czwartek, 18 stycznia 2018

"Życie to ciągłe pożąda­nie - im mniej prag­nień, tym mniej życia..."


„Uwikłani. Pokusa” to pierwszy tom cyklu powieści erotycznych autorstwa Laurelin Paiże. Główną bohaterką opowieści jest Alayna Withers. Młoda kobieta jest barmanką w nocnym klubie, uwielbia tam pracować, ale liczy na awans na stanowisko menadżera i w tym celu właśnie zdobyła dyplom z zakresu marketingu na prestiżowej uczelni.

Alayna jest nie tylko inteligentna, wyróżnia ją także nieprzeciętna uroda. Paradoksalnie jest to jedna z przyczyn, które sprawiają, iż młoda kobieta bardzo często pakuje się w kłopoty popadając w obsesję na punkcie niewłaściwych mężczyzn. Nasza bohaterka postanawia więc unikać głębszych relacji, aby dzięki temu trzymać się z daleka od tego typu tarapatów.

Pewnego wieczoru w lokalu, gdzie pracuje Alayna pojawia się młody, bogaty, niesamowicie przystojny i ogromnie tajemniczy mężczyzna… Jak okazuje się nieco później jest to nowy właściciel klubu niejaki Hudson Price.

W ten sposób rozpoczyna się burzliwa i przepełniona namiętnością znajomość tych dwojga. W historii tej nie chodzi jednak tylko o fizyczny pociąg bohaterów. Autorka nakreśliła oboje jako osoby z różnymi problemami i mimo zewnętrznej pewności siebie w gruncie rzeczy zagubione życiowo.

Hudson nie wierzy, że mógłby naprawdę pokochać Alaynę, ona natomiast nie daje wiary temu, iż ten mężczyzna nie potrafi pokochać nikogo, a jedynie manipuluje napotkanymi na swej drodze kobietami.

Układ, na który oboje się decydują, szczegółów dowiecie się z lektury, coraz bardziej zacieśnia ich relacje, do czego oboje nie chcą się przyznać nawet przed samymi sobą, ponieważ budzi to w obojgu pewnego rodzaju lęk.

W gruncie rzeczy jest to opowieść o ludzkich lękach i traumach, które nawet pomimo upływu czasu nie przestają rzutować na wiele aspektów życia bohaterów. Autorka utkała słowami również bardzo plastyczną opowieść o fascynacji i pożądaniu. Chociaż nie stroni ona od odważnych opisów aktów seksualnych nie są one ani zbyt wulgarne, ani przesłodzone, co jest według mnie dużym atutem tej książki.

Jeśli intryguje Was jak potoczą się losy Alayny i Hudsona oraz na lekturę historii z nutką pikanterii zajrzyjcie do pierwszego tomu „Uwikłanych”.


środa, 17 stycznia 2018

"Ideały nie istnieją (...) Każdy taki jest..."


„Magiczne lato” jest pierwszą odsłoną tetralogii autorstwa Aleksandry Tyl. Niewątpliwie najbardziej na pierwszy rzut oka dostrzegalnym łącznikiem dla tego cyklu powieściowego są tytuły poszczególnych tomów, gdyż każdy z nich zawiera w sobie jedną z pór roku.

Póki co w ręce czytelników trafiły:

- „Magiczne lato”
- „Karmelowa jesień”
- „Anielska zima”

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam właśnie pierwszą z tych pozycji.

Główną bohaterką powieści jest Alicja, która samotnie wychowuje 7-letnią córkę Matyldę. Dziewczynka bardzo często choruje, co powoduje jej częste nieobecności w szkole oraz konieczność wielokrotnych wizyt u lekarza. Taki stan rzeczy wywołuje u Matyldy coraz większe poczucie wyobcowania, gdyż nie bierze ona czynnego udziału w życiu rówieśników. Dla Alicji natomiast wiąże się to z brakiem możliwości podjęcia pracy zawodowej, ponieważ cały czas opiekuje się córką.

Gdy Alicja wraz ze znów chorą Matyldą po raz kolejny trafiają do gabinetu lekarskiego, gdzie okazuje się, iż znaną im od dawna panią doktor zastępuje akurat pewna starsza lekarka ku ogromnemu zdziwieniu matki, zamiast kolejnych leków ordynuje ona małej pacjentce wyjazd na wieś w celu poprawienia odporności… Alicja w związku z powyższym zaleceniem jest przez moment w kropce, ponieważ nie ma żadnej rodziny czy znajomych na wsi, u których mogłyby się zatrzymać, a na wynajęcie kwatery na dłuższy pobyt zwyczajnie jej nie stać. Sytuacja wydaje się bez wyjścia jednak w końcu Alicja wraz ze swoją siostrą Dorotą przypominają sobie o dalekiej ciotce Józefinie mieszkającej w jednej z podwrocławskich wiosek.

Nasza bohaterka pomimo targających nią wątpliwości postanawia zebrać się na odwagę i zadzwonić do dawno niewidzianej ciotki, by zapytać ją o ewentualną gościnę dla siebie i córki. Józefina bez najmniejszego problemu zgadza się na ich przyjazd i spędzenie przez nie wakacji w jej gościnnych progach.

Chociaż matka i córka podchodzą do tej wyprawy bardzo sceptycznie to ostatecznie okazuje się, iż wyjazd ten całkowicie odmieni życie nie tylko małej Matyldy z myślą, o której go zorganizowano, lecz również jej mamy. Alicja w końcu na nowo poczuje, że żyje… Nie zamierzam Wam jednak spolerować i psuć tym samym zabawę z lektury. Napiszę, więc jedynie, iż autorka w sposób równie barwny, co intrygujący nakreśliła różnorodne perypetie bohaterów. Wykreowane przez nią postacie są wyraziste, lecz nie przesadnie wyidealizowane, borykają się więc z różnymi kłopotami – przeżywają codzienne radości i smutki.

W powieści nie brak także sporej dawki humoru i szczypty magii. Czytelnik napotka tutaj również wątki kryminalne i miłosne. „Magiczne lato”, pomimo, że jest to książka spora objętościowo, czyta się bardzo szybko, a przy lekturze nie sposób się nudzić. Dodatkowy atut stanowi również fakt, iż powieść została bardzo ładnie wydana.

Jeśli macie ochotę poczuć teraz nieco letniego klimatu, poznać losy Alicji, Matyldy i współtowarzyszy ich historii i dowiedzieć się, co pozwoliło im nabrać innego spojrzenia na życie i samych siebie oraz wyzwolić się z pewnych wszechobecnych stereotypów to powieść ta idealnie wpasuje się w Wasze oczekiwania, a jej nietuzinkowe zakończenie zapewne sprawi, iż chętnie sięgniecie po kolejny tom.

Zachęcam do lektury.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Myślę, że w życiu kobiety jest wiele momentów, które warto uwiecznić. Z każdego ciała można wydobyć piękno. (Anna Przybylska).


Są książki, po których lekturze bardzo trudno ubrać w słowa odczucia, jakie taka pozycja wywołała w czytelniku „Ania. Biografia Anny Przybylskiej” z całą pewnością należy do grona takich właśnie publikacji.

Maciej Drzewicki i Grzegorz Kubicki rozmawiając z rodziną, przyjaciółmi oraz współpracownikami uwielbianej przez wielu przedwcześnie zmarłej (1978-2014) aktorki Anny Przybylskiej przybliżają nam jej postać spoglądając z bardzo szerokokątnej i wielowymiarowej perspektywy.

Jest to książka nie tylko o karierze aktorskiej Ani, czy też włącznie o jej chorobie, lecz przede wszystkim o codziennym życiu kobiety, partnerki, przyjaciółki, córki i matki podobnej do wielu z nas, bo jak widać to bardzo przejrzyście na kartach niniejszej publikacji taka właśnie była Ania.

Mimo, iż występować pragnęła właściwie od zawsze to kariera, aktorska i płynące z niej profity w postaci rozpoznawalności czy stabilizacji finansowej nigdy nie przesłoniły jej tego, co naprawdę w życiu ważne, czyli rodziny, relacji z przyjaciółmi i dbania o prywatność, chociaż zadanie to z biegiem czasu stawało się niestety coraz trudniejsze do wykonania, gdyż nieustająca obecność napastliwych paparazzich coraz bardziej frustrowała Anię.

Oczywiście jej ścieżka aktorska również została w książce nakreślona, dzięki czemu czytelnik ma szansę odświeżyć sobie wiedzę, na temat wielu ról, w jakich aktorka była obsadzana. Ja osobiście odkryłam kilka pozycji, które jak dotąd nie były mi znane, więc w wolnym czasie z pewnością się z nimi zapoznam.

Niewątpliwie jest to opowieść o kobiecie, która posiadała nie tylko mnóstwo uroku i wewnętrznej klasy, lecz także ogromnie magnetyzującą osobowość. Chociaż Ani nie ma już niestety wśród nas to cechy te w połączeniu z zawsze emanującą od niej prostolinijnością z pewnością sprawią, że pozostanie ona w naszej pamięci na zawsze. Dla wielu młodych dziewcząt i kobiet nadal pozostanie wzorem ukazującym z jednej strony jak spełniać swoje marzenia i cały czas się rozwijać, z drugiej natomiast, jak dbać o rodzinę i nigdy nie zatracić swoich wartości we wszechogarniającym blichtrze.

Biografia składa się z krótkich, przepełnionych uśmiechem, wzruszeniami oraz nostalgią, rozdziałów. Całości zaś znakomicie dopełnia i dodaje wyrazistości wiele znajdujących się w książce fotografii.

Polecam!

piątek, 12 stycznia 2018

Kiedy rodzinny dom staje się pułapką...


Książka, którą chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć zdecydowanie nie jest lekturą łatwą. Autorka opisała w niej dramatyczną historię swojej rodziny, które to wydarzenia już na zawsze położyły się złowrogim cieniem na jej życiu.

Kiedy Nourig ma 7 lat przybywa, z ogarniętej wojną Syrii, wraz z matką i młodszą siostrą Waffą do mieszkającego od jakiegoś czasu w Niemczech ojca. Początkowo stara się on jak najbardziej ułatwić najbliższym przystosowanie się do egzystowania w obcym dla nich kraju, niestety po pewnym czasie musi wracać do swoich zawodowych obowiązków, więc jego kobiety chcąc nie chcąc zostają w końcu same w domu.

Matka odcięta od wszystkiego, co do tej pory znała, niemogąca się porozumieć z otoczeniem ze względu na nieznajomość języka staje się coraz bardziej sfrustrowana, co z kolei odbija się także fizycznie, na równie, jak ona zagubionych małych dziewczynkach.

Dla Nourig przychodzi czas rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, niestety mimo wielkiego nakładu pracy dziewczynka bardzo odstaje od swojej klasy. To z kolei powoduje coraz mocniej demonstrowane niezadowolenie matki oraz coraz większe wyizolowanie Nourig. Tymczasem Waffa może robić, co jej się żywnie podoba, gdyż za wszystko, co złe odpowiedzialna jest w oczach matki starsza córka.

Dzieci Apfeldów, gdyż rodzina z biegiem czasu jeszcze się powiększyła, zostają pod opieką ojca, kiedy matka Nourig umiera na raka.
Mijają lata, a sytuacja w domu państwa Apfeld staje się coraz bardziej patologiczna i nie do udźwignięcia zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym dla dorastającej Nourig. Zaczynają się też problemy z Waffą…

Na skutek różnorakich wydarzeń oraz opieszałości urzędników, u których siostry Apfeld,  a zwłaszcza Waffa szukają pomocy Nourig jest świadkiem tzw. honorowego zabójstwa, którego dopuścili się na Waffie członkowie jej bliskiej rodziny.

Autorka obawiając się, iż spotka ją taki sam los postanawia uciec i po raz kolejny szukać pomocy na policji i w różnych urzędach, które powinny takową służyć. Niestety ponownie natyka się na mur lekceważenia i obojętności albo jak się okazuje puste obietnice ze strony ludzi, których powinnością jest pomagać osobom znajdującym się w podobnych do jej sytuacjach.

„Widziałam, jak zamordowano moją siostrę” jest wstrząsającą opowieścią o losach wychowanych w islamie kobiet, które z racji uwarunkowań społeczno – kulturowych są całkowicie zdanych na łaskę lub niełaskę mężczyzn. W związku z powyższym są one totalnie bezradnych, gdyż nieposiadających właściwie żadnych praw.

Historia ta ma tym bardziej chwytający za gardło wydźwięk, iż autorka snuje ją bez cienia emocji. Opisuje wydarzenia zupełnie na chłodno, jakby to, co działo się w jej rodzinie dotyczyło kogoś zupełnie innego.

Jeśli szukacie lektury, która niewątpliwie skłoni Was do refleksji to losy Nourig i jej rodziny będą dobrym wyborem.

czwartek, 11 stycznia 2018

Wielobarwne tchnienie przeszłości.


Renata Kosin od 6 lat, gdyż zadebiutowała w roku 2012 powieścią „Mimo wszystko Wiktoria”, porywa swoich czytelników niebanalnymi i mocno pochłaniającymi uwagę opowieściami.

Wiosną 2017 roku, wprost spod skrzydeł Wydawnictwa FILIA, w ręce czytelników trafiła „Tatarka”. Bohaterką opowieści jest Ksenia, która spędza wakacje w Bujanach, malowniczej wiosce na Podlasiu, gdzie aktualnie mieszka jej matka Lena oraz przybrana babcia Honorata.

Młoda kobieta w gruncie, rzeczy jest bardzo sceptycznie nastawiona do zwyczajów i wszelkich praktyk związanych z nocą kupały… Mimo tego ulega usilnym namowom swej ukochanej Florki, aby podporządkować się pradawnej tradycji i wraz ze swoją przyjaciółką w noc świętojańską plecie wianek z polnych kwiatów i ziół, by puścić go z nurtem rzeki w celu napotkania na swej życiowej ścieżce prawdziwej miłości… Zakrawa to na tym większy paradoks, że Ksenia przyjechała do Bujan nie tylko na wakacje, lecz także, a może nawet przede wszystkim, po to, by wyleczyć się ze źle ulokowanych uczuć do dwóch mężczyzn: Patryka i Xaviera.

Jak wiadomo życie jednak nie znosi pustki, więc na drodze naszej bohaterki staje tak przystojny, jak i tajemniczy Emir… Młody Tatar w niewytłumaczalny dla Kseni sposób coraz mocniej ją intryguje.

Tą właśnie drogą autorka wciąga czytelnika w wir tajemnic z przeszłości, odkrywając jednocześnie przed nami bogactwo tkwiące w różnorodności kultur oraz wielorakości słowiańskich obyczajów, które dziś bywają zapomniane lub wręcz nieznane współczesnemu przeciętnemu człowiekowi.

Jest to opowieść nie tylko o miłość, lecz również niegasnącym powiązaniu człowieka z przeszłością, które potrafi dać o sobie znać bardzo nieoczekiwanie i jak się okazuje nie zawsze prawdą jest to, co podsuwa nam wyobraźnia.

Renata Kosin znana jest z tego, że postacie w jej książkach są bardzo wyraziste i odmienne charakterologicznie. W „Tatarce” rzecz ma się podobnie – z jednej strony mamy nieco zahukaną Ksenię, z drugiej natomiast wręcz magnetyzującą otoczenie swoją niesamowicie silną osobowością Zulejkę.

Jeśli jesteście ciekawi jak potoczą się losy Kseni i pozostałych bohaterów, jakie tajemnice odkryją i jakie będą tego konsekwencje to sięgnijcie koniecznie po tę słowiańsko – tatarską opowieść osadzoną w malowniczym regionie Podlasia.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

środa, 10 stycznia 2018

III Spacer Aleją Róż


Pod koniec października minionego roku w ręce czytelników trafiła trzecia odsłona cyklu Spacer Aleją Róż autorstwa Edyty Świętek.
Tym razem wraz z autorką przenosimy się w czasie do przełomu lat 50-tych i 60-tych XX wieku. Gdy bohaterom wydaje się, iż wreszcie zyskali długo wyczekiwane wytchnienie i spokój koniec końców przeczucia te okazują się niestety ułudą…

Zdesperowani opieszałością władzy nowohucianie stają w obronie wiary. Jej namacalnym symbolem jest stojący na osiedlu Teatralnym krzyż, który rządzący antyklerykałowie postanawiają za wszelką cenę usunąć. Jednakże mieszkańcy, a wśród nich również rodzina Szymczaków, choć przyjdzie im zapłacić za to nie małą cenę, nie pozwalają dokonać tego karygodnego czynu. Pośród wyżej wymienionych wydarzeń historycznych toczą się losy naszych bohaterów.

Los w końcu na zawsze splótł ze sobą drogi Bronka i Bogumiły, ku zachwytowi obojga i radości całej rodziny. Julia na skutek pewnych rzec można niecodziennych wydarzeń także stopniowo ku własnemu zaskoczeniu odnajduje swoje miejsce w życiu rodzinnym, u boku Wawrzyńca.

Andrzej pomimo wcześniejszych trudnych przeżyć buduje swoje życie u boku Sabiny. Krystyna marzy o tym, by zostać matką… niestety decyzja, jaką podjęła w przeszłości obecnie kładzie się ponurym cieniem na tych pragnieniach, a że w rodzinie pojawiają się kolejne dzieci, co powoduje coraz większą frustrację naszej bohaterki zaczyna ona topić swoje rozterki w alkoholu, co niestety nie prowadzi do niczego dobrego.

Dorota powoli odżywa po swej traumie pracując w Pawlickiej bibliotece, gdzie czuje się bezpieczna, a jednocześnie potrzebna. Zwłaszcza, że zajęcie, które wykonuje sprawia jej ogromną przyjemność.

Natomiast Leszek pod znaczącym wpływem swojej żony coraz bardziej powątpiewa w słuszność wartości oraz ideałów, w które do tej pory wierzył coraz bardziej izoluje się więc od swoich bliskich.

Autorka jak to ma w swoim zwyczaju w sposób niezwykle barwny i intrygujący ukazuje perypetie zwyczajnych ludzi, którym przyszło na co dzień żyć w trudnych i burzliwych czasach. Rys historyczny, który został tutaj, jak też w poprzednich częściach, bardzo przystępnie nakreślony sprawia, że czytelnik w sposób niemal namacalny ma szansę zapoznać się z opisanymi w powieści realiami ówczesnej egzystencji.

„Drzewa szumiące nadzieją” to opowieść o ludziach przeżywających swe wzloty i upadki, o ich codziennym życiu, w którym uśmiech i nadzieja na lepsze jutro splata się ze łzami i rozpaczą, gdy trudne chwile stają się ich udziałem.

Edyta Świętek po raz kolejny ukazuje czytelnikom jak ważna w życiu człowieka jest rodzina i jak wielkie znaczenie mają wyzwane przez jednostkę wartości i ideały, za które jest ona w stanie nawet poświęcić życie.

Jeśli macie ochotę na osnutą na tle historycznym, pochłaniającą, a zarazem nie przesadnie patetyczną czy też przesłodzoną opowieść o dalszych losach rodziny Szymczaków to niech „Drzewa szumiące nadzieją” otrzymają chociażby na chwilę swój głos…

A już niebawem, bo 14 lutego ukaże się IV tom niniejszej sagi pt. „Szarość miejskich mgieł”, którego nie mogę się już doczekać :).

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

wtorek, 9 stycznia 2018

Spojrzenie ponad wymiarami...


Najnowsza powieść E. E. Schmitta ukazała się w listopadzie minionego roku, jak to zwykle bywa w przypadku tego autora pod szyldem Wydawnictwa Znak.

I tym razem pisarz nie zawiódł swoich czytelników, którzy od wielu już lat i książek nieodmiennie rozsmakowują się w jego niebanalnych historiach pisanych nietuzinkowym stylem.

Bohaterem niniejszej opowieści jest Augustin Trolliet stażysta w miejscowej, dosyć podrzędnej gazecie. Młody mężczyzna zajmuje się niechcianymi przez nikogo, najmarniejszymi, zleceniami, a za swoją pracę nie otrzymuje nawet najmniejszego wynagrodzenia w związku z czym żyje w kiepskich warunkach wręcz przymierając głodem.

Gdy pewnego dnia Augustin jest świadkiem zamachu terrorystycznego przed jednym z miejscowych kościołów nagle staje się obiektem zainteresowania dla wszystkich, którzy mają nadzieję, by jako pierwsi poznać jego wersję dramatycznych wydarzeń i wykorzystać ją do podania na srebrnej tacy wyczekującej na informacje opinii publicznej.

Dla mężczyzny jednak najważniejsze obecnie są pełny żołądek oraz ciepłe łóżko, które zapewnia mu hospitalizacja, gdyż takich „luksusów” dwudziestopięciolatek na co dzień nie posiada…

Kiedy Augustin nieco dochodzi do siebie i rozpoczyna współpracę z policją w celu sporządzenia portretu pamięciowego osoby towarzyszącej zamachowcowi pojawiają się pewnego rodzaju komplikacje, okazuje się bowiem, iż nasz bohater nosi w sobie pewien niespotykany dar, w efekcie którego widzi duchy zmarłych, nie raz przed wielu laty, osób, których nigdy nie poznał…

Uświadomienie sobie tego faktu wywołuje w młodym mężczyźnie na równi lęk i fascynację wynikającą z w/w odkrycia. Tym bardziej, że w wyniku splotu różnorakich okoliczności z ofiary sam staje się podejrzanym.

Autor swoim zwyczajem na przykładzie perypetii Augustina poruszył wiele ważnych tematów dotyczących Boga, religii, sensu życia, a w odniesieniu do tychże aspektów roli jednostki ludzkiej, jaką bardzo często nieświadomie odgrywamy w naszej niekiedy pozornie błahej codzienności, w każdej chwili swojego życia.

Całość dodatkowo osnuta została na bardzo aktualnym dziś temacie dokonywanych na świecie zamachów terrorystycznych, co tym bardziej dodaje książce nader współczesnego wydźwięku.

Jest to opowieść o człowieku w jego korelacji do kwestii wiary i doczesności. Jeśli intrygują Was choć odrobinę dalsze losy Augustina to zanurzcie się opowieść o człowieku, który widział więcej, a z całą pewnością podczas jej lektury zostaniecie niejednokrotnie zaskoczeni i skłonieni do snucia wielorakich refleksji.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali..."


Powieści tej autorki są znane i lubiane przez rzesze czytelniczek w całym kraju. Najnowsza powieść Małgorzaty Kalicińskiej nosi tytuł „Trzymaj się, Mańka!” i stanowi kontynuację wydanej w 2012 książki „Lilka”.

Główna bohaterka Marianna, od kilku miesięcy pogrążona jest w letargu po utracie swej ukochanej siostry Lilki. Marazm kobiety przerwa fakt, iż jej mieszkanie zostaje zalane przez sąsiadów mieszkających piętro wyżej… W związku z tym nasza bohaterka chcąc nie chcąc musi podjąć różnorodne działania mające na celu opanowanie sytuacji wynikającej z zalania.
Choć fizycznie musi radzić sobie raczej sama to wsparcie stanowi dla niej Antek zwany emigrantem, z którym Marianna prowadzi od pewnego czasu sympatyczną mailową korespondencję o wszystkim i niczym.

Oprócz problemów wynikających z lokalowej powodzi, Mańka od jakiegoś czasu boryka się z brakiem pracy, której usilnie szuka. Niestety w jej wieku – 50+ - jest to nie lada wyzwanie… Kiedy poszukiwania wciąż spełzają praktycznie na niczym na horyzoncie pojawia się propozycja, aby Marianna opisała losy kobiet na emigracji, lecz jej bohaterki miały wyjechać z kraju ze względów innych niż typowo zarobkowe.

Poniekąd dzięki wspomnianemu wyżej mailowaniu z Antkiem, Mańka otrzymuje propozycję odwiedzenia go w Korei Południowej w celu wypoczynkowym, jak również zebrania materiałów do projektu o kobietach na emigracji. Po pewnym okresie wahania nasza bohaterka postanawia skorzystać z propozycji Antka.

W ten sposób rozpoczyna się jej przygoda życia. Marianna odkrywa nie tylko nowe miejsca, kulturę, zwyczaje, smaki etc. Przede wszystkim właściwie każdego dnia poznaje „nową siebie” przekonując się, że tak naprawdę wiek nie ma żadnego znaczenia jeśli człowiek odważy się żyć pełną piersią.

„Trzymaj się, Mańka!” to bardzo ciepła lecz jednocześnie nieprzesłodzona opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno na miłość, realizowanie marzeń oraz konstruktywne zmiany w życiu. Chociaż czasem zmiany te wręcz nas przerażają i wydają się szaleństwem to ich pozytywne skutki mogą nas niesamowicie zaskoczyć.

Aktualnie za oknami szaro, buro i ponuro więc tym bardziej zachęcam Was do wyruszenia wraz z Marianną do słonecznej Korei Południowej i zanurzenia się w perypetie bohaterki tej ujmującej powieści.