czwartek, 8 lutego 2024

Ahoj przygodo! - czyli romans przygodowy w starym stylu.

Jestem ciekawa czy zdarza Wam się sięgać po klasykę literatury? Mnie osobiście dosyć rzadko, ale tym razem taki właśnie był mój czytelniczy wybór. Padło na „Zatokę Francuza” autorstwa Daphne du Maurier, która znana jest m.in. jako autorka „Rebeki” i wielu innych tytułów.

Przejdźmy jednak do ww. „Zatoki Francuza”. Jest to romans przygodowy, którego główną bohaterką jest lady Dona St. Columb, żona baroneta Harrego St. Columba. Młoda kobieta jest już dosyć mocno zmęczona i przytłoczona londyńskim życiem opartym głównie na konwenansach i pozorach, ale także równie chętnie odpoczęłaby od swego męża.

Postanawia więc, zabierając ze sobą dzieci i ich nianię, wyjechać do wiejskiej posiadłości Navron House leżącej w Kornwalii, by tam wreszcie odetchnąć pełną piersią i nabrać nieco dystansu do tego, co pozostawiła w Londynie.

Początki w posiadłości są sielskie. Lady St. Columb towarzyszą nie tylko dzieci i Prue, lecz także William, który, jak się okazało, cały czas doglądał nieruchomości. W końcu jednak do Dony dociera wieść o francuskim piracie grasującym u tutejszego wybrzeża i łupiącym jego mieszkańców. Kobieta zamiast obaw odczuwa jednak coraz większe zaintrygowanie i ekscytację postacią tajemniczego morskiego rozbójnika… Tym bardziej, iż okazuje się, że jego statek kotwiczy w pobliskiej zatoce, co Dona odkrywa podczas jednego ze spacerów.

Tak oto krzyżują się drogi zagadkowego korsarza i znużonej dotychczasową egzystencją Dony. Ich znajomość, jak dowiadujemy się w toku lektury, jest przepełniona uczuciami, emocjami, intrygami i wieloma przygodami, ale by poznać szczegóły tej opowieści musicie sami zajrzeć na karty niniejszej książki.

Mimo że niespecjalnie gustuję w romansach, książkę tę czytało mi się bardzo sympatycznie i szybko. Jest to przyjemna odskocznia od bardziej wymagających lektur, napisana, pomimo upływu lat od jej pierwszego wydania, bardzo przystępnym dla odbiorcy językiem.

Perypetie bohaterów są barwne, a akcja powieści toczy się płynnie i dosyć wartko. Postacie ukazane zostały w interesujący sposób, a ich zachowania oraz wybory często przeczą skostniałym schematom i panującym ówcześnie stereotypom.

Autorka, zważywszy na czas, w jakim powstawała powieść (1941 r.) oraz osadzenie akcji w XVII wieku, odważnie nakreśliła kobiecą postać. Pewna siebie, wiedząca czego chce, pragnąca wolności, żądna przygód i na swój sposób przebiegła Dona daje się lubić. Czytelnik z dużą dozą zaciekawienia, a niejednokrotnie także z szerokim uśmiechem na twarzy śledzi koleje losu jej, nietuzinkowego pirata oraz niezastąpionego Williama, który jest lojalnym powiernikiem, a gdy trzeba także cichym wspólnikiem działań tych dwojga.

Jeśli zatem chcecie dowiedzieć się, co działo się w tytułowej „Zatoce Francuza” i jakie przygody stały się udziałem bohaterów? to zapraszam Was do lektury tej opowieści zwłaszcza jeżeli szukacie pozycji lekkiej i sympatycznej, a jednocześnie takiej, która pochłonie Waszą uwagę.

Dodam jeszcze, iż czytane przeze mnie wydanie ukazało się w serii Butikowej Wydawnictwa Albatros.

  

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 7 lutego 2024

"Prawdziwa wdzięczność dotyczy zwykłych rzeczy." - Anthon St. Maarten

Bywają książki, które z różnych względów według mnie nie podlegają ocenie. Pozycja, o której dziś Wam opowiem, w moim mniemaniu, należy do kręgu takich właśnie pozycji. W związku z powyższym nie oceniłam jej na żadnym z portali, ani żadnej z książkowych witryn internetowych.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak ważna w ludzkim życiu jest wdzięczność? Najnowsza propozycja wydawnicza spod pióra Anny H. Niemczynow traktuje właśnie na ten temat.

Zaznaczyć należy, że w żadnym wypadku nie jest to typowy poradnik dotyczący systematycznego praktykowania szeroko pojętej wdzięczności. Książka ta zawiera 103 koszyki, w których autorka dzieli się z czytelnikami własnymi doświadczeniami z wieloletniego podążania ścieżką wdzięczności.

Autorka w sposób bardzo otwarty i szczery pisze o swoich wzlotach i upadkach w ww. praktyce. Nie koloryzuje, ani nie ubarwia, iż zawsze było/jest lekko, łatwo i przyjemnie. Nikomu niczego nie narzuca, ani nie nakazuje. Nakreśla jedynie jak najlepiej uczyć się bycia wdzięcznym na co dzień.

W „Słowach wdzięczności” znajdują się również puste strony – po każdym koszyku jedna – na których możemy wypisywać rzeczy/sytuacje, za które w danym dniu jesteśmy wdzięczni.

Książka ta ma w sobie ogromnie pozytywny, choć traktujący również o trudach życia przekaz. Zawarte w niej refleksje autorki mogą być przyczynkiem do własnych przemyśleń i pochylenia się nad swoimi życiowymi doświadczeniami, które stały się naszym udziałem na różnych etapach egzystencji.

Krótkie, acz treściwe teksty zawarte w koszykach mogą być dla czytelnika inspiracją do dokonania w swoim życiu zmian, które mogą odmienić codzienność na łatwiejszą do zrozumienia i udźwignięcia.

Pozycja ta może również stanowić motywację, do tego, aby się nie poddawać w trudniejszych momentach życia, a wręcz właśnie wtedy szczególnie szukać dookoła siebie dobra i pozytywów w każdej najdrobniejszej i z pozoru niewiele znaczącej chwili.

Książka skłania do zastanowienia nad poruszonymi w niej aspektami, a jednocześnie otula serce czytelnika jak ciepły koc. Daje nadzieję na to, że chociaż bywa trudno to jeszcze będzie dobrze i przepięknie, gdyż wdzięczność to klucz, który otwiera wiele drzwi.

Jeśli szukacie nietuzinkowej lektury, w której znajdziecie również przestrzeń do pracy nad sobą to serdecznie polecam Waszej uwadze „Słowa wdzięczności”. Myślę, że jeśli zdecydujecie się skorzystać chociaż z części zawartych w niniejszej książce wskazówek ubogaci to nie tylko Was samych, ale także Wasze otoczenie.


 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta

poniedziałek, 5 lutego 2024

Życzę Ci światełka w oknie...

Magdalena Kordel ma już na swoim literackim koncie wiele pozycji. Ja jej prozę poznaję małymi kroczkami, niemniej jednak każde literackie spotkanie z jej twórczością rozbudza we mnie apetyt na kolejne, które prędzej czy później się wydarza.

Tym razem mój czytelniczy wybór padł na najnowszą książkę autorki pt. „Światełko w oknie”. Jest to powieść świąteczna nawiązująca swoimi bohaterami do jednego z cykli stworzonych przez autorkę, lecz jego znajomość nie jest konieczna, by bez problemu odnaleźć się w tej lekturze.

Akcja książki toczy się niejako dwutorowo (przynajmniej do pewnego momentu). Losy Klementyny, zwanej Tyśką, oraz ludzi z jej najbliższego otoczenia toczą się w Miasteczku. Natomiast losy Kornelii i jej córek poznajemy w Rzeszowie.

Klementyna posiada swoisty dar, jest cukierniczą czarodziejką, która z ogromnym sercem tworzy pierniki, nie tylko te standardowe, lecz również takie w kształcie pięknie dekorowanych i pełnych detali domków, które skradły serca bywalców miejscowej cukierni. Chociaż jak dotąd ta szczególna piernikowa wena pojawiała się u Klementyny w określonym czasie, tym razem jednak tak się nie dzieje i kobieta popada w coraz większe zatroskanie tym faktem…

Kornelia natomiast boryka się z nagłą śmiercią ukochanego męża. Cios ten jest dla niej tak dotkliwy, że całą kontrolę nad codziennością musi przejąć jej nastoletnia córka Basia. Na barki młodej dziewczyny spada ogromny ciężar. Mimo iż sama przecież także cierpi musi zająć się nie tylko sobą i będącą pod prawie ciągłym wpływem medykamentów mamą, lecz także swoimi kilkuletnimi siostrami, bliźniaczkami – Emilką i Amelką… Na szczęście w pewnym momencie na jej drodze staje taksówkarz – pan Rysio oraz jego babcia Salcia, a także towarzyszy jej ciocia Miłka przyjaciółka mamy.

Jeśli zaś chodzi o podłamaną Klementynę dla niej wsparciem jest wieloletnia bratnia dusza Imka.

Jak możecie się domyślić Miłka i Imka się znają, a jak powszechnie wiadomo – przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi, więc za sprawą utkanego przez nie misternego planu skrzyżują się drogi Klementyny i Kornelii.

Czy wyrwie to Kornelię z dotychczasowego marazmu? Co konkretnie z tego wyniknie i jak się wszystko potoczy? Przekonajcie się już sami sięgając po „Światełko w oknie”. Jest to słodko – gorzka lektura, ponieważ z jednej strony otula czytelnika ciepłem, wiarą w ludzi i lepszy los, z drugiej jednak porusza tematy bolesne i trudne, jak utrata najbliższych, depresja, osamotnienie etc.

Jest to historia o przyjaźni, dojrzewaniu do zmian, przyspieszonym dorastaniu, o poczuciu winy, a jednocześnie niemocy, o tym jak ważne w trudnych chwilach jest wsparcie innych, o tym, że w końcu trzeba pójść dalej i zacząć żyć niejako na nowo. Oprócz refleksji na różne tematy w perypetiach bohaterów obecna jest również spora dawka humoru, co dodaje tej pozycji lekkości.

Jest to tytuł o niekiedy bardzo trudnej, a jednocześnie niezaprzeczalnej i niewytłumaczalnej magii świąt Bożego Narodzenia...

Być może części z Was ta opowieść wyda się zbyt wyidealizowana mnie jednak bardzo przypadła do gustu. Kto wie – może właśnie takiej lektury akurat potrzebowałam i dlatego tak się stało.

W każdym razie ze swojej strony polecam Wam tę powieść.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 29 stycznia 2024

"Wydaje Ci się, że mnie znasz? Masz rację... Wydaje Ci się!"

Moja czytelnicza przygoda z książkami tej autorki rozpoczęła się już dobrych kilka lat temu od jej kultowej już dzisiaj powieści „Zanim się pojawiłeś”. Po zapoznaniu się z tym tytułem nastąpiła lektura kolejnych i choć nie znam jeszcze wszystkich, które pojawiły się na naszym rynku wydawniczym, to gdy tylko ukazała się zapowiedź jej najnowszej książki od razu zwróciłam na nią uwagę.

W „Kiedy weszłam w twoje życie”, bo taki właśnie tytuł nosi niniejsza historia, autorka splata ze sobą losy dwóch głównych bohaterek: Sam i Nishy, które pochodzą z totalnie odmiennych światów, a przynajmniej tak nam się na początku wydaje.

Sam jest pracownicą firmy poligraficznej, żoną zmagającego się z depresją Phila i matką nastoletniej Cat. Jeśli zaś chodzi o Nishę to od kilkunastu lat jest ona żoną zamożnego biznesmena Carla oraz mamą nastoletniego Raya borykającego się z problemami, który aktualnie mieszka w ośrodku będącym jednocześnie szkołą z internatem.

Losy tych dwóch kobiet krzyżują się na skutek pomyłki, do której dochodzi na siłowni za sprawą dwóch bardzo podobnych sportowych toreb. Sam omyłkowo zabiera torbę Nishy wraz ze znajdującymi się w niej markowymi czerwonymi szpilkami oraz żakietem od Chanel.

Chociaż początek opowieści wydaje się prozaiczny to cała historia jest bardzo ciekawa, a losy wykreowanych przez autorkę bohaterek są nieoczywiste. Jojo Moyes zwraca w swojej powieści uwagę na wiele istotnych, niełatwych kwestii są wśród nich m.in. utrata kogoś bliskiego, depresja, która uderza nie tylko w samą osobę chorą, lecz również w całą jej rodzinę, próby samobójcze wśród nastolatków, toksyczne małżeństwo, mobbing w miejscu pracy, osamotnienie jednostki i wiele, wiele innych, o których dowiecie się czytając ten tytuł. Jest to także opowieść o niespodziewanej przyjaźni, która pozwala stanąć na nogi nawet po największym życiowym nokaucie oraz o pojawiającej się niepostrzeżenie miłości, która potrafi wiele zmienić.

Jeśli szukacie wielowątkowej opowieści niosącej w sobie bogaty pod różnymi względami przekaz oraz takiej, która dając odbiorcy do myślenia jednocześnie miejscami bawi go do łez, daje wytchnienie i odrywa czytelnika od tego, co tu i teraz to koniecznie zapoznajcie się z tą historią.

Dwie kobiety i para obłędnych czerwonych szpilek, która staje się przyczynkiem do wielu zmian i zawirowań w egzystencji bohaterek – sami powiedzcie, czyż nie brzmi to intrygująco?

Prócz tego, o czym wspomniałam powyżej poznajemy również charyzmatyczną Jasmine, jej córkę Grace oraz obdarzoną ogromnym hartem ducha Andreę. Ich rola w życiu głównych bohaterek również okaże się niebagatelna…

Dlaczego tak się dzieje? - Odpowiedź znajdziecie na kartach tej publikacji.

Jojo Moyes w charakterystycznym dla siebie stylu łączy w swojej najnowszej powieści lekkość, humor oraz pozytywny i istotny przekaz osadzony w wielopłaszczyznowej historii, na którą spoglądać można z mnóstwa perspektyw, a także pod kątem wielu różnych aspektów.

Polecam Wam lekturę tej ciekawej, miejscami bardzo zabawnej, intrygującej i ukazującej wiele ludzkich oblicz oraz życiowych zwrotów powieści. Myślę, że czas spędzony z tym tytułem będzie dla Was satysfakcjonujący tak samo, jak był dla mnie.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 22 stycznia 2024

"Nasze miasto nie bardzo się różni od innych..."


Pan Marek Krajewski ma w swym bardzo bogatym literackim dorobku bardzo wiele retrokryminałów, których bohaterami są Edward Popielski lub Eberhard Mock, pozycje te zdobyły serca wielu czytelników.

Pod koniec ubiegłego roku autor postanowił podjąć nowe wyzwanie, osadzając swoją najnowszą publikację w czasach współczesnych, a narratorkami opowieści czyniąc postacie kobiece. Dwie wieloletnie przyjaciółki: detektyw Ewa Skoczek i mecenas Małgorzata Drewnowska – to właśnie poprzez nie poznajemy całą historię wykreowaną w „Ostrej”.

Rzecz dzieje się w mieście jakich wiele, a jednocześnie widać tutaj jak w pigułce problematykę, z jaką borykają się spore aglomeracje. Wzajemne powiązania, układy i układziki biznesowo – polityczne, korupcja, żądza władzy, patodeweloperka i zderzenie świata biedy ze światem bogactwa.

Na tym tle, w którym z całą pewnością odnajdziecie jeszcze wiele różnorodnych wątków i niuansów, toczy się sprawa podpalenia składu opon oraz poszukiwania kobiety o pseudonimie Rakieta, która jest pracownicą seksualną… Jest to zaledwie początek tej zawiłej, pełnej zagadek i mylnych tropów historii.

Poznajemy tutaj również prywatne życie bohaterek, które nie jest wolne od różnego rodzaju bolączek dotykających zarówno teraźniejszości, jak i tych zakorzenionych w przeszłości kobiet. Pan Marek Krajewski opisuje również degenerację miasta zachodzącą na różnych jego poziomach w sposób mniej lub bardziej jawny.

Jeśli lubicie tego typu kryminalne i społeczne klimaty to myślę, że będziecie zadowoleni. Mnie osobiście książka średnio przypadła do gustu, niemniej jednak zamierzam sięgnąć po twórczość autora w odsłonie retro, ponieważ mam przeczucie, że to z nią będzie mi bardziej po drodze.

W „Ostrej” przytłoczyła mnie nieco mnogość wątków, które przez jakiś czas było mi dosyć trudno ze sobą powiązać i dlatego lektura tej historii odrobinę mnie zmęczyła. Mimo tego nie jestem również w stanie jednoznacznie odradzić Wam jej przeczytanie, bo niewątpliwie ma ona w sobie to coś, co generuje uwagę czytelnika.

Postacie opisane w opowieści są bardzo różnorodne i umiejętnie skrywają swoje mroczne strony oraz ciemne sprawki. Mozaika wydarzeń, jaką funduje bohaterom autor sprawia, że nie sposób nie zastanawiać się, do czego to wszystko finalnie zmierza i jakie jeszcze tajemnice mają w zanadrzu poszczególne osoby opisane w tej wielopoziomowej opowieści.

Jak widzicie sami musicie podjąć decyzję co do sięgnięcia po tę powieść. Myślę, że znajdzie ona również całkiem spore grono odbiorców, ponieważ na pewno jest w niej ukryty spory potencjał, który być może do Was przemówi bardziej niż do mnie.

Chociaż moje spotkanie z „Ostrą” zaliczam do średnio udanych, niemniej jednak nie mam zamiaru rozstawać się z twórczością Pana Marka i kiedyś jeszcze na pewno do niej wrócę.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *  

poniedziałek, 15 stycznia 2024

"Bo to, w co wierzymy i czego pragniemy całym sercem, staje się naszą rzeczywistością."

Jeśli lubicie klimatyczne opowieści to musicie wiedzieć, że Dorota Gąsiorowska jest w nich mistrzynią.

W swojej najnowszej powieści zatytułowanej „Opowieść błękitnego jeziora” autorka główną bohaterką toczącej się dwutorowo opowieści czyni Sonię Polańską. Kobieta jest dziennikarką i niedługo przed Bożym Narodzeniem przyjeżdża do Bukowej Góry, aby poznać i opisać historię tutejszej cukierni z wieloletnimi tradycjami oraz miejscową legendę dotyczącą jeziora Marana.

Właścicielami cukierni, która jest jednocześnie manufakturą czekolady i różnego rodzaju łakoci są Rozalia i Gabriel Witkowscy. To właśnie oni rozsnuwają przed Sonią porywającą i niezwykle barwną historię z przeszłości, która dzięki artykułowi Sonii ma szansę dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

Jak już wcześniej wspomniałam w powieści tej czytelnik otrzymuje dwie perspektywy – jedna to opowieść Witkowskich, czyli podróż w przeszłość. Drugą natomiast stanowi bieżące życie Bukowej Góry i jej mieszkańców, zachodzące w nim wydarzenia i ukazane na tym tle losy przyjezdnej dziennikarki.

Zwłaszcza że jak okazuje się w toku lektury, kobieta również dźwiga na swych barkach ogromny ciężar, a jeden telefon burzy jej misternie wypracowany życiowy komfort. A to dopiero początek zmian, którym będzie musiała ona stawić czoła.

Jak to zwykle bywa u tej autorki w swej opowieści ukazuje ona zawiłe i często trudne losy bohaterów, których przekrój jest dosyć szeroki. Są oni na różnych etapach życia i zmagają się z różnorodnymi perypetiami, które zwykle są wynikiem tego, co przydarzyło im się do tej pory. Śledzimy ich perypetie, targające nimi emocje i wiele trudnych wyborów, których muszą, lub kiedyś musieli, dokonać, a ich owoce zbierają do chwili obecnej.

Na kartach powieści Dorota Gąsiorowska ukazuje rodzinę, którą łączą więzy krwi, lecz również przyjaciół, którzy też stają się rodziną tyle, że skomponowaną wyłącznie z wyboru i potrzeby serca poszczególnych osób. Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które ewoluują wraz z człowiekiem i zdobywanym przez niego życiowym doświadczeniem. I chociaż czasu nie możemy cofnąć to nigdy nie jest za późno na nowe otwarcie i na to, by przynajmniej próbować coś zmienić.

Pisarka ukazała także, jak ważna jest umiejętność wybaczania i godzenia się z tym, co minęło, bo tylko w ten sposób można ruszyć naprzód, by budować własne szczęście i mieć odwagę na nowe przedsięwzięcia. Niezwykle istotna jest także obecność osób, które obdarzą wsparciem i uwierzą w nas, gdy my sami w siebie nie wierzymy.

W „Opowieści błękitnego jeziora” przeszłość nierozerwalnie łączy się z teraźniejszością. A echa tajemniczej legendy i historia „Złotego serca” nie pozwolą Wam się od siebie oderwać dopóty, dopóki nie znajdziecie się na ostatniej stronie tej bajkowej, a zarazem dającej pole do różnorodnych przemyśleń powieści.

Dacie się porwać tej niezwykłej historii? Jeśli o mnie chodzi to z całego serca Wam ją polecam!


https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

piątek, 12 stycznia 2024

"Teraz jest najważniejszą chwilą w życiu każdego człowieka."

Dzisiaj opowiem Wam o pewnej antologii, która ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Literackiego w październiku ubiegłego roku. Jest to zbiór pięciu opowiadań nakreślonych przez 4 autorki oraz jednego autora.

Każdy z tych tekstów, choć rzecz jasna inny niż pozostałe, niesie w sobie spory ładunek odczuć, emocji i przemyśleń na wiele tematów. Na pewno mają one jednak dwie wspólne cechy: otulić czytelnika i umilić mu czas spędzony z poszczególnymi tekstami.

Mimo że, jak już wcześniej wspominałam, tematyka zebranych opowiadań jest różnorodna to niewątpliwie traktują one o ludziach, którzy borykają się z życiowymi trudnościami, mają głęboko skrywane kompleksy, czy poszukują siebie na nowo. Jak więc widzicie, autorzy ukazali swoje postacie w sposób wielowymiarowy, co sprawia, że czytelnikom tym łatwiej będzie się z nimi utożsamić.

Są to opowieści o miłości i przyjaźni, o budzącej się odwadze, o trudnym wychodzeniu z budowanej latami wewnętrznej skorupy i stopniowym, przepełnionym obawami bohaterki i ogromnym zaskoczeniem jej otoczenia otwieraniu się na zmiany… A także o tym, że rodzinne więzi potrafią, być ogromnie budujące – i wtedy należy z nich czerpać pełnymi garściami – lecz niekiedy bywają także deprymujące i wyniszczające – wówczas, choć bywa to bardzo trudne i bolesne, trzeba się od nich wyzwolić i znaleźć w sobie siłę, by stanąć na własnych nogach, podejmując samodzielne decyzje – bo najważniejsze jest to, co tu i teraz.

Jeśli macie ochotę na nieco krótsze formy, nad którymi również można się pochylić i rozważyć poruszone w nich zagadnienia, a być może nawet odnieść niektóre z nich do własnych życiowych doświadczeń to „Utkane z miłości” polecają się Waszej czytelniczej uwadze.

Pięcioro pisarzy posyła w stronę czytelników ciepłe myśli, wspierające, dodające otuchy i odwagi słowa, które ujęli w wykreowane przez siebie historie. W każdej z nich czuje się, iż jest ona stworzona z potrzeby serca, a bohaterowie na różne sposoby otrzymują tak potrzebne im oparcie lub impuls do przebudzenia.

Polecam Wam lekturę tej pozycji, bo choć sama po opowiadania sięgam stosunkowo rzadko to niniejszy zbiór skradł moje czytelnicze serce. Jest to nietuzinkowe połączenie pozornie lekkiego przekazu z bogactwem treści. Taka korelacja, choć z pewnością nie jest łatwa do osiągnięcia, w tej pozycji wyśmienicie się autorom udała.

Dajcie znać czy zamierzacie sięgnąć po tę antologię? Mam nadzieję, że udało mi się Was choć trochę ku temu zachęcić, ponieważ jest ona naprawdę warta uwagi i poświęconego jej czasu.

Życzę Wam zatem przyjemnej i satysfakcjonującej lektury.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 11 stycznia 2024

"Życie nie jest sprawiedliwe, ale to nie znaczy, że mamy się poddać..."

Agnieszka Lis z całą pewnością należy do grona autorek, których twórczość bardzo lubię i cenię, dlatego też każda kolejna zapowiedź jej nowej publikacji wywołuje na mojej twarzy uśmiech oraz generuje iskierkę wyczekiwania.

Nie inaczej było w chwili, gdy ukazała się zapowiedź najnowszej powieści „Magiczny czas”. Chociaż jest to piąty, a zarazem ostatni, tom serii świątecznej (o czym dowiedziałam się będąc już w trakcie lektury) to wcale nie przeszkadzało mi to podczas czytania.

Bohaterką tej opowieści jest Danuta, kobieta, choć wyszła za mąż z miłości i urodziła syna to koniec końców nie miała łatwego życia. Jej mąż popadł w chorobę alkoholową, a w domu coraz częściej zaczęła pojawiać się przemoc… Jak to zazwyczaj w tego typu sytuacjach bywa, kobieta przez bardzo długi czas starała się tuszować ten stan rzeczy.

W pewnym momencie na swej życiowej ścieżce Danusia spotkała Barbarę i w wyniku wielu perypetii stała się pomocą domową w bardzo zamożnym domu, gdzie mieszkali Barbara wraz ze swoim mężem Arkadiuszem oraz dwojgiem dzieci Elizą i Cezarym, którzy byli wówczas zbliżeni wiekiem do syna Danuty – Przemka.

Tak w przybliżeniu wygląda zarys niniejszego tomu, którego akcja rozpoczyna się w roku 1980 i trwa do chwili obecnej. Danuta od wielu już lat pracuje dla Barbary i Arkadiusza, a choć sama zdaje się tego nie dostrzegać, ma ona szczególną pozycję w ich domu. Przez wiele lat nie tylko ogarnia ich codzienność, ale także przygotowuje dla nich przepiękne, kolorowe święta Bożego Narodzenia, a dla domowników – zwłaszcza pracodawczyni i jej obecnie dorosłych dzieci jest powiernicą w wielu kwestiach.

Powieść ta, choć ciepła i w gruncie rzeczy budująca niesie w sobie wiele refleksji m.in. na temat osamotnienia, nie tylko w świątecznym czasie, niskiej samooceny, z której wynikają brak wiary we własne możliwości, umiejętności etc. Jest to jednak tylko jedna ze stron tej opowieści. Autorka pokazuje w niej również, że nie istnieją rodziny idealne i nawet te, które zdają nam się być bez skazy i żyć w stuprocentowym poczuciu szczęścia pod każdym możliwym względem, wcale takimi nie są.

W powieści tej ukazana jest konfrontacja wyobrażeń bohaterów co do życia – swojego w przyszłości lub innych znanych im osób – z tym, jakie naprawdę jest to życie ze wszystkimi jego blaskami i cieniami.

To historia o międzyludzkich relacjach, które bywają znacznie bardziej skomplikowane niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Autorka w sposób bardzo wymowny pokazuje, że tak samo ważna w życiu, jak hart ducha i determinacja jest także umiejętność odpuszczania sobie i innym, cieszenia się tym, co jest oraz umiejętność przyjmowania tego, co ofiarowują nam inni, a to wcale nie jest łatwe... Jednakże ww. odpuszczanie nie ma tutaj absolutnie nic wspólnego z bezwolnym poddawaniem się, a raczej ze świadomą dbałością o swoją psychikę, emocje etc.

„Magiczny czas” to opowieść o ludziach nieidealnych, którzy często będąc pełni obaw i wątpliwości kryją się za pozorami. Czy uda im się wyjść ze swoich skorup i odnaleźć to czego najbardziej potrzebują? Wyjątkowy czas świąteczny zdaje się być ku temu idealnym momentem… Czy tak właśnie się stanie?

Odpowiedź znajdziecie na kartach najnowszej książki Agnieszki Lis. Pozycja ta kryje w sobie bardzo wiele dlatego zachęcam Was mocno do samodzielnego odkrycia jej bogatej treści i bardzo polecam Wam tę lekturę. Sama z pewnością sięgnę po poprzednie tomy tej serii, które już czekają na moich domowych półkach – bądźcie też pewni, że z czasem podzielę się z Wami wrażeniami po ich przeczytaniu.

 

  https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 10 stycznia 2024

"Dążenie do wolności jest wielką siłą człowieka." - Antoni Kępiński

Niekiedy lubię sięgać po pozycje, które wydają mi się nietypowe. Tak właśnie było, gdy jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź najnowszej powieści Rafiego Schamika zatytułowanej „Sami i pragnienie wolności”, wydała mi się ona dosyć intrygująca m.in. za sprawą zarysu opowieści zamieszczonego na jej tylnej okładce.

Autor staje się słuchaczem opowieści młodego Syryjskiego uchodźcy imieniem Szarif, który odmalowuje przed nim, a jednocześnie przed czytelnikami, historię swojej niezwyklej przyjaźni z tytułowym Samim.

Śledzimy niesamowitą zażyłość dwóch chłopców, którzy zawsze i bez względu na wszystko stoją za sobą murem. Wszystko to ukazane jest na tle pełnego różnorodności przedwojennego Damaszku. Przedstawiciele nacji arabskiej współistnieją tutaj z chrześcijanami.

Snuta przez Szarifa opowieść o jego przyjacielu i wspólnych kolejach ich losów pokazana jest przez pryzmat wspomnień i odczuć Syryjczyka. Dowiadujemy się sporo o codzienności bohaterów, szkole z jej niełatwymi realiami oraz o różnorodnych relacjach międzyludzkich wiążących ze sobą różnych ludzi w ich okolicy.

Autor zadedykował swą publikację dzieciom z Dary, które w 2011 roku zapoczątkowały powstanie przeciw panującej wówczas dyktaturze. Szkoda tylko, że na ww. temat w książce niestety nie napisano zbyt wiele…

Według mnie na uwagę zasługują również same tytuły rozdziałów, które patrząc pod kątem opowieści, są dosyć proste, jednak ich alternatywne znaczenie zawiera jakby drugie dno… Dla przykładu: „MARZENIA GĄSIENICY albo Jak niweczy się nadzieje” lub „KAWIARNIA GŁUCHONIEMYCH albo Jak się bronić bez słów” i wiele, wiele innych w podobnym klimacie.

Jeśli macie ochotę na lekturę historii utrzymanej w gawędziarskim stylu, która ukazuje przyjaźń dwóch chłopców, a z biegiem czasu młodych mężczyzn przybliżając przy tym czytelnikowi życie i realia panujące w Syrii i jej okolicach w bardzo wielu aspektach to myślę, że najnowszy tytuł Rafiego Schamika spełni Wasze czytelnicze oczekiwania. Jest to także powieść o pragnieniu bycia wolnym i wielkiej determinacji w dążeniu do jego spełnienia oraz odwadze, która w oczach przyjaciela wynosi głównego bohatera na piedestał, czyniąc z niego swego rodzaju ikonę niniejszej opowieści.

 

 https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 8 stycznia 2024

"Najlepszą drogą do postępu jest droga wolności." - John F. Kennedy

Myślę, że twórczości tej autorki nie trzeba już nikomu specjalnie przedstawiać. Jeśli lubicie świetnie wykreowane opowieści z charyzmatycznymi bohaterkami i bohaterami, a wszystko to osadzone w historycznych klimatach to powieści Barbary Wysoczańskiej będą według mnie dla Was świetnym czytelniczym wyborem.

Dziś opowiem Wam o najnowszej pozycji autorki. Książka nosi tytuł „Cena wolności” i opowiada o burzliwych losach Klary Tyszkowskiej. Ta młoda kobieta wie, czego chce, dąży do obranych przez siebie celów i wymyka się wszelkim konwenansom, co spędza sen z powiek jej rodzicom, którzy z kolei wiodą życie według utartych społecznie, klasowo i kulturowo schematów.

Oprócz perypetii Klary śledzimy koleje jej przyjaźni z Jędrzejem Witebskim, która trwa od najmłodszych lat tej dwójki. Jednakże z biegiem czasu okazuje się, iż ze strony mężczyzny przyjaźń przeradza się w coś więcej… Niestety kobieta jest przeciwniczką instytucji małżeństwa, która kojarzy jej się wyłącznie z patriarchatem i ograniczaniem kobiet. W związku z powyższym bagatelizuje ona coraz bardziej widoczne zaangażowanie wieloletniego przyjaciela. Fakt ten okaże się początkiem wielu zawirowań w jej życiu, lecz co takiego i dlaczego się wydarzy? Tego dowiecie się sięgając po niniejszą powieść.

Pewnego dnia Klara przez przypadek poznaje rosyjskiego kapitana Aleksandra Kirsanova, wtedy nie przypuszcza nawet jak brzemienna w skutki i momentami trudna do udźwignięcia okaże się owa znajomość. Opowieść rozpoczyna się w roku 1904, wiatr buntu przeciw carskiemu reżimowi staje się coraz mocniej odczuwalny, a Klara ze swoją gorącą głową również daje się temu porwać… Dokąd ją to wszystko zaprowadzi? Odpowiedź ukryta została na kartach tego tomu.

Jeśli jesteście ciekawi, jak potoczą się losy Klary, Jędrzeja i Kirsanova to zapraszam Was na karty „Ceny wolności”.

Powieść ta to porywająca historia o walce: o wolność, o własne przekonania, o uczucia, o przyjaciół i rodzinę. Traktuje ona także o ogromnym poświęceniu, które pomimo odczuwanego lęku pozwala podjąć się nawet najtrudniejszych wyzwań. Z jej kart bije również miłość matki do dziecka, determinacja i samozaparcie Klary w jej wszelakich dążeniach oraz niebagatelny hart ducha, który pozwala jej odkrywać siebie pomimo wielu przeciwności i kłód rzucanych jej pod nogi przez los i bardzo wielu traum stających się jej udziałem.

Pozycja ta jest dosyć trudna do opisania, tak aby nie pozbawić Was przy tym zaciekawienia lekturą. Jednak wierzcie mi, iż jest ona warta Waszej czytelniczej uwagi, a ukazani w nie bohaterowie są pełnokrwiści i przeżywają życiowe wzloty i upadki, w których bardzo chętnie im towarzyszymy.

Wykreowane przez Barbarę Wysoczańską postacie z całą pewnością nie są jednowymiarowe, a ich życiowe postawy, dylematy i zmagania absorbują czytelnika.

Jeśli macie ochotę na kolejną nietuzinkową, wartką i pochłaniającą odbiorcę powieść spod pióra Barbary Wysoczańskiej to serdecznie zapraszam Was do przeczytania „Ceny wolności”.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 4 stycznia 2024

"Pamiętaj, że każda odsłona piękna ma swój cień."

Jak już zapewne doskonale wiecie, są takie chwile, w których do mojej czytelniczej podróży dołączają również debiutanci i tak właśnie było przy książce, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.

„Baca” autorstwa Sylwii Strzelczak to pierwsza część cyklu Po drugiej stronie gór. Jego bohaterką jest Kasia, która po tym, jak zostaje zdradzona przez męża jest, jak można się domyślić, życiowo zdruzgotana… Aby choć odrobinę się pozbierać i ukoić rozszalałe myśli oraz szarpiące nią emocje kobieta postanawia udać się do Żabnicy – jest to urokliwa miejscowość w górach, gdzie mieszka ukochana babcia Kasi.

Znajome, pełne ciepłych wspomnień otoczenie, tchnąca spokojem i równowagą wszechobecność natury i ukochanych przez bohaterkę gór oraz ogromna miłość i troska babci pozwalają Kasi nieco lżej oddychać.

Pewnego dnia kobieta postanawia wybrać się na spacer, by pobyć trochę sama ze sobą. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z założonym planem, jednak z biegiem czasu sporo się zmienia i niestety podczas tej przechadzki nasza bohaterka ulega wypadkowi, a młody człowiek, który jej wtedy pomaga przedstawia się jako Baca. Jest to postać na równi magnetyzująca, co tajemnicza…

Skrzyżowanie losów Kasi i Bacy staje się w niniejszej powieści preludium do otwarcia drzwi do rzec by można równoległego świata, w którym choć wszystko wydaje się proste, tak naprawdę nic nie jest do końca oczywiste. Trwa odwieczny spór dobra ze złem, a czas płynie zupełnie inaczej…

Autorka zabiera czytelników w niesamowitą podróż do świata pradawnych wierzeń i obrzędów, pokazując przy tej okazji wiele zapomnianych lub mało znanych postaci z legend i podań z rejonu Żywiecczyzny.

Ta barwna, emocjonująca, niejednoznaczna opowieść o losach Kasi i Bacy porwie Was już od pierwszych stron. Sylwia Strzelczak w sposób niezwykle misterny łączy w niej teraźniejszość, z tym co niestety coraz bardziej odchodzi w niebyt.

„Baca” to magiczna historia o relacjach rodzinnych i międzyludzkich, o nierozerwalnym połączeniu przeszłości z teraźniejszością i przyszłością oraz o tym, że nie tylko to, co widzimy jest prawdziwe.

Czy Kasia odnajdzie znów życiową równowagę? Jakie tajemnice skrywa Baca? - Odpowiedź m.in. na te pytania znajdziecie na kartach niniejszej publikacji.

Książka skłania do refleksji, a co za tym idzie, daje możliwość spojrzenia na codzienność z nieco innej perspektywy. Elementy baśniowości wynikające ze wspomnianych przeze mnie wcześniej odniesień tym bardziej dodają tej powieści uroku, niebanalnego kolorytu i zagadkowości.

Takie połączenie gwarantuje wciągającą lekturę, od której ciężko będzie Wam się oderwać.

Serdecznie polecam i zachęcam Was do przeczytania „Bacy”, a sama za jakiś czas sięgnę po jego drugą odsłonę, czyli „Jagnę”, która również jest już dostępna.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 21 grudnia 2023

Gdy historia puka do drzwi teraźniejszości...

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć totalnie odbiega swoją tematyką od aktualnego około świątecznego klimatu. Mam na myśli powieść „Głodni” – Agaty Bizuk, pozycja ta ukazała się 10 października bieżącego roku, pod szyldem Wydawnictwa BookEnd.

Historia ta toczy się dwutorowo w czasach współczesnych oraz w latach 40-tych XIX wieku, podczas Wielkiego Głodu w Irlandii, który miał miejsce w latach 1845 – 1849.

Bohaterką współczesnych fragmentów jest Monika. 40-latka, która po dwudziestu latach małżeństwa zostaje zdradzona i porzucona przez męża. W związku z zaistniałą sytuacją kobieta musi ułożyć sobie życie na nowo, co oczywiście nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza że stopniowo uświadamia sobie, iż z biegiem lat stała się cieniem swojego męża właściwie całkowicie rezygnując ze swych marzeń, pragnień, a nawet upodobań. Aby choć trochę ułatwić sobie nowy start Monika postanawia na jakiś czas przenieść się do Irlandii, gdzie w niewielkim miasteczku Dunshaughlin mieszka jej siostra wraz ze swoim partnerem.

Druga płaszczyzna opowieści to wstrząsające losy Marii O’Brien opisane w prowadzonym przez nią przez kilka lat notatniku w czasie wspomnianego wcześniej Wielkiego Głodu. Dodać należy, iż swoje notatki kobieta prowadzi przebywając już w przytułku dla ubogich – miejsce, które miało nieść pomoc ludziom w skrajnie trudnej sytuacji życiowej okazało się de facto obozem pracy. Jest to tym bardziej przerażające, gdyż ludzie zgłaszali się tam zupełnie dobrowolnie licząc na sugerowane wsparcie.

Notatnik Marii jest próbą ocalenia od zapomnienia tego, co przeżywa ona obecnie (tzn. w momencie pisania), a także tego, co działo się w zwyczajnych, w miarę spokojnych czasach poprzedzających tragiczne wydarzenia.

Autorka w sposób mocno zaskakujący splotła ze sobą oba wątki tej nietuzinkowej historii. Jeśli chcecie przekonać się, jak ostatecznie przenikną się losy obu bohaterek to koniecznie sięgnijcie po niniejszą publikację.

W moich oczach pozycja ta jest swego rodzaju hołdem dla tych, którzy stracili życie podczas tragicznych wydarzeń z połowy XIX wieku. Jest to opowieść o walce o ludzką godność, prawo do życia i funkcjonowania w świecie każdej nacji oraz o przetrwanie w nieludzkich warunkach i czasach. „Głodni” to historia o rodzinie, odwadze i determinacji matki, która za wszelką cenę pragnie lepszego losu dla swojego jedynego pozostającego jeszcze przy życiu dziecka.

To prozatorskie ukazanie czasów mrocznych, brutalnych, odzierających z wiary, nadziei i poczucia własnej wartości, które to wydarzenia pogrążają się coraz głębiej w odmętach historycznego zapomnienia.

Losy współczesnej nam Moniki również są na swój sposób ciekawe. Ona także zmaga się z trudami codzienności i buduje na nowo swój mały świat. Czy jej się to uda? Odpowiedź znajdziecie w książce. Jej losy dają nam jednak swego rodzaju wytchnienie od niezwykle poruszającej i tragicznej opowieści Marii O’ Brien.

Jeśli szukacie pozycji mocnej, nietuzinkowej i dotykającej w zasadzie mało znanych, przynajmniej według mnie, wydarzeń historycznych to bardzo gorąco zachęcam Was do przeczytania powieści „Głodni” – Agaty Bizuk, bo są takie historie, które po prostu trzeba poznać. Książka ta otwiera oczy na bardzo wiele aspektów bardzo ważnych zarówno kiedyś jak i dziś.

Gorąco polecam!

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 20 grudnia 2023

Z trzecią wizytą u wiedźmy i jej protegowanych.

Bohaterką trzeciej odsłony opowieści z cyklu Przekupić wiedźmę jest Matylda, 40-latka jest mocno stłamszona w małżeństwie przez męża i teściową. Po 20 latach mąż postanawia odejść, a Matylda musi zacząć od nowa. Z pomocą przychodzi jej przyjaciółka Dorota, która podpowiada jej wyjazd na wieś do swojego starszego i samotnego wujka Mariana, by tam mogła nabrać dystansu do tego, co się wydarzyło, zebrać myśli i emocje, aby móc stawić czoła przyszłości.

Choć kobieta początkowo ma obiekcje wobec tej propozycji ostatecznie jednak decyduje się na wyjazd, ponieważ pan Marian, z racji jej wieloletniej przyjaźni z Dorotą, również ją zna od bardzo dawna i jest dla niej jak przyszywany wujek. Starszy pan jest wniebowzięty, gdy Matylda trafia pod jego dach i widać po nim, że wręcz odżywa kolokwialnie rzecz ujmując. Nasza bohaterka zaś powoli odzyskuje mocno zachwianą równowagę i wiarę w siebie, a po pewnym czasie zaczyna nosić się z zamiarem powrotu do Warszawy, gdyż tam czeka na nią praca, a i z dalszym życiem trzeba w końcu wziąć się za bary… Matyldzie bardzo kibicuje jej dorosła córka Amelia.

Wszystko zdaje się układać całkiem przyzwoicie do momentu, w którym podczas jednego ze spacerów Matylda zupełnie przypadkiem odkrywa zwłoki topielca w okolicznym jeziorze. Przerażona biegnie na oślep i w ten sposób wpada na Janka, którego znamy z poprzednich tomów.

Mężczyzna, choć dosyć mocno poturbowany stara się uspokoić kobietę i dowiedzieć się co takiego się stało. W ten sposób zawiązuje się ich znajomość, która jak się potem okaże będzie dosyć skomplikowana, ale o tym sza – odsyłam Was na karty książki.

Po powrocie do stolicy kobieta zupełnie nie odnajduje się w miejskiej rzeczywistości i coraz częściej nachodzą ją myśli o tym, by na stałe przenieść się na wieś… Dom wujka nadal stoi dla niej otworem, zwłaszcza że Marian na okres jesienno – zimowy przeniósł się do syna. Matylda postanawia więc jeszcze jakiś czas tam pomieszkać. Zamyka więc swoje sprawy i wraca do kojącej jej serce i duszę osady.

Nasza bohaterka coraz mocniej wrasta w miejscową społeczność, grupa przyjaciół, którą znamy już z poprzednich tomów za sprawą Janka staje się również jej przyjaciółmi i koniec końców Matylda postanawia zostać na wsi na stałe, a swój nowy dom znajduje w pobliskiej miejscowości Syrki i choć domostwo wymaga solidnego remontu to kobieta od pierwszej chwili wie, że będzie to jej miejsce na ziemi.

Oczywiście również i w tej historii nie jest wyłącznie sielankowo. Kłopoty i różnorakie życiowe zawirowania nie omijają bohaterów, a oprócz tego śledzimy ich uczuciowe wzloty i upadki oraz wiele niejednoznacznych sytuacji i wynikających z nich zachowań.

Powieść ta jest ciepła, sympatyczna pokazuje ludzkie pragnienia i słabości oraz to, jak mocno życiowy bagaż bohaterów wpływa na ich obecne życie. Barbara Mikulska po raz kolejny opowiada o relacjach międzyludzkich, które są nieodzowne w ludzkiej egzystencji, a prócz tego mamy tutaj zagadkę kryminalną, która również na kartach powieści zostaje rozwiązana.

Polecam Wam ten tom opowieści, jak również cały cykl Przekupić wiedźmę, który w 2/3 objęłam medialnym patronatem.

 

https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 18 grudnia 2023

Druga odsłona cyklu Przekupić wiedźmę.


Całkiem niedawno, bo około miesiąc temu opowiadałam o pierwszym tomie cyklu Przekupić wiedźmę, autorstwa Barbary Mikulskiej, którego bohaterką była Kostka i jej perypetie. Dziś przyszedł czas, by opowiedzieć Wam o drugiej części niniejszego cyklu noszącej podtytuł Zosia.  

Autorka tym razem oddaje głos znanej nam już z poprzedniego tomu Zosi Wójcik. Mimo że kobieta jest dopiero po 30-stce to jest już wdową, która samotnie wychowuje dwóch nastoletnich bliźniaków – Piotra i Pawła. Śledzimy losy bohaterki, która właściwie nigdy nie miała łatwego życia, choć wyszła za mąż z miłości to jej egzystencja nie była wcale usłana różami. Co prawda uwolniła się spod kurateli apodyktycznego ojca i całkowicie uległej mu matki, ale nie zaznała na dłuższą metę upragnionego szczęścia. Przez pewien czas jej jedyną podporą była teściowa – Aniela – a po jej śmieci Zosia musiała radzić sobie sama. Obiecała sobie jednak, że nie pozwoli więcej skrzywdzić siebie ani synów i zapewni im możliwie jak najlepszy byt.

W końcu na jej drodze stanęli Kostka i Wiktor – dzięki ich wsparciu i późniejszej przyjaźni życie kobiety i jej synów staje się znacznie łatwiejsze, naznaczone upragnioną stabilizacją. Na skutek pewnych wydarzeń w skromnych, lecz gościnnych progach Zosi pojawiają się ojciec i syn – Antoni i Jędrzej Stawscy. Ich historię także poznajemy na kartach powieści.

Życie bohaterów toczy się spokojnym, współgrającym ze zmieniającymi się porami roku rytmem, a wszystkiemu przygląda się bacznym okiem i służy swym wsparciem znana nam już z poprzedniego tomu wiedźma Ludomiła.

Autorka w sposób bardzo plastyczny ukazuje perypetie bohaterów, które są bardzo różnorodne. Na przykładzie Zosi obserwujemy głęboko ukryte pragnienie miłości, akceptacji i stabilizacji nierozerwalnie połączone z lękiem wynikającym z trudnych doświadczeń z przeszłości.

Czy kobiecie uda się wyrwać się z macek lęku i niepewności? Czy los okaże się dla niej w końcu łaskawy? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce.

Jeśli szukacie opowieści w miarę lekkiej, traktującej o przyjaźni, miłości, i odnajdywaniu swojego miejsca w świecie, a jednocześnie takiej, która niesie w sobie wartościowe przesłanie ukazując odwagę, determinację oraz moc wybaczenia prezentowaną przez bohaterów to zapraszam Was do lektury drugiego tomu cyklu Przekupić wiedźmę.

Jest to także barwna opowieść o relacjach międzyludzkich, które wcale nie muszą wynikać z więzów krwi, a mimo to są one niezwykle silne i dają ogromne wsparcie zawsze kiedy jest ono komukolwiek potrzebne.

Jak widzicie przed Wami sympatyczna i pokrzepiająca historia. A już niebawem spodziewajcie się moich wrażeń z kolejnego tomu niniejszego cyklu, którego lektura już za mną.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 13 grudnia 2023

"Jedno słowo wystarczy, by zmienić bieg rzeki..." a czasem jedno z pozoru błahe wydarzenie...

Twórczość Pani Krystyny Śmigielskiej towarzyszy mi w czytelniczej podróży już od kilku dobrych lat. Jak zapewne się domyślacie, gdy usłyszałam o tym, że ma ukazać się kolejna powieść tej autorki to od pierwszej chwili czekałam na jej wydanie z niecierpliwością.

„Niedaleko od jabłoni” to stosunkowo niewielka objętościowo pozycja, pomimo tego niesie ona w sobie ogromny ładunek refleksyjno – emocjonalny. Główny bohater – Joachim Tychlicki – student pierwszego roku filologii polskiej zostaje relegowany z uczelni w związku z przedłożeniem nieprawdziwej i mocno „wywrotowej” pracy semestralnej.

Perypetie chłopaka są główną osią opowieści jednakże drugi głos w niniejszej historii otrzymuje jeden z wykładowców ww. uczelni – dr Karol Obrębski. Samotny mężczyzna w średnim wieku, który wręcz nurza się w wypracowanej przez lata monotonii i rutynie życiowej.

Kiedy Joachim traci status studenta, traci też miejsce w akademiku i nie bardzo ma gdzie się podziać… Na skutek pewnego splotu okoliczności trafia do mieszkania Obrębskiego, gdzie obaj mężczyźni zmuszeni są koegzystować.

Na początku opowieści czytelnik ma wrażenie, iż nic tej dwójki nie łączy, ale czy tak jest w istocie? – Przekonajcie się sami sięgając po tę niespieszną, kontemplacyjną historię.

Autorka w swojej publikacji podjęła niezwykle delikatny temat, jakim są relacje międzyludzkie, dokonywane przez człowieka wybory i wynikające z nich konsekwencje. Jedno zdawać by się mogło niewiele znaczące wydarzenie odmienia życie nie tylko dwóch pierwszoplanowych bohaterów tej historii, lecz również innych osób.

Krystyna Śmigielska subtelnie, a zarazem bardzo wyraziście ukazuje, że nie zawsze to, co wydaje się oczywiste czy jednoznaczne takim właśnie jest w swej istocie. Czasem bywa również tak, że echa przemilczeń z przeszłości nie milkną nawet po upływie wielu lat, a ich reperkusje dosięgają bohaterów w najmniej spodziewanym momencie.

Postacie opisane w niniejszej powieści są mocno różnorodne, a każda z nich wnosi do całej historii indywidualny koloryt właściwy jej naturze, spojrzeniu na świat i życiowemu doświadczeniu.

Akcja opowieści toczy się wolno, czytelnik staje się obserwatorem budowania przez bohaterów niejako nowego świata i odkrywania przez nich prawdy o tym, co minione. Powoli zmienia to ich patrzenie nie tylko na innych, ale także na samych siebie… Czy postacie wykreowane przez autorkę odnajdą w swych słabościach siłę? Czy uda im się zbudować nową codzienność na głęboko zakorzenionych fundamentach? I czy rzeczywiście tak niedaleko pada przysłowiowe jabłko od jabłoni?

Jeśli poszukujecie opowieści mocno nietuzinkowej z niejednoznacznymi bohaterami, których relacje ze sobą nawzajem oraz otaczającym ich światem zdecydowanie nie należą do łatwych to zachęcam Was do zapoznania się z najnowszą propozycją Pani Krystyny Śmigielskiej.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 11 grudnia 2023

Odwiedźcie wraz ze mną "Zakątek nadziei".

Niniejsza powieść była moim pierwszym spotkaniem z piórem tej autorki. W „Zakątku nadziei”, bo taki właśnie tytuł nosi historia, poznajemy Liwię, która po dotkliwym pobiciu przez narzeczonego, czego konsekwencją było również poronienie, budzi się w szpitalu, gdzie dochodzi do siebie pod troskliwą opieką koleżanki z pracy – Agaty.

Gdy fizycznie wraca do zdrowia na tyle, że może opuścić szpital, Agata na kilka dni zabiera ją pod swój dach, a ponieważ oprawca Liwii wciąż pozostaje na wolności, koleżanka proponuje jej wyjazd na Pomorze do ośrodka dla weteranów prowadzonego przez jej brata – Daniela.

Mężczyzna godzi się przyjąć kobietę pod swój dach w zamian za pomoc w utrzymaniu czystości w ośrodku. Początkowo nie zna jednak całej prawdy o burzliwych losach kobiety – wie jedynie, że uległa ona wypadkowi w związku z czym potrzebuje czasu i spokoju, by móc całkowicie dojść do formy, a klimatyczny, ukryty wśród lasów zakątek wydaje się być ku temu idealnym miejscem.

Dzięki lekkiemu, a zarazem wciągającemu stylowi autorki stopniowo poznajemy losy Liwii, a także Daniela, który jak się okazuje również przeszedł już niemało… Śledzimy stopniowo rozwijającą się relację tej dwójki i pojawiającą się między nimi zażyłość, której każde z pewnych względów się obawia.

Książka ta niesie w sobie całą gamę różnorodnych emocji. Kibicujemy bohaterom w przeżywanych przez nich radościach i smutkach. Trzymamy za nich kciuki, by wyszli ze swych kłopotów i traum silniejsi i otworzyli się na nowe życie, które jak się okazuje powoli, lecz sukcesywnie staje przed nimi otworem.

Paulina Kozłowska poruszyła w swej powieści bardzo trudne tematy, takie jak np. przemoc w związku, strata dziecka, uszczerbek na zdrowiu podczas policyjnej akcji, który odciska się piętnem na dalszym życiu bohatera oraz toksyczne uczucie, które prowadzi do skrajnych zachowań.

Nie jest to jednak pozycja przygnębiająca czy trudna w odbiorze. Dzięki umiejętnemu prowadzeniu opowieści przez autorkę czytelnik zachowuje balans pomiędzy tym, co trudne i posępne a tym, co radosne i budujące w perypetiach postaci.

A wszystko to osadzone w pięknych okolicznościach przyrody, w otoczeniu życzliwych ludzi i w towarzystwie przesympatycznych czworonogów.

Jak widzicie, powieść tę czytało mi się w gruncie rzeczy bardzo sympatycznie i niewykluczone, że kiedyś jeszcze sięgnę po inne pozycje tej pisarki.

A Wy – zajrzycie na karty „Zakątka nadziei”? Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie, a czas spędzony na lekturze tej historii będzie dla Was satysfakcjonujący.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

czwartek, 7 grudnia 2023

"Niezłomność człowieka polega na tym, że potrafi poświęcić sprawy ważne dla spraw ważniejszych."

Znacie twórczość Sylwii Winnik? Jeśli tak to myślę, że nie muszę nikogo z Was specjalnie namawiać do lektury jej najnowszej powieści, a jeśli jeszcze nie to nadróbcie koniecznie ten stan, bo według mnie każdy czytelnik znajdzie wśród książek tej autorki coś dla siebie.

Dziś zajmiemy się najnowszą publikacją, która całkiem niedawno ukazała się na rynku wydawniczym, a jest nią „Kurierka z Tatr”. To zbeletryzowana opowieść o życiu Heleny Marusarzówny oraz jej rodziny i przyjaciół.

W tej niezwykle przejmującej opowieści poznajemy historię młodej, ogromnie charyzmatycznej dziewczyny, której umiłowanie przyrody, sportowe zacięcie, miłość i oddanie dla rodziny oraz niebagatelna chęć niesienia pomocy innym przetrwały w ludzkiej pamięci pomimo tragicznego losu, jaki stał się jej udziałem w bardzo młodym wieku.

Autorka w swej opowieści o tej z całą pewnością nietuzinkowej postaci ukazuje świat widziany oczyma młodej kobiety w przededniu II Wojny Światowej, a potem w trakcie jej trwania, gdy cały czas jako tytułowa kuriera przeprowadzała ludzi przez granicę.

W powieści ukazany został również czas, gdy Helcia przebywała w więzieniach. Jej wiara w powrót do domu oraz wsparcie jakie okazywała współwięźniarkom wręcz porażają czytelnika.

Jednak jak już wcześniej wspominałam nie jest to jedyny aspekt tej historii. Jeśli szukacie opowieści o marzeniach, determinacji w ich spełnianiu oraz sile i wartości rodzinnych, a także przyjacielskich relacji to „Kurierka z Tatr” spełni Wasze oczekiwania.

Jeżeli lubicie poznawać historię i ważne dla niej postacie w przystępny, a zarazem interesujący sposób to opowieść o Helenie Marusarzównie i wszystkim, co było jej bliskie pochłonie Was bez reszty.

Książki tej nie sposób opisać – ją po prostu trzeba przeczytać. Jest to niesamowicie poruszająca i chwytająca za serce opowieść o człowieczeństwie w jego najczystszej postaci. Historia, w której młodość, marzenia i plany na przyszłość, choć zostają brutalnie zgaszone przez wojenną zawieruchę, pozostawiają niezatarty ślad dla przyszłych pokoleń, dla których odwaga i życiowa niezłomność bohaterki są drogowskazem po dziś dzień.

Czy dacie się uwieść tej wzruszającej i dającej pole do wielu refleksji opowieści? Ze swojej strony gorąco polecam ją Waszej czytelniczej uwadze i gwarantuję, że nie przejdziecie obok niej obojętnie, ponieważ zostanie ona z Wami na długo. Zaś samej autorce gratuluję kolejnej świetnej i niewątpliwie skradającej czytelnicze serce publikacji.