignięcia relacje rodzinne, aż po zmaganie się z nieuleczalną chorobą w bardzo młodym wieku, przemoc domową z gwałtem włącznie, czy przestępcze porachunki.

Nie jest to jednak historia tylko smutna i mroczna. Znalazło się w niej również miejsce na miłość, przyjaźń, posiadanie i realizację marzeń. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, jak bardzo każdy z nas w głębi serca i duszy oraz niezależnie od życiowych doświadczeń dąży do szczęścia i szuka wewnętrznej harmonii oraz bezpiecznego azylu dla siebie i swoich bliskich.

Poznajcie losy bohaterów „Cytrusowego gaju”, które z całą pewnością wieść Was będą wieloma zawiłymi i nie zawsze łatwymi do pojęcia ścieżkami, a cała ta wędrówka owiana będzie zapachem pomarańczy, które tak uwielbia Ada.

piątek, 20 grudnia 2019

Nawet najlepsze lustro nie odzwierciedli obrazu ludzkiego wnętrza...


Po książki młodzieżowe sięgam dosyć rzadko, chyba, że jakaś pozycja zaintryguje mnie swoją okładką lub zamieszczonym na niej opisem. Tak właśnie było w przypadku pozycji, o której chcę Wam dziś napisać parę zdań.

Niniejsza pozycja jest już drugim tytułem autorstwa Nory Raleigh Baskin, który przeczytałam. „Ruby po drugiej stronie”, bo taki tytuł nosi powieść opowiada historię dorastającej Ruby, której największym marzeniem jest znaleźć prawdziwą przyjaciółkę. Gdy podczas wakacji poznaje Margalit wydawać by się mogło, że wszystko układa się idealnie, ale tak w życiu, jak i w tej historii nic nie jest proste ani oczywiste. Ruby zmaga się z tajemnicą, która bardzo mocno utrudnia jej wchodzenie w relacje z innymi ludźmi – jej mama odbywa karę pozbawienia wolności.

Dziewczyna bojąc się odrzucenia i wytykania palcami ze strony otoczenia nie mówi nikomu o swojej trudnej sytuacji. Tylko Ciocia nazywana przez bohaterkę Madrugą (drugą mamą), która wychowuje Ruby wie o ich rodzinnym dramacie.

Książka Nory Raleigh Baskin jest przejmującą opowieścią o dorastaniu w cieniu traumatycznych doświadczeń. Jest to również opowieść o miłości na linii matka - córka wbrew wszelkim przeciwnościom. Autorka ukazując przeżycia Ruby mówi o tęsknocie, potrzebie bycia akceptowanym i posiadania zaufanej osoby, które każdy z nas w sobie nosi.

Powieść ta jest swego rodzaju studium wewnętrznych rozterek oraz psychoemocjonalnej burzy, z jakimi zmaga się dorastający człowiek. Aby dosadnie zobrazować swój przekaz autorka stawia swoją bohaterkę w bardzo trudnym, wręcz ekstremalnym dla dziecka/nastolatka położeniu.

Autorka decydując się na narrację pierwszoosobową położyła bardzo duży nacisk na to, aby jak najlepiej oddać wszystko to, co dzieje się we wnętrzu Ruby. Jej smutek, osamotnienie, poczucie zagubienia i wyizolowania oraz wiele innych odczuć, emocji i przemyśleń, jakie stale jej towarzyszą.

Jeśli chcecie przekonać się czy dziewczyna odnajdzie w końcu swój azyl i usłyszeć jej trudną, ale jednak tchnącą nadzieją historię to zapoznajcie się z tą publikacją. Myślę, że warto podzielić się nią również z młodszymi odbiorcami, (12+), ponieważ moim zdaniem jest to wartościowa powieść, która niesie w sobie istotny przekaz, a jednocześnie napisana została przystępnym i zrozumiałym językiem.

Dodam jeszcze, iż powieść ta ukazała się w serii Biała Plama.

wtorek, 5 listopada 2019

„,2 lata. 24 miesiące. 105 tygodni. 732 dni. 17568 godzin. 1054080 minut. Wyjętych z życia, abym mogła pokochać siebie i innych oraz udowodnić sobie, i tylko sobie, że cuda się zdarzają“


Są książki, które właściwie nie sposób oceniać i dzisiaj właśnie z taką pozycją do Was przychodzę - mowa tutaj o książce „Nigdy więcej” autorstwa Anny Zamojskiej. Niniejsza publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis w październiku bieżącego roku.

O pedofilii w polskim kościele zrobiło się bardzo głośno za sprawą filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, książka „Nigdy więcej” także porusza ten bardzo trudny i bolesny temat, jakim jest molestowanie nieletnich przez osoby duchowne. Autorka mając niespełna 14 lat doświadczyła takiej właśnie, dotykającej na całe życie traumy.

Ania była pełną życia, radosną, mającą marzenia i plany na przyszłość nastolatką, która wychowywała się w głęboko wierzącej rodzinie, wiara była dla niej ważną częścią życia.

Jej bezpieczny, młodzieńczy świat przewrócił do góry nogami proboszcz miejscowej parafii, który przez 2 lata molestował dziewczynkę zmieniając jej życie w piekło, w którym tkwiła zupełnie sama wstydząc się i bojąc komukolwiek przyznać do tego, jak straszne rzeczy ją spotykają.

Przyszedł jednak w jej życiu taki moment, że odważyła się o wszystkim opowiedzieć najpierw swojemu wujkowi, a następnie pozostałym członkom swojej rodziny. Wyznanie to koniec końców sprawiło, że dzisiaj Anna pomimo dramatycznych doświadczeń jest szczęśliwą, spełnioną i na powrót wierzącą kobietą.

Opowiedziana przez nią historia to nie tylko opis przeżywanego nieszczęścia, bólu, strachu, nękania, poniżania oraz postępującego oddalania się od Boga i długotrwałej, żmudnej, a często też bardzo wyczerpującej terapii psychologicznej, przez które Anna musiała przejść. Jest to również niesamowite świadectwo tego, jak ogromna siła i determinacja drzemią w istocie ludzkiej oraz jak istotne jest wsparcie rodziny w procesie wychodzenia z tak ogromnego dramatu, o którym rzecz jasna nie da się zapomnieć, lecz jak dowodzi historia Anny można przestać żyć w jego cieniu

Gratuluję autorce odwagi oraz podjętej decyzji o przelaniu swoich przeżyć na karty książki, mam nadzieję, iż dla wielu będzie ona przestrogą, aby mieć oczy szeroko otwarte na to, co może dziać się dookoła nas zwłaszcza w niewielkich społecznościach, a ofiarom da siłę do walki o siebie i powrót do pełni życia. 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 4 października 2018

Kolejna odsłona Serii Na F/aktach już w sprzedaży.


W ostatnich dniach na rynku wydawniczym pojawiła się ósma już odsłona Serii na faktach ukazującej się pod szyldem Wydawnictwa Od deski do deski. Książka nosi tytuł „Równonoc”, a jej autorką jest Anna Fryczkowska. Autorka opiera się na sprawie tajemniczych zaginięć czterech nastoletnich chłopców, które miały miejsce u schyłku XX w. w woj. Zachodniopomorskim.

Pozycja ta w sposób bardzo wyrazisty ukazuje ogrom tragedii najbliższych Szymona, Darka, Jędrzeja oraz Kamila. Rodzice i rodzeństwo wciąż dzień po dniu zmagają się z traumą, jaką powoduje niewiedza na temat losów ich synów/braci. Książka ta ukazuje czytelnikowi, niekiedy w najdrobniejszych detalach wewnętrzną walkę rozpaczy z nadzieją, bo z jednej strony nie wiadomo, co dzieje się z każdym z chłopców, z drugiej natomiast ich ciał także nie odnaleziono, więc nie można pożegnać ich we właściwy i jakkolwiek brutalnie to brzmi jednak definitywny sposób.

Zwierzenia bohaterów niezwykle mocno uświadamiają czytelnikowi różnorodność postaw, jakie jest w stanie na własny użytek generować człowiek, aby móc jakoś poradzić sobie znalazłszy się w dramatycznym momencie życia. Na uwagę w tej kwestii niewątpliwie zasługuje przejmujący opis symbolicznego pochówku, którego dokonują dwie matki zaginionych.

„Równonoc” jest w moich oczach porażającym obrazem szukania nadziei w ocenia pytań bez odpowiedzi, te z kolei potęgują beznadzieję istoty ludzkiej. Bohaterowie wciąż walczą, aby utrzymać się na powierzchni życia, mają przecież jeszcze dla kogo istnieć. Trwają, bo może jednak…któregoś dnia…

Jeśli chcecie spędzić czas przy wstrząsającej aczkolwiek z całą pewnością wartej uwagi lekturze, z której wręcz wylewają się różnorakie emocje oraz ujawnia się bardzo wiele zawiłości ludzkiej psychiki to konicznie sięgnijcie po „Równonoc”.
Jestem pełna uznania dla autorki, za jej odwagę wykazaną w kierunku podjęcia się tego, aby opisać tak trudny i bolesny temat. Wydawnictwu Od deski do deski dziękuję za możliwość objęcia patronatem książki poruszającej i skłaniającej do refleksji nad tym, czego tak często w życiu zdarza nam się nie doceniać.

piątek, 11 sierpnia 2017

Liam i Aero - niezwykły duet


Niniejsza powieść swoją premierę miała już dosyć dawno, bo w roku 2011. Ukazała się ona pod szyldem Wydawnictwa Nasza Księgarnia, jako jedna z odsłon serii Zbliżenia. Seria ta przytacza historie osób borykających się z różnego rodzaju chorobami lub zaburzeniami oraz ich najbliższych.

W związku z powyższym podobnie rzecz się ma ze „Szczeniakiem…”. Narratorem powieści jest nastoletni Liam Creed, u którego w wieku ośmiu lat zdiagnozowano ADHD. Zaburzenia zachowania wynikające z zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi znacznie utrudniają życie nie tylko samemu obecnie już siedemnastolatkowi, któremu bardzo trudno jest funkcjonować w grupie, lecz również jego rodzinie i nauczycielom.

Pomimo wielu trudności wynikających z ADHD Liama, jeden z jego nauczycieli, niejaki pan Blackmore postanawia dać mu szansę poprawy swojej sytuacji w szkole poprzez udział w programie telewizyjnym, gdzie młodzież z różnymi problemami ma dla organizacji Canine Partners szkolić labradory mające potem pomagać osobom niepełnosprawnym.

Tak oto rozpoczyna się historia przyjaźni Liama i Aero, którzy przebywają razem krętą i wyboistą drogę ku wyznaczonemu celowi, a także oswojeniu własnych lęków.
Trenowanie Aero to dla chłopaka jedna wielka, nie zawsze łatwa i przyjemna, życiowa lekcja. Liam szczerze opisuje swe wzloty i upadki podczas pracy z początkowo bardzo niefrasobliwym psiakiem.

W „Szczeniaku…” ukazany został obraz tego, jak zwierzę może odmienić życie człowieka uruchamiając w nim pokłady nieodkrytych dotąd emocji oraz wyzwalając pozytywne zachowania. Wszystko to z kolei sprzyja tworzeniu się, pomimo trudności, relacji międzyludzkich, których początkowo nawet sam Liam się po sobie nie spodziewał.

Jeśli chcecie bliżej poznać losy nastolatka i jego czworonożnego kumpla, śledzić wewnętrzne metamorfozy ich obu, a koniec końców dowiedzieć się czy podołali pokładanym w nim nadziejom? To koniecznie zajrzyjcie na karty „Szczeniaka...”.

Historia ta nie tylko przybliża codzienne życie osób z ADHD, ale także bawi, wzrusza, tchnie optymizmem i skłania do refleksji nad tym, co kryje się głęboko w istocie ludzkiej.

Książkę czyta się szybko i chociaż nie wszystkim może przypaść do gustu typowo młodzieżowa narracja bohatera to mnie tę powieść czytało się dobrze.

sobota, 6 maja 2017

"Niektóre formy bycia cichym paradoksalnie mocno rzucają się w oczy."



Jak już wspominałam w jednej z moich poprzednich recenzji tematyka autyzmu aktualnie jest jedną z coraz częściej poruszanych, a świadomość społeczna dotycząca tego zagadnienia powoli staje się coraz większa.

Książka „Zdecydowanie nietypowy” autorstwa Nory Raleigh Baskin, o której chcę dzisiaj napisać parę słów również dotyczy tego zagadnienia, gdyż jej głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem jest borykający się z zaburzeniami wynikającymi z autyzmu 12-letni Jason Black, niemniej jednak jej całościowy wydźwięk jest według mnie odrobinę inny niż ma to zazwyczaj miejsce, kiedy poruszona zostaje kwestia ASD (Autism Spectrum Disorder).

Zapewne chcielibyście dowiedzieć się, z czego takowe wrażenie wynika, otóż Jason uchyla nam drzwi do swojego świata w taki sposób jakby to on przyglądał się osobom zdrowym tzw. neurotypowym. Swoje różnorakie spostrzeżenia na nasz temat chłopiec przekłada na w pełni jasny dla każdego czytelnika przekaz, który uświadamia nam, czego i dlaczego Jason nie lubi, co go drażni, wyprowadza z równowagi i wywołuje u niego różne niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka zachowania i reakcje.

Odskocznią, a zarazem miejscem, w którym nasz bohater czuje się spełniony i bezpieczny jest StoryBoard platforma internetowa, na której młodzi amatorzy pisania mogą tworzyć opowiadania fan fiction. Na tym właśnie portalu Jason nawiązuje korespondencję z osobą o zagadkowym nicku Feniks z popiołów. Podczas wymiany wiadomości okazuje się, iż Feniks jest dziewczyną… Mimo, iż znajomość jest jedynie wirtualna nastolatek z biegiem czasu zaczyna traktować Feniksa, jako swoją dziewczynę chociaż nie zna nawet jej imienia. Relacja ta może ulec zasadniczej zmianie, gdyż rodzice Jasona postanawiają zabrać go na zlot fanów StoryBoardu w Teksasie, będzie tam również Feniks…

Czy dojdzie do spotkania, a jeśli tak to jak się ono potoczy? Tego dowiecie się z książki.

Jason pisze także o tym, iż dużą podporą jest dla niego jego młodszy brat Jeremy. Młodszy chłopiec jak pisze narrator – szanuje go, rozumie i nie zadaje pytań - dzięki temu mamy możliwość zobaczyć jak bardzo ważna jest dla Jasona akceptacja ze strony otoczenia pomimo tego, iż z racji swojej odmienności ma spore trudności z okazywaniem uczuć i niezbyt dobrze odnajduje się w grupie.

„Zdecydowanie nietypowy” to publikacja, która przybliża nam świat osób autystycznych widziany tutaj oczyma nastolatka, który mówi o tym, jak odbiera otaczającą, go rzeczywistość. Czytelnik jest świadkiem podejmowanych przez chłopca prób radzenia sobie z emocjami oraz nadmiarem bodźców, z jakimi ciągle się styka.

Jest to opowieść o wysiłku odnajdywania się w „obcym” i niekiedy przytłaczającym świecie, o potrzebie przyjaźni, jaką każdy w sobie nosi oraz o tym, jak istotne i pomocne w życiu bywa nasze hobby, dzięki któremu możemy poczuć się bardziej wartościowi, gdy jesteśmy w czymś dobrzy, a w dodatku sprawia nam to ogromną frajdę.

Jeśli interesuje Was tematyka związana z zaburzeniami spektrum autyzmu to śmiało może przeczytać także książkę „Zdecydowanie nietypowy”.

niedziela, 1 maja 2016

Pod wpływem okoliczności nie stajemy się innymi ludźmi, po prostu dowiadujemy się o sobie nowych rzeczy.


Autorką niniejszej powieści jest mieszająca obecnie w Maryland Marci Lyn Curtis, książka ta jest jej debiutem literackim.

Główną bohaterką powieści jest nastoletnia Maggie Anders, która przed kilkoma miesiącami na skutek zapalenia opon mózgowych straciła wzrok. W związku z tym jej dosyć poukładany jak dotąd świat nagle legnie w gruzach. Na sytuację, w jakiej zupełnie niespodziewanie się znalazła nasza bohaterka reaguje wewnętrznym buntem, który przejawia się usilnym odtrącaniem rodziny i znajomych, którzy w końcu można by rzec dają za wygraną i ostatecznie skupiają się na własnych sprawach.

Pewnego dnia na skutek upadku Maggie nagle widzi przed sobą chłopca poruszającego się o kulach - w ten sposób rozpoczyna się jej znajomość z Benem Miltonem, 10-latkiem cierpiącym na rozszczep kręgosłupa, którego pasją jest pływanie. Chłopiec określa ten sport jako swoje „coś”, gdyż wyznaje zasadę, iż każdy z nas posiada swojego „cosia” ; trzeba tylko odkryć co to takiego, a wtedy wszystko, co nas w życiu spotyka stanie się nieco łatwiejsze do zniesienia.

Relacja ta jest dla nastolatki o tyle zaskakująca, iż jak się okazuje, gdy przebywa ona w towarzystwie nowo poznanego przyjaciela częściowo odzyskuje zdolność widzenia.
Maggie początkowo jest równie szczęśliwa jak zdezorientowana w wyniku takowego obrotu spraw. Jednakże zachowuje dla siebie fakt o zajściu tej zaskakującej zmiany. W toku lektury dowiadujemy się również, że starszym bratem Bena jest Mason – wokalista uwielbianej przez Maggie kapeli. Chłopak początkowo sprawia wrażenie bardzo zadufanego w sobie oraz pełnego dystansu do ludzi i świata.

Śledząc różnorodne perypetie trojga bohaterów coraz bliżej poznajemy ich charaktery, zaznajamiamy się z przeżywanymi przez nich emocjami i odkrywamy motywy kierujące ich zachowaniem w różnych sytuacjach, które stają się ich udziałem.

Autorka ukazuje nam również, iż wzajemne relacje Maggie, Bena i Masona okazują się dużo bardziej skomplikowane niż nam się początkowo wydawało.

Książka przeznaczona jest głównie dla młodzieży, ale dorośli także znajdą w niej coś dla siebie, gdyż Marci Lyn Curtis porusza w niej wiele ważnych dla każdego z nas niezależnie od wieku zagadnień takich jak np. radzenie sobie w sytuacjach kryzysowych (utrata wzroku czy choroba Bena niewątpliwie do takowych należą), czy to jak bardzo istotne, a przy tym nieprzeliczalne na żadne dobrą materialne są więzi międzyludzkie występujące w różnych konfiguracjach społecznych: w rodzinie, w szkole, w drużynie czy wśród ludzi połączonych wspólnymi doświadczeniami.

Jest to powieść zarówno o utracie jak też, choć brzmi to paradoksalnie o ogromnym dobrodziejstwie, które ostatecznie z niej wypłynęło. Jeśli macie więc ochotę na historię, w której młodość, przyjaźń, miłość i rodzina grają pierwsze skrzypce, a bohaterowie nie poddają się pomimo ogromu egzystencjalnych trudów, jakie na różne sposoby przynosi im codzienność ta książka powinna spełnić Wasze oczekiwania.

I pamiętajcie o tym, że absolutnie KAŻDY Z NAS ma coś swojego :).

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Amber.