czwartek, 12 lipca 2018

Kiedy myślisz, żeby się poddać – pomyśl też o tym, co nie pozwoliło zrobić tego wcześniej...


„Słoneczne jutro” to trzecia część cyklu Kolory uczuć, powieścią tą autorka powróciła na rynek wydawniczy po kilkuletniej przerwie. Zaznaczyć też należy, że poprzednie części niniejszego cyklu tj. „W nadziei na lepsze jutro” oraz „Kruchość jutra” w rozszerzonej wersji zostały również wznowione.

Wróćmy jednak do meritum, czyli powieści „Słoneczne jutro”, której bohaterką jest znana nam już z poprzednich tomów Anna. Tym razem przenosimy się wraz z nią do Barcelony, gdzie razem z synami ma ona nadzieję rozpocząć nowe, spokojne życie z daleka od trudnej i bolesnej przeszłości, w której los zdecydowanie Anny nie oszczędzał.

Zaczynanie od zera nigdy nie jest łatwe, tym bardziej z dwoma małymi chłopcami u boku oraz gigantycznym bagażem gorzkich doświadczeń, które niestety pozostają w psychice Anny bez względu na miejsce jej pobytu. Kłopoty ze znalezieniem mieszkania i pracy oraz nagła choroba jednego z synów dodatkowo komplikują całą sytuację. Jak gdyby tego było mało to wciąż wracają do Anny echa przeszłości, która w Polsce ma swój dalszy ciąg, ponieważ proces jej byłego partnera – Michała – nadal trwa, a jego siostra Agata usiłuje namówić Annę, by skontaktowała się z mężczyzną…

Jednakże kobieta spotyka na swojej drodze również przychylnych i wspierających ją ludzi, co niewątpliwie staje się dla niej w tych najtrudniejszych momentach przysłowiowym światełkiem w tunelu na nowo, cierpliwie budowanego życia.

Jak potoczą się losy bohaterki? Tego Wam oczywiście nie zdradzę. Jest jednak coś, czym mogę się z Wami podzielić otóż w moich oczach autorka nakreśliła bohaterkę pełną życiowej determinacji i niegasnącej wiary w to, że pomimo wszelakich życiowych huraganów najlepsze dopiero przed nami.

Anna nie jest jednak postacią ani trochę wyidealizowaną. Jest to kobieta, która boryka się z wieloma problemami, a jednocześnie szuka azylu dla siebie i swoich dzieci. Oprócz tego przeżywa całe mnóstwo wewnętrznych rozterek, jakie w codziennym życiu spotykają właściwie każdego człowieka. I chociaż oczywiście miewa ona także chwile zwątpienia, rozczarowania, czy strachu to nigdy nie pozwala sobie popaść w ów marazm na zbyt długi czas, bo zdaje sobie sprawę, iż stan ten do niczego dobrego nie doprowadzi, ani jej samej, ani chłopców.

Historia Anny jest zatem wciągająca i koniec końców tchnąca pozytywną energią. Opowieść zawartą na kartach „Słonecznego jutra” doskonale parafrazują słowa utworu „Jest taki samotny dom” wykonywanego przez Budkę Suflera, a brzmią one następująco: „…A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój…”
Zapraszam Was do zapoznania się z perypetiami Anny na tle urokliwej Barcelony, z jednej strony dzięki barwnym opisom stworzonym przez autorkę poczujecie się być może trochę jak na zagranicznych wakacjach, z drugiej natomiast fabuła wciągnie Was i zapewne niejednokrotnie zaskoczy.

PS. Podlinkowane w niniejszym tekście odsyłacze do recenzji dotyczą pierwszych wydań tomów I i II w/w cyklu Kolory uczuć.

2 komentarze:

  1. Nie znam twórczości pani Bauer, po Twojej recenzji z przyjemnością uzupełnię moją listę czytelniczą o książki tejże autorki.
    Pozdrawiam www.czytamdlaprzyjemnosci.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się niemiernie, że udało mi się polecić coś dla Ciebie nowego :). Mam też nadzieję, że zostaniesz tutaj na dłużej :)

      Usuń