poniedziałek, 6 lutego 2023

"Żadnej formy seksualności nie można potępiać, jeśli jest w niej miłość." - Michel Schneider

Dziś przychodzę do Was z lekturą nieco nietypową, gdyż jest to powieść erotyczno – obyczajowa. „Więzy” to już trzecia publikacja autorstwa Marcina Michała Wysockiego, którą miałam okazję przeczytać i nie sposób odmówić autorowi tego, że utrzymuje literacki poziom.

W opisanej historii poznajemy Hanię i Tomka, małżeństwo ze sporym stażem i trojgiem dzieci. Para wciąż jest w sobie zakochana do szaleństwa i mimo upływu czasu wciąż sobą zafascynowana, właśnie dlatego Hania decyduje się wyjawić mężowi jedną ze swoich najskrytszych erotycznych fantazji. Sytuacja ta zapoczątkowuje ciąg refleksji i zdarzeń, które z całą pewnością przełamują tabu związane z ludzką seksualnością oraz erotycznymi relacjami jeden na jeden.

W toku opowieści snutej przede wszystkim przez Hanię para dołącza do grona swingersów. Czytelnik wchodzi więc wraz z bohaterami w raczej mało znane przeciętnemu człowiekowi kręgi. Jak więc widzicie jest to powieść przeznaczona wyłącznie dla osób dorosłych. Bardzo wiele w niej różnorodnych odczuć natury tak emocjonalnej, jak i fizycznej. Refleksje Hani bardzo dobrze ukazują jej optykę w odniesieniu do poruszanych kwestii. Co ważne publikacja ta, pomimo poruszanej tematyki, nie jest wulgarna, chociaż oczywiście znajdujemy w niej trochę mocno pikantnych opisów.

Prócz tego co dzieje się w dorosłym życiu i związku, Hania uchyla przed czytelnikami furtkę do swojej, jak się okazuje niełatwej przeszłości. Ujawniają się trudne relacje rodzinne i wynikające z nich implikacje. Mimo iż nasza bohaterka twierdzi, że wydarzenia z przeszłości nie miały wpływu na teraźniejszość to dla mnie osobiście ta kwestia jest dosyć dyskusyjna…

Jeśli chodzi o postawy bohaterów ja osobiście nie podejmuję się ich oceny. Światopogląd oraz przeżycia postaci opisanych w książce są według mnie na tyle mocno zindywidualizowane, iż uważam, że każdy odbiorca powinien odnieść się do nich we własnym zakresie.

„Więzy” to historia o szeroko pojętej tolerancji i otwartości, a także wielorakich emocjach, z jakimi zmaga się istota ludzka. Dla jednych może być ona opowieścią o pewnego rodzaju seksualnej odmienności, a dla innych o cielesnym wyzwoleniu i spełnianiu najintymniejszych pragnień. Z pewnością jednak jest to książka o wzajemnych relacjach budowanych między ludźmi na bardzo różnych płaszczyznach i w oparciu o różnorakie aspekty oraz konfiguracje wzajemnych zależności.

Według mnie powieść ta jest wieloznaczna i mocno zmysłowa, a jej bohaterów na pewno nie można zaszufladkować. W moim przekonaniu nie sposób ich również jednoznacznie ocenić.

Jeśli intrygują Was odważne opowieści, w których możecie odkrywać nieznane, lub raczej mało znane, lądy poznając przy tym meandry ludzkiej psychiki i emocjonalności w określonych erotyczną tematyką kontekstach to sięgnijcie po najnowszą publikacją Marcina Michała Wysockiego. Jest to świeża pozycja na rynku wydawniczym, jej premiera miała miejsce 25 stycznia bieżącego roku.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 3 lutego 2023

"Natura kobieca jest jak morze: z jednej strony poddaje się najsłabszemu, najcichszemu nacisjkowi, z drugiej - dźwiga najcięższe ciężary." - Rasmus Nielsen


Jesienią ubiegłego roku recenzowałam dla Was pierwszy tom serii Kobiety z odzysku, o tym samym tytule. Dziś natomiast chciałabym powrócić do perypetii jego bohaterek, gdyż jestem świeżo po lekturze tomu drugiego, który zatytułowany jest „Trudne wybory”.

Ponownie spotykamy się z Gośką, Felą i Zuzą, które wreszcie wiodą ustabilizowane życia. Kobiety niezmiennie trzymają się razem i wiedzie im się całkiem nieźle zarówno w sferach prywatnych, jak i zawodowych. Jak jednak powszechnie wiadomo nic nie trwa wiecznie i pierwsze komplikacje pojawiają się, gdy ojciec partnera Zuzy, Ahmeda, choruje i dosyć szybko umiera… W związku z powyższym najstarszy syn chcąc nie chcąc musi przejąć rodzinne i biznesowe obowiązki ojca, a to powoduje, że ich drogi z Zuzą powoli lecz nieuchronnie się rozchodzą…

U Gośki też pojawiają się różnorodne, zaskakujące komplikacje – co ze sobą przyniosą? Przeczytajcie sami. Jedynie Fela i Jacek trzymają się dzielnie w swej rodzinnej harmonii, chociaż dookoła nich również nie mało się dzieje i są sprawy, które nieco spędzają im sen z powiek. Mimo tego stanowią oni ogromne oparcie dla pozostałych przyjaciółek Feli, a teraz także dobrych znajomych Jacka.

Autorka podobnie jak miało to miejsce w pierwszym tomie nie szczędzi swoim bohaterkom życiowych zawirowań, a czytelnikom z całą pewnością nie zabraknie zwrotów akcji, które niejednokrotnie zaskoczą, ubawią do łez, ale także wzruszą lub skłonią do refleksji.

Powieść tę czyta się bardzo szybko, a losy przyjaciółek są niezwykle wciągające. Książka jest przepełniona emocjami, ale absolutnie nie przesłodzona. Myślę, że kobiety bardzo podobne do tych opisanych w tej historii z całą pewnością możemy znaleźć w naszym otoczeniu. Postacie te są bowiem pełnokrwiste, każda z nich ma inny, lecz wyraźnie zarysowany przez autorkę charakter. Tak jak każdy z nas przeżywają swoje wzloty i upadki, życiowe radości i smutki. Życie stawia je również niejednokrotnie przed trudnymi wyborami, którym muszą one stawić czoła.

Jeśli szukacie opowieści lekkiej, zabawnej i traktującej o sile kobiecej przyjaźni, a jednocześnie takiej, która nie jest wyłącznie czczym literackim gadaniem lecz otula czytelnika ciepłem oraz nutką dobrego humoru to zapraszam Was do zapoznania się z tą serią.

Przede mną jeszcze dwa tomy serii, więc za jakiś czas znowu spodziewajcie się moich kolejnych odwiedzin u Zuzy, Gośki i Feli – na pewno będę dzielić się z Wami moimi wrażeniami z dalszej lektury.

To jak – skusicie się na spotkanie z dziewczynami? A może już je znacie? Konieczne dajcie mi o tym znać! :)

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 31 stycznia 2023

"Sprawy kobiece to skupienie na rodzinie, męskie - interes świata."

Agnieszka Lis jest jedną z tych pisarek, po której książki sięgam już właściwie w ciemno. Nic więc dziwnego, że kiedy jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź najnowszej powieści autorki pod intrygującym tytułem „Siostra wirtuoza” to już wtedy wiedziałam, że na pewno będę chciała ją przeczytać.

W opowiedzianej historii poznajemy Antoninę Wilkońską, starszą siostrę Ignacego Jana Paderewskiego. Autorka postanowiła uczynić ją narratorką przedstawiającą perypetie swego niezwykle utalentowanego brata. Paderewski był powiem nie tylko wybitnym pianistą lecz także żarliwym patriotą i wielkim orędownikiem niepodległej Polski, co de facto ziściło się ostatecznie dzięki jego niebagatelnemu wpływowi.

Antonina opowiada również nieco o swoich własnych losach, niezbyt szczęśliwym małżeństwie, utracie syna oraz marzeniach i pragnieniach, które nigdy nie miały szans się spełnić ze względu na to, że była kobietą. Jak zapewne wiecie kobiety w tamtych czasach miały być jedynie ozdobą mężczyzny, dbać o dom i rodzinę – taka miała być ich podstawowa rola – refleksja nad tym, iż panie także chciałyby się realizować na innych polach nawet nie przemknęła nikomu przez myśl.

Jest to książka o wielkiej siostrzanej miłości, która czasami bywa nieco zaborcza. O zachwycie nad talentem i nietuzinkową osobowością bliskiej osoby. Z kart powieści wyłania się też postać samej Antoniny, jako kobiety inteligentnej, wrażliwej, empatycznej, ale czasem odrobinę złośliwej i zazdrosnej o ukochanego braciszka.

W „Siostrze wirtuoza” śledzimy fantastyczną i niesamowicie intensywną karierę Ignacego Jana Paderewskiego, który jak się dowiadujemy był światową gwiazdą na miarę swoich czasów. Autorka ukazuje też jego wzloty i upadki, które podkreślają, iż mimo wielkiego talentu i idącej za nim sławy Ignacy pozostał człowiekiem z krwi i kości – kochał, cierpiał i borykał się ze swoją codziennością podobnie jak każdy z nas, targały nim także różnorakie emocje.

Agnieszka Lis w nakreśloną przez siebie historię bardzo umiejętnie wplotła sytuację społeczno – ekonomiczną oraz rolę, jaką pełniły ówczesne kobiety. Bycie kobietą sprowadzało się bowiem wyłącznie do bycia córką, żoną, matką, doglądania bliskich i bycia piastunką domowego ogniska. Niewiasta miała tęsknić i czekać cierpliwie aż panowie spełnią wszystkie wyznaczone im powinności w świecie.

Antonina w swej opowieści momentami nieco buntuje się przeciwko takiemu stanowi rzeczy, ostatecznie jest jednak na tyle mocno wtłoczona w utarte schematy, że mimo wszystko ostatecznie w nich pozostaje.

Powieść ta jest bardzo interesująca, a w jej obszernych przypisach czytelnik znajdzie wiele odniesień do materiałów źródłowych, z których czerpała autorka. Jeśli macie ochotę poznać bliżej postać Ignacego Jana Paderewskiego oraz jego siostry i zgłębić ich ciekawe losy to zapraszam Was serdecznie do tej lektury.

Opowieść jest jeszcze mówiąc kolokwialnie „ciepła”, ponieważ swoją premierę miała zaledwie kilkanaście dni temu – 11 stycznia 2023.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 25 stycznia 2023

"To jest strasznie trudna droga, trzeba mieć odporność nosorożca, żeby ją przejść."

Dyskusja na temat in vitro oraz wszelkich kwestii wokół tego tematu rozgorzała już co najmniej kilka dobrych lat temu i właściwie nieustająco trwa nadal. Temat ten, bardziej lub mniej, ciągle rezonuje w społeczeństwie budząc bardzo wiele sporów i kontrowersji natury etyczno – moralnej oraz wywołując gorącą dyskusję.

Kiedy na rynku wydawniczym ponownie pojawiła się publikacja, o której chcę Wam dzisiaj wspomnieć to wiedziałam, że prędzej czy później będę chciała ją przeczytać.

Książka Karoliny Domagalskiej „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro” ukazała się w serii Reportaż, pod szyldem Wydawnictwa Czarne, jest to jej wznowienie, a po raz pierwszy pojawiła się ona na rynku w roku 2015.

Autorka podejmuje się opowiedzenia właśnie o tym niezwykle delikatnym i pełnym wielu różnorodnych niuansów zagadnieniu. W swoim reportażu przedstawia wiele osób i równie wiele podejść do w/w kwestii.

Jak więc widzicie publikacji tej z całą pewnością nie można odmówić wieloaspektowości i wielopłaszczyznowości. Znajdziemy tutaj perspektywę medyczną, emocjonalną, psychiczną, duchową, społeczną czy kulturową – książka jest więc z cała pewnością interesująca i skłania do refleksji. Niemniej jednak dla mnie jej sporym minusem, który znacząco utrudniał mi czytanie i ogólny odbiór był gigantyczny panujący w niej chaos. Bardzo męczące było przeskakiwanie z historii w historię, jak również częste zmiany narratorów i perspektyw.

Reasumując moje odczucia po lekturze są dosyć mieszane, bo choć tematyka ciekawa i bez wątpienia warta uwagi oraz pochylenia się nad nią przez pryzmat własnej refleksji to sam sposób jej podania był jednak trochę męczący i momentami niespójny dla odbiorcy.

Mimo to dla czytelników zainteresowanych tematem lub osób chcących poszerzyć swoją wiedzę i horyzonty w oparciu o poruszoną tematykę myślę, że będzie to wartościowa lektura.

Zawarte w niej dylematy etyczno – moralne każdy czytelnik musi przeanalizować sam. Według mnie należy jednak zawsze pamiętać o tym, że nigdy tak do końca nie jesteśmy w stanie prawidłowo ocenić zasadności (bądź nie) decyzji podejmowanych przez drugiego człowieka i pobudek, jakimi kierował się przy dokonywaniu takich a nie innych wyborów, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie jesteśmy tą osobą i nie mamy pojęcia jaki życiowy bagaż w sobie ona/on nosi.

Decyzję czy sięgnąć po ten reportaż pozostawiam zatem Wam drodzy czytelnicy, gdyż nie potrafię jednoznacznie pozytywnie lub negatywnie zaopiniować tej publikacji.

poniedziałek, 23 stycznia 2023

„Dzieciństwo to miejsce, gdzie mieszka się przez całe życie.“ — Rosa Montero

To już kolejna pozycja z bogatego dorobku literackiego Anny Sakowicz, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem na moim czytelniczym warsztacie pojawiła się powieść „Szepty dzieciństwa”, a właściwie jej wznowienie, które ukazało się na rynku wydawniczym jesienią 2022 roku (po raz pierwszy książka ta ukazała się w roku 2015).

Autorka swoją opowieść postanowiła osadzić na gruncie przeciętnej polskiej rodziny. Baśka i Mietek są małżeństwem ze sporym stażem i mają dwoje dorastających dzieci – Kasię i Pawełka. Mieszkają w starym domu na przedmieściach wraz z ojcem Baśki. Starszy mężczyzna po śmierci żony zmaga się z chorobą alkoholową.

Codzienność tej rodziny upływa dosyć monotonnie. Baśka pracuje na kasie w markecie, Mietek na budowie, dzieci w szkole szykanowane są z powodu braku pieniędzy i wszystkiego, co się z tym wiąże oraz ze względu na dziadka pijaka… Rodzinie więc nie jest łatwo związać koniec z końcem, a choroba seniora dolewa oliwy do ognia…

W pewnym momencie główna bohaterka chcąc polepszyć kondycję finansową rodziny podejmuje dodatkową pracę. Spotyka też swoją dawną, szkolną koleżankę Ulę, która z szarej myszki przemieniła się w businesswoman, ale czy na pewno wszystko jest takie, na jakie wygląda? - Odpowiedź znajdziecie w opisanej historii.

Na przykładzie zupełnie zwyczajnej rodziny autorka porusza bardzo istotne tematy, jakimi są np. tajemnice z przeszłości, zdrada, nadużywanie alkoholu, różnorodne kłamstwa i przemilczenia małżeńskie, a także borykanie się bohaterów z nałogami i dysfunkcjami.

Ogromnie ważnym aspektem niniejszej historii są również toksyczne relacje rodzinne i to, jak wpłynęły one na dorosłą od dawna Basię. To, co czuła od zawsze jedynie potwierdziło się, gdy pewnego dnia odnalazła i częściowo przeczytała dzienniki swojej nieżyjącej matki… Jej relacje z ojcem również nie należą do najłatwiejszych…

Uwaga czytelnika zwrócona została również na kwestię przyjaźni, a raczej uważności lub jej braku we wzajemnych relacjach, co jak się okazuje może być przyczyną masy kłopotów, ale szczegółów tematu oczywiście Wam nie zdradzę.

Cała opowieść z jednej strony jest dosyć smutna, z drugiej natomiast otwiera oczy odbiorcy na fakt jak bardzo to, co minione i zdawać by się mogło, że już dawno zamknięte wciąż wpływa na to, co jest obecnie. Stawia również pytania o to, czy za wszelką cenę warto gnać za materialnymi dobrami.

Myślę, że warto zapoznać się z tą powieścią chociażby ze względu na prostotę treści, w której ukryty jest bardzo wartościowy przekaz. 

piątek, 20 stycznia 2023

"Choć tak różni, jesteśmy jednością. Jesteśmy ludem tęczy." - Nelson Mandela

Książki tej autorki skradły moje czytelnicze serce już dobrych kilka lat temu, kiedy to w moje ręce trafiła powieść „Grecka mozaika”. Po niej przyszedł czas na kolejne historie spod pióra Hanny Cygler i tak ta przygoda trwa do dziś i mam nadzieję, że będzie trwać jeszcze bardzo długo. Na szczęście na moich domowych półkach jest jeszcze zapas co najmniej kilku jej powieści co bardzo mnie cieszy, no i oczywiście wciąż liczę na to, że powstaną kolejne książki.

Dziś chciałabym przybliżyć Wam najnowszą publikację autorki noszącą nietuzinkowy tytuł „Córki tęczy”. Już sam tytuł i okładka są według mnie mocno intrygujące i przyciągają oko czytelnika.

Co zaś tyczy się fabuły powieści to prowadzona jest ona dwutorowo. Z jednej strony mamy opowieść Joy Makeby - młodej mieszkanki Pretorii, która po śmierci samotnie wychowującej je dotąd matki aktualnie przejęła opiekę nad swoimi dwiema przyrodnimi siostrami bliźniaczkami. Choć nie jest im łatwo związać koniec z końcem to dziewczynki są dla niej całym światem.

Drugą narratorką jest natomiast Zuzanna Fleming, mieszkająca w Gdańsku właścicielka fabryki. Kobieta jest rozwiedziona, a z tego minionego związku ma dorosłego syna Natana. Zuzanna żyje na bardzo przyzwoitym poziomie, lecz tym, co burzy jej spokój jest niełatwa relacja z matką oraz ogromne pragnienie, aby kochać i być kochaną – brak drugiej połówki coraz mocniej wzmaga bowiem u kobiety poczucie osamotnienia… W związku z tym, za namową przyjaciółek decyduje się ona skorzystać z portalu randkowego.

Co z tego wyniknie? Gdzie oraz w jaki sposób skrzyżują się losy Joy i Zuzanny? - Tego na pewno dowiecie się z lektury „Córek tęczy”.

Powieść ta jest nieco inna od publikacji, którymi zazwyczaj raczy nas autorka, co oczywiście nie znaczy, iż jest ona gorsza niż poprzednie. Pokazano w niej wiele kontrastów wynikających w dużej mierze z rasowego tła, lecz oczywiście nie tylko z tego. Cała gama rozbieżności ukazana została również w kontekstach stricte egzystencjalnych oraz kulturowych.

Hanna Cygler niejako „zderzyła” ze sobą dwa światy ukryte w opowieściach dwóch bohaterek ukazując jednocześnie, iż mimo tego, że kobiety te są tak diametralnie różne i żyją w dwóch totalnie odmiennych od siebie środowiskach to jednak wiele jest uniwersalnych prawd i ludzkich pragnień, które mogą je połączyć i tak też się dzieje.

Jest to historia o pragnieniu miłości, które choć czasem zwodzi na życiowe manowce to jednocześnie nie pozwala odtrącać drugiego człowieka i często sprawia, ze dostaje on drugą szansę, chociaż zawiódł. Mowa w niej także o sile rodzinnych więzi, ogromnej odwadze bohaterek i determinacji w walce o życie. Pisarka porusza w niej również temat przyjaźni, dbałości o bliskich, dążenia do marzeń oraz wewnętrznej mocy, która drzemie w każdej kobiecie.

Niemniej jednak amatorzy wątków sensacyjnych również znajdą tutaj coś dla siebie, gdyż zwroty akcji, ludzki dylematy oraz tajemnice także są w tej powieści obecne.

I to właśnie jest według mnie fenomen tej opowieści – nie jest ona wyłącznie o kobietach i dla kobiet. Jej przesłanie jest wielowymiarowe w zależności od indywidualnego odbioru treści każdego z jej czytelników.

Jeśli macie ochotę na powieść wieloznaczną w swojej wymowie to koniecznie poznajcie burzliwe perypetie Joy i Zuzanny oraz innych postaci ukrytych na kartach „Córek tęczy”.

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

czwartek, 19 stycznia 2023

"Kiedy ktoś zapyta, na co poświęciłam najwięcej czasu, odpowiadam: aby być jak inni. Choć wiedziałam, że to niemożliwe." - Roma Ligocka

Są książki, których z pewnych względów nie sposób oceniać i z całą pewnością mogę powiedzieć, że publikacje autorstwa Pani Romy Ligockiej należą do tej właśnie kategorii, a samej autorki chyba nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać.

Najnowsza pozycja pisarki zatytułowana została „Dziecko wojny” i stanowi ona zbiór fragmentów z różnych dotychczas wydanych przez nią książek. Zaznaczyć należy, iż zawarte w niniejszym tytule teksty są ze sobą bardzo spójnie połączone.

„Dziecko wojny” ukazuje dramatyczne losy małej dziewczynki, jej rodziny i otoczenia, które zostało wepchnięte w mroczne i zimne wojenne szpony. W moich oczach jest to również próba swoistego „utulenia” i zaopiekowania się przez dojrzałą Romę wciąż tkwiącą w niej przecież małą Rominką (jak zwracała się do niej Babcia).

Autorka w sposób bardzo otwarty i szczery opowiada w niniejszej pozycji o swojej traumie i o wciąż powracających lękach. Pisze także o tym, iż w tamtych niezwykle dramatycznych czasach właściwie nie wolno było okazywać strachu ani innych emocji, które targały istotą ludzką.

Taki stan rzeczy oczywiście nie pozostał bez echa i sprawił, że wielu z tych, którym udało się przetrwać jest lub było bardzo mocno straumatyzowanych.

Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o wojnie. Mowa w niej również o rodzinie i ludziach dobrej woli, którzy zazwyczaj z narażeniem własnego bezpieczeństwa i życia ratowali innych.

Pani Roma Ligocka snuje także refleksje dotyczące tego, czym tak naprawdę jest dla człowieka dom, jakie ma dla niego znaczenie i czy jej samej udało się go odnaleźć po tym, czego doświadczyła w swoim życiu.

Książka ta w moim mniemaniu jest mocno emocjonalna oraz głęboko poruszająca. Stanowi też dojmujące świadectwo tego, iż wojenna zawierucha nigdy nie powinna się powtórzyć, a niestety ponownie dzieje się tak naszą wschodnią granicą...

Nie jest to lekka w czytaniu publikacja, mimo to zdecydowanie warto po nią sięgnąć, gdyż skłania ona czytelnika do różnorodnych refleksji nad życiem, człowieczeństwem i tym, jak duże znaczenie i wpływ na istotę ludzką mają odczucia i emocje – nawet te głęboko skrywane – a może właśnie one przede wszystkim.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * 

środa, 18 stycznia 2023

„Nawet w świecie magii nie zdarzają się cuda. Tu też trzeba trzymać się jakichś granic.“ - George R.R. Martin

Książka, o której chcę Wam dziś opowiedzieć to debiut autorki, a zarazem mój kolejny patronat. Mowa o powieści pt. „O dziewczynie, która rozmawiała ze Śmiercią” – Anety Dominiki Szcząchor.

Ci z Was, którzy na bieżąco śledzą moje literackie poczynania doskonale wiedzą o tym, że pozycje z gatunku fantasy nie goszczą u mnie zbyt często. Tym razem jednak opis powieści wydał mi się nader kuszący, zwiastował bowiem baśniową opowieść skierowaną do nieco starszych czytelników i tak właśnie było.

Główną bohaterką opowieści jest Sen, która na skutek pewnych wydarzeń traci pamięć. Już na pierwszych stronach współtowarzyszką perypetii Sen staje się Lawa – córka czarownicy, która ratuje naszą główną bohaterkę od śmierci z rąk elfki.

Śladami Sen podąża też tajemniczy biały kruk o czarnych jak otchłań oczach. A jedynymi przebłyskami wspomnień, jakie zostały Sen jest postać mężczyzny o szarych oczach, który wywołuje w dziewczynie zaskakujące i niepojęte dla niej samej odczucia i emocje.

W wyniku wielu wydarzeń i różnorodnych splotów okoliczności Sen i Lawa wyruszają w niezwykle trudną i niebezpieczną podróż do miasta magów. Z czym przyjdzie im się zmierzyć podczas tej wyprawy dowiecie się z kart książki.

Jest to przepełniona magią i pełna rozmaitych zwrotów akcji historia o przyjaźni, wspieraniu się w trudnych okolicznościach, dążeniu do wyznaczonego sobie celu, którego osiągnięcie pozwoli spełnić marzenia. A także o odwiecznej walce pomiędzy siłami dobra i zła.

Poznajemy przemierzane przez bohaterki krainy, po których przemieszczając się Sen i Lawa nie narzekają absolutnie na nudę czy nadmiar spokoju – co to to nie! W pewnym momencie ich współtowarzyszem staje się również gadający kot – Myrddin – który ma coś do powiedzenia na właściwie każdy temat. Jest on także miłośnikiem smacznej strawy i dobrego wina, jak więc widzicie całkiem wesoła to kompania.

W książce oczywiście nie brakuje tajemnic oraz różnorakich intryg. Znajdziecie w niej także magiczne zaklęcia i całą gamę nietuzinkowych postaci. Jeśli zatem szukacie opowieści trochę nietypowej, a zarazem wciągającej i relaksującej jednocześnie to pozycja ta będzie dla Was dobrym wyborem. Jeżeli macie w swoim otoczeniu nastoletnich czytelników to im też spokojnie możecie podsunąć tę ciekawą i zgrabnie napisaną historię.

Jak potoczą się zawiłe losy Sen, Lawy, Myrddina i wszystkich pozostałych, z którymi zetknie ich przeznaczenie? Dowiedzcie się sięgając po ten dobrze rokujący na przyszłość debiut.

Z informacji, jaka widnieje na końcu książki wynika, iż jest to tom pierwszy, więc z zaciekawieniem będę czekać na jej ciąg dalszy.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 16 stycznia 2023

"Człowiek zbudowany jest z przeciwności, w tym całe jego dramatyczne bogactwo i urok." - Jalu Kurek


Barbara Wysoczańska przebojem weszła na rynek wydawniczy latem 2021 roku. W tej chwili w swoim literackim dorobku ma trzy dosyć spore objętościowo powieści. W niniejszym tekście chciałabym przybliżyć Wam najnowszą spośród nich opatrzoną tytułem „Świat na nowo”, której lekturą zamknęłam miniony rok.

Tym razem autorka osadziła snutą przez siebie opowieść w powojennej rzeczywistości, gdy kraj powoli i mozolnie dźwiga się ze zgliszczy po II Wojnie Światowej. Nowa Sól to mała miejscowość na Ziemiach Odzyskanych, lecz to właśnie tutaj krzyżują się ścieżki polskiego porucznika Szczepana Andryszka oraz Lidii Malczewskiej, jej ojca wybitnego pianisty oraz jej siostry Zofii wraz z rodziną.

Lidia i pozostali członkowie jej rodziny to przesiedleńcy z Drohobycza, natomiast Andryszek ma zaprowadzić w miasteczku nowy, zgodny z wytycznymi nowej władzy ład. Repatrianci na skutek długotrwałej podróży w nieludzkich warunkach są zagubieni i ogromnie wycieńczeni. Lidia chociaż mocno wymizerowana od razu przyciąga uwagę Andryszka.

Dodatkowo widząc chorego profesora Malczewskiego młody wojskowy postanawia użyć swoich wpływów i pomóc tej rodzinie. W taki właśnie sposób Lidia trafia wraz z ojcem do sowieckiego szpitala, gdzie przyjmuje zaproponowaną posadę pielęgniarki, by móc stale doglądać ojca. Zofia wraz z rodziną również są zaopiekowani przez porucznika.

Mijają dni – Lidia nadal pracuje w szpitalu, a profesor Malczewski powoli wraca do sił i coraz bardziej buntuje się przeciwko pobytowi w placówce… Zaś porucznik Andryszek stara się zacieśnić znajomość z Lidią, która jest temu niezbyt przychylna. W końcu do lecznicy trafia ciężko ranny Janek, którego burzliwą historię także poznajemy.

Chcecie wiedzieć, co było dalej? Jeśli tak to odsyłam Was na karty „Świata na nowo”. To opowieść o losach ludzi zmuszonych do budowania swojej codzienności i życia od podstaw, gdy wcześniej wszystko im odebrano i oderwano od korzeni.

Książka przepełniona wieloma emocjami opowiadająca o zagubieniu, tęsknocie, miłości nie tylko do człowieka i miejsca, ale też do muzyki. Autorka opisuje trudne wybory bohaterów, ich tęsknotę za miłością, która wiedzie ich w pewnym sensie na życiowe manowce, a także ogrom frustracji, zawiedzionych nadziei, pragnienie zemsty i palącą zazdrość.

Jednak nie tylko te trudne i bolesne kwestie są w tej powieści dosyć intensywnie wyczuwalne. Czytamy w niej również o przyjaźni, rodzicielskiej miłości i wzajemnym wspieraniu się bliskich osób w każdych okolicznościach. Pojawia się również nieśmiało kiełkująca na popiołach dawnego życia miłość…

Czy bohaterom udało się ułożyć swój świat na nowo? Jeśli tak to jaką cenę przyszło im za to zapłacić? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w najnowszej powieści Barbary Wysoczańskiej.

Zapraszam do lektury. 


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

niedziela, 15 stycznia 2023

"Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić..."

Pod koniec listopada ubiegłego roku Aleksandra Tyl oddała w ręce czytelników swoją najnowszą powieść pt. „Ostatnia podróż”.

Autorka opisuje w niej rodzinną historię, która początkowo wydaje się być jedną z wielu jej podobnych… Poznajemy Patrycję i Grzegorza, małżeństwo ze sporym stażem i trójką dzieci. Monotonna codzienność oraz standardowy podział obowiązków – Patrycja aktualnie zajmuje się domem i dziećmi zaś Grzegorz zarabia na rodzinę – wywołuje frustrację i małżeński kryzys…

W związku z powyższym para coraz bardziej się od siebie oddala, a Patrycja zaczyna nawet podejrzewać męża o zdradę. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu ze strony męża pada propozycja wyjazdu we dwoje, o którym kobieta od dawna marzyła. W jej głowie rodzi się myśl, iż rejs luksusowym statkiem może stać się preludium do odbudowy ich wzajemnej relacji.

I chociaż wyprawa ta rzeczywiście zmieni ich życie na zawsze to czy stanie się to w sposób jaki założyła sobie Patrycja? - Odpowiedź znajdziecie w książce. Powieść ta jest bowiem pełna refleksji, a czytelnik zostaje wciągnięty w emocjonalny rollercoaster przeżywany przez bohaterów.

Aleksandra Tyl nie boi się poruszania trudnych tematów i pisania o kwestiach, od których wolelibyśmy trzymać się z daleka. Robi to w sposób wyrazisty, ale zarazem subtelny. Poprzez historię swoich bohaterów skłania czytelnika do zatrzymania się w życiowym pędzie i zastanowienia nad tym co tak naprawdę ma znaczenie…

„Ostatnia podróż” to opowieść o miłości, nadziei, relacjach rodzinnych, przemijaniu i o tym co po sobie zostawimy. Mowa w niej także o tym, że choć nie wiemy ile mamy czasu to tak naprawdę tylko od nas zależy jak i na co wykorzystamy każdy nasz dzień.

Książka ta jest ogromnie emocjonalna i wzruszająca. Jej przesłanie niesie jednak w sobie światełko nadziei. Uświadamia, że czasem zaprzestanie walki z tym, co nieuchronne wcale nie oznacza poddania się, a wręcz przeciwnie pozwala skupić się na tym, co najbardziej istotne i czerpać z życia pełnymi garściami.

Koniecznie sięgnijcie po tę budzącą w czytelniku wachlarz emocji opowieść. Gwarantuję Wam, że nie będziecie tego żałować. Niech historia Patrycji i Grzegorza stanie się dla Was pewnego rodzaju drogowskazem w pędzącej codzienności. Oby nikt nie musiał doświadczać dramatu, by dostrzec to co tak naprawdę się w życiu liczy.

Gorąco polecam tę pozycję Waszej uwadze.


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 19 grudnia 2022

"Każdy chce być kimś, będąc po prostu sobą."

Po lekturze „Polek na Montparnassie”, którą jakiś czas temu dla Was recenzowałam przyszedł czas na najnowszą powieść Sylwii Zientek zatytułowaną „Lunia i Modigliani”. Pozycja ta ukazała się pod koniec października nakładem Wydawnictwa Agora. Opowiada ona o losach Luni Czechowskiej (właściwe imię to Ludwika), polskiej emigrantki, żony poety i rewolucjonisty Kazimierza Czechowskiego oraz o życiu i twórczości włoskiego malarza Amadeo Modiglianiego.

Akcja toczy się w Paryżu, w latach 1916 – 1920. Śledzimy paryskie perypetie młodziutkiej Luni, która próbuje odnaleźć się w wojennej i powojennej rzeczywistości w obcym kraju. Jej podporą są m.in. Hanka i Leopold Zborowscy, którzy po wyjeździe Kazimierza na front opiekują się kobietą.

Poznajemy także burzliwą i pełną różnorodnych emocji relację Luni z próbującym się wybić malarzem, o którym wspominałam już wcześniej, a przez środowisko i przyjaciół zwanym Modi.

Jest to nie tylko opowieść o sztuce i malarstwie, lecz przede wszystkim o ludziach z ich wielorakimi pragnieniami, buzującymi w nich emocjami, które niekiedy prowadzić mogą do autodestrukcji.

Oczywiście malarstwo i cały proces twórczy, w którym po pewnym czasie Lunia towarzyszy Modiemu zarówno jako jego asystentka, ale wielokrotnie także jako modelka są tutaj również mocno obecne. Czytelnik ma szansę obserwować pasję tworzenia w bardzo wielu jej odsłonach, niestety nie tylko tych pozytywnych.

Powieść ta jest dosyć obszerna, przepełniona różnorodnymi rysami psychologicznym bohaterów. Ich zmaganiami z codziennością oraz dążeniu do indywidualnie pojmowanego szczęścia i spełnienia.

To historia o przyjaźni, miłości, pasji i próbach wyzwolenia ze schematów, ale także o niespełnieniu, poczuciu odrzucenia i wyizolowania. O borykaniu się z nałogiem, wyniszczającą chorobą i o śmierci, które także są częścią egzystencji bohaterów. Mowa w niej również o pośmiertnej sławie twórców, która na przestrzeni czasów stała się udziałem wielu niedocenionych za życia.

Jeśli lubicie zbeletryzowane historie artystów osadzone w misternej fabule to powieść „Lunia i Modigliani” zapewne spełni Wasze oczekiwania. Jak już wcześniej wspomniałam jest to książka ogromnie emocjonalna, a jej akcja chociaż niespieszna pozostawia w czytelniku echa bardzo wielu refleksji.

Jeżeli macie ochotę na nietuzinkową lekturę to zapraszam do zapoznania się z niniejszą publikacją.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

piątek, 25 listopada 2022

"Tutaj jest miło i przytulnie chociaż na świecie zawierucha..."


Doroty Gąsiorowskiej oraz jej twórczości nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać. Autorka ma na swoim koncie kilkanaście powieści i wierne grono czytelników, które sukcesywnie się powiększa.

9 listopada w ręce czytelników trafiła najnowsza powieść pisarki nosząca bardzo intrygujący tytuł „Opowieść starego lustra”. Tym razem główną bohaterką opowieści jest Alicja, młoda dziewczyna aktualnie mieszka w Krakowie i pracuje w sklepie ze starociami prowadzonym przez sympatycznego, aczkolwiek zamkniętego w sobie staruszka Teodora.

Gdy nasza bohaterka w zaskakującym dla niej prezencie świątecznym otrzymuje od Teodora piękne, stare lustro w rzeźbionej ramie w jej życiu zaczynają dziać się zaskakujące i niewytłumaczalne rzeczy. Lustro bowiem okazuje się bramą do podróży w przeszłość, a konkretnie do XIX-wiecznego dworku rodu Wilkanowskich, mieszkańców podkrakowskich Brzezian.

Okazuje się, że nasza bohaterka tam również jest Alicją – guwernantką panienek Adeli i Elizki Wilkanowskich. Próbując odnaleźć się w swoim nowym totalnie ją zaskakującym wcieleniu powoli poznaje ona mieszkańców dworu oraz ekscentryczną nestorkę rodu Zafirę, która ma na dziewczynę, z kompletnie niezrozumiałych dla niej względów, bardzo silny wpływ…

Jak więc widzicie akcja powieści toczy się niejako dwutorowo, gdyż Alicja podróżuje w czasie. Magiczne lustro łączy bowiem ze sobą XIX-wieczne Brzeziany i współczesny Kraków.

Jakie zadanie ma w całej tej historii Alicja? Dowiecie się z kart tej niesamowitej, tchnącej świątecznym klimatem opowieści.

Dorota Gąsiorowska jak ma to w swoim zwyczaju stworzyła ogromnie klimatyczną historię z różnorodnymi i bardzo dobrze nakreślonymi postaciami. Zapewne nie było rzeczą łatwą połączenie postaci współczesnych oraz tych głęboko zakorzenionych w minionych czasach - moim zdaniem jednak udało się to autorce wyśmienicie.

Nie obyło się oczywiście bez rodzinnych tajemnic, na kanwie których upleciona została misterna sieć połączonych ze sobą wątków z przeszłości i teraźniejszości oraz odkrywanych przez z czytelnika z każdą kolejną stroną intrygujących i zaskakujących powiązań między bohaterami.

Jeśli szukacie klimatycznej lektury, dzięki której można podróżować w czasie, a wyczuwalna magia świątecznego czasu emanuje z każdej jej strony to powieść ta będzie odpowiednia dla Was.

Ponadto jeśli lubicie rodzinne historie z ukrytymi w nich sekretami oraz skomplikowane familijne relacje to również znajdziecie w tej książce coś dla siebie.

Sami więc widzicie, że „Opowieść ze starego lustra” poleca się do czytania w sam raz na długie jesienno – zimowe wieczory pod miękkim kocem i z kubkiem gorącej herbaty lub kakao.

Gorąco polecam!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

 

czwartek, 24 listopada 2022

"Żyj po swojemu, tylko bardziej." Regina Brett właśnie podarowała czytelnikom 50 kolejnych lekcji.

 

Po 10 latach od debiutu w Polsce i kilku kolejnych wydanych w naszym kraju tytułach Regina Brett wraz z Wydawnictwem Insignis, w dniu 09.11.2022, oddała w ręce czytelników drugą odsłonę „Bóg nigdy nie mruga 2. 50 nowych lekcji na nasze czasy”.

Autorka w swoich krótki aczkolwiek, jak zawsze, treściwych felietonach poruszyła bardzo ważne tematy, które aktualnie nas absorbują wywołując różnorodne czasem skrajne emocje. Dziś bowiem bardzo często czujemy się zagubieni, przytłoczeni życiem, a przez pandemię COVID-19 dodatkowo osamotnieni…

Regina Brett w swoich zwięzłych formach, które jednocześnie przepełnia mądrość i ogromna empatia pokazuje, jak możemy radzić sobie w niełatwej dla nas codzienności. Gdzie szukać oparcia i na czym starać się skupiać swoją uwagę, by było nam chociaż trochę łatwiej funkcjonować.

Książka ta nie jest jednak poradnikiem jakich wiele. Autorka bazuje w niej na własnych doświadczeniach i przeżyciach, co nadaje bardzo osobisty charakter przekazowi skierowanemu do czytelników. Pisarka na różne sposoby pokazuje w niej, że w gruncie rzeczy, niezależnie od wszystkiego najważniejsza jest miłość – oczywiście w bardzo różnych jej formach. Co ważne nie chodzi tutaj wyłącznie o miłość do świata i innych ludzi, lecz także do samego siebie, bo to właśnie od niej wszystko się zaczyna.

Chociaż Regina Brett jest osobą mocno wierzącą, a w tytule książki znajduje się słowo Bóg, nie jest to lektura wyłącznie dla osób wierzących, a co jeszcze ważniejsze autorka nie stara się usilnie nikogo nawracać, czy też za wszelką cenę przekonać innych do swoich poglądów. Daje ona subtelny wyraz swoim przekonaniom traktując jednocześnie potencjalnego odbiorcę z należytym szacunkiem i bez jakichkolwiek uprzedzeń względem drugiego człowieka.

Myślę, że właśnie taki sposób pisania zjednuje autorce rzesze czytelników i sprawia, że każda kolejna publikacja wychodząca spod jej pióra spotyka się z tak ogromnym entuzjazmem ze strony wszystkich, którzy mają styczność z jej książkami.

Jeśli macie ochotę na inspirującą lekturę, która pozwala z czułością pochylić się nad naszą niekiedy trudną codziennością to „Bóg nigdy nie mruga 2” będzie według mnie trafnym wyborem.

Jest to książka, która daje wytchnienie oraz kropelkę nadziei tak potrzebną w tych trudnych i nieprzewidywanych czasach, w jakich teraz żyjemy. Zawarte w niej miłość, empatia i poczucie humoru otulają serce i duszę czytelnika sprawiając, iż pomimo różnorodnych trudności możemy na każdy kolejny dany nam dzień spojrzeć z nutką optymizmu.

Polecam!

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 23 listopada 2022

"Często największymi barierami nie są wcale ograniczenia fizyczne, a bariery w naszych głowach."

 

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym jaką wagę i konsekwencje może mieć jedna młodzieńcza podjęta pod wpływem silnych emocji połączonych ze spożyciem alkoholu decyzja?

Autor, a zarazem główny bohater książki, o której chcę Wam dziś opowiedzieć po dziś dzień zmaga się ze skutkami dokonanego w wieku 19 lat złego wyboru. Rafał Miszkiel, bo o nim właśnie mowa, przy współudziale Ewy Raczyńskiej przybliża nam własne losy. Początkowo poznajemy zbuntowanego chłopaka z problemami, który mieszka z rodziną w Suwałkach i próbuje znaleźć swoje przysłowiowe miejsce na Ziemi.

Jeden pełen negatywnych emocji połączonych z alkoholem wieczór odmienia życie Rafała o 180 stopni, gdy na jego drodze, jak sam pisze, stanął słup wysokiego napięcia… Co dokładnie wtedy zaszło dowiecie się oczywiście z kart książki.

Jak jednak możecie się domyślić przebudzenie Rafała w szpitalu i jego późniejszy długotrwały pobyt tam nie należały do łatwych. Cudem przeżył, a dziś porusza się na wózku i nie ma ręki, te trudności nie przeszkadzają mu jednak w byciu samodzielnym oraz realizowaniu siebie i swoich pasji na wielu różnorakich polach.

Publikacja ta jest niesamowicie szczerym i ogromnie osobistym opisem drogi, jaką autor przebył zarówno fizycznie, ale także psychicznie i emocjonalnie od czasu wydarzeń z 2 maja 2013 roku aż do chwili obecnej.

Nie brak w niej również różnego rodzaju praktycznych podpowiedzi, które mogą przydać się osobom z niepełnosprawnością ruchowa i/lub brakiem kończyny górnej.

Nie jest to jednak książka wyłącznie o niepełnosprawności. Traktuje ona również o odwadze, determinacji i silnej woli autora, o wychodzeniu z własnej strefy komfortu oraz marzeniach i ich spełnianiu pomimo trudności.

Mowa w niej również o międzyludzkich relacjach, które z czasem również ewoluują i zwyczajnych ludzkich potrzebach oraz pragnieniach, których absolutnie nie determinuje zawodzące ciało.

„Porażony życiem…” to lektura skłaniająca do refleksji, która chociaż momentami bywa trudna może być również ogromną inspiracją dla tych, którzy chcą spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy lub coś w nim zmienić. A dla osób zmagających się z podobnymi trudnościami, jak Rafał Miszkiel może stać się ona bodźcem do przyjrzenia się własnej codzienności i temu jak można ją ewentualnie przeorganizować, oczywiście na miarę własnych indywidualnych możliwości, a zarazem świadectwem tego, że nawet będąc w dosyć trudnej fizycznie sytuacji można żyć pełnią życia.

Polecam Wam lekturę „Porażonego życiem…”, jak również zapoznanie się z kanałami autora w social mediach, gdzie aktywnie działa on od wielu lat, czego kulisy również odkryje przed Wami w swojej książce.

 

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 21 listopada 2022

Pierwsza odsłona serii Kobiety z odzysku.

Przypuszczam, że większość z Was już zna serię Kobiety z odzysku autorstwa Izabelli Frączyk. Jeśli chodzi o mnie to mimo iż z autorką znamy się od wielu lat dopiero niedawno zaczęłam moją przygodę z w/w serią.

Otwarcie tej, jak na razie, 4 tomowej serii stanowi tom zatytułowany właśnie „Kobiety z odzysku” i to o nim dziś Wam opowiem.

Głównymi bohaterkami tej wielowątkowej opowieści są trzy przyjaciółki: Gosia, Felicja oraz Zuza. Jak zapewne się domyślacie są to kobiety po przejściach niosące na swych barkach niemałe, choć całkowicie odmienne bagaże doświadczeń.

Jednak mocna i stabilna więź przyjaźni jest tym co trzyma je ciągle przy sobie nawzajem oraz w życiowych ryzach. Wspólny urlop w Egipcie ma im dać szansę na złapanie przysłowiowego oddechu i wspólne spędzenie czasu.

Jednak okazuje się, iż wyjazd ten staje się katalizatorem życiowego rollercoastera w życiu każdej z kobiet.

Bohaterki i ich perypetie są tak różnorodne, że podczas lektury nie sposób świetnie się nie bawić. Historia wzrusza, a niejednokrotnie bawi do łez, bo urlop Gosi, Zuzy i Felicji nie jeden raz wymyka im się spod kontroli, a autorka również ich nie oszczędza.

W powieści przybliżone zostały również realia dotyczące arabskiej kultury i zawiłości życia w tamtejszej obyczajowości.

Jest to opowieść o kobiecym odkrywaniu siebie, budowaniu życia na nowo oraz o przyjaźni, która stanowi solidny fundament, gdy wszystko przysłowiowo się wali. Zwłaszcza, że historia zawarta w tej książce to nie tylko luźne, wakacyjne przygody.

Izabella Frączyk zawarła w niej także różnorakie trudności, które w codzienności stają się udziałem każdej z bohaterek. Niełatwe wybory, jakich dokonują, zaskakujące sploty okoliczności, które na zawsze zmieniają ich życie, czy egzystencjalne rozterki i dylematy – to wszystko, a nawet wiele więcej również znajduje się w tej przyjemnej w czytaniu opowieści.

Barwne i intrygujące kobiece postacie, z którymi nietrudno się utożsamić zapraszają Was do zabrania się z nimi w ich niesamowitą podróż. Czy zechcecie im towarzyszyć?

Jeśli szukacie opowieści dla kobiet i o kobietach, pełnej emocji, humoru, wzruszeń, ale także wielu refleksji to zachęcam Was do zapoznania się z „Kobietami z odzysku”. Sama z pewnością za jakiś czas sięgnę po kolejne tomy tej serii, które czekają już na mojej półce.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 14 listopada 2022

Trzecia wizyta u mieszkańców Osiedla Sielanka :)

W swojej najnowszej powieści Małgorzata Gutowska – Adamczyk już po raz trzeci zabiera swoich czytelników w progi podwarszawskiego Osiedla Sielanka. Podtytuł tej opowieści to Bomba, więc możecie być pewni, że będzie ciekawie.

Po raz kolejny śledzimy perypetie znanych nam już z poprzednich części mieszkańców. Autorka jak zwykle pierwszorzędnie oddała małomiasteczkowy klimat niewielkiej społeczności, w której wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich, ale czy na pewno?

W opowieści tej pod pozorem lekkości i dużej dawki humoru Małgorzata Gutowska – Adamczyk nakreśla czytelnikom realia, w jakich dziś żyjemy. Niby wszystko pięknie, ładnie i w idealnym porządku, a tak naprawdę kłótnie, spory, nastawiona przede wszystkim na zysk patodeweloperka i korupcja. A prócz tego całkiem zwyczajne ludzkie sprawy – uczucia, trudne relacje, marzenia, czy mniej lub bardziej udane inicjatywy społeczne.

Powieść ta chociaż wydaje się być napisana ze sporym przymrużeniem oka, gdy się w nią nieco bardziej zagłębić bardzo dobrze ukazuje specyfikę codzienności na niewielkim osiedlu. Obnaża również ludzkie przywary, dziwactwa oraz myślenie zakorzenione w stereotypach, które obserwujemy na przykładzie niektórych postaci.

Całość jest jednak jak to zwykle bywa w książkach pani Małgorzaty bardzo sympatyczną opowieścią o ludziach, którzy choć nie są idealni, jak my wszyscy, to starają się być jak najlepszą wersją samych siebie, a przynajmniej większość z nich do tego właśnie dąży.

Próbują oni odnaleźć się w realiach, w jakich przyszło im żyć i mniej lub bardziej odważnie mierzą się ze swoją codziennością.

Przeżywają życiowe wzloty i upadki, smutki i radości, czyli jak widzicie nic co ludzkie nie jest im obce… Dzięki temu odbiorca z łatwością może się identyfikować z wykreowanymi przez pisarkę bohaterami, a to z pewnością dodatkowo uprzyjemnia lekturę.

Jak już wcześniej wspominałam historia napisana z humorem, lecz absolutnie nie wyidealizowana czy przesłodzona. Jeśli szukacie lektury lekkiej, ale również skłaniającej do refleksji m.in. nad ludzkimi relacjami to koniecznie sięgnijcie po „Bombę”, jak również po cały cykl pt. „Osiedle Sielanka”, z którym z pewnością spędzicie przyjemne czytelnicze chwile.

„Bombę” tak samo jak ma to miejsce w każdym poprzednim tomie dopełniają fantastyczne ilustracje pani Joanny Klimaszewskiej.

Chcecie się przekonać co i dlaczego wybuchło? - Zapraszam do przeczytania tej książki! :).


PS. Dla przypomnienia poniżej zamieszczam recenzje pierwszych dwóch tomów niniejszego cyklu:

 

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *