Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 sierpnia 2026

„Życie można zrozumieć tylko oglądając się wstecz, ale żyć trzeba idąc naprzód.” - Søren Kierkegaard


Dziś opowiem Wam o powieści Aleksandry Palasek pt. „Wrócę do Ciebie, Anielo”. Akcja toczy się w niej dwutorowo.

Współcześnie poznajemy Weronikę, która pomimo trudnych relacji z najbliższymi wraca w rodzinne strony na pogrzeb znienawidzonego ojca. Chociaż kobieta zamierza wracać jak najszybciej do siebie to na skutek pewnych wydarzeń decyduje się zostać w rodzinnym domu nieco dłużej.

W związku z powyższym postanawia uprzątnąć swój dawny pokój. Podczas porządków zupełnie przypadkowo natrafia na zaszyte w pluszowym misiu listy sprzed lat…

Dzięki tej właśnie korespondencji poznajemy Anielę Muszalską. Losy tej młodej mieszkanki Machowa stanowią drugą oś niniejszej historii. Jak się okazuje jej perypetie są bardzo burzliwe m.in. ze względu na wojenne czasy, w jakich przyszło żyć młodej, zakochanej z wzajemnością mężatce.

Lektura odnalezionych listów skłania Weronikę do zgłębienia historii Anieli i dowiedzenia się kim była ta nietuzinkowa kobieta.

Autorka w swojej książce po mistrzowsku splata przeszłość z teraźniejszością, ukazując, że wiele pragnień, kobiecych rozterek i lęków wciąż pozostaje uniwersalnych.

„Wrócę do Ciebie, Anielo” to kolejna pełna emocji i wzruszeń barwna opowieść o niełatwych losach ludzi wrzuconych w wir wielkiej historii, jaką miałam okazję w ostatnim czasie przeczytać.

Rzecz jasna nie napiszę Wam, czy Weronika rozwikłałam zagadkę tego, kim była Aniela, ani tego, czy dowiedziała się dzięki tej sprawie czegoś o sobie samej – musicie przekonać się sami sięgając po książkę.

Choć nie jest to łatwa lektura ze względu na tło historyczne, jak również dzieciństwo samej Weroniki nie należało do bajkowych to samą opowieść czyta się z dużą ciekawością kibicując jej bohaterkom na ich życiowych ścieżkach.

Aleksandra Palasek na przykładzie nakreślonych bohaterów ukazała, jak duży wpływ na życie mają relacje rodzinne oraz jak ogromna bywa siła i trwałość ludzkich uczuć.

Kobiety ukazane w jej powieści charakteryzuje wewnętrzna niezłomność pomimo przeciwności losu, jakich doświadczyły zarówno kiedyś, jak i dziś.

Jeżeli chcecie przeczytać opowieść łączącą w sobie dwie perspektywy czasowe, na której kartach poznacie intrygujące bohaterki, z których losów wyłania się niezwykle poruszająca historia to zapraszam Was do przeczytania powieści „Wrócę do Ciebie, Anielo” Aleksandry Palasek.

Z informacji na okładce wnioskuję, iż tytuł ten otwiera cykl: Dwie rzeki, więc całkiem możliwe, że sięgnę po kolejny tom (-y) jeśli ukażą się rynku.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 13 lutego 2025

"Dary losu - i to coś, co sprawia jaki człowiek jest..."

 

Ta niewielka objętościowo książeczka niesie w sobie gigantyczny ładunek emocjonalny.

W swojej publikacji Marzena Lićwinko wprowadza czytelnika do swojego świata ukazując mu wspomnienia związane z podejmowanymi przez nią i jej męża Michała próbami zmierzającymi do posiadania potomstwa.

Droga ku temu jest długa, wyboista i naznaczona wieloma zakrętami. A toczy się pomiędzy Polską a Holandią. Trudne, bolesne, często skomplikowane dla przeciętnego człowieka procedury oraz bardzo różnorodne często skrajne podejścia medyków to „codzienność” opisana w tej historii.

Wszystko to zostało opisane w taki sposób, że czujemy się tak, jakbyśmy niemalże doświadczali wszystkiego, co przeżyła autorka. Ogrom odczuć, z jakimi boryka się będąca w takiej sytuacji kobieta oraz jej bliscy staje się momentami wręcz nie do udźwignięcia… Stąd chwile załamania, lęku, niepewności i ogromnego stresu, lecz także wciąż tlącej się nadziei na powodzenie…

Po wielu trudach pragnienia się ziszczają. Po chwili euforii okazuje się jednak, że dziecko przyjdzie na świat z zespołem Downa… I znów przed autorką i jej małżonkiem rozpościera się może obaw i niepewności, bo przecież tyle przeszli i nie tak miało być.

Pani Marzena Lićwinko dokonała jednak rzeczy niesamowitej… Potrafiła, choć zapewne doszło do tego z niemałym trudem, ułożyć wszystko w sobie tak, aby pomimo choroby uznać swoje dziecko za dar.

Obecnie Pani Marzena i Pan Michał są rodzicami Maxa (i nie tylko), którego choroba, choć wiadomo, iż w żaden magiczny sposób nie zniknęła i każdego dnia muszą stawiać jej czoła, absolutnie nie sprawia, że nie są oni szczęśliwą rodziną, a wręcz przeciwnie.

Jeśli sami w pewien sposób chcecie się o tym przekonać to możecie zajrzeć do nich na Instagramie: maksimiliankove_love.

„Dar” to publikacja niezwykła. A jej główne przesłanie akcentują poszczególne litery tytułu: 

– (nie)Dołować

– Akceptować

– Rozumieć

Osobiście myślę, że jest to kwintesencja tego, co możemy zrobić, by wspierać osoby w różnego typu trudnych życiowych sytuacjach.

Książka ta traktuje o walce z przeciwnościami losu, nadziei, odwadze i akceptacji, która nie zubaża, a może całkowicie odmienić życie.

Maxowi życzę dużo zdrówka i radości życia oraz czerpania z niego pełnymi garściami, a jego bliskim sił, wytrwałości i niegasnącego, pomimo napotkanych trudów, optymizmu w podjętej, życiowej drodze.

Choć nie jest to lektura łatwa to w mojej ocenie zdecydowanie jest ona warta poznania. Może pomóc zmienić perspektywę i nieco przewartościować własne problemy.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Druga odsłona cyklu Przekupić wiedźmę.


Całkiem niedawno, bo około miesiąc temu opowiadałam o pierwszym tomie cyklu Przekupić wiedźmę, autorstwa Barbary Mikulskiej, którego bohaterką była Kostka i jej perypetie. Dziś przyszedł czas, by opowiedzieć Wam o drugiej części niniejszego cyklu noszącej podtytuł Zosia.  

Autorka tym razem oddaje głos znanej nam już z poprzedniego tomu Zosi Wójcik. Mimo że kobieta jest dopiero po 30-stce to jest już wdową, która samotnie wychowuje dwóch nastoletnich bliźniaków – Piotra i Pawła. Śledzimy losy bohaterki, która właściwie nigdy nie miała łatwego życia, choć wyszła za mąż z miłości to jej egzystencja nie była wcale usłana różami. Co prawda uwolniła się spod kurateli apodyktycznego ojca i całkowicie uległej mu matki, ale nie zaznała na dłuższą metę upragnionego szczęścia. Przez pewien czas jej jedyną podporą była teściowa – Aniela – a po jej śmieci Zosia musiała radzić sobie sama. Obiecała sobie jednak, że nie pozwoli więcej skrzywdzić siebie ani synów i zapewni im możliwie jak najlepszy byt.

W końcu na jej drodze stanęli Kostka i Wiktor – dzięki ich wsparciu i późniejszej przyjaźni życie kobiety i jej synów staje się znacznie łatwiejsze, naznaczone upragnioną stabilizacją. Na skutek pewnych wydarzeń w skromnych, lecz gościnnych progach Zosi pojawiają się ojciec i syn – Antoni i Jędrzej Stawscy. Ich historię także poznajemy na kartach powieści.

Życie bohaterów toczy się spokojnym, współgrającym ze zmieniającymi się porami roku rytmem, a wszystkiemu przygląda się bacznym okiem i służy swym wsparciem znana nam już z poprzedniego tomu wiedźma Ludomiła.

Autorka w sposób bardzo plastyczny ukazuje perypetie bohaterów, które są bardzo różnorodne. Na przykładzie Zosi obserwujemy głęboko ukryte pragnienie miłości, akceptacji i stabilizacji nierozerwalnie połączone z lękiem wynikającym z trudnych doświadczeń z przeszłości.

Czy kobiecie uda się wyrwać się z macek lęku i niepewności? Czy los okaże się dla niej w końcu łaskawy? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce.

Jeśli szukacie opowieści w miarę lekkiej, traktującej o przyjaźni, miłości, i odnajdywaniu swojego miejsca w świecie, a jednocześnie takiej, która niesie w sobie wartościowe przesłanie ukazując odwagę, determinację oraz moc wybaczenia prezentowaną przez bohaterów to zapraszam Was do lektury drugiego tomu cyklu Przekupić wiedźmę.

Jest to także barwna opowieść o relacjach międzyludzkich, które wcale nie muszą wynikać z więzów krwi, a mimo to są one niezwykle silne i dają ogromne wsparcie zawsze kiedy jest ono komukolwiek potrzebne.

Jak widzicie przed Wami sympatyczna i pokrzepiająca historia. A już niebawem spodziewajcie się moich wrażeń z kolejnego tomu niniejszego cyklu, którego lektura już za mną.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 21 września 2023

"Nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy bez Twojej zgody." - Eleanor Roosevelt

„Jesteśmy sobą” to druga odsłona losów Marceliny i Franka znanych nam z powieści „Jesteśmy inni”. Gdy Marcelina wybudza się po zabiegu, musi stawić czoła niełatwej rzeczywistości – straciła dziecko, Franek po raz kolejny ją okłamał, staje oko w oko z jego byłą ukochaną Nataszą, która delikatnie rzecz ujmując, nie jest pacjentce zbyt przychylna, a do tego w głowie Marceliny tkwi niejasne poczucie, że tuż przed operacją mama powiedziała jej coś bardzo ważnego, co może mieć wpływ na jej życie. Niestety kobieta nie wie, czy miało to miejsce naprawdę, czy też było wytworem jej zamglonego anestetykami umysłu…

Opisane w tym tomie perypetie bohaterów są niczym przejażdżka rollercoasterem. Buzujące w wykreowanych postaciach uczucia i niekiedy mocno skrajne emocje nie dają czytelnikowi wytchnienia.

Wielka miłość, depresja, lęk, niepewność, zazdrość i całe mnóstwo tajemnic z przeszłości to zaledwie kilka wątków tej wartkiej opowieści. Na uwagę zasługują także rysy psychologiczne bohaterów, które nadają tej historii wielowymiarowy wydźwięk.

Zaznaczyć należy, że nie jest to wyłącznie płomienny romans, ale również ciekawa powieść sensacyjna. Dzieje się tak dzięki naświetleniu przeszłości pani prokurator Julianny Szafrańskiej, której mocno zawikłany życiorys rzuca zupełnie inne światło na całą historię, a oprócz tego nasyca ją interesującym dla czytelnika dreszczykiem.

Książka ta według mnie jest ciekawie skonstruowana, a jej akcja toczy się dosyć szybko. W opowieści tej bohaterowie ukazują wiele twarzy, obnażając przy tym powody, dla których dokonują, bądź kiedyś dokonali, takich czy innych wyborów. W oparciu o tę wiedzę czytelnik zaczyna lepiej rozumieć podejmowane przez nich decyzje.

Moim zdaniem warto zapoznać się z dalszą historią Marceliny i Franka. Dzięki temu dowiecie się, czy wyszli oni z życiowych zakrętów obronną ręką, czy też los nie okazał się dla nich łaskawy? Bo tego oczywiście Wam nie zdradzę.

Jak już wcześniej wspomniałam autorka bardzo umiejętnie połączyła opowieść miłosną ze sporą dawką sensacji, i choć miłośniczką literatury sensacyjnej nie jestem to uważam, iż w ww. przypadku taka fuzja jest bardzo udana.

Na zachętę powiem Wam jeszcze, że możemy spodziewać się również trzeciego tomu, co mnie osobiście bardzo cieszy i na pewno będę go wyczekiwać.

To jak? - Zajrzycie ponownie, co słychać u Marceliny i Franka? Co takiego tym razem przyniesie im życie?


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 4 września 2023

"Miłość ci wszystko wybaczy..."

Dzisiaj wracamy na rodzime literackie podwórko, ale nadal pozostajemy w sferze pisarskich debiutów.

Maja Drozd akcję swej powieści osadziła w latach 1941 – 1942 oraz 1945 w Polsce i poza jej granicami, zamykając opowieść w pięciu częściach. Splata w niej ze sobą losy dwojga bohaterów. Pracującej na Szucha stenotypistki polsko – austriackiego pochodzenia – Marty Heller oraz niemieckiego porucznika Wilhelma Oldenburga.

Po raz pierwszy spotykają się oni przypadkiem, gdy młody wojskowy ratuje kobietę przed uliczną łapanką. Później orientują się, iż oboje pracują na Szucha, co okazuje się dla obojga sporym zaskoczeniem…

Na skutek pewnych wydarzeń, o których dowiecie się z kart książki, Marta i Willi postanawiają podjąć pewną grę – udają przed otoczeniem parę kochanków. Jednak tych dwoje pomimo niesprzyjającej im teraźniejszości i sporego bagażu doświadczeń każdego z nich od początku nie jest sobie zupełnie obojętnych.

Autorka snuje opowieść o zakazanym uczuciu, które wbrew wszystkiemu rodzi się między bohaterami, przynosząc im wytchnienie w ciemnej, brutalnej i ogromnie trudnej do udźwignięcia codzienności.

Kreacje postaci są wyraziste, a ich rys psychologiczny i, jak okazuje się w toku lektury, bardzo zawiłe, mocno zaskakujące koleje losu wciągają czytelnika w wir toczących się wydarzeń już od pierwszych stron tej opowieści.

„Pomiędzy kłamstwami” nie jest jedynie ckliwym, wojennym romansem. Jest to interesujące studium relacji emocjonalnej, która właściwie nie miała prawa zaistnieć, a jednak się wydarzyła.

Autorka ukazała codzienne życie ludzi toczące się w cieniu różnorodnych intryg, oplecione siecią kłamstw, a zarazem pełne różnorakich zwrotów akcji, które zupełnie zmieniają życie bohaterów.

Polecam Wam ten bardzo interesujący debiut jeśli chcecie poznać losy Marty i Willego. Ich przejmująca historia zanurzona jest w dźwiękach fortepianu, a ich perypetiom przyglądamy się niczym fotografii z przeszłości, która skrywa w sobie bardzo wiele znaczeń...

Maja Drozd umiejętnie tka swoją opowieść z przeżywanych przez bohaterów uczuć, emocji, niepewności, lęków i pytań, na które w pewnych okolicznościach nie sposób uzyskać odpowiedzi.

Lektura tej książki była dla mnie udanym spotkaniem z twórczością tej autorki i jeśli kiedyś nadarzy się ku temu okazja to chętnie sięgnę po jej drugą publikację, która jest już dostępna na rynku wydawniczym.

A Wy dacie szansę historii ukrytej na kartach powieści „Pomiędzy kłamstwami”?


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 3 sierpnia 2023

"Niektórych ludzi spotykasz, mijasz i nie potrafisz zapamiętać nawet ich twarzy. A inni odciskają piętno na twoim życiu."

Katarzyna Grochola już od ponad ćwierć wieku dzieli się z czytelnikami swoją niezwykle różnorodną twórczością. W maju tego roku na rynku wydawniczym ukazała się jej najnowsza publikacja pt. „Miłość w cieniu słońca”.

Ta dosyć niewielka objętościowo powieść to historia Andrew i Hariett, których życiowe drogi krzyżują się właściwie przez przypadek… Są przecież jednak tacy, którzy stanowczo twierdzą, iż w życiu nie ma przypadków, więc całkiem możliwe, że zadziałało przeznaczenie… Najlepiej oceńcie to sami czytając tę książkę.

Autorka zderza w niej dwa zupełnie różne światy i osobowości bohaterów.

Hariett – artystka z bagażem doświadczeń, a jednocześnie nieprzebranym apetytem na życie, emocje i wszelakie doznania.

Andrew – mężczyzna pełen traum i lęków, wyizolowany, zamknięty w sobie, zupełnie przeciętny i zdawać by się mogło bezbarwny pracownik korporacji.

Z zetknięcia tych nieprzystających dla siebie orbit rodzi się niezwykle głęboka relacja. Uczucie, które stopniowo niszczy wszelkie tamy i mury, nawet te nieuświadomione lub skrzętnie tłumione, a zarazem buduje nowy świat pełen barw, odczuć, zamyślenia nad światem i człowiekiem.

Katarzyna Grochola oddaje narrację opowieści w ręce męskiego bohatera, co jest zabiegiem nadającym tej pozycji jeszcze ciekawszą perspektywę. „W cieniu słońca” to powieść mocno metaforyczna, przesycona różnorodnymi refleksjami. Jest to historia o wieloaspektowych relacjach, które, choć nieodzowne dla naszej egzystencji bywają także tym, co odciska na życiu człowieka różnorakie, niestety nie zawsze pozytywne, piętno. Dwoje odmiennych od siebie postaci stopniowo, krok po kroku wpuszcza czytelnika do swojego niezwykle intymnego świata.

Niniejsza pozycja pełna jest niuansów i niedopowiedzeń, co tym bardziej podkreśla, iż człowiek ciągle się zmienia, a wzajemne relacje nieustannie ewoluują. Moim zdaniem jest ona również wieloznaczna, co stanowi znakomite pole do jej bardzo różnorodnej interpretacji w zależności od pryzmatu indywidualnych doświadczeń i osobistych przeżyć każdego czytelnika.

Jeśli lubicie nieszablonowe opowieści o ludziach, miłości i szeroko pojętych relacjach to powieść ta z pewnością powinna znaleźć się w kręgu Waszych czytelniczych zainteresowań. A nietuzinkowy sposób opowiedzenia niniejszej historii i możliwość śledzenia przemian stających się udziałem opisanych bohaterów niech będą dodatkową zachętą do tego, aby sięgnąć po najnowszą powieść Katarzyny Grocholi.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 lipca 2022

"Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem." - Katharine Hadley

W pierwszej połowie czerwca wśród moich lektur znalazła się publikacja „1200 gramów szczęścia” napisana przez Martę Maciejewską. Jest to pozycja wyjątkowa, ponieważ zainspirowana przeżyciami autorki i jej najbliższych.

Główną bohaterką opowieści jest Emilia, która choć nie do końca wierzy w siebie to bardzo chce zostać modelką. Wbrew wewnętrznemu poczuciu niepewności dziewczyna wybiera się na casting i ku swojemu zaskoczeniu zostaje zakwalifikowana, poznaje również przebojową Karolinę, z którą się zaprzyjaźnia.

Życie Emilii upływa pomiędzy sesjami zdjęciowymi oraz aktywnościami związanymi z modelingiem. Przy pracy poznaje tajemniczego, skupionego na pracy fotografa Jakuba, który początkowo dosyć mocno ją irytuje.

A że życie lubi płatać figle to pomimo początkowej rezerwy wobec siebie ostatecznie dwójka to się do siebie zbliża i zakochuje się w sobie.

Sielanka zakochanych trwa w najlepsze, a wręcz jeszcze się pogłębia, kiedy okazuje się, że Emilia i Jakub spodziewają się dziecka.

Do pewnego momentu wszystko przebiega książkowo. Jednak stopniowo sytuacja zdrowotna Emilii zaczyna się komplikować, a lekarze szukają przyczyn takiego stanu i próbują mu zaradzić… Niestety przyszła mama musi przebywać w szpitalu, a w naszym kraju rozpoczyna się właśnie pandemia Covid-19.

O tym, co działo się dalej dowiecie się czytając tę książkę. Jest to do bólu szczera i przepełniona wieloma różnorodnymi emocjami opowieść kobiety czekającej na upragnione dziecko, której grunt w pewnej chwili usuwa się spod nóg.

Autorka opisuje szpitalną samotność, nadzieję przeplatającą się z rozpaczą i ogromną siłę macierzyńskiej miłości, która potrafi przenosić góry i przetrwać nawet najgorsze chwile. Pokazana została również perspektywa całej rodziny, która także zmaga się ze smutkiem i bezsilnością w zaistniałej sytuacji.

Są książki, których po prostu nie da się ocenić. Bo jak oceniać czyjeś przeżycia, uczucia i emocje jakich inna osoba doświadcza? „1200 gramów szczęścia” to właśnie taka książka.

Jeśli nie boicie się trudnych tematów, silnych emocji podczas lektury, a także tego, że niejednokrotnie mogą polać się łzy to poznajcie historię Emilii i jej rodziny. Opowieść ta z całą pewnością pozostanie z Wami na bardzo długo i otworzy oczy na to, jak bardzo należy doceniać każdy z pozoru zwykły dzień.

Polecam tę książkę, chociaż z jednym wyjątkiem – nie dla kobiet, które aktualnie spodziewają się dziecka, ponieważ może ona wywołać u nich niepotrzebny stres, który jak wiadomo nie jest korzystny dla ani dla maleństwa, ani dla przyszłej mamy.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 16 stycznia 2020

„Krzyku wewnątrz ciebie nie usłyszy nikt”


Pod koniec września ubiegłego roku swoją premierę miała debiutancka powieść autorstwa Piotra Wilczyńskiego, która ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Novae Res, a nosi tytuł „Próba samobójcza Magdaleny Sanockiej”.

Główną bohaterką jest Magda Synocka, która zmaga się z ogromną depresją oraz wieloma traumami z dzieciństwa i młodości, które jak dowiadujemy się w toku lektury starała się przez bardzo długi czas wypierać, a stan ten zachodził z różnych względów. Młoda kobieta mieszka w Londynie wraz ze swoją partnerką Agatą próbując stworzyć z nią udany, stabilny związek niestety ciągłe wahania psychoemocjonalne Magdy oraz tendencja do częstego uciekania w alkohol kładą się coraz większym cieniem na związku kobiet.

„Próba samobójcza…” jest historią, gdzie uczucia, emocje i ludzka psychika odgrywają bardzo istotną rolę. Autor podjął w swojej powieści wiele trudnych, a często drażliwych dzisiaj tematów, takich jak chociażby związki partnerskie, zdrowie psychiczne jednostki, samookaleczenie się, czy myśli samobójcze.

Opowieść, której narratorką jest przede wszystkim Magda przybliża czytelnikom to, co dzieje się w jej umyśle właściwie w każdym momencie dnia. Jest to wręcz nieustająca gonitwa myśli, paranoicznych lęków i wywołanego nimi jak mówi bohaterka samowstrętu.

Oprócz aktualnego stanu bohaterki czytelnicy mają szansę przyjrzeć się również temu, co po dziś dzień ma wpływ na jej obecną egzystencję, chociaż miało miejsce wiele lat temu. Wraz z Magdą podczas odbywanej przez nią terapii stopniowo odkrywamy powody jej wielu skrajnych zachowań i zmieniających się niczym w kalejdoskopie odczuć względem samej siebie, otaczającego świata oraz innych osób.

Do jakich wniosków dojdzie ta młoda kobieta, a czytelnik wraz z nią? Czy ostatecznie krzyk tkwiący w jej wnętrzu zostanie jednak usłyszany? Tego dowiecie się z kart „Próby samobójczej…”. Mimo, iż zdecydowanie nie jest to łatwa pozycja to uważam, że jest ona warta przeczytania, gdyż jej lektura otwiera oczy na bardzo wiele nie zawsze jednoznacznych i oczywistych kwestii dotyczących zawiłości ludzkiej psychiki. A ponad to dzięki niniejszej powieści autor bardzo mocno sygnalizuje, że mimo wszechobecnego życiowego pędu powinniśmy być szczególnie wyczuleni na wewnętrzny krzyk drugiego człowieka, zwłaszcza, że takiego krzyku jest niestety coraz więcej.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 12 stycznia 2018

Kiedy rodzinny dom staje się pułapką...


Książka, którą chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć zdecydowanie nie jest lekturą łatwą. Autorka opisała w niej dramatyczną historię swojej rodziny, które to wydarzenia już na zawsze położyły się złowrogim cieniem na jej życiu.

Kiedy Nourig ma 7 lat przybywa, z ogarniętej wojną Syrii, wraz z matką i młodszą siostrą Waffą do mieszkającego od jakiegoś czasu w Niemczech ojca. Początkowo stara się on jak najbardziej ułatwić najbliższym przystosowanie się do egzystowania w obcym dla nich kraju, niestety po pewnym czasie musi wracać do swoich zawodowych obowiązków, więc jego kobiety chcąc nie chcąc zostają w końcu same w domu.

Matka odcięta od wszystkiego, co do tej pory znała, niemogąca się porozumieć z otoczeniem ze względu na nieznajomość języka staje się coraz bardziej sfrustrowana, co z kolei odbija się także fizycznie, na równie, jak ona zagubionych małych dziewczynkach.

Dla Nourig przychodzi czas rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, niestety mimo wielkiego nakładu pracy dziewczynka bardzo odstaje od swojej klasy. To z kolei powoduje coraz mocniej demonstrowane niezadowolenie matki oraz coraz większe wyizolowanie Nourig. Tymczasem Waffa może robić, co jej się żywnie podoba, gdyż za wszystko, co złe odpowiedzialna jest w oczach matki starsza córka.

Dzieci Apfeldów, gdyż rodzina z biegiem czasu jeszcze się powiększyła, zostają pod opieką ojca, kiedy matka Nourig umiera na raka.
Mijają lata, a sytuacja w domu państwa Apfeld staje się coraz bardziej patologiczna i nie do udźwignięcia zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym dla dorastającej Nourig. Zaczynają się też problemy z Waffą…

Na skutek różnorakich wydarzeń oraz opieszałości urzędników, u których siostry Apfeld,  a zwłaszcza Waffa szukają pomocy Nourig jest świadkiem tzw. honorowego zabójstwa, którego dopuścili się na Waffie członkowie jej bliskiej rodziny.

Autorka obawiając się, iż spotka ją taki sam los postanawia uciec i po raz kolejny szukać pomocy na policji i w różnych urzędach, które powinny takową służyć. Niestety ponownie natyka się na mur lekceważenia i obojętności albo jak się okazuje puste obietnice ze strony ludzi, których powinnością jest pomagać osobom znajdującym się w podobnych do jej sytuacjach.

„Widziałam, jak zamordowano moją siostrę” jest wstrząsającą opowieścią o losach wychowanych w islamie kobiet, które z racji uwarunkowań społeczno – kulturowych są całkowicie zdanych na łaskę lub niełaskę mężczyzn. W związku z powyższym są one totalnie bezradnych, gdyż nieposiadających właściwie żadnych praw.

Historia ta ma tym bardziej chwytający za gardło wydźwięk, iż autorka snuje ją bez cienia emocji. Opisuje wydarzenia zupełnie na chłodno, jakby to, co działo się w jej rodzinie dotyczyło kogoś zupełnie innego.

Jeśli szukacie lektury, która niewątpliwie skłoni Was do refleksji to losy Nourig i jej rodziny będą dobrym wyborem.