Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teraźniejszość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teraźniejszość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2026

„Życie nie dzieli się na czerń i biel. Istnieje jeszcze cała masa szarości” – Abbi Glines.


Pani Joanna Jax ma w swoim literackim dorobku bardzo wiele publikacji. Z tego, co się orientuję, gustuje ona m.in. w poruszających opowieściach z historią w tle. Tak właśnie jest z pozycją noszącą wymowny według mnie tytuł „Zagubieni w mroku”.

Akcja rozpoczyna się u progu lat 70. gdy młoda architektka Ewa Zakrzewska wstępuje do PZPR, by dzięki temu móc spełnić swe wielkie zawodowe marzenie, jakim jest staż w Berlinie Wschodnim.

Przed wyjazdem Ewa obiecuje swojej najlepszej przyjaciółce Helenie, że dowie się, ile tylko zdoła na temat mężczyzny, który przed laty stał za zaginięciem jej brata Maćka. W ten sposób równolegle poznajemy losy Ewy i Heli, gdy te były jeszcze dziećmi oraz ich rodzin.

Towarzyszymy zatem Ewie w dosyć obcym dla niej Berlinie. Kobieta spełnia się jednak zawodowo i poznaje Gretchen Quartz oraz Marcusa Laufra, którzy jak się z czasem okaże, stają się również bardzo znaczącymi ogniwami niniejszej historii, a ich perypetie są naznaczone niemałym bagażem życiowych doświadczeń.

Perypetie mężczyzny również są mocno zawiłe i naznaczone trudami, chociażby ze względu na relacje w familii Laufrów, a także przebłyski wspomnień z dzieciństwa, które są dla Marcusa bardzo niejasne...

Autorka w swojej opowieści pokazuje zagmatwane ludzkie losy i rodzinne tajemnice, a wszystko to wplecione w wydarzenia historyczne, które mają za nic człowieka jako jednostkę.

Jest to historia o przyjaźni, miłości, stracie, trudnych wyborach i sekretach, które mogą położyć się cieniem na życiu człowieka.

Bohaterowie tej prozy bywają niejednoznaczni, a powody tego są różnorodne. Więcej szczegółów oczywiście Wam nie zdradzę – przeczytajcie sami.

Jest to książka mroczna pod względem tła historycznego oraz tajemnic determinujących życie bohaterów.

Pozycja ta jest dosyć trudna do opisania, ponieważ bardzo łatwo można zdradzić zbyt dużo, a tego, rzecz jasna nie chciałabym robić… Niemniej jednak opowieść ta na pewno daje pole do refleksji nad ludzkimi rozterkami, dramatami oraz wyborami, jakich dokonali nakreśleni bohaterowie w narzuconych przez los okolicznościach i czasach, w jakich przyszło im żyć.

Jeżeli jesteście ciekawi losów opisanych w książce postaci i tego czy Ewa ostatecznie się czegoś dowie? A jeśli tak to jak wpłynie to na życie jej samej oraz pozostałych bohaterów to zapraszam Was do przeczytania „Zagubionych w mroku”.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

piątek, 12 czerwca 2026

(...)bo w książkach możliwe jest wszystko. To jest właśnie ich magia.

 

„Dzielnica cieni” to kolejny kryminał magiczny Katarzyny Puzyńskiej. Choć okładka utrzymana jest w podobnym stylu co „Ulice ciem” to nie jest ich kontynuacja. Niemniej jednak samo uniwersum opowieści skonstruowane jest na podobnej zasadzie.

Główną bohaterką współczesnej osi opowieści jest Nadia Pietrowna Szewcowa – Ukrainka, która uciekła do Polski po wybuchu wojny. Kiedyś była primabaleriną, dziś jest szukającą weny pisarką z zastojem twórczym. Na skutek splotu pewnych okoliczności na jej drodze staje sympatyczna bibliotekarka, która niejako popycha kobietę w kierunku zainteresowania się przez nią wydarzeniami z 1968 roku, gdzie w jednym z bloków przy ul. Herbsta w Warszawie zostały odnalezione zwłoki 11-letniej Sabiny.

Czy kobieta zrobiła to umyślnie? Przekonajcie się czytając książkę.

Akcja tej opowieść również toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy czasy współczesne – historię Nadii, jej partnera Wiktora oraz dawnej koleżanki Wandy. Drugą perspektywę natomiast stanowi rok 1968, w którym poznajemy 4 przyjaciółki: Arletę, Marylę, Beatę i Polę, tworzą one zgraną ekipę, do której chciałaby dołączyć „nowa” – Sabina. Dziewczęta wymyślają więc dla niej wyzwanie mające związek z pewną książką…

Niestety dziewczynka traci życie, a na pozostałe nastolatki pada blady strach – czy to książka zabija?

Ważną postacią w wątku z przeszłości jest również Mordechaj Blum, mieszkaniec bloku, w którym znaleziono zwłoki dziewczynki – mężczyzna prowadzi śledztwo na własną rękę. Poprzez jego postać autorka prowadzi czytelnika, klucząc i doskonale myląc tropy w nakreślonej opowieści.

Ta mroczna, wielowątkowa i w pewien sposób baśniowa historia ukazuje meandry ludzkiej psychiki, emocje targające jednostką oraz wzajemną presję, jaka wytwarza się w hermetycznych społecznościach na skutek pewnych wydarzeń.

Katarzyna Puzyńska ukazała w niej również odwieczne tarcie pomiędzy dobrem a złem oraz ogromną fascynację literaturą i swoistą siłę książki, jako przedmiotu oraz obiektu pewnego rodzaju pożądania.

Bohaterowie tej opowieści są bardzo różnorodni, a każdy z nich jest na swój sposób wyrazisty i wnosi w tę historię swój wkład.

To co dzieje się na kartach „Dzielnicy cieni” wciąga czytelnika niczym przepastny wir, gdy wraz z Mordechajem próbujemy odkryć co się wydarzyło i kto tutaj jest kim tak naprawdę? A współcześnie towarzyszymy Nadii w jej poczynaniach. W wątku teraźniejszym również nie brak postaci w stylu Dr Jekyll i Mr Hyde, ale oczywiście musicie odkryć je sami.

Powieść jest gęsta od wydarzeń i emocji bohaterów, a momentami wręcz duszna i nieustannie meandrująca pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co baśniowe.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zajrzenia do „Dzielnicy cieni” i odkrycia jej tajemnic. Ja jestem bardzo zadowolona z tej lektury, choć czysto subiektywnie „Ulice ciem” były moim zdaniem odrobinę lepsze. Niemniej jednak absolutnie nie żałuję czasu poświęconego opisywanej dzisiaj lekturze, gdyż jest to bardzo klimatyczna i choć tocząca się powoli to jednocześnie mocno wciągająca powieść.

Polecam i jestem ciekawa, czy kiedyś jeszcze dostaniemy od autorki coś w podobnym stylu, bo bardzo chętnie przeczytałabym taką publikację.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 15 kwietnia 2026

Gdy kłamstwa nie brzmią, jak kłamstwa...

 

Jeśli znacie książki tej autorki to doskonale wiecie, że jej publikacje trzymają w napięciu i bardzo mocno skupiają się na warstwie psychoemocjonalnej bohaterów.

Nie inaczej jest również w najnowszej powieści Sylwii Bies pt. „Echo kłamstw”, która jest jej debiutem pod szyldem Skarpy Warszawskiej. Historia ukryta na kartach tego thrillera opowiadana jest z perspektywy kilkorga postaci, a więc otrzymujemy różne spojrzenia na to, co się wydarza na kartach tej książki.

Poznajemy rodzinę: Klarę, Feliksa oraz ich nastoletnia córkę Tosię. Lemańscy wiodą spokojne, ustabilizowane życie. Są dosyć zamożni, dobrze sytuowani i sprawiają wrażenie szczęśliwej rodziny – ich losy to jedna oś tej opowieści.

Drugą natomiast stanowią losy Dagmary, która od zawsze miała w życiu pod górkę i próbuje na różne sposoby stanąć na nogi i utrzymać się na powierzchni życia…

W toku historii autorka rozsnuwa przed czytelnikiem całą gamę portretów psychologicznych opisanych przez siebie postaci, z których każda, jak się okazuje, ma swoje tajemnice i mroczne strony.

Ich wzajemne korelacje oraz to jak upomina się o nich przeszłość, a o niektórych teraźniejszość tworzą bardzo misterną intrygę, która z każdą kolejną stroną coraz bardziej podnosi temperaturę tego thrillera.

Autorka po raz kolejny pokazała ogromną umiejętność wchodzenia w myśli i odczucia bohaterów, którzy są sprawcami, lub też doświadczają czegoś, co wywraca ich życie do góry nogami i diametralnie wpływa na ich dalsze wybory i postępowanie.

Jest to książka o zawiłych relacjach międzyludzkich i o tym jak wiele jest w stanie poświęcić człowiek, by chronić swoje różnorakie interesy. Mowa w niej także o tym, że sekrety skrywane latami potrafią wypłynąć w najmniej oczekiwanym momencie, w sposób mocno niespodziewany.

Jeśli gustujecie w gęstych od emocji, nieoczywistych i zaskakujących thrillerach, w których postacie mają bardzo wiele oblicz, a różnego rodzaju kłamstwa, przemilczenia i niedopowiedzenia towarzyszą im przez lata to „Echo kłamstw” z pewnością trafi w Wasz czytelniczy gust.

Zwłaszcza, że zakończenie dosłownie wbija w fotel i wywołuje ciarki na całym ciele… Myślę, że tak jak ja będziecie nim mocno zaskoczeni.

Polecam Wam „Echo kłamstw”, wiem też, że już niebawem ukaże się kolejna pozycja spod pióra tej Autorki. Jesteście ciekawi nowej publikacji? – Ja bardzo, więc odliczamy do maja.

A tymczasem dowiedzcie się jakie tajemnice skrywają karty opisanej tu dziś przeze mnie historii i co łączy zdające się pochodzić z dwóch zupełnie odmiennych światów Klarę i Dagmarę? Tym bardziej, że nie tylko nad nimi dwiema ciąży w tej opowieści widmo pewnego rodzaju mroku…

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 6 lutego 2026

Anna Król - Bocheńska powraca z nową powieścią


Anna Król – Bocheńska debiutowała w roku 2024 dylogią komedii obyczajowych: Mamy w tarapatach. Po tej lekkiej, choć niepozbawionej przesłania literaturze, jesienią 2025 roku przyszedł czas na kolejną opowieść. Tym razem jednak tematyka jest zupełnie inna, a historia osadzona w dużej mierze w przededniu II Wojny Światowej, a inspirowana rodzinną historią autorki.

Na wstępie poznajemy Emila, który z przyczyn rodzinnych wraz z kilkuletnim synkiem powraca w rodzinne strony. Podczas pewnych porządków odkrywa w starych dokumentach tajemnice sprzed wielu lat, które rzucają zupełnie nieznane mu światło na rodzinną historię.

Sytuacja ta otwiera nam drugą perspektywę tej historii. W niej poznajemy rodzeństwo – Helenę i Pawła, którzy są młodymi ludźmi, a ich losy bardzo mocno odmieni wojenna zawierucha.

Autorka na kartach swojej książki oddaje głos przede wszystkim młodemu pokoleniu, lecz oczywiście nie tylko. Kolejną osią opowieści są rozdziały snute przez Florentynę – matkę rodzeństwa.

Jest to historia wielowątkowa dotykająca różnorodnych ludzkich emocji, trudnych i niejednoznacznych wyborów oraz ukazująca wielowymiarowe postacie.

Opowieść osadzona jest w małomiasteczkowej społeczności, gdzie każdy każdemu patrzy na ręce i nic się nie ukryje. Bohaterowie, a zwłaszcza Paweł, przeżywają mnóstwo dylematów moralnych, które rzecz jasna nie pozostają bez wpływu na ich życie.

Czy można kochać wbrew wszystkiemu? Jak wiele decyzji można usprawiedliwić podążaniem za uczuciem? Czy miłość może być pewnego rodzaju przekleństwem? Czy można pozostać człowiekiem w mrocznych czasach i okolicznościach, będąc jednocześnie po tzw. drugiej stronie barykady?

Jak widzicie Anna Król – Bocheńska nie stroni od trudnych pytań, a stawiając je prowokuje czytelnika do wielu refleksji nad człowieczeństwem, dokonywanymi wyborami, uczuciami targającymi człowiekiem oraz wieloma innymi kwestiami.

„Zwrotnica” to opowieść o nierozerwalnym splataniu się przeszłości z teraźniejszością, o rodzinie, która pozostaje nią na zawsze i pomimo wszystko, a także o tym, że życie nigdy nie jest czarno-białe, lecz ma w sobie całe mnóstwo odcieni szarości.

Tytuł książki wręcz idealnie wpasowuje się w jej treść, a całości dopełnia przepiękne wydanie z barwionymi brzegami.

Zatem jeśli lubicie pozycje z tego kręgu tematycznego to bardzo polecam Wam lekturę tej powieści – na pewno się nie zawiedziecie, a historia zawarta w książce pozostanie z Wami na długi czas.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 4 lutego 2026

"Los nigdy przypadkowo nie stawia ludzi na naszej drodze."

 

Książka, o której dzisiaj Wam opowiem to trzeci tom, a zarazem zamknięcie trylogii: Po drugiej stronie gór napisanej przez Sylwię Strzelczak.

„Haśnik”, bo taki właśnie tytuł nosi ta część to ostatni powrót do świata dawnych wierzeń, słowiańskiej mitologii i opisu życia ludzi gór.

Po wydarzeniach opisanych w „Jagnie” wydaje się, że zło zostało pokonane, a nasi bohaterowie będą mogli wreszcie żyć w spokoju i harmonii. Jak możecie się jednak domyślić, niestety jest to jedynie złudne poczucie, zanim jednak spokój po raz kolejny zostanie zaburzony, Kasia decyduje się podjąć ważną decyzję i związać się z Bacą, tym bardziej że spodziewa się jego potomka. Jedyną sprawą, która aktualnie kładzie się cieniem na jej szczęściu jest fakt, iż będzie musiała rozstać się z ukochaną Babcią…

Tym bardziej że zło dookoła znów daje o sobie znać coraz mocniej, a sama Babcia zaczyna podupadać na zdrowiu…

Baca odnajduje córkę, która jak się okazuje od pewnego czasu była bardzo blisko. Niestety jej sytuacja jest mocno skomplikowana i nie jest ona do końca szczera z otoczeniem. O co dokładnie chodzi? – rzecz jasna dowiecie się z książki.

Czy dziewczyna znajdzie w sobie odwagę i wyjawi prawdę? Jeśli tak się stanie to, jakie konsekwencje to za sobą pociągnie? To wszystko wyjaśnia się na kartach „Haśnika”.

Sylwia Strzelczak po raz kolejny oddała w ręce czytelników opowieść o walce dobra ze złem, o współistnieniu, a niekiedy nawet przenikaniu się ze sobą dwóch światów, o miłości, nadziei oraz niełatwych wyborach. A wszystko to okraszone spojrzeniem na życie górali i ukazane w różnych perspektywach.

Książkę tę podobnie, jak poprzednie tomy, czytało mi się bardzo dobrze i z dużym zaciekawieniem. Kibicowałam bohaterom w ich różnorakich perypetiach i przy dokonywanych przez nich wyborach. Poczucie zżycia się z opisanymi postaciami dodatkowo wzmagał klimat tej opowieści, który niewątpliwie ma w sobie coś przyciągającego.

Autorka ma niesamowitą umiejętność snucia historii osadzonych w góralskim duchu i widać jak na dłoni, że koloryt ten jest jej bardzo bliski. To z kolei wpływa na odbiór opowieści przez czytelnika, który czuje się mocno zaangażowany w opisane wydarzenia oraz przeżycia bohaterów, którzy również nie są mu obojętni.

Polecam Wam serdecznie cały cykl: Po drugiej stronie gór, zwłaszcza jeśli lubicie nastrojowe opowieści, w których codzienne życie przeplata się z odrobiną magii, nieco zapomnianymi zwyczajami, które zostają tutaj odkurzone, a także szczyptą dawnych wierzeń.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *   

środa, 28 stycznia 2026

Podwójne ocalenie...


Zapewne wielu z Was zna już książki Sylwii Winnik, która pisze zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. A jeśli jednak – jakimś cudem – jeszcze nie znacie jej twórczości to koniecznie nadróbcie brak w tym zakresie, zwłaszcza, że kilka recenzji tytułów spod jej pióra mogliście już u mnie znaleźć.

Dziś chciałaby nieco przybliżyć Wam najnowszą powieść autorki zatytułowaną „Ocalona”. Jest to opowieść o dwóch mocno różniących się od siebie kobietach, które w wyniku opisanych w książce wydarzeń nawiązują ze sobą bardzo głęboką relację.

Młodsza z bohaterek to Greta, kobieta zmaga się z żałobą po matce oraz trudną relacją z ojcem, a wszystko to powoduje, że podejmuje kolejne kierunki studiów, aby móc dzięki temu wyrwać się z domu. Jedyną prawdziwą odskocznią dla dziewczyny jest przebywanie na łonie natury, co stara się czynić tak często, jak tylko może.

Starsza z nich to Letycja, kobieta która bardzo wiele przeszła w swoim życiu, a obecnie jest owdowiałą staruszką, poruszającą na wózku inwalidzkim, której całym światem jest obecnie widok z okna na jej ukochaną cukiernię Wedla, która nierozerwalnie łączy się ze wspomnieniami z dzieciństwa i młodości kobiety.

Greta przejeżdżając koło mieszkania Letycji wielokrotnie widzi ją w oknie, a drogi tych dwóch postaci splatają się pod wpływem impulsu, gdy Greta otrzymuje na studiach do wykonania pewną pracę.

Studenckie zadanie staje się pretekstem do nawiązania relacji przez nasze bohaterki. A dla Letycji staje się ono szansą do opowiedzenia burzliwej i niełatwej historii jej życia, a dzięki temu ocaleniu jej od zapomnienia.

Jest to niesamowita opowieść o miłości w bardzo mrocznych czasach i okolicznościach. Przyjaźni, która pozwala przetrwać bardzo wiele, ale także o okrucieństwach wojny, wielu trudnych i niejednoznacznych wyborach oraz o uczuciach, które czasem bardzo trudno okiełznać.

Sylwia Winnik poruszyła w niej również na przykładzie swoich bohaterek tematy takie jak odkrywanie siebie na nowo, które potrafi zmienić optykę patrzenia na świat oraz niezwykle ludzką i głęboko w nas zakorzenioną potrzebę bycia wysłuchanym.

„Ocalona” to niezwykle poruszająca i skłaniająca do refleksji opowieść o silnych na różne sposoby doświadczonych przez życie kobietach. Mowa w niej także o więziach, nie tylko rodzinnych, które bardzo wiele nas uczą i czynią nasze życie znacznie pełniejszym.

Jest to również opowieść o wytrwałości i harcie ludzkiego ducha. Wykreowane przez pisarkę bohaterki udowadniają, że póki żyjemy to zawsze można zacząć na nowo lub zmienić coś w naszym życiu oraz patrzeniu na innych i świat.

Jeśli jesteście ciekawi perypetii Grety i Letycji to wraz z autorką serdecznie zapraszamy Was do ich przepełnionego różnorakimi emocjami oraz pełnego blasków i cieni świata. Dajcie się ponieść historii tej niezwykłej przyjaźni, która na różne sposoby odmienia życie obu bohaterek, a młodszej z nich pozwala też otworzyć się na nowo na świat i ludzi oraz dostrzec wokół siebie to, co wcześniej z różnych powodów było dla niej niewidoczne.

Polecam.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 28 listopada 2025

"(...) Słońce i Księżyc kochają się od tysięcy lat, ale nie mogą być razem, bo kiedy jedno wstaje, drugie musi odejść."


Anna Rybakiewicz już od kilku lat porywa czytelników swoimi opowieściami. Zazwyczaj są to historie wojenne i podobnie jest także tym razem, choć akurat ta opowieść jest nieco inna.

Poznajemy w niej losy Amelii von Horoch ukazane w dwóch płaszczyznach czasowych. Aktualnie, czyli w czasie trwania II Wojny Światowej (i po niej) oraz ukryte w jej wspomnieniach dzieciństwo i wczesną młodość naznaczoną wielkim uczuciem do afrykańskiego chłopca, który początkowo był jej przyjacielem, a z biegiem czasu stał się kimś znacznie bliższym…

Zanim nastał czas wojennej zawieruchy i późniejszych niełatwych przeżyć Amelia żyła dostatnio i w miarę spokojnie, choć rodzina była także naznaczona pewnym nieszczęściem. Niemniej jednak jej codzienność była dosyć beztroska, naznaczona malarskim talentem ojca wyzierającym z każdego pomieszczenia ich domu, a zdolności te kobieta również odziedziczyła.

Im jednak bliżej trudnych czasów, tym bardziej wszystko się komplikowało i przynosiło kolejne trudności.Wybuch wojny diametralnie zmienia życie głównej bohaterki, której już nieco wcześniej los także nie oszczędzał. Aby chronić siebie i synka musi koegzystować z okupantem, gdyż w jej domu stworzony został posterunek żandarmerii.

Jak możecie się domyślać, sytuacja ta jest dla Amelii niezwykle trudna, choć komendant zdaje się być, jak na zaistniałe warunki przyzwoitym człowiekiem, część z jego ludzi także, lecz niestety nie wszyscy… Blumentritt nosi w sobie pewną tajemnicę – jaką i jak wpływa ona na jego stosunek do Amelii? – tego dowiecie się z książki.

Połączenie właściwie trzech perspektyw czasowych nadaje tej opowieści ogromnie wchłaniający czytelnika klimat.

Jest to historia o młodzieńczej miłości, rozstaniu, stracie oraz trudnych życiowych wyborach, do których zmuszają mroczne wojenne czasy, ale także o przebaczeniu, pewnego rodzaju pogodzeniu z przeszłością i próbie zbudowania życia na nowo, co wskazuje na ogromny hart ducha wyraziście nakreślonych postaci.

Autorka w sposób wręcz namacalny, poprzez swoją prozę, pokazuje, jak często przybieramy w naszym życiu maski – dosłownie i w przenośni. Przeplatające się na przestrzeni czasu, początkowo sielankowe, a w toku lektury coraz bardziej burzliwe losy bohaterów, które finalnie dosyć mocno zaskakują czytelnika, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać.

Anna Rybakiewicz serwuje odbiorcom wieloskładnikowy koktajl emocjonalny, gdy śledzimy perypetie świetnie nakreślonych bohaterów. A w to wszystko wpleciona została przepiękna legenda o księżycu i słońcu…

Jeśli szukacie porywającej, choć momentami niełatwej lektury o ludziach z krwi i kości, wrzuconych w bezlitosny wir historii to uważam, że będzie to dla Was, dobry czytelniczy wybór.

Chociaż oczywiście opowieść ta jest fikcją literacką to myślę, że podobne wydarzenia mogłyby wydarzyć się w czyimś mikroświecie i odcisnąć niezatarty ślad na życiu rzeczywistych osób.

Gorąco polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 26 listopada 2025

Dwa oblicza stolicy...

Katarzyna Puzyńska jest znaną i bardzo poczytną autorką m.in. kultowego już dziś cyklu Lipowo oraz wielu innych tytułów. Jednak w książce, o której Wam dziś opowiem, postanowiła nieco zaskoczyć swoich czytelników, a być może również zaskarbić sobie sympatię nowych odbiorców serwując nam kryminał magiczny.

„Ulice ciem”, bo taki jest tytuł opowieści, to historia tocząca się dwutorowo.

W czasach współczesnych obserwujemy Zosię, jej trudną relację z matką oraz pewnego rodzaju życiowe zagubienie. Akcja tego wątku rozpoczyna się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Na skutek pewnych wydarzeń nasza bohaterka trafia do klimatycznej księgarenki, gdzie otrzymuje od sympatycznego, acz tajemniczego właściciela książkę w prezencie… Zdarzenie to zapoczątkowuje falę kolejnych, które stanowią ciąg dalszy tej historii.

Druga oś opowieści to rok 1939, Warszawa, a w niej perypetie Mańki, która niemalże czuje na swoich plecach oddech czającej się tuż, tuż II Wojny Światowej… Poprzez postać tej wyrazistej kobiety i jej „podopiecznych” (m.in.Hanki, jej perypetie też poznajemy w książce) które zaczynają ginąć w zagadkowych okolicznościach, śledzimy akcję osadzoną w przeszłości.

Dzięki niezwykle obrazowym, pełnym detali opisom autorki czytelnik ma szansę przyjrzeć się kwintesencji życia ówczesnej Warszawy. Możemy zajrzeć w wiele jej zakamarków oraz poznać blaski i cienie egzystencji w tym, czasem pełnym sprzeczności, mieście. Stykamy się także z zapomnianą już dziś gwarą warszawską, która, choć miejscami nie jest łatwa w lekturze, to z całą pewnością nadaje opowieści wyjątkowego charakteru.

Postacie opisane w książce są bardzo różnorodne, a ich w gruncie rzeczy misternie splecione ze sobą losy porywają czytelnika. Bohaterki skrojone są na miarę swoich czasów – pryzmat losów Mańki ukazuje pewien rys historyczny, przemiany i wydarzenia, z jakimi musiała się zmierzyć. Zaś perspektywa Zosi jest współczesna, a przez to być może bardziej uniwersalna, choć również ukazuje jej zmagania z życiem i próby odnajdywania siebie jako jednostki.

Niesamowitego klimatu całości nadaje garść magii ukryta w historii tajemniczej księgarni i jej równie enigmatycznego właściciela. Elementy te występują w obu planach czasowych i odgrywają w nich niemałą rolę – jaką konkretnie? Przekonajcie się sami sięgając po tę wciągającą historię.

„Ulice ciem” to barwna opowieść o literaturze, w której granice fikcji literackiej w pewien sposób przenikają się z rzeczywistością. Jest to także opowieść o ludziach, ich zmaganiach z życiem, samymi sobą oraz bagażem, który niekiedy bywa schedą po przodkach.

W powieści autorka bardzo plastycznie pokazała wpływ przeszłości na teraźniejszość, co w zasadzie stanowi nierozerwalne połączenie, choć często zupełnie sobie tego nie uświadamiamy.

Muszę Wam powiedzieć, że Katarzyna Puzyńska tą niezwykłą kryminalno – magiczną opowieścią skradła moje czytelnicze serce i bardzo chętnie znów przeniosę się do tego uniwersum za sprawą „Dzielnicy cieni”, która już czeka na mojej półce.

Zaznaczam jednak, iż „Ulice ciem” to zamknięta historia i tak należy ją potraktować.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 sierpnia 2025

"Góry nie wy­ba­cza­ją błę­dów." - lecz czy tylko one?


 

„Rysa” autorstwa Kamili Bryksy jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki i muszę powiedzieć, że było ono bardzo udane.

Opowieść wykreowana przez autorkę toczy się w dwóch planach czasowych. Są nimi Bieszczady w roku 2011 oraz Gdańsk w roku 2021. Poznajemy czworo młodych ludzi, a dokładnie dwa rodzeństwa: Paulinę i Julię oraz Szymona i Jarka (Szymon i Paulina są parą), które postanawiają wspólnie wyruszyć na wyprawę w góry.

Jak możecie się domyślić stanie się ona początkiem niesamowicie wciągającej historii o ludzkich relacjach.

Jeśli szukacie intrygującego, pełnego zawiłości, a przez to niesamowicie wciągającego thrillera psychologicznego to książka ta będzie strzałem w dziesiątkę.

Dwie siostry i dwóch braci… Zupełnie inne koleje losu obu par, których drogi los splata ze sobą na różnych płaszczyznach.

Ich pozornie nieskomplikowane relacje ewoluują na skutek dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce w roku 2011. Autorka kreśli przed czytelnikami misterny obraz, w którym manipulacja przeplata się z działaniem w pozornie dobrej wierze, a także dominacją nad drugim człowiekiem, jest to więc opowieść pełna paradoksów.

Bohaterowie są różnorodni i każdy z nich ma swoje mniejsze lub większe sekrety. W toku opowieści na wizerunkach poszczególnych postaci pojawiają się mniejsze bądź większe rysy… Odsłania to przed czytelnikami kolejne wymiary tej opowieści.

Książka niesamowicie wciąga i czyta się ją bardzo szybko próbując dociec kto tutaj jest kim tak naprawdę i jakie właściwie ma zamiary. Jeśli zatem szukacie mocnej, wyrazistej opowieści, której osią są relacje rodzinne, narzeczeńskie i międzyludzkie to koniecznie przeczytajcie „Rysę”, by przekonać się, ile twarzy może mieć człowiek w obliczu ekstremalnych sytuacji i ich różnorodnych konsekwencji.

W tej misternie skonstruowanej przez autorkę opowieści czytelnik zatapia się całkowicie niczym w pełnej meandrów rzece, która pochłania go coraz bardziej z każdą kolejną przeczytaną stroną.

Tak jak pisałam wcześniej – było to moje pierwsze spotkanie z prozą Pani Kamili Bryksy, lecz zapewne nie ostatnie.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 30 maja 2025

"Nieustannie próbujemy zrozumieć świat, którego nie jesteśmy w stanie pojąć w swojej całości..." - Albert Einstein"


Już od wielu lat publikacje z imieniem i nazwiskiem tej autorki na okładce są wyczekiwane i bardzo chętnie czytane przez miłośników literatury pięknej, jak Polska długa i szeroka.

Gabriela Gargaś, bo to o niej właśnie mowa, pod koniec marca bieżącego roku oddała w ręce czytelników swoje kolejne literackie dziecko, którym jest książka pt. „Jedno złudzenie”.

Autorka opisuje w niej losy m.in. dwóch przyjaciółek: Ewy i Darii, lecz rzecz jasna nie tylko ich.

Ewa to 42-letnia nauczycielka, która samotnie wychowuje dorosłego już syna. Daria natomiast jest odnoszącą sukcesy lekarką, której życie prywatne właśnie legnie w gruzach na skutek zdrady.

Obie kobiety łączy trudna przeszłość, którą stopniowo poznajemy w toku opowieści.

Oprócz dwóch głównych bohaterek w powieści mamy również inne postaci, które są bardzo różnorodne pod wieloma względami i niosą własne skomplikowane historie.

Powieść ta traktuje o międzyludzkich relacjach, które bywają trudne i często na tyle niejednoznaczne, że chociaż pierwotnie może wydawać nam się inaczej, zwykle nie są one czarno-białe.

W „Jednym złudzeniu” autorka ukazała także meandry ludzkiej psychiki, która by nas chronić potrafi zniekształcać wspomnienia i minione przeżycia, a zmierzenie się z tą prawdą nie jest łatwe.

Jest to także historia o trudnych emocjach, poszukiwaniu siebie i prawdy oraz potrzebie zakorzenienia, które fundamentuje naszą tożsamość. Mowa w niej też o niełatwym, a niekiedy bardzo szybkim wchodzeniu w dorosłość – z jednej strony – oraz mierzeniu się z dużymi zmianami w wieku średnim, gdy mamy już ustabilizowane życie – z drugiej.

Akcja tej historii toczy się dwutorowo – mamy współczesność i wydarzenia sprzed 19 lat, które stanowią swego rodzaju migawki do tego, co dzieje się aktualnie.

Pozycja ta jest ciekawa i czyta się bardzo szybko, mimo że perypetie bohaterów nie należą do łatwych. Czy uda im się wyjść ze wszystkiego obronną ręką? Czy znajdą nić porozumienia i wzajemne przebaczenie? Czy zbudują nowe życie, na zgliszczach tego, które z pewnych względów runęło i mimo wszystko będą szczęśliwi? – Odpowiedź na te pytania znajdziecie na kartach „Jednego złudzenia”.

Gabriela Gargaś jak zwykle w mistrzowski sposób posługuje się opisanymi postaciami, by nakreślić odbiorcy istotne życiowe kwestie. A według mnie relacje międzyludzkie w różnych formach są jednym z najważniejszych aspektów egzystencji.

Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do lektury niniejszej powieści, bo choć trudno ją opisać tak, aby uniknąć spojlerów to jest ona moim zdaniem warta Waszej czytelniczej uwagi i pochylenia się nad tym co skryte w jej wnętrzu.

Losy bohaterów, chociaż fikcyjne, mogą bowiem stanowić zwierciadło dla tego, co bywa skrzętnie ukryte wewnątrz nas samych.

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 29 kwietnia 2025

"Nigdy nie będę mieć dnia wolnego od straty..."

 

Ciekawa jestem czy znacie publikacje Wydawnictwa Cyranka? Ja przeczytałam już trzy pozycje wydane pod ich szyldem. O jednej z nich chciałabym Wam dziś opowiedzieć.

„West Farragut Avenue” to historia autorstwa Pani Agnieszki Jelonek bazująca na jej osobistych doświadczeniach. Przenosimy się do lat 90 – tych, gdyż w owym czasie autorka przebywała w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez pewien czas żyła, pracowała i utraciła swą młodzieńczą miłość.

Książka ta jest zapisem różnorodnych wspomnień z tego właśnie okresu oraz przeżywaną przez nią po latach żałobą i zmaganiu się z ogromną stratą, która rzecz jasna pozostanie w niej już na zawsze.

Cała ta opowieść rozsnuta jest niejako pomiędzy „przed” i „po”. Gubimy się w niej i zatracamy wraz z samą autorką, próbując rozwikłać, co tak naprawdę się wydarzyło. Jest to historia o miłości, która momentami według mnie ociera się o pewnego rodzaju obsesję. A także o próbie rozrachunku z przeszłością i ocalenia od zapomnienia tego, co utracone, a było dla narratorki tak ważne.

Książka ta, choć niewielka objętościowo niesie w sobie niebagatelny ładunek emocjonalny. Bagaż doświadczeń i wielorakie rozterki młodej kobiety stanowią pole do różnorodnych refleksji nad życiem i nieustanną pogonią za tym, aby wciąż mieć i przeżywać więcej, szybciej, intensywniej...

Czy bohaterce uda się dociec, czy śmierć Drobnego była nieszczęśliwym wypadkiem? Czy upora się z tak dotkliwą życiową stratą? – dowiecie się z kart książki.

Nie oceniam tej książki w żadnej skali, bo nie sposób oceniać czyjegoś smutku, żałoby, zagubienia i osamotnienia w obliczu dojmującej egzystencjalnej straty. 
Duży szacunek dla autorki za to, że zdecydowała się podzielić z innymi swoją niezwykle osobistą, trudną historią, gdyż zapewne pomimo upływu czasu wymagało to od Pani Agnieszki niemałej wewnętrznej siły. 

Jeśli chodzi o samą lekturę, to każdy z Was indywidualnie musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest gotowy na lekturę takiej opowieści. Ja sygnalizuję jedynie, że takowa istnieje, a czy się z nią zapoznać – tę decyzję pozostawiam w sferze Waszej czytelniczej wrażliwości.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 25 kwietnia 2025

"Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą..."


Czy są tutaj fani thrillerów psychologicznych? – Jeśli tak to dziś mam dla Was czytelniczą nie lada gratkę.

„Marionetka” – Sylwii Bies ukazała się w maju 2024 roku i podbiła serca czytelników. Jest to opowieść o dwóch nastoletnich dziewczynach, które los styka ze sobą, mimo że pochodzą z dwóch diametralnie różnych światów. Jaki mroczny sekret stanie się spoiwem relacji Julii i Agnieszki? – tego dowiecie się z książki.

Aby nieco bardziej zagmatwać całą historię, akcja tego thrillera toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony mamy rok 2016, jesteśmy świadkami wydarzeń, w których Julia traci życie… Drugą perspektywą tej opowieści jest przeszłość, czasy licealne i wchodzenie młodych dziewczyn w dorosłość.

Autorka na kartach swojej powieści ukazała bardzo nieoczywistą przyjaźń, a także bardzo szerokie spektrum manipulacji, którego można paść ofiarą, gdy ma się obok siebie wytrawnego gracza w tej dziedzinie…

Mimo iż jest to powieść to według mnie jest to również bogate studium psychologiczne dotyczące tego, jak bardzo może spleść ludzi ze sobą mroczny sekret, który odciska się piętnem i kładzie cieniem na ich życiu.

Młodość i naiwność mieszają się tutaj z przebiegłością i wyrachowaniem. Czytelnikowi wydaje się, że otrzymuje pewien obraz sytuacji wynikający, z tego co zostało opisane – jednakże finalnie okazuje się, że jego wizja legnie w gruzach… Dlaczego tak się dzieje? Przeczytajcie sami.

W „Marionetce” tak naprawdę nic nie jest oczywiste, ani proste. Skrajnie różne bohaterki, ich doświadczenia, emocje i wybory oplecione są historią, w której czytelnik czuje się tak jak gdyby ktoś pociągał za jego wewnętrzne sznurki próbując sterować jego odbiorem tej prozy w bardzo różnych kierunkach.

Pozycja bardzo ciekawa i z całą pewnością warta czytelniczej uwagi. Choć bohaterkami są nastolatki myślę, że spokojnie można odnieść ją do bardzo wielu społecznych grup, ponieważ zjawisko manipulacji jest coraz bardziej powszechne, zwłaszcza współcześnie.

Jeśli lubicie mocne i wciągające thrillery psychologiczne to gorąco polecam Wam tę opowieść, a sama na pewno wrócę jeszcze do twórczości autorki.

Chcecie dowiedzieć się kto w tej powieści jest tytułową „Marionetką” oraz czy prawdą jest to, co wydaje się nią być na pierwszy rzut oka? – jeżeli tak to dajcie się ponieść tej niesamowicie wyrazistej opowieści wykreowanej przez Sylwię Bies.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 25 marca 2025

Kunsztowne połączenie poezji i prozy.


Niniejsza książka trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo, lecz skoro już tak się stało to pomyślałam, że oczywiście ją przeczytam i powiem Wam, że absolutnie nie żałuję poświęconego jej czasu.

„Przysłona” napisana przez Panią Jadwigę Malinę to proza poetycka, w której pierwsze skrzypce grają bohaterki. Emilia, która emigruje z kraju za chlebem oraz jej babcia Rózia, dzięki której poznajemy historię życia tej starszej kobiety, z II Wojną Światową w tle. Oprócz tych są oczywiście również inne bohaterki, ale nie będę ich opisywać, by nie psuć Wam tej niewielkiej objętościowo lektury nadmiernymi opisami.

Niniejsza publikacja podzielona została na dwie części.

Jest to książka wręcz gęsta od różnorodnych emocji, a relacja babci i wnuczki zdecydowanie nie należy do łatwych. W „Przysłonie” wraz ze wszystkimi swoimi blaskami i cieniami ukazana została polska wieś, z której młoda Emilia, z jednej strony chce jak najszybciej się wyrwać, a z drugiej, kiedy już tak się dzieje to gdzieś w głębi serca bardzo tęskni za domem i babką. Tym bardziej że Rózia właściwie zastępowała jej ojca i matkę oraz tworzyła dom, jak najlepiej potrafiła…

Okazuje się, że gdziekolwiek się w życiu znajdziemy, tęsknimy za tym, co nam znane od najmłodszych lat, a z drugiej strony na obczyźnie staramy się stworzyć swój własny, jak najbardziej komfortowy dla nas świat, mający naszą indywidualną aurę i będący odzwierciedleniem tego, co w sobie nosimy.

Tak właśnie postrzegam pierwszą część tej wielopoziomowej i wieloznacznej książki.

W drugiej części swojej opowieści autorka za sprawą tajemniczego zdjęcia sprzed lat, które jakimś cudem nie uległo zniszczeniu, przybliża nam dramatyczną rodzinną historię. Wątek ten ukazuje ogromny wpływ przeszłości na teraźniejszość, a oddziaływanie to trwa latami, i wciąż powraca echem do kolejnych pokoleń.

Jeżeli chcecie poznać perypetie Emilii, Rózi i innych nietuzinkowych bohaterek i zanurzyć się w subtelną, a zarazem napisaną pięknym językiem oraz nasyconą przeżyciami, refleksjami i odczuciami opowieść to sięgnijcie po tę subtelną, a jednocześnie głęboko poruszającą prozę poetycką. Dostrzec w niej można wszystkie barwy pełnego wzlotów i upadków ludzkiego życia.

Ukazana przez Panią Jadwigę Malinę historia jest nostalgiczna, a przy tym pochłaniająca czytelnika – stanowi zatem bardzo dobre połączenie poezji i prozy, co dodaje jej jeszcze głębszego wyrazu. 

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 20 marca 2025

"...najważniejsze jest życie, nic więcej się nie liczy".


„Niezapominajka” to druga książka Eweliny Klimko. Autorka na jej kartach rozsnuwa przed czytelnikami trzy różnorodne perspektywy czasowe, w których osadza losy trzech bohaterek.

Miejscem rozpoczęcia akcji powieści są okolice dzisiejszej wioski Bierzwnik (woj. zachodniopomorskie), gdzie do klasztoru sióstr Cysterek tajemnicza kobieta przynosi swoją nowo narodzoną córeczkę Nawojkę… Póki co nie wiemy, co stoi za tak dramatyczną decyzją kobiety, lecz losy dziecka już od samego początku mocno intrygują.

Drugi nurt opowieści przenosi nas w czasy współczesne, do roku 2007. Poznajemy 35-letnią Matyldę, która mieszka i pracuje w Łodzi. W ramach prezentu urodzinowego kobieta wyrusza do Kołobrzegu, gdzie spotyka ją coś nietuzinkowego – co takiego? – dowiecie się z lektury Podczas powrotu z ww. wyjazdu, wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Olą, trafiają na tajemnicze pozostałości zabudowań. W ruinach średniowiecznego kościoła Matylda znajduje zagadkowy list, napisany w nieznanym jej języku i dosyć nietypowymi literami…

Kobieta jest na tyle zaintrygowana tym znaleziskiem, że szuka kogoś, kto będzie w stanie tę korespondencję przetłumaczyć. W toku tych poszukiwań drogi Matyldy krzyżują się z Jakubem oraz panią Zofią, której życie i losy podczas II Wojny Światowej stanowią trzeci tor tej opowieści.

Przyznajcie sami, czyż takie połączenie nie wydaje Wam się ogromnie interesujące i skłaniające do tego, aby poznać historię ukrytą w „Niezapominajce”?

Koleje losów tych trzech postaci bardzo wyraźnie ukazują fakt, że uniwersalnym pragnieniem człowieka jest doświadczenie prawdziwej miłości i właśnie do tego mniej lub bardziej świadomie dążymy.

Jest to mocno wciągająca opowieść o kobietach, których życie na różne sposoby nie oszczędzało, mimo tego zawsze walczyły one o to, co było dla nich najistotniejsze i starały się iść przez życie z podniesioną głową, pomimo przeciwności.

Co kryje w sobie tajemniczy list i jakie zmiany zdobyta poprzez jego treść wiedza przyniesie w życiu Matyldy? Co łączy ze sobą te trzy oddzielone epokami kobiece bohaterki? Przekonajcie się o tym sami sięgając po tę książkę. Mnie ta historia porwała i urzekła zarówno samą opowieścią, jak i niezwykłej umiejętnościami autorki polegającej na niesamowicie płynnym przenikaniu się opisywanych czasów oraz dziejów bohaterek.

Polecam Wam lekturę „Niezapominajki”, a sama mam w planach sięgnąć po debiut autorki, czyli „Czerwony pamiętnik”, który czeka na swój czas w mojej domowej biblioteczce.

 

 https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 31 stycznia 2025

"Ocalić od zapomnienia..."

Po dłuższej nieobecności na rynku wydawniczym Bożena Gałczyńska – Szurek powraca z nową powieścią noszącą tytuł „Utracone światło”.

Książka ta, choć jest fikcją literacką stanowi swego rodzaju hołd i upamiętnienie ofiar obozu w Bełżcu, który został zrównany z ziemią i niestety całkowicie zapomniany wraz z wieloma ludźmi, którzy stracili w nim życie.

Na potrzeby swej opowieści autorka splata w niej dwa wątki – z jednej strony poznajemy Jakuba Luksemburga, tajemniczego Amerykanina, który ewidentnie czegoś/kogoś szuka w Zamościu… Z drugiej natomiast śledzimy losy rodziny Halickich, która jest znana i szanowana w całej okolicy, lecz jak się okazuje, jej członkowie mają sporo tajemnic.

Akcja powieści toczy się w dwóch planach czasowych. Aktualnie w roku 2024, gdzie śledzimy nawiązującą się relację Jakuba i hotelowej recepcjonistki Ewy, która bardzo dobrze zna historię Holocaustu. Młoda kobieta w pewien sposób związana jest z Halickimi, co w pewnym momencie mocno komplikuje sytuację.

Natomiast drugim planem czasowym jest, jak już wspomniałam, obóz w Bełżcu, do którego pierwszy transport więźniów dotarł w 1942 roku.

Łącząc perypetie i zagmatwane losy fikcyjnych postaci z wątkami stricte historycznymi Bożena Gałczyńska – Szurek w sposób bardzo umiejętny i, co widać w powieści, poparty sporym researchem przybliża czytelnikom tragizm ludzkich losów, tych, którzy z różnych, najczęściej bardzo irracjonalnych powodów lub właściwie bez nich znaleźli się w Bełżcu. Opisuje, jak trudny żywot przyszło im tam wieść, co z pewnością nie jest łatwą lekturą, a jednocześnie taką, o której nie da się zapomnieć.

Bliskie nam są także rozterki współczesnych bohaterów. Ich dopiero nawiązujące się, zdawać by się mogło przypadkowo, relacje i te, które trwają już od lat – jak się okazuje zarówno jedne jak i drugie są pełne niedomówień, podszyte pewnego rodzaju lękiem i niepewnością, a mimo to wciąż na różne sposoby rosnące w siłę.

W niniejszej opowieści ukazany został również fakt, jak bardzo przeszłość łączy się z teraźniejszością, gdyż z jednej strony, śmiało można powiedzieć, że ku pamięci i przestrodze, przypomniane zostało mroczne i pełne brutalności tło historyczne, z drugiej natomiast bohaterowie współcześni borykają się z różnorakimi kłopotami, zadawnionymi tajemnicami i wiążącym się z nimi wstydem oraz nietolerancją, która wydaje się nie mieć podstaw, ale jak wiadomo, życie lubi zaskakiwać zwykle w najmniej oczekiwany sposób...

Jeśli chcecie przekonać się, kim naprawdę jest Jakub i co próbuje ukryć Edward Halicki? I przeczytać trudną, a jednocześnie niesamowicie wciągającą opowieść o relacjach oraz nierozerwalnym splocie tego, co minione, z tym co jest dla nas bieżące – zapraszam Was do lektury „Utraconego światła”, które w wątkach współczesnych przybliża nam również urokliwy Zamość.

Powieść ta bardzo dobitnie ukazuje, jak niejednoznaczne potrafią być ludzkie wybory i przybierane postawy. Czy w związku z powyższym zawsze przysługuje nam prawo, by je oceniać? Według mnie nie, a Wy przekonajcie się sami.

Polecam!

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 9 października 2024

Najnowsza powieść Barbary Wysoczańskiej od dziś na księgarskich półkach :)


Jeśli znacie powieści Barbary Wysoczańskiej to myślę, że do sięgnięcia po kolejną nie trzeba Was szczególnie przekonywać, a jeżeli jeszcze ich nie znacie to nadarza się świetna okazja, aby to zmienić, ponieważ właśnie dziś na półki trafia najnowszy tytuł autorki pt. „Nigdy się nie poddam”.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. W roku 2024 po tragicznej śmierci męża Alicja kupuje dom, by zacząć w nim nowy etap swojego życia. Choć pierwotnie miejsce to jest w dosyć opłakanym stanie, Alicja od pierwszej chwili czuje, że odnajdzie tu swoje miejsce. W związku z tak pozytywnymi odczuciami i pewnym wykopaliskiem dokonanym w ogrodzie kobieta postanawia dowiedzieć się czegoś o dawnych właścicielach domu i tak trafia na Thomasa Rittera i jego matkę Marię.

Drugą perspektywą tej opowieści jest rok 1934. Gerhard Vogel jest znanym w okolicy i ogromnie szanowanym winiarzem. Mężczyzna trzyma swoje interesy żelazną ręką, a ponieważ jest wdowcem to na barki jego najmłodszej córki Gretel spada obowiązek zajmowania się domem, a w przyszłości starzejącym się ojcem.

Mimo że dziewczyna ma starsze rodzeństwo to właśnie od niej ojciec oczekuje dożywotniej opieki. Przewrotny los sprawia, iż staje się ona konieczna dużo szybciej niż ktokolwiek przypuszczał, ponieważ Gerhard nagle dostaje udaru, wskutek którego staje się osobą wymagającą całodobowej opieki…

Jak młoda dziewczyna poradzi sobie w tej niezwykle trudnej, nie tylko z rodzinnego punktu widzenia, sytuacji? Czy udźwignie brzemię, jakie na nią spadło, czy też podda się wywieranej na nią presji otoczenia, by pozbyć się domu i winnicy? Czy żyjąca po sąsiedzku rodzina Gehlerów naprawdę chce jej pomóc w tym ciężkim okresie życia? Kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kogo należy się obawiać?

Wszystkie te wątki rozwikłają się na kartach tej niesamowicie wciągającej i magnetyzującej opowieści.

Barbara Wysoczańska po raz kolejny w przepięknym i równie subtelnym, co wyrazistym stylu opisuje losy kobiet, które z różnych powodów musiały stać się silne i niezłomne w obliczu trudnych życiowych doświadczeń.

Ukazuje również, że wiele pragnień i wartości wyznawanych przez człowieka jest uniwersalnych pomimo upływającego czasu.

Wykreowane przez autorkę bohaterki, mimo iż borykają się z różnego rodzaju problemami i życiowymi perypetiami to są bardzo wytrwałe w dążeniu do wytyczonych sobie celów, pomimo wielu przeciwności. Wciąż chcą kochać i być kochane, szanowane i docenianie, a nie sprowadzane wyłącznie do roli gospodyń domowych, co miało miejsce zwłaszcza w dawniejszych czasach – obecnie na szczęście sytuacja ta mocno ewoluuje. Jednak nie tylko postacie kobiece są tutaj mocno zarysowane, również bracia Gehlerowie – Erich i Hans ukazują swe kontrastowe charaktery i wizje życia.

Jeśli szukacie porywającej historii, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a losy jej świetnie nakreślonych bohaterek pełne są różnorodnych zawirowań, emocji i uczuć będących ich udziałem to koniecznie przeczytajcie „Nigdy się nie poddam”.

Gratuluję autorce kolejnej fantastyczniej premiery i czekam z niecierpliwością na kolejne powieści. A Wam raz jeszcze gorąco polecam opowieść o Alicji i Gretel!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta

wtorek, 3 września 2024

"Siła nie tkwi w mięśniach, karabinach i bombach, a w ludzkiej przyzwoitości, mądrym umyśle i pięknym sercu."

 

Z prozą Sylwii Markiewicz zetknęłam się już jakiś czas temu, a że było to spotkanie bardzo udane, postanowiłam sięgnąć po jej najnowszą opowieść „Silna”.

Jak zapewne się domyślacie bohaterkami tej opowieści są kobiety, choć wiele je różni, to równie wiele łączy. Życie na różne sposoby ich nie oszczędzało rzucając pod nogi wiele kłód.

Każda z nich jest zupełnie inna i zmaga się z odmiennymi problemami, mając przy tym różne potrzeby, marzenia i pragnienia. Okazuje się jednak, że mimo to bardzo wiele je ze sobą łączy – Katarzyna, Bożena, Aldona i Adela – cztery oblicza kobiecości.

Przez pryzmat opisanych bohaterek Sylwia Markiewicz nakreśliła cztery portrety psychologiczne i postawy, jakie kobiety te przyjmują wobec życia, jakie wiodą… A uwierzcie mi, żadne z nich nie jest lekkie, łatwe i przyjemne.

Wszystkie one jednak noszą w sobie ogromną siłę, która przy wsparciu pozostałych ma szansę całkowicie odmienić ich życie, jeśli tylko odważą się otworzyć na nowe i uczynić krok w nieznane.

„Silna” to opowieść przepełniona emocjami i refleksjami, które, choć niekiedy gorzkie i bolesne to dobitne uświadomienie ich sobie ostatecznie pozwala opisanym postaciom rozpocząć nowy etap w życiu. Dla bohaterek tej powieści najważniejsza jest rodzina i są one w stanie zapłacić bardzo wysoką cenę za spokój i szczęście bliskich – czy zawsze jest to słuszna droga? Oceńcie sami czytając powieść.

Autorka w swojej opowieści splata teraźniejszość z przeszłością, ukazując fakt, iż kobiety były silne i niezłomne również przed wieloma laty, w dramatycznej rzeczywistości, która wówczas była ich udziałem.

Pozycja ta jest wielowątkowa i wieloaspektowa, czytając ją można poznać wiele perspektyw w zależności od tego, jakie życiowe zawirowania doświadczają bohaterów. Jest to opowieść o dążeniu do szczęścia, spełnienia, wewnętrznego spokoju i godnym życiu, które należy się każdemu z nas.

Polecam Wam lekturę tej niełatwej, lecz niesamowicie wciągającej opowieści. Losy opisanych w niej kobiet z całą pewnością nie pozostawią Was obojętnymi i będziecie mocno kibicować im w drodze ku szczęśliwemu i niosącemu poczucie spełnienia życiu. 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

czwartek, 18 lipca 2024

Pożegnanie z cyklem Sekrety Białej...

Pod koniec czerwca ukazał się czwarty tom cyklu Sekrety Białej autorstwa Agnieszki Panasiuk.

„Dworek”, bo taki właśnie tytuł nosi niniejsza część skupia się przede wszystkim na losach czwartej spośród opisanych w całej tetralogii przyjaciółek – Ance Klonowicz.

Kobieta jest bibliotekarką, regionalistką i ogromną pasjonatką historii, zwłaszcza tej lokalnej. Wiedzie spokojne, stabilne życie i choć osobom postronnym może się ono wydawać nieco nieciekawe to sama Anka jest z niego dosyć zadowolona.

Jednak jak okazuje się w toku lektury, w jej życiu również nie brakowało trudnych przeżyć, które odcisnęły na kobiecie swoje piętno i w pewnym sensie dzieje się tak do dzisiaj, gdyż od lat nosi ona w sobie ogromne brzemię. A mało tego, fragment przeszłości znów się materializuje, siejąc destabilizację w życiu kobiety.

Odskocznią od tego staje się dla niej tajemnicze znalezisko, a są nim kartki pisma pt. „Przedświt” z 1919 roku, którego redaktorką jest tajemnicza panna Nora… Anka jako pasjonatka tego, co ukryte w mrokach minionych czasów postanawia dowiedzieć się możliwie jak najwięcej na temat tego kim była tajemnicza, odważnie głosząca swoje poglądy i niezwykle światła jak na tamte czasy kobieta.

Agnieszka Panasiuk w swej opowieści jak zwykle bardzo umiejętnie połączyła przeszłość z teraźniejszością. Z jednej strony ukazując tło historyczne, bez którego dziś w obecnym kształcie zapewne by nie istniało, a z drugiej wplatając w to wszystko obecne życie Anki z jej kłopotami, różnorodnymi rozterkami, skrywanymi uczuciami, życiowymi zmianami i poszukiwaniem własnego miejsca na świecie.

Jest to opowieść o przyjaźni, wytrwałej miłości, pasji, która dodaje odwagi do dokonywania zmian. Autorka podkreśliła w niej wagę przeszłości i historii, w której tkwią nasze korzenie. Dobitnie ukazała jednak także i to, że traumatyczna przeszłość nigdy nie powinna determinować tego, co wciąż przed nami. A zgodnie z przysłowiem – ,,Prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa".

Jeśli podobały Wam się poprzednie tomy tego cyklu to sięgnijcie również po „Dworek” i poznajcie perypetie cichej i ułożonej Anki, której losy wcale nie są tak proste, jak się początkowo wydaje.

Czy kobiecie uda się odkryć tajemnicę z przeszłości i odnaleźć własne szczęście? Dowiecie się z kart „Dworku”, któremu również miałam przyjemność patronować :).

Zapraszam do lektury!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *