Najnowsza książka pani Pauli Uzarek była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki, a jednocześnie patronatem medialnym, który ukazał się w marcu bieżącego roku pod szyldem Wydawnictwa Alegoria.
Opowieść nosi tytuł „Iskra w popiele”, a jej główną bohaterką jest Ruta Puchalska. Kobieta jest ambitną i znającą się na swoim fachu panią architekt, która na skutek pewnych życiowych zawirowań wraca w rodzinne strony swojej mamy. Na miejscu otrzymuje zlecenie renowacji dworku Krukowskich, jest to znana i poważana w tej okolicy rodzina, a jej przedstawicielem jest na kartach książki Igor – młody biznesmen – który w pewien sposób irytuje, a zarazem pociąga Rutę.
Nasza bohaterka zamieszkuje w starym, rodzinnym domu, w którym niegdyś funkcjonowała również miejscowa piekarnia. Jak możecie się domyślić – dom, choć nieco zakurzony ma duszę, a sercem dawnej piekarni jest piec, który zdaje się przemawiać do głównej bohaterki, choć ona początkowo usilnie to ignoruje.
Wiele zmienia się, gdy Ruta odnajduje pamiętnik swojej babki Czesławy, a dworek Krukowskich również zdaje się odkrywać przed nią coraz to nowe tajemnice… Czy Ruta w końcu pozna meandry historii swej familii? Niewyjaśnione rodzinne sekrety przecież tak bardzo ją intrygują… Czy Ruta w końcu odważy się podążyć za głosem swego serca? Odpowiedzi na te pytania odnajdziecie w książce.
Autorka poprzez osadzoną w nieco baśniowym klimacie opowieść zabiera nas w świat zawiłych ludzkich relacji. Nie tylko tych współczesnych, lecz także tych zakotwiczonych głęboko w przeszłości i owianych jej mrokiem, którego nikt nie chce przed Rutą ani odrobinę rozwiać.
„Iskra w popiele” to historia ciepła, nostalgiczna i traktująca o tym, jak ważne są nasze korzenie.
Pani Paula Uzarek nakreśliła bohaterów, którzy mają swoje rozterki, życiowe wzloty i upadki. Targają nim różnorodne emocje od miłości do nienawiści poprzez pokłady nieutulonego na czas żalu.
Jeśli chcecie poznać losy Ruty, Igora, ich bliskich oraz przodków to zapraszam Was serdecznie do lektury tej pozycji. Zdradzę Wam, że przyjemność z czytania dodatkowo podsycają gadający chlebowy piec oraz Westa – nieco niesforna, acz przeurocza sunia Ruty.
Polecam Wam tę klimatyczną prozę, ponieważ pomimo swej lekkości jest w niej miejsce na wiele refleksji. Ponadto książka ta jest kolejnym moim patronatem medialnym, co dodatkowo sprawia, iż jest ona w pewien sposób bliska mojemu czytelniczemu sercu :) .

















