piątek, 30 marca 2018
niedziela, 11 marca 2018
Ucieczka z zaklętego kręgu...
W
styczniu bieżącego roku, pod szyldem Wydawnictwa Oficynka ukazała się najnowsza
powieść Kazimierza Kiljana nosząca tytuł „Znajdę Cię wszędzie”.
Autor
opisuje w niej historię Dominiki, która po bardzo długich wahaniach i kolejnym
pobiciu postanawia uciec od męża – tyrana; tym bardziej, iż nosi pod sercem ich
wspólne, lecz niechciane przez Wiktora dziecko.
Nasza
bohaterka decyduje się na podróż w nieznane, bez żadnego planu na przyszłość,
wciąż czując niemal tuż za plecami obecność swojego oprawcy. Koniec końców dociera
do Krakowa, a tam kierując się przedziwnym wewnętrznym instynktem trafia pod
dach klasztoru Dominikanek.
Tam
stopniowo uspokaja zszargane nerwy, odnajduje nie tylko dawną przyjaciółkę,
lecz także utracone poczucie bezpieczeństwa i dawno zapomnianą radość życia. Cieszy
się również urokami ciąży, która rozwija się prawidłowo. Kobieta otoczona
ciepłem i troską, jakimi otaczają ją siostry zaczyna również przechodzić wewnętrzną
transformację stopniowo odnajdując sens życia, wiarę w siebie i własne
możliwości.
Nie
wszystko jednak jest już takie łatwe i przyjemne w życiu Dominiki. Musi ona
nadal pozostawać w ukryciu, gdyż przepełniony nienawiścią i żądzą zemsty Wiktor
nie ustaje w poszukiwaniach swojej, w jego oczach wiarołomnej, żony.
Sytuacja
staje się na pozór jeszcze groźniejsza, gdy Dominika pod koniec ciąży ulega
pewnemu wypadkowi i musi trafić do szpitala…
„Znajdę
Cię wszędzie” to opowieść o toksycznej relacji małżeńskiej, w której jedno z
małżonków, bezpardonowo tłamsi pod każdym możliwym względem swojego partnera.
Autor ukazuje w swojej książce przemoc psychiczną i fizyczną w tym konkretnym
przypadku wobec kobiety, a jednocześnie pisze o odwadze, która pomimo
różnorakich lęków pomaga ostatecznie wyrwać się uciemiężonej bohaterce i jej
nienarodzonemu jeszcze dziecku z zaklętego kręgu domowej tyranii i wynikającej
z niej życiowej beznadziei.
Autor
podjął się opisania bardzo ważnego, często przemilczanego tematu, jakim jest
przemoc domowa, która może ukazywać się pod wieloma najróżniejszymi postaciami.
Chociaż dotknięty zostaje bardzo delikatny temat przyznać trzeba, iż pisarz
przedstawia go w sposób niezwykle empatyczny i taktowy, a zarazem niepowierzchowny,
co z całą pewnością jest nie lada sztuką.
Jeśli
chcecie zapoznać się z losami Dominiki i dowiedzieć się czy Wiktorowi uda się odkryć
miejsce jej pobytu sięgnijcie koniecznie po najnowszą powieść autorstwa Kazimierza
Kiljana.
czwartek, 1 marca 2018
"Nić życia jest mieszanym włóknem, dobro i zło przewijaja się razem."
Po
kryminały sięgam raczej rzadko, ale jak widzicie jednak czasami się to zdarza.
„Ostatnie śledztwo”, o którym chcę dziś napisać kilka słów jest trzecią częścią
cyklu „Calisia”. Mimo, że nie znam poprzednich części czytając tę bez problemu
odnalazłam się w prezentowanej przez autorkę historii.
Aneta
Ponomarenko zabiera czytelników do Kalisza u schyłku XIX wieku, gdzie na dniach
ma odbyć się wystawa archeologiczna. Całe miasto i okolica ekscytują się tym
wielkim wydarzeniem, jednakże w przededniu otwarcia wystawy dochodzi do
kradzieży ważnych dokumentów oraz dwóch zabójstw, które to wydarzenia kładą się
cieniem na nadchodzącej ekspozycji.
Działania
wiodące w kierunku rozwikłania tych mrocznych wydarzeń podejmują: policmajster
Jan Poraj, doktor Jakub Zajf oraz agent do specjalnych poruczeń Walery
Jezierski.
W
toku prowadzonego przez nich postępowania natrafiają oni nie tylko na rodzinną tajemnicę,
lecz także dostrzegają, iż ktoś ewidentnie cały czas stara się o to, aby zmylić
im tropy. Jednak nasza trójka nie zamierza dać za wygraną zwłaszcza, że
dochodzi do kolejnych zbrodni.
Autorka
jako rodowita kaliszanka bardzo umiejętnie wplotła w rozwiązywanie
detektywistycznej zagadki opisy rodzinnego Kalisza z jego historią i kulturą.
Przybliżyła nam również życie ówczesnych mieszkańców z jego blaskami i
cieniami. Dodaje to całości tego retro kryminału dodatkowego klimatu i z
pewnością będzie nie lada gratką dla gustujących w opowieściach mających w
sobie tchnienie minionych czasów.
Jeśli
macie ochotę towarzyszyć naszym bohaterom w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek
i odkrywaniu różnorodnych sekretów to zapraszam Was do zagłębienia się w świat
tych niezwykle wyraziście nakreślonych postaci. Niech dziewiętnastowieczny
Kalisz otworzy również przed wami swoje podwoje!
Czy
Poraj, Zajf i Jezierski ostatecznie wyprzedzą o krok tajemniczego i
przebiegłego przestępcę? Przekonajcie się o tym sami sięgając po „Ostatnie
śledztwo”.
środa, 28 lutego 2018
Jestem... Czuję.. Żyję...
Książka
ta jest biograficzną opowieścią ojca do szaleństwa zakochanego rodzicielską
miłością w swej nieuleczalnie chorej córeczce. Gdy upragniona i wyczekiwana
przez rodziców Kalinka przychodzi na świat w rodzinie panuje ogromna radość.
Po
jakimś czasie jednak okazuje się, iż dziewczynka cierpi na rdzeniowy zanik
mięśni, co nieuchronnie prowadzi do śmierci. Dla Barki i Andrzeja jest to
ogromny cios, jednakże nie ustają oni w wysiłkach, by na różne sposoby
przywrócić, bądź chociaż trochę poprawić jakość życia dziewczynki.
W
opowieści snutej przez Andrzeja odnajdujemy całą gamę ludzkich zachowań i
emocji. Od początkowej niezłomnej wiary w zdolności i umiejętności wszelkiej
maści uzdrowicieli poprzez stopniowe coraz bardziej zdroworozsądkowe podejście
do rzeczywistości, aż po zaakceptowanie jej… Akceptacja nie oznacza jednak
całkowitego pogodzenia się z losem wciąż bowiem pojawiają się pytania DLACZEGO?
Autor
przybliża nam kilka lat z życia swojej rodziny i chociaż jest to niezwykle
trudny czas uważny czytelnik dostrzeże w nim również wiele łapiących za serce wspomnień,
jakie pomimo ogromnej tragedii, która dotknęła tę rodzinę są niesamowite w swej
głębokiej wymowie… Dzięki nim czytelnik ma szansę w codziennym życiowym pędzie
uświadomić sobie jak ogromne znaczenie mają z pozoru błahe sytuacje – jak np.
spojrzenie w oczy drugiemu człowiekowi, które jak się okazuje może przekazać
więcej niż milion wypowiedzianych słów.
Książka
ta, choć nie jest łatwa, jest jednocześnie na swój sposób piękna. Pomimo
opisanego w niej bólu i poczucia bezsilności opowiada ona również o miłości
silniejszej od cierpienia. Według mnie „Kalinka” jest swego rodzaju
podziękowaniem małej, kruchej dziewczynce, która swoim kilkuletnim życiem
zmieniła wiele innych ludzkich istnień na bardziej uważne i skupione na
przeżywaniu tego, co tu i teraz.
Autorowi
natomiast gratuluję wewnętrznej siły, która pomimo ogromnej tragedii, jaką dla
rodziców jest utrata dziecka pozwoliła mu podzielić się z czytelnikami tą wzruszającą
historią, dzięki której było nam w pewien sposób dane poznać dzielną Kalinkę.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
W szponach idyllicznej ułudy...
Niniejsza
książka opowiada historię młodej Australijki – Ruth Barron, która podczas
wyjazdu ze swoją przyjaciółką do Indii trafia do sekty dowodzonej przez
religijnego guru Chidaatma Babę.
Gdy
po pewnym czasie okazuje się, iż do kraju wróciła tylko Prue, przyjaciółka Ruth,
najbliżsi postanawiają, tuż przed mającą odbyć się w sekcie inicjacją nowych
członków, podstępem ściągnąć Ruth na rodzinną farmę, by tam odbyła ona
trzydniową sesję terapeutyczną z PJ Watersem, specjalizującym się wydobywaniu
zmanipulowanych ludzi z macek sekt.
Książka
opisuje głównie trzy dni z życia PJ-a i Ruth, tkwiących w odosobnieniu na
farmie, z dala od cywilizacji. Prócz tego pojawiają się także fragmenty ukazujące
rzec by można wręcz oderwaną od rzeczywistości i standardowego funkcjonowania rodzinę
głównej bohaterki. Relacje poszczególnych jej członków oraz ich podejście do
życia porównałabym z obrazem z kalejdoskopu odtwarzanym na taśmie w bardzo
dużym przyspieszeniu.
Chociaż
powieść ta jest dosyć krótka, liczy jedynie 157 stron, to czyta się ją bardzo
ciężko, gdyż jest według mnie niezwykle niespójna i chaotyczna.
Pomysł
na znacznie przystępniejsze przedstawienie niniejszej historii znalazł swoje
odbicie w adaptacji filmowej. Powstały w roku 1999 film o tym samym tytule, w
reżyserii Jane Campion, w którym główne role zagrali: Kate Winslet jako Ruth
oraz Harvey Kitel jako PJ Waters znacznie bardziej mnie zainteresował i
pochłoną, pomimo trudnej tematyki, niż lektura książki. Nie mam jednak w
zwyczaju porzucać rozpoczętych lektur, więc i tym razem dotrwałam do ostatniej
strony.
Jeśli
ktoś z Was ma ochotę zmierzyć się z tą lekturą i dowiedzieć się jak ostatecznie
potoczyły się losy Ruth to mam nadzieję, iż powieść ta trafi do każdego jej
potencjalnego czytelnika bardziej niż do mnie – tego Wam życzę – osobiście
jednak zdecydowanie polecam film na jej podstawie.
piątek, 19 stycznia 2018
"Człowiek, który kocha, wszystko potrafi zrobić, bo miłość go tego uczy."
W
grudniu ubiegłego roku pod szyldem Wydawnictwa ASTRUM ukazał się zbiór
opowiadań „Oblicza miłości” autorstwa Agnieszki Moniki Polak.
Miniony
rok był dla autorki bardzo obfity twórczo, gdyż opowiadania te są już trzecią pozycją,
jaka wyszła spod jej pióra i pojawiła się na rynku wydawniczym w roku 2017. Tym
samym po raz trzeci, bo tak było również przy poprzednich dwóch tytułach, blog
Książkowo czyta miał przyjemność objąć ów zbiór patronatem medialnym. Jak
zwykle, tak i tym razem autorka nie zawodzi swoich czytelników.
Agnieszka
Monika Polak po raz kolejny, tym razem w nieco krótszych formach, zaprasza nas
do odbycia podróży w głąb siebie samych. Dzięki jej najnowszym opowiadaniom
czytelnik, jeśli tylko na to pozwoli, otrzyma szansę pożeglowania na oceanie
własnych emocji oraz drzemiących w każdym z nas marzeń i pragnień.
Jeżeli
tylko otworzymy się na nie roztoczą one przed nami całe mnóstwo
wielowymiarowych i różnobarwnych światów, które właściwie w każdej chwili są na
wyciągnięcie ręki i tylko od nas zależy czy zdecydujemy się do nich zajrzeć
pozostawiając za sobą nasze lęki, traumy, frustracje czy zaniżone zazwyczaj
poczucie własnej wartości.
Miłość
bowiem ma to do siebie, że przybiera bardzo różne formy i odcienie w zależności
od konkretnego człowieka, który jej doświadcza bądź kogoś nią obdarza. Mimo, że
w codziennym zabieganiu wydaje nam się, iż dobrze znamy to uczucie, jeśli
jednak zdecydujemy się znaleźć nieco dłuższą chwile, by się nad nim pochylić
dostrzeżemy na pewno, iż tak naprawdę za każdym razem jest ono dla istoty
ludzkiej nowym, ekscytującym doświadczeniem.
Autorka
w swoich opowiadaniach bardzo plastycznie ukazuje fakt, iż to, co wydaje nam
się dobrze znane często bywa tylko pozorem lub próbą wtłoczenia w utarte schematy.
Jednak prawdziwe uczucia i emocje, które potrafią się w człowieku obudzić
zawsze uparcie wymykają się wszelkim sztywnym ramom i stereotypom.
Niech
„Oblicza miłości” staną się zatem furtką, a zarazem motywacją do postawienia
pierwszego kroku w wędrówce mogącej odmienić spojrzenie na naszą emocjonalną
codzienność pod warunkiem, że sami na to pozwolimy.
czwartek, 18 stycznia 2018
"Życie to ciągłe pożądanie - im mniej pragnień, tym mniej życia..."
„Uwikłani.
Pokusa” to pierwszy tom cyklu powieści erotycznych autorstwa Laurelin Paiże.
Główną bohaterką opowieści jest Alayna Withers. Młoda kobieta jest barmanką w
nocnym klubie, uwielbia tam pracować, ale liczy na awans na stanowisko
menadżera i w tym celu właśnie zdobyła dyplom z zakresu marketingu na
prestiżowej uczelni.
Alayna
jest nie tylko inteligentna, wyróżnia ją także nieprzeciętna uroda.
Paradoksalnie jest to jedna z przyczyn, które sprawiają, iż młoda kobieta
bardzo często pakuje się w kłopoty popadając w obsesję na punkcie niewłaściwych
mężczyzn. Nasza bohaterka postanawia więc unikać głębszych relacji, aby dzięki
temu trzymać się z daleka od tego typu tarapatów.
Pewnego
wieczoru w lokalu, gdzie pracuje Alayna pojawia się młody, bogaty, niesamowicie
przystojny i ogromnie tajemniczy mężczyzna… Jak okazuje się nieco później jest
to nowy właściciel klubu niejaki Hudson Price.
W
ten sposób rozpoczyna się burzliwa i przepełniona namiętnością znajomość tych dwojga.
W historii tej nie chodzi jednak tylko o fizyczny pociąg bohaterów. Autorka
nakreśliła oboje jako osoby z różnymi problemami i mimo zewnętrznej pewności
siebie w gruncie rzeczy zagubione życiowo.
Hudson
nie wierzy, że mógłby naprawdę pokochać Alaynę, ona natomiast nie daje wiary
temu, iż ten mężczyzna nie potrafi pokochać nikogo, a jedynie manipuluje
napotkanymi na swej drodze kobietami.
Układ,
na który oboje się decydują, szczegółów dowiecie się z lektury, coraz bardziej
zacieśnia ich relacje, do czego oboje nie chcą się przyznać nawet przed samymi
sobą, ponieważ budzi to w obojgu pewnego rodzaju lęk.
W
gruncie rzeczy jest to opowieść o ludzkich lękach i traumach, które nawet
pomimo upływu czasu nie przestają rzutować na wiele aspektów życia bohaterów. Autorka
utkała słowami również bardzo plastyczną opowieść o fascynacji i pożądaniu.
Chociaż nie stroni ona od odważnych opisów aktów seksualnych nie są one ani
zbyt wulgarne, ani przesłodzone, co jest według mnie dużym atutem tej książki.
Jeśli
intryguje Was jak potoczą się losy Alayny i Hudsona oraz na lekturę historii z
nutką pikanterii zajrzyjcie do pierwszego tomu „Uwikłanych”.
środa, 17 stycznia 2018
"Ideały nie istnieją (...) Każdy taki jest..."
„Magiczne
lato” jest pierwszą odsłoną tetralogii autorstwa Aleksandry Tyl. Niewątpliwie
najbardziej na pierwszy rzut oka dostrzegalnym łącznikiem dla tego cyklu
powieściowego są tytuły poszczególnych tomów, gdyż każdy z nich zawiera w sobie
jedną z pór roku.
Póki
co w ręce czytelników trafiły:
-
„Magiczne lato”
-
„Karmelowa jesień”
-
„Anielska zima”
Dzisiaj
chciałabym przybliżyć Wam właśnie pierwszą z tych pozycji.
Główną
bohaterką powieści jest Alicja, która samotnie wychowuje 7-letnią córkę
Matyldę. Dziewczynka bardzo często choruje, co powoduje jej częste nieobecności
w szkole oraz konieczność wielokrotnych wizyt u lekarza. Taki stan rzeczy
wywołuje u Matyldy coraz większe poczucie wyobcowania, gdyż nie bierze ona
czynnego udziału w życiu rówieśników. Dla Alicji natomiast wiąże się to z
brakiem możliwości podjęcia pracy zawodowej, ponieważ cały czas opiekuje się
córką.
Gdy
Alicja wraz ze znów chorą Matyldą po raz kolejny trafiają do gabinetu
lekarskiego, gdzie okazuje się, iż znaną im od dawna panią doktor zastępuje
akurat pewna starsza lekarka ku ogromnemu zdziwieniu matki, zamiast kolejnych
leków ordynuje ona małej pacjentce wyjazd na wieś w celu poprawienia odporności…
Alicja w związku z powyższym zaleceniem jest przez moment w kropce, ponieważ
nie ma żadnej rodziny czy znajomych na wsi, u których mogłyby się zatrzymać, a
na wynajęcie kwatery na dłuższy pobyt zwyczajnie jej nie stać. Sytuacja wydaje
się bez wyjścia jednak w końcu Alicja wraz ze swoją siostrą Dorotą przypominają
sobie o dalekiej ciotce Józefinie mieszkającej w jednej z podwrocławskich
wiosek.
Nasza
bohaterka pomimo targających nią wątpliwości postanawia zebrać się na odwagę i
zadzwonić do dawno niewidzianej ciotki, by zapytać ją o ewentualną gościnę dla
siebie i córki. Józefina bez najmniejszego problemu zgadza się na ich przyjazd
i spędzenie przez nie wakacji w jej gościnnych progach.
Chociaż
matka i córka podchodzą do tej wyprawy bardzo sceptycznie to ostatecznie
okazuje się, iż wyjazd ten całkowicie odmieni życie nie tylko małej Matyldy z myślą,
o której go zorganizowano, lecz również jej mamy. Alicja w końcu na nowo
poczuje, że żyje… Nie zamierzam Wam jednak spolerować i psuć tym samym zabawę z
lektury. Napiszę, więc jedynie, iż autorka w sposób równie barwny, co
intrygujący nakreśliła różnorodne perypetie bohaterów. Wykreowane przez nią
postacie są wyraziste, lecz nie przesadnie wyidealizowane, borykają się więc z
różnymi kłopotami – przeżywają codzienne radości i smutki.
W
powieści nie brak także sporej dawki humoru i szczypty magii. Czytelnik napotka
tutaj również wątki kryminalne i miłosne. „Magiczne lato”, pomimo, że jest to
książka spora objętościowo, czyta się bardzo szybko, a przy lekturze nie sposób
się nudzić. Dodatkowy atut stanowi również fakt, iż powieść została bardzo
ładnie wydana.
Jeśli
macie ochotę poczuć teraz nieco letniego klimatu, poznać losy Alicji, Matyldy i
współtowarzyszy ich historii i dowiedzieć się, co pozwoliło im nabrać innego
spojrzenia na życie i samych siebie oraz wyzwolić się z pewnych wszechobecnych
stereotypów to powieść ta idealnie wpasuje się w Wasze oczekiwania, a jej
nietuzinkowe zakończenie zapewne sprawi, iż chętnie sięgniecie po kolejny tom.
Zachęcam
do lektury.
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Myślę, że w życiu kobiety jest wiele momentów, które warto uwiecznić. Z każdego ciała można wydobyć piękno. (Anna Przybylska).
Są
książki, po których lekturze bardzo trudno ubrać w słowa odczucia, jakie taka
pozycja wywołała w czytelniku „Ania. Biografia Anny Przybylskiej” z całą
pewnością należy do grona takich właśnie publikacji.
Maciej
Drzewicki i Grzegorz Kubicki rozmawiając z rodziną, przyjaciółmi oraz
współpracownikami uwielbianej przez wielu przedwcześnie zmarłej (1978-2014) aktorki Anny
Przybylskiej przybliżają nam jej postać spoglądając z bardzo szerokokątnej i
wielowymiarowej perspektywy.
Jest
to książka nie tylko o karierze aktorskiej Ani, czy też włącznie o jej
chorobie, lecz przede wszystkim o codziennym życiu kobiety, partnerki,
przyjaciółki, córki i matki podobnej do wielu z nas, bo jak widać to bardzo
przejrzyście na kartach niniejszej publikacji taka właśnie była Ania.
Mimo,
iż występować pragnęła właściwie od zawsze to kariera, aktorska i płynące z
niej profity w postaci rozpoznawalności czy stabilizacji finansowej nigdy nie
przesłoniły jej tego, co naprawdę w życiu ważne, czyli rodziny, relacji z
przyjaciółmi i dbania o prywatność, chociaż zadanie to z biegiem czasu stawało
się niestety coraz trudniejsze do wykonania, gdyż nieustająca obecność
napastliwych paparazzich coraz bardziej frustrowała Anię.
Oczywiście
jej ścieżka aktorska również została w książce nakreślona, dzięki czemu
czytelnik ma szansę odświeżyć sobie wiedzę, na temat wielu ról, w jakich
aktorka była obsadzana. Ja osobiście odkryłam kilka pozycji, które jak dotąd
nie były mi znane, więc w wolnym czasie z pewnością się z nimi zapoznam.
Niewątpliwie
jest to opowieść o kobiecie, która posiadała nie tylko mnóstwo uroku i
wewnętrznej klasy, lecz także ogromnie magnetyzującą osobowość. Chociaż Ani nie
ma już niestety wśród nas to cechy te w połączeniu z zawsze emanującą od niej
prostolinijnością z pewnością sprawią, że pozostanie ona w naszej pamięci na
zawsze. Dla wielu młodych dziewcząt i kobiet nadal pozostanie wzorem ukazującym
z jednej strony jak spełniać swoje marzenia i cały czas się rozwijać, z drugiej
natomiast, jak dbać o rodzinę i nigdy nie zatracić swoich wartości we
wszechogarniającym blichtrze.
Biografia
składa się z krótkich, przepełnionych uśmiechem, wzruszeniami oraz nostalgią,
rozdziałów. Całości zaś znakomicie dopełnia i dodaje wyrazistości wiele
znajdujących się w książce fotografii.
Polecam!
piątek, 12 stycznia 2018
Kiedy rodzinny dom staje się pułapką...
Książka,
którą chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć zdecydowanie nie jest lekturą łatwą. Autorka
opisała w niej dramatyczną historię swojej rodziny, które to wydarzenia już na
zawsze położyły się złowrogim cieniem na jej życiu.
Kiedy
Nourig ma 7 lat przybywa, z ogarniętej wojną Syrii, wraz z matką i młodszą
siostrą Waffą do mieszkającego od jakiegoś czasu w Niemczech ojca. Początkowo
stara się on jak najbardziej ułatwić najbliższym przystosowanie się do
egzystowania w obcym dla nich kraju, niestety po pewnym czasie musi wracać do
swoich zawodowych obowiązków, więc jego kobiety chcąc nie chcąc zostają w końcu
same w domu.
Matka
odcięta od wszystkiego, co do tej pory znała, niemogąca się porozumieć z
otoczeniem ze względu na nieznajomość języka staje się coraz bardziej
sfrustrowana, co z kolei odbija się także fizycznie, na równie, jak ona
zagubionych małych dziewczynkach.
Dla
Nourig przychodzi czas rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, niestety mimo
wielkiego nakładu pracy dziewczynka bardzo odstaje od swojej klasy. To z kolei
powoduje coraz mocniej demonstrowane niezadowolenie matki oraz coraz większe
wyizolowanie Nourig. Tymczasem Waffa może robić, co jej się żywnie podoba, gdyż
za wszystko, co złe odpowiedzialna jest w oczach matki starsza córka.
Dzieci
Apfeldów, gdyż rodzina z biegiem czasu jeszcze się powiększyła, zostają pod
opieką ojca, kiedy matka Nourig umiera na raka.
Mijają
lata, a sytuacja w domu państwa Apfeld staje się coraz bardziej patologiczna i nie
do udźwignięcia zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym dla dorastającej
Nourig. Zaczynają się też problemy z Waffą…
Na
skutek różnorakich wydarzeń oraz opieszałości urzędników, u których siostry
Apfeld, a zwłaszcza Waffa szukają pomocy
Nourig jest świadkiem tzw. honorowego zabójstwa, którego dopuścili się na
Waffie członkowie jej bliskiej rodziny.
Autorka
obawiając się, iż spotka ją taki sam los postanawia uciec i po raz kolejny
szukać pomocy na policji i w różnych urzędach, które powinny takową służyć.
Niestety ponownie natyka się na mur lekceważenia i obojętności albo jak się
okazuje puste obietnice ze strony ludzi, których powinnością jest pomagać
osobom znajdującym się w podobnych do jej sytuacjach.
„Widziałam,
jak zamordowano moją siostrę” jest wstrząsającą opowieścią o losach wychowanych
w islamie kobiet, które z racji uwarunkowań społeczno – kulturowych są całkowicie
zdanych na łaskę lub niełaskę mężczyzn. W związku z powyższym są one totalnie
bezradnych, gdyż nieposiadających właściwie żadnych praw.
Historia
ta ma tym bardziej chwytający za gardło wydźwięk, iż autorka snuje ją bez
cienia emocji. Opisuje wydarzenia zupełnie na chłodno, jakby to, co działo się
w jej rodzinie dotyczyło kogoś zupełnie innego.
Jeśli
szukacie lektury, która niewątpliwie skłoni Was do refleksji to losy Nourig i
jej rodziny będą dobrym wyborem.
czwartek, 11 stycznia 2018
Wielobarwne tchnienie przeszłości.
Renata
Kosin od 6 lat, gdyż zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Mimo wszystko
Wiktoria”, porywa swoich czytelników niebanalnymi i mocno pochłaniającymi uwagę
opowieściami.
Wiosną
2017 roku, wprost spod skrzydeł Wydawnictwa FILIA, w ręce czytelników trafiła
„Tatarka”. Bohaterką opowieści jest Ksenia, która spędza wakacje w Bujanach,
malowniczej wiosce na Podlasiu, gdzie aktualnie mieszka jej matka Lena oraz
przybrana babcia Honorata.
Młoda
kobieta w gruncie, rzeczy jest bardzo sceptycznie nastawiona do zwyczajów i
wszelkich praktyk związanych z nocą kupały… Mimo tego ulega usilnym namowom
swej ukochanej Florki, aby podporządkować się pradawnej tradycji i wraz ze
swoją przyjaciółką w noc świętojańską plecie wianek z polnych kwiatów i ziół,
by puścić go z nurtem rzeki w celu napotkania na swej życiowej ścieżce
prawdziwej miłości… Zakrawa to na tym większy paradoks, że Ksenia przyjechała
do Bujan nie tylko na wakacje, lecz także, a może nawet przede wszystkim, po to,
by wyleczyć się ze źle ulokowanych uczuć do dwóch mężczyzn: Patryka i Xaviera.
Jak
wiadomo życie jednak nie znosi pustki, więc na drodze naszej bohaterki staje
tak przystojny, jak i tajemniczy Emir… Młody Tatar w niewytłumaczalny dla Kseni
sposób coraz mocniej ją intryguje.
Tą
właśnie drogą autorka wciąga czytelnika w wir tajemnic z przeszłości,
odkrywając jednocześnie przed nami bogactwo tkwiące w różnorodności kultur oraz
wielorakości słowiańskich obyczajów, które dziś bywają zapomniane lub wręcz
nieznane współczesnemu przeciętnemu człowiekowi.
Jest
to opowieść nie tylko o miłość, lecz również niegasnącym powiązaniu człowieka z
przeszłością, które potrafi dać o sobie znać bardzo nieoczekiwanie i jak się
okazuje nie zawsze prawdą jest to, co podsuwa nam wyobraźnia.
Renata
Kosin znana jest z tego, że postacie w jej książkach są bardzo wyraziste i
odmienne charakterologicznie. W „Tatarce” rzecz ma się podobnie – z jednej
strony mamy nieco zahukaną Ksenię, z drugiej natomiast wręcz magnetyzującą
otoczenie swoją niesamowicie silną osobowością Zulejkę.
Jeśli
jesteście ciekawi jak potoczą się losy Kseni i pozostałych bohaterów, jakie
tajemnice odkryją i jakie będą tego konsekwencje to sięgnijcie koniecznie po tę
słowiańsko – tatarską opowieść osadzoną w malowniczym regionie Podlasia.
środa, 10 stycznia 2018
III Spacer Aleją Róż
Pod
koniec października minionego roku w ręce czytelników trafiła trzecia odsłona
cyklu Spacer Aleją Róż autorstwa Edyty Świętek.
Tym
razem wraz z autorką przenosimy się w czasie do przełomu lat 50-tych i 60-tych
XX wieku. Gdy bohaterom wydaje się, iż wreszcie zyskali długo wyczekiwane
wytchnienie i spokój koniec końców przeczucia te okazują się niestety ułudą…
Zdesperowani
opieszałością władzy nowohucianie stają w obronie wiary. Jej namacalnym
symbolem jest stojący na osiedlu Teatralnym krzyż, który rządzący
antyklerykałowie postanawiają za wszelką cenę usunąć. Jednakże mieszkańcy, a wśród nich również
rodzina Szymczaków, choć przyjdzie im zapłacić za to nie małą cenę, nie
pozwalają dokonać tego karygodnego czynu. Pośród wyżej wymienionych wydarzeń
historycznych toczą się losy naszych bohaterów.
Los
w końcu na zawsze splótł ze sobą drogi Bronka i Bogumiły, ku zachwytowi obojga
i radości całej rodziny. Julia na skutek pewnych rzec można niecodziennych
wydarzeń także stopniowo ku własnemu zaskoczeniu odnajduje swoje miejsce w
życiu rodzinnym, u boku Wawrzyńca.
Andrzej
pomimo wcześniejszych trudnych przeżyć buduje swoje życie u boku Sabiny.
Krystyna marzy o tym, by zostać matką… niestety decyzja, jaką podjęła w
przeszłości obecnie kładzie się ponurym cieniem na tych pragnieniach, a że w
rodzinie pojawiają się kolejne dzieci, co powoduje coraz większą frustrację
naszej bohaterki zaczyna ona topić swoje rozterki w alkoholu, co niestety nie
prowadzi do niczego dobrego.
Dorota
powoli odżywa po swej traumie pracując w Pawlickiej bibliotece, gdzie czuje się
bezpieczna, a jednocześnie potrzebna. Zwłaszcza, że zajęcie, które wykonuje
sprawia jej ogromną przyjemność.
Natomiast
Leszek pod znaczącym wpływem swojej żony coraz bardziej powątpiewa w słuszność
wartości oraz ideałów, w które do tej pory wierzył coraz bardziej izoluje się
więc od swoich bliskich.
Autorka
jak to ma w swoim zwyczaju w sposób niezwykle barwny i intrygujący ukazuje
perypetie zwyczajnych ludzi, którym przyszło na co dzień żyć w trudnych i
burzliwych czasach. Rys historyczny, który został tutaj, jak też w poprzednich
częściach, bardzo przystępnie nakreślony sprawia, że czytelnik w sposób niemal
namacalny ma szansę zapoznać się z opisanymi w powieści realiami ówczesnej
egzystencji.
„Drzewa
szumiące nadzieją” to opowieść o ludziach przeżywających swe wzloty i upadki, o
ich codziennym życiu, w którym uśmiech i nadzieja na lepsze jutro splata się ze
łzami i rozpaczą, gdy trudne chwile stają się ich udziałem.
Edyta
Świętek po raz kolejny ukazuje czytelnikom jak ważna w życiu człowieka jest
rodzina i jak wielkie znaczenie mają wyzwane przez jednostkę wartości i ideały,
za które jest ona w stanie nawet poświęcić życie.
Jeśli
macie ochotę na osnutą na tle historycznym, pochłaniającą, a zarazem nie
przesadnie patetyczną czy też przesłodzoną opowieść o dalszych losach rodziny
Szymczaków to niech „Drzewa szumiące nadzieją” otrzymają chociażby na chwilę
swój głos…
A
już niebawem, bo 14 lutego ukaże się IV tom niniejszej sagi pt. „Szarość
miejskich mgieł”, którego nie mogę się już doczekać :).
wtorek, 9 stycznia 2018
Spojrzenie ponad wymiarami...
Najnowsza
powieść E. E. Schmitta ukazała się w listopadzie minionego roku, jak to zwykle
bywa w przypadku tego autora pod szyldem Wydawnictwa Znak.
I
tym razem pisarz nie zawiódł swoich czytelników, którzy od wielu już lat i
książek nieodmiennie rozsmakowują się w jego niebanalnych historiach pisanych
nietuzinkowym stylem.
Bohaterem
niniejszej opowieści jest Augustin Trolliet stażysta w miejscowej, dosyć
podrzędnej gazecie. Młody mężczyzna zajmuje się niechcianymi przez nikogo,
najmarniejszymi, zleceniami, a za swoją pracę nie otrzymuje nawet najmniejszego
wynagrodzenia w związku z czym żyje w kiepskich warunkach wręcz przymierając
głodem.
Gdy
pewnego dnia Augustin jest świadkiem zamachu terrorystycznego przed jednym z
miejscowych kościołów nagle staje się obiektem zainteresowania dla wszystkich,
którzy mają nadzieję, by jako pierwsi poznać jego wersję dramatycznych wydarzeń
i wykorzystać ją do podania na srebrnej tacy wyczekującej na informacje opinii
publicznej.
Dla
mężczyzny jednak najważniejsze obecnie są pełny żołądek oraz ciepłe łóżko,
które zapewnia mu hospitalizacja, gdyż takich „luksusów” dwudziestopięciolatek
na co dzień nie posiada…
Kiedy
Augustin nieco dochodzi do siebie i rozpoczyna współpracę z policją w celu sporządzenia
portretu pamięciowego osoby towarzyszącej zamachowcowi pojawiają się pewnego
rodzaju komplikacje, okazuje się bowiem, iż nasz bohater nosi w sobie pewien
niespotykany dar, w efekcie którego widzi duchy zmarłych, nie raz przed wielu
laty, osób, których nigdy nie poznał…
Uświadomienie
sobie tego faktu wywołuje w młodym mężczyźnie na równi lęk i fascynację
wynikającą z w/w odkrycia. Tym bardziej, że w wyniku splotu różnorakich
okoliczności z ofiary sam staje się podejrzanym.
Autor
swoim zwyczajem na przykładzie perypetii Augustina poruszył wiele ważnych
tematów dotyczących Boga, religii, sensu życia, a w odniesieniu do tychże
aspektów roli jednostki ludzkiej, jaką bardzo często nieświadomie odgrywamy w
naszej niekiedy pozornie błahej codzienności, w każdej chwili swojego życia.
Całość
dodatkowo osnuta została na bardzo aktualnym dziś temacie dokonywanych na
świecie zamachów terrorystycznych, co tym bardziej dodaje książce nader
współczesnego wydźwięku.
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
poniedziałek, 8 stycznia 2018
"Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali..."
Powieści
tej autorki są znane i lubiane przez rzesze czytelniczek w całym kraju.
Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej nosi tytuł „Trzymaj się, Mańka!” i
stanowi kontynuację wydanej w 2012 książki „Lilka”.
Główna
bohaterka Marianna, od kilku miesięcy pogrążona jest w letargu po utracie swej
ukochanej siostry Lilki. Marazm kobiety przerwa fakt, iż jej mieszkanie zostaje
zalane przez sąsiadów mieszkających piętro wyżej… W związku z tym nasza
bohaterka chcąc nie chcąc musi podjąć różnorodne działania mające na celu opanowanie
sytuacji wynikającej z zalania.
Choć
fizycznie musi radzić sobie raczej sama to wsparcie stanowi dla niej Antek
zwany emigrantem, z którym Marianna prowadzi od pewnego czasu sympatyczną
mailową korespondencję o wszystkim i niczym.
Oprócz
problemów wynikających z lokalowej powodzi, Mańka od jakiegoś czasu boryka się
z brakiem pracy, której usilnie szuka. Niestety w jej wieku – 50+ - jest to nie
lada wyzwanie… Kiedy poszukiwania wciąż spełzają praktycznie na niczym na
horyzoncie pojawia się propozycja, aby Marianna opisała losy kobiet na
emigracji, lecz jej bohaterki miały wyjechać z kraju ze względów innych niż
typowo zarobkowe.
Poniekąd
dzięki wspomnianemu wyżej mailowaniu z Antkiem, Mańka otrzymuje propozycję
odwiedzenia go w Korei Południowej w celu wypoczynkowym, jak również zebrania
materiałów do projektu o kobietach na emigracji. Po pewnym okresie wahania
nasza bohaterka postanawia skorzystać z propozycji Antka.
W
ten sposób rozpoczyna się jej przygoda życia. Marianna odkrywa nie tylko nowe
miejsca, kulturę, zwyczaje, smaki etc. Przede wszystkim właściwie każdego dnia
poznaje „nową siebie” przekonując się, że tak naprawdę wiek nie ma żadnego
znaczenia jeśli człowiek odważy się żyć pełną piersią.
„Trzymaj
się, Mańka!” to bardzo ciepła lecz jednocześnie nieprzesłodzona opowieść o tym,
że nigdy nie jest za późno na miłość, realizowanie marzeń oraz konstruktywne
zmiany w życiu. Chociaż czasem zmiany te wręcz nas przerażają i wydają się
szaleństwem to ich pozytywne skutki mogą nas niesamowicie zaskoczyć.
Aktualnie
za oknami szaro, buro i ponuro więc tym bardziej zachęcam Was do wyruszenia
wraz z Marianną do słonecznej Korei Południowej i zanurzenia się w perypetie
bohaterki tej ujmującej powieści.
niedziela, 24 grudnia 2017
niedziela, 17 grudnia 2017
!!! KONKURS MIKOŁAJKOWY - WYNIK I!!!
Do dnia 12-12-2017 trwał konkurs, w którym można było wygrać zestaw dwóch powieści - "Powiedz, że mnie kochasz, mamo", oraz „Tatuaże podświadomości”, autorstwa Grażyny Mączkowskiej. Konkurs polegał na tym, by opisać swoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa.
Autorka wybrała zwycięski komentarz, którego autorką jest Karolajna i to właśnie ona otrzymuje w/w zestaw książek. A oto wypowiedź zwyciężczyni:
Karolajna napisała:
"Najpiękniejszym świątecznym wspomnieniem z dzieciństwa jest po prostu
ten beztroski czas spędzony z rodziną. To wyczekiwanie na prezenty,
wspólna kolacja, ubieranie choinki, brak poważniejszych problemów.
Liczyło się wtedy tylko to co było i ta magia świąt, a jedynym
zmartwieniem było to czy dam radę jeszcze zjeść coś ze świątecznej
kolacji. :D Teraz święta nie są już takie beztroskie, ale pozostały
wspaniałe wspomnienia, których nikt mi nie odbierze. ;)".
Laureatce gratuluję wygranej, a wszystkim pozostałym uczestnikom dziękuję za udział.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















