czwartek, 20 lutego 2020

Niegrzeczne, niewychowane - czy aby na pewno?


Jak być może zauważyliście oprócz książek obyczajowych, których czytam chyba najwięcej, zdarza mi się również sięgać po reportaże. Kiedy więc w zapowiedziach wydawniczych pojawiła się informacja o kolejnej książce autorstwa Jacka Hołuba to wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Po lekturze poprzedniej publikacji „Żeby umarło przede mną…” po prostu nie było innej możliwości.

W swojej najnowszej książce autor podejmuje tematy równie trudne, jak miało to miejsce poprzednio. Tym razem są to historie dzieci (i ich rodzin) z ADHD, autyzmem, oraz zespołem Aspergera.

Jacek Hołub ponownie oddaje głos tym, którzy niestety rzadko bywają słuchani, za to bardzo często są negatywnie postrzegani, a co za tym idzie również oceniani wyłącznie przez pryzmat tego, co widoczne na zewnątrz, a to niestety bywa bardzo krzywdzące.

W kilkunastu rozdziałach czytelnik ma szansę zapoznać się z codziennością zarówno osób zmagających się z różnego rodzaju zaburzeniami i ich najbliższych, jak też zobaczyć, jak wygląda ten temat z perspektywy psychologa, pracownika socjalnego, nauczyciela wspomagającego, czy trenera sportowego, który ma w swojej grupie dziecko ze szczególnymi potrzebami.

Historie zawarte w tej książce otwierają czytelnikowi oczy na wiele kwestii, nad którymi na co dzień właściwie się nie zastanawiamy. Autor wraz ze swoimi rozmówcami bardzo dobitnie ukazuje, jak głęboko wciąż zakorzenione są w ludzkim myśleniu stereotypy i jak wiele niezrozumienia wynika z nieznajomości tematu. Najbliżsi mówią otwarcie o tym, jak próbują radzić sobie z osamotnieniem, zmęczeniem, czy narastającymi bezsilnością i frustracją.

Książka ta jest według mnie ogromnie ważna i potrzebna, mimo, iż jej lektura nie należy do łatwych. Niemniej jednak autorowi gratuluję odwagi w podjęciu kolejnego trudnego, bolesnego i wciąż zbyt mało znanego tematu. Rozmówcom pana Jacka gratuluję natomiast odwagi, którą wykazali się opowiadając historie swoich rodzin oraz życzę wytrwałości i jak największego wsparcia ze wszystkich możliwych stron w ich codziennych zmaganiach.

Gorąco polecam!

środa, 12 lutego 2020

Na krańcach zwątpienia zawsze pali się światło...


Książki autorstwa Jojo Moyes są znane i bardzo chętnie czytane przez rzesze czytelników na całym świecie. Całkiem niedawno, bo 20 stycznia bieżącego roku na polskim rynku wydawniczym nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się jej najnowsza powieść pt. „Światło w środku nocy” i to właśnie o niej będzie dzisiejszy tekst.

Chociaż przeczytałam już kilka książek tej autorki to muszę przyznać, że akurat ta pozycja jest nieco inna od dotychczasowych chociażby ze względu na swój czas akcji, a jest to rok 1937.

Do małego miasteczka Baileyville przyjeżdża z Anglii tuż po swoim ślubie Alice, która zamążpójście uważała za swoisty dar od losu i szansę na wyrwanie się z rodzinnego domu i lepsze życie. Po początkowej sielance bardzo szybko okazuje się jednak, iż decyzja ta była gigantyczną pomyłką. Z mężem – Bennettem – pomimo usilnych starań nie łączy ją właściwie nic, a czarę goryczy przelewa zachowanie apodyktycznego i konserwatywnego teścia, który pewnego dnia podnosi rękę na swoją synową…

Na szczęście nieco przed tym traumatycznym wydarzeniem, na jednym ze spotkań lokalnej społeczności Alice dowiaduje się o utworzeniu tzw. konnej biblioteki, do której postanawia dołączyć. W ten sposób poznaje Margery O’Hare, u której znajduje schronienie po pobiciu.

Autorka bardzo plastycznie opisała działalność konnej biblioteki, ukazując z jednej strony jej niekwestionowaną przydatność, z drugiej natomiast problemy i różnego rodzaju niedogodności, z jakimi musiały na co dzień zmagać się pracujące tam kobiety. W bardzo jasny i klarowny sposób ukazane zostały również realia życia w niewielkiej, zamkniętej społeczności lat 30-tych XX wieku.

Postacie wykreowane przez Jojo Moyes są ogromnie różnorodne, a zarazem niezmiernie wyraziste. Początkowo może się wydawać, że niewiele je ze sobą łączy, w toku lektury obserwujemy jednak, jak nawiązują one ze sobą wyjątkową i wzmacniającą się wbrew przeciwnościom nić przyjaźni.

„Światło w środku nocy” to nietuzinkowa, barwna i wielopoziomowa historia o kobiecej przyjaźni, dążeniu do wolności i równości. Postać Margery w sposób bardzo dobitny ukazuje kobiecą siłę, odwagę oraz brak zgody na bycie zaszufladkowaną i niejako napiętnowaną w małomiasteczkowej społeczności.

Jeśli zaś chodzi o Alice to po wyrwaniu się spod macek obojętnego męża oraz autorytarnego teścia zaczyna dochodzić do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak też emocjonalnym i powoli zyskuje zaufanie oraz przychylność okolicznych mieszkańców. Na jej drodze staje również przystojny, sympatyczny i niezwykle opiekuńczy Fred.

Zachęcam Was do zapoznania się z losami Alice, Margery oraz wszystkich, którzy towarzyszą im w tej pięknej i pouczającej w swoim przekazie historii. Aby to uczynić sięgnijcie po najnowszą książkę Jojo Moyes i dajcie się porwać jej urzekającemu klimatowi.

Jest to niezwykła opowieść o przyjaźni i miłości, o konsekwentnym poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi oraz upragnionego szczęścia, a także o przełamywaniu różnego rodzaju stereotypów, które często rządzą ludzkim myśleniem.

Polecam!

piątek, 7 lutego 2020

Zajrzyjcie do świata Wróżki Zuzi i jej cudownych przyjaciół!


Dzisiaj słów kilka o kolejnej lekturze dla młodszych czytelników, a jest nią „Wróżka Zuzia i cudowne dzieci” autorstwa Magdaleny Kryger ze wspaniałymi ilustracjami wykonanymi przez Aleksandrę Jamrożkiewicz.

Główną bohaterką jak wskazuje na to tytuł jest Wróżka Zuzia, która mieszkając w zamku jedynie ze swoimi rodzicami często czuje się bardzo samotna. Pewnego dnia postanawia, więc sama wyczarować sobie przyjaciół do wspólnych zabaw.

Tak też się dzieje i  w tym właśnie momencie rozpoczyna się dydaktyczna funkcja tej książeczki. Zastanawiacie się zapewne dlaczego? Ano dlatego, iż nowi przyjaciele Zuzi są bardzo różnorodni i odrobinkę nietypowi, o czym przekonacie się czytając tę historię. Zuzi jednak taki stan rzeczy ani trochę nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – wszyscy bohaterowie świetnie się bawią!

Książeczka ta pomimo swojej stosunkowo niewielkiej objętości ma w sobie niezwykle ważny, a zarazem przystępny dla dzieci przekaz. Dotyczy on tolerancji, a także uczenia się akceptowania odmienności innego człowieka także tej przejawiającej się w wyglądzie fizycznym i związanymi z tym ograniczeniami, czy też niestandardowym zachowaniem.

Autorka w sposób bardzo plastyczny pokazała najmłodszym, iż różnych rodzajów odmienności absolutnie nie trzeba się bać, a szczery uśmiech i wyciągnięta dłoń bardzo często wystarczą, aby się zapoznać i przełamać przysłowiowe pierwsze lody.

Całości dopełniają jak już wcześniej wspomniałam barwne ilustracje, które posiadają rozkładane skrzydełka, co dodatkowo wzbogaca lekturę opowieści o „Wróżce Zuzi i cudownych dzieciach”.

Gwarantuje Wam, że czas spędzony z małą Zuzią i jej kompanami będzie dla Waszych milusińskich miłym, lecz także pouczającym czasem.
Gorąco polecam tę pozycję, ponieważ dzieci najlepiej uczą się właśnie przez zabawę, a niniejsza książeczka zawiera w sobie oba te elementy – bawiąc uczy, a ucząc bawi.

środa, 5 lutego 2020

"Bóg darowuje ludziom talenty, które w nich dojrzewają i sycą się siłą ducha nawet pośród wszechogarniającego mroku..."


Jak powszechnie wiadomo w tym roku przypadła 75 rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz – Birkenau. Fakt ten ma odzwierciedlenie również w literaturze, gdyż w bieżącym roku ukazało się już kilka pozycji o tej tematyce, a pojawiające się zapowiedzi wydawnicze sugerują kolejne.

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć trafi na rynek wydawniczy za sprawą Wydawnictwa Znak już 12.02. „Motyl i skrzypce” autorstwa Kristy Cambron, bo o tej pozycji mowa także porusza tematykę obozową, jednak została ona pokazana z nieco innej perspektywy. Akcja toczy się dwutorowo – z jednej strony mamy czasy współczesne, śledzimy losy Sery James, która na Manhattanie prowadzi galerię sztuki. Kobieta poszukuje pewnego obrazu, który widziała w dzieciństwie i bardzo mocno kojarzy jej się z ojcem. Z drugiej natomiast poznajemy losy młodej, austriackiej skrzypaczki, która za pomoc Żydom, z rąk swojego ojca generała SS, trafia na reedukację do Auschwitz… 

Adele von Bron zostaje brutalnie wyrwana ze znanego jej dotąd dostatniego świata. Gdy dociera do Auschwitz trafia pod opiekę Omary, która sprawuje swego rodzaju pieczę nad obozową orkiestrą kobiecą. Tak oto rozpoczyna się niezwykła przyjaźń tych dwóch kobiet oraz walka Adele o przetrwanie każdego kolejnego dnia dzięki muzyce i skrzypcom.

Tymczasem Sera i jej asystentka natrafiają na ślad biznesmena, którego przodkowie mogą być kluczem do odnalezienia obrazu. Kobieta postanawia więc spotkać się z tajemniczym Williamem Hanoverem. Spotkanie to zainicjuje bardzo wiele zmian w życiu obojga, ale o szczegółach dowiecie się z kart ksiązki, ponieważ nie chciałabym psuć Wam przyjemności z lektury spoilerami.

W opowieści snutej przez autorkę w sposób bardzo subtelny, a zarazem ogromnie wyrazisty czytelnik ma szansę przyjrzeć się temu, jak poprzez zagadkowe dzieło sztuki odległa przeszłość nierozerwalnie splata się z teraźniejszością.

Zaś przejmujące losy Adele i jej współtowarzyszek niedoli świadczą o tym, że chociaż brzmi to paradoksalnie to nawet w obozowym piekle mogą pojawić się iskry piękna i niegasnącej nadziei, które wbrew wszystkiemu popychają do osiągnięcia postawionego sobie celu, by przeżyć.

Natomiast coraz mocniej zacieśniająca się relacja Sery i Williama ukazuje, że będąc nawet bardzo mocno poranionym emocjonalnie człowiekiem można odnaleźć wewnętrzny spokój, szczęście i miłość.

Czy tej dwójce uda się odnaleźć zaginione dzieło sztuki rozwikłując przy tym historię Adele i Vladimira, w którym młodziutka dziewczyna była bez pamięci zakochana z wzajemnością? Dowiecie się tego sięgając po „Motyla i skrzypce”.

Jest to przejmująca i wielopłaszczyznowa opowieść o przyjaźni, miłości wbrew przeciwnościom, harcie ludzkiego ducha oraz o tym, iż teraźniejszość często ma swoje korzenie bardzo głęboko w przeszłości, której echa mogą na wiele sposobów odmienić ludzkie życie.

Polecam!

poniedziałek, 3 lutego 2020

Poznajcie Księżniczkę Detektyw :)


Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją lektury dla młodszych czytelników, która ukazała się już jakiś czas temu nakładem Wydawnictwa Alegoria pod moim patronatem. Jest to książeczka, której autorem, a jednocześnie ilustratorem jest Tomasz Minkiewicz, a jej tytuł brzmi „Księżniczka Detektyw. Góra czarnoksiężnika Assa Tarassa”.

Główną bohaterką, a zarazem narratorką opowieści jest ośmioletnia Księżniczka Detektyw, która nigdy się nie nudzi. Dzieje się tak dlatego, że rozwiązuje różne zagadki i tajemnice pomagając przy tym przyjaciołom z sąsiednich krain, których na różne sposoby nęka zły Czarnoksiężnik Assa Tarassa mieszkający we wnętrzu Czarnej Góry.

Jak więc widzicie nie jest to typowa księżniczka, nosząca piękne, zwiewne sukienki i mieszkająca w wieży. Nasza Księżniczka Detektyw nosi kraciasty kapelusz w kształcie kabaczka i lata na smoku, mimo, iż trochę ją przy tym mdli ;).

Autor w swojej barwnej i ciekawej opowieści ukazał jak ważne jest to, aby zawsze być sobą będąc przy tym ogromnie pomocnym, ciekawym świata i otwartym na innych, gdyż Księżniczka spotyka na swej drodze do Góry Czarnoksiężnika wielu ciekawych bohaterów, jak np. Miętoperza, Kobolda czy Kamiennego Człowieka.

Jeśli Wasi milusińscy chcieliby odbyć ciekawą i barwną podróż przez różne magiczne krainy i wraz z Księżniczką Detektyw przeżyć wiele przygód, które bawią, uczą, a czasem bywają też zaskakujące to ta książka według mnie będzie bardzo dobrym wyborem.

Dodam jeszcze, iż znakomicie nadaje się ona również do samodzielnego czytania ze względu na dużą, czytelną czcionkę, wspaniałe ilustracje oraz idealną dla młodszego czytelnika długość historii.

Gorąco polecam!

środa, 29 stycznia 2020

Nowakowie odsłona druga.



Jak już wspominałam Wam w poprzednim wpisie dotyczącym pierwszego tomu cyklu Nowakowie za mną także drugi tom tej opowieści, więc dzisiaj słów kilka na temat „Uchylonych drzwi”, gdyż tak właśnie brzmi podtytuł drugiej części.

Tym razem autorka skupiła się znacznie bardziej na perypetiach drugiego małżeństwa Krzysztofa Nowaka, który po kilku latach związku z Moniką Strzelecką, na skutek pewnych okoliczności w końcu decyduje się odejść od dotychczasowej rodziny i związać się na stałe z Moniką, a jednocześnie być ojcem dla ich niedawno narodzonej córki Karoliny.

Poznajemy koleje znajomości Moniki i Krzysztofa od ich zarania, poprzez stopniowe uwikływanie się w romans, burzliwe rozstania i powroty kochanków, aż do chwili obecnej, gdy stają się mężem i żoną.

Lecz czy stały, zalegalizowany związek stanie się fundamentem do pełni szczęścia i zadowolenia tej pary?

Autorka w sposób bardzo wyrazisty pokazała w tym tomie, iż w niektórych sytuacjach przeszłości nie da się całkowicie zostawić za sobą i oddzielić jej od teraźniejszości przysłowiową grubą kreską.

Krzysztof pomimo rozwodu cały czas jest bardzo mocno zaangażowany w życie swojej pierwszej rodziny, tym bardziej, że Małgorzata przebywa w szpitalu na skutek zdiagnozowanego nowotworu piersi.

Monika natomiast jest coraz bardziej zazdrosna i zaborcza w stosunku do męża, a to z kolei wywołuje coraz częstsze konflikty i tarcia między małżonkami.

Czy w obliczu wszystkich stawianych przez życie wyzwań naszym bohaterom uda się stworzyć tzw. patchworkową rodzinę? Czy sprostają oni wymaganiom innych, a także swoim własnym? Czy dzieci są niejako skazane na powielanie potknięć swoich rodziców? A może jednak nie zawsze historia lubi się powtarzać kropka w kropkę? Część odpowiedzi i wiele tematów do egzystencjalnych refleksji znajdziecie pośród kart „Uchylonych drzwi”.

W moim mniemaniu niniejsza powieść podobnie jak jej poprzednia odsłona stanowi ogromnie interesujące i niebanalne studium psychologiczne wyrazistych postaci, których de facto znajdziemy tutaj ogromną różnorodność zważywszy na ich temperamenty, cechy charakteru oraz bagaż życiowych doświadczeń każdej z nich. A prócz tego czytelnik ma szansę przyjrzeć się skomplikowanym meandrom wzajemnych, często mocno pogmatwanych relacji, jakie ich ze sobą łączą. Każdy z bohaterów odsłania przed czytelnikiem całą gamę odczuć i emocji, jakie nimi targają oraz różnorodne przemyślenia, które wywołują w nich sytuacje stające się ich udziałem. 

Czy zdecydujecie się zajrzeć przez uchylone drzwi? – Polecam.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy. - Cień wiatru


W roku 2018 nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazał się pierwszy tom cyklu Nowakowie autorstwa Barbary Sęk. Niniejszy tom nosi podtytuł „Kruchy fundament” i jest rozszerzonym i zmienionym wydaniem debiutu autorki pt. „Dlaczego ona?”

„Kruchy fundament” to historia, w której poznajemy rodzinę Nowaków. Małgorzata i Krzysztof są małżeństwem od 20 lat i mają ze sobą czworo dzieci w przedziale wiekowym od 20 – 3 lat. On wzięty prawnik po 40-stce zarabia na dom i komfortowe warunki życia członków rodziny. Ona jeszcze nieco przed 40-stką, zajmuje się domem i dziećmi. Obrazek wręcz idealny, lecz niestety to tylko pozory…

Powieść ta to gejzer emocjonalny ukazuje bowiem ogromne spektrum psychologiczne różnorakich postaci tj. osoby zdradzającej, zdradzanej, kochanki oraz dzieci znajdujących się w rodzinie Nowaków, a będących w różnym wieku – od wchodzących w dorosłe życie, poprzez nastolatka, aż po kilkulatka… Każde z nich musi sobie poradzić na swój indywidualny sposób w zaistniałej sytuacji.

Autorka w wykreowanej przez siebie historii dobitnie ukazuje fakt, iż bardzo często oceniamy innych poprzez utrwalane latami, społecznie bardzo głęboko zakorzenione stereotypy.

Tylko czy aby na pewno wszystko, co widzimy wygląda dokładnie tak, jak nam się wydaje?
Moim zdaniem Barbara Sęk udowadnia niniejszą opowieścią, że zdecydowanie nie zawsze. Życie nie jest przecież ani przewidywalnym, ani czarno-białym schematem.

Książka ta jest opowieścią o rodzinie, uczuciach nie zawsze łatwych do przyjęcia, o potrzebie miłości, akceptacji i stabilizacji. Mowa w niej także o wewnętrznym rozdarciu bohaterów oraz emocjonalnej szamotaninie, którą ze względu na pozostałych bliskich każde przeżywa w zasadzie osobno. Na kartach „Kruchego fundamentu” prześledzić możemy również proces przyspieszonego dorastania młodych bohaterów, a także poszukiwanie jakichkolwiek autorytetów, gdy ich uporządkowany dotąd świat legnie w gruzy.

Lektura tej książki bywa bolesna, przez co opowiedziana historia staje się jeszcze bardziej realna. Losy bohaterów stanowią obraz mierzenia się z prawdą o swoich najbliższych, lecz także o samych sobie. Ukazują także walkę z własnymi wadami i słabościami, jak również fakt, iż życie niejednokrotnie potrafi bardzo mocno nas zaskoczyć.

Jeśli macie ochotę na powieść obyczajową, która jednocześnie da Wam sporo do myślenia to ta książka będzie według mnie idealnym wyborem.
A już niebawem spodziewajcie się również mojej opinii na temat drugiego tomu cyklu o Nowakach, gdyż jego lektura też już za mną.
 

czwartek, 23 stycznia 2020

Zapowiedź patronatu medialnego

Dziś przychodzę do Was z kolejną zapowiedzią patronatu medialnego mojego bloga :).
Jest nim książka autorstwa Moniki Sawickiej "Wszystkie nasze tajemnice", która ukaże się 9 marca bieżącego roku pod szyldem Wydawnictwa E-bookowo.pl 
Poniżej możecie zobaczyć jej okładkę: 
 
 

Jak pisze na temat powieści sama autorka:

Napisałam tę powieść ponieważ się wkurzyłam. Od średniowiecza dzieli nas tyle wieków, a ja mam wrażenie jakby się nic nie zmieniło.
Kobieta jest spychana na margines - jej prawa, jej seksualność, jej możliwość decydowania, jak i z kim ma żyć. Polska staje się coraz bardziej homo i ksenofobicznym krajem, w którym mniejszości są dyskryminowane i zastraszane, ludzie podzieleni jak dawno nie byli. To jest złe.

W tej powieści pokazałam dużo Zła, sami stajemy się złem chodzącym. Ale ta powieść ma w sobie także wiele Dobra. Bo "piękno jest płaszczem dobra" i jak pisał Platon "na początku jest dobro".
 
Co nieco ode mnie na temat powieści znajdziecie na jednym z jej skrzydełek ;). A ciut bliżej premiery pojawi się tutaj pełna opinia o niej :).
Póki co dajcie znać jak Wam się podoba to, co można już zobaczyć? Mnie podoba się bardzo.

czwartek, 16 stycznia 2020

„Krzyku wewnątrz ciebie nie usłyszy nikt”


Pod koniec września ubiegłego roku swoją premierę miała debiutancka powieść autorstwa Piotra Wilczyńskiego, która ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Novae Res, a nosi tytuł „Próba samobójcza Magdaleny Sanockiej”.

Główną bohaterką jest Magda Synocka, która zmaga się z ogromną depresją oraz wieloma traumami z dzieciństwa i młodości, które jak dowiadujemy się w toku lektury starała się przez bardzo długi czas wypierać, a stan ten zachodził z różnych względów. Młoda kobieta mieszka w Londynie wraz ze swoją partnerką Agatą próbując stworzyć z nią udany, stabilny związek niestety ciągłe wahania psychoemocjonalne Magdy oraz tendencja do częstego uciekania w alkohol kładą się coraz większym cieniem na związku kobiet.

„Próba samobójcza…” jest historią, gdzie uczucia, emocje i ludzka psychika odgrywają bardzo istotną rolę. Autor podjął w swojej powieści wiele trudnych, a często drażliwych dzisiaj tematów, takich jak chociażby związki partnerskie, zdrowie psychiczne jednostki, samookaleczenie się, czy myśli samobójcze.

Opowieść, której narratorką jest przede wszystkim Magda przybliża czytelnikom to, co dzieje się w jej umyśle właściwie w każdym momencie dnia. Jest to wręcz nieustająca gonitwa myśli, paranoicznych lęków i wywołanego nimi jak mówi bohaterka samowstrętu.

Oprócz aktualnego stanu bohaterki czytelnicy mają szansę przyjrzeć się również temu, co po dziś dzień ma wpływ na jej obecną egzystencję, chociaż miało miejsce wiele lat temu. Wraz z Magdą podczas odbywanej przez nią terapii stopniowo odkrywamy powody jej wielu skrajnych zachowań i zmieniających się niczym w kalejdoskopie odczuć względem samej siebie, otaczającego świata oraz innych osób.

Do jakich wniosków dojdzie ta młoda kobieta, a czytelnik wraz z nią? Czy ostatecznie krzyk tkwiący w jej wnętrzu zostanie jednak usłyszany? Tego dowiecie się z kart „Próby samobójczej…”. Mimo, iż zdecydowanie nie jest to łatwa pozycja to uważam, że jest ona warta przeczytania, gdyż jej lektura otwiera oczy na bardzo wiele nie zawsze jednoznacznych i oczywistych kwestii dotyczących zawiłości ludzkiej psychiki. A ponad to dzięki niniejszej powieści autor bardzo mocno sygnalizuje, że mimo wszechobecnego życiowego pędu powinniśmy być szczególnie wyczuleni na wewnętrzny krzyk drugiego człowieka, zwłaszcza, że takiego krzyku jest niestety coraz więcej.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Długa droga do domu...


Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam książkę niewielką objętościowo, lecz bardzo ważną i bogatą w swojej treści. Są to wspomnienia pana Bronisława Przybysza, który jako zaledwie 12-letni chłopiec kilkakrotnie uciekał z bydlęcych wagonów wywożących ludzi na roboty do III Rzeszy. Reminiscencje pana Bronisława spisał Piotr Tymiński.

W opowieści tej śledzimy dramatyczne losy dziecka wyrwanego ze swojej znanej i bezpiecznej codzienności. Bronek już na początku wywózki podejmuje decyzję o tym, aby podjąć próbę ucieczki. Dwukrotnie zostaje złapany i jego podróż oraz związana z nią gehenna, jaką są głód, pragnienie, wszechobecny brud i ciasnota etc rozpoczynają się niejako od nowa.

Jednakże w pewnym momencie do transportu trafia rówieśnik Bronka – Jurek. Chłopcy zaprzyjaźniają się i razem postanawiają podjąć ponowną próbę ucieczki, gdy tylko nadarzy się ku temu jakaś okazja.

Tym razem się udaje - Bronek i Jurek wyruszają w drogę powrotną do swoich domów. Narrator unaocznia czytelnikom ogrom trudów, z jakimi musieli borykać się właściwie w każdej chwili on i jego przyjaciel. Mieli oni jednak w sobie ogromne samozaparcie, chcieli być wolni i wrócić do swoich bliskich. W/w motywacja oraz wsparcie, jakie dawali sobie nawzajem w chwilach zwątpienia były ich motorem do podążania ku wyznaczonemu celowi.

„Przybysz” to nie tylko opowieść o wojnie, wywózkach i pragnieniu wolności. Jest to również, a właściwie przede wszystkim historia niezwykle głębokiej przyjaźni dwóch nastoletnich chłopców, którzy zostali postawieni w sytuacjach, w jakich dzieci nigdy nie powinny się znaleźć.

Polecam Wam tę przejmującą, wzruszającą i skłaniającą do refleksji historię, którą pan Bronisław zdecydował podzielić się z szerokim gronem odbiorców, chociaż jak można się tego domyślić powrót do tych wspomnień był dla niego niezmiernie trudny pod względem emocjonalnym.

Autorowi zaś gratuluję umiejętności opisania językiem przystępnym, a przy tym niepowierzchownym perypetii chłopca, który pomimo ogromnego lęku i niepewności jutra wykazał się niebagatelną odwagą i hartem ducha, a cechy te i wiele innych doprowadziły go do upragnionego celu.

środa, 8 stycznia 2020

Magnetyzująca historia międzyludzkich więzi z Bieszczadami w tle.


Wspominałam Wam całkiem nie dawno o tym, że zdarza mi się sięgać po debiuty, tak stało się również w przypadku książki, o której chcę Wam dzisiaj nieco opowiedzieć. Niniejsza powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Znak już 26 lutego, a jej autorką jest Anna Cieślar, która swojej opowieści nadała tytuł „Berdo”.

Akcja opowieści toczy się w Bieszczadach, gdzie tytułowy Berdo mieszka wraz ze swoim kilkuletnim synem Radkiem natomiast w chacie nieopodal mieszka Milionen Jahren, który traktuje chłopca jak wnuka i rozbudza w nim coraz większą miłość do natury i ciekawość świata. Berdo zaś to mężczyzna dosyć szorstki w obejściu i parający się kłusowniczym procederem. Mimo, iż bardzo kocha swojego syna nie potrafi mu tego okazać…

Mały Radek żyje więc niejako zawieszony pomiędzy dwoma mocno skrajnymi postaciami – kochającym staruszkiem, a nieco nieokrzesanym i często burkliwym ojcem.

Autorka przybliża czytelnikom realia egzystowania w bieszczadzkich ostępach. W powieści znajdujemy bardzo wiele odniesień do przyrody, a zwłaszcza charyzmatycznych wilków. Wbrew pozorom nie jest to jednak powieść ani o wilkach, ani o kłusownictwie, któremu autorka poświęciła nieco miejsca. Jest to historia o międzyludzkich relacjach zwłaszcza tych na linii ojciec – syn, ale nie tylko.

Gdy Berdo popada w kłopoty to cała trójka: on, Radek i Milionen Jahren zmuszeni są dokonać wielu trudnych i odciskających trwały ślad na ich życiu wyborów. W jaki sposób niniejsze decyzje wpłyną na ich wzajemne relacje tego dowiecie się z kart książki.

Jeśli macie ochotę na powieść mocno emocjonalną, w której czytelnik dzięki bardzo plastycznemu pióru autorki ma możliwość wniknąć bardzo głęboko w psychikę wyrazistych bohaterów poczynając od dziecka poznającego świat na swój własny, nieco naiwny jeszcze sposób, poszukującego czułości, uwagi i odpowiedzi na milion pytań; poprzez mężczyznę w średnim wieku, który sporo przeszedł i zmaga się z samym sobą próbując jednocześnie w sposób mu znany zapewnić byt sobie i dziecku, aż po staruszka, który niejedno już w życiu widział, bardzo kocha dwóch pozostałych, lecz jednocześnie ma świadomość, iż muszą oni zbudować wzajemną relację na własnych fundamentach to książka Anny Cieślar będzie według mnie idealnym wyborem.

Czy Berdo i Radek ostatecznie znajdą drogę do siebie nawzajem? Odpowiedź na to i wiele innych nasuwających się podczas lektury pytań znajdziecie w powieści.

Mnie w tej publikacji urzekła także różnorodność ludzkiego losu będąca w pewnym sensie lustrzanym odbiciem świata przyrody, który cały czas stanowi tło tej opowieści. Całości zaś dopełnia niesamowicie klimatyczna okładka.

Książkę tę czyta się jednym tchem, dzieje się tak za sprawą plastycznego i nieskomplikowanego języka, którym bardzo sprawnie włada autorka przekazując przy tym czytelnikom, głęboki, wielopoziomowy i dający do myślenia przekaz, jaki niewątpliwie zawiera w sobie ta historia. 

Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 3 stycznia 2020

Ku pamięci i przestrodze...


Już niebawem, bo 15 stycznia Wydawnictwo Marginesy odda w ręce swoich czytelników drugą powieść autorstwa Heather Morris, która zatytułowana jest „Podróż Cilki”.

Tym razem autorka próbuje częściowo odtworzyć, a częściowo korzystając z możliwości literackiej fikcji przedstawić prawdopodobne dalsze losy Cilki Klein, która była przyjaciółką Gity i Lalego znanych z „Tatuażysty z Auschwitz”.

Cilka trafiła do Auschwitz mając zaledwie 16 lat, przetrwała obozowy koszmar dzięki swojej urodzie, ponieważ podobała się Niemcom, fakt ten przysporzył jej ogromu cierpień, ale ostatecznie ocalił życie. Niestety jej bliskim się nie udało…

Po trzech latach pobytu w Auschwitz Cilka zostaje skazana za kolaborację i „sypianie z wrogiem” na 15 lat robót w syberyjskim Workutłagrze. 19-latka staje się ponownie ofiarą destrukcyjnej i wycieńczającej fizycznie oraz psychicznie machiny, jaką jest dramatyczna codzienność obozowej egzystencji.

Heather Morris w sposób bardzo wyrazisty opisuje ogromnie trudne warunki życia i pracy na terenie łagru, z jakimi w każdym momencie zmuszeni są zmagać się więźniowie. Zimno, głód, praca ponad siły i notoryczne gwałty to tylko fragment ich brutalnego losu.

Cilka po raz kolejny musi odnaleźć w sobie siłę, by znów przetrwać. Jest to tym trudniejsze, że młoda kobieta zmaga się samotnie z ogromnym poczuciem winy w kwestii tego, co zmuszona była robić i na co bezradnie patrzeć, aby przeżyć.

Na skutek splotu pewnych okoliczności Cilka podejmuje pracę w obozowym lazarecie. Praca ta daje jej chociaż odrobinę odskoczni od własnych mrocznych myśli i uczuć, które nie opuszczają jej ani na chwilę. Kobieta spotyka na swojej drodze bardzo różnych ludzi od troskliwych i serdecznych, poprzez obojętnych, aż po okrutników. Kilka razy popada w kłopoty, gdy jednak sama znajduje się choćby w odrobinę lepszej niż pozostałe więźniarki sytuacji pomaga im jak tylko może sama ryzykując bardzo wiele.

Opowieść o losach Cilki, choć jest smutna i miejscami wręcz brutalna czyta się jednym tchem, jeśli więc chcecie poznać jej perypetie koniecznie sięgnijcie po „Podróż Cilki”. Jest to opowieść o ogromnej woli życia i przetrwania, o nadziei niegasnącej pośród morza beznadziei. Autorka na przykładzie przeżyć swojej bohaterki i jej współtowarzyszek ukazuje, że przyjaźń i miłość mogą narodzić się nawet w najgorszym piekle, jakie mogą zgotować ludziom inni ludzie.

Jest to historia napisana ku pamięci Cilki i wielu podobnym jej osób, a także powstała w hołdzie tym, którzy stracili życie.
W moich oczach jest to również opowieść ku przestrodze, abyśmy jak tylko możemy starali się uniknąć błędów przeszłości i konsekwencji, które pociągnęły one za sobą, by nigdy więcej dla nikogo nigdzie na świecie nie powtórzyła się wojenna i obozowa gehenna.

czwartek, 2 stycznia 2020

Pożegnanie z Cukiernią pod Amorem.


Dzisiaj przychodzę do Was z opinią o książce, którą przeczytałam jako ostatnią w 2019 roku. Była nią powieść autorstwa Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk nosząca tytuł „Jedna z nas”. Jest to trzecia część drugiej serii perypetii mieszkańców Gutowa, a jednocześnie szósta i ostatnia odsłona sagi Cukiernia pod Amorem.

W tomie tym podobnie jak miało to miejsce w poprzedniej części akcja toczy się dwutorowo. Z jednej strony opisane zostały czasy w miarę współczesne, z drugiej natomiast poznajemy mocno zawiłe koleje losu Tessy i Moniki poczynając od lat 70-tych.

Historia opisana przez autorkę jest bardzo wciągająca, a plastyczność opisywanych wydarzeń sprawia, że Tessa i Monika stają się czytelnikom jeszcze bliższe, a skoro tak się dzieje to z każdą kolejną stroną coraz bardziej chcemy wiedzieć, co jeszcze przydarzyło się bohaterkom.

Małgorzata Gutowska – Adamczyk stawia swoje bohaterki w bardzo różnorodnych sytuacjach ukazując przy tym dodatkowo przemiany ustrojowe i społeczne zachodzące na przestrzeni lat w kraju i poza nim. W książce nie brak tematów niełatwych jak np. samotne macierzyństwo, uwikłanie w toksyczne małżeństwo, przemoc domowa, nieplanowana ciąża w młodym wieku etc.

Powieść napisana jest, jak zwykle ma to miejsce w przypadku tej autorki, bardzo barwnym, a równocześnie przystępnym językiem. Jej dodatkowym smaczkiem są zaś fakty historyczne oraz bogata genealogia rodziny Hryciów, którą dostajemy niejako w pakiecie wraz z całą tą intrygującą historią opartą na pewnej tajemnicy.

Osobiście mam ogromny sentyment do całej niniejszej sagi, ponieważ to właśnie od niej rozpoczęła się moja przygoda z twórczością pani Małgorzaty.

Polecam Wam więc lekturę obydwu serii Cukierni pod Amorem, gdyż czyta się je bardzo dobrze i niesamowicie szybko. Na zachętę poniżej znajdziecie linki do recenzji wszystkich poprzednich tomów:

Seria I: 

Tom 1
Tom 3
 
Seria II: