Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojciec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ojciec. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 maja 2025

Wzajemne relacje w osnowie kinematografii.


Po książkę „Klub filmowy” Davida Gilmoura sięgnęłam za namową mojego męża, któremu pozycja ta bardzo przypadła do gustu. Jeśli o mnie chodzi to nie do końca było mi po drodze z tą lekturą…

Autor w momencie pisania tej książki (publikacja wydana w roku 2011) był ojcem, dosyć krnąbrnego i mającego ogromną awersję do obowiązku szkolnego, nastolatka. David Gilmour opisuje swoje próby dotarcia na różne sposoby do zbuntowanego chłopaka, lecz nic nie przynosi pożądanego efektu… W przypływie pewnego rodzaju desperacji autor proponuje Jessemu pewien układ – może on zostać w domu, nie uczęszczać na zajęcia szkolne i nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji – jedyny warunek jest taki, że ma on oglądać 3 wybrane przez ojca filmy tygodniowo, o których będą potem dyskutować. Chłopak przystaje również na to, by trzymać się z dala od używek.

Początkowo młodemu mężczyźnie wydaje się to niezbyt wygórowana cena za możliwość porzucenia nauki i życia na przysłowiowym luzie właściwie w każdym aspekcie.

Tak oto zaczyna się rozłożona w czasie podróż w głąb relacji ojca i syna. Poprzez obejrzane najlepsze i najgorsze produkcje wszech czasów przyglądamy się poszukiwaniom własnej życiowej ścieżki przez młodego człowieka oraz próbie przekazania mu przez ojca wiedzy i pewnego życiowego doświadczenia.

Czy staną się one dla Jessego jakimikolwiek punktami odniesienia, gdy będzie dokonywał własnych wyborów? – odpowiedź znajdziecie w książce.

Jest to historia o tyle specyficzna, że umieszczono w niej wiele recenzji filmowych. Mnie było z nią nieco pod górkę, gdyż oglądane przez panów gatunki, np. thriller fantastycznonaukowy, horror, czy sci-fi itp., nie należą do zbyt lubianych przeze mnie gatunków filmowych.

Jednakże warte uwagi jest z całą pewnością to, że właściwie wszystko, co oglądają staje się punktem wyjścia do rozmów na bardzo różne tematy, które inaczej zapewne trudno byłoby im poruszyć. Są wśród nich, związki, miłość, przyjaźń, praca odpowiedzialność za dokonywane czyny i wybory etc.

Możecie się więc domyślać, skądinąd słusznie, że ta stosunkowo niewielka objętościowo pozycja niesie w sobie nieco zawoalowany, lecz wartościowy przekaz. Ukazana w niej relacja pomiędzy ojcem a synem mimo iż toczy się w nieco innych niż nasze realiach, może według mnie mieć wiele wspólnych punktów w kontekście samych relacji na linii rodzic – dziecko/ojciec – syn również dla polskich czytelników.

Jeśli lubicie filmowe klimaty wokół, których oplecione są międzyludzkie relacje to myślę, że książka ta może Wam się spodobać.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 12 lutego 2025

(...) największym darem, jaki można komuś dać, jest obecność.

Jak dotąd nie znałam twórczości Pana Jakuba Bączykowskiego, mimo iż ma on już na swoim koncie kilka tytułów. Jednakże gdy zobaczyłam informację na temat jego najnowszej pozycji pt. „Zadzwoń, jak dojedziesz” to od razu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać.

W opowieści przedstawionej przez autora poznajemy owdowiałego Ryszarda, będącego już w podeszłym wieku oraz troje jego dzieci – najmłodszego Mateusza, środkową Annę i najstarszą Renatę. Rozpiętość ich wieku to od 40+ do 50+. Każde z nich ma swoje życie i rodzinę/związek, a co za tym idzie plany na przyszłość.

Rodzina spotyka się w trzecią rocznicę śmierci Wandy, aby ją powspominać. Jednak familijne spotkanie przeradza się w pełną tajemnic, wzajemnego rozczarowania, pretensji, żalu i prób zajęcia się tematem opieki nad pogrążonym w depresji staruszkiem nasiadówkę…

Jest to książka, która porusza bardzo delikatny temat relacji na linii rodzic – dziecko, zwłaszcza wtedy, gdy role się odwracają oraz kwestie relacji pomiędzy rodzeństwem.

Na przykładzie swoich bohaterów autor snuje dające wiele do myślenia refleksje na temat tego, kto powinien podjąć się opieki nad rodzicem? Jakie i czy w ogóle powinny być co do tego konkretne kryteria?

Jak wiele tajemnic kryje w sobie rodzina? Czy trzeba rezygnować z własnych planów dla dobra innych? Czy brak własnych dzieci definiuje nas jako tych, którzy przede wszystkim powinni wspierać naszych seniorów? Jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych ludzi, choć przecież nigdy nie wiemy o nich wszystkiego.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka mocno nostalgiczna i refleksyjna. Opowiada o stracie, tęsknocie, samotności i o tym, że nikt nie chce być dla innych ciężarem. Mowa w niej również o wewnętrznym rozdarciu i niemocy, kryciu się za różnorodnymi maskami, poczuciu odpowiedzialności i winy, ale również o miłości i sile rodzinnych więzi.

Opowieść ta jest niezwykle melancholijna i niełatwa w odbiorze, uważam jednak, że jest ona książką bardzo potrzebną. Otwiera bowiem oczy na wielopłaszczyznowość międzyludzkich relacji, które, mimo że się kochamy, bywają mocno skomplikowane.

Temat opieki nad seniorem jest według mnie tym bardziej na czasie, że społeczeństwo niestety coraz bardziej się starzeje, a co za tym idzie coraz mniej będziemy w stanie odizolować się od konsekwencji, jakie fakt ten ze sobą niesie…

Historia ta, choć słodko – gorzka, jak dla mnie, finalnie niesie w sobie mimo wszystko pozytywny przekaz. Pokazuje, że to, co najlepszego otrzymaliśmy od rodziców/opiekunów zostaje z nami i w nas już na zawsze, a jednocześnie nikt z nas nie jest niczyją własnością. Każdemu należy się szacunek, a bycie uważnym na potrzeby drugiej osoby na równi z własnymi jest ogromnie istotne. Niezwykle ważne jest także to, aby wsparcie, którego komuś udzielamy nie wywoływało w osobie wspieranej poczucia, że jest ona obciążeniem dla innych. Czasem wystarczy po prostu być...

Jeśli macie ochotę na lekturę, która skłoni Was do bardzo wielu przemyśleń to najnowsza książka Pana Jakub Bączykowskiego jak najbardziej wpisze się właśnie w takie oczekiwania. Ja sama zaś absolutnie nie wykluczam, że jeszcze kiedyś sięgnę po wcześniejsze publikacje autora.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 9 października 2024

Najnowsza powieść Barbary Wysoczańskiej od dziś na księgarskich półkach :)


Jeśli znacie powieści Barbary Wysoczańskiej to myślę, że do sięgnięcia po kolejną nie trzeba Was szczególnie przekonywać, a jeżeli jeszcze ich nie znacie to nadarza się świetna okazja, aby to zmienić, ponieważ właśnie dziś na półki trafia najnowszy tytuł autorki pt. „Nigdy się nie poddam”.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. W roku 2024 po tragicznej śmierci męża Alicja kupuje dom, by zacząć w nim nowy etap swojego życia. Choć pierwotnie miejsce to jest w dosyć opłakanym stanie, Alicja od pierwszej chwili czuje, że odnajdzie tu swoje miejsce. W związku z tak pozytywnymi odczuciami i pewnym wykopaliskiem dokonanym w ogrodzie kobieta postanawia dowiedzieć się czegoś o dawnych właścicielach domu i tak trafia na Thomasa Rittera i jego matkę Marię.

Drugą perspektywą tej opowieści jest rok 1934. Gerhard Vogel jest znanym w okolicy i ogromnie szanowanym winiarzem. Mężczyzna trzyma swoje interesy żelazną ręką, a ponieważ jest wdowcem to na barki jego najmłodszej córki Gretel spada obowiązek zajmowania się domem, a w przyszłości starzejącym się ojcem.

Mimo że dziewczyna ma starsze rodzeństwo to właśnie od niej ojciec oczekuje dożywotniej opieki. Przewrotny los sprawia, iż staje się ona konieczna dużo szybciej niż ktokolwiek przypuszczał, ponieważ Gerhard nagle dostaje udaru, wskutek którego staje się osobą wymagającą całodobowej opieki…

Jak młoda dziewczyna poradzi sobie w tej niezwykle trudnej, nie tylko z rodzinnego punktu widzenia, sytuacji? Czy udźwignie brzemię, jakie na nią spadło, czy też podda się wywieranej na nią presji otoczenia, by pozbyć się domu i winnicy? Czy żyjąca po sąsiedzku rodzina Gehlerów naprawdę chce jej pomóc w tym ciężkim okresie życia? Kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kogo należy się obawiać?

Wszystkie te wątki rozwikłają się na kartach tej niesamowicie wciągającej i magnetyzującej opowieści.

Barbara Wysoczańska po raz kolejny w przepięknym i równie subtelnym, co wyrazistym stylu opisuje losy kobiet, które z różnych powodów musiały stać się silne i niezłomne w obliczu trudnych życiowych doświadczeń.

Ukazuje również, że wiele pragnień i wartości wyznawanych przez człowieka jest uniwersalnych pomimo upływającego czasu.

Wykreowane przez autorkę bohaterki, mimo iż borykają się z różnego rodzaju problemami i życiowymi perypetiami to są bardzo wytrwałe w dążeniu do wytyczonych sobie celów, pomimo wielu przeciwności. Wciąż chcą kochać i być kochane, szanowane i docenianie, a nie sprowadzane wyłącznie do roli gospodyń domowych, co miało miejsce zwłaszcza w dawniejszych czasach – obecnie na szczęście sytuacja ta mocno ewoluuje. Jednak nie tylko postacie kobiece są tutaj mocno zarysowane, również bracia Gehlerowie – Erich i Hans ukazują swe kontrastowe charaktery i wizje życia.

Jeśli szukacie porywającej historii, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a losy jej świetnie nakreślonych bohaterek pełne są różnorodnych zawirowań, emocji i uczuć będących ich udziałem to koniecznie przeczytajcie „Nigdy się nie poddam”.

Gratuluję autorce kolejnej fantastyczniej premiery i czekam z niecierpliwością na kolejne powieści. A Wam raz jeszcze gorąco polecam opowieść o Alicji i Gretel!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta

poniedziałek, 8 lipca 2024

W plątaninie emocji oraz krętych życiowych ścieżek...

Dzisiaj opowiem Wam o najnowszej powieści Anny H. Niemczynow pt. „Należy do mnie”. Jej główną bohaterką jest Fausti oraz jej rodzina, której perypetie i stopniowy rozpad śledzimy na kartach tej opowieści.

Mama dziewczynki – Helena – zrezygnowała ze świetnie rokującej kariery w balecie, by całkowicie poświęcić się rodzinie i perfekcyjnemu prowadzeniu domu. Wiktor – ojciec dziewczynki poświęca się przede wszystkim pracy, a znudzony brakiem ambicji żony wikła się w firmowy romans z Klarą…

Brzmi jak pewnego rodzaju klasyka, jednak w całej tej opowieści absolutnie nic nie jest proste ani oczywiste. Jest to pozycja głęboko emocjonalna i skłaniająca do wielu różnorakich refleksji nad człowiekiem, życiem, relacjami, wyborami, których każdego dnia dokonujemy etc.

Autorka w swej wręcz kipiącej od emocji prozie chwyta czytelnika za serce, a w niektórych fragmentach tej opowieści również za gardło. Zmagania początkowo zaledwie kilkuletniej, a z biegiem czasu dorastającej Fausti z tym, co dzieje się dookoła niej przyprawiają czytelnika o dreszcze…

Książka ta bardzo dobitnie ukazuje, jak dorośli są w stanie wywrócić do góry nogami świat dziecka, czyniąc to niekiedy w bardzo bezwzględny sposób. Mowa w niej także o tym, do czego może doprowadzić skrajne poświęcanie się dla innych, poczucie odrzucenia i strach przed utratą relacji, która wydaje nam się być jedynym, co w życiu posiadamy.

Czy jeśli dziecko ma oboje kochających rodziców to jedno z nich może rościć sobie do niego wyłączne prawo? Czy da się zbudować szczęście na nieszczęściu drugiego człowieka? Jak często całą winę za rozpad rodziny bierze na siebie dziecko? - Odpowiedzi na te i wiele innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie na kartach „Należy do mnie”.

Każdy z bohaterów tej opowieści boryka się z własnym różnorodnym bagażem doświadczeń. Mają oni również swoje słabości, traumy i lęki często zakorzenione w dzieciństwie i rodzinnych relacjach, co jak się okazuje znacząco wpływa na ich późniejsze postępowanie.

Jest to opowieść o miłości, stracie, zagubieniu, samotności, poczuciu odrzucenia, braku akceptacji i jej poszukiwaniu oraz o zachwianym poczuciu bezpieczeństwa, ale także o sile przebaczenia. Anna H. Niemczynow wiele miejsca poświęca na pokazanie relacji na linii rodzic – dziecko, które mogą wspierać rozwijanie przez dziecko skrzydeł, lecz bywają pośród nich i takie, które są ogromnie toksycznie i pozostawiają po sobie niezatarte piętno.

Jeśli szukacie pozycji, która, choć niełatwa dotyka najgłębszych zakamarków ludzkiej psychiki, serca i duszy, przepełnionej emocjami, wzruszającej i głębokiej w swym przekazie oraz takiej, która nie daje się odłożyć, a gdy już ją skończycie to i tak wciąż będzie rezonować w Waszym wnętrzu to gorąco polecam Wam „Należy do mnie”.


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 13 grudnia 2023

"Jedno słowo wystarczy, by zmienić bieg rzeki..." a czasem jedno z pozoru błahe wydarzenie...

Twórczość Pani Krystyny Śmigielskiej towarzyszy mi w czytelniczej podróży już od kilku dobrych lat. Jak zapewne się domyślacie, gdy usłyszałam o tym, że ma ukazać się kolejna powieść tej autorki to od pierwszej chwili czekałam na jej wydanie z niecierpliwością.

„Niedaleko od jabłoni” to stosunkowo niewielka objętościowo pozycja, pomimo tego niesie ona w sobie ogromny ładunek refleksyjno – emocjonalny. Główny bohater – Joachim Tychlicki – student pierwszego roku filologii polskiej zostaje relegowany z uczelni w związku z przedłożeniem nieprawdziwej i mocno „wywrotowej” pracy semestralnej.

Perypetie chłopaka są główną osią opowieści jednakże drugi głos w niniejszej historii otrzymuje jeden z wykładowców ww. uczelni – dr Karol Obrębski. Samotny mężczyzna w średnim wieku, który wręcz nurza się w wypracowanej przez lata monotonii i rutynie życiowej.

Kiedy Joachim traci status studenta, traci też miejsce w akademiku i nie bardzo ma gdzie się podziać… Na skutek pewnego splotu okoliczności trafia do mieszkania Obrębskiego, gdzie obaj mężczyźni zmuszeni są koegzystować.

Na początku opowieści czytelnik ma wrażenie, iż nic tej dwójki nie łączy, ale czy tak jest w istocie? – Przekonajcie się sami sięgając po tę niespieszną, kontemplacyjną historię.

Autorka w swojej publikacji podjęła niezwykle delikatny temat, jakim są relacje międzyludzkie, dokonywane przez człowieka wybory i wynikające z nich konsekwencje. Jedno zdawać by się mogło niewiele znaczące wydarzenie odmienia życie nie tylko dwóch pierwszoplanowych bohaterów tej historii, lecz również innych osób.

Krystyna Śmigielska subtelnie, a zarazem bardzo wyraziście ukazuje, że nie zawsze to, co wydaje się oczywiste czy jednoznaczne takim właśnie jest w swej istocie. Czasem bywa również tak, że echa przemilczeń z przeszłości nie milkną nawet po upływie wielu lat, a ich reperkusje dosięgają bohaterów w najmniej spodziewanym momencie.

Postacie opisane w niniejszej powieści są mocno różnorodne, a każda z nich wnosi do całej historii indywidualny koloryt właściwy jej naturze, spojrzeniu na świat i życiowemu doświadczeniu.

Akcja opowieści toczy się wolno, czytelnik staje się obserwatorem budowania przez bohaterów niejako nowego świata i odkrywania przez nich prawdy o tym, co minione. Powoli zmienia to ich patrzenie nie tylko na innych, ale także na samych siebie… Czy postacie wykreowane przez autorkę odnajdą w swych słabościach siłę? Czy uda im się zbudować nową codzienność na głęboko zakorzenionych fundamentach? I czy rzeczywiście tak niedaleko pada przysłowiowe jabłko od jabłoni?

Jeśli poszukujecie opowieści mocno nietuzinkowej z niejednoznacznymi bohaterami, których relacje ze sobą nawzajem oraz otaczającym ich światem zdecydowanie nie należą do łatwych to zachęcam Was do zapoznania się z najnowszą propozycją Pani Krystyny Śmigielskiej.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

Gdy Twój rodzinny, szczęśliwy mikroświat nagle się zatrzymuje...

Magdalena Majcher ma w swoim literackim dorobku 34 pozycje, w tym udział w kilku antologiach. Jeśli zaś chodzi o mnie to sięgam po twórczość tej autorki po raz drugi i z całą pewnością nie ostatni.

„Po tamtej stronie lustra” to historia dotykająca bardzo trudnego tematu, jakim jest nagłe odejście maleńkiego dziecka... Głównymi bohaterami opowieści jest młode, szczęśliwe małżeństwo – Agata i Rafał Dobrowolscy.

Świat tej rodziny legnie w gruzach, gdy SIDS dotyka ich małą córeczkę Aurelię. Tę bolesną i ogromnie emocjonalną historię śledzimy z dwóch perspektyw. Rozdziały w narracjach Agaty i Rafała ułożone są naprzemiennie.

Agata zatapia się w bólu i rozpaczy, poddaje się zobojętnieniu, automatycznie zatracając chęć i sens życia. Odpycha od siebie bliskich, całkowicie ignorując fakt, że oni także cierpią.

Narracja Rafała pokazuje, iż mężczyzna również zmaga się z niebagatelnym cierpieniem po stracie dziewczynki. Mimo to ze wszystkich sił stara się być wsparciem dla zdruzgotanej żony, ta jednak zdaje się tego zupełnie nie dostrzegać, a wręcz zadaje mu dodatkowy ból swoim zachowaniem…

Czytelnik jest świadkiem małżeńskiego kryzysu tej pary w obliczu doświadczonej przez nich tragedii. Prócz historii Agaty i Rafała poznajemy także perypetie Marii – siostry Agaty oraz odkrywamy tajemnicę matki Rafała w odniesieniu do jego ojca, który wiele lat temu porzucił rodzinę, lecz czy na pewno wszystko jest aż takie proste i oczywiste? - Przekonajcie się sami.

Magdalena Majcher ukazuje zagmatwane relacje małżeńskie i rodzinne, w których nie wszystko jest takie, na jakie początkowo wygląda. Jest to opowieść o zmaganiu się z tragedią, stratą i następującą po nich żałobą, a także depresją. Jednak nie tylko ta tematyka jest tutaj obecna – mowa również o życiu na pokaz, przemocy domowej, czy zatajonym przed otoczeniem poronieniu.

Na przykładzie każdego z bohaterów autorka unaocznia, że każdy reaguje na opisane przeżycia inaczej, a jego borykanie się z tak traumatycznymi wydarzeniami przybiera bardzo różne oblicza.

„Po drugiej stronie lustra” to powieść szarpiąca emocjonalnie i dająca wiele do myślenia. Z całą pewnością nie jest to lektura ani łatwa, ani przyjemna niemniej jednak polecam ją Waszej uwadze, ponieważ jej przeczytanie pozwala przyjrzeć się temu, jak różni ludzie reagują na dramatyczne przeżycia, a w świetle tego nasuwają się pytania - czy mamy prawo oceniać zachowanie innych nie będąc w ich skórze? Czy płeć daje lub odbiera prawo do przeżywania żałoby i musi determinować sposób jej przeżywania?

Jeśli znajdziecie w sobie odwagę i siły, by sięgnąć po tę naszpikowaną różnorodnymi emocjami pozycję to z pewnością dowiecie się jak finalnie potoczyły się losy bohaterów. Czy wyszli oni z tego, co ich dotknęło obronną ręką, czy może zostali złamani przez ślepy i nieprzejednany los?

Jedno jest pewne – Magdalena Majcher po raz kolejny oddała w ręce czytelników historię, obok której nie sposób przejść obojętnie.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 7 czerwca 2023

Zamyślenie w mikroświecie...

Jakub Małecki ma w swoim literackim dorobku kilkanaście powieści, udział w kilku antologiach oraz krótsze formy m.in. w Nowej Fantastyce.

Jeśli czytaliście już jego książki to zapewne wiecie, że jest to literatura mocno nieszablonowa, dla mnie w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tych słów, a jeśli jeszcze nie mieliście styczności z twórczością tego autora to zachęcam Was do zapoznania się z nią.

„Święto ognia”, o którym będzie mowa w tej notce jest drugą przeczytaną przeze mnie publikacją Jakuba. Pierwsza była powieść zatytułowana „Nikt nie idzie”, którą również Wam polecam.

Wróćmy jednak do wspomnianego na początku „Święta Ognia”. Jest to historia rodziny Łabendowiczów składającej się z trzech osób: Ojca i dwóch jego córek. Anastazja zwana Nastką ma 20 lat i zmaga się z porażeniem mózgowym, które w tej opowieści i swojej narracji nazywa porożem mózgowym – dlaczego? - odpowiedź znajdziecie w powieści.

Druga z sióstr to Łucja, która zatraca się coraz bardziej w swojej karierze baletowej… lecz czy ostatecznie przynosi jej to satysfakcję i wewnętrzne ukojenie? Dokąd zawiedzie ją droga, którą bezkompromisowo podąża? - rozwiązanie tej oraz wielu innych zagadek wynikających z opowiedzianej przez autora historii również znajdziecie na kartach „Święta ognia”.

Jakub Małecki w charakterystycznym dla siebie, nieco zawoalowanym oraz subtelnym stylu ukazuje czytelnikowi świat nietuzinkowych bohaterów. Osób, które w bardzo różne sposoby niosą na swoich barkach głębokie traumy z przeszłości oraz niełatwą codzienność. Obserwujemy ich wzajemne relacje, mniej lub bardziej udolne próby radzenia sobie w różnych życiowych sytuacjach oraz mocno zarysowany indywidualizm każdej postaci.

Jest to refleksyjna opowieść o rodzinie, emocjach i uczuciach targających istotą ludzką. O zmaganiu się z chorobą nie tylko samej Nastki, ale również jej bliskich. O tym jak bagaż doświadczeń wpływa na nasze aktualne życie, choć nie zawsze jesteśmy tego faktu świadomi.

Proza Jakuba Małeckiego jest specyficzna, można się nią zachwycić lub niezbyt ją zrozumieć. Ja zaliczam się zdecydowanie do grona tych zauroczonych dlatego polecam Wam książki tego autora. Na moich półkach czekają kolejne jego publikacje, które na pewno przeczytam, a jesienią na ekrany kin wejdzie filmowa adaptacja „Święta ognia” w reżyserii Kingi Dębskiej i powiem Wam, że jestem ogromnie ciekawa przeniesienia tej powieści na kinowy ekran.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 23 stycznia 2023

„Dzieciństwo to miejsce, gdzie mieszka się przez całe życie.“ — Rosa Montero

To już kolejna pozycja z bogatego dorobku literackiego Anny Sakowicz, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem na moim czytelniczym warsztacie pojawiła się powieść „Szepty dzieciństwa”, a właściwie jej wznowienie, które ukazało się na rynku wydawniczym jesienią 2022 roku (po raz pierwszy książka ta ukazała się w roku 2015).

Autorka swoją opowieść postanowiła osadzić na gruncie przeciętnej polskiej rodziny. Baśka i Mietek są małżeństwem ze sporym stażem i mają dwoje dorastających dzieci – Kasię i Pawełka. Mieszkają w starym domu na przedmieściach wraz z ojcem Baśki. Starszy mężczyzna po śmierci żony zmaga się z chorobą alkoholową.

Codzienność tej rodziny upływa dosyć monotonnie. Baśka pracuje na kasie w markecie, Mietek na budowie, dzieci w szkole szykanowane są z powodu braku pieniędzy i wszystkiego, co się z tym wiąże oraz ze względu na dziadka pijaka… Rodzinie więc nie jest łatwo związać koniec z końcem, a choroba seniora dolewa oliwy do ognia…

W pewnym momencie główna bohaterka chcąc polepszyć kondycję finansową rodziny podejmuje dodatkową pracę. Spotyka też swoją dawną, szkolną koleżankę Ulę, która z szarej myszki przemieniła się w businesswoman, ale czy na pewno wszystko jest takie, na jakie wygląda? - Odpowiedź znajdziecie w opisanej historii.

Na przykładzie zupełnie zwyczajnej rodziny autorka porusza bardzo istotne tematy, jakimi są np. tajemnice z przeszłości, zdrada, nadużywanie alkoholu, różnorodne kłamstwa i przemilczenia małżeńskie, a także borykanie się bohaterów z nałogami i dysfunkcjami.

Ogromnie ważnym aspektem niniejszej historii są również toksyczne relacje rodzinne i to, jak wpłynęły one na dorosłą od dawna Basię. To, co czuła od zawsze jedynie potwierdziło się, gdy pewnego dnia odnalazła i częściowo przeczytała dzienniki swojej nieżyjącej matki… Jej relacje z ojcem również nie należą do najłatwiejszych…

Uwaga czytelnika zwrócona została również na kwestię przyjaźni, a raczej uważności lub jej braku we wzajemnych relacjach, co jak się okazuje może być przyczyną masy kłopotów, ale szczegółów tematu oczywiście Wam nie zdradzę.

Cała opowieść z jednej strony jest dosyć smutna, z drugiej natomiast otwiera oczy odbiorcy na fakt jak bardzo to, co minione i zdawać by się mogło, że już dawno zamknięte wciąż wpływa na to, co jest obecnie. Stawia również pytania o to, czy za wszelką cenę warto gnać za materialnymi dobrami.

Myślę, że warto zapoznać się z tą powieścią chociażby ze względu na prostotę treści, w której ukryty jest bardzo wartościowy przekaz. 

czwartek, 17 marca 2022

"Rudowłosa" - intrygujące tchnienie orientu

„Rudowłosa” jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością tureckiego Noblisty. Powieść ta podczas lektury jest mocno niejednoznaczna. Poznajemy w niej historię nastoletniego Cema, który wkraczając w czas dorastania szuka swojego miejsca na świecie oraz swojej tożsamości, której identyfikacja opiera się na relacji z ojcem, a raczej jej braku… Dla chłopaka odpowiednikiem ojca staje się mistrz studniarski Mahmut, u którego młodzieniec podejmuje wakacyjną pracę, jako pomocnik.

Pierwsza część niniejszej opowieści przepełniona jest różnego rodzaju baśniami, mitami i legendami, które nieustannie towarzyszą bohaterom na tle ich codziennej egzystencji. W związku z powyższym ten fragment książki toczy się dosyć leniwie i jest bardzo statyczny, chociaż oczywiście nie brak w nim emocjonalnych przeżyć Cema, który doświadcza w tym czasie pierwszej, młodzieńczej miłości do sporo starszej od siebie aktorki teatralnej, nazywanej przez wszystkich Rudowłosą.

Końcówka pierwszej odsłony i druga część opowieści to czas, w którym historia ta zdecydowanie nabiera tempa, a początkiem tego przyspieszenia są pewne dramatyczne wydarzenia, o których dowiecie się z książki.

W toku wykreowanej przez Pamuka historii śledzimy dalsze koleje losu dorosłego już Cema, jego udane życie rodzinne oraz imponującą zawodową karierę. Jednak przeszłość wciąż powraca do mężczyzny niczym echo nie dając o sobie zapomnieć. Kolejne wydarzenia rzucają coraz to nowe światło na całą misterną opowieść dając przy tym czytelnikowi ogromnie szerokie pole do różnorodnych refleksji oraz zaskakując odbiorcę złożonością wzajemnych relacji i powiązań bohaterów.

Trzeci fragment powieści to opowieść samej Rudowłosej, dla której przygoda z Cemem okazała się brzemienna w skutkach… Perspektywa staje się więc po raz kolejny całkowicie inna.

Lektura tej książki była dla mnie interesującym doświadczeniem i niewykluczone, że kiedyś sięgnę jeszcze po twórczość tego autora. Jest to opowieść o dorastaniu, samotności, tęsknocie, potrzebie posiadania korzeni oraz relacji na linii ojciec-syn. Orhan Pamuk wyraziście pokazał też, co może się wydarzyć, gdy takiej relacji z różnych powodów zabraknie. Znajdujemy również odniesienia do wielu pewnego rodzaju uniwersalnych prawd, które nie od dziś mają wpływ na życie jednostki ludzkiej.

Jeśli szukacie lektury oryginalnej, refleksyjnej, ale również takiej, w której nie brakuje targających człowiekiem różnorodnych odczuć i emocji to myślę, że „Rudowłosa” przypadnie Wam do gustu.

  * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 14 maja 2021

"To co jest naszą słabością, może okazać się naszą największą siłą..."


Karolina Wilczyńska ma w swoim literackim dorobku wiele pięknych, wciągających i na różne sposoby inspirujących opowieści. We wrześniu ubiegłego roku Wydawnictwo Czwarta Strona oddało w ręce czytelników zupełnie nową serię tej autorki, a niniejszy projekt nazwany został – Ja, Kobieta.

Kilka miesięcy temu opowiedziałam Wam o pierwszym tomie w/w serii. Była nim książka „Światło w jej oczach”. Natomiast pod koniec marca tego roku ukazała się druga odsłona serii i to właśnie o powieści „Dałeś mi siłę” będzie dziś mowa.

Znana nam z poprzedniej części malarka Klara po ukończeniu poprzedniego obrazu szuka inspiracji do kolejnych. Szkicując pewnego dnia na parkowej ławce zostaje zaczepiona przez kobietę, która pyta ją czy wykonałaby portret jej nieżyjącego ojca z fotografii. Młoda artystka odmawia, gdyż zwykle nie podejmuje się tego typu zleceń. Nieznajoma kobieta jest jednak dla Klary tak mocno intrygująca, że na skutek pewnych wydarzeń sama staje się jej modelką.

W ten sposób poznajemy Joannę, która sama bardzo mocno zaskoczona jest tym, że zostaje modelką. Jaką historię nosi w sobie ta dojrzała i ogromnie charyzmatyczna kobieta? – Pełną odpowiedź znajdziecie oczywiście w powieści.

Poprzez opowieść swojej bohaterki autorka tym razem ukazała czytelnikom zmagania z chorobą nowotworową i jej skutkami nie tylko w sferze fizycznej, ale również psychicznej, emocjonalnej czy duchowej.

Joanna nieoszczędzana przez los ma ogromne wsparcie w rodzinie, zawsze bardzo ciepło opowiada Klarze o mężu i dzieciach. Jednak mówi też szczerze o trudnych relacjach z mamą.

Jej świadectwo zawarte w niniejszej książce jest niesamowitym ukazaniem hartu ludzkiego ducha w połączeniu z ogromną prostolinijnością, jaka cechuje tę bohaterkę.

Jeśli macie ochotę na historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, taką, która wyciska z oczu łzy, lecz przywołuje również uśmiech, ciepło w sercu i ogrom refleksji nad tym, czego na co dzień za często nie doceniamy to koniecznie sięgnijcie po tę niesamowitą opowieść i dowiedźcie się, kto dał Joannie jej niebagatelną wewnętrzną siłę…

Książka ta z całą pewnością pozostanie w Waszej pamięci na długo, ponieważ jej przesłane jest w pewien sposób uniwersalne i każdy człowiek, choć oczywiście na różnych płaszczyznach, może odnieść je do samego siebie. Zachęcam Was gorąco do zapoznania się z tym tytułem, a mnie nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejną opowieść z serii Ja, Kobieta. 

Polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta

środa, 8 stycznia 2020

Magnetyzująca historia międzyludzkich więzi z Bieszczadami w tle.


Wspominałam Wam całkiem nie dawno o tym, że zdarza mi się sięgać po debiuty, tak stało się również w przypadku książki, o której chcę Wam dzisiaj nieco opowiedzieć. Niniejsza powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Znak już 26 lutego, a jej autorką jest Anna Cieślar, która swojej opowieści nadała tytuł „Berdo”.

Akcja opowieści toczy się w Bieszczadach, gdzie tytułowy Berdo mieszka wraz ze swoim kilkuletnim synem Radkiem natomiast w chacie nieopodal mieszka Milionen Jahren, który traktuje chłopca jak wnuka i rozbudza w nim coraz większą miłość do natury i ciekawość świata. Berdo zaś to mężczyzna dosyć szorstki w obejściu i parający się kłusowniczym procederem. Mimo, iż bardzo kocha swojego syna nie potrafi mu tego okazać…

Mały Radek żyje więc niejako zawieszony pomiędzy dwoma mocno skrajnymi postaciami – kochającym staruszkiem, a nieco nieokrzesanym i często burkliwym ojcem.

Autorka przybliża czytelnikom realia egzystowania w bieszczadzkich ostępach. W powieści znajdujemy bardzo wiele odniesień do przyrody, a zwłaszcza charyzmatycznych wilków. Wbrew pozorom nie jest to jednak powieść ani o wilkach, ani o kłusownictwie, któremu autorka poświęciła nieco miejsca. Jest to historia o międzyludzkich relacjach zwłaszcza tych na linii ojciec – syn, ale nie tylko.

Gdy Berdo popada w kłopoty to cała trójka: on, Radek i Milionen Jahren zmuszeni są dokonać wielu trudnych i odciskających trwały ślad na ich życiu wyborów. W jaki sposób niniejsze decyzje wpłyną na ich wzajemne relacje tego dowiecie się z kart książki.

Jeśli macie ochotę na powieść mocno emocjonalną, w której czytelnik dzięki bardzo plastycznemu pióru autorki ma możliwość wniknąć bardzo głęboko w psychikę wyrazistych bohaterów poczynając od dziecka poznającego świat na swój własny, nieco naiwny jeszcze sposób, poszukującego czułości, uwagi i odpowiedzi na milion pytań; poprzez mężczyznę w średnim wieku, który sporo przeszedł i zmaga się z samym sobą próbując jednocześnie w sposób mu znany zapewnić byt sobie i dziecku, aż po staruszka, który niejedno już w życiu widział, bardzo kocha dwóch pozostałych, lecz jednocześnie ma świadomość, iż muszą oni zbudować wzajemną relację na własnych fundamentach to książka Anny Cieślar będzie według mnie idealnym wyborem.

Czy Berdo i Radek ostatecznie znajdą drogę do siebie nawzajem? Odpowiedź na to i wiele innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie w powieści.

Mnie w tej publikacji urzekła także różnorodność ludzkiego losu będąca w pewnym sensie lustrzanym odbiciem świata przyrody, który cały czas stanowi tło tej opowieści. Całości zaś dopełnia niesamowicie klimatyczna okładka.

Książkę tę czyta się jednym tchem, dzieje się tak za sprawą plastycznego i nieskomplikowanego języka, którym bardzo sprawnie włada autorka przekazując przy tym czytelnikom, głęboki, wielopoziomowy i dający do myślenia przekaz, jaki niewątpliwie zawiera w sobie ta historia. 

Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Jeśli z czymś się borykasz, rozejrzyj się dookoła, a zobaczysz, że wszyscy ludzie z czymś się borykają i że dla nich jest to równie trudne, jak dla ciebie."


Książek tego autora nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, ponieważ Nicholas Sparks jest znanym i uwielbianym przez rzesze czytelników na całym świecie autorem niezwykle poczytnych historii o miłości i nie tylko. Wiele spośród nich doczekało się adaptacji filmowych – ta, którą chcę Wam dzisiaj przybliżyć również znajduje się w w/w gronie.

Głównymi bohaterami opowieści są John Tyree i Savannah Curtis.

Młody mężczyzna ma za sobą mocno buntowniczą przeszłość, aktualnie natomiast służy w wojsku w Niemczech. Swój coroczny urlop postanawia spędzić w rodzinnym miasteczku nad oceanem, gdzie nadal mieszka jego ojciec. Mimo, iż relacje obu panów są dosyć trudne, dla Johna pobyt w rodzinnym domu stanowić ma odskocznię od militarnej codzienności. Mają to być dwa tygodnie spędzone głównie na surfowaniu, które John uwielbia.

Savannah natomiast jest studentką. Przyjeżdża ona do miasteczka wraz z grupą młodych ludzi działających na rzecz organizacji dobroczynnej Habitat for Humanity, która m.in. buduje domy dla ubogich i społecznie wykluczonych.

Kiedy podczas pobytu na molo torba Savannah przypadkowo ląduje w oceanie, John, który także jest w pobliżu przychodzi z pomocą zrozpaczonej dziewczynie wyławiając i zwracając jej cały dobytek.

W ten sposób rozpoczyna się historia pięknej, choć niezwykle trudnej miłości, jaka w bardzo krótkim czasie, lecz z ogromną siłą połączyła tych dwoje. Podkreślić jednak należy, iż książka ta absolutnie nie jest ckliwym romansem, chociaż oczywiście autor jak ma to w zwyczaju oplótł historię na wątku miłosnym.

„I wciąż ją kocham” to powieść nie tylko o miłości, ale także trudnych życiowych wyborach, relacjach między ojcem a synem, poświęceniu, czy też próbie radzenia sobie z przeszłością na bardzo różne sposoby. Mowa w niej również o przebaczeniu i akceptacji, które choć nie łatwe w realizacji to przynoszą wewnętrzną ulgę.

Jak wspomniałam na początku adaptacja filmowa niniejszej książki pojawiła się na ekranach kin w roku 2010, a jej reżyserem jest Lasse Hallström. W role Johna i Savannah wcielili się natomiast: Channing Tatum oraz Amanda Seyfried.

Niestety książka i film w znacznym stopniu się rozmijają i według mnie książka jest zdecydowanie lepsza niż jej ekranowy odpowiednik, bo choć oczywiście rozumiem, iż nie sposób przenieść na ekran tekstu stworzonego przez pisarza kropka w kropkę to jednak uważam, iż są rzeczy, których nie powinno się zmieniać, a tutaj niestety tak właśnie się stało.

Niemniej jednak, jeśli chcielibyście poznać losy Johna i Savannah oraz ich niezwykle silnej relacji to koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Jeśli zaś chodzi o film, jako obraz sam w sobie, również możecie spokojnie obejrzeć, bo mimo wszystko ogląda się go całkiem nieźle.