Anna Rybakiewicz debiutowała w roku 2023 i od tamtej pory swoimi przepięknymi opowieściami zdobywa coraz szersze grono czytelników. Jak możecie się domyślić, ja również znajduję się w kręgu fanów jej prozy. A skoro tak jest to gdy tylko ukazała się zapowiedź najnowszej książki o intrygującym tytule „Przez trudy do gwiazd” – wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać, więc na przełomie stycznia i lutego tak właśnie się stało.
W opowieści tej akcja toczy się w dwóch planach czasowych. Pierwszy z nich to lata 1990/91, gdy poznajemy Anastazję Zielińską (nazywaną przez bliskich i przyjaciół Nastką), która na skutek udaru traci pamięć.
Drugim zaś jest pamiętnik Anastazji datowany od czerwca 1939 roku, który czytany bohaterce przez nielubianego niegdyś Leona Białowąsa staje się swego rodzaju bramą do odzyskania przez nią utraconych wspomnień…
Chwytająca za serce historia tułaczki pośród kazachskich stepów, która nie szczędzi bohaterom trudów i znoju, lecz także zdarzają się momenty przynoszące odrobinę wytchnienia w wymagającej codzienności.
Anna Rybakiewicz w mistrzowski sposób splotła ze sobą wątki, łącząc współczesność z przeszłością i pokazując ich ogromne wzajemne oddziaływanie.
Jest to historia o międzyludzkich relacjach, które życie weryfikuje w bardzo różnych kierunkach. O tym, jak ważna jest ludzka pamięć i wspomnienia oraz o tym, jak bezbronni stajemy się w obliczu jakiejkolwiek choroby i jak ważne staje się wtedy wsparcie otoczenia.
Czytelnik bardzo kibicuje Nastce, zarówno tej z kiedyś, jak i tej z dziś. Autorka przedstawia jej losy w sposób tak plastyczny, że odbiorca wręcz współodczuwa jej emocje, bolączki i różnorakie rozterki.
Historię tę czyta się z zapartym tchem i właściwie nie sposób jej odłożyć, a gdy jest to konieczne, chcemy jak najprędzej do niej wrócić. Sam tytuł „Przez trudy do gwiazd” jest niezwykle wymowny w kontekście całej opowieści.
Losy głównej bohaterki oraz pozostałych postaci w tej książce porywają czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Jest to bowiem opowieść o niesamowitym harcie ludzkiego ducha, przyjaźni, miłości, rodzinie oraz narodowej tożsamości i tęsknocie odczuwanej każdego dnia w wyniku przymusowego oddalenia od ojczyzny, oraz wszystkiego tego, co znane i kochane.
Jesteście ciekawi czego Nastka dowie się o sobie i czy odzyska pamięć? Dokąd ostatecznie doprowadziła ją „kolczasta” relacja z Leonem? – odpowiedź na te i wiele innych pytań pojawiających się w trakcie czytania znajdziecie na kartach tej wzruszającej i skłaniającej do refleksji lektury.
Anna Rybakiewicz po raz kolejny dotyka czytelnika swoją wyrazistą, a zarazem subtelną i pełną różnorodnych emocji opowieścią. Obok tej prozy nie można przejść obojętnie, ponieważ w moim odczuciu pozostawia ona w czytelniku trwały ślad, nie dając o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas, a jej przesłanie wciąż do nas powraca.
Polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz