Zapewne wśród moich odbiorców są tacy, którzy lubią i cenią twórczość Magdy Knedler, gdyż ma ona w swoim literackim dorobku wiele różnego typu pozycji osadzonych w różnych gatunkach, więc właściwie każdy znajdzie coś dla siebie.
Dzisiaj opowiem Wam o najnowszej powieści pt. „Kasandra w ruinach”, która rozpoczyna dylogię o tej samej nazwie.
Akcja toczy się dwutorowo. Popowstańcza, wciąż zasypana gruzami Warszawa, a w niej Stanisław Rusecki, ratujący wraz z kompanami przed zniszczeniem bezcenne literackie dziedzictwo narodowe i szukający swojej przyjaciółki Kasandry, po której ślad zaginął, gdy przeprowadzała swojego niewidomego ojca przez zniszczone miasto – to jedna z osi opowieści.
Druga perspektywa to wcześniejsze losy Kasandry – dziecka, dziewczyny, a potem kobiety niepokornej, wymykającej się wszelakim schematom, posiadającej pasję i ciekawość życia, która pcha ją do przodu pomimo różnych ograniczeń i przeciwności.
Na przykładzie bohaterki autorka ukazała toksyczne i zawiłe relacje rodzinne oraz zmagania Kasandry z własną odmiennością, a także trudnym do udźwignięcia darem jasnowidzenia, który chwilami staje się swego rodzaju przekleństwem kobiety. Widzi ona bowiem rzeczy z przyszłości, które są zdecydowanie ponad jej ogromną wrażliwość.
Jest to opowieść o przyspieszonym dorastaniu, uwarunkowanym nie tylko wydarzeniami historycznymi. Postać głównej bohaterki jest ogromnie wyrazista mimo różnorakich trudów, z jakimi od najmłodszych lat musi się mierzyć na wielu płaszczyznach.
Być może właśnie dlatego czytelnik dosyć mocno się z nią utożsamia i kibicuje jej w kolejnych sprawach i wydarzeniach będących jej udziałem.
Tło historyczne tej opowieści również jest misternie oddane, a na kartach opowieści spotykamy sporo autentycznych postaci, co nadaje historii jeszcze bardziej przejmujący klimat.
„Kasandra w ruinach” to poruszająca historia o zagubieniu pośród nieprzebranego chaosu. Owy stan nie przejawia się jednak w stagnacji i bezradności, lecz w działaniu i stawianiu czoła przeciwnościom.
Mowa w niej również o różnorodnych, niekiedy skrajnych, odczuciach i emocjach bohaterów oraz ich ogromnej fascynacji i szacunku dla szeroko pojętej literatury.
Kasandra stanowi portret kobiety niezłomnej, walczącej nie tylko o siebie, ale również o innych. Jej postać pokazuje też, że odmienność może być atutem, a nie życiową zawalidrogą. Jej postawa to świadectwo tego, jak ważne są w życiu, człowieczeństwo, odwaga, równe szanse dla wszystkich…
Pogmatwana sytuacja rodzinna bohaterki dobitne ukazuje skrajności – z jednej strony mrok, a z drugiej blask rodzinnych więzi – o co dokładnie chodzi? Przekonajcie się sięgając po powieść.
Książka ta z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo zarówno ze względu na jej rys historyczny, jak i postać oraz losy bohaterki, która każdego dnia na swój sposób odradza się niczym mityczny feniks z popiołów, by iść dalej pomimo wszystko…
A już niebawem – 15 lipca – drugi tom tej niezwykłej historii. Powiem Wam, że jestem ogromnie ciekawa, czy Staszkowi uda się odnaleźć Kasandrę? Jak potoczą się ich dalsze losy?

Świetna, niezwykle plastyczna recenzja, która udowadnia, że najsilniejsze portrety literackie rodzą się na styku osobistego dramatu i wielkiej historii. Najbardziej porusza w Twoim opisie to, jak odmienność Kasandry i jej dar – zazwyczaj traktowane jako obciążenie – w obliczu ruin Warszawy stają się źródłem niezłomności. To piękny i paradoksalny motyw, że w świecie fizycznego chaosu to właśnie literatura i wewnętrzny kompas moralny bohaterów stanowią jedyny stały punkt oparcia. Narobiłaś mi ogromnego apetytu na tę dylogię, zwłaszcza że potrafisz tak bezbłędnie uchwycić esencję walki o człowieczeństwo w nieludzkich czasach.
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta historia zdecydowanie trafi w Twój czytelniczy gust i poruszy Cię podobnie, jak mnie. A żeby jeszcze bardziej zaostrzyć apetyt napiszę tylko, że odmienność Kasandry nie kryje się wyłącznie w jej darze... 😉
Usuń